ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

JAK ODKRYĆ SWOJĄ PASJĘ



NIE KAŻDY BUDZI SIĘ RANO I NIEMAL WYSKAKUJE Z ŁÓŻKA NA MYŚL O PRACY CHCESZ TAK MIEĆ POSŁUCHAJ ZATEM LEO BABAUTY, KTÓRY RADZI, JAK ZACZĄĆ ZARABIAĆ NA SWOJEJ PASJI

  1. CZY JEST COŚ, C0 LUBISZ ROBIĆ Czy masz jakieś hobby Czy lubiłaś się czymś zajmować, kiedy byłaś mała, ale nigdy nie traktowałaś tego jak poważną pracę Jeśli to znajdziesz, to o tyle jesteś do przodu. Wystarczy, że wymyślisz teraz sposób, żeby na tym zarabiać.

  2. O CZYM POTRAFISZ CZYTAĆ GODZINAMI Jeśli interesuje cię jakiś temat czy dyscyplina, czytaj o tym jak najwięcej, także w Internecie. Możesz w ten sposób odnaleźć mnóstwo możliwości dla siebie i odkryć własną ścieżkę rozwoju zawodowego.

  3. RÓB INDYWIDUALNĄ BURZĘ MÓZGÓW. Nic ci nie przychodzi do głowy Weź kartkę i zacznij spisywać nawet najgłupsze pomysły. Nie myśl, tylko pisz, ocenisz je później.

  4. POPYTAJ DOOKOŁA I ROZEJRZYJ SIĘ ZA MOŻLIWOŚCIAMI. Zobacz, jakie inni mają pasje, przejrzyj Internet, pytaj, szukaj, rozmawiaj.

  5. PRZEPROWADŹ PRÓBĘ. Najlepiej przetestować swój pomysł przed zajęciem się swoją pasją zawodowo. Potraktuj to jako hobby lub pracę na boku, by sprawdzić, czy to rzeczywiście twoje prawdziwe powołanie. Jeśli przetrwa próbę czasu, to najpewniej je odkryłaś.

  6. NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ. Nie możesz odnaleźć swojej pasji Próbuj dalej, choćby i przez długie miesiące, a w końcu ci się uda. Odkryłaś swoją pasję, ale po kilku miesiącach ci się znudziła Też szukaj dalej. Nie udało ci się z niej wyżyć Sukces nie przychodzi sam z siebie, nie poddawaj się nigdy!


Magazyn SENS 11/2014

Niemiecki dla bystrzaków

Oryginalny tytuł pozycji „Niemiecki dla bystrzaków” brzmi „German for Dummies” i tłumacząc to na język polski nie wychodzą bystrzaki tylko, jak chociażby podpowiada internetowy słownik angielsko – polski, „dummy” oznacza „głupek”. No ale „bystrzak” zdecydowanie lepiej brzmi.

Sama czcionka nie jest za duża, ale wystarczająco wielka by była czytelna. Niestety można znaleźć różnorakie, nazwijmy to, błędy w druku. Mamy chociażby do czynienia z ‘rodzajem męskim oraz męskim’. Myślę, że nie są one jednak tak „straszne” by osoba stawiająca swe pierwsze kroki w poznawaniu języka niemieckiego ich nie wychwyciła. Ktoś kto już jakiś tam kontakt z językiem już miał z pewności te drobne niuansiki spostrzeże. W końcu głównie dotyczą one tej części napisanej po polsku. Jeśli odbiorca byłby bardzo „czepliwy” co jakiś czas miałby niestety jakiś powód do wytykania różnych błędów, chociażby wspomniany wcześniej przykład. Taka osoba mogłaby się również przyczepić do sposobu zapisu jak się wymawia dane słowa. Gdyby ktoś nie chciał się za to czepiać uznałby, że dobrze, że w ogóle taki zapis jest. W końcu trudno zapisać w przystępny sposób, za pomocą jednej litery, wymowę tak zwanych „umlautów”.

Takie a nie inne rozmieszczenie klucza odpowiedzi do Gierek językowych może kusić by do niego zerkać. Ale bardzo dobrze, że „Klucz” w ogóle się tu znajduje i nie tylko można poznać teoretycznie język, ale również można troszeczkę poćwiczyć.

