Recenzje
Co Cię blokuje? Odzyskaj pewność siebie
Sukces nie zależy od dobrych ocen w szkole czy umiejętności zdobywania sympatii starszych przez posłuszeństwo, ale od bezkrytycznej wiary w swoje plany i swoje możliwości. Ponoć Albert Einstein kilka razy brał udział w rekrutacji na studia nim dostał się na wymarzoną fizykę, by móc ją zrewolucjonizować, Maria Curie – Skłodowska pracowała w tragicznych warunkach, Ford i Edison też uparcie dążyli do swoich celów. Kiedy inni wyśmiewali ich plany oni trwali w uporze twierdząc, że na razie poznają sposoby na to, jak czegoś nie robić, by znaleźć sposób na osiągnięcie celu. Takie osoby są krytykowane przez otoczenie i cenione dopiero po dotarciu do wyznaczonego punktu. Skąd w nich ta siła i wiara we własne możliwości?
Lata edukacji sprawiają, że osoby uczące się lepiej uważają, że sukces spadnie na nich po skończeniu studiów. Przychodzi wielkie rozczarowanie, kiedy tak się nie dzieje. Dzieci uczące się słabiej muszą walczyć o swoją pozycję wśród rówieśników. Uczą się cech, które w późniejszym życiu są przydatne. Ludzie odnoszący sukcesy odkrywają, że bycie bezczelnym jest skuteczna metodą dążenia do spełniania własnych marzeń. Czy można się tego nauczyć będąc nieśmiałym i dbającym o opinie innych na nasz temat? Robert Kelsey w książce „Odzyskaj pewność siebie” przekonuje nas, że tak. Wszystko zaczyna się w naszej głowie.
Autor daje wiele wskazówek, jak zmienić swoje podejście do świata oraz siebie. Budowanie swojej silnej pozycji wymaga wzmocnienia własnego ego, a to nie jest łatwe w świecie ciągłej krytyki. Uważam, że osoby chcące odmienić swoją osobowość w „Odzyskaj pewność siebie” znajdą dużo praktycznych wskazówek. Jak dalej będzie wyglądało ich życie i umiejętność radzenia sobie z własną niepewnością będzie zależała od ich własnego uporu.
Robert Kelsey w bardzo przystępny sposób zawarł w swoim poradniku informacje z psychologii. Polecam wszystkim, którzy chcą zmienić swoją osobowość, zyskać pewność siebie i w końcu dążyć do spełniania własnych marzeń.
Lata edukacji sprawiają, że osoby uczące się lepiej uważają, że sukces spadnie na nich po skończeniu studiów. Przychodzi wielkie rozczarowanie, kiedy tak się nie dzieje. Dzieci uczące się słabiej muszą walczyć o swoją pozycję wśród rówieśników. Uczą się cech, które w późniejszym życiu są przydatne. Ludzie odnoszący sukcesy odkrywają, że bycie bezczelnym jest skuteczna metodą dążenia do spełniania własnych marzeń. Czy można się tego nauczyć będąc nieśmiałym i dbającym o opinie innych na nasz temat? Robert Kelsey w książce „Odzyskaj pewność siebie” przekonuje nas, że tak. Wszystko zaczyna się w naszej głowie.
Autor daje wiele wskazówek, jak zmienić swoje podejście do świata oraz siebie. Budowanie swojej silnej pozycji wymaga wzmocnienia własnego ego, a to nie jest łatwe w świecie ciągłej krytyki. Uważam, że osoby chcące odmienić swoją osobowość w „Odzyskaj pewność siebie” znajdą dużo praktycznych wskazówek. Jak dalej będzie wyglądało ich życie i umiejętność radzenia sobie z własną niepewnością będzie zależała od ich własnego uporu.
