Recenzje
Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada
"To jedna z najmniej przyjaznych człowiekowi połaci ziemi. Gorsza może być tylko pustynia, ale na niej nikt nie stawia swoich domostw. W Sahelu, czyli na obrzeżu pustyni (...) mieszka dzisiaj kilkadziesiąt milionów ludzi. Żyją rozproszeni, często nie kontaktując się ze sobą i być może nie wiedząc nawet o swoim istnieniu. Łączy ich nie przynależność państwowa, gdzieniegdzie słaba i kontestowana, ale plemienna kształtowana od setek lat. Przodkowie mieszkańców Sahelu przewędrowali niegdyś przez Saharę, aby osiedlić się na ziemi noszącej ślady wegetacji. Nie wiedzieli zapewne, na co narażają siebie i swoje potomstwo. Trzeba niesłychanej twardości, aby wytrwać tam choćby parę tygodni, a co dopiero żeby spędzić tam całe życie."
Pamiętam, gdy będąc na południu Maroka, gdzieś pośrodku niczego, widziałam wbity w ziemię i wskazujący pustkę przed mną drogowskaz z zaledwie jednym słowem - Timbuktu. I poniżej ilość kilometrów, którą trzeba by było przebyć przez pustynię, by trafić do tego niemal mitologicznego miasta, owianego tajemnicą, naznaczonego baśniowością i czymś niesamowicie egzotycznym, nieosiągalnym. Przeze mnie nadal nieosiągniętym.
Ale do tego świata na skraju wielkiego piasku dotarł Mirosław Kowalski. Wprawdzie dotarł tam nie pokonując pustynię, tylko zwyczajnie samolotem, ale fakt jest faktem. I oto mam przed sobą jego opowieść, czy jak sam to określa - balladę "Szkatułka pełna Sahelu". Nie jest to opowieść tylko o Timbuktu, bo miasto jest współbohaterem jednego z kilku rozdziałów. To raczej próba przybliżenia nam niezwykle ciekawych, odmiennych w swojej kulturze ludów zamieszkujących pogranicze Sahary.
Autor podróżuje wzdłuż obszarów sąsiadujących z pustynią, odwiedza i poznaje nie tyle kolejne kraje, co raczej ludzi zasiedlających te nieprzyjazne człowiekowi rejony. Poznajemy wraz z nim ludy, które od pokoleń kształtują tam swoją kulturę, kultywują tradycje, niejednokrotnie niezwykle trudne dla nas do zrozumienia, czy nawet czasami zaakceptowania. I głównie przez pryzmat tych sięgających setek lat tradycji przyglądamy się dzisiejszym Tuaregom, Dogonom czy Mossi. Bo tradycją jest zarówno wspólne mielenie prosa, rytualne obrzezanie chłopców i dziewczynek, okaleczanie swojej skóry, jak i organizowane raz na sześćdziesiąt lat i trwające pięć lat święto Sigui.
Mirosław Kowalski podszedł do swojego zadania bardzo skrupulatnie. W każdym rozdziale, poświęconym innemu plemieniu, dostajemy garść informacji historycznych. Dowiadujemy się skąd, jak, czasami też dlaczego. Czytamy o pierwszych europejskich odkrywcach tych terenów i o zaszłościach związanych z historią ludów. Mnie jednak najbardziej podczas czytania "Szkatułki" ciekawiła teraźniejszość, życie codzienne na granicy nie tylko tej geograficznie naznaczonej piaskiem pustyni, ale też tej cywilizacyjnej, gdzie świat zachodni ze swoimi osiągnięciami próbuje zostawić swoje piętno wszędzie, gdzie się pojawi. Czy może jednak wszystko ulega sile żywiołu, jakim jest Sahara, a historia i tradycje są tak silnie zakorzenione, że nic nie jest w stanie ich zmienić?
