Recenzje
Zaufaj mi, jestem kłamcą. Wyznania eksperta ds. manipulowania mediami
Nie ważne co o tobie mówią ważne, że mówią. Jest to niezmienne prawo w świecie show-biznesu. Ryan Holiday jest hieną medialną, która dla zwiększania zysków jest wstanie zrobić absolutnie wszystko. Od stworzenia strategi marketingowej, która polega na tym, by reklamować produkty związane z satanizmem na stronach katolickich, po reklamowanie usług aborcyjnych na stronach dla matek.
To nie jest etyczne, jest obrzydliwe ale tysiące ludzi praktykuje taki marketing. Ci ludzie nie cofną się przed niczym by wypromować produkt, zwiększyć zyski. Ryan Holiday jest nielicznym człowiekiem, który w swojej książkę przerywa milczenie i zdradza jak tacy ludzie jak on działa w świecie mediów.
Z KSIĄŻKI DOWIESZ SIĘ
Czemu kontrowersja przyciąga tłumy, jak bardzo ważne są statystyki na wszelkich stronach internetowych, jak współpracować z blogerami, manipulować za pomocą blogów, komunikatów prasowych, czemu niedługo zaleje nas fala korporacyjnych blogów,jak zarabiają wydawcy blogów . Dzięki książce poznasz wiele kampanii marketingowych, które z etyką nie miały nic wspólnego.
MOJE PRZEMYŚLENIA
W dzisiejszym świecie łatwo wierzyć w pogląd, że jesteśmy odporni na manipulacje. Być może sąsiedzi łykną wszystko co im reklamy mówią ale nie my. W praktyce okazuje się, że my jesteśmy odporni na manipulacje mediów i używamy telefonu marki HTC a sąsiedzi, którzy nie są odporni na manipulacje używają Samsunga. Prawda jest taka, że jesteśmy częściowo wolni na wszelkiego rodzaju komunikaty. A człowiek świadomy zdaje sobie sprawę w których momentach jest odporny a w których nie.
MOJA OPINIA NA TEMAT KSIĄŻKI.
Autor jest swego rodzaju guru od marketingu szeptanego. W swojej książce pokazuje czarną stronę marketingu. Mimo, że ona wywołuje niesmak przez, który sumienie piszczy i krzyczy. To taka wiedza jest dzisiaj niezbędna. By nie dawać sobą manipulować. Jakiś czas temu EMPIK wywołał fale kontrowersji, używając do reklamowania świąt „ aborcjonistki oraz satanisty”. Mimo że fala, która zalała Polskę wywołała niesmak i oburzenie Polaków. Wywołała także zwiększenie zysków dla firmy. Paradoksalnie dzisiaj nikt tego wydarzenia nie pamięta, gdyż ta informacja jest moralnym trupem. To nowe firmy wywołują podobne kontrowersje w celu zwiększenia zysków. W związku z tym warto przeczytać książkę. By nie dawać się wkręcać takim firmą w ich marketingowe zaplanowane akcje. W skali od 1 do 90 daje 84. Pozycja wyłącznie dla odważnych ludzi, którzy prawdę potrafią wziąć na klatę.
Ryan Holiday jest strategiem medialnym, który współpracuje z wieloma znanymi osobistościami, w tym Tuckerem Maksem czy Dovem Charneyem. Po tym, jak w wieku dziewiętnastu lat rzucił college i terminował u Roberta Greene, autora 48 praw władzy, doradzał wielu pisarzom, którzy doskonale się sprzedają, oraz muzykom, którzy zdobywają platynowe płyty. Obecnie jest dyrektorem marketingu w American Apparel, którego dokonania są znane na całym świecie. Kampanie reklamowe opracowane przez Ryana Holidaya były wykorzystywane jako „studia przypadków” przez takich gigantów jak Twitter, YouTube czy Google oraz omawiane w między innymi w AdAge, New York Times, Gawker czy FastCompany. Ryan Holiday mieszka w Nowym Orleanie i prowadzi stronę RyanHoliday.net.
To nie jest etyczne, jest obrzydliwe ale tysiące ludzi praktykuje taki marketing. Ci ludzie nie cofną się przed niczym by wypromować produkt, zwiększyć zyski. Ryan Holiday jest nielicznym człowiekiem, który w swojej książkę przerywa milczenie i zdradza jak tacy ludzie jak on działa w świecie mediów.
Z KSIĄŻKI DOWIESZ SIĘ
Czemu kontrowersja przyciąga tłumy, jak bardzo ważne są statystyki na wszelkich stronach internetowych, jak współpracować z blogerami, manipulować za pomocą blogów, komunikatów prasowych, czemu niedługo zaleje nas fala korporacyjnych blogów,jak zarabiają wydawcy blogów . Dzięki książce poznasz wiele kampanii marketingowych, które z etyką nie miały nic wspólnego.
MOJE PRZEMYŚLENIA
W dzisiejszym świecie łatwo wierzyć w pogląd, że jesteśmy odporni na manipulacje. Być może sąsiedzi łykną wszystko co im reklamy mówią ale nie my. W praktyce okazuje się, że my jesteśmy odporni na manipulacje mediów i używamy telefonu marki HTC a sąsiedzi, którzy nie są odporni na manipulacje używają Samsunga. Prawda jest taka, że jesteśmy częściowo wolni na wszelkiego rodzaju komunikaty. A człowiek świadomy zdaje sobie sprawę w których momentach jest odporny a w których nie.
MOJA OPINIA NA TEMAT KSIĄŻKI.
