ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Naucz ich, jak mają Cię traktować! Praktyczny podręcznik asertywności. Wydanie II rozszerzone



Obiecywałeś sobie, że odmówisz, kiedy kolega poprosi cię o pomoc w projekcie... Kiedy skończyliście, okazało się, że zrobiłeś większość... Czujesz się jak głupek, nie wiesz jak to możliwe, że znowu dałeś się wrobić. 



Chciałabyś coś powiedzieć na spotkaniu w pracy, ale boisz się tego, że zostaniesz źle oceniona? Co sobie o mnie pomyślą – zastanawiasz się i milczysz. Nie wychodzi ci bycie asertywnym lub asertywną.



Bartłomiej Stolarczyk, autor książki Naucz ich, jak mają Cię traktować! Praktyczny podręcznik asertwyności pokaże ci, jak sobie z tym poradzić. 



Czym jest asertywność? Otóż nie jest, cytuję: „kursem chamstwa dla nieśmiałych” (s. 28). jest natomiast przekonaniem, że sam decydujesz o swoim życiu, że jest to szacunek wyrażony sobie i innym oraz „umiejętność powiedzenia NIE wszystkiemu, co Ci nie odpowiada – wpojonym Ci przekonaniom, zachowaniom innych ludzi, oczekiwaniom innych, krytyce, której formy nie akceptujesz.” (s. 14).



Tyle definicji, reszta to praktyka, krok po kroku, począwszy od wyznaczenia celów (bardzo ważne pytanie: po co to robię? co chcę zmienić?) poprzez zyskanie pewności siebie, naukę tego jak wyrażać swoje uczucia i zapobiegać konflikotm, jak odmawiać innym bez poczucia winy, jak radzić sobie z opiniami innych ludzi, jak przyjmować komplementy (tak, to też element zachowania asertywnego) skończywszy na tym, jak zadbać o swoje prawa z szacunkiem do siebie i innych.



Bardzo istotne w całym treningu jest ukształtowanie postawy asertywnej, po to, by utrwalić wyuczone zachowania, inaczej nawet sumienne przejście przez kolejne ćwiczenia nie zda się na wiele. Autor proponuje trzy metody kształtowania takiej postawy: 

  • zadawanie sobie odpowiednich pytań; zamiast: dlaczego mi się nie udało? zastanowienie się: co mogę zrobić, by to następnym razem się udało?,

  • zastąpienie ograniczających przekonań wspierającymi: zamiast myśleć „nie mogę..., nie wypada...  nie powinienem” warto pomyśleć nad celami i wspomóc się myśleniem „uda mi się”,

  • realizację pozytywnych intencji: nie musisz ulegać innym, by cię szanowali, znajdź na to inny, korzystny dla siebie sposób.


Książka napisana jest lekkim i przystępnym językiem, obfituje w anegdoty (moja ulubiona to historia o kołtunie polskim...), liczne przykłady z życia oraz propozycje ćwiczeń. Wszystko to służy przeprowadzeniu czytelnika przez trening tak, by go nie znudzić i by mu się chciało dotrwać do końca. Cenny jest również dodatek dotyczący asertwyności w pracy – jak odmówić szefowi? Jak poprosić o podwyżkę? Jak być asertywnym szefem?



Autor jest niewątpliwie fachowcem, prowadzi wszak treningi asertwyności zawodowo. Można by powiedzieć, że napisanie podręcznika to dla niego podsumowanie swojej pracy. Ta książka to jednak coś więcej: pokazanie sposobu na życie, tak by poprawić jego jakość i stać się szczęśliwszym człowiekiem. 



Szczęście daje osiągnięcie równowagi oraz szacunku do siebie i innych. Jeśli odpowiada ci taka definicja szczęścia, ta książka jest dla ciebie. Ok, jeśli chcesz się po prostu nauczyć bycia asertywnym, też po nią sięgnij! I tak będziesz szczęśliwszy... nawet, jeśli tego nie planujesz.