"Szkatułkę" dobrze się czyta. To nie jest wprawdzie opowieść przygodowo-podróżnicza, nie ma w niej wartkiej i wciągającej akcji. Ale jest coś innego - bogactwo informacji przekazywanych nam w sprawny i łatwo przyswajalny sposób. Dobrym zabiegiem zastosowanym przez Autora było przerzucenie znacznej części narracji na jego rozmówców. To z opowiadanych przez nich historii dowiadujemy się najwięcej o mieszkańcach Sahelu. A wtrącane przez Kowalskiego do rozmowy "dlaczego?", czy "powiedz, bo nie rozumiem" nadaje wszystkiemu płynności i sprawia, że też czekamy na odpowiedź. I aż czasami szkoda, że niektórym ludom poświęcił zaledwie jeden rozdział, a nie całą książkę. Ale na pewno rozbudził ciekawość i chęć zgłębienia tematu.
I po tych wszystkich plusach muszę się trochę przyczepić do samego wydania. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami wykonanymi przez Autora i bardzo szkoda, że Wydawnictwo nie pokusiło się o pokazanie ich na wkładkach z papieru lepszej jakości, przez co znacznie tracą na jakości i wydają się po prostu mdłe kolorystycznie. Zaskoczeniem była też dla mnie mniejsza niż zwyczajowo wielkość czcionki - chwilę trzeba się do niej przyzwyczajać, ale przy dłuższym czytaniu staje się to nieco męczące. A tej książki nie chce się tak szybko odkładać ...
Pamiętam, gdy będąc na południu Maroka, gdzieś pośrodku niczego, widziałam wbity w ziemię i wskazujący pustkę przed mną drogowskaz z zaledwie jednym słowem - Timbuktu. I poniżej ilość kilometrów, którą trzeba by było przebyć przez pustynię, by trafić do tego niemal mitologicznego miasta, owianego tajemnicą, naznaczonego baśniowością i czymś niesamowicie egzotycznym, nieosiągalnym. Przeze mnie nadal nieosiągniętym.
Ale do tego świata na skraju wielkiego piasku dotarł Mirosław Kowalski. Wprawdzie dotarł tam nie pokonując pustynię, tylko zwyczajnie samolotem, ale fakt jest faktem. I oto mam przed sobą jego opowieść, czy jak sam to określa - balladę "Szkatułka pełna Sahelu". Nie jest to opowieść tylko o Timbuktu, bo miasto jest współbohaterem jednego z kilku rozdziałów. To raczej próba przybliżenia nam niezwykle ciekawych, odmiennych w swojej kulturze ludów zamieszkujących pogranicze Sahary.
Autor podróżuje wzdłuż obszarów sąsiadujących z pustynią, odwiedza i poznaje nie tyle kolejne kraje, co raczej ludzi zasiedlających te nieprzyjazne człowiekowi rejony. Poznajemy wraz z nim ludy, które od pokoleń kształtują tam swoją kulturę, kultywują tradycje, niejednokrotnie niezwykle trudne dla nas do zrozumienia, czy nawet czasami zaakceptowania. I głównie przez pryzmat tych sięgających setek lat tradycji przyglądamy się dzisiejszym Tuaregom, Dogonom czy Mossi. Bo tradycją jest zarówno wspólne mielenie prosa, rytualne obrzezanie chłopców i dziewczynek, okaleczanie swojej skóry, jak i organizowane raz na sześćdziesiąt lat i trwające pięć lat święto Sigui.
Mirosław Kowalski podszedł do swojego zadania bardzo skrupulatnie. W każdym rozdziale, poświęconym innemu plemieniu, dostajemy garść informacji historycznych. Dowiadujemy się skąd, jak, czasami też dlaczego. Czytamy o pierwszych europejskich odkrywcach tych terenów i o zaszłościach związanych z historią ludów. Mnie jednak najbardziej podczas czytania "Szkatułki" ciekawiła teraźniejszość, życie codzienne na granicy nie tylko tej geograficznie naznaczonej piaskiem pustyni, ale też tej cywilizacyjnej, gdzie świat zachodni ze swoimi osiągnięciami próbuje zostawić swoje piętno wszędzie, gdzie się pojawi. Czy może jednak wszystko ulega sile żywiołu, jakim jest Sahara, a historia i tradycje są tak silnie zakorzenione, że nic nie jest w stanie ich zmienić?
