ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Spokój z każdym oddechem. Codzienne medytacje uzdrawiające życie

To co pierwsze rzuca się w oczy to przyjemna w odbiorze okładka. Uspokajające, stonowane kolory, harmonia i porządek. I na tym pochwały z mojej strony się kończą. Autor książki –Thich Nhat Hanh – mistrz zen, mnich i „duchoznawca”, nominowany przez Luthera Kinga do Pokojowej Nagrody Nobla, uczy czytelników jak znaleźć spokój ducha poprzez umiejętne oddychanie. Nie jestem zwolenniczką poradników w stylu „Odnajdź własne ja”, „Własna ścieżka” czy „Moje miejsce na świecie”. Często są to banały w stylu Coelha (wszystkim fanów przepraszam). Już na samym wstępie bardzo się zniechęciłam, tym oto przesłaniem: „Budzę się rano i uśmiecham się: Przede mną zupełnie nowe dwadzieścia cztery godziny Ślubuje w pełni przeżyć każdy moment i na wszystkie istoty spoglądać wzrokiem pełnym współczucia” Aż się chce krzyknąć – „Ludzie trzymajcie mnie!”;) W kolejnych zdaniach autor przekonuje jak ważny jest oddech w naszym życiu i jak jego świadomość pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie. Przekonuje nas, że za pomocą medytacji osiągniemy swoistą nirwanę i staniemy się innymi ludźmi. Nigdy nie próbowałam medytacji i nie mam takiej potrzeby. Wszystkie moje problemy rozwiązuje dzięki rozmowie z innymi lub racjonalnym myśleniem, a energię czerpię z żywiołowej muzyki. Przesłania zawarte w książce są tak banalne, że chyba nie ma sensu o tym pisać. „Pokochaj siebie, a dopiero potem drugiego człowieka”. Boże, ileż można?! Do łez rozbawiły mnie krótkie „modlitwy” do codziennej medytacji w stylu „gdy obmywam moje ciało, oczyszczam też serce, wszechświat jest przesiąknięty zapachem kwiatów”. O co chodzi? Nie wiem, ale trochę to przerażające i myślę, że mogłoby mnie jedynie poruszyć bo dużej dawce alkoholu. Nie wykluczałam, że być może dla kogoś ten poradnik będzie strzałem w dziesiątkę. Znam kilka osób, która z miłą chęcią zagłębiła by się w tej lekturze. Do mnie ona najzwyczajniej nie dociera i nic na to nie poradzę. Być może jest to wynik mojego dzisiejszego nastroju, bo od rana jestem nastawiona dość buńczucznie do wszystkiego ;)
Sztukater.pl Kolmanka

Mózg na zakupach. Neuromarketing w sprzedaży

Lektura obowiązkowa zarówno dla specjalistów od reklamy, a więc projektantów, grafików, copywriterów, twórców stron internetowych itp., jak i... dła przezornych klientów. Dzięki poznaniu technik „neuro" w sprzedaży pewniejszym krokiem poruszam się po alejkach sklepowych, widzę, jak zawodowcy próbują zachęcić mnie do zakupu, angażując aż pięć moich zmysłów.
Puls Biznesu, Bonnier Business (Polska) sp. z o.o.

