ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Dexter. Taki sympatyczny morderca

Każdy z Was na pewno kojarzy Dextera Morgana, jeśli nie z serii książek to na pewno z serialu. Dexter, tytułowy bohater, pracuje w wydziale morderstw, jako policyjny analityk krwi. Wszystko byłoby w porządku, gdyby Dexter nie skrywał w sobie mrocznego sekretu, który nigdy nie może wyjść na jaw – żądnego krwi, genialnego seryjnego mordercy. Tropi tych, którym udało się uniknąć kary i własnoręcznie wymierza im sprawiedliwość. „Kocham Dextera, a jeśli to jest złe, to nie chcę być dobra.”* Dexter wyzwala w nas skomplikowane uczucia. Wydaje się zupełnie normalny w swojej roli brata, partnera, policjanta i sympatycznego mieszkańca Miami. A jednak... dokonuje brutalnych, krwawych, rytualnych morderstw. Jakie nastawienie mamy do morderców? Oczywiście chcemy, aby zostali oni należycie ukarani za swoje czyny. Dexter rzuca nam wyzwanie. Chce, byśmy przyjrzeli się naszym zasadom moralnym i rozszerzyli granice swojej etycznej tolerancji, akceptując zasady działania mordercy. Dlatego, zamiast potępiać Dextera za to, co robi, z czasem zaczynami mu po prostu kibicować, nawet jeśli to sprzeczne z naszymi odczuciami. Książka podzielona jest na pięć części. Każda z nich omawia serial z nieco innej perspektywy. Na początku zamieszczone są dwa wywiady: z autorem książek o Dexterze, Jeffem Lindsayem oraz scenarzystą odcinka pilotowego, Jamesem Masonem Juniorem. Część druga bardziej skupia się stronie wizualnej „Dextera” i o tym, jaki ma on wpływ na nasz nastrój. Trzecia część omawia psychologiczne problemy głównego bohatera, w jaki sposób się one wyrażają i rozwijają, poczynając od traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa, wspomnień o przybranym ojcu, a na relacjach z bratem kończąc. Część czwarta to zwrot ku politycznym i etycznym aspektom „Dextera” występującym zarówno wewnątrz serialu, jak i poza nim. Poprzez analizę przeszłości i zachowania Dextera zdefiniowane zostają zasady etyczne, które wykorzystuje dla usprawiedliwiania seryjnych zabójstw. Ostatnia część książki skupia się na badaniach gatunków występujących w serialu i tym, jak „Dexter” elastycznie łączy różne konwencje, prowadząc narrację. W książce zawarty jest również spis odcinków pięciu sezonów serialu, a także streszczenie pięciu wydanych powieści Jeffa Lindsaya. Muszę przyznać, że książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Wcześniej czytałam jedną książkę dotyczącą serialu, ale raczej mnie nie zachwyciła. „Dexter. Taki sympatyczny morderca” natomiast wciągnął mnie bez reszty. Czytanie tej lektury było prawdziwą przyjemnością i ciężko było oderwać się, choćby na chwilę. Książka zawiera spoilery, zarówno serialu jak i serii książek o Dexterze, więc polecam ją głównie fanom serialu.
Nakanapie.pl AstroZombie

Bieganie metodą Gallowaya. Ciesz się dobrym zdrowiem i doskonałą formą!

Patrząc na książkę po tytule bardzo mnie zaciekawiła, jako że jestem także osobą, która czynnie 2-3 razy w tygodniu uprawia jogging. Byłem pewien, że na temat biegania mam wystarczającą wiedzę, lecz moje podejście się zmieniło po przeczytaniu książki. Czytając strona po stronie, dowiedziałem się jak ważne jest otoczenie wkoło Nas. Jak osoba trenująca w Nowej Zelandii, może być w pewien sposób lepiej przygotowana do biegu niż Europejczyk czy Amerykanin. Historia jaka jest opisana w książce pokazuje jak z czasem społeczeństwo przyswaja pozytywne wzorce od pojedynczych jednostek w celu udoskonalania swojej osoby. Czytając strona po stronie znajdziesz w książce wszystko na temat: - treningów dla początkujących jak i zaawansowanych (5km, 10km, pół maraton, maraton) - poprawną rozgrzewkę przygotowującą do biegu w aspekcie fizycznym jak i umysłowym. Anatomia mięśni umysłu jak i mięśni ciała. Opis jak uniknąć kontuzji - wyjaśnienie zdywersyfikowanych styli biegania, układu stopy podczas biegu, natężenia biegu - motywacja do biegu ta, która wychodzi od Ciebie jak i od otoczenia w jakim się znajdujesz - „Sztuka startowania w profesjonalnych zawodach” Przed każdym joggingiem odświeżam sobie pamięć i zaglądam do książki, aby podczas biegu myśleć o tym jak moje ciało oraz jakże ważna psychika współpracują ze mną. Jeff Galloway opisuje swoją pasję, która jest oparta o naukowe aspekty, co daje efekt profesjonalizmu, który jest dostępny dla każdego z Nas!
sfbcc.org.pl Paweł Stańczuk, 2011-11-07