"Szkatułkę" dobrze się czyta. To nie jest wprawdzie opowieść przygodowo-podróżnicza, nie ma w niej wartkiej i wciągającej akcji. Ale jest coś innego - bogactwo informacji przekazywanych nam w sprawny i łatwo przyswajalny sposób. Dobrym zabiegiem zastosowanym przez Autora było przerzucenie znacznej części narracji na jego rozmówców. To z opowiadanych przez nich historii dowiadujemy się najwięcej o mieszkańcach Sahelu. A wtrącane przez Kowalskiego do rozmowy "dlaczego?", czy "powiedz, bo nie rozumiem" nadaje wszystkiemu płynności i sprawia, że też czekamy na odpowiedź. I aż czasami szkoda, że niektórym ludom poświęcił zaledwie jeden rozdział, a nie całą książkę. Ale na pewno rozbudził ciekawość i chęć zgłębienia tematu.
I po tych wszystkich plusach muszę się trochę przyczepić do samego wydania. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami wykonanymi przez Autora i bardzo szkoda, że Wydawnictwo nie pokusiło się o pokazanie ich na wkładkach z papieru lepszej jakości, przez co znacznie tracą na jakości i wydają się po prostu mdłe kolorystycznie. Zaskoczeniem była też dla mnie mniejsza niż zwyczajowo wielkość czcionki - chwilę trzeba się do niej przyzwyczajać, ale przy dłuższym czytaniu staje się to nieco męczące. A tej książki nie chce się tak szybko odkładać ...
monoloco.pl Joanna Frukacz, 2012-12-14
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
To, że najpierw je się oczami, wie każdy. Ale jak zrobić zdjęcie, żeby zachęcić do jedzenia albo do przygotowania dania właśnie według naszego przepisu? "Fotografia kulinarna" przystępnym językiem opisuje każdy etap powstawania udanego zdjęcia. Zaczynając od wiedzy teoretycznej dotyczącej doboru sprzętu, kompozycji, oświetlenia po praktyczne porady, jak oddać atrakcyjność zup, sosów, dań głównych itd. Dowiecie się, jak dodać naszym zdjęciom blasku za sprawą programu do edycji zdjęć. Ostatni rozdział pt. "Za kulisami" zawiera teorię z poszczególnych rozdziałów zastosowaną w praktyce. To pozycja dla każdego, kto chce udoskonalać warsztat fotograficzny. Autorka adresuje ją do "smakoszy, autorów blogów kulinarnych, domowych kucharzy, szefów kuchni oraz dla każdego, kto ma ochotę na pyszne jedzenie, poszukuje piękna i pragnie, by jego fotografie wywoływały głód".
METRO 2012-12-17
Głodne emocje. Jak schudnąć mądrze, skutecznie i na zawsze
,,To czego potrzebujesz, nazywa się programem coachingu zdrowia ,,PsychoDietetyka". Wszelkie diety cud - środki wspomagające odchudzają jedynie Twój portfel. Coaching zakłada, że posiadasz wewnętrzny potencjał pozwalający na skuteczne rozwiązanie problemów z wagą. Osiągnięcie trwałych efektów jest możliwe wyłącznie poprzez zmianę nawyków i rozwój osobowości. A skoro podjęłaś to wyzwanie, zaczynamy wspólne chudnięcie !" Tekst z okładki
Anna Sasin - coach, trenerka, psycholog zdrowia, psychoterapeutka. Prowadzi coaching oraz szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, asertywności, komunikacji interpersonalnej oraz negocjacji. Wyzwala w ludziach wiele ciepłych emocji. Poza pracą zajmuje się działalnością społeczną oraz naukową. Zorganizowała i przeprowadziła ogólnopolską akcję edukacyjną ,,Odchudzanie w dobrym nastroju". Jako autorka ,,PsychoDietetyka" odchudziła prawie połowę Polski ! Zapraszam na stronę http://www.annasasin.pl
Zapewne każda z nas spotkała się kiedyś z problemem odchudzania. Idolkami wyznaczającymi normy w społeczeństwie są modelki, na których się wzorujemy. Ta pozycja przeznaczona jest dla osób pragną schudnąć lub kiedyś miały taki zamiar. Dlaczego jedne z nas mogą zrzucić zbędne kilogramy, a drugie nie? Wszystko zależy od naszej motywacji i stawiania sobie określonych celów. Musimy także zadbać o siebie, zrelaksować się.
