Recenzje
Działaj teraz!
Powstało już wiele publikacji o tematyce psychologicznej. Mimo to ja postanowiłam sięgnąć po Działaj teraz Zbigniewa Ryżaka. Wydawać by się mogło, że jest to książka taka jak każda inna z tej dziedziny... Może i tak, ale ma w sobie coś, co mnie w niej zaintrygowało. Doskonały przekaz i moc. To naprawdę działa... ale ty również musisz zacząć działać – ale nie później (jak zawsze się mówi), tylko TERAZ!
Zapewne zastanawiacie się, kim jest Zbigniew Ryżak. Przewidziałam to, dlatego postanowiłam uprzedzić wasze żmudne poszukiwania informacji o nim i pokrótce wam go przedstawić.
Zbigniew Ryżak jest psychologiem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie pracuje jako szef firmy doradczej i szkoleniowej Human Factory. Jest trenerem umiejętności biznesowych oraz konsultantem i projektantem szkoleń. Działaj teraz to nie jedyna jego publikacja. Stworzył również Energię wewnętrzną oraz Efekt jo-jo w motywacji. Prowadzi bloga, na którego zaprasza wszystkich zainteresowanych psychologią i nie tylko. Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o autorze, odsyłam tutaj.
Poradnik, bo tak pozwolę sobie nazwać tę publikację, został podzielony na 31 rozdziałów, ponadto każdy z nich posegregowano na podrozdziały. Działaj teraz przysłuży się każdemu, komu zależy na uzyskaniu motywacji do działania. Autor interpretuje zachowania ludzi i wskazuje, czym powinni kierować się, dążąc do osiągnięcia zamierzonego celu. Jak doskonale wiemy, słowa nieczęsto idą w parze z czynami. Ryżek, jako psycholog specjalizujący się w dziedzinie konsultacji i szkoleń, zna motywy rządzące ludzkim umysłem najlepiej, dlatego warto zasięgnąć jego rad i nauczyć się walczyć z oporami i przeszkodami, które napotykamy na swojej drodze.
Pamiętaj: nie ten osiąga sukces, kto bardziej się stara, ale ten, kto robi to mądrzej!
Publikacja została wzbogacona o zadania i ćwiczenia, które autor proponuje każdemu, kto zamierza podążać drogą do osiągnięcia celu. Ci mniej odważni również nie przejdą obok tego poradnika obojętnie. Jest to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy mają w sobie choć odrobinę dobrej woli i chcą zmienić coś w swoim życiu. Jak wypowiada się sam autor: Podstawowym celem tej książki nie jest zrobienie z Ciebie innego człowieka, ale nauczenie Cię działania z tym, co w sobie masz. Właśnie, wielu z nas pragnie dokonać pewnych zmian i zrzucić z siebie ciężar bezsilności, ale nie potrafi przełamać bariery graniczącej z możliwością uzyskania pożądanego efektu. Niektórzy uważają, że wszystko przyjdzie z czasem, jakoś się ułoży, będzie, co ma być... Otóż nie. Nic nie ułoży się z czasem, jeśli nie będziesz działał w tym kierunku. Oczekiwanie nie jest kluczem do sukcesu, wręcz przeciwnie – aby cokolwiek osiągnąć, należy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć realizować własne cele i marzenia.
Obiecałeś sobie, że zaczniesz uprawiać jogę, ale jak zwykle kończy się na mówieniu? Mijają dni, a ty wciąż odkładasz ćwiczenia na później, tłumacząc sobie, że na pewno wtedy to zrobisz. Nie okłamuj sam siebie, chociaż ze sobą bądź szczery. Mniej mów, więcej rób. Nicnierobienie to zwykłe uciekanie od ciężkiej pracy. A przecież bez pracy nie ma kołaczy, dlaczego więc nie spróbujesz przekonać się, że możesz zdziałać cuda i że one się zdarzają? Kiedy według ciebie nadejdzie odpowiedni moment do tego, by stać się kowalem własnego losu? Później? A co w twoim języku oznacza później? Zastanów się nad tym, co robisz ze swoim życiem i zacznij działać: nie ma co odkładać, działaj teraz!
Autor do stworzenia tego poradnika wykorzystał maksimum swojej wiedzy i postanowił podzielić się z nią z tymi, którzy studiów psychologicznych nie ukończyli, a mimo to chcieliby przełamać swoje złe nawyki i nauczyć się żyć nieco inaczej niż dotąd. Swoje rady Ryżak wymienił punktowo, tak żeby uczynić swoją publikację przejrzystą i dostępną dla każdego, nawet tego mniej bystrego. Ponadto zawarł w niej wskazówki dotyczące redukowania negatywnych emocji i rozwiązywania problemów. Poruszył także kwestie zmęczenia, przytłoczenia i ogólnego zniecierpliwienia. Nie od razu Kraków zbudowano. Należy pamiętać, że aby coś osiągnąć, potrzeba czasu i cierpliwości, ale przede wszystkim uporu. To upór, czyli niezmienne trwanie przy zamierzonym planie, jest najważniejszy i przynosi największe efekty. Osoby pewne siebie i stanowcze mają zdecydowanie większe szanse na pokonanie przeszkód tkwiących w ich umyśle.
