ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Pokonaj stres z Kaizen

Do książki podchodziłam jak pies do jeża. Ostatecznie zabrałam ją ze sobą w długą podróż. Stres towarzyszy mi od zawsze, mam to po ojcu, który sam ma nerwicę. Ciężko jest mi radzić sobie z tym zjawiskiem, nawet kiedy jest lepiej, dopada mnie nagle, bez uprzedzenia. Dobrą odskocznią jest youtube, nagrywając siebie i widząc swoje nienaturalne reakcje można się wiele o sobie dowiedzieć. Ale nie o tym. Autor książki opisuje różne sytuacje zarówno hipotetyczne jak i prawdziwe. Przedstawia on stres - gdzie powstaje w naszym mózgu i mówi nam, że to zjawisko naturalne. W przypadku silnego stresu mózg reaguje dwoma sposobami, atak lub ucieczka. Zwykle to drugie niestety.



Autor pokazuje nam z perspektywy naszą stresującą sytuację - z punktu odniesienia naszego w danej chwili i z pozycji obserwatora. Okazuje się, że ponad 80% rzeczy których się boimy - nigdy się nie zdarza. Bardzo fajne są ukazane w książce techniki, które nie likwidują co prawda stresu w 100% ale pozwalają zmniejszyć go w sporym stopniu. Książka dała mi wiele przemyśleń, głównie uświadomienie sobie teraźniejszości. Nie doceniałam jej, żyłam głównie przyszłością, tym co będzie lub co mnie może spotkać. Każda praca nad sobą jest potrzebna i przynosi dla nas coś nowego, dzięki czemu może żyć nam się trochę lepiej niż zwykle.


Polecam :)

madziakowo.blogspot.com 2014-08-29

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości

To moje ostatnie wakacje, miały być wyjątkowe. Były, ale z innych powodów, niż te, które sobie pierwotnie założyłam ;) Do czytania książek jestem bardzo ciężka. Nudzą mnie, nie mam czasu, coś mnie rozprasza. Przebrnęłam przez Blog i Blogera w roku akademickim. "W te wakacje będę czytać!", mówiłam. Zaczęłam od Pilcha. Ciężko, nudno, chciałam coś zabawnego, w końcu jest lato! Jak z nieba spadły mi Pokusy i łakocie. Przewidywalna, jednak świetna na wieczór. Zapomniałam już, że książki mogą wciągać. (Pamiętam za to, jak w gimnazjum czytałam Krzyżaków, kiedy nie mogłam zasnąć. Dwie strony, a ja miałam odlot :)). Tara Sivec, zadbała o dużą dawkę humoru. Jej lekkie pióro i styl pisania, który lubię, umilił mi już kilka wieczorów (bo ja wolno czytam...). Z całą pewnością mogę polecić tę książkę kobietom, które potrzebują czegoś wesołego na smętne wieczory. Poprawa humoru gwarantowana. Już sam początek jest mocny i to on zadecydował o tym, że dalej czytam. I ta ciągle przewijająca się czekolada... Mmmm. 

 

Freewolność Freewolna

Ostatni maraton

Sportowiec za cel postawił sobie przemierzenie Ziemi na własnych nogach i cel ten osiągnął. 6 sierpnia 2011 roku pojawił się w tym samym miejscu, z którego startował rok wcześniej – w Augustowie, mając za sobą 20 000 km biegu.

Książka „Ostatni maraton” nie trafiła w moje ręce przypadkiem. Autor Piotr Kuryło jest bardzo znany wśród miłośników biegania i to nie tylko w Polsce. Został uhonorowany nagrodą publiczności za najlepszą prezentację oraz nagrodą dziennikarzy podczas finału Kolosów 2011. Odznakę tę dostał dzięki wystąpieniu w „Biegu dla pokoju”, który odbył się 7 sierpnia 2010 roku.

Niektóre książki czyta się jednym tchem. Już pierwsze przeczytane strony czynią nas uczestnikami historii, pozwalając szczegółowo wyobrazić sobie opisywane sytuacje. Główną ich zaletą jest to, że zachęcają do działania. Człowiek czytając zaczyna myśleć, porównywać i zastanawiać się, co może zmienić w swoim życiu.