Zaufanie 2.0. Jak wywierać wpływ, zdobyć lojalność klientów i kreować markę

Są książki, które czyta się jednym tchem i pamięta na zawsze. Są takie które czyta się szybko i wybiera z nich to, co dla nas najważniejsze. To dwa moje własne kryteria kategoryzowania książek. Są też książki których nie chce się czytać po pierwszych kilku kartkach, lub takie, których za żadne skarby nie weźmiemy nawet do ręki – o tych nie chcę mówić, bo to bez sensu. Wolę odłożyć książkę gdy wiem że nie jest dobrze napisana, niż męczyć się z nią, tracić czas i nic z tego nie wynieść dla siebie. Rzadko opisuję tutaj książki, ale może zacznę robić to częściej, bo chciałbym aby moje powtarzające się namowy “Polaku! Czytaj nie tylko Fakt” spowodują, że rankingi ilości przeczytanych w ciągu roku książek nie będą tak żałośnie wyglądały. Bo jak je czytam, to słowo ‘żałosne’ można w tym przypadku traktować jako wyrafinowany eufemizm. Książka “Zaufanie 2.0“, o której dzisiaj krótko napiszę nie jest bestsellerem (dla mnie osobiście, bo tak naprawdę to jest), czytałem bowiem dużo więcej ambitnych i bardziej merytorycznych pozycji. Jest natomiast książką, która w prosty sposób mówi o tym, co robić (oraz czego się wystrzegać) przy odpaleniu rakiety nazwanej – personal branding w internecie (w języku autorów – jak być tzw. agentem zaufania). Tak ją interpretowałem i po jej przeczytaniu zdania nie zmienię. Napisana w luźnym stylu przez dwójkę panów Juliena Smitha oraz Chrisa Brogana pomaga powoli odnajdywać się w świecie nowych technologii i podstawowych narzędzi mówienia do tłumów w internecie. Zawiera kilka większych sekcji, które zdaniem autorów są najważniejsze w procesie tworzenia własnego, mocnego wizerunku w internecie. Rady udzielane przez obu autorów skierowane są zarówno do ludzi, którzy chcą rozwinąć skrzydła jako indywidualni blogerzy, przedsiębiorcy lub swoją wiedzą wesprzeć działania departamentów reklamy, marketingu i PR-u firm w których pracują. Jest więc to pozycja bardzo uniwersalna. Po przeczytaniu”Zaufanie 2.0.” doszedłem do wniosku, że goście którzy ją napisali zrobili kawał dobrej roboty. Wielokrotnie docierało do mnie, że to co opisują, ma miejsce w internecie i np. w moich większych bądź też mniejszych ruchach, które w tym kanale wykonuje. To co zostało opisane w książce nie jest jednak dla kogoś, kto mocno działa w internecie. Taka osoba po prostu nie znajdzie w niej nic nowego, nic ciekawego, nic co mogłoby wnieść wartość do ich dotychczasowej działalności. To raczej netykieta bytności w Internecie poparta sukcesami autorów lub innych ‘gwiazd’ internetu (np. Gary Vaynerchuk). Polecam przeczytanie jej przede wszystkim ludziom którzy chcą działać w Internecie bez większych wpadek i kompromitacji, graczom bardziej doświadczonym może się ona przydać jedynie do odświeżenia pewnych mechanizmów komunikacji ze swoimi klientami, czytelnikami lub też fanami.
mediafeed.pl

Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki

Każdy szanujący się marketer, PR-owiec czy przedsiębiorca jest świadomy, że prowadzenie firmy/marki wymaga strategii, że brand musi się wyróżniać na tle konkurencji i że niesamowicie ważna jest aktualna witryna internetowa, a zadowolony klient to referencyjna wędka, która przyciągnie następnych. Niestety, domeną ludzką jest zapominanie o najbardziej oczywistych oczywistościach. „Zakamarki marki" napisane przez Pawła Tkaczyka to świetne remedium na marketingową sklerozę i rutynę, która prędzej czy później dopada każdego. Autor, niczym kapłan brandingu, prowokuje nas do rachunku sumienia. W książce pochyla się nad kwestiami związanymi z kreowaniem silnej marki oraz z opracowywaniem strategii komunikacji. Rozdział po rozdziale możemy czytać książkę, jednocześnie patrząc na opisywane w niej kwestie przez pryzmat własnej działalności. Autor sam o sobie mówi, że „zarabia na życie opowiadaniem historii" i tę swadę retora doskonale czuć w słowie pisanym. Dynamiczne i niedługie rozdziały ułatwiają odbiór marketingowych porad. Autor nie napusza się, nie szpikuje tekstu niezrozumiałą terminologią. Nie owija case'ów w bawełnę, pisze tekstem otwartym. Książka nie jest wielkim, zamkniętym dziełem: czyta się ją jednym tchem, ale nie trzeba jej czytać jednym ciągiem. Można podejść do materiału wybiórczo i skupić się tylko na wybranych zagadnieniach. Paweł Tkaczyk, autor „Zakamarków marki", to przede wszystkim praktyk. Specjalista od zarządzania marką i kreowania wizerunku, który od ponad dziesięciu lat pomaga budować silne brandy i tworzyć kampanie reklamowe. Jest również właścicielem agencji reklamowej MIDEA, z którą tworzył projekty dla takich firm jak Agora i Allegro. Największą popularność zdobył w Internecie jako autor błoga, do którego odsyła w „Zakamarkach". Ja również bardzo gorąco polecam jego teksty obecne w Sieci, W mojej ocenie znajdziemy tam o wiele więcej praktyki. Niestety, nie zgodzę się z hasłem krzyczącym z okładki „Zero teorii. Sama praktyka". Tak naprawdę, poważnie potraktowane case study pojawia się dopiero w ostatnim rozdziale i to budzi pewien niedosyt u czytelnika. Dlatego też, aby w pełni skorzystać z wiedzy zamieszczonej w tej książce, warto odrobić zadanie domowe i przeanalizować poruszane w książce zagadnienia na przykładzie własnego biznesu. Wielkim walorem jest fakt, że autor jest Polakiem i obraca się w polskiej rzeczywistości biznesowej. Wcześniej zajmował się konsultacjami marketingowymi strategii również dla małych i średnich firm, co też ma korzystne odzwierciedlenie w tekście książki (polecam podcast: „Mała wielka firma"). Książka „Zakamarki marki" zwraca uwagę na ważną kwestię, którą jest pozycjonowanie marki. Marka zaczyna swoje życie w umyśle konsumenta - i to od strategii marketingowej zależy, jakie skojarzenia przyjdą mu do głowy, kiedy zobaczy logo danej firmy. Tkaczyk zadaje pytanie: „Jak brzmisz w uchu odbiorcy ". Na początku lat 80. A. Ries i J. Trout mianem pozycjonowania określili działania firmy zwrócone w kierunku potencjalnego klienta w celu odpowiedniego ukształtowania jego spojrzenia na dany produkt. Pozycjonowanie to działanie stricte komunikacyjne. Wielkim sukcesem największych brandów było właśnie zdominowanie konkretnych segmentów rynku i wbicie się w świadomość potencjalnych nabywców. Myśląc o pizzy, od razu asocjuję nazwę „Pizza Hut". Myśląc o butach sportowych, od razu kojarzę takie marki, jak Addidas czy Nike. Ktoś, kto chce zająć naczelną pozycję w świadomości odbiorców, nie może podejmować się porównywania z inną, podobną marką. Musi zostać bezdyskusyjnym liderem, wyróżniając się i będąc najlepszym w konkretnej, wybranej kategorii. Podczas swojej wizyty w Warszawie guru marketingu, A1 i Laura Reis, starali się wytłumaczyć, że lepiej być pierwszym niż lepszym. Ludzie kojarzą bowiem produkty, które się wyróżniają, a nie te, które faktycznie mają najlepszy skład chemiczny. W szybkiej komunikacji obrazkowej nie ma czasu na długie komunikaty i racjonalne analizy. Współcześnie musimy wskazać jedną charakterystyczną cechę naszego produktu i konsekwentnie ją eksponować przez cały czas trwania naszej komunikacji marketingowej (polecam pozycję „22 niezmienne prawa marketingu" A1 Ries, Jack Trout). Pamiętajmy, że wybór konsumenta często ma podłoże emocjonalne. Kolejną ważną kwestią jest odnalezienie USP (Unique Selling Proposition) swojej usługi lub produktu, czyli unikatowej propozycji sprzedaży. Wyobraźmy sobie, że klient stoi przed wielką ścianą długopisów żelowych, ogląda całą masę opakowań - i co zadecyduje o jego wyborze (zakładając, że żadna z marek nie ma tak ugruntowanej pozycji jak np. Parker) Co odróżnia jeden komplet pisaków od drugiego Unikalna cecha jest kluczem do zwycięskiej komunikacji marketingowej. Dobry USP sprzeda każdy produkt. Swojego czasu miasto Kraków szukało unikalnej właściwości, która by przyciągnęła turystów zagranicznych. Dlaczego europejski turysta miałby przyjechać do Krakowa, a nie do Berlina czy Paryża Specjaliści od promocji miast i regionów wyeksponowali coś, czym nie może się pochwalić żadne inne wielkie miasto Europy: „Lverything is reachable in the walking distance", od jednego do drugiego atrakcyjnego punktu można przejść pieszo, wszystko jest w zasięgu nogi. To obroniło Kraków i wyróżniło jego ofertę na tle mocnej konkurencji. Pytanie o USP produktu to kolejne pytanie, z którym trzeba się zmierzyć na drodze dochodzenia do perfekcji kreowania strategii swojej marki. Paweł Tkaczyk przekonuje, że aby dokonać personalizacji swojej marki, potraktować ją należy jak żywą osobę. Nasz produkt codziennie chodzi na randki z klientami i tak jak przy okazji pierwszego rendez-vous musi zrobić piorunujące ważenie na konsumencie. Musi udowodnić, że wart jest drugiego spotkania. Te proste projekcje mogą być niezwykle konstruktywne i z pewnością przełożą się na realny zysk. Książka „Zakamarki marki" nie odkrywa Ameryki. Weterana marketingu może lekko znudzić „zawartością merytoryczną" (bo na pewno nie stylem). Natomiast dla początkujących może być zbyt powierzchowna i skrótowa. Od autora jednak możemy się uczyć samych dobrych praktyk działania, a na szczególną uwagę zasługuje jego zaangażowanie w promocję książki. Sposób wprowadzenia jej na rynek jest potwierdzeniem, że autor jest specjalistą w swojej dziedzinie. Strona WWW dedykowana książce jeszcze przed premierą zawierała fragmenty „Zakamarków marki" czytanych przez samego autora. Na jeszcze większe uznanie zasługuje komunikacja na profilu na Facebooku. Paweł Tkaczyk od samego początku prowadził aktywną komunikację, dopytywał, czy dotarły wysyłane egzemplarze książki, i odsyłał użytkowników do opublikowanych na jej temat recenzji. Może i nam uda się trafić na facebookowy profil „Zakamarków marki". Na koniec dodam tylko, że rozliczenie się z grzeszków i zaniedbań marketingowych jest miarodajne tylko wtedy, gdy dokonamy go w uczciwy sposób.
Marketer +, Nowa Sprzedaż Dorota Korczyk, 2011-12-01