Autor jest swego rodzaju guru od marketingu szeptanego. W swojej książce pokazuje czarną stronę marketingu. Mimo, że ona wywołuje niesmak przez, który sumienie piszczy i krzyczy. To taka wiedza jest dzisiaj niezbędna. By nie dawać sobą manipulować. Jakiś czas temu EMPIK wywołał fale kontrowersji, używając do reklamowania świąt „ aborcjonistki oraz satanisty”. Mimo że fala, która zalała Polskę wywołała niesmak i oburzenie Polaków. Wywołała także zwiększenie zysków dla firmy. Paradoksalnie dzisiaj nikt tego wydarzenia nie pamięta, gdyż ta informacja jest moralnym trupem. To nowe firmy wywołują podobne kontrowersje w celu zwiększenia zysków. W związku z tym warto przeczytać książkę. By nie dawać się wkręcać takim firmą w ich marketingowe zaplanowane akcje. W skali od 1 do 90 daje 84. Pozycja wyłącznie dla odważnych ludzi, którzy prawdę potrafią wziąć na klatę.
Ryan Holiday jest strategiem medialnym, który współpracuje z wieloma znanymi osobistościami, w tym Tuckerem Maksem czy Dovem Charneyem. Po tym, jak w wieku dziewiętnastu lat rzucił college i terminował u Roberta Greene, autora 48 praw władzy, doradzał wielu pisarzom, którzy doskonale się sprzedają, oraz muzykom, którzy zdobywają platynowe płyty. Obecnie jest dyrektorem marketingu w American Apparel, którego dokonania są znane na całym świecie. Kampanie reklamowe opracowane przez Ryana Holidaya były wykorzystywane jako „studia przypadków” przez takich gigantów jak Twitter, YouTube czy Google oraz omawiane w między innymi w AdAge, New York Times, Gawker czy FastCompany. Ryan Holiday mieszka w Nowym Orleanie i prowadzi stronę RyanHoliday.net.
Wojownik Pokoju Łukasz Chrzanowski
Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych. Wydanie II poszerzone
"Twórczość cieszy".
Jakiś czas temu uczestniczyłam w cyklu szkoleń, na którym jednym z modułów był tzw. "Trening kreatywności". Cztery dni inspirujących ćwiczeń, wpływających na elastyczność mojego myślenia, wyzwoliły we mnie ciekawość dotyczącą meritum przygotowania się trenera prowadzącego takie właśnie zajęcia. Gdy tylko nadarzyła się okazja, zajrzałam do podręcznika, który okazał się skarbnicą wiedzy, zarówno teoretycznej jak i praktycznej w zakresie tak modnego obecnie słowa, czyli kreatywności.
Krzysztof J. Szmidt to profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości w Katedrze Badań Edukacyjnych UŁ, oraz profesor w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Jest trenerem, który od wielu lat przeprowadza treningi twórczości dla dzieci i dorosłych. Badania, jakie prowadzi dotyczą problemów wychowania do twórczości, psychoedukacji oraz animacji społeczno-kulturalnej. Autor jest miłośnikiem wspinaczki górskiej, jazzu oraz muzyki barokowej.
"Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych" to publikacja przeznaczona dla osób, które prowadzą ćwiczenia kreatywności z naczelną dewizą: "eksploracje – kombinacje – transformacje". Publikacja została podzielona na cztery główne części, zawierające zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną w postaci wielu ćwiczeń stymulujących giętkość ludzkiego myślenia.
Publikacja Krzysztofa J. Szmidta to podręcznik metodyczny, którego grupą docelową, zgodnie z podtytułem są oczywiście pedagodzy, psycholodzy i trenerzy prowadzący szkolenia z kreatywności. To bowiem bogate źródło wiedzy zarówno praktycznej, jak i teoretycznej, służącej opracowaniu doskonałego planu szkolenia. Autor w swojej książce zawarł różnorodne ćwiczenia, służące chociażby rozgrzewce twórczej, jak i bardziej zaawansowane techniki, służące rozwijaniu naszej kreatywności. Co ważne, w szczególności dla trenerów i specjalistów, książka zawiera także opis podstawowych zasad ułatwiających prowadzenie treningów, który zamyka poradnik. Bogata ilość przykładów, jakie serwuje czytelnikowi autor, może stać się źródłem wielu pomysłów, czyniących z treningu kreatywności jeszcze ciekawsze zajęcia.
Kreatywność to słowo klucz, które obecnie używane jest w kontekście wszystkich aspektów naszego życia. Trudno więc od kreatywności uciec, lepiej się z tą właściwością umysłu zaprzyjaźnić, by tworzyć zaskakujące nowości i rozwiązywać trudne problemy. Oczywiście najlepszą formą znajomości z kreatywnością jest trening, który dobrze przeprowadzony daje wymierne korzyści. Jeśli jednak parę dni szkolenia to dla Was za mało, bądź jesteście ciekawi z jakich źródeł korzystają szkolący, warto zajrzeć do publikacji Krzysztofa J. Szmidta, która okazała się dla mnie świetnym uzupełnieniem wiedzy i jednocześnie przedłużeniem mojego szkolenia. Wiele ćwiczeń, jakie autor zawarł w swojej książce mocno mnie zaskoczyło, zapewniając jednocześnie świetną zabawę i naukę. Myślę, że część praktyczna, na szczęście o wiele bardziej obszerniejsza od teoretycznej, może Wam świetnie posłużyć do ciekawej zabawy ze znajomymi. To w zasadzie idealny przepis na ciekawy, twórczy wieczór.
