ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Made in Japan

(...)Z kolei Rafał Tomański w „Madę in Japan" (Bezdroża) przenika przez barierę inności, analizując japońskie media, gospodarkę, politykę. Ze znawstwem bada tradycyjne zachowania, relacje i wartości, które współistnieją z nowoczesną technologią. Izrael to kraj o wielu twarzach. Pozornie świetnie znany, w gruncie rzeczy pozostaje tajemnicą. Zrozumieć go można, tylko żyjąc tam na co dzień i jednocześnie będąc kimś z zewnątrz.
Voyage Ewa Burska, 2013-11-01

System Białoruś

W księgarniach 23 października ukazała się książka Andrzeja Poczobuta o systemie politycznym na Białorusi, ”System Białoruś”, o drodze kariery Aleksandra Łukaszenki i o tym, jak rządzi Białorusią.

Andrzej Poczobut, niezależny dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi przedstawia w "Systemie Białoruś" rozwój łukaszenkowskiej dyktatury i mechanizmy, które pozwalają na jej podtrzymanie. Opisuje, jak Aleksander Łukaszenka zdołał dojść do władzy w 1994 roku, przedstawiając się Białorusinom jako bojownik z korucją. Wyniki śledztwa korupcyjnego Aleksandra Łukaszenki okazały się mizerne, ale pomogły mu w wewnętrznej rozgrywce o władzę. Jak pisze w swojej książce Andrzej Poczobut, nikt wówczas nie traktował Łukaszenki poważnie: nie wydawał się groźny, wydawało się, że to po prostu nieokrzesany dyrektor sowchozu.

Od czasu objęcia władzy przez Aleksandra Łukaszenkę żadne wybory nie były uczciwe. Sam dyktator z czasem uzależnił państwo od rosyjskiego finansowania, od dostaw tanich surowców, ropy naftowej i gazu. Rosja pośrednio płaci Łukaszence za utrzymanie swojej strefy wpływów w Rosji. Finansowe wsparcie Rosji kosztuje – Aleksander Łukaszenka oddaje niezależność kraju kawałek po kawałku, sprzedając m.in. strategiczne przedsiębiorstwa, zgadzając się na ustanowienie bazy wojskowej, wystawiając Białoruś w pierwszym rządzie do projektów integracyjnych Władimira Putina, blokując integrację Białorusi z Zachodem. Język białoruski zanika, większość Białorusinów mówi po rosyjsku. Historia jest ideologizowana. Władza łukaszenkowska ignoruje fakt stalinowskich represji, w których zginęły dziesiątki tysięcy obywateli białoruskich, nie lokalizuje się miejsc tych egzekucji, władze nie stawiają ofiarom pomników. W zakładach pracy i na wyższych uczelniach pracują ideolodzy, którzy dbają o to, by wszyscy zachowywali się tak, jak tego chce władza. Na Białorusi nie ma wolności słowa, zgromadzeń, nie rejestruje się organizacji praw człowieka, w więzieniach przebywają konkurenci Łukaszenki - opozycjoniści, ale również działacze społeczni.

Książka pokazuje, w jak bezprecedensowy sposób Aleksander Łukaszenka traktuje przeciwników politycznych. Przypomina o osobach zaginionych bez wieści, o więźniach politycznych, którzy latami są dręczeni w więzieniach tylko dlatego, że mieli odwagę wystąpić przeciwko dyktaturze.
Polskie Radio 2013-10-23

Niebo w kolorze indygo. Chiny z dala od wielkiego miasta

Wojciech Cejrowski bardzo trafnie zauważył kiedyś, że „Dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy – oto niezgłębiona tajemnica ludzkiej duszy.” "Niebo w kolorze indygo" świetnie mi się czytało porównując relację Anny Jaklewicz z "Blondynką w Chinach" Beaty Pawlikowskiej, którą niedawno miałem przyjemność czytać. Dwie podróżniczki dogłębnie zapoznawały się z Państwem Środka. Ich relacje są jednak zupełnie inne. Dwie kobiety patrzyły na to samo państwo, ale każda z nich zwróciła uwagę na coś innego i przywiozła do Polski inny obraz Chin. W efekcie te dwie relacje z podróży diametralnie się różnią.