Robert Kelsey w bardzo przystępny sposób zawarł w swoim poradniku informacje z psychologii. Polecam wszystkim, którzy chcą zmienić swoją osobowość, zyskać pewność siebie i w końcu dążyć do spełniania własnych marzeń.
górowianka Anna Sikorska
Klątwa gruzińskiego tortu
Sakartwelo
To gruzińska nazwa państwa, z którego dziennikarskie relacje, pracujący w Moskwie dla Polskiego Radia autor zebrał i wydał w tomie o niefortunnym tytule. Mamy już kilka niezłych przewodników turystycznych po Gruzji, a nawet kilku dyżurnych celebrytów zachwalających ten kaukaski kraj. Jest jednak na rynku miejsce na wspomnienia radiowego korespondenta, ubrane w formę sprawozdań z kolejnych pobytów, wiążących się najczęściej z ważnymi wydarzeniami politycznymi.
Dziennikarz ma zwykle inny krąg rozmówców niż celebryta czy szeregowy turysta. Siłą rzeczy zna też lepiej państwo, gdzie pracuje, zatem już z założenia oferuje zainteresowanemu czytelnikowi dopełnienie wiedzy, poszerzenie jej o własne, mocno zweryfikowane przeżycia i doświadczenia. W praktyce to suplement znacznie istotniejszy niż wiedza przewodnikowa.
Maciej Jastrzębski opowiada o Gruzji Micheila Saakaszwilego i skutkach rewolucji róż, kończy zaś na wydarzeniach niemal aktualnych. Opisuje - ogólnie, niestety - pobyty w Tbilisi polskich polityków z Lechem Kaczyńskim na czele, objaśniając, skąd się wzięła popularność Polski i Polaków. Nadaje relacje z pola walki w Abchazji i wspomina spotkania z niepoślednimi ludźmi. Pisze o poznanych tam Polakach i Polakach sprzed lat, zasłużonych dla kultury i nauki gruzińskiej. Przede wszystkim zaś opowiada o swoich rozmowach, słucha opowieści, nie bez literackiego zacięcia rysuje sylwetki poznanych ludzi. Jego nacechowane emocjami sprawozdania przybliżają nam skomplikowaną kaukaską współczesność. Jak się okazuje w kontekście ukraińskiego dramatu, wielce pouczającą dla tego, kto potrafi przewidywać. Książka mimo efemerycznej formy, łącząca w sobie elementy reportażu, a zakończona nic niewnoszącymi wspominkami kolegów autora, może stać się wartą lektury przymiarką do wyjazdu do Gruzji, kraju coraz częściej obecnego w turystycznej ofercie.
To gruzińska nazwa państwa, z którego dziennikarskie relacje, pracujący w Moskwie dla Polskiego Radia autor zebrał i wydał w tomie o niefortunnym tytule. Mamy już kilka niezłych przewodników turystycznych po Gruzji, a nawet kilku dyżurnych celebrytów zachwalających ten kaukaski kraj. Jest jednak na rynku miejsce na wspomnienia radiowego korespondenta, ubrane w formę sprawozdań z kolejnych pobytów, wiążących się najczęściej z ważnymi wydarzeniami politycznymi.
Dziennikarz ma zwykle inny krąg rozmówców niż celebryta czy szeregowy turysta. Siłą rzeczy zna też lepiej państwo, gdzie pracuje, zatem już z założenia oferuje zainteresowanemu czytelnikowi dopełnienie wiedzy, poszerzenie jej o własne, mocno zweryfikowane przeżycia i doświadczenia. W praktyce to suplement znacznie istotniejszy niż wiedza przewodnikowa.
Maciej Jastrzębski opowiada o Gruzji Micheila Saakaszwilego i skutkach rewolucji róż, kończy zaś na wydarzeniach niemal aktualnych. Opisuje - ogólnie, niestety - pobyty w Tbilisi polskich polityków z Lechem Kaczyńskim na czele, objaśniając, skąd się wzięła popularność Polski i Polaków. Nadaje relacje z pola walki w Abchazji i wspomina spotkania z niepoślednimi ludźmi. Pisze o poznanych tam Polakach i Polakach sprzed lat, zasłużonych dla kultury i nauki gruzińskiej. Przede wszystkim zaś opowiada o swoich rozmowach, słucha opowieści, nie bez literackiego zacięcia rysuje sylwetki poznanych ludzi. Jego nacechowane emocjami sprawozdania przybliżają nam skomplikowaną kaukaską współczesność. Jak się okazuje w kontekście ukraińskiego dramatu, wielce pouczającą dla tego, kto potrafi przewidywać. Książka mimo efemerycznej formy, łącząca w sobie elementy reportażu, a zakończona nic niewnoszącymi wspominkami kolegów autora, może stać się wartą lektury przymiarką do wyjazdu do Gruzji, kraju coraz częściej obecnego w turystycznej ofercie.