W książce znajduje się dużo testów, mających nam na celu określenie sposobu zrzucania zbędnych kilogramów. Są też podane przykładowe jadłospisy. Pozycja ta jest bardzo fajnie napisana, osoba mająca ochotę schudnąć z jej pomocą na pewno da radę !
Okazuje się bowiem, że większość naszych problemów z wagą zależy od stresu, a co za tym idzie podjadania między posiłkami, od problemów, słabej motywacji i nikłej wiary we własne możliwości. Częso zaczynamy dietę, chudniemy kilka kg, a potem z tej euforii znowu zaczynamy jeść ,,po staremu" i na nowo rozpoczynamy proces chudnięcie-tycie...
Ja również postanowiłam zrzucić kilka kilogramów, jednak wyszłam z założenia, że najpierw chudnę, a potem stabilizuję sobie wartości, których potrzebuje mój organizm, aby zachować nową figurę. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Oczywiście ważne jest, aby codziennie jeść mniej więcej takie same wartości kaloryczne.
Anna Sasin - coach, trenerka, psycholog zdrowia, psychoterapeutka. Prowadzi coaching oraz szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, asertywności, komunikacji interpersonalnej oraz negocjacji. Wyzwala w ludziach wiele ciepłych emocji. Poza pracą zajmuje się działalnością społeczną oraz naukową. Zorganizowała i przeprowadziła ogólnopolską akcję edukacyjną ,,Odchudzanie w dobrym nastroju". Jako autorka ,,PsychoDietetyka" odchudziła prawie połowę Polski ! Zapraszam na stronę http://www.annasasin.pl
Zapewne każda z nas spotkała się kiedyś z problemem odchudzania. Idolkami wyznaczającymi normy w społeczeństwie są modelki, na których się wzorujemy. Ta pozycja przeznaczona jest dla osób pragną schudnąć lub kiedyś miały taki zamiar. Dlaczego jedne z nas mogą zrzucić zbędne kilogramy, a drugie nie? Wszystko zależy od naszej motywacji i stawiania sobie określonych celów. Musimy także zadbać o siebie, zrelaksować się.
W książce znajduje się dużo testów, mających nam na celu określenie sposobu zrzucania zbędnych kilogramów. Są też podane przykładowe jadłospisy. Pozycja ta jest bardzo fajnie napisana, osoba mająca ochotę schudnąć z jej pomocą na pewno da radę !
Okazuje się bowiem, że większość naszych problemów z wagą zależy od stresu, a co za tym idzie podjadania między posiłkami, od problemów, słabej motywacji i nikłej wiary we własne możliwości. Częso zaczynamy dietę, chudniemy kilka kg, a potem z tej euforii znowu zaczynamy jeść ,,po staremu" i na nowo rozpoczynamy proces chudnięcie-tycie...
Ja również postanowiłam zrzucić kilka kilogramów, jednak wyszłam z założenia, że najpierw chudnę, a potem stabilizuję sobie wartości, których potrzebuje mój organizm, aby zachować nową figurę. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Oczywiście ważne jest, aby codziennie jeść mniej więcej takie same wartości kaloryczne.