Podsumowując, uważam, że Działaj teraz naprawdę działa i może okazać się pomocna każdemu, kto wie, do czego dąży. Osoby niezdecydowane również powinny podjąć się lektury tego poradnika, gdyż może on wskazać im odpowiednią drogę do realizacji celów. Samo wyznaczenie celu nic nie zdziała, kluczem do sukcesu jest trwałość przy postanowieniu. Jeśli chcesz schudnąć, musisz zacząć biegać, ale nie później, tylko teraz. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej ujrzysz efekty, a później pójdzie już z górki.
Przyznaję, że dla mnie porady Ryżaka okazały się przydatne. Zamierzam wziąć sobie je do serca i w końcu wziąć się za siebie, bo wiem, że sukces jest w naszych rękach, a czasami rozwiązanie mamy na wyciągnięcie ręki, ale... może boimy się po nie sięgnąć? Nie można rezygnować, dopóki się nie spróbuje. Niektórzy mogą nie sprostać zadaniu, ale warto się starać. Grunt to niepoddawanie się. I tego życzę każdemu, kto zdecyduje się sięgnąć po publikację Zbigniewa Ryżaka. Powodzenia!
Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka
Mimo że nie przepadam za stylem minimalistycznym zdecydowałem się sięgnąć po książkę. Skusił mnie opis. Dotychczas myślałem, że to podejście do życia ujawnia się jedynie w urządzaniu wnętrz. Tymczasem okazało się, że prądu tego nie można ograniczyć do dekoratorstwa. Przejawia się on w innych sferach (choćby organizacji pracy, żywieniu czy podróżowaniu). Nie lubię wnętrz minimalistycznych. Uważam je za zimne i nieprzyjazne. Utwierdziłem się w swoim przekonaniu, gdy zobaczyłem biurko autora. Delikatnie mówiąc nie w moim guście. Jedno przyciąga mnie jednak do minimalizmu - nieuleganie reklamom, pozostawanie pod prąd trendom konsumpcjonistycznym i skupienie na wyższych wartościach (niekoniecznie religijnych, mogą to być np. relacje z bliskimi) w zamian za rezygnację z gromadzenia przedmiotów, które często w ogóle nie są nam potrzebne. Swoje trzy grosze dorzucają wielkie koncerny, które tworzą potrzeby i wpędzają konsumentów w błędne koło. Kupujemy coraz więcej, ale nasze pragnienia nie są zaspokajane. Wręcz przeciwnie - ciągle znajdujemy nowe rzeczy, które rzekomo są nam koniecznie potrzebne.
Dotychczas uważałem minimalistów za osobliwych dziwaków. Ostatnio uświadomiłem sobie jednak, że większość świętych to minimaliści (przynajmniej w pewnych sferach życia). Jestem w trakcie lektury "Drogi na Górę Karmel" św. Jana od Krzyża i nie mogę wyjść ze zdziwienia, że można zauważyć pewne analogie (oczywiście bardzo proste, dzieło wybitnego świętego jest oczywiście dużo głębsze, bardziej złożone) między tym przewodnikiem po duszy ludzkiej a "Książeczką minimalisty". Św. Jan od Krzyża również radził, aby wyzbyć się pragnień i pożądliwości. Może to jest właśnie kluczem do szczęścia?
Minimalizm do sztuka życia. Życia radosnego i pogodnego, ale obojętnego wobec pogoni za dobrami materialnymi. To, że zrezygnujemy z niektórych przedmiotów nie znaczy, że będziemy przez to mniej szczęśliwi. Wręcz przeciwnie. Autor bardzo logicznie to uzasadnia. Za każdą rzeczą obecną w naszym domu stoją mniejsze lub większe pieniądze, a te wymagają nakładów czasu. Jeśli będziemy więc mniej pożądać i mniej kupować to nie będziemy musieli spędzać tyle czasu w pracy. W zamian możemy np. poprawić nasze relacje z rodziną czy odnowić dawne kontakty.
Zdecydowanie nie podobała mi się wegetariańska propaganda. Sam nie przepadam za mięsem, ale nie mam żadnych ideologicznych problemów ze spożywaniem mięsnych posiłków. Autor często generalizuje. Stwierdza na przykład, że hodowla zwierząt szkodzi środowisku. W czym prerii amerykańskiej przeszkadzają stada krów? Żywią się one trawą, której tam i tak jest mnóstwo. Leo Babauta próbuje zaś wmówić czytelnikom, że jedzą mięso za sprawą reklam i panującej kultury zbytku... Wszystkim, którzy podzielają zdanie autora w tej kwestii polecam lekturę "Wyspy na prerii", w której Wojciech Cejrowski rozprawia się z niektórymi tego typu poglądami.