Opowiadanie zaczyna się wyjaśnieniem, dlaczego autor stwierdził, że ma już dosyć fanatycznego uprawiania biegania oraz w jaki sposób zamierza pożegnać się ze sportem, któremu poświęcił 8 lat życia.

„Chodziłem nerwowo po pokoju, znalazłem gdzieś globus i prędko narysowałem na nim okrąg wzdłuż równoleżników. Ta trasa wokół Ziemi to będzie mój ostatni maraton.”

Trasę miała przebiegać przez: Niemcy, Holandię, Belgię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, USA, Rosję, Kazachstan, Łotwę, Litwę aby na koniec znów wrócić do Polski.

Swój ostatni maraton Piotr Kuryło nazwał „Biegiem dla pokoju” o czym nie jeden raz wspomina na stronach książki. Trzeba podkreślić, że autor jest osobą bardzo wierzącą, dlatego nic dziwnego, że często porusza tematy równowagi duchowej i harmonii ze swoim wewnętrznym "Ja".

Modlitwa jest istotną częścią życia polskiego biegacza. Czytając o jego spotkaniach z drapieżnymi ssakami i dziką przyrodą, czy o bólu, który towarzyszył mu po drodze, zadawałam sobie pytanie „Jak ten człowiek był w stanie to wszystko wytrzymać?”. Czy sam Bóg wziął go pod swoje skrzydła?

Nie sposób nie zwrócić uwagi również na to, że cała książka to również opowieść fotograficzna. Na każdej stronie jesteśmy przenoszeni w świat Piotra Kuryło. Mi, jako czytelnikowi, trochę zabrakło zdjęć z innymi ludźmi, o których tak kolorowo pisze autor. Odegrali oni niemałą rolę w jego podróży, ale niestety ten etap musimy powierzyć naszej wyobraźni.

Prawie we wszystkich krajach maratończyk spotykał się z dziennikarzami i przedstawicielami władz. Nabywał sił, dzięki wsparciu i pomocy nieznajomych ludzi. Czasami jedna butelka wody, którą dostawał od cudzoziemca, mogła dać mu więcej siły do dalszego biegania, niż godzina odpoczynku.

Książka jest napisana prostym, męskim językiem, ale jest szczera i wciągająca. Wszystkie 175 stron przeczytałam w zaledwie dwa dni. Na pewno będzie ona ciekawa nie tylko dla miłośników biegania, ale także dla ludzi, którzy nie maja na co dzień do czynienia z tym sportem. Dla mnie osobiście „Ostatni maraton” nie jest tekstem tylko o podróży, ponieważ ma w sobie głębszy sens – dając do zrozumienia, że człowiek może zrobić wszystko, jeżeli tylko uwierzy w siebie i dostanie odrobinę wsparcia od innych.
4run.pl Daria Kozłowska, 2014-08-28

Ostatni maraton

Sportowiec za cel postawił sobie przemierzenie Ziemi na własnych nogach i cel ten osiągnął. 6 sierpnia 2011 roku pojawił się w tym samym miejscu, z którego startował rok wcześniej – w Augustowie, mając za sobą 20 000 km biegu.

Książka „Ostatni maraton” nie trafiła w moje ręce przypadkiem. Autor Piotr Kuryło jest bardzo znany wśród miłośników biegania i to nie tylko w Polsce. Został uhonorowany nagrodą publiczności za najlepszą prezentację oraz nagrodą dziennikarzy podczas finału Kolosów 2011. Odznakę tę dostał dzięki wystąpieniu w „Biegu dla pokoju”, który odbył się 7 sierpnia 2010 roku.

Niektóre książki czyta się jednym tchem. Już pierwsze przeczytane strony czynią nas uczestnikami historii, pozwalając szczegółowo wyobrazić sobie opisywane sytuacje. Główną ich zaletą jest to, że zachęcają do działania. Człowiek czytając zaczyna myśleć, porównywać i zastanawiać się, co może zmienić w swoim życiu.

