ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

FitMind. Schudnij bez diet

Mimo to obie autorki obstają przy swoim, wspierając się spostrzeżeniem Marka Twaina, który przypominał, że „według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi, i robienie tego, czego by się wolało nie robić". Zgodnie proponują - wyrzuć diety przez okno i odzyskaj równowagę życiową! W kolejnych rozdziałach znajdujemy twarde dowody na to, że nie warto ulegać aktualnym wyznacznikom „idealnej sylwetki", z przypomnieniem, że w ślad za równowagą duchową podąża równowaga cielesna.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI 2014-10-13

Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy

Każdego roku, tylko w brytyjskim internecie udostępnianych jest tyle tekstów, ile cała ludzkość zdołała opublikować od zarania dziejów wszystkich ziemskich cywilizacji. Dziś nie trzeba już być Platonem, Konfucjuszem, Kopernikiem, Mickiewiczem czy Świętym ewangelistom, by dotrzeć do innych z własnym tekstem. Wystarczy mieć dostęp do internetu.



Jednak samo narzędzie nie sprawi, że tekst będzie chętnie czytany i wzbudzi zainteresowanie. W czasach, gdy darmowa i często profesjonalna treść w internecie przestaje być rarytasem, aby konkretny tekst został zauważony w gąszczu innych trzeba opowiedzieć swoją historię tak, aby pobudzić i oczarować wszystkie zmysły odbiorcy – jego wzrok, słuch, dotyk, węch, smak. Trzeba więc używać słów jak niegdyś magowie zaklęć. Pisać tekst tak, jak malarze cerkiewnych obrazów, którzy mimo, że posługują się farbami i pędzlem – nie malują a piszą swoją ikonę. Jeśli chce się tworzyć teksty, które staną się ikonami współczesnego Internetu – należy malować, czarować, ożywiać, nasycać barwami i emocjami, a nie jedynie opisywać te wszystkie doznania.



Jak to robić? Odpowiedź na to pytanie przedstawia w swojej książce „Magia słów” Joanna Wrycza – Bekier. Po lekturze tej książki pisarskie techniki i stylistyczne sztuczki nie będą miały przed czytelnikiem żadnych tajemnic, a używać ich będzie można niczym zaklęcia, dzięki którym pisanie tekstów stanie się łatwe, przyjemne, a przede wszystkim skuteczne. 



Moc opowieści we współczesnym świecie jest ogromna. Storytelling odpowiada na duchowe potrzeby konsumentów, oferując opowieść zamiast zwykłej reklamy. Dzięki temu treść zachowuje się w pamięci, jak żaden inny przekaz. Pobudza i inspiruje. Nie namawia do zakupu, czy nie zachęca do przywiązania do marki, ale oddziałuje na emocje przez piękną opowieść. 



Autorka przekonuje czytelnika, że jego słowa też mogą mieć moc sprawczą, że mogą być czytane równie chętnie co treści wielkich pisarzy. I właśnie na wielkich pisarzach opiera swoje porady. Poprzez lekcje z Ernesta Hemingwaya, Agathy Christie czy Braci Grimm autorka uczy jak mądrze, sprawnie i wartko posługiwać się słowem. Przekazuje nie tylko ważne zasady gramatyczne, które sprawią, że tekst będzie czytać się z przyjemnością, ale także wskazuje jak budować konstrukcje tekstów, aby oczarować czytelnika. 



Książka, która ukazała się nakładem wydawnictwa OnePress jest lekturą niezbędną dla wszystkich, którzy chcą aby ich słowa, na długo wyryły się w pamięci czytelników, niezależnie od tego o czym te słowa będą traktować.

POLSKA Justyna Bakalarska

Klątwa gruzińskiego tortu

Bycie jedną z pierwszych osób na świecie (w czymkolwiek) zawsze daje satysfakcję. Zwłaszcza, jeśli należy się do pierwiosnków w swojej dziedzinie. A ponieważ moją dziedziną są książki, pochwalę się, zanim przejdę do meritum: miałam tę niewątpliwą przyjemność przeczytać najnowszą książkę Macieja Jastrzębskiego. Kuję żelazo póki gorące i dzielę się recenzją „Klątwy gruzińskiego tortu”:

Maciej Jastrzębski – wrocławianin, dziennikarz i korespondent Polskiego Radia, reporter i pisarz z niezwykłym talentem do snucia na poły rzeczywistych, na poły bajkowych opowieści o krainach, które odwiedził, pełniąc swe radiowe powołanie. W poprzedniej książce pt. „Matrioszka Rosja i Jastrząb” zabrał nas w podróż do wielkiego wschodniego sąsiada (jakże aktualna to wycieczka w kontekście wydarzeń na światowej scenie politycznej!), tym razem proponuje nam wyprawę do Gruzji, w którą pojedziemy wraz z nim i gruzińskim kierowcą i przyjacielem Autora – Dżabą.