"Trening kreatywności" to książka, do której można wracać wielokrotnie. Wielokrotnie również można korzystać z niej, aby ćwiczyć nasze myślenie, rozszerzać horyzonty i przede wszystkim wyzbywać się schematów myślowych, jakie na co dzień determinują nasze postępowanie. A to bardzo ważne, skoro Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby patentów. Innowacyjność i kreatywność to bowiem przyszłość, i warto te właściwości umysłu ćwiczyć. Zachęcam do zajrzenia.
Jakiś czas temu uczestniczyłam w cyklu szkoleń, na którym jednym z modułów był tzw. "Trening kreatywności". Cztery dni inspirujących ćwiczeń, wpływających na elastyczność mojego myślenia, wyzwoliły we mnie ciekawość dotyczącą meritum przygotowania się trenera prowadzącego takie właśnie zajęcia. Gdy tylko nadarzyła się okazja, zajrzałam do podręcznika, który okazał się skarbnicą wiedzy, zarówno teoretycznej jak i praktycznej w zakresie tak modnego obecnie słowa, czyli kreatywności.
Krzysztof J. Szmidt to profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości w Katedrze Badań Edukacyjnych UŁ, oraz profesor w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Jest trenerem, który od wielu lat przeprowadza treningi twórczości dla dzieci i dorosłych. Badania, jakie prowadzi dotyczą problemów wychowania do twórczości, psychoedukacji oraz animacji społeczno-kulturalnej. Autor jest miłośnikiem wspinaczki górskiej, jazzu oraz muzyki barokowej.
"Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych" to publikacja przeznaczona dla osób, które prowadzą ćwiczenia kreatywności z naczelną dewizą: "eksploracje – kombinacje – transformacje". Publikacja została podzielona na cztery główne części, zawierające zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną w postaci wielu ćwiczeń stymulujących giętkość ludzkiego myślenia.
Publikacja Krzysztofa J. Szmidta to podręcznik metodyczny, którego grupą docelową, zgodnie z podtytułem są oczywiście pedagodzy, psycholodzy i trenerzy prowadzący szkolenia z kreatywności. To bowiem bogate źródło wiedzy zarówno praktycznej, jak i teoretycznej, służącej opracowaniu doskonałego planu szkolenia. Autor w swojej książce zawarł różnorodne ćwiczenia, służące chociażby rozgrzewce twórczej, jak i bardziej zaawansowane techniki, służące rozwijaniu naszej kreatywności. Co ważne, w szczególności dla trenerów i specjalistów, książka zawiera także opis podstawowych zasad ułatwiających prowadzenie treningów, który zamyka poradnik. Bogata ilość przykładów, jakie serwuje czytelnikowi autor, może stać się źródłem wielu pomysłów, czyniących z treningu kreatywności jeszcze ciekawsze zajęcia.
Kreatywność to słowo klucz, które obecnie używane jest w kontekście wszystkich aspektów naszego życia. Trudno więc od kreatywności uciec, lepiej się z tą właściwością umysłu zaprzyjaźnić, by tworzyć zaskakujące nowości i rozwiązywać trudne problemy. Oczywiście najlepszą formą znajomości z kreatywnością jest trening, który dobrze przeprowadzony daje wymierne korzyści. Jeśli jednak parę dni szkolenia to dla Was za mało, bądź jesteście ciekawi z jakich źródeł korzystają szkolący, warto zajrzeć do publikacji Krzysztofa J. Szmidta, która okazała się dla mnie świetnym uzupełnieniem wiedzy i jednocześnie przedłużeniem mojego szkolenia. Wiele ćwiczeń, jakie autor zawarł w swojej książce mocno mnie zaskoczyło, zapewniając jednocześnie świetną zabawę i naukę. Myślę, że część praktyczna, na szczęście o wiele bardziej obszerniejsza od teoretycznej, może Wam świetnie posłużyć do ciekawej zabawy ze znajomymi. To w zasadzie idealny przepis na ciekawy, twórczy wieczór.
"Trening kreatywności" to książka, do której można wracać wielokrotnie. Wielokrotnie również można korzystać z niej, aby ćwiczyć nasze myślenie, rozszerzać horyzonty i przede wszystkim wyzbywać się schematów myślowych, jakie na co dzień determinują nasze postępowanie. A to bardzo ważne, skoro Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby patentów. Innowacyjność i kreatywność to bowiem przyszłość, i warto te właściwości umysłu ćwiczyć. Zachęcam do zajrzenia.
Subiektywnie o książkach... awiola
Archipelag znikających wysp
Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się pozycja przybliżająca Indonezję. Okazało się, że nie miałam wcześniej pojęcia, że archipelag indonezyjski liczy sobie aż 17 tysięcy wysp, a większość mieszkańców nigdy nie wyściubiła nosa poza swoje domostwo. Każda wyspa to jakby "inny" świat. Inna kultura, język, zwyczaje, tradycje i historia. "Indonezyjczycy" szanują przyrodę i niezbyt są zainteresowani sprawami wielkiego świata. Nieraz próbują sobie tłumaczyć, że sławni, bogaci ludzie z Zachodu są tylko wytworem ich wyobraźni, aby zachować równowagę psychiczną. Dlaczego? Ponieważ sami miesięcznie zarabiają tylko 100 dolarów...