Wychowawcze czary-mary. Odzyskaj spokój w domu i ciesz się z posiadania dziecka

Liczysz do trzech i... twoje marudzące dziecko przestaje bić młodszą siostrzyczkę, sprząta zabawki i idzie umyć zęby. To chyba jakieś czary Trochę czary - uważa Thomas W. Phelan, amerykański psycholog kliniczny. Ale przekonuje, że tego typu czary odprawić może każdy rodzic, nauczyciel, dziadek... Jego sposób na ujarzmienie dziecka (w przedziale wiekowym od 2 do 12 lat) jest dość prosty. Gdy miody człowiek zaczyna łobuzować, trzeba policzyć do trzech - dając mu czas na to, żeby przestał, a jeśli nie wykorzysta szansy - wymierzyć niezbyt dotkliwą karę, np. kilka minut samotności w swoim pokoju. W trudnych sytuacjach, psycholog proponuje bardziej kreatywne warianty tej metody, ale wszystkie łączą dwie podstawowe zasady: zero ględzenia i zero emocji. Robienie wykładów dziecku jest zbędne, a okazywanie swojej frustracji i gniewu - szkodliwe. Plus tej książki: jest prosta, intuicyjna, przyjazna dla dziecka i dla rodziców. Minus: została tylko częściowo spolszczona. Czytamy np. paragrafy obowiązujące w Stanach i Kanadzie. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak ma się do tego polskie prawo, musi sobie sam sprawdzić. Trochę irytujące niedopatrzenie.
Magazyn SENS Patrycja Kowalska, 2011-11-01

Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki

Każdy szanujący się marketer, PR-owiec czy przedsiębiorca jest świadomy, że prowadzenie firmy/marki wymaga strategii, że brand musi się wyróżniać na tle konkurencji i że niesamowicie ważna jest aktualna witryna internetowa, a zadowolony klient to referencyjna wędka, która przyciągnie następnych. Niestety, domeną ludzką jest zapominanie o najbardziej oczywistych oczywistościach. „Zakamarki marki" napisane przez Pawła Tkaczyka to świetne remedium na marketingową sklerozę i rutynę, która prędzej czy później dopada każdego. Autor, niczym kapłan brandingu, prowokuje nas do rachunku sumienia. W książce pochyla się nad kwestiami związanymi z kreowaniem silnej marki oraz z opracowywaniem strategii komunikacji. Rozdział po rozdziale możemy czytać książkę, jednocześnie patrząc na opisywane w niej kwestie przez pryzmat własnej działalności. Autor sam o sobie mówi, że „zarabia na życie opowiadaniem historii" i tę swadę retora doskonale czuć w słowie pisanym. Dynamiczne i niedługie rozdziały ułatwiają odbiór marketingowych porad. Autor nie napusza się, nie szpikuje tekstu niezrozumiałą terminologią. Nie owija case'ów w bawełnę, pisze tekstem otwartym. Książka nie jest wielkim, zamkniętym dziełem: czyta się ją jednym tchem, ale nie trzeba jej czytać jednym ciągiem. Można podejść do materiału wybiórczo i skupić się tylko na wybranych zagadnieniach. Paweł Tkaczyk, autor „Zakamarków marki", to przede wszystkim praktyk. Specjalista od zarządzania marką i kreowania wizerunku, który od ponad dziesięciu lat pomaga budować silne brandy i tworzyć kampanie reklamowe. Jest również właścicielem agencji reklamowej MIDEA, z którą tworzył projekty dla takich firm jak Agora i Allegro. Największą popularność zdobył w Internecie jako autor błoga, do którego odsyła w „Zakamarkach". Ja również bardzo gorąco polecam jego teksty obecne w Sieci, W mojej ocenie znajdziemy tam o wiele więcej praktyki. Niestety, nie zgodzę się z hasłem krzyczącym z okładki „Zero teorii. Sama praktyka". Tak naprawdę, poważnie potraktowane case study pojawia się dopiero w ostatnim rozdziale i to budzi pewien niedosyt u czytelnika. Dlatego też, aby w pełni skorzystać z wiedzy zamieszczonej w tej książce, warto odrobić zadanie domowe i przeanalizować poruszane w książce zagadnienia na przykładzie własnego biznesu. Wielkim walorem jest fakt, że autor jest Polakiem i obraca się w polskiej rzeczywistości biznesowej. Wcześniej zajmował się konsultacjami marketingowymi strategii również dla małych i średnich firm, co też ma korzystne odzwierciedlenie w tekście książki (polecam podcast: „Mała wielka firma"). Książka „Zakamarki marki" zwraca uwagę na ważną kwestię, którą jest pozycjonowanie marki. Marka zaczyna swoje życie w umyśle konsumenta - i to od strategii marketingowej zależy, jakie skojarzenia przyjdą mu do głowy, kiedy zobaczy logo danej firmy. Tkaczyk zadaje pytanie: „Jak brzmisz w uchu odbiorcy ". Na początku lat 80. A. Ries i J. Trout mianem pozycjonowania określili działania firmy zwrócone w kierunku potencjalnego klienta w celu odpowiedniego ukształtowania jego spojrzenia na dany produkt. Pozycjonowanie to działanie stricte komunikacyjne. Wielkim sukcesem największych brandów było właśnie zdominowanie konkretnych segmentów rynku i wbicie się w świadomość potencjalnych nabywców. Myśląc o pizzy, od razu asocjuję nazwę „Pizza Hut". Myśląc o butach sportowych, od razu kojarzę takie marki, jak Addidas czy Nike. Ktoś, kto chce zająć naczelną pozycję w świadomości odbiorców, nie może podejmować się porównywania z inną, podobną marką. Musi zostać bezdyskusyjnym liderem, wyróżniając się i będąc najlepszym w konkretnej, wybranej kategorii. Podczas swojej wizyty w Warszawie guru marketingu, A1 i Laura Reis, starali się wytłumaczyć, że lepiej być pierwszym niż lepszym. Ludzie kojarzą bowiem produkty, które się wyróżniają, a nie te, które faktycznie mają najlepszy skład chemiczny. W szybkiej komunikacji obrazkowej nie ma czasu na długie komunikaty i racjonalne analizy. Współcześnie musimy wskazać jedną charakterystyczną cechę naszego produktu i konsekwentnie ją eksponować przez cały czas trwania naszej komunikacji marketingowej (polecam pozycję „22 niezmienne prawa marketingu" A1 Ries, Jack Trout). Pamiętajmy, że wybór konsumenta często ma podłoże emocjonalne. Kolejną ważną kwestią jest odnalezienie USP (Unique Selling Proposition) swojej usługi lub produktu, czyli unikatowej propozycji sprzedaży. Wyobraźmy sobie, że klient stoi przed wielką ścianą długopisów żelowych, ogląda całą masę opakowań - i co zadecyduje o jego wyborze (zakładając, że żadna z marek nie ma tak ugruntowanej pozycji jak np. Parker) Co odróżnia jeden komplet pisaków od drugiego Unikalna cecha jest kluczem do zwycięskiej komunikacji marketingowej. Dobry USP sprzeda każdy produkt. Swojego czasu miasto Kraków szukało unikalnej właściwości, która by przyciągnęła turystów zagranicznych. Dlaczego europejski turysta miałby przyjechać do Krakowa, a nie do Berlina czy Paryża Specjaliści od promocji miast i regionów wyeksponowali coś, czym nie może się pochwalić żadne inne wielkie miasto Europy: „Lverything is reachable in the walking distance", od jednego do drugiego atrakcyjnego punktu można przejść pieszo, wszystko jest w zasięgu nogi. To obroniło Kraków i wyróżniło jego ofertę na tle mocnej konkurencji. Pytanie o USP produktu to kolejne pytanie, z którym trzeba się zmierzyć na drodze dochodzenia do perfekcji kreowania strategii swojej marki. Paweł Tkaczyk przekonuje, że aby dokonać personalizacji swojej marki, potraktować ją należy jak żywą osobę. Nasz produkt codziennie chodzi na randki z klientami i tak jak przy okazji pierwszego rendez-vous musi zrobić piorunujące ważenie na konsumencie. Musi udowodnić, że wart jest drugiego spotkania. Te proste projekcje mogą być niezwykle konstruktywne i z pewnością przełożą się na realny zysk. Książka „Zakamarki marki" nie odkrywa Ameryki. Weterana marketingu może lekko znudzić „zawartością merytoryczną" (bo na pewno nie stylem). Natomiast dla początkujących może być zbyt powierzchowna i skrótowa. Od autora jednak możemy się uczyć samych dobrych praktyk działania, a na szczególną uwagę zasługuje jego zaangażowanie w promocję książki. Sposób wprowadzenia jej na rynek jest potwierdzeniem, że autor jest specjalistą w swojej dziedzinie. Strona WWW dedykowana książce jeszcze przed premierą zawierała fragmenty „Zakamarków marki" czytanych przez samego autora. Na jeszcze większe uznanie zasługuje komunikacja na profilu na Facebooku. Paweł Tkaczyk od samego początku prowadził aktywną komunikację, dopytywał, czy dotarły wysyłane egzemplarze książki, i odsyłał użytkowników do opublikowanych na jej temat recenzji. Może i nam uda się trafić na facebookowy profil „Zakamarków marki". Na koniec dodam tylko, że rozliczenie się z grzeszków i zaniedbań marketingowych jest miarodajne tylko wtedy, gdy dokonamy go w uczciwy sposób.
Marketer +, Nowa Sprzedaż Dorota Korczyk, 2011-12-01