Tygodnik Angora Ł. Azik 42/2014
Klątwa gruzińskiego tortu
Pomnik Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi, antyrosyjskie plakaty i demonstracje, wszechobecne osły, cerkwie i ujmująca gościnność. Gruzja to kraj o wielu twarzach, który wielu z nas wydaje się dzikim i niezbadanym lądem. Być może słusznie, chociaż akurat z tym niewielkim skrawkiem ziemi wciśniętym między takie „olbrzymy” jak Rosja czy Turcja, jest tak samo jak z wszystkim czego nie znamy – budzi lęk. Warto jednak pamiętać, że dzieje się tak tylko dlatego, że nie wiemy czego możemy się po niej spodziewać.
Na szczęście istnieją jeszcze ludzie, którzy zamiast lęku odczuwają nieodpartą ciekawość, zew przygody i chęć zobaczenia rzeczy ciekawych, poznania ciekawych ludzi. Jednym z nich jest właśnie Maciej Jastrzębski, podróżnik i reportażysta, którego znamy już m.in. z rewelacyjnej Matrioszki Rosji. Obyty w historii, kulturze i sytuacji politycznej Wschodu, w ”Klątwie gruzińskiego tortu” pewnie prowadzi nas przez te tereny, zachowując przy tym cechy jakie zwykle przynależą najlepszym nauczycielom i opowiadaczom: umiejętność zaintrygowania i wytłumaczenia rzeczy skrajnie zawiłych. Historia Gruzji nie należy bowiem do najprostszych, a jej obecny kształt, smak i zapach to wypadkowa zdarzeń, które dotykały ją przez wiele stuleci i dotykają nadal.
Najbardziej utkwił mi w pamięci moment, gdy politycy zatrzymali się obok starszej kobiety, aby chwilę z nią porozmawiać. Gruzinka siedziała na drewnianym stołeczku obok sterty gruzu. Miała przymknięte oczy, a po jej policzkach płynęły łzy. W dłoni ściskała wielki klucz, który pozostał jedynym świadectwem tego, że kiedyś miała dom. W trakcie tej rozmowy dał się słyszeć narastający warkot silników. Ktoś krzyknął, że znowu nadlatują rosyjskie samoloty. Ludzie rozpierzchali się w poszukiwaniu ukrycia. Żołnierze ochraniający Saakaszwilego i Kouchnera przewrócili obu polityków na ziemię, przykrywając ich kuloodpornymi kamizelkami i własnymi ciałami. Na szczęście alarm okazał się fałszywy. Ta sytuacja uzmysłowiła mi, jak wielką moc ma strach. Cywile uciekali. Żołnierze szeptali między sobą, że wkrótce Rosjanie zdobędą Tbilisi. To przecież tak niedaleko. Mniej niż 70 km. od linii frontu.
Jastrzębski przemierza kraj wzdłuż i wszerz, poznając ludzi, ich historie, marzenia i obyczaje, a czytelnik czuje, że robi to razem z nim. To chyba największa zaleta tej książki – i największa zachęta, by na własne oczy zobaczyć to, o czym mówi. Jego uwadze nie ujdzie żaden ciekawy wątek, a nawet te najciekawsze autor opowiada tak, że chciałoby się go słuchać bez końca. Właśnie dlatego, ”Klątwa gruzińskiego tortu” jest propozycją zarezerwowaną nie tylko dla zapalonych podróżników i obieżyświatów, ale i dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z nieznanym.