Wiele miejsc jest tu wartych odwiedzenia i ujrzenia. Tylko czy europejski podróżnik jest w stanie zobaczyć, zachwycić się i nie zniszczyć tych dziewiczych terenów. Właśnie te jeszcze nietknięte miejsca przyciąga turystów wyposażonych w technologiczne cuda, pragnących zastać tam to, czym karmią ich zachodnie media. A wraz z nimi powoli dociera do najodleglejszych zakamarków globalizacja. Młodzi szybko się nią zachłystują i ruszają w poszukiwaniu zachodniego świata do większych miast gubiąc po drodze swoje korzenie, zatracając pamięć o tradycjach przekazywanych z ojca na syna od wielu pokoleń. Nie wiadomo kiedy, ale z pewnością za jakiś czas całkowicie zanikną kultywowane od dawna rytuały czy obrzędy. A co wtedy pozostanie?
Egzotyka kusi. Coraz więcej europejczyków jedzie na archipelag indonezyjski aby doświadczyć czegoś, czego nie są w stanie przeżyć w domowych pieleszach. Jednak my jako przedstawiciele Europy nie jesteśmy w stanie wyzbyć się eurocentryzmu. To powoduje, że niestety nie widzimy tego, co nam archipelag indonezyjski oferuje. A niestety jego wyjątkowość, różnorodność niedługo zniknie pod wpływem unifikacji, która nadciąga z Zachodu. Zresztą sami przybywamy tam i oczekujemy pewnych stereotypów, które zostały wykształcone w nas przez nam podobnych. A tubylcy już poznali nasze potrzeby i najczęściej widzimy tylko sztuczne, zainscenizowane występy. Przygotowane specjalnie dla mas.
Publikacja obfituje w kolorowe fotografie. Dla tych, którzy nie mogą odwiedzić tamtych miejsc to bezcenne. Zdjęcia zajmują dość sporo jej objętości, więc czyta się ją jakby miała około 100 stron. Dosłownie chwila i już ją skończyłam. W trakcie lektury natrafiłam na kilka powtórzeń, ale nawet one nie były w stanie zepsuć mi humoru. Tak. Ta feeria barw towarzysząca "Indonezyjczykom" na każdym ich kroku wprawiła mnie w bardzo dobre samopoczucie. Na stronie wydawcy można pobrać fragment książki - KLIK. Dodatkowo odwiedziłam stronę domową tej publikacji - KLIK. Dzięki niej jeszcze bardziej poszerzyłam swą wiedzę o Indonezji. Polecam.
Wiele miejsc jest tu wartych odwiedzenia i ujrzenia. Tylko czy europejski podróżnik jest w stanie zobaczyć, zachwycić się i nie zniszczyć tych dziewiczych terenów. Właśnie te jeszcze nietknięte miejsca przyciąga turystów wyposażonych w technologiczne cuda, pragnących zastać tam to, czym karmią ich zachodnie media. A wraz z nimi powoli dociera do najodleglejszych zakamarków globalizacja. Młodzi szybko się nią zachłystują i ruszają w poszukiwaniu zachodniego świata do większych miast gubiąc po drodze swoje korzenie, zatracając pamięć o tradycjach przekazywanych z ojca na syna od wielu pokoleń. Nie wiadomo kiedy, ale z pewnością za jakiś czas całkowicie zanikną kultywowane od dawna rytuały czy obrzędy. A co wtedy pozostanie?
Egzotyka kusi. Coraz więcej europejczyków jedzie na archipelag indonezyjski aby doświadczyć czegoś, czego nie są w stanie przeżyć w domowych pieleszach. Jednak my jako przedstawiciele Europy nie jesteśmy w stanie wyzbyć się eurocentryzmu. To powoduje, że niestety nie widzimy tego, co nam archipelag indonezyjski oferuje. A niestety jego wyjątkowość, różnorodność niedługo zniknie pod wpływem unifikacji, która nadciąga z Zachodu. Zresztą sami przybywamy tam i oczekujemy pewnych stereotypów, które zostały wykształcone w nas przez nam podobnych. A tubylcy już poznali nasze potrzeby i najczęściej widzimy tylko sztuczne, zainscenizowane występy. Przygotowane specjalnie dla mas.
Publikacja obfituje w kolorowe fotografie. Dla tych, którzy nie mogą odwiedzić tamtych miejsc to bezcenne. Zdjęcia zajmują dość sporo jej objętości, więc czyta się ją jakby miała około 100 stron. Dosłownie chwila i już ją skończyłam. W trakcie lektury natrafiłam na kilka powtórzeń, ale nawet one nie były w stanie zepsuć mi humoru. Tak. Ta feeria barw towarzysząca "Indonezyjczykom" na każdym ich kroku wprawiła mnie w bardzo dobre samopoczucie. Na stronie wydawcy można pobrać fragment książki - KLIK. Dodatkowo odwiedziłam stronę domową tej publikacji - KLIK. Dzięki niej jeszcze bardziej poszerzyłam swą wiedzę o Indonezji. Polecam.
hugekultura.blogspot.com 2015-04-17
Pobij swój rekord. Skuteczne treningi od 5 km do maratonu dla ambitnych biegaczy
Dodając wpisy na fanpage lub pisząc posty na bloga często wspominałam o tym jak dużą satysfakcję i radość sprawia mi bieganie. Nie ważne czy były to niedzielne długie wybiegania, krótkie intensywne treningi, luźny, relaksacyjny jogging czy zaplanowane biegi w których starałam się dać siebie jak najwięcej. Może i mówiłam czasem o tym, że ostateczny czas pokonanego dystansu nie zawsze ma znaczenie, to mimo wszystko, największą radość ZAWSZE dawało mi pobijanie własnych rekordów i uzyskiwanie coraz lepszych wyników.
O tym jak poprawić swoje wyniki jest dużo różnych wpisów i artykułów w sieci, jednak osobiście najbardziej lubię czerpać wiedzę z książek. Jedną z pozycji, którą miałam okazję niedawno przeczytać jest nowość „Pobij swój rekord – Skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” wydawnictwa Septem.