Wychowawcze czary-mary. Odzyskaj spokój w domu i ciesz się z posiadania dziecka

Liczysz do trzech i... twoje marudzące dziecko przestaje bić młodszą siostrzyczkę, sprząta zabawki i idzie umyć zęby. To chyba jakieś czary Trochę czary - uważa Thomas W. Phelan, amerykański psycholog kliniczny. Ale przekonuje, że tego typu czary odprawić może każdy rodzic, nauczyciel, dziadek... Jego sposób na ujarzmienie dziecka (w przedziale wiekowym od 2 do 12 lat) jest dość prosty. Gdy miody człowiek zaczyna łobuzować, trzeba policzyć do trzech - dając mu czas na to, żeby przestał, a jeśli nie wykorzysta szansy - wymierzyć niezbyt dotkliwą karę, np. kilka minut samotności w swoim pokoju. W trudnych sytuacjach, psycholog proponuje bardziej kreatywne warianty tej metody, ale wszystkie łączą dwie podstawowe zasady: zero ględzenia i zero emocji. Robienie wykładów dziecku jest zbędne, a okazywanie swojej frustracji i gniewu - szkodliwe. Plus tej książki: jest prosta, intuicyjna, przyjazna dla dziecka i dla rodziców. Minus: została tylko częściowo spolszczona. Czytamy np. paragrafy obowiązujące w Stanach i Kanadzie. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak ma się do tego polskie prawo, musi sobie sam sprawdzić. Trochę irytujące niedopatrzenie.
Magazyn SENS Patrycja Kowalska, 2011-11-01