Na szczęście istnieją jeszcze ludzie, którzy zamiast lęku odczuwają nieodpartą ciekawość, zew przygody i chęć zobaczenia rzeczy ciekawych, poznania ciekawych ludzi. Jednym z nich jest właśnie Maciej Jastrzębski, podróżnik i reportażysta, którego znamy już m.in. z rewelacyjnej Matrioszki Rosji. Obyty w historii, kulturze i sytuacji politycznej Wschodu, w ”Klątwie gruzińskiego tortu” pewnie prowadzi nas przez te tereny, zachowując przy tym cechy jakie zwykle przynależą najlepszym nauczycielom i opowiadaczom: umiejętność zaintrygowania i wytłumaczenia rzeczy skrajnie zawiłych. Historia Gruzji nie należy bowiem do najprostszych, a jej obecny kształt, smak i zapach to wypadkowa zdarzeń, które dotykały ją przez wiele stuleci i dotykają nadal.
Najbardziej utkwił mi w pamięci moment, gdy politycy zatrzymali się obok starszej kobiety, aby chwilę z nią porozmawiać. Gruzinka siedziała na drewnianym stołeczku obok sterty gruzu. Miała przymknięte oczy, a po jej policzkach płynęły łzy. W dłoni ściskała wielki klucz, który pozostał jedynym świadectwem tego, że kiedyś miała dom. W trakcie tej rozmowy dał się słyszeć narastający warkot silników. Ktoś krzyknął, że znowu nadlatują rosyjskie samoloty. Ludzie rozpierzchali się w poszukiwaniu ukrycia. Żołnierze ochraniający Saakaszwilego i Kouchnera przewrócili obu polityków na ziemię, przykrywając ich kuloodpornymi kamizelkami i własnymi ciałami. Na szczęście alarm okazał się fałszywy. Ta sytuacja uzmysłowiła mi, jak wielką moc ma strach. Cywile uciekali. Żołnierze szeptali między sobą, że wkrótce Rosjanie zdobędą Tbilisi. To przecież tak niedaleko. Mniej niż 70 km. od linii frontu.
Jastrzębski przemierza kraj wzdłuż i wszerz, poznając ludzi, ich historie, marzenia i obyczaje, a czytelnik czuje, że robi to razem z nim. To chyba największa zaleta tej książki – i największa zachęta, by na własne oczy zobaczyć to, o czym mówi. Jego uwadze nie ujdzie żaden ciekawy wątek, a nawet te najciekawsze autor opowiada tak, że chciałoby się go słuchać bez końca. Właśnie dlatego, ”Klątwa gruzińskiego tortu” jest propozycją zarezerwowaną nie tylko dla zapalonych podróżników i obieżyświatów, ale i dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z nieznanym.
Opętani Czytaniem Anna Solak
Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
O tajemnej wiedzy słów wiedzieli już nasi prehistoryczni przodkowie, dlatego używali słów z wielką ostrożnością, by nie wywołać tego, o czym mówili. W ten sposób powstawały słowa tabu. Wieki rozwoju intelektualnego przyczyniły się do licznych dyskusji, które zapoczątkowali starożytni: słowa są z natury czy powstały przez konwencję. Piękną dyskusję rozważającą ten problem jest w dialogu „Kratylos” Platona, gdzie Sokrates, Hermogenes i Kratylos rozprawiają o języku i jego sile tworzenia światów.
Minęło wiele wieków i wydawałoby się, że ten urok słów i uczucie potęgi zanikło. Tolkien we „Władcy Pierścieni” wraca do starożytnej tradycji, a za nim starają się to robić rzesze pisarzy tworzących światy, w których słowa mają wielką magiczną moc. Nawet „Harry Potter” Rowling jest przesiąknięty tym przekonaniem. Poznanie imienia bohatera może być całkowitym odkryciem jego i możliwością zawładnięcia.