Autorzy Pete Pfitzinger (jeden z najlepszych maratończyków w historii Stanów Zjednoczonych) i Scott Douglas (felietonista oraz doświadczony zawodnik) stworzyli bardzo rzeczowy i przejrzysty podręcznik z którego dowiemy się jak mądrze trenować.
Nie znajdziemy tu opowieści o tym jak zacząć biegać, jak dopasować buty do biegania, co założyć na trening czy jak długo biegać by schudnąć. Z tej książki dowiesz się między innymi jak odpowiednio ułożyć plan treningowy oraz ustalić priorytety, aby poprawić swoje wyniki na wybranym dystansie (od 5 km do maratonu i biegów przełajowych). Nauczysz się również jak znaleźć równowagę pomiędzy różnymi rodzajami treningów, poznasz odpowiednie dla siebie tempo podczas sesji szybkościowych, nauczysz się zapobiegać kontuzjom i zrozumiesz dlaczego długie biegi są tak bardzo istotne.
Pierwsze rozdziały zawierają przydatną wiedzę na temat fizjologii biegania (pułap tlenowy, szybkość podstawowa, próg mleczanowy, wytrzymałość), a kolejne skupiają się na opisie treningów i na tym, co robić, by osiągnąć zamierzony cel.
Każdy z planów treningowych dopasowany jest do tygodniowego kilometrażu biegacza i zawiera informacje o najważniejszych treningach w danym tygodniu. Harmonogramy dla docelowego dystansu wzbogacono sylwetkami najlepszych światowych biegaczy stosujących zasady zawarte właśnie w tej książce.
„Pobij swój rekord - skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” to również przydatne rady dotyczące taktyki biegu, rozgrzewki, schładzania organizmu czy odpowiedniego podejścia psychicznego.
Myślę, że to jedna z tych książek, która przy odpowiednim zaangażowaniu może wskazać nam właściwą drogę do tego, jak osiągnąć najlepszą formę.
O tym jak poprawić swoje wyniki jest dużo różnych wpisów i artykułów w sieci, jednak osobiście najbardziej lubię czerpać wiedzę z książek. Jedną z pozycji, którą miałam okazję niedawno przeczytać jest nowość „Pobij swój rekord – Skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” wydawnictwa Septem.
Autorzy Pete Pfitzinger (jeden z najlepszych maratończyków w historii Stanów Zjednoczonych) i Scott Douglas (felietonista oraz doświadczony zawodnik) stworzyli bardzo rzeczowy i przejrzysty podręcznik z którego dowiemy się jak mądrze trenować.
Nie znajdziemy tu opowieści o tym jak zacząć biegać, jak dopasować buty do biegania, co założyć na trening czy jak długo biegać by schudnąć. Z tej książki dowiesz się między innymi jak odpowiednio ułożyć plan treningowy oraz ustalić priorytety, aby poprawić swoje wyniki na wybranym dystansie (od 5 km do maratonu i biegów przełajowych). Nauczysz się również jak znaleźć równowagę pomiędzy różnymi rodzajami treningów, poznasz odpowiednie dla siebie tempo podczas sesji szybkościowych, nauczysz się zapobiegać kontuzjom i zrozumiesz dlaczego długie biegi są tak bardzo istotne.
Pierwsze rozdziały zawierają przydatną wiedzę na temat fizjologii biegania (pułap tlenowy, szybkość podstawowa, próg mleczanowy, wytrzymałość), a kolejne skupiają się na opisie treningów i na tym, co robić, by osiągnąć zamierzony cel.
Każdy z planów treningowych dopasowany jest do tygodniowego kilometrażu biegacza i zawiera informacje o najważniejszych treningach w danym tygodniu. Harmonogramy dla docelowego dystansu wzbogacono sylwetkami najlepszych światowych biegaczy stosujących zasady zawarte właśnie w tej książce.
„Pobij swój rekord - skuteczne treningi od 5km do maratonu dla ambitnych biegaczy” to również przydatne rady dotyczące taktyki biegu, rozgrzewki, schładzania organizmu czy odpowiedniego podejścia psychicznego.
Myślę, że to jedna z tych książek, która przy odpowiednim zaangażowaniu może wskazać nam właściwą drogę do tego, jak osiągnąć najlepszą formę.
Keep Dreams Close Ewelina Kempa
Różowa rękawiczka. O tym, jak to, co przeżywamy, ma wpływ na to, jacy jesteśmy
„Przestań myśleć, zacznij czuć!” – tak brzmi głównie przesłanie najnowszej pozycji wydawnictwa Helion, książki o intrygującym tytule „Różowa rękawiczka”. Czyż nie jest to wezwanie do istniej rewolucji?
Nam, ludziom XXI wieku, już od czasów Oświecenia drogę wytycza kartezjańskie „Cogito, ergo sum”, „Myślę, więc jestem”. Odkąd rozdzielenie ciała od umysłu i duszy stało się faktem, na piedestale stanął rozum. Umysł racjonalny. Intelekt. Lewa półkula. Zaś to, co cielesne i emocjonalne, uznane zostało za gorsze, bo – dzikie, pierwotne, nieokiełznane. Innymi słowy – zagrażające. W starciu Natura kontra Kultura wygrywa jednak głowa. Niestety, bowiem cena tego jest wysoka – przestajemy czuć, zaczynamy chorować, trawi nas lęk i depresja. Oddalamy się od samych siebie. Nieustannie poszukujemy magicznej pigułki – leku na każdą dolegliwość, na każdy ból ciała i duszy.