Opowiadanie zaczyna się wyjaśnieniem, dlaczego autor stwierdził, że ma już dosyć fanatycznego uprawiania biegania oraz w jaki sposób zamierza pożegnać się ze sportem, któremu poświęcił 8 lat życia.

„Chodziłem nerwowo po pokoju, znalazłem gdzieś globus i prędko narysowałem na nim okrąg wzdłuż równoleżników. Ta trasa wokół Ziemi to będzie mój ostatni maraton.”

Trasę miała przebiegać przez: Niemcy, Holandię, Belgię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, USA, Rosję, Kazachstan, Łotwę, Litwę aby na koniec znów wrócić do Polski.

Swój ostatni maraton Piotr Kuryło nazwał „Biegiem dla pokoju” o czym nie jeden raz wspomina na stronach książki. Trzeba podkreślić, że autor jest osobą bardzo wierzącą, dlatego nic dziwnego, że często porusza tematy równowagi duchowej i harmonii ze swoim wewnętrznym "Ja".

Modlitwa jest istotną częścią życia polskiego biegacza. Czytając o jego spotkaniach z drapieżnymi ssakami i dziką przyrodą, czy o bólu, który towarzyszył mu po drodze, zadawałam sobie pytanie „Jak ten człowiek był w stanie to wszystko wytrzymać?”. Czy sam Bóg wziął go pod swoje skrzydła?

Nie sposób nie zwrócić uwagi również na to, że cała książka to również opowieść fotograficzna. Na każdej stronie jesteśmy przenoszeni w świat Piotra Kuryło. Mi, jako czytelnikowi, trochę zabrakło zdjęć z innymi ludźmi, o których tak kolorowo pisze autor. Odegrali oni niemałą rolę w jego podróży, ale niestety ten etap musimy powierzyć naszej wyobraźni.

Prawie we wszystkich krajach maratończyk spotykał się z dziennikarzami i przedstawicielami władz. Nabywał sił, dzięki wsparciu i pomocy nieznajomych ludzi. Czasami jedna butelka wody, którą dostawał od cudzoziemca, mogła dać mu więcej siły do dalszego biegania, niż godzina odpoczynku.

Książka jest napisana prostym, męskim językiem, ale jest szczera i wciągająca. Wszystkie 175 stron przeczytałam w zaledwie dwa dni. Na pewno będzie ona ciekawa nie tylko dla miłośników biegania, ale także dla ludzi, którzy nie maja na co dzień do czynienia z tym sportem. Dla mnie osobiście „Ostatni maraton” nie jest tekstem tylko o podróży, ponieważ ma w sobie głębszy sens – dając do zrozumienia, że człowiek może zrobić wszystko, jeżeli tylko uwierzy w siebie i dostanie odrobinę wsparcia od innych.
4run.pl Daria Kozłowska, 2014-08-28