Ze Wstępu można dowiedzieć się dla kogo ta książka jest przeznaczona. Wskazane są tu między innymi takie osoby jak te, które nigdy nie miały możliwości nauki języka niemieckiego bądź gdy wszystko zdążyło już wylecieć z głowy danego czytelnika. We Wstępie znaleźć można również wiadomość w jaki sposób została podzielona książka, z jakich części się składa. A jest to pięć następujących części:

  • Na dobry początek;

  • Niemiecki w akcji;

  • Niemiecki w podróży;

  • Dekalogi;

  • Dodatki.


We Wstępie odnaleźć można również legendę. Opis użytych Ikon, co dana ikona tu oznacza. A są to takie znaki jak: Wskazówka, Zapamiętaj, Tajniki Gramatyki, Kulturalia. Do tego do książki dołączona jest płyta CD i oddzielna ikona towarzyszy dialogom, które zostały w tej pozycji oznaczone jako Pogawędka.

Dołączenie do publikacji CD jest bardzo dobrym pomysłem i bardzo przydatnym.

Nie jest to może idealna pozycja, ma swoje minusy a właściwie uszczerbki. Jednak „Niemiecki dla bystrzaków” może być pomocnym punktem wyjściowym do nauki języka niemieckiego. Czymś co pomoże nam zapoznać się z podstawowymi informacjami, słówkami. Może pomóc w przyswojeniu podstaw.

Pozdrawiam i powodzenia
swiatairi.blogspot.com Airi

Niemiecki dla bystrzaków

Oryginalny tytuł pozycji „Niemiecki dla bystrzaków” brzmi „German for Dummies” i tłumacząc to na język polski nie wychodzą bystrzaki tylko, jak chociażby podpowiada internetowy słownik angielsko – polski, „dummy” oznacza „głupek”. No ale „bystrzak” zdecydowanie lepiej brzmi.

Sama czcionka nie jest za duża, ale wystarczająco wielka by była czytelna. Niestety można znaleźć różnorakie, nazwijmy to, błędy w druku. Mamy chociażby do czynienia z ‘rodzajem męskim oraz męskim’. Myślę, że nie są one jednak tak „straszne” by osoba stawiająca swe pierwsze kroki w poznawaniu języka niemieckiego ich nie wychwyciła. Ktoś kto już jakiś tam kontakt z językiem już miał z pewności te drobne niuansiki spostrzeże. W końcu głównie dotyczą one tej części napisanej po polsku. Jeśli odbiorca byłby bardzo „czepliwy” co jakiś czas miałby niestety jakiś powód do wytykania różnych błędów, chociażby wspomniany wcześniej przykład. Taka osoba mogłaby się również przyczepić do sposobu zapisu jak się wymawia dane słowa. Gdyby ktoś nie chciał się za to czepiać uznałby, że dobrze, że w ogóle taki zapis jest. W końcu trudno zapisać w przystępny sposób, za pomocą jednej litery, wymowę tak zwanych „umlautów”.

Takie a nie inne rozmieszczenie klucza odpowiedzi do Gierek językowych może kusić by do niego zerkać. Ale bardzo dobrze, że „Klucz” w ogóle się tu znajduje i nie tylko można poznać teoretycznie język, ale również można troszeczkę poćwiczyć.

Ze Wstępu można dowiedzieć się dla kogo ta książka jest przeznaczona. Wskazane są tu między innymi takie osoby jak te, które nigdy nie miały możliwości nauki języka niemieckiego bądź gdy wszystko zdążyło już wylecieć z głowy danego czytelnika. We Wstępie znaleźć można również wiadomość w jaki sposób została podzielona książka, z jakich części się składa. A jest to pięć następujących części:

  • Na dobry początek;

  • Niemiecki w akcji;

  • Niemiecki w podróży;

  • Dekalogi;

  • Dodatki.


We Wstępie odnaleźć można również legendę. Opis użytych Ikon, co dana ikona tu oznacza. A są to takie znaki jak: Wskazówka, Zapamiętaj, Tajniki Gramatyki, Kulturalia. Do tego do książki dołączona jest płyta CD i oddzielna ikona towarzyszy dialogom, które zostały w tej pozycji oznaczone jako Pogawędka.