book-and-cooking.blogspot.com 2012-12-09
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
,,Doświadczamy właśnie odwrócenia intelektualnej ewolucji naszego gatunku. Z czicieli wiedzy i mądrości jako przymiotu ściśle związanego z osobowością znów stajemy się myśliwymi i zbieraczami, tym razem w elektronicznym lesie pełnym informacji" Tekst z okładki
Nicholass Carr - absolwent Harvardu, przez wiele lat pracował na stanowisku redaktora prestiżowego magazynu biznesowego ,,Harvard Business Review". Obecnie jest jednym z najbardziej znanych publicystów i badaczy sieci. Napisał kilka książek, w tym ,,Does IT matter?", mówiącą o tym, jak internet wpływa na działanie współczesnych przedsiębiorstw, czy ,,The Big Switch", poruszającą temat przyszłości sieci jako wielkiej chmury danych. Współpracuje między innymi z takimi tytułami, jak New York Times, Atlantic, New Republic, Wired. Prowadzi swój autorski blog : www.roughtype.com
Żyjemy w czasach, w których większość z nas posługuje się Internetem i spędza w nim bardzo dużo czasu. Dzięki niemu możemy bardzo szybko znaleźć potrzebne nam informacje, zaoszczędzić pieniądze i czas - zapłacić rachunki, zarezerwować hotel, czy wysłać listy drogą elektroniczną. Sam autor przyznaje, że bardzo dużo czasu spędzał w Internecie, przez co popsuła mu się zdolność koncentracji. Wielu ludzi w dzisiejszych czasach przestało czytać książki, iż nie mogą za bardzo skupić się na treści. Nawet przeczytanie kilku akapitów artykułu jest dla niektórych nie lada wyczynem... Dzieję się tak dlatego, że za dużo czasu spędzamy w Internecie !
Coraz mniej ludzi czyta książki, przez co na dochodzie straciły wydawnictwa. Dużym plusem jest czytanie w wersji papierowej, gdyż wtedy nasze oczy tak bardzo się nie męczą. Ostatnimi czasy jednak czytanie elektroniczne cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem.
Temat książki jest bardzo na czasie, ponieważ coraz więcej ludzi swój wolny czas spędza w Internecie. Dotyczy to ludzi różnych nacji, płci, z różnych zakątków świata. Często nie zdajemy sobie sprawy z zagrożeń i konsekwencji, jakie czyhają na nas w wirtualnym świecie.
Język jest prosty, zrozumiały dla przeciętnego człowieka. Dzieło czyta się bardzo miło i przyjemnie. Pierwszy raz spotkałam się z tym autorem, ale z chęcią sięgnę również po inne jego dzieła. Pierwszy raz spotkałam się z pozycją o takiej tematyce, tym bardziej jestem zadowolona, że dane mi było się z nią zapoznać ;)
Nicholass Carr - absolwent Harvardu, przez wiele lat pracował na stanowisku redaktora prestiżowego magazynu biznesowego ,,Harvard Business Review". Obecnie jest jednym z najbardziej znanych publicystów i badaczy sieci. Napisał kilka książek, w tym ,,Does IT matter?", mówiącą o tym, jak internet wpływa na działanie współczesnych przedsiębiorstw, czy ,,The Big Switch", poruszającą temat przyszłości sieci jako wielkiej chmury danych. Współpracuje między innymi z takimi tytułami, jak New York Times, Atlantic, New Republic, Wired. Prowadzi swój autorski blog : www.roughtype.com
Żyjemy w czasach, w których większość z nas posługuje się Internetem i spędza w nim bardzo dużo czasu. Dzięki niemu możemy bardzo szybko znaleźć potrzebne nam informacje, zaoszczędzić pieniądze i czas - zapłacić rachunki, zarezerwować hotel, czy wysłać listy drogą elektroniczną. Sam autor przyznaje, że bardzo dużo czasu spędzał w Internecie, przez co popsuła mu się zdolność koncentracji. Wielu ludzi w dzisiejszych czasach przestało czytać książki, iż nie mogą za bardzo skupić się na treści. Nawet przeczytanie kilku akapitów artykułu jest dla niektórych nie lada wyczynem... Dzieję się tak dlatego, że za dużo czasu spędzamy w Internecie !
Coraz mniej ludzi czyta książki, przez co na dochodzie straciły wydawnictwa. Dużym plusem jest czytanie w wersji papierowej, gdyż wtedy nasze oczy tak bardzo się nie męczą. Ostatnimi czasy jednak czytanie elektroniczne cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem.
Temat książki jest bardzo na czasie, ponieważ coraz więcej ludzi swój wolny czas spędza w Internecie. Dotyczy to ludzi różnych nacji, płci, z różnych zakątków świata. Często nie zdajemy sobie sprawy z zagrożeń i konsekwencji, jakie czyhają na nas w wirtualnym świecie.
