ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedza kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących. Wydanie II rozszerzone

O czym niewiedzą kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących

W publikacji tej autorka - zawodowo dyrektor personalna, z zamiłowania coach kariery - rozprawia się z pokutującym powszechnie mitem na temat dobrego sprzedawania się na rozmowie kwalifikacyjnej, a także bliżej przedstawia własną koncepcję rekrutacji jako procesu sprzedaży. Dzięki temu Czytelnik może spojrzeć na rozmowę kwalifikacyjną w szerszym kontekście. W kolejnym, drugim wydaniu książki pojawia się również istotny rozdział odsłaniający kulisy działania rekrutujących, którego celem jest ułatwienie przygotowania się do całego procesu rekrutacji. Sporo uwagi poświęcono negocjacjom dotyczącym wynagrodzenia, które wzbudzają zawsze gorące emocje. Autorka uważa, że odpowiedź na pytanie, czy warto negocjować wysokość przyszłej pensji, brzmi: „To zależy". Również od tego, jak bardzo chcemy dostać daną pracę.
Personel Plus nz

Rewolucja social media

Branża social media media rządzi się swoimi prawami. Tak jak wszyscy znają się na piłce nożnej, skokach narciarskich czy boksie, tak praktycznie każdy uważa, że zna się na „prowadzeniu Facebooka”. Od chwili, gdy social media zaczęły zyskiwać na popularności pojawiło się kilka książek, które najczęściej powielały utarte schematy prezentując wiedzę dla większości dość oczywistą. Jak więc na ich tle wypada „Rewolucja Social Media”?

Nie ukrywam, książka ta jest jedną z niewielu, na której pojawienie się czekałem zamiast zdecydować się na nią przypadkiem, po dłuższym czasie od jej wydania, jak to ma miejsce z większością pozycji. Powodów było jak zwykle kilka. Głównym z nich był zadziwiający niedobór sensownych publikacji związanych z social media, szczególnie z serwisami innymi niż Facebook. Co prawda kilka lektur mam już za sobą, jednak żadna nie wniosła do mojej wiedzy nic nowego, poza tym co poznałem dzięki zagranicznym blogom.

Jaki autor, taka książka. Prawdopodobnie.

Drugim z powodów była osoba Michała Sadowskiego, który znany jest większości osób mających styczność z mediami społecznościowymi większą niż znikomą. Genialne narzędzie Brand24 to tylko jeden z projektów, który pozwolił mu stać się jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci branży social media w Polsce. Wiedza praktyczna, która za nim stoi, musiała być więc jednym z atutów książki. Kwestią czasu było jej powstanie, co wydaje się być naturalną drogą promocji nie tylko własnej osoby ale i biznesu. Pozostawało więc pytanie dla kogo ta publikacja będzie faktycznie wartościowa?

Mam konto na Facebooku, co dalej?

Wiecie za co ceniłem najbardziej książki Pawła Tkaczyka? Za prosty język, który sprawiał, że nawet osoby spoza branży mogły dowiedzieć się czegoś nowego. Uważam to zresztą za jeden z powodów tak rekordowej sprzedaży. Niełatwa to sztuka i od samego początku ciekaw byłem jak z tym „problemem” poradził sobie Michał. Jak się jednak okazało książkę skończyłem w zaledwie 2 dni, bez konieczności poszukiwania dodatkowych wyjaśnień gdzieś w sieci. Wszystko było jasne i czytelne, osoba rozpoczynająca swoją przygodę z mediami społecznościowymi poradzi sobie ze zrozumieniem tematu bez problemu. Zdecydowanie na plus.

Jestem specjalistą i nic mnie nie zaskoczy.

Tutaj mała niespodzianka. W książce znaleźć można bowiem wiele przykładów wyszukanych gdzieś w zakamarkach Internetu, dzięki czemu praktycznie każdy odnajdzie coś, czego do tej pory nie znał, o czym nie wiedział. Czy warto czytać książkę dla jednej nieznanej do tej pory ciekawostki? Zapewne nie, cały czas uważam jednak, że w naszym kraju tzw. „social media ninja” istnieje zaledwie garstka, pozostali uważają że wiedzą wszystko bo mają konto na Google Plus. Może ta książka poskromi trochę ego większości z nich?