Dołączenie do publikacji CD jest bardzo dobrym pomysłem i bardzo przydatnym.

Nie jest to może idealna pozycja, ma swoje minusy a właściwie uszczerbki. Jednak „Niemiecki dla bystrzaków” może być pomocnym punktem wyjściowym do nauki języka niemieckiego. Czymś co pomoże nam zapoznać się z podstawowymi informacjami, słówkami. Może pomóc w przyswojeniu podstaw.

Pozdrawiam i powodzenia
swiatairi.blogspot.com Airi

GURU KULTU..RY

Guru Kultu…ry Michała Wawrzyniaka, czyli, jak zbudować biznes unikalny

Masz pomysł na siebie, ale nie wiesz, jak zrealizować pewną ideę? Dążysz do konkretnego miejsca i celu w życiu, ale coś ci ciągle stoi na drodze? Zmierz się z samym sobą i walcz z trudnościami. Nadszedł już najwyższy czas.

Przed czytelnikiem jawi się wizja uzyskania lepszego statusu społecznego, materialnego a nawet medialnego. Zwieńczeniem podróży, co obiecuje autor będzie uzyskanie pewnych dóbr. Co ciekawe Wawrzyniak obiecuje, że czytelnik zacznie sam siebie odbierać w pewien niezwykły sposób.



Ludzie przyklejają nam łatki

Jeszcze ciekawsze jest to, że dzięki tej książce inni ludzie będą nas uważali za osobę o konkretnym statusie i przykleją nam łatkę. I to nie byle jaką! Od tej chwili będziemy skuteczni, odważni, silni, stanowczy. Czy faktycznie przewertowanie ponad dwustu stron warte jest, aby zostać kierownikiem, menedżerem, liderem, szefem itp.? Warto spróbować. A co mi szkodzi.



Gdzie tkwi haczyk?

Owszem tkwi. W nas. Musisz po prostu tego chcieć. Jeśli już się zdecydujesz to sięgnij po książkę Michała Wawrzyniaka i zostań człowiekiem sukcesu. To takie proste – myślisz sobie, ot przeczytam i zostanę guru. I tu się czytelniku mylisz. Nie zostaniesz, bo wcale tego nie chcesz. Aby nim zostać najpierw spójrz w samego siebie. Ta książka właśnie w tym pomoże Ci najbardziej. W odkrywaniu siebie.



Prosty przekaz zadziwia a trafne porównania szokują.

Wpadłbyś na to, aby ptasie odchody na aucie nazwać jagodami i próbować je skosztować? Autor idzie nawet dalej w dywagacjach. Nakreśla cały szereg zdarzeń, które po tym fakcie następują. Oto nagle orientujesz się, że to nie jagody! Żołądek w konfrontacji z wyobraźnią nie wytrzymuje i przytrzymując się samochodu zwracasz swoje śniadanie wprost na buty przechodniów. Ci natomiast twierdzą, że jesteś pijakiem i właśnie się kompromitujesz publicznie.



To dopiero początek niezwykłej podróży

Niezwykłe prawda? A to dopiero początek podróży z wyjątkowym dziełem Wawrzyniaka. Dalej to jak jazda bez trzymanki na rollercoasterze. Po co to wszystko – zapytasz? Po to, abyś uświadomił sobie drogi czytelniku, że gdzieś w Tobie tkwi lepsza wersja Ciebie i jeśli pozwolisz jej sobą pokierować zostaniesz Guru. Będziesz miał swoich wyznawców, będą stawić Ci ołtarzyki i będziesz mieć to, co chciałeś, gdy sięgałeś po tą lekturę. Poznasz siebie i swoje możliwości.



Pomyślisz sobie -przesada

Przesada? Niby dlaczego nie miałbyś sam sobie pomóc. Poznać i uzupełnić zupełnie nowe światy, zmienić sposób postrzegania tego, co robisz, poszerzyć znajomość swojego fachu? Tylko ktoś nierozgarnięty odrzuciłby podaną na tacy receptę na nową jakość własnego rozwoju. Jesteś nieogarnięty?