Ciekawym pomysłem, który należy niewątpliwie uznać za sukces Anny Jaklewicz jest dobór opisywanych miejsc. Większość relacji podróżniczych (a także wycieczek) nie wykracza poza schematy typu Pekin-Wielki Mur Chiński-Terakotowa Armia. Autorka proponuje podróż poprzez chińskie wioski i bezdroża. Noce pod krystalicznym niebem w kolorze indygo i spokojne ryżowe pola. Ludowe tradycje i kulturę grup etnicznych. Poza niebanalną tematyką warto zatrzymać się na chwilę przy języku, którym posługuje się autorka. Niewiele znajdziemy w nim ekspresji, emocjonalnych uniesień czy dygresji (które czytelnicy mogą kojarzyć ze stylem chociażby Beaty Pawlikowskiej). Relacja Anny Jaklewicz jest rzeczowa i konkretna. Nie twierdzę oczywiście, że jest to jednoznaczna zaleta czy wada. Każdy czytelnik powinien zdecydować, który styl bardziej do niego przemawia. Doskonałym uzupełnieniem tekstu jest kolekcja bardzo dobrej jakości fotografii. Pewna część jest w dużej rozdzielczości, drukowana na dwóch stronach.

Zachęcam do lektury książki Anny Jaklewicz chociażby po to, aby porównać go z obrazem Chin ukazanym przez Beatę Pawlikowską w "Blondynce w Chinach". Spojrzenie na to samo państwo, ale z dwóch różnych punktów widzenia jest rozwijające i pozwala wyrobić sobie własną opinię na temat Państwa Środka. Poza tym "Niebo w kolorze indygo" jest wciągającą pozycją, dzięki której można nie tylko dowiedzieć się co nieco o kulturze mniejszych grup etnicznych Chin, ale zwyczajnie odprężyć się i przenieść się w świat, w którym człowiek zasypia się i budzi pod niezwykłym niebem w kolorze indygo.
librimagistri.blogspot.com 2013-10-17

Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu

Rozwój informatyki i jej obecnego lidera, jakim jest firma Apple, jest główną tematyką tego serwisu. Staramy się opisywać i komentować prezentowane nowości i testować nowinki techniczne. W tym zgiełku uciekł nam jeden fakt – zagrożenia, które wprowadza nowa elektronika. Pewnie wciąż milczałbym na ten temat, gdyby nie bardzo ciekawa lektura, która wpadła w moje dłonie – Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu autorstwa Juliana Assange’a, Jacoba Appelbaum, Andy’iego Müller-Maguhn, Jérémie’go Zimmermanna.

Z faktem, iż w Internecie przestałem być anonimowy, pogodziłem się już dawno. iPhone, którego mam w kieszeni niemal cały czas wysyła informacje o moim położeniu, abym w chwili jego zgubienia, mógł odczytać jego pozycję. Maile, czaty z komunikatorów, coraz częściej także połączenia, są zapisywane zagrożeniach na serwerach, dzięki czemu mogę zawsze do nich powrócić. Dotyczy to także zdjęć, które dla mojej wygody są przenoszone do Internetu, abym bez żadnego kabla mógł je obejrzeć na komputerze. Niestety, ta technologia niesie ze sobą więcej zagrożeń, niż mógłbym się spodziewać. I skutecznie przypomnieli mi o tym, ludzie, którzy zostali już zaatakowani, właśnie przez tę technologię.

Cypherpunks to bardzo interesująca rozmowa, w której główny głos zabiera Julian Assenge, znany przede wszystkim ze stworzenia serwisu WikiLeaks. Warto przypomnieć, że za swoje dzieło i opublikowane w nim materiały, musiał uciekać z państwa, które często prezentuje się, jako wzór demokracji. Dyskusja porusza wiele kwestii dotyczących bezpieczeństwa każdego z nas. W lekturze tej bardzo spodobało mi się to, iż rozmówcy nie skupiają się wyłącznie na USA, a dużo mówią także o Unii Europejskiej, Chinach czy nawet państwach afrykańskich. Mowa jest także o coraz potężniejszych cyberarmiach, a nawet mechanizmach wykorzystywanych podczas rekrutacji do nich.

