ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawiązywaniu nowych znajomości

Hilary Pereira współpracuje jako ekspertka w dziedzinie spraw rodzinnych z magazynami poświęconymi wychowywaniu dzieci oraz prasą ogólnokrajową w USA.

Wiara w siebie jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka. Dlatego warto już od najmłodszych lat zadbać o to, aby nasze dzieci ją posiadały. Warto motywować nasze pociechy, chwalić je bez powodu, mówić często, że je kochamy. Gdy dziecko zrobi coś źle nie warto przekreślać całej jego osoby.

Maluchy w wieku do lat 3. nie przywiązują wielkiej wagi do przyjaźni, raczej wolą być sami. Z czasem jednak to się zmienia, choć nie zawsze. Niektóre dzieci przez dłuższy czas wolą przebywać tylko we własnym towarzystwie.

Przyjaźnie zawarte w szkole podstawowej trwają zazwyczaj, aż do szkoły średniej. Tam ulegają rozerwaniu, choć niektóre z nich wychodzą zwycięsko. Przyjaźń zawarta w młodości może trwać przez całe życie.
Dzieci, które posiadają rodzeństwo mają mniej przyjaciół. Raczej dzieci nie mające krewnych poszukują towarzystwa kolegów.

Potomkowie wymyślają sobie także wyimaginowanych przyjaciół, którym mogą się zwierzyć, którzy nie będą ich osądzali. Rodzice często wiedzą o wymysłach dziecka, jednak nie należy ich wyśmiewać. Poprzez wymyślonych przyjaciół dziecka możemy poznać jego problem i pomóc w jego rozwiązaniu.

Należy przygotowywać najmłodszych do samodzielności, warto zwracać uwagę na ich opinie. Powinno się też angażować młodzież w sprawy domowe, pozostawiać możliwość spędzenia wolnego czasu.

Niektóre dzieci podają także w szkole ofiarami prześladowania przez kolegów. Rzadko przyznają się do tego, gdyż obawiają się jeszcze większych nieprzyjemności. Gdy widzimy jakieś zadrapania, niepokój, lęk u dziecka warto zwrócić na to uwagę. Można także porozmawiać z nauczycielem, jednak tylko wtedy, gdy maluch wyrazi na to zgodę. Gdy pedagog nie będzie reagował warto udać się do dyrektora, czy Rady Rodziców. Nie można pozostawić tego problem bez odzewu!

Osobą zastraszającą innych może stać się dziecko każdego z nas, dlatego warto zwrócić na to uwagę. Nic nie dzieje się bez przyczyny…

Z tą tematyką spotkałam się po raz pierwszy, dlatego tym chętniej sięgnęłam po tą pozycję. Napisana jest w sposób zrozumiały dla czytelnika, podzielona na rozdziały. Zawiera wiele rad, wskazówek, ciekawostek. Znajdują się także opinię dzieci i rodziców na dany temat.

Kim tak naprawdę jest przyjaciel? Najbardziej wzruszył mnie cytat 9-letniej Leny z Mińska ,,Kiedy ich potrzebujesz, są zawsze obok.” I 10-letniego Szymona ,,Prawdziwy przyjaciel to ktoś, z kim czujesz się swobodnie.” Niesamowite, że małe dzieci posiadają tak wielką mądrość…

Prawdziwy przyjaciel jest potrzebny w życiu każdego człowieka, jednak nic na siłę. Dwie osoby muszą się naprawdę dobrze dobrać, aby być ze sobą na dobre i na złe.

Pierwszy raz zapoznałam się z twórczością tej autorki, jednak bardzo spodobał mi się jej styl pisarski i z przyjemnością sięgnę po inne jej pozycje.

,,Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawiązywaniu nowych znajomości” to wspaniała książka tak naprawdę dla każdego z nas, bowiem przyjaźń to coś trwałego i potrzebnego każdemu z nas.
recenzje-kiti.blogspot.com 2013-02-10

Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi

Jogasutry (ścieżki jogi) to traktat, którego powstanie datuje się na II lub III wiek naszej ery. Pochodzi z Indii i prawdopodobnie jest dziełem nieznanego autora, który dopiero po śmierci otrzymał nazwisko Patańdziali. To podstawowe źródło wiedzy dla praktykujących jogę i nią zainteresowanych. Zawiera fundamenty filozofii wschodu istotne z punktu widzenia praktyki jogi i medytacji. Od XIX wieku wielokrotnie tłumaczone na języki zachodu. W tym wydaniu opatrzone komentarzem Chrisa Hartranfta, założyciela Arlington Center - instytucji popularyzującej jogę i medytację buddyjską.

Sutry Patańdzialego były prawdopodobnie podręcznikiem dla młodych adeptów jogi. Powstały przed okresem hatha-jogi i skupiają się na głównie medytacyjnych aspektach jogi. Książka zachęca również w warstwie literackiej. Przekład z sanskrytu sprzed dwóch tysięcy lat pozostawia wiele słów w oryginale, co pokazuje bogactwo języka i kultury tamtego okresu.