Będziesz czuł się poważany, podziwiany i rozumiany. Będą liczyć się z Twoją opinią. Będziesz w kręgu zainteresowań. Będziesz wyznaczać nowe trendy i kierunki. Myślisz, ze nastąpi to wtedy, gdy przeczytasz tą książkę?  To niestety nie tak. Tak to nie działa. Daleka wyprawa na szczyt rozpocznie się wraz z ostatnią kartką tej pozycji.



Zawsze i wszędzie

Wtedy to rozszerzą się horyzonty, pojawi szersze pole widzenia. Będziesz wiedzieć, jak uwieść swoich wyznawców, zdobędziesz ich lojalność i jak szokująco pisze autor: Twoim zadaniem stanie się zrobić swoim wyznawcom dobrze. Więc rusz się drogi czytelniku!

Michała można kochać lub mieć po nim czkawkę, nie można jednak odmówić mu wyrazistości, stylu i pomysłu na siebie. Tacy ludzie zmieniają świat. Przyjrzyj się temu, co robi Michał, bo takiej wyrazistości warto się uczyć.

- Paweł Tkaczyk, autor, bloger



Zawsze-Wszędzie-Możesz-Wszystko. Jeśli stawiasz na rozwój osobisty – Polecam!

bachorski.blogspot.com Marek Bachorski-Rudnicki

GURU KULTU..RY

Guru Kultu…ry Michała Wawrzyniaka, czyli, jak zbudować biznes unikalny

Masz pomysł na siebie, ale nie wiesz, jak zrealizować pewną ideę? Dążysz do konkretnego miejsca i celu w życiu, ale coś ci ciągle stoi na drodze? Zmierz się z samym sobą i walcz z trudnościami. Nadszedł już najwyższy czas.

Przed czytelnikiem jawi się wizja uzyskania lepszego statusu społecznego, materialnego a nawet medialnego. Zwieńczeniem podróży, co obiecuje autor będzie uzyskanie pewnych dóbr. Co ciekawe Wawrzyniak obiecuje, że czytelnik zacznie sam siebie odbierać w pewien niezwykły sposób.



Ludzie przyklejają nam łatki

Jeszcze ciekawsze jest to, że dzięki tej książce inni ludzie będą nas uważali za osobę o konkretnym statusie i przykleją nam łatkę. I to nie byle jaką! Od tej chwili będziemy skuteczni, odważni, silni, stanowczy. Czy faktycznie przewertowanie ponad dwustu stron warte jest, aby zostać kierownikiem, menedżerem, liderem, szefem itp.? Warto spróbować. A co mi szkodzi.



Gdzie tkwi haczyk?

Owszem tkwi. W nas. Musisz po prostu tego chcieć. Jeśli już się zdecydujesz to sięgnij po książkę Michała Wawrzyniaka i zostań człowiekiem sukcesu. To takie proste – myślisz sobie, ot przeczytam i zostanę guru. I tu się czytelniku mylisz. Nie zostaniesz, bo wcale tego nie chcesz. Aby nim zostać najpierw spójrz w samego siebie. Ta książka właśnie w tym pomoże Ci najbardziej. W odkrywaniu siebie.



Prosty przekaz zadziwia a trafne porównania szokują.

Wpadłbyś na to, aby ptasie odchody na aucie nazwać jagodami i próbować je skosztować? Autor idzie nawet dalej w dywagacjach. Nakreśla cały szereg zdarzeń, które po tym fakcie następują. Oto nagle orientujesz się, że to nie jagody! Żołądek w konfrontacji z wyobraźnią nie wytrzymuje i przytrzymując się samochodu zwracasz swoje śniadanie wprost na buty przechodniów. Ci natomiast twierdzą, że jesteś pijakiem i właśnie się kompromitujesz publicznie.



To dopiero początek niezwykłej podróży

Niezwykłe prawda? A to dopiero początek podróży z wyjątkowym dziełem Wawrzyniaka. Dalej to jak jazda bez trzymanki na rollercoasterze. Po co to wszystko – zapytasz? Po to, abyś uświadomił sobie drogi czytelniku, że gdzieś w Tobie tkwi lepsza wersja Ciebie i jeśli pozwolisz jej sobą pokierować zostaniesz Guru. Będziesz miał swoich wyznawców, będą stawić Ci ołtarzyki i będziesz mieć to, co chciałeś, gdy sięgałeś po tą lekturę. Poznasz siebie i swoje możliwości.