Joanna Wrycza -Bekier przekonuje nas, że nie tylko takie dosłowne spojrzenie na moc słów jest dobre, ponieważ obrazami zbudowanymi z tego niezwykłego materiału władają wszyscy. Wydaje się, że obecnie żyjemy w czasach zalewu słowami. Już nie ważymy ich na szali tylko spisujemy kolejne myśli i publikujemy zalewając nowe media naszymi – często nielogicznymi – wywodami. Joanna Wrycza – Bekier przekonuje nas, że słowa mają moc i mogą nas czarować. Jej poradnik „Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy” to doskonała szkoła panowania nad językiem i kształtowania swoich wypowiedzi tak, by przyciągały ludzi. Na przykładach znanych pisarzy pokazuje nam jak pisać. W swoich radach nie ogranicza się do blogów i powieści. Wiele wskazówek znajdą tu pracownicy biur, mający kontakt z klientem. Autorka nie tylko wskazuje błędy, ale też pokazuje jak je skutecznie usuwać.
„Magię słów” Joanny Wryczy-Bekier polecam wszystkim, ponieważ nasz świat to słowa, a jak on będzie wyglądał zależy od tego, jakich słów użyjemy. Autorka jest specjalistką uczącą kolejne pokolenia studentów twórczego pisania. Dzięki tej książce jej rady stają się dostępne dla szerszego grona odbiorców. Wielką zaletą tej pozycji jest zestawienie treści w taki sposób, by czytelnik się nie nudził.
górowianka Anna Sikorska
Pełna MOC możliwości
Książki, które mają moc – tak czasami mówię o książkach motywacyjnych. We wszystkich znajdziemy to samo: proste rady jak zmienić swoje podejście do świata. Psychologowie dowodzą, że myśli kształtują nasz obraz rzeczywistości i tę wiedzę przekazują wszystkie poradniki, w których jeszcze kilka lat temu szukałam czegoś nowego. Mogę te lata poszukiwań podsumować stwierdzeniem, że niczego nowego się z nich nie dowiemy, bo nie to jest tu ważne. Znaczenia nabiera sposób przekazania informacji, motywowania i opowiedzenia. Jacek Walkiewicz w swojej książce „Pełna MOC możliwości” pokazuje nam swoje życie w czasach komunizmu i małe marzenia, jakie wówczas miał oraz o wielkim przewrocie, otwarciu się Polski na świat i poszerzeniu możliwości realizacji swoich pragnień. Lektura to uświadomi nam, że ludzie żyjący w tamtych czasach wcale nie byli nieudacznikami tylko spełniali marzenia na skalę swoich możliwości. Upadek komunizmu to nie tylko zmiana ustroju, ale możliwość zobaczenia jak żyje się na Zachodzie i szukania dróg spełniania własnych marzeń.
Jacek Walkiewicz napisał poradnik, który być może nie wnosi zbyt wiele (na pewno w przypadku osób, które już czytały wiele takich książek), ale za to napisana jest jak powieść, a to jest bardzo ważne w literaturze motywacyjnej, ponieważ niczego nie nauczymy się z nudnych wywodów teoretycznych. „Pełna MOC możliwości” to lektura doskonała dla tych, którzy nie wiedzą jak się zabrać za własne życie, by móc stać się szczęśliwymi i nie wiedzą, czym dla nich jest tym upragnionym i nieosiągalnym szczęściem. Tego typu książki są dobre, by od czasu do czasu zatrzymać się i na nowo wyznaczyć swoje cele.
Jacek Walkiewicz napisał poradnik, który być może nie wnosi zbyt wiele (na pewno w przypadku osób, które już czytały wiele takich książek), ale za to napisana jest jak powieść, a to jest bardzo ważne w literaturze motywacyjnej, ponieważ niczego nie nauczymy się z nudnych wywodów teoretycznych. „Pełna MOC możliwości” to lektura doskonała dla tych, którzy nie wiedzą jak się zabrać za własne życie, by móc stać się szczęśliwymi i nie wiedzą, czym dla nich jest tym upragnionym i nieosiągalnym szczęściem. Tego typu książki są dobre, by od czasu do czasu zatrzymać się i na nowo wyznaczyć swoje cele.
górowianka Anna Sikorska