Lekturę polecam. Baumanowski zachód płynnej nowoczesności wciąż tak wiele odnaleźć może w przekładzie sanskrytu z początków naszej ery. Prawda, że zastanawiające?
Magazyn Tu i Teraz Paweł Górniak

Siła medytacji. 28 dni do szczęścia

Siła wyciszenia

Medytacja jest wyciszeniem uwagi tak, aby zyskać większą świadomość nie tylko własnego wnętrza, ale także tego, co nas otacza tu i teraz. Jest ona wykorzystywana przez ludzi od tysięcy lat. I choć dziś medytacja jest oderwana od systemów wierzeń, to właściwie każda religia zakłada pewną formę skupienia i koncentracji.

Praktyka medytacji pozwala spojrzeć na wszelkie zmiany w skali mikro, a śledząc swój oddech czy też obserwując myśli, uświadamiamy sobie, że wszystkie aspekty naszego doświadczenia nie trwają w bezruchu. Tym samym przekonujemy się, że nawet bolesne, trudne doświadczenia, kiedy im się przyjrzeć, przestają być tak niezmienne i trudne do zniesienia. Co więcej, badania naukowe dowodzą, że w wyniku medytacji zmiany zachodzą również na poziomie komórkowym – pobudza ona komórki mózgowe do łączenia się w struktury wzmacniające podstawowe obszary mózgu, odpowiedzialne za takie zadania, jak na przykład zapamiętywanie czy elastyczność emocjonalna.

W ten świat medytacyjnych praktyk wprowadza czytelników Sharon Salzberg, założycielka Insight Meditation Society, a także autorka książek poświęconych m.in. zagadnieniom medytacji. Książka Siła medytacji. 28 dni do szczęścia to nie tylko praktyczny kurs medytacji, ale także wskazówki, jak żyć w zgodzie z sobą i w harmonii ze światem. Niezależnie od powodów, które skłoniły nas do sięgnięcia po tę pozycję, jest to doskonały wybór szczególnie dla osób, które dotąd z medytacją nie miały do czynienia. Salzberg zabiera nas w trwającą cztery tygodnie podróż po wnętrzu i umyśle, zaś środkiem lokomocji będzie… nasz oddech. Przybliżając zasady medytacji, wskazując ćwiczenia uwagi, polegające na skupianiu się na jednej rzeczy i eliminacji bodźców nas rozpraszających, autorka przygotowuje czytelników do ćwiczeń poszerzających zakres koncentracji o wszelkie myśli, emocje i odczucia, które pojawiają się tu i teraz.

Autorka zauważa, że wszystkie formy medytacji wzmacniają naszą uwagę oraz nadają jej określony kierunek dzięki trzem podstawowym umiejętnościom – koncentracji, uważności i empatii, co pozwoli lepiej zrozumieć samą ideę medytacji i pełniej się jej poddać. Przed rozpoczęciem ćwiczeń warto zapoznać się z praktycznymi wskazówkami, dotyczącymi wyboru miejsca (kącika do medytacji), stroju, pory dnia czy pozycji. Pierwszy tydzień ćwiczeń poświęcony jest uczeniu się tego, w jaki sposób za pomocą koncentracji pokonać rzeczy, które nas rozpraszają. Tydzień drugi wypełnią ćwiczenia uwagi (skanowanie ciała, medytacja w ruchu, medytacja doznań cielesnych oraz medytacje zakorzenione w codziennych doświadczeniach), które pomogą nam czuć się lepiej w naszym ciele. Kolejny tydzień przynosi naukę tego, jak w pełen otwartości i przyzwolenia sposób towarzyszyć naszym emocjom i myślom, zaś tydzień czwarty stanowi klucz do praktyki miłującej dobroci, czyli uświadomienia sobie, że wszyscy ludzie chcą się w życiu spełniać. Wszystkie te etapy wypełnione są uwagami autorki czy przytaczanymi przez nią najczęściej zadawanymi pytaniami - takimi, które i my moglibyśmy zadać.

Tym samym Siła medytacji... Sharon Salzberg staje się naszą osobistą podróżą ku lepszemu zrozumieniu siebie i otaczającego nas świata. Staje się krokiem ku lepszemu życiu i oazą spokoju w rozedrganym, pełnym rozmaitych bodźców świecie, a także doskonałą lekturą, która wspomaga ten proces rozwoju i rozwiewa wiele wątpliwości już na samym jego początku.
granice.pl Justyna Gul

Zadania domowe i bojowe. Jak przeżyć z dzieckiem szkolne nonsensy

Carmelia van Vleet to autorka książki o losach pierwszoklasisty napisana z humorem, zawierająca przydatne rady.

Wrzesień dla rodziców dzieci, które mają rozpocząć swoją edukację może być utrapieniem. Najpierw trzeba kupić wszystkie przybory, skompletować wyprawkę, zadbać o dobre samopoczucie dziecka. Nie wszystkie maluchy chcą rozstawać się z rodzicami, jednak taka niestety jest konieczność.