Tymczasem autorzy recenzowanej pozycji przekonują:
„Odpowiedzi na wszystkie Twoje problemy zna jedynie Twoje ciało. To właśnie ono rejestruje i zapisuje (jak na twardym dysku) wszystkie wydarzenia, doznania, odczucia, które spotykają Cię od poczęcia. Nawet te, których nie zauważa Twoja głowa. Ciało je odbiera, serce odczuwa, a głowa (racjonalizując, zaprzeczając, wypierając) lekceważy, bagatelizuje albo, jak komputer, próbuje rozwiązać na podstawie wprowadzonych danych. Aby ułatwić Ci zadania, Twoje biedne, niesłuchane ciało „ubiera” swoją potrzebę w konkretny, stale powtarzający się i zwykle czytelny symptom. A tymczasem symptom, który najbardziej Ci dokucza, to dla Ciebie cenna informacja, ważny znak, komunikat od Twojego ciała. Pod tym symptomem ukrywa się utrwalony scenariusz, powtarzający się przez całe Twoje życie. Ów scenariusz utrwalony jest w postaci napięć w ciele, które manifestują się właśnie za pomocą symptomu (s. 72-73)”.
Ktoś, kto poszukuje swojej drogi do zdrowia i szczęścia, ma do wyboru wiele form pomocy – wiele różnych ścieżek w obrębie psychoterapii czy szeroko pojętego rozwoju osobistego. Jedną z możliwości stanowi tzw. praca z ciałem. Terapeuci pracujący z ciałem (a może – poprzez ciało) odwołują się w szczególny sposób do psychosomatyki, czyli wiedzy o tym, w jaki sposób umysł (emocje i sposób myślenia) wpływa na ciało i stan zdrowia. Obserwując ciało, jego niewerbalną mowę (sposób poruszania się, oddychania, mówienia itd.), a także wysyłane komunikaty w postaci dolegliwości bólowych i chorób, starają się dotrzeć do pierwotnej przyczyny problemu – stłumionej bądź zablokowanej emocji. Po jej uwolnieniu często okazuje się, iż fizyczna dolegliwość nie jest już „potrzebna”, bowiem:
„Dolegliwość cielesna, nawet najbardziej uciążliwa, nie jest czymś, z czym należy walczyć, co należy usuwać, tłumić, ale jest bardzo ważnym przesłaniem. Jeśli uda Ci się je odczytać, wprowadzić do codziennego życia, zmienisz coś zgodnie z sugestiami płynącymi z ciała, może się okazać, że dolegliwość zniknie, ponieważ odpowiednia informacja zostanie dostarczona do systemu umysł – ciało – serce” (s. 73).
Tym właśnie zagadnieniom – czyli powiązaniu między ciałem i psychiką – poświęcona została publikacja pt. „Różowa rękawiczka. O tym, jak to, co przeżywamy, ma wpływ na to, jacy jesteśmy”. Dla mnie osobiście, książka ta okazała się ogromnym zaskoczeniem, jakże pozytywnym! Zapoznając się z informacjami Wydawcy na temat tej pozycji, odniosłam zupełnie mylne wrażenie o jej temacie. Dopiero kiedy otrzymałam książkę i zaczęłam ją wertować, okazało się, iż poświęcona została właśnie pracy z ciałem, czyli temu, co mnie naprawdę fascynuje. Szkoda, że ani tytuł, ani podtytuł, ani nawet nota na tylnej okładce tego nie sugerują – być może wtedy pozycja trafiłaby do większego grona zainteresowanych czytelników.
Autorami „Różowej rękawiczki…” są Ewa Klepacka-Gryz – znana i ceniona psychoterapeutka oraz Jacek Sobol – fizjoterapeuta. Kierowani wieloletnim doświadczeniem, postanowili zintegrować swoje zawodowe perspektywy i – aby jeszcze skuteczniej pomagać swoim pacjentom – stworzyli terapeutyczny duet. Ich wspólna książka, „Różowa rękawiczka…” to zapis ich terapeutycznych doświadczeń, historii ich pacjentów oraz garść refleksji. Napisana została z dwóch perspektyw – narratora kobiecego i męskiego, psychoterapeutki i fizjoterapeuty, co okazało się bardzo trafnym zabiegiem, ponieważ podniosło wartość merytoryczną tej publikacji. Składa się ona z 28 krótkich rozdziałów, ułożonych luźno i swobodnie, bez wyraźnej logicznej struktury (można je więc czytać w dowolnej kolejności).
Niektóre z nich poświęcone zostały konkretnym częściom ciała (m.in. twarzy, rękom, nogom, brzuchowi); część wieńczą propozycje krótkich ćwiczeń pogłębiających świadomość ciała. Książkę Klepackiej-Gryz i Sobola czyta się niezwykle lekko i szybko, a jest to zasługa ich stylu – prostego i bezpośredniego, pozbawionego specjalistycznego żargonu, ciepłego. Lecz nie jest to pozycja łatwa. Absolutnie. Można ją przyswoić intelektualnie, ale strawić – jedynie poprzez czucie. Istnieje duże ryzyko efektów ubocznych tej lektury – pogłębienie wglądu i konfrontacja z własnymi, stłumionymi emocjami.