Język jest prosty, zrozumiały dla przeciętnego człowieka. Dzieło czyta się bardzo miło i przyjemnie. Pierwszy raz spotkałam się z tym autorem, ale z chęcią sięgnę również po inne jego dzieła. Pierwszy raz spotkałam się z pozycją o takiej tematyce, tym bardziej jestem zadowolona, że dane mi było się z nią zapoznać ;)
book-and-cooking.blogspot.com 2012-12-10
Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża
,, ,,Muszę" , ,,Powinienem" , ,,Nie mogę" , ,,Nie mam czasu" , ,,Później, a najlepiej jutro" - te myśli zwykle nachodzą Cię kolejno, kiedy zastanawiasz się, czym powinieneś zająć się w danej chwili i jakie sprawy skończyć przed zachodem słońca. Odczuwasz bezsilność, patrząc na niekończącą się listę zadań, ciągle się denerwujesz i wzbraniasz przed działaniem, by na koniec poczuć, że jesteś zupełnie sparaliżowany i niezdolny do czynu" Tekst z okładki
Dr Neil Fiore jako psycholog i pisarz pomógł tysiącom osób uzyskać większą produktywność i osiągnąć optymalny potencjał. Pracował też jako trener osób na stanowiskach kierowniczych w takich firmach, jak Bechtel, AT&T i Levi Strauss. Publikował specjalistyczne artykuły w wielu magazynach.
Zapewne każdemu z nas niejednokrotnie w życiu zdarzało się zaplanowanie rzeczy na później, bądź też bezproduktywne marnowanie czasu. Powodów takiego zachowania może być kilka. Jednym z nich jest obawa przed zwycięstwem, czy też niechęć do danego zadania, które wydaje nam się być, np. za trudne. Jednak jak to zmienić?
Książka zawiera dużo przykładów ludzi, którzy borykają się z takimi samymi problemami, jak my. Też kiedyś nie mogli się zorganizować. Dodatkowo są również zamieszczone quizy, które określą nasze predyspozycje. Mamy też do wypełnienia tabelki, w których planujemy nasz tydzień godzina po godzinie.
Muszę przyznać, że ja od zawsze byłam mało zorganizowana i pewnie, jak większość z Was robię wszystko na ostatnią chwilę. Mam jednak zamiar to zmienić i widzę, że z tą książką osiągnę sukces ;) Jest ona napisana językiem prostym, zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika, podzielona na rozdziały, wszystko dokładnie wyjaśnione.
,,Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża" polecam wszystkim, którzy chcą wprowadzić w swoje życie harmonię i porządek oraz spokój, wiedząc, że ze wszystkim zdążą na czas.
Dr Neil Fiore jako psycholog i pisarz pomógł tysiącom osób uzyskać większą produktywność i osiągnąć optymalny potencjał. Pracował też jako trener osób na stanowiskach kierowniczych w takich firmach, jak Bechtel, AT&T i Levi Strauss. Publikował specjalistyczne artykuły w wielu magazynach.
Zapewne każdemu z nas niejednokrotnie w życiu zdarzało się zaplanowanie rzeczy na później, bądź też bezproduktywne marnowanie czasu. Powodów takiego zachowania może być kilka. Jednym z nich jest obawa przed zwycięstwem, czy też niechęć do danego zadania, które wydaje nam się być, np. za trudne. Jednak jak to zmienić?
Książka zawiera dużo przykładów ludzi, którzy borykają się z takimi samymi problemami, jak my. Też kiedyś nie mogli się zorganizować. Dodatkowo są również zamieszczone quizy, które określą nasze predyspozycje. Mamy też do wypełnienia tabelki, w których planujemy nasz tydzień godzina po godzinie.
Muszę przyznać, że ja od zawsze byłam mało zorganizowana i pewnie, jak większość z Was robię wszystko na ostatnią chwilę. Mam jednak zamiar to zmienić i widzę, że z tą książką osiągnę sukces ;) Jest ona napisana językiem prostym, zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika, podzielona na rozdziały, wszystko dokładnie wyjaśnione.