Warto przed rozpoczęciem roku szkolnego udać się do szkoły i porozmawiać z nauczycielami, którzy już będą przygotowywać budynek na przyjęcie dzieci. Plany są także wywieszane kilka dni wcześniej, więc warto to sprawdzić.

Dobrze by było, gdyby dziecko miało jakąś znajomą osobę w szkole, klasie, wtedy nie czułoby się takie samotne. Nawet jeśli rówieśnicy nie trafią do tej samej klasy nie ma się co załamywać, gdyż zawsze mogą się widywać na przerwach, czy po zakończeni zajęć.

Niektórzy rodzice są uprzedzeni do nauczycieli, gdyż krążą na ich temat różne pogłoski. Warto skonfrontować te informacje podczas spotkania z pedagogiem. W każdej plotce jest źdźbło prawdy, jednak nie ma się czym przerażać.

Dzieci czują się samotne zwłaszcza podczas pierwszych dni w szkole. Warto dać potomkowi jakiś przedmiot, który będzie mu przypominał o rodzicach. Dobrze byłoby poinformować także dziecko, co będziemy robili podczas jego pobytu w szkole. Nie należy jednak ubarwiać opowieści, gdyż wtedy maluch będzie chciał wrócić z nami do domu.

Każdemu zdarzy się rano zaspać, dzieci się wolno ubierają, nic nie jest przyszykowane do końca. Aby temu zapobiec dobrze jest dzień wcześniej przygotować wszystkie potrzebne rzeczy do szkoły i ubrania, plecak położyć w widocznym miejscu, aby go można było szybko chwycić podczas wychodzenia.

Podróż autobusem dzieciom kojarzy się z czymś strasznym i katastrofalnym, obawiają się wypadków i tym podobnych rzeczy. Warto porozmawiać z kierowcą autobusu, a dziecko posadzić obok jakiejś znajomej osoby. Wtedy będzie się czuło raźniej.

Nie należy wyręczać dziecka w jego pracach domowych, gdyż niczego go to nie nauczy. Nauczyciele zadają czasem za dużo zadań, jednak warto w tym wypadku z nimi porozmawiać o zaistniałej sytuacji. Może się też zdarzyć tak, że nasza pociecha specjalnie przedłuża odrabianie zadań domowych, myśląc o niebieskich migdałach.

Ból brzucha to najczęstszy problem, który dotyka maluchy, który nie chcą iść do szkoły. Istnieje kilka rozwiązań tego problemu – można pozwolić, aby potomek się spóźnił lub pozwolić mu zostać w domu bez oglądania telewizji, komputera i innych nowości. Gdy poczuje się lepiej można je zawieść do szkoły.
Autorka podaje jeszcze więcej przykładów, z którymi warto się zapoznać. Wszystko napisane jest zrozumiale, z dużą dawką humoru, bowiem rozpoczęcie edukacji przez malucha to nie koniec świata! Całości treści dopełniają świetne fotografie, znajduje się także dużo ciekawostek.

Sama dość dawno temu zaczynałam swoją edukację w szkole, jednak pamiętam, jak bardzo irytowała mnie kontrolowanie sytuacji. Warto zadbać o to, żeby dziecko stało się samodzielne, a nie czekał wciąż na pomoc innych.

Pierwszy raz zapoznałam się z twórczością tej autorki, jednak z przyjemnością sięgnę po inne jej pozycje.
,,Zadania domowe i bojowe. Jak przeżyć z dzieckiem szkolne nonsensy.” to świetna pozycja dla rodziców, których dzieci rozpoczynają swoją przygodę z edukacją, choć nie tylko.
recenzje-kiti.blogspot.com 2013-02-09

Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada

"Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada" to zaskakująca opowieść o mało znanych Europejczykom dziejach Sahelu, krainy położonej na południe od Sahary. Jej autor, doktor kardiologii i podróżnik Mirosław Kowalski, z wielką pasją opowiada nie tylko o swojej podróży przez ten region Afryki, ale przybliża także niezwykle barwną historię tamtejszej architektury, dorobku naukowego czy wielkich szlaków handlowych, które z serca Czarnego Lądu prowadziły aż do dalekich zakątków Europy i Azji. "Szkatułka..." to lektura obowiązkowa nie tylko dla tych, którzy marzą o samodzielnej podróży do Afryki.

"Makaron w sakwach" Piotra Strzeżysza to napisany z ogromnym poczuciem humoru dziennik rowerowej przeprawy przez góry Ameryki Północnej i Południowej. Autor z przymrużeniem oka opowiada o tym, jak poleciał na drugi koniec świata tylko po to, by samodzielnie, na dwóch kółkach przemierzać bardziej i mniej dzikie górskie ostępy Andów i Kordylierów. Po drodze musi nieustannie uważać na niedźwiedzie, studzić pomysły na wspólny biznes boliwijskich kupców oraz... nieustannie zajadać makaron.
kulturaonline.pl JAR, 2013-02-19