Pomyślisz sobie -przesada

Przesada? Niby dlaczego nie miałbyś sam sobie pomóc. Poznać i uzupełnić zupełnie nowe światy, zmienić sposób postrzegania tego, co robisz, poszerzyć znajomość swojego fachu? Tylko ktoś nierozgarnięty odrzuciłby podaną na tacy receptę na nową jakość własnego rozwoju. Jesteś nieogarnięty?

Będziesz czuł się poważany, podziwiany i rozumiany. Będą liczyć się z Twoją opinią. Będziesz w kręgu zainteresowań. Będziesz wyznaczać nowe trendy i kierunki. Myślisz, ze nastąpi to wtedy, gdy przeczytasz tą książkę?  To niestety nie tak. Tak to nie działa. Daleka wyprawa na szczyt rozpocznie się wraz z ostatnią kartką tej pozycji.



Zawsze i wszędzie

Wtedy to rozszerzą się horyzonty, pojawi szersze pole widzenia. Będziesz wiedzieć, jak uwieść swoich wyznawców, zdobędziesz ich lojalność i jak szokująco pisze autor: Twoim zadaniem stanie się zrobić swoim wyznawcom dobrze. Więc rusz się drogi czytelniku!

Michała można kochać lub mieć po nim czkawkę, nie można jednak odmówić mu wyrazistości, stylu i pomysłu na siebie. Tacy ludzie zmieniają świat. Przyjrzyj się temu, co robi Michał, bo takiej wyrazistości warto się uczyć.

- Paweł Tkaczyk, autor, bloger



Zawsze-Wszędzie-Możesz-Wszystko. Jeśli stawiasz na rozwój osobisty – Polecam!

bachorski.blogspot.com Marek Bachorski-Rudnicki

Klątwa gruzińskiego tortu

Polacy lubią Gruzinów, a Gruzini – Polaków. To pogląd popularny i powszechnie znany. Ale ilu z nas jest w stanie powiedzieć, z czego ta wzajemna sympatia wynika? Co faktycznie wiemy o Gruzji i tym narodzie? Co nas z nimi łączy? W książce „Klątwa gruzińskiego tortu” Jastrzębski szuka odpowiedzi na te pytania, próbując przy tym przybliżyć czytelnikom ów górzysty kraj. I robi to w sposób pasjonujący. 



Co wiedziałem o Gruzji i Gruzinach przed lekturą „Klątwy…”? Praktycznie nic – kilka szczątkowych faktów i informacji, które gdzieś tam obiły mi się o uszy. Umiałbym nazwać stolicę, wskazać flagę, wymienić jeden klub piłkarski i nazwisko głowy państwa. Z historii znany był mi jedynie – z oczywistych względów – konflikt w Osetii Południowej z 2008 roku. A teraz, po przeczytaniu książki Macieja Jastrzębskiego? Choć wciąż żadnym znawcą nie jestem, wiem o tym państwie i tym narodzie o wiele, wiele więcej. I samo to, że ów utwór w przystępny sposób poszerza wiedzę i horyzonty, stanowi o jego wartości.

Z drugiej jednak strony, to samo można by powiedzieć o pierwszym lepszym przewodniku, nie mówiąc już o stricte naukowych publikacjach. To, co czyni „Klątwę gruzińskiego tortu” dziełem w pewnym sensie wyjątkowym, to jego konstrukcja. Poniekąd mamy tu do czynienia po prostu z reportażem, bardzo rzetelnym i interesującym, w którym autor dodatkowo przemycił coś z kryminału. Chodzi mianowicie o zagadkę związaną z tytułową klątwą, którą wspólnie z Jastrzębskim, staramy się rozwikłać.

Gruzini wierzą, że kraj podarował im Bóg. Gdy Stwórca dzielił ziemię między narody, oni przyszli ostatni.

— Spóźniliście się — rzekł do nich z wyrzutem Pan.

— Przepraszamy, ale piliśmy wino za Twoje zdrowie — tłumaczyli Gruzini.