Omamiona Codziennością 2014-10-17

Doktryna jakości. Rzecz o skutecznym zarządzaniu

Andrzej Blikle to postać mniej lub bardziej znana wielu Polakom. Słynny mistrz cukierniczy okazał się także mistrzem w biznesie, rozbudowując swoją firmę i zarządzając nią przez wiele lat. Właśnie na bazie doświadczeń Andrzeja Bliklego powstała książka pt. „Doktryna jakości”.


 


Jak sama nazwa książki wskazuje, dotyczy ona właśnie zarządzania jakością w przedsiębiorstwie (total quality management, TQM). Tę metodę zarządzania, bazującą na zasadach stałego doskonalenia, współpracy i racjonalności, Andrzej Blikle stosował we własnym przedsiębiorstwie – a później stał się jej ambasadorem także w innych firmach oraz na prowadzonych przez siebie wykładach i konwersatoriach.

 

W mojej opinii książka A.Bliklego to pozycja obowiązkowa dla wszystkich zarządzających czy to dużymi przedsiębiorstwami, czy to niewielkimi zespołami. Książka ta zawiera bowiem bardzo dużo ciekawych informacji i, co najważniejsze, są to informacje praktyczne i skonkretyzowane. A.Blikle w przejrzysty sposób prezentuje nie tylko standardy, metody i procesy, które warto wyeliminować lub wdrożyć w danej firmie, lecz także skupia się w sporej mierze na elemencie ludzkim, poświęcając sporo czasu zagadnieniom związanym z emocjami pracowników firmy oraz komunikacją interpersonalną. Całość składa się na bardzo wartościowe kompendium.

Trend Dorota Sierakowska

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

CZY WARTO PRZECZYTAĆ KSIĄŻECZKĘ MINIMALISTY?
 
Są takie książki, które nie sprzedają nowych prawd o życiu, nie poruszają tematów, o których byśmy wcześniej nie słyszeli, ba, w wielu fragmentach nie pokrywają się nawet z naszymi poglądami, a mimo to sadzają na krześle z myślą "Muszę coś zmienić". Jedną z takich pozycji była w moim przypadku Książeczka minimalisty. Prosty poradnik szczęśliwego człowieka Leo Babauty.

Już od jakiegoś czasu chciałam zapoznać się z filozofią minimalizmu, ale po tę, a nie inną książkę sięgnęłam bez konkretnego powodu. Ot, wpadła mi w oko w czasie zakupów i sprowokowała do wciśnięcia przycisku "Dodaj do koszyka" (To takie nieminimalistyczne!). Pierwsze wrażenie: skromnie, cienko, ubogo jakoś. Liczyłam na bardziej szczegółowe zgłębienie tematu. Potem olśnienie - książka na temat minimalizmu zrobiłaby sobie raczej kiepski PR, gdyby była trzystu stronicowym elaboratem. W końcu lektura - rzeczowa, konkretna, dająca do myślenia, aczkolwiek w wielu miejscach kontrowersyjna i wywołująca bunt przed poglądami autora.
 
CZYM WŁAŚCIWIE JEST MINIMALIZM?
 
Autor opisuje życie minimalistyczne jako pozbycie się wszelkiego bałaganu, by zrobić miejsce na spokój, wolność i lekkość. Minimalista nie dąży do tego, by mieć więcej, zadowala się tym, co ma i co daje mu szczęście. U podstaw tej życiowej postawy leży uświadomienie sobie, że ma się już wystarczająco dużo oraz maksymalne uproszczenie wszystkich dziedzin swojego życia. Brzmi sensownie, prawda?

MINIMALIZM I CO DALEJ?