Kody QR w papierowej książce… say what?

Chyba największe zaskoczenie dla mnie osobiście. Zawsze uważałem, że kody QR wyprzedziły swoją epokę pojawiając się w czasach, gdy inteligentne telefony nie były na tyle popularne by tego typu forma przekazu mogła być skuteczna. Czasu się nie cofnie, chociaż przykładów na ciekawe wykorzystanie kodów QR prezentowałem już sporo. Książka zawiera niemałą ich ilość, większość z nich udało mi się jednak odwiedzić. Dzięki temu prostemu zabiegowi lektura się nie nudzi a jej interaktywność podnosi tylko poziom pozyskiwanej wiedzy. Póki co nie natrafiłem na taki przypadek, co jednak w sytuacji gdy artykuły bądź statystyki do których prowadzą przestaną istnieć? Użytkownik może czuć się odrobinę zawiedziony. Mimo wszystko cały pomysł oceniam bardzo pozytywnie.

Case’ów Ci u nas dostatek. I bardzo dobrze.

Główna zaleta książki, bez której prawdopodobnie nie sięgnąłbym po ten tytuł. Gotowe przykłady strategii, projektów czy realizacji to najciekawsza część dla kogoś, kto podstawy już zna i czytał je na dziesiątkach blogów. Cieszę się, że Michał nie bał się pominąć tematyki zwrotu z inwestycji, o czym większość osób stara się z premedytacją nie wspominać. Problematyka pomiaru konwersji przewija się wielokrotnie, co mam nadzieję otworzy oczy nie tylko domorosłym specjalistom, ale również klientom, których lektura tej książki nie powinna ominąć. Czasem warto wiedzieć czy agencja, której powierzamy nasze pieniądze na pewno wie o czym mówi.

Minęło kilka dni, znów wracam do lektury.

Wracał będę zapewne niejednokrotnie. Gotowe pomysły, które staną się prawdopodobnie tematem niejednej prezentacji, sprawiają że warto przypomnieć sobie to o czym branża mówi na co dzień. Dzięki zastosowaniu kodów QR książka stała się bogatym źródłem wiedzy dla każdego, nie tylko dla tych pracujących w agencjach na co dzień, w szczególności bowiem dla pasjonatów, którzy starają się zdobywać wiedzę na własną rękę. Zdecydowanie polecam lekturę przedsiębiorcom, którzy może nie nauczą się dzięki niej jak samemu odnosić wielkie sukcesy w social media, lecz pomoże ona zrozumieć pewne mechanizmy, dzięki którym skuteczniej i efektywniej zaczną oni wydawać własne fundusze.
newcreative.pl 2012-12-31

Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności

Artur Król, psycholog i trener (trochę informacji o nim można znaleźć w rozdziale „O autorze”) tym razem stworzył pozycję dotyczącą dość drażliwego tematu, a mianowicie talentu. W dużej części książki twierdzi on, że talentu nie ma, to tylko mit, we fragmencie dopuszcza jednak możliwość, iż jednym łatwiej zacząć się czegoś uczyć niż komuś drugiemu.
Plusem publikacji jest zamieszczona bibliografia, a także to, że autor stara się potwierdzić swą teorię o tym, że talent to tylko mit, tezami innych postaci, o których przede wszystkim mówi
w rozdziale „Zanim zaczniemy. Nauka, która stoi za magią”. Mimo wszystko przez dużą część książki wydawało mi się, że ona bardziej jest o tym, jak dojść do „mistrzostwa” niż o samym talencie. Kluczowe wydaje się zdanie:
„fakt, że jeśli rozpatrujemy sprawę talentu na poziomie kompetencji eksperckich, to talent czy predyspozycje nie istnieją (…)”.
Z tego punktu widzenia inaczej temat talentu może wyglądać, gdy coś dopiero rozpoczynamy, a inaczej, gdy chcemy zostać ekspertem czy mistrzem.
Przydatną częścią książki są tzw. „celowe ćwiczenia”, a informacja o 10 000 godzin ciekawa (należy tyle godzin wypracować, aby zostać ekspertem). Sama teoria na temat tego, że w celu stania się mistrzem w jakieś dziedzinie trzeba ciężko trenować i to niekoniecznie rzeczy stricte wydawałoby się związane z daną dziedziną, przypomniały mi sceny z filmy „Karate Kid” (którego reżyserem był John G. Avildsen), gdzie zanim młodzieniec uczył się ogólnie o tym, czym jest karate, czekały na jego drodze takie ćwiczenia jak (o ile dobrze pamiętam) malowanie płotu, polerowanie i woskowanie samochodu itp.
W pewien sposób można uznać, że autor trochę uparł się na swoją tezę, że talentu nie ma, choć właściwie bardziej ukazał, że jeśli chce się być mistrzem, to należy ćwiczyć i ważne jest podejście samej jednostki oraz jej otoczenia do tematu ciągłego doskonalenia.
Nie ze wszystkim, co jest zawarte w tej pozycji się zgadzam. Wiele rzeczy wręcz mi nie „pasowało”, „nie leżało”. Nie uważam jednak czasu poświęconego na lekturę za zmarnowany. Zdobyłam kilka nowych informacji, przedstawione ćwiczenia wydają się przydatne i pożyteczne. Sam język był prosty w odbiorze i nie sprawiający trudności. Tylko skąd ten słoń
z parasolką na okładce? ;)
swiatairi.blogspot.com Airi

Opowieści zmieniacza. Jak zmienić swoje życie na lepsze?

Zmieniacz, changemaker wydaje się być kimś w rodzaju agenta od zadań specjalnych, może nie będzie to agent 00x, a książka „Opowieści zmieniacza” nie zalicza się do serii szpiegowskich, ale można ją zaliczyć do interesujących.
Okładka książki jest w zielonej kolorystyce, która dodaje jeszcze pozycji tajemniczości. Czym w ogóle są „Opowieści zmieniacza” podpowiada trochę podtytuł: „Jak zmienić swoje życie na lepsze?”,chociaż pozycja nie dostarczy czytelnikowi gotowych odpowiedzi na wskazane pytanie.
Swego rodzaju przestrogę można znaleźć w „Zanim zaczniesz czytać”, a mianowicie wskazano tu, aby nie wierzyć w nic, co zostało napisane w tej około 135 stronicowej książce.
Ogólnie książkę czyta się przyjemnie i bez większych trudności. Można znaleźć tu trochę teorii i trochę przykładów z doświadczenia zawodowego autora (a przynajmniej jako narrator tak twierdzi), a nawet ćwiczenie, które można samemu na sobie wypróbować. Książka zawiera odniesienia m. in. do NLP, ale także chociażby - co ciekawe - do huny.
Miałam chwilami wrażenie, że układ rozdziałów jest trochę chaotyczny, a część informacji zbyt często się powtarza (przedstawianie tej samej osoby po raz któryś z kolei). Trochę zdziwił mnie też pomysł z podsumowaniem w rozdziale 2 „Jak inaczej za sobą rozmawiać”, który tak naprawdę dubluje informacje znajdujące się wcześniej, ale widocznie miało to jakiś swój cel. Pomimo tego chwilami lektura była zabawna, nieraz z nutką ironii i łatwo przyswajalna.
„Opowieści zmieniacza” to zatem pozycja interesująca i intrygująca już samym tytułem
i okładką. Czyta się ją przyjemnie, można z niej wydobyć sporo ciekawych informacji. Czy bym ją komuś poleciła? Może ona zainteresować osoby, które pociąga tematyka związana z rozwojem osobistym a także psychologią.

swiatairi.blogspot.com Airi

Wałkowanie Ameryki

To książka napisana przez dziennikarza radiowej Trójki i wieloletniego korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie. W tym miejscu przypomina mi się William Thacker (w tej roli Hugh Grant) z filmu Notting Hill, gdy poleca Annie Scott (granej przez Julię Roberts) przewodniki po Turcji: „ Podejrzewam, że jej autor był nawet Turcji , co pomaga”.