— Cóż mam z wami począć, nie mam już ziemi, wszystko rozdałem — zatroskał się Pan Bóg. Gruzini pokornie pochylili głowy i trwali w milczeniu. Bóg pogładził swoją długą, siwą brodę, uśmiechnął się i rzekł: — Weźcie więc tę część, którą przygotowałem dla siebie.

I tak Gruzini dostali we władanie maleńki kawałeczek ziemi, wciśnięty między brzeg Morza Czarnego a góry Kaukazu.

– fragment książki

Ten sam zabieg zastosował autor w swojej poprzedniej książce,„Matrioszka Rosja i Jastrząb”, i choć z tamtej pozycji nie byłem do końca zadowolony, to w obu przypadkach sprawdza się on znakomicie, świetnie podkręcając zaciekawienie lekturą.

„Klątwa gruzińskiego tortu” napisana jest po dziennikarsku sprawnie, czyta się ją lekko nawet pomimo wielu zawartych w treści odniesień do historii dalszej i bliższej. A tych rzecz jasna zabraknąć nie mogło, bowiem nieznajomość przeszłości uniemożliwiłaby zrozumienie teraźniejszości.



Zapewne nie jest to najdoskonalsza książka o Gruzji, jaka powstała. Jest za to idealną pozycją dla wszystkich tych, którzy o tym kraju wiedzą niewiele i chcieliby to zmienić. Oferuje możliwość wejrzenia w gruzińską duszę, dalece głębszego niż powierzchowne. I to w formie klarownej i konkretnej. Warto sięgnąć.
splay.pl Jakub Grygiel

Klątwa gruzińskiego tortu

Wyjątkowy kraj między Kaukazem a Morzem Czarnym – historia gruzińskiego tortu



Wśród krajów na świecie, o których wiemy tak mało bez wątpienia znajduje się Gruzja. Wydaje się nam, że położona na końcu świata, w biedzie, bez perspektyw rozwoju i zmian. W rzeczywistości to jednak kraj wyjątkowy, przebogaty swoją historią i ciekawą kulturą. Właśnie to wszystko stara się nam przybliżyć Maciej Jastrzębski, pokazują ten kraj i jego wyjątkową historię.


Dla kogo książka Macieja Jastrzębskiego

Można zastanawiać się mocno dla kogo przeznaczona jest ta książka? Grupa potencjalnych obiorców jest naprawdę szeroka i może w niej znaleźć się praktycznie każdy kto lubi czytać o wyjątkowych miejscach. Klątwa gruzińskiego tortu to historia narodu, który ma w swojej legendzie historię, która mówi, że kraj otrzymali bezpośrednio od Boga, w miejscu, które Bóg rezerwował dla siebie. Ostatecznie historia rzuca ich miejsce, gdzie co rusz pojawiają się konflikty, a sam teren jest osią zapalną dla wojen i starć z sąsiadami. To sprawia, że Gruzja to rzeczywiście kraj wyjątkowi, gdzie o swoją ziemię ludzie muszą walczyć wyjątkowo mocno, starając się dbać o ten własny tytułowy kawałek tortu. Utrzymanie własnej tożsamości i własnego terytorium to zadanie dla Gruzinów, którzy już od średniowiecza muszą walczyć o siebie i swój kraj. Ten element jest zbieżny z Polską, być może dlatego Gruzini i Polacy darzą się sympatią.

Co znajdziemy w Klątwie gruzińskiego tortu?

Książka daje nam przede wszystkim wyjątkowy obraz kraju, o wyjątkowej historii i ludziach, którzy są dumni z tego, że są Gruzinami. Naród zabawowy, biesiadny, który przy każdej okazji sięga po wino. Kultura Gruzji to zabawa połączona ze śpiewem i tańcem, podtrzymywana przez ludyczne tradycje ciągle utrzymywane w głowach ludzi. Lektura doskonała dla tych osób, które kiedykolwiek chciałyby wyjechać do Gruzji i poznać ten kraj. Warta sięgnięcia, gdy o Gruzji nic się nie wie jak i w przypadku, gdy wiemy na jej temat już nieco więcej, jednak wiedzę tą chcemy dalej poszerzać.

Jeśli już zapoznaliście się z książką podajcie dalej, że warto po nią sięgnąć i poznać Gruzję od środka.
Opiniobook.pl Paweł Korczak