Nie zamierzam stosować się do rad związanych z eliminowaniem papieru w codziennym życiu (aż dziwię się, że autor zgodził się na wydrukowanie swojej książki - w końcu lasy giną...). Leo Babauta radzi na przykład, aby pozbyć się wszystkich papierowych zdjęć, a w zamian przechowywać ich skany na komputerze. To chyba najbardziej bezduszna porada. Nie, przepraszam. Jest jeszcze jedna porada, które przebija tamtą - rezygnacja z wysyłania papierowych listów. To już uważam niemal za barbarzyństwo. Tutaj muszę zacytować: Nie wiem, dlaczego jeszcze się to robi, ale poczta elektroniczna zastąpiła tę metodę komunikacji. Jeśli ktoś nie rozumie fenomenu papierowej korespondencji to już nic na to nie poradzę. Leo Babauta odradza również kupowanie papierowych gazet i czasopism oraz drukowanie materiałów do czytania. Autor nie bierze jednak pod uwagę tego, że nie każdy lubi czytać na komputerze. Lektura dłuższych tekstów w formie elektronicznej męczy mnie. Zauważyłem także pewną niekonsekwencję dotyczącą płatności papierowymi pieniędzmi. Raz autor zachwyca się kartami płatniczymi, a drugi raz stwierdza, że woli płacić gotówką.
Tak jak już wyżej wspomniałem nie zgadzam się ze wszystkim, co proponuje autor. Część porad jest dla mnie bezwartościowa. Na szczęście cała publikacja nie okazała się taka. Czas spędzony z "Książeczką minimalisty" był dla mnie okazją do zastanowienia się nad tym, co kupuję, czy jest mi to koniecznie potrzebne i skłonił do przemyślenia raz jeszcze zakupów, które planuję w najbliższym czasie. Pod wpływem Leo Babauty zaplanowałem na przyszły tydzień generalne porządki. Poza tym przeanalizowałem niektóre swoje zachowania oraz przejrzałem swoje półki i szafy. W tym czasie przypomniał mi się ciągle fragment z Księgi Izajasza: czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Może warto czasami zatrzymać się i zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie postawione przez proroka Starego Testamentu?
Praktyczna improwizacja. Jak techniki improwizacji mogą usprawnić każdy aspekt Twojego życia
Ponieważ samo słowo „improwizacja” budzi mnóstwo skojarzeń, na początku autorzy przekazują nam kilka informacji o tym, czym na pewno ona NIE jest. Nie jest więc przede wszystkim wymyślaniem czegoś na poczekaniu, udawaniem ani drogą na skróty. Często kojarzymy ją z wystąpieniami kabaretowymi, co sprawia, że wydaje nam się również, że powinna być zabawna, śmieszna i oryginalna. Otóż zupełnie nie, Michał Mącznik i Artur Król szczegółowo rozwijają każdy z tych mitów i przybliżają czytelnikowi prawdę.
Pierwszą spośród wymienianych przez nich korzyści jest to, iż improwizacja ćwiczy umiejętność słuchania i obserwowania. Tylko jeśli naprawdę wsłuchasz się w swojego rozmówcę, będziesz w stanie odbierać proponowane przez niego oferty, nadawać nowy kierunek i podnosić stawkę, sprawiając tym samym, że zwykła rozmowa nabierze niespodziewanej energii i może doprowadzić do nieprzewidywalnych efektów.
Kolejną korzyścią, jaką daje stosowanie zasad Impro jest większa pewność siebie podczas wchodzenia w nieznane. Autorzy nie obiecują jednak butnego przekonania o własnej niesamowitości, a raczej dające spokój przekonanie, że cokolwiek się stanie, będziesz w stanie jakoś się w tym odnaleźć i zareagować. Stanie się tak również dzięki kolejnej korzyści, jaką jest umiejętność szybkiego podejmowania decyzji.
Korzyścią, która wydaje mi się szczególnie istotna jest zmniejszenie lęku przed porażką. Impro zakłada bowiem ciągłe działanie i podejmowanie mnóstwa decyzji, z których część siłą rzeczy może być błędna. Proponuje więc zaakceptowanie również błędów i nadanie im nowego kierunku. W książce znajdziecie też dość zabawne ćwiczenie, które może pomóc w radzeniu sobie z porażką.