Maciej Jastrzębski trafił do tego pięknego kaukaskiego kraju w roku 2008. Relacjonował wojnę rosyjsko-gruzińską, wizyty polskich polityków, nerwową atmosferę wyborów parlamentarnych w roku 2012. Odsłania przed nami tamtejsze realia polityczne i codzienność mieszkańców Tbilisi, Gori, Batumi oraz wioseczek na pograniczu gruzińsko-osetyńskim i gruzińsko-abchaskim. Czyni jednak o wiele więcej. Jego książka to czysta afirmacja – życia na południowym Kaukazie, tamtejszej przyrody, gościnnych, serdecznych ludzi zamieszkujących ten uroczy zakątek naszej planety. Podobno Gruzini mieszkają w krainie, którą dobry bóg przygotował dla samego siebie, ostatecznie jednak podarował ją dzielnym Kartwelo („Kartwelo” to Gruzini a Sakartwelo to Gruzja w języku jej mieszkańców). Trzeba przyznać, że wszechmocny dobrze wybrał – życie w Gruzji to przyroda, śpiew i niekończące się ucztowanie. Wszystko to podlane sosem gawęd, opowieści i poetyckich, wznoszonych świeżym winem toastów. Gruzini słyną z gorącej krwi i iście ułańskiej fantazji, przy której nasza, polska natychmiast blednie, zawstydzona swą racjonalnością. Mają niezwykły talent do kreowania niestworzonych historii i wiary w teorie spiskowe, kierujące ich losem. Jedna z takich teorii towarzyszyć będzie nam na kartach „Klątwy gruzińskiego tortu”, osnuta wokół historii znajomości kierowcy Dżaby i jego ukochanej Nino. Więcej na ten romantyczny temat nie napiszę, by nie psuć niespodzianki przyszłym czytelnikom :)

Na koniec chciałabym podzielić się kilkoma, na poły mitycznymi faktami z historii Gruzji. Słyszeliście kiedyś o greckim herosie Prometeuszu, który ofiarował ludziom ogień i za karę został przykuty do skały? Prometeusz od wieków cierpi niewypowiedziane męki – codziennie odwiedza go wielki orzeł i wydziobuje wątrobę, która odrasta przez noc. Gdzie znajduje się miejsce kaźni owego dobroczyńcy ludzkości? Oczywiście w Gruzji, pośród skał Kaukazu! Jak myślicie, którędy z opanowanej przez Saracenów Jerozolimy wycofywali się obrońcy Świętego Graala? Wracając do Europy zatrzymali się na popas u gruzińskiej królowej Tamary. W dalszą drogę wyruszyli już bez kielicha z krwią Chrystusa…  A Sarmaci? Słynni przodkowie polskiej szlachty? Rzecz jasna, że pochodzą z Gruzji! W każdym razie tak twierdzi pewien odłam narodowych historyków…

Josifa Wissarionowicza Dżugaszwilego (in. Stalin) życzliwym milczeniem pominę.

 
grafomanya.wordpress.com Wasza Złoto Usta

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania. Wydanie II rozszerzone

Gdy zastanawiałem się, jak punktować recenzowane przez siebie książki, szybko przyszła mi na myśl sześciostopniowa (szkolna) skala ocen. Jest ona dosyć intuicyjna. Każdy wie, co oznacza 1 oraz jak ciężko zapracować na 6. Zatem, jak powinna wyglądać szóstkowa książka? Lektura, o której zamierzam opowiedzieć, właśnie na taką się zapowiadała. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz w recenzji.

 Muszę zaznaczyć, że do lektury "RozGROMić konkurencję" podchodziłem już kilkukrotnie. Jednakże, po pobieżnym przekartkowaniu książki, dochodziłem do wniosku, że mnie nie zainteresuje. Wydawała mi się infantylna, dużo grafiki, w dodatku przypominała trochę szkolny podręcznik - może stąd, te złe skojarzenia. A może stąd, że wojsko zawsze starałem się omijać szerokim łukiem??. Kojarzyło mi się ze zbędną musztrą, opier..., bezmyślnym wykonywaniem poleceń przełożonych. Być może te skojarzenia nie są zupełnie nieuzasadnione. Wracając do książki, jej autorzy odwołują się do doświadczeń elitarnej jednostki GROM. Bez wątpienia uważana przez wielu ekspertów za światową ekstraklasę wśród jednostek specjalnych. 