Być może, wśród trudnych historii pacjentów niełatwo czasem odnaleźć sens, jednakże przekaz książki jest niezwykle pozytywny:
„Nie traktuj swojego ciała jak wroga (…) Nie walcz ze swoim ciałem – to, z czym walczysz, co odrzucasz, staje się coraz silniejsze. Tłumiąc symptomy, nic w sobie nie zmieniasz. Tylko wtedy, gdy nauczysz się spostrzegać wszelkie niedomagania ciała z miłością i akceptacją, odkryjesz, co ciało chce Ci powiedzieć. Bądź mu za to wdzięczna” (s.78)
Niezmiernie cieszy mnie fakt, iż na naszym rynku wydawniczym pojawiła się „Różowa rękawiczka…” Klepackiej-Gryz i Sobola – rodzima publikacja, poświęcona właśnie pracy z ciałem. Być może nie taki był jej cel, ale ja dostrzegam ogromny potencjał tej pozycji – budowanie pomostu pomiędzy sferą ciała i psychiki, pomiędzy medycyną a psychologią i psychoterapią.
Po lekturze „Różowej rękawiczki…” – chociaż fascynującej – odczuwam jednak pewien niedosyt. Poruszony temat wydaje mi się tak interesujący i niewyczerpany, że 150 stron to zdecydowanie za mało, aby go zgłębić. Czytelnik nie związany zawodowo z omawianym tematem może z kolei zadać sobie pytanie: „No dobrze, ale co dalej mam począć z tą wiedzą?”. I tu pojawia się pewien problem z większością publikacji tego typu – mogą „otworzyć oczy”, zainspirować (to dużo, czy mało?) ale same w sobie… (raczej) rozwiązania problemu nie przyniosą. Tym bardziej, że prawdziwe korzenie najczęściej tkwią głęboko i wymykają się świadomemu pojmowaniu. Dlatego też cennym uzupełnieniem treści są krótkie ćwiczenia pogłębiające wgląd i świadomość ciała.
Książkę tę polecam przede wszystkim psychologom i terapeutom, bo wydaje mi się, że zbyt wiele form terapii nadal koncentruje się wyłącznie na umyśle pacjenta, który generuje wiele oporu. Zaś praca z ciałem to dodatkowy zestaw narzędzi, pozwalający na ominięcie strażnika ego w postaci mechanizmów obronnych. Chciałabym także, aby sięgnęli po nią przedstawiciele profesji medycznych – lekarze, fizjoterapeuci, rehabilitanci, masażyści – bo dzięki tej pozycji mogą dogłębniej zrozumieć przyczyny stanów chorobowych, a tym samym skuteczniej pomagać swoim pacjentom. I bez wątpienia – każdy, kto chce być „bliżej siebie”.
Nam, ludziom XXI wieku, już od czasów Oświecenia drogę wytycza kartezjańskie „Cogito, ergo sum”, „Myślę, więc jestem”. Odkąd rozdzielenie ciała od umysłu i duszy stało się faktem, na piedestale stanął rozum. Umysł racjonalny. Intelekt. Lewa półkula. Zaś to, co cielesne i emocjonalne, uznane zostało za gorsze, bo – dzikie, pierwotne, nieokiełznane. Innymi słowy – zagrażające. W starciu Natura kontra Kultura wygrywa jednak głowa. Niestety, bowiem cena tego jest wysoka – przestajemy czuć, zaczynamy chorować, trawi nas lęk i depresja. Oddalamy się od samych siebie. Nieustannie poszukujemy magicznej pigułki – leku na każdą dolegliwość, na każdy ból ciała i duszy.
Tymczasem autorzy recenzowanej pozycji przekonują:
„Odpowiedzi na wszystkie Twoje problemy zna jedynie Twoje ciało. To właśnie ono rejestruje i zapisuje (jak na twardym dysku) wszystkie wydarzenia, doznania, odczucia, które spotykają Cię od poczęcia. Nawet te, których nie zauważa Twoja głowa. Ciało je odbiera, serce odczuwa, a głowa (racjonalizując, zaprzeczając, wypierając) lekceważy, bagatelizuje albo, jak komputer, próbuje rozwiązać na podstawie wprowadzonych danych. Aby ułatwić Ci zadania, Twoje biedne, niesłuchane ciało „ubiera” swoją potrzebę w konkretny, stale powtarzający się i zwykle czytelny symptom. A tymczasem symptom, który najbardziej Ci dokucza, to dla Ciebie cenna informacja, ważny znak, komunikat od Twojego ciała. Pod tym symptomem ukrywa się utrwalony scenariusz, powtarzający się przez całe Twoje życie. Ów scenariusz utrwalony jest w postaci napięć w ciele, które manifestują się właśnie za pomocą symptomu (s. 72-73)”.
Ktoś, kto poszukuje swojej drogi do zdrowia i szczęścia, ma do wyboru wiele form pomocy – wiele różnych ścieżek w obrębie psychoterapii czy szeroko pojętego rozwoju osobistego. Jedną z możliwości stanowi tzw. praca z ciałem. Terapeuci pracujący z ciałem (a może – poprzez ciało) odwołują się w szczególny sposób do psychosomatyki, czyli wiedzy o tym, w jaki sposób umysł (emocje i sposób myślenia) wpływa na ciało i stan zdrowia. Obserwując ciało, jego niewerbalną mowę (sposób poruszania się, oddychania, mówienia itd.), a także wysyłane komunikaty w postaci dolegliwości bólowych i chorób, starają się dotrzeć do pierwotnej przyczyny problemu – stłumionej bądź zablokowanej emocji. Po jej uwolnieniu często okazuje się, iż fizyczna dolegliwość nie jest już „potrzebna”, bowiem:
„Dolegliwość cielesna, nawet najbardziej uciążliwa, nie jest czymś, z czym należy walczyć, co należy usuwać, tłumić, ale jest bardzo ważnym przesłaniem. Jeśli uda Ci się je odczytać, wprowadzić do codziennego życia, zmienisz coś zgodnie z sugestiami płynącymi z ciała, może się okazać, że dolegliwość zniknie, ponieważ odpowiednia informacja zostanie dostarczona do systemu umysł – ciało – serce” (s. 73).