FitMind. Schudnij bez diet

Książek o dietach tych zwyczajnych i tych niekonwencjonalnych, zdrowym odżywianiu, zmianie swojego życia na lepsze, a nawet przeistoczeniu się w lepszą wersje samego siebie, jest pełno na rynku. Jednak z książkami, które poruszają jedynie sferę psychologiczną tematu odchudzania, jeszcze się nie spotkałam. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion miałam możliwość przeczytania książki Klaudii Pingot i Aleksandry Buchholz „ FitMind Schudnij Bez Diet”. Jako osoba uzależniona od kupowania książek związanych ze zdrowym odżywianiem, zdrowym gotowaniem, a także wszelkich „dietetycznych hitów” o których mówi cały świat lub chociaż cała Polska, do lektury podeszłam z dużym entuzjazmem.
Autorki wykonały kawał dobrej roboty, z pełną świadomością mogę polecić książkę osobom, którym brak pewności siebie, które całe życie się odchudzają ( chociaż nie do końca mają z czego) , bądź ciągle poszukują akceptacji w oczach innych. Naprawdę uważam, że książka może mieć wpływ terapeutyczny i kojący przy niektórych stanach umysłu.
Książka z pewnością spodoba się tym z Was, którzy lubią psychologię. Autorki w sposób rozbudowany opisały siłę nawyku ( a jest ona naprawdę niezwykła) i przekonań ( „jak zrezygnuję ze słodyczy, to już nic nie będzie sprawiało mi frajdy”). Bardzo ciekawie opisany został wpływ poszczególnych emocji na łaknienie. I to nie tylko tych negatywnych, ale i pozytywnych ( kto by się spodziewał, że np. wdzięczność ma wpływ na nasze odżywianie?), a także wpływ emocji innych osób na nas samych i jak sobie z tym radzić.
Książka pełna jest opisów ciekawych badań (np. eksperyment japońskiego doktora Masaru Emoto, który oddziaływał na wodę różnymi emocjami, po zamrożeniu były one odbite w kryształkach lodu – zarówno te pozytywne jak i negatywne, zdaniem autorek w ten sam sposób emocje odbijają się na naszym organizmie, również na wadze, z czym w pełni się zgadzam).
Chyba najbardziej spodobał mi się zestaw pytań, który ma nam pomóc lepiej poznać samych siebie- temu rozdziałowi poświęciłam najwięcej czasu i mam wrażenie, że lepiej wiem czego chcę od życia, co sprawia mi radość, a co trudność. Takie zastanowienie się nad samym sobą, może skłonić do wprowadzania zmian w swoim życiu, a pytania ułatwiają nam poznanie tych sfer, w których zmian potrzebujemy najbardziej. Gdyby było Wam mało, do dyspozycji macie szereg terapeutycznych ćwiczeń i zadań .
Sporo miejsca autorki poświęciły harmonii. Czym jest, co wpływa na jej brak i jak ją osiągnąć. W dzisiejszym zabieganym świecie, w którym czasami trudno jest znaleźć chwilę na prawdziwy relaks, temat ten wydaje się ważny. Autorki wyjaśniają jak przestać się wszystkim przejmować, żyć w ciągłym stresie i nieustannie myśleć o problemach, a zacząć żyć w harmonii ze sobą i ze światem. Brzmi jak buddyjska mądrość i trochę tak jest, ale czemu nie zacząć czerpać od najlepszych?
I podsumowując tę (nie do końca) recenzję , zdanie z książki , które utkwiło mi w pamięci i Wy też powinniście o nim pamiętać, marząc i planując przyszłość „ Bo wszystko dzieje się dwa razy: najpierw w naszych głowach, a potem dopiero w fizycznym świecie”.
Eat Good Stay Fit Marta Ciecierska- Koźlarek

Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy

Jak pisać teksty, które porwą tłumy?


Na to pytanie ma odpowiedzieć książka Magia słów. Czy rzeczywiście wystarczy przeczytać dwieście czterdzieści stron, aby porwać tłumy swoimi tekstami?


Kilka tygodni temu dostałam maila od pani z wydawnictwa Helion, z którym współpracowałam już wcześniej (pamiętacie wpis o FitMind. Schudnij bez diet?) Tym razem sama mogłam wybrać książkę, którą zrecenzuję. Zdecydowałam się na Magię słów. Nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię pisać. Prowadzę nawet własny blog! Sporo czasu spędzam przy redagowaniem tekstów i zależy mi, żeby robić to naprawdę dobrze. Właśnie dlatego sięgnęłam po książkę Joanny Wryczej-Bekier.


Owa pani jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa, absolwentką filologii polskiej i filologii germańskiej. Prowadzi wspaniały blog, który odkryłam dopiero po przeczytaniu Magii słów i codziennie po pracy nadrabiam zaległości. Chciałabym podlinkować Wam najfajniejsze wpisy, ale musiałabym chyba zamieścić tu wszystkie, które przeczytałam. Podaję więc link do całości: http://poradnikpisania.pl


Może na początek zacznijmy od... końca, czyli od tylnej części okładki. Cóż z niej wyczytamy?