Autor podsuwa zbiór swoich porad i doświadczeń dotyczących wdrażania minimalizmu w różne sfery życia: od organizacji dnia, przez dom, komputer, finanse, po podróżowanie, pielęgnację i jedzenie. Przemierzając wzrokiem spis treści, spodziewałam się wielu frazesów, ale wbrew pozorom znalazło się tam kilka (a może nawet kilkanaście) cennych spostrzeżeń. Najbardziej zapadły mi w pamięć rozdziały dotyczące porządków i pozbywania się przedmiotów, które przechowujemy jedynie z sentymentu, przyzwyczajenia, czy niechęci do ich zmarnowania. Zawsze miałam z tym ogromny problem, a po lekturze Książeczki..., założyłam własne pudełko "Może do wyrzucenia" i chyba jestem na dobrej drodze, by tę cechę zwalczyć. Pewnie niedługo napiszę moim ogarnianiu chaosu odrobinę więcej. 

Są jednak takie fragmenty tej książki, które budzą jakiś mój wewnętrzny sprzeciw i jej autor zaczyna jawić się w mojej wyobraźni jako taki trochę minimalistyczny ekstremista. Kiedy wyobrażam sobie opisywany przez niego dom minimalny, przed oczami mam zimne, puste pomieszczenie. Również nie lubię nagromadzenia bibelotów w mieszkaniach oraz przechowywania rzeczy na widoku, ale ograniczanie wyposażenia pokoju do kilku niezbędnych mebli do mnie nie przemawia.

Z podobną reakcją spotkało się stwierdzenie, że powinniśmy zrezygnować z pracy z papierem - zdigitalizować zdjęcia, czytać wyłącznie w formie elektronicznej, przestać drukować umowy. Idea w mniej radykalnej wersji może i byłaby słuszna, ale czy nie również wiejąca hipokryzją ze strony osoby, która wydała w swoim życiu co najmniej kilka książek w wersji papierowej?

Było też kilka budzących sprzeczne odczucia fragmentów dotyczących ogolenia się autora na łyso po to, by uprościć sobie higienę osobistą, czy też ograniczania ilości spożywanego jedzenia jako sposobu na wszelkie zło tego świata. Myślę, że nikt nie miałby problemu ze znalezieniem w tej książce przynajmniej jednego sprzecznego z własną opinią (lub po prostu dziwnego) akapitu, ale autor dość często podkreśla, że to jego droga i wcale nie oznacza, że to właśnie ona jest jedyną słuszną.

CZY WARTO SIĘGNĄĆ PO TEN TYTUŁ?

To zależy. Zależy czy masz odpowiednią ilość dystansu do świata i do cudzych poglądów. Jeśli nie, bardzo możliwe, że już po kilkunastu stronach rzucisz książkę w kąt, twierdząc, że autor to dziwak. Jeśli tak, przymkniesz oko na fragmenty, które sprawiają, że czujesz się jak nowy członek minimalistycznej sekty i wyciągniesz to co najlepsze - motywację do zmiany w Twoim otoczeniu (niekoniecznie prowadzącą do stania się minimalistą).

Te niecałe sto stron nie sprawi, że dostaniemy certyfikat z tytułem: "Od teraz jesteś minimalistą". Sam autor twierdzi, że minimalizm nie jest celem, lecz drogą. Wyłącznie od nas zależy jak ją poprowadzimy. Dla mnie ta pozycja była ogromną motywacją do porządków. Już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że wszystkiego mam zdecydowanie za dużo, ale decyzję o pozbyciu się rzeczy, których rolą jest jedynie zajmowanie miejsca w mieszkaniu, ciągle odkładałam w przyszłość. Po przeczytaniu Książeczki...zajęłam się porządkami w szufladach, schowałam niepotrzebnie zajmujące podłogę przedmioty, a w kolejce na podobne "odgruzowanie" czekają kosmetyki i ubrania.

Daleka jestem od nazywania siebie minimalistką, nie wiem czy dałabym radę wyzbyć się chęci posiadania, ale sam fakt nabycia nowej umiejętności pozbywania się rzeczy, które dawniej nazywałam "przydasiami", strasznie mnie cieszy. Mam nadzieję, że ten zapał do zmiany utrzyma się jak najdłużej.

CIEKAWE CYTATY:
 
Na wszystkie prośby powinieneś odpowiadać "już się robi!" lub "nie". "Niech będzie" nie wchodzi w grę.
 