Tym właśnie zagadnieniom – czyli powiązaniu między ciałem i psychiką – poświęcona została publikacja pt. „Różowa rękawiczka. O tym, jak to, co przeżywamy, ma wpływ na to, jacy jesteśmy”. Dla mnie osobiście, książka ta okazała się ogromnym zaskoczeniem, jakże pozytywnym! Zapoznając się z informacjami Wydawcy na temat tej pozycji, odniosłam zupełnie mylne wrażenie o jej temacie. Dopiero kiedy otrzymałam książkę i zaczęłam ją wertować, okazało się, iż poświęcona została właśnie pracy z ciałem, czyli temu, co mnie naprawdę fascynuje. Szkoda, że ani tytuł, ani podtytuł, ani nawet nota na tylnej okładce tego nie sugerują – być może wtedy pozycja trafiłaby do większego grona zainteresowanych czytelników.
Autorami „Różowej rękawiczki…” są Ewa Klepacka-Gryz – znana i ceniona psychoterapeutka oraz Jacek Sobol – fizjoterapeuta. Kierowani wieloletnim doświadczeniem, postanowili zintegrować swoje zawodowe perspektywy i – aby jeszcze skuteczniej pomagać swoim pacjentom – stworzyli terapeutyczny duet. Ich wspólna książka, „Różowa rękawiczka…” to zapis ich terapeutycznych doświadczeń, historii ich pacjentów oraz garść refleksji. Napisana została z dwóch perspektyw – narratora kobiecego i męskiego, psychoterapeutki i fizjoterapeuty, co okazało się bardzo trafnym zabiegiem, ponieważ podniosło wartość merytoryczną tej publikacji. Składa się ona z 28 krótkich rozdziałów, ułożonych luźno i swobodnie, bez wyraźnej logicznej struktury (można je więc czytać w dowolnej kolejności).
Niektóre z nich poświęcone zostały konkretnym częściom ciała (m.in. twarzy, rękom, nogom, brzuchowi); część wieńczą propozycje krótkich ćwiczeń pogłębiających świadomość ciała. Książkę Klepackiej-Gryz i Sobola czyta się niezwykle lekko i szybko, a jest to zasługa ich stylu – prostego i bezpośredniego, pozbawionego specjalistycznego żargonu, ciepłego. Lecz nie jest to pozycja łatwa. Absolutnie. Można ją przyswoić intelektualnie, ale strawić – jedynie poprzez czucie. Istnieje duże ryzyko efektów ubocznych tej lektury – pogłębienie wglądu i konfrontacja z własnymi, stłumionymi emocjami.
Być może, wśród trudnych historii pacjentów niełatwo czasem odnaleźć sens, jednakże przekaz książki jest niezwykle pozytywny:
„Nie traktuj swojego ciała jak wroga (…) Nie walcz ze swoim ciałem – to, z czym walczysz, co odrzucasz, staje się coraz silniejsze. Tłumiąc symptomy, nic w sobie nie zmieniasz. Tylko wtedy, gdy nauczysz się spostrzegać wszelkie niedomagania ciała z miłością i akceptacją, odkryjesz, co ciało chce Ci powiedzieć. Bądź mu za to wdzięczna” (s.78)
Niezmiernie cieszy mnie fakt, iż na naszym rynku wydawniczym pojawiła się „Różowa rękawiczka…” Klepackiej-Gryz i Sobola – rodzima publikacja, poświęcona właśnie pracy z ciałem. Być może nie taki był jej cel, ale ja dostrzegam ogromny potencjał tej pozycji – budowanie pomostu pomiędzy sferą ciała i psychiki, pomiędzy medycyną a psychologią i psychoterapią.
Po lekturze „Różowej rękawiczki…” – chociaż fascynującej – odczuwam jednak pewien niedosyt. Poruszony temat wydaje mi się tak interesujący i niewyczerpany, że 150 stron to zdecydowanie za mało, aby go zgłębić. Czytelnik nie związany zawodowo z omawianym tematem może z kolei zadać sobie pytanie: „No dobrze, ale co dalej mam począć z tą wiedzą?”. I tu pojawia się pewien problem z większością publikacji tego typu – mogą „otworzyć oczy”, zainspirować (to dużo, czy mało?) ale same w sobie… (raczej) rozwiązania problemu nie przyniosą. Tym bardziej, że prawdziwe korzenie najczęściej tkwią głęboko i wymykają się świadomemu pojmowaniu. Dlatego też cennym uzupełnieniem treści są krótkie ćwiczenia pogłębiające wgląd i świadomość ciała.
Książkę tę polecam przede wszystkim psychologom i terapeutom, bo wydaje mi się, że zbyt wiele form terapii nadal koncentruje się wyłącznie na umyśle pacjenta, który generuje wiele oporu. Zaś praca z ciałem to dodatkowy zestaw narzędzi, pozwalający na ominięcie strażnika ego w postaci mechanizmów obronnych. Chciałabym także, aby sięgnęli po nią przedstawiciele profesji medycznych – lekarze, fizjoterapeuci, rehabilitanci, masażyści – bo dzięki tej pozycji mogą dogłębniej zrozumieć przyczyny stanów chorobowych, a tym samym skuteczniej pomagać swoim pacjentom. I bez wątpienia – każdy, kto chce być „bliżej siebie”.
moznaprzeczytac.pl MN