Czytelnika prawdopodobnie bardzo zaciekawi rozdział dotyczący schematów blokowania czyli stosowanych przez nas na co dzień metod utrzymania kontroli. O tym dlaczego kontrola jest dla nas tak ważna można poczytać w jednym z rozdziałów. Opisywane schematy dotyczą na przykład uchylania się od nazywania problemów (ukochane przez mężczyzn słowa „domyśl się!” :-) ), mówienia ogólnikami po to, by zawsze móc się wycofać, negowania, odkładania decyzji na później i wielu innych. Kto z nas nie spotkał się z osobami, które zawsze na wszystko się zgadzają, byle tylko nie musieć podejmować decyzji? Albo z osobami, które mówią często i kwieciście o tym co by zrobiły, czego by dokonały, ale dziwnym trafem na opowiadaniach się kończy? Autorzy proponują zgrabne wyjaśnienia tych i wielu innych zjawisk, a dodatkowo dołączają kilka ciekawych pomysłów jak można uwolnić się od niechcianych schematów..
Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Napisana jest przystępnym językiem, niepozbawionym dobrego humoru. Zawiera zarówno część „teoretyczną” wyjaśniającą czym jest improwizacja, jak ją rozumieć, po co i kiedy stosować oraz praktyczne ćwiczenia umożliwiające stopniowe nabywanie umiejętności takich jak np: uważne słuchanie, porzucanie kontroli, skupienie „na zewnątrz”, akceptowanie czy szybkie podejmowanie decyzji.
Spojrzenie na komunikację z perspektywy Impro daje ciekawy i dość jasno usystematyzowany obraz rzeczywistości w jakiej żyjemy na co dzień. Jej zasad, przyczyn różnych dziejących się wydarzeń czy zachowań ludzi. Oczywiście, nie jest panaceum na wszelkie problemy z komunikacją, ale nie taki cel przyświecał tworzeniu tej książki. Zawarte w niej narzędzia pozwalają odkryć potencjał drzemiący w Impro i przy ich udziale wzbogacić zarówno swoje życie osobiste jak i zawodowe. Czytając ją prawdopodobnie wiele razy pomyślisz, że opisywane zachowanie to dokładnie to co sam robisz albo obserwujesz u innych, ale -co ważniejsze- teraz będziesz potrafił połączyć je w spójne wzorce. Dzięki temu, przy odrobinie chęci, możesz dokonać naprawdę ciekawych zmian w swoich relacjach.
Cząstki przyciągania. Jak budować niestandardowe kampanie reklamowe
Minęły czasy banalnych reklam telewizyjnych, kiedy to proszki do prania zachwalali przebrani za naukowców panowie (koniecznie w białych fartuchach), otoczeni wianuszkiem spragnionych wiedzy pań. Teraz tak łatwo nie przyciągnie się uwagi konsumenta, zwłaszcza że w każdym programie czyhają kolejne, długie bloki reklamowe, które nam spowszedniały i prędko je omijamy, przerzucając się na inny kanał. Z badań wynika, że w ciągu 30 lat nasza zdolność do zapamiętywania reklam pokazywanych w TV spadła aż o 70%. To zjawisko - rzecz jasna, niekorzystne dla reklamodawców - jest skutkiem naturalnych mechanizmów zapobiegających przeładowaniu pamięci. Na informacje nieistotne, nieinteresujące lub doskonale znane po prostu nie zwracamy uwagi. Dlatego reklama musi być zaprezentowana w niestandardowy sposób, by zaskoczyć odbiorcę, rozśmieszyć go, wywołać w nim jakieś emocje, bo wtedy wzrasta prawdopodobieństwo, że informacje zostaną zapamiętane. Dzisiaj reklama wychodzi w „teren" i w rozmaity sposób „wciąga" nas do akcji (nasze psy też - gdy słup z reklamą emituje dźwięki słyszalne tylko dla pupila, który prowadzi swojego właściciela prosto pod plakat z reklamą karmy), np. podczas odbierania walizki z taśmy bagażowej, używania przycisku windy czy rozpakowywania kanapki. Najlepsze z pomysłów zostały skrupulatnie odnotowane przez Natalię Hatalską, ekspertkę w dziedzinie alternatywnych form komunikacji marketingowej. Jej książka pokazuje, jak niesamowicie twórczy potrafią być ludzie wymyślający reklamy. Moja ulubiona to kampania mająca przyciągnąć do Krakowa nowych turystów. Ruch na stronie internetowej wzrósł o 50%, gdy miasto pokazywano z perspektywy gołębi, którym założono miniaturowe kamery wideo.
Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca
Pani Katarzyna świetnie pokazała to, że tak naprawdę każda rodzina i jej losy jest doskonałym tematem na książkę. Co do samego audiobooka to świetnie się go słucha. Momentami miałam wrażenie że lektorka siedzi koło mnie i opowiada mi o Jance, Leszku ich znajomych i o ich radościach. Nie wiem jak inni ale ja miałam problem z oderwaniem się od tej powieści.