Lektura ta daje bardzo wiele do myślenia i pozwala zobrazować jak jesteśmy oszukiwani. Nie polecałbym jednak podchodzić do niej zupełnie bezrefleksyjnie. Warto pamiętać, że każdy z nas, to tylko jeden z miliardów adresów IP, który tak naprawdę ciężko od siebie odróżnić. O ile nie produkujemy bomb, twardych narkotyków czy nie planujemy ataku terrorystycznego, jesteśmy zupełnie nieciekawi dla różnorakich specsłużb, które wykorzystują takie technologie. Należy jednak wiedzieć z jakich technik korzystają wielkie organizacje, struktury i mocarstwa, aby zdobyć kontrolę nad światem. Autorzy wspominają, także o tym jak się przed nimi chronić. Choć niestety, tak jak udowodniono w innej pozycji, całkowite bezpieczeństwo nigdy nie istnieje.

Cypherpunks to według mnie obowiązkowa pozycja, dla każdego, kto poza rozwojem rynku IT, interesuje się także tematami geopolitycznymi. Lektura pozwala dowiedzieć się wiele na temat otaczającego nas świata, od osób, które przez ten świat bardzo ucierpiały. Na jej koniec, warto samemu zadań sobie pytanie, czy Internet to sieć sprzyjająca ludzkości.
helpmac.pl Jakub Stanisław Wolak, 2013-10-19

Pies wojny. Jak oficer SAS stał się pionkiem w afrykańskiej wojnie o ropę

W obecnych czasach ciągle się słyszy o konfliktach zbrojnych, zamieszkach czy wojnach prowadzonych na całym świecie. W książce „Pies wojny. Jak oficer SAS stał się pionkiem w afrykańskiej wojnie o ropę” Simona Manna dowiemy się więcej o tym, jak od środka wyglądają takie batalie. Autor i zarazem bohater tej lektury w ciekawy i barwny sposób przybliża nam mechanizmy rządzące militarnym światem, gdzie zawiłe zależności, tajne układy i rozgrywki na najwyższym szczeblu są podstawą funkcjonowania. Właśnie dlatego powyższa książka jest ważna i potrzebna. Autor, to były oficer SAS, który wraz z grupą żołnierzy planował przeprowadzić atak na brutalnego dyktatora Gwinei Równikowej, Teodora Obianga. I choć misja była przygotowana szczegółowo a jej powodzenie prawie pewne, to jednak akcja się nie udała i skutkowała aresztowaniem Simona Manna oraz jego zamknięciem w więzieniu o zaostrzonym rygorze w Zimbabwe. Nasz bohater jawnie i głośno mówi, że chodziło o ropę naftową a co za tym idzie ogromne pieniądze i że CIA dogadała się w tej sprawie z dyktatorem. Zagłębimy się w świat najemników i szpiegów, przyjrzymy się spiskom, krętactwom politycznym czy też walce o dostęp do ropy, zwanej czarnym złotem nie bez przyczyny. Sam tytuł jest bardzo wymowny, bowiem właśnie w taki sposób bohater nazywa siebie samego. Pies wojny. Przerażające, ale i szczere. Od strony technicznej przyznaję, że jest to bardzo rzetelna, profesjonalna publikacja, która zawiera oprócz szczegółów i ciekawostek, również mapki, zdjęcia, ryciny, fotografie autora z różnych wypraw a także fragmenty ważnych dokumentów. Bardziej specjalistyczne słownictwo i skróty zawarto w glosariuszu na końcu lektury. Książka interesująca nie tylko dla miłośników polityczno-wojskowej tematyki, ale również dla wszystkich, którzy cenią opowieści na faktach. Historia pisana przez samo życie, prawdziwa do bólu i bez mydlenia oczu. Polecam! Nie tylko dla mężczyzn:).
kasandra-85.blogspot.com 2013-10-18