Otóż tajemnicą szczęścia nie jest pragnienie więcej, tylko wyuczenie się umiejętności cieszenia się z posiadania mniej.
 
Kiedy myślisz o kupieniu czegoś, zawsze zadaj sobie pytanie: "Czy będę to nosił cały czas?". Jeśli odpowiedź brzmi "nie" lub "nie jestem pewien", odpuść sobie.
Onelittlesmile.pl Paulina

Pełna MOC możliwości

Pierwszy raz o Jacku Wałkiewiczu usłyszałem kilka miesięcy temu, gdy zobaczyłem film z jego udziałem. To było nagranie wykładu Pełna moc możliwości, wygłoszonego we Wrocławiu na spotkaniu TedxWSB. Pamiętam, że po pierwszym wysłuchaniu mowy wpisałem adres Facebooka i udostępniłem link znajomym, następnie skierowałem komputerową myszkę w stronę przycisku „Powtórz”.



W sierpniu bieżącego roku miałem możliwość ponownego zapoznania się z treścią wykładu oraz rozwinięciem każdej przytoczonej w nim myśli. Skorzystałem z tego dwukrotnie! W jaki sposób? Przeczytałem Pełną moc możliwości, książkę będącą pokłosiem wystąpienia we Wrocławiu.



Bardzo mi się podobała – wiem, że na pewno sięgnę po nią po raz trzeci. Czy ją polecam? To zależy tylko od Ciebie. Jeżeli widziałeś wykład Jacka Walkiewicza i uznałeś go za interesujący (spodobała Ci się treść, narracja lub sama postać mówcy), sięgnij po rozwinięcie przemówienia. Gwarantuję, że będziesz zadowolony z lektury. Jeżeli jeszcze nie widziałeś wspomnianego nagrania, obejrzyj je teraz, a następnie zdecyduj o zakupie.



Wszystko o czym Walkiewicz opowiada znajduje się w tej książce, w maksymalnym rozszerzeniu, ujęte w sposób ciekawy, zachęcający do czytania następujących po sobie rozdziałów. To czyni z Pełnej mocy możliwości wartościową pozycję dla czytelników zainteresowanych rozwojem osobistym. Klasyfikując, umieszczam ją między pozycjami Randyego Gagea a Stephena Coveya.



Pełna moc możliwości to również opowieść o człowieku. Takim jak Ty i ja, który nauczył się jak wykorzystywać to, co go spotyka i cieszyć się z życia. Tak jak w zarejestrowanym wystąpieniu, Wałkiewicz opowiada o sobie – podaje przykłady ze swojego życia, a następnie miesza je z teorią i własnymi przemyśleniami. Jaki osiąga efekt? Moim zdaniem piorunujący.



Historia autora to idealny przykład dla niedowiarków, osób wątpiących w osiągnięcie sukcesu po 40-stym roku życia. Mówca opowiada w książce o tym jak odkrył w sobie moc i jak po tym zmieniło się jego życie. Pozwalam sobie zdradzić, że jednym z jego mentorów było plemię Czarnych Stóp z Kanady – Indian chlubiących się mianem jednych z najodważniejszych wojowników.



Na koniec zostawiłem uwagę dotyczącą pożegnania z czytelnikiem. Precyzyjniej mówiąc jego braku. Publikacja kończy się serią odpowiedzi na najczęściej zadawane Wałkiewiczowi pytania. Następnie czytelnik znajduje kilka białych stron na notatki. Bardzo mi brakuje pożegnania z czytelnikiem, takiego jak te zamykające w mistyczny sposób nagranie wideo:



Życzę Wam, abyście nigdy nie stracili radości z tego, co robicie, zaufania do samych siebie, gotowości do doświadczania strachu i wchodzenia w to, co nowe i nieznane. Idźcie i bądźcie odważni. Dziękuję bardzo.