 Kiedy w końcu otrzymałem egzemplarz, po prostu zabrałem się za jej czytanie. Szybko stało się jasne, że książka potrafi wciągnąć. Została napisana przez wysokiej klasy eksperta w swojej dziedzinie. Nie można mieć zastrzeżenia, co do ogromnej wiedzy i doświadczenia autora. Roman Polko ma prawo by dzielić się swoimi spostrzeżeniami i wojskowymi doświadczeniami . Całość lektury składa się z 10 rozdziałów, które omawiają kluczowe czynniki prowadzące do sukcesu w każdej organizacji. Jej trzon stanowią autentyczne historie Romana Polko z doświadczeń na misjach w Kosowie, Iraku czy Afganistanie. W mojej ocenie za mało prób odniesienia tych doświadczeń do rzeczywistych problemów organizacji cywilnych. Owszem, takie próby były, ale wielokrotnie, to czytelnikowi zostawiało się pole do wyciągania wniosków.. Być może, takie było założenie całej książki. Wszak, autor kilkukrotnie podkreśla, że zamiast wykonywać polecenia za swoich przełożonych, trzeba ich skutecznie zmotywować do tego, aby swoje obowiązki wykonali kreatywnie. A może w ten sposób autor chce nauczyć czytelników kreatywności?

Na pierwszy rzut oka, książka wydaje się być stworzona dla liderów. Pewnie takie było przesłanie twórców. Według mnie, dostarcza cennych lekcji dla każdego członka zespołu, niekoniecznie należącego do kadry zarządzającej. Roman Polko wielokrotnie podkreśla, jak ważny jest cały zespół w sukcesie firmy - jakim jest wojsko. Bez wątpienia, kluczową rolę w życiu cywilnych firm odgrywa cały zespół. Rzadko zdarza się, aby sukces organizacji można przypisać jednej osobie. Książka stworzona jest bardziej dla członków dużych organizacji (korporacji) niż dla członków (właścicieli, managerów) niewielkich, kilkuosobowych firm czy zespołów. Choć okazuje się, że zarówno na wojnie, jak i w życiu nie zawsze potyczkę wygrywa ten większy (bardziej liczny). 

Książkę warto przeczytać, choćby ze względu na opowieści zarówno z najnowszej historii wojskowości, jak również tych nieco starszych (np. z okresu I i II wojny światowej). Z pewnością, taki styl pisania podręczników byłby bardziej przemawiający do uczniów niż klasyczne podręczniki  z historii (jakie ja pamiętam ze szkoły).

Moja ignorancja wojskowa sprawiła, że od czasu do czasu gubiłem się w wojskowym żargonie. Autor konsekwentnie starał się wyjaśniać bardziej skomplikowane terminy, lecz momentami wojskowego słownictwa było dla mnie za dużo. Często nie mogłem odnaleźć się w terminologii i złapać przekazu danego fragmentu.

Podsumowując. Książka pięknie wydana. Kolorowy druk, papier kredowy. Miła dla oka. Zawiera cenne lekcje, dla liderów, członków dużych i małych zespołów. Do minusów zaliczyć jednak można nadużywanie żargonu wojskowego oraz zbyt rzadkie odnoszenie przemyśleń do realiów firm cywilnych.

Ogólna ocena: mocna 5!

 
ciborski.pl Andrzej Ciborski

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania. Wydanie II rozszerzone

Clausewitz powiedział, że wojna jest kontynuacją polityki, tyle że prowadzoną innymi środkami. Oficer w wojsku tym różni się od menedżera w firmie, że od jego decyzji zależy często nie tylko coś tak banalnego, jak zysk czy strata przedsiębiorstwa. jednym złym ruchem może przekreślić szanse na zwycięstwo, podpisać wyrok na własnych żołnierzy, zmienić układ sił na froncie. Z drugiej jednak strony dobra decyzja potrafi błyskawicznie odwrócić losy wojny. Historia wojskowości uczy nas, że od wielkiej wiktorii lub sromotnej klęski generałów dzieli często jeden ruch. Dlatego też warto uczyć się zarządzania od żołnierzy - wojsko to najlepsza, najszybsza i najlepiej sprawdzona w boju szkoła strategii na świecie.



Drugie wydanie książki uzupełnione zostało o niezwykle istotne zagadnienie — kwestię odpowiedzialności. Na wojnie i w zarządzaniu.
Personel Plus 10/2014