Pisać każdy może… tylko jak? Słowa towarzyszą nam od dzieciństwa. Nadajemy nazwy wszystkiemu, co nas otacza; opowiadamy o wszystkim, co dla nas ważne. Gdy korzystamy z wyszukiwarki internetowej, wpisujemy w jej okno pożądane frazy. I choćby nie wiadomo jak wyznawcy kultury obrazkowej zaklinali rzeczywistość, to słowa mają moc. Zmieniają świat, wpływają na czytelników i klientów.


Niezależnie od tego, czy tworzysz opowiadanie, bloga, tekst naukowy, e-mail marketingowy czy slogan reklamowy — jesteś pisarzem. Chcesz podzielić się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami, rozbawić go lub wzruszyć. Chcesz, by czytelnik Cię zrozumiał, ale czy wiesz, jak do niego dotrzeć? Które słowa wybrać, a których się pozbyć? Marzysz o tym, by Twój tekst czytało się tak, jak ogląda się przygody Jamesa Bonda? Chciałbyś budować napięcie jak Agatha Christie?


Magiczną moc opowieści dostrzegają dziś nie tylko literaci i reżyserzy, lecz również twórcy tekstów reklamowych i internetowych, ponieważ storytelling buduje świadomość marki. Jeśli chcesz nauczyć się go stosować, trudno o lepszych mistrzów storytellingu niż wielcy pisarze. Możesz czerpać garściami z ich doświadczenia, pod warunkiem, że zamiast się zastanawiać: „Co autor miał na myśli?”, zapytasz: „Jak on to zrobił?”. Dzięki pisarskim technikom i stylistycznym sztuczkom, które poznasz w tej książce, Twój tekst zabłyśnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.


Tytuł książki jest bardzo odważny. Zapowiada się bardzo obiecująco, nastawia na wielkie odkrycie. Czy treść spełnia oczekiwania czytelnika?


Magię słów potraktowałam jako wyjątkowy podręcznik, do którego chętnie powrócę. Brzmi to dość nietypowo, bo który uczeń zagląda do jakiegokolwiek podręcznika z przyjemnością? Książka zawiera mnóstwo praktycznych wskazówek i porad opartych na popularnych przykładach. Wytyka najczęściej popełniane błędy i radzi, jak ich unikać. Najbardziej magiczna jest uniwersalność tej książki. Nieważne, czy chcesz napisać maila czy trzytomową powieść. Znajdziesz tu wskazówki odnoszące się do tworzenia najróżniejszych tekstów.


Czy warto przeczytać książkę "Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy"?


Przy wszystkich możliwych recenzjach przypominam, żebyście pamiętali że jestem tylko marną blogerką, która nie ma prawa dyktować innym, jak żyć, co jeść i co czytać (a szkoda!). Mam wrażenie, że pani Joanna Wrycza-Bekier obraziłaby się na mnie, gdybym napisała poprzednie zdanie w recenzji jej książki. Magia słów nauczyła mnie bowiem, że powinnam zdecydowanie wyrażać swoje zdanie na blogu, nie używać słów "chciałabym polecić", "moglibyście przeczytać", tylko pisać prosto z mostu. A więc: wchodźcie na stronę www.onepress.pl i wrzućcie Magię słów do wirtualnego koszyka. To będzie bardzo rozsądnie zainwestowane 39.90 zł. Polecam Wam tę książkę z całego serducha i gwarantuję, że nikt nie przekupił mnie, żebym zrobiła Wam pranie mózgu.


Przyznam szczerze, że marzy mi się, żeby na mojej półce wylądowały także inne pozycje tej autorki. Póki co zaczytuję się w blogu http://poradnikpisania.pl i czaję się na: Webwriting. Profesjonalne tworzenie tekstów dla Internetu, Kreatywna praca dyplomowa. Jak stworzyć fascynujący tekst naukowy, Szkoła twórczego pisania. Jak zostać autorem bestsellerowych powieści

CzekoAda Adrianna Fliszewska