Ocena: 10/10Pierwszy raz o Jacku Wałkiewiczu usłyszałem kilka miesięcy temu, gdy zobaczyłem film z jego udziałem. To było nagranie wykładu Pełna moc możliwości, wygłoszonego we Wrocławiu na spotkaniu TedxWSB. Pamiętam, że po pierwszym wysłuchaniu mowy wpisałem adres Facebooka i udostępniłem link znajomym, następnie skierowałem komputerową myszkę w stronę przycisku „Powtórz”.



W sierpniu bieżącego roku miałem możliwość ponownego zapoznania się z treścią wykładu oraz rozwinięciem każdej przytoczonej w nim myśli. Skorzystałem z tego dwukrotnie! W jaki sposób? Przeczytałem Pełną moc możliwości, książkę będącą pokłosiem wystąpienia we Wrocławiu.



Bardzo mi się podobała – wiem, że na pewno sięgnę po nią po raz trzeci. Czy ją polecam? To zależy tylko od Ciebie. Jeżeli widziałeś wykład Jacka Walkiewicza i uznałeś go za interesujący (spodobała Ci się treść, narracja lub sama postać mówcy), sięgnij po rozwinięcie przemówienia. Gwarantuję, że będziesz zadowolony z lektury. Jeżeli jeszcze nie widziałeś wspomnianego nagrania, obejrzyj je teraz, a następnie zdecyduj o zakupie.



Wszystko o czym Walkiewicz opowiada znajduje się w tej książce, w maksymalnym rozszerzeniu, ujęte w sposób ciekawy, zachęcający do czytania następujących po sobie rozdziałów. To czyni z Pełnej mocy możliwości wartościową pozycję dla czytelników zainteresowanych rozwojem osobistym. Klasyfikując, umieszczam ją między pozycjami Randyego Gagea a Stephena Coveya.



Pełna moc możliwości to również opowieść o człowieku. Takim jak Ty i ja, który nauczył się jak wykorzystywać to, co go spotyka i cieszyć się z życia. Tak jak w zarejestrowanym wystąpieniu, Wałkiewicz opowiada o sobie – podaje przykłady ze swojego życia, a następnie miesza je z teorią i własnymi przemyśleniami. Jaki osiąga efekt? Moim zdaniem piorunujący.



Historia autora to idealny przykład dla niedowiarków, osób wątpiących w osiągnięcie sukcesu po 40-stym roku życia. Mówca opowiada w książce o tym jak odkrył w sobie moc i jak po tym zmieniło się jego życie. Pozwalam sobie zdradzić, że jednym z jego mentorów było plemię Czarnych Stóp z Kanady – Indian chlubiących się mianem jednych z najodważniejszych wojowników.



Na koniec zostawiłem uwagę dotyczącą pożegnania z czytelnikiem. Precyzyjniej mówiąc jego braku. Publikacja kończy się serią odpowiedzi na najczęściej zadawane Wałkiewiczowi pytania. Następnie czytelnik znajduje kilka białych stron na notatki. Bardzo mi brakuje pożegnania z czytelnikiem, takiego jak te zamykające w mistyczny sposób nagranie wideo:



Życzę Wam, abyście nigdy nie stracili radości z tego, co robicie, zaufania do samych siebie, gotowości do doświadczania strachu i wchodzenia w to, co nowe i nieznane. Idźcie i bądźcie odważni. Dziękuję bardzo.



Ocena: 10/10
Napisz Tekst Kuba Sosnowski

Mystery method. Sekretne strategie artysty podrywu

​(…)Inny główny temat prasy brukowej to seks. I tu blisko nam do książki wydawnictwa Sensus/Helion „Mystery method. Sekretne strategie artysty podrywu". Erik Von Markovik i Chris Odom zapoznają nas z Mystery - gwiazdą uwodzenia, mistrzem flirtu, artystą romansu. Playboy XXI wieku twierdzi, że każda kobieta - w każdym wieku! - marzy, by spotkać zabawnego, ciekawego faceta, który wie, jak „to" się robi, z którym przeżyje niezapomnianą przygodę.(…)
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI MAREK NIEDŹWIECKI