Marek Wałkuski patrzy na Amerykę przez pryzmat stereotypów, którymi jesteśmy przesiąknięci i przez, które lubimy oceniać innych. Jednym z nich jest pogląd, że amerykanie mają braki w wiedzy ogólnej i nasza encyklopedyczna wiedza jest dużo lepsza. Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Osobiście spotkałem Niemca, który nie wiedział, co to jest Unia Europejska, natomiast mój kolega na studiach nie mógł pojąć jak możemy nie wiedzieć, co jest stolicą Mali z tego, bowiem kraju ów kolega pochodził.

Wracając jednak do książki. Ameryka z książki Marka Wałkuskiego jest bardziej ludzka i codzienna. Podróż autora przez Amerykę to nie tylko pokonywanie kilometrów, ale również zakrętów historii i wszystkiego tego, co stworzyło ten kraj, który dla niektórych Europejczyków jest nie zrozumiały. Autor stara się sięgnąć do genezy, co spowodowało, że jest to całkiem inny kraj. Pozwala to nam zrozumieć, dlaczego Amerykanie mają dostęp do broni, lubią muzykę country i mówią amerykańskim angielskim. W książce znajdziemy też dużo ciekawostek statystycznych np.: ile metrów kwadratowych ma dom przeciętnej amerykańskiej rodziny, ile Amerykanin zjada hamburgerów, jak 75% Amerykanów zakłada papier toaletowy na rolkę uchwytu, jak daleko mieszkają od mamusi i jaki kolor oczu ma statystyczny Amerykanin. Dowiemy się też ile czasu przeciętny Amerykanin spędza codziennie w łazience i ile z tego czasu poświęca na kąpiel.
meskimbyc.pl Mirek, 2012-12-17

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

To książka napisana przez dziennikarza radiowej Trójki i wieloletniego korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie. W tym miejscu przypomina mi się William Thacker (w tej roli Hugh Grant) z filmu Notting Hill, gdy poleca Annie Scott (granej przez Julię Roberts) przewodniki po Turcji: „ Podejrzewam, że jej autor był nawet Turcji , co pomaga”.

Marek Wałkuski patrzy na Amerykę przez pryzmat stereotypów, którymi jesteśmy przesiąknięci i przez, które lubimy oceniać innych. Jednym z nich jest pogląd, że amerykanie mają braki w wiedzy ogólnej i nasza encyklopedyczna wiedza jest dużo lepsza. Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Osobiście spotkałem Niemca, który nie wiedział, co to jest Unia Europejska, natomiast mój kolega na studiach nie mógł pojąć jak możemy nie wiedzieć, co jest stolicą Mali z tego, bowiem kraju ów kolega pochodził.

Wracając jednak do książki. Ameryka z książki Marka Wałkuskiego jest bardziej ludzka i codzienna. Podróż autora przez Amerykę to nie tylko pokonywanie kilometrów, ale również zakrętów historii i wszystkiego tego, co stworzyło ten kraj, który dla niektórych Europejczyków jest nie zrozumiały. Autor stara się sięgnąć do genezy, co spowodowało, że jest to całkiem inny kraj. Pozwala to nam zrozumieć, dlaczego Amerykanie mają dostęp do broni, lubią muzykę country i mówią amerykańskim angielskim. W książce znajdziemy też dużo ciekawostek statystycznych np.: ile metrów kwadratowych ma dom przeciętnej amerykańskiej rodziny, ile Amerykanin zjada hamburgerów, jak 75% Amerykanów zakłada papier toaletowy na rolkę uchwytu, jak daleko mieszkają od mamusi i jaki kolor oczu ma statystyczny Amerykanin. Dowiemy się też ile czasu przeciętny Amerykanin spędza codziennie w łazience i ile z tego czasu poświęca na kąpiel.
meskimbyc.pl Mirek, 2012-12-17