Siedem dróg do relaksacji. Naucz się, jak pokonać stres

Dziś kolejny raz będę pisać o poradniku, który jest literaturą dość specyficzną, dlatego jest coś, co chciałabym zaznaczyć od razu na wstępie: nie lubię spekulacji i hurra - optymizmu. Nie wierzę, że wystarczy sobie powiedzieć "jestem super" i nagle faktycznie okaże się, że jestem super. Nie wierzę, że na hasło "pieniądze mnie kochają" kupon w totka okaże się szczęśliwy, a dolary zaczniemy zbierać prosto z ulicy. Nie wierzę również, że wystarczy "nastroić się pozytywnie" (cokolwiek to znaczy) i pstryk!: partner nagle przestanie czepiać się o bałagan, bez problemu uda nam się zmienić pracę na lepszą, a wszystkie problemy rozpłyną się w różowej mgle. Wierzę natomiast w to, że człowiek jest całością. Że nie można cieszyć się pełnią zdrowia, kiedy w naszej głowie kłębią się czarne myśli i odwrotnie: trudno być optymistą, kiedy ciało choruje. Wierzę również w to, że człowiek jest sam sobie w stanie pomóc. Nie mamy wpływu na to, że praca jest stresująca, nie zmienimy gburowatego sąsiada w anioła, ani też nie jesteśmy w stanie usunąć z drogi auta, które wlecze się przed nami. Możemy natomiast sprawić, że te wydarzenia nie wyprowadzą nas z równowagi na resztę dnia, że nie zaczniemy kląć na czym świat stoi i gwałtownie nie podniesie nam się ciśnienie. O tym, w jaki sposób radzić sobie z codziennym stresem, mówi książka Mateusza Karbowskiego. I to, co mi się podoba, to fakt, że nie ma tu żadnych czary mary, o których pisałam wcześniej, tylko konkretne wskazówki, jak wyluzować. Są one oparte na konkretnych badaniach, poparte nazwiskami uczonych oraz przez wiele lat stosowali je ludzie Wschodu. Praca z oddechem, relaksacja Jakobsona, wizualizacja, NLP, medytacja, autohipnoza, trening autogenny Schultza - te hasła są mi znane, ale dopiero teraz zaczynam wcielać je w życie. I jak to przy tego typu książkach bywa, trudno mi powiedzieć, czy wskazówki Mateusza Karbowskiego są skuteczne, czy też nie - będę to mogła ocenić dopiero po kilku tygodniach. Po pierwszej lekturze natomiast najbardziej spodobała mi się metoda Jakobsona, którą od kilku dni stosuję. Jest to nic innego, jak spinanie i rozluźnianie poszczególnych partii mięśni - i działa! Fakt, nie jestem zaprawiona w boju i efekt rozluźnienia utrzymuje się krótko - ale nerwusom i stresowcom taki relaks jest zdecydowanie potrzebny. Do plusów zaliczam również fakt, że tak naprawdę, aby skorzystać z tych technik, nie potrzeba wiele: wystarczą chęci, determinacja, by coś zmienić, spokojne miejsce i dosłownie piętnaście minut wolnego czasu. Aaa - i nie stosować przed snem, bo grozi to nie tyle zrelaksowaniem, co zaśnięciem. Wiem, sprawdziłam :)
slowoczytane.blogspot.com Scarletka, 2011-11-09