,,Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża" polecam wszystkim, którzy chcą wprowadzić w swoje życie harmonię i porządek oraz spokój, wiedząc, że ze wszystkim zdążą na czas.
book-and-cooking.blogspot.com 2012-12-10
Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża
,, ,,Muszę" , ,,Powinienem" , ,,Nie mogę" , ,,Nie mam czasu" , ,,Później, a najlepiej jutro" - te myśli zwykle nachodzą Cię kolejno, kiedy zastanawiasz się, czym powinieneś zająć się w danej chwili i jakie sprawy skończyć przed zachodem słońca. Odczuwasz bezsilność, patrząc na niekończącą się listę zadań, ciągle się denerwujesz i wzbraniasz przed działaniem, by na koniec poczuć, że jesteś zupełnie sparaliżowany i niezdolny do czynu" Tekst z okładki
Dr Neil Fiore jako psycholog i pisarz pomógł tysiącom osób uzyskać większą produktywność i osiągnąć optymalny potencjał. Pracował też jako trener osób na stanowiskach kierowniczych w takich firmach, jak Bechtel, AT&T i Levi Strauss. Publikował specjalistyczne artykuły w wielu magazynach.
Zapewne każdemu z nas niejednokrotnie w życiu zdarzało się zaplanowanie rzeczy na później, bądź też bezproduktywne marnowanie czasu. Powodów takiego zachowania może być kilka. Jednym z nich jest obawa przed zwycięstwem, czy też niechęć do danego zadania, które wydaje nam się być, np. za trudne. Jednak jak to zmienić?
Książka zawiera dużo przykładów ludzi, którzy borykają się z takimi samymi problemami, jak my. Też kiedyś nie mogli się zorganizować. Dodatkowo są również zamieszczone quizy, które określą nasze predyspozycje. Mamy też do wypełnienia tabelki, w których planujemy nasz tydzień godzina po godzinie.
Muszę przyznać, że ja od zawsze byłam mało zorganizowana i pewnie, jak większość z Was robię wszystko na ostatnią chwilę. Mam jednak zamiar to zmienić i widzę, że z tą książką osiągnę sukces ;) Jest ona napisana językiem prostym, zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika, podzielona na rozdziały, wszystko dokładnie wyjaśnione.
,,Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża" polecam wszystkim, którzy chcą wprowadzić w swoje życie harmonię i porządek oraz spokój, wiedząc, że ze wszystkim zdążą na czas.
Dr Neil Fiore jako psycholog i pisarz pomógł tysiącom osób uzyskać większą produktywność i osiągnąć optymalny potencjał. Pracował też jako trener osób na stanowiskach kierowniczych w takich firmach, jak Bechtel, AT&T i Levi Strauss. Publikował specjalistyczne artykuły w wielu magazynach.
Zapewne każdemu z nas niejednokrotnie w życiu zdarzało się zaplanowanie rzeczy na później, bądź też bezproduktywne marnowanie czasu. Powodów takiego zachowania może być kilka. Jednym z nich jest obawa przed zwycięstwem, czy też niechęć do danego zadania, które wydaje nam się być, np. za trudne. Jednak jak to zmienić?
Książka zawiera dużo przykładów ludzi, którzy borykają się z takimi samymi problemami, jak my. Też kiedyś nie mogli się zorganizować. Dodatkowo są również zamieszczone quizy, które określą nasze predyspozycje. Mamy też do wypełnienia tabelki, w których planujemy nasz tydzień godzina po godzinie.
Muszę przyznać, że ja od zawsze byłam mało zorganizowana i pewnie, jak większość z Was robię wszystko na ostatnią chwilę. Mam jednak zamiar to zmienić i widzę, że z tą książką osiągnę sukces ;) Jest ona napisana językiem prostym, zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika, podzielona na rozdziały, wszystko dokładnie wyjaśnione.
,,Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża" polecam wszystkim, którzy chcą wprowadzić w swoje życie harmonię i porządek oraz spokój, wiedząc, że ze wszystkim zdążą na czas.
book-and-cooking.blogspot.com 2012-12-10