Mózg na zakupach. Neuromarketing w sprzedaży

Wiecie, co tak naprawdę robi Wasz mózg, gdy Wy robicie zakupy? Ja do tej pory nie wiedziałam, a już wiem;) Żartuję. Z racji zajmowania się taką dziedziną, jaką jest marketing skierowany do kobiet co nieco o zachowaniu mózgu trzeba wiedzieć. Ale ostatnio z oferty Onepress.pl wybrałam do recenzji książkę Mózg na zakupach. Neuromarketing w sprzedaży, której autorem jest dr A. K. Pradeep jeden z światowych pionierów neuromarketingu. Poza tym, że znalazłam w niej garść naprawdę przydatnych informacji, znalazłam również i takie, które wyjaśniły mi znane wcześniej zjawiska pod kątem procesów zachodzących w mózgu. Jednak jeśli obawiacie się, że Mózg na zakupach to tom czysto naukowych wywodów – mylicie się. Książka zawiera kilka koniecznych przy okazji takiej publikacji fragmentów typowo naukowych, wyjaśniających podstawy procesów zachodzących w mózgu człowieka, jednak są one niezbędne do zrozumienia całości zachodzących w mózgu zmian. A co za tym idzie niezbędne do zrozumienia i właściwego przełożenia procesów na zachowania istotne dla osób zajmujących się marketingiem. I co z tym mózgiem na zakupach? Poniżej przedstawię Wam kilka ciekawostek: - Jeśli mózg styka się z nadmiarem informacji lub bodźcem, który przeszkadza mu w wykonaniu ważnego zadania – odsuwa rozpraszający go komunikat na dalszy plan. - Merchandiserzy, którzy chcą, aby klienci wracali do sklepu powinni dbać o to, by robienie zakupów w danym sklepie pobudzało pozytywne emocje i kojarzyło się klientom z satysfakcją. - Frustrujące dla mózgu są: zadania, do których rozwiązania potrzebna jest duża ilość czasu, chaos oraz komunikaty rozpraszające i nieposiadające faktycznej wartości. - Jeśli stosujecie komunikat do przedstawicieli powojennego wyżu (50+) odwołujcie się do komunikatów o pozytywnych wartościach. - Zrozumienie okazywane konsumentkom (szczególnie matkom) spotyka się z przychylnym ich nastawieniem. - Neurony lustrzane są kluczem do sukcesu reklam wielu kategorii produktów, m.in. samochodów. - Schemat istoty marki składa się z 7 aspektów: formy, funkcje, wrażenie, wartość, korzyści, metafory i rozszerzenia. Każdy z nich jest ważny dla osiągnięcia sukcesu. Podoba mi się w tej książce to, że po rozdziałach teoretycznych mamy kilka rozdziałów traktujących m.in. o mózgu kobiety na zakupach, mózgu matki na zakupach, o tym jak podczas podejmowania decyzji o zakupie zachowuje się mózg osoby 50+, jak mózg postrzega produkty, ich opakowania, reklamy a nawet aranżacje sklepu. Polecam, jako ciekawe i dobre uzupełnienie biblioteki każdego, kto zajmuje się marketingiem i szeroko pojętą komunikacją.
marketingdokobiet.pl

Droga do wewnętrznej równowagi, czyli jak wyluzować i pozbyć się stresu. Wydanie II

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest tak wiele dobrych poradników i książek psychologicznych, a tak niewiele osób z nich korzysta? Bo ja owszem, zastanawiałam się i nawet doszłam do jakiś wniosków, które sprowadzają się do tego, że jesteśmy przywiązani do schematów, boimy się zmian, bo te wymagają nawet nie tyle odwagi, co wysiłku. A przecież każdy ma w sobie Małego Lenia, którego wcale nie jest tak łatwo się pozbyć. Ja ostatnio poradników czytam całkiem sporo, jednak raczej nie amerykańskich i raczej nie takich z półki "sukces w trzy dni". Po co? Głównie dla inspiracji. No i po to, aby inaczej spojrzeć na problemy, z którymi lepiej lub gorzej sobie radzę. Ostatnio na tapecie jest stressssssss, którego, niestety, czuję, że coraz więcej w moim życiu, co absolutnie mi się nie podoba. Książkę Agnieszki Ornatowskiej i Bogusława Stępnia tak naprawdę będę mogła ocenić dopiero za kilka tygodni, gdyż dopiero wtedy okaże się, czy opisywane w niej techniki są skuteczne czy też nie. Dotyczą one przede wszystkim walki ze wspomnianym już stressssssem, mówią o tym, jak spojrzeć na swoje problemy z dystansu oraz jak skutecznie pozbyć się lęku (w ogóle "lęk" to ostatnio jedno z tych niefajnych słów, a jeszcze gorszych uczuć, na które natykam się na każdym kroku). Jednak już teraz zauważam jedną zasadniczą zaletę: prezentowane metody są proste. Do stosowania od zaraz i właściwie wszędzie. Aby szybko odzyskać spokój, nie trzeba jechać do Indii, zaszyć się w aśramie i medytować kilkanaście godzin dziennie (chciałabym!). Jakiś przykład? Proszę bardzo! Wyobraźcie sobie linię, która biegnie przed Wami. Tu, gdzie stoicie, jest teraźniejszość. Jeśli stresuje Was jakieś wydarzenie, które dopiero ma nastąpić, umieśćcie je w jakiejś odległości na linii, w przyszłości... a następnie śmiało przekroczcie, tak, aby to wydarzenie mieć już za sobą - dosłownie. Po co? Otóż boimy się tylko tego, co przed nami, to, co już miało miejsce, nie jest w stanie wzbudzić w nas lęku. Testowałam. Działa! Książka, oprócz wspomnianych już technik, zawiera pewne opowiadanie, podzielone na części, które również całkiem nieźle się czyta, bo utrzymane jest w nieco baśniowej atmosferze O czym jest? Polecam sprawdzić :) * Baw się tym to chyba hasło przewodnie tej książki. Autorzy nie głoszą prawd objawionych, nie podchodzą do tego, co piszą ze śmiertelną powagą - i to mi się podoba :)
slowoczytane.blogspot.com Scarletka, 2011-11-02