ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Sztuka wojny w miłości

Jest cierpliwa, tajemnicza, sprytna, nieprzewidywalna, niezależna. Ma poczucie własnej wartości i rozeznanie we własnych uczuciach. Dlatego nie boi się w pełni wyrażać siebie. To Kobieta Skuteczna.

Niezliczoną ilość poradników napisano o tym, jak go uwieść, zdobyć, zatrzymać, potem wychować, żeby w końcu szczęśliwą umrzeć u jego boku. I tak czytamy, że faceci są jak ptaki, które odlecą, gdy ulegniemy pokusie zamknięcia ich w klatce codzienności. Że należy być zołzą, która pozostawia mężczyznę na pastwę losu automatycznej sekretarki w telefonie, gdy ten zgrzeszy spóźnianiem się na randki. Że delikwenta trzeba trzymać krótko, bo jak nie, pozostanie nam wąchać jego koszulę, by wytropić perfumy kochanki i dostać ataku apopleksji, że używa droższych niż my. I tak dalej.

My, kobiety, mamy dzisiaj swoje terenowe samochody, karty kredytowe we wszystkich kolorach tęczy, wspinamy się na skałki i gdzie tylko chcemy, ale nadal budzenie się w jego ramionach oraz świadomość, że ramiona te są w pobliżu i do naszego użytku, ma swoją niezmienną i niepodważalną wartość. Kochanie i bycie kochaną nigdy nie straci na znaczeniu. Na miłość możemy popatrzeć się jak na sztukę.

Kto jest szczęśliwy w związku? Ktoś, kto wie, co czuje i czego pragnie, doskonale zna swoją wartość. Łączy przestrzeń serca z rozumem, by być skutecznym w grze, którą jest spełnione życie. Potrzeba do tego trochę strategii.

Żeby utrzymać miłość mężczyzny:

Zdobądź się na cierpliwość

Wyobraź sobie, że on już pojawił się w twoim życiu. Dobrze rokuje, podoba ci się i myślisz sobie, że mogłabyś z nim być. Na tym etapie potrzeba czujności i mądrości, by rozegrać sprawę z sukcesem.

Miej świadomość, że nie jesteś w stanie zmusić róży do rozkwitnięcia. Bądź zatem cierpliwa. Ta cecha oznacza świadomość tego, że pewne sprawy z natury wymagają czasu. Jeśli umiesz być cierpliwa, jesteś wewnętrznie pełna spokoju a na zewnątrz opanowana. Inteligentna kobieta zasiewa ziarna miłości, po czym z wrodzonym wdziękiem czeka na czas zbiorów. Z czego wynika brak tej cechy? Jeśli zawsze chcesz zaspokoić swoje pragnienia tu i teraz, a jeśli nie jest to możliwe, robisz z tego niezłą aferę, jest to objaw braku dojrzałości.

Jedynym lekarstwem jest dorośnięcie. Za brakiem cierpliwości często kryje się niepewność siebie. Jest komunikatem: nie jestem pewna swojej wartości w związku. Stajesz się niecierpliwa, ponieważ się boisz. Tymczasem prawdziwe zakochanie oznacza porzucenie kontroli, poddanie się uczuciu, a to może nieświadomie budzić twoje obawy. Lękasz się bardziej uczuć, których chcesz uniknąć, niż tych, które chcesz przeżyć. Nie pozwalasz sobie ani mężczyźnie na spontaniczność, na to, by wasza relacja rozwijała się w sposób niepowtarzalny. Kontrolujesz, pozbawiając się możliwości przeżycia ekscytującej przygody.

Cierpliwość, jeśli ją opanujesz, stanie się twoim sprzymierzeńcem i prawdziwym źródłem wewnętrznej siły. Przyda się, gdy zrozumiesz, w jaki sposób mężczyźni angażują się w związek. Oni pragną bliskości tak samo jak my, tylko bardziej się jej obawiają. Natura wyposażyła ich w instynkt pozostawiania nasienia w wielu miejscach, dlatego boją się "usidlenia" w jednym związku. I tu potrzebna jest pamięć o tym, że mężczyzna musi zdobywać. Głupotą i strzałem we własną stopę byłoby pozbawiać go tego.

Mężczyzna, zanim zdecyduje się z tobą być, zbliża się i oddala. Gdy zasypiesz "fosę", która was oddziela i którą on potrzebuje pokonać, by zdobyć twoje serce, w tej batalii odniesiesz porażkę. Dlatego zachowaj cierpliwość, kiedy po czasie intensywnych spotkań, on zwolni tempo lub nawet zniknie na jakiś czas. Możesz chcieć do niego zadzwonić, to naturalne, bo tęsknisz. Nie ulegaj jednak niepokojowi. Jeśli nie możesz wytrzymać, poproś przyjaciółkę, by przyszła do ciebie, spędźcie razem fajny wieczór i ona niech siedzi na telefonie.

Zachowaj tajemnicę

Mężczyzna chętniej będzie wracał w rytm swoich przypływów i odpływów, znęcony twoją tajemnicą. My, kobiety, z reguły jesteśmy otwarte i rozmowne. A nie należy mylić faceta z przyjaciółką. To niebezpieczne, zwłaszcza w początkowej fazie znajomości.

Odsłaniaj siebie po kawałku. Nie dopuść do tego, żeby w ekspresowym tempie dowiedział się, jaką wspaniałą kobietą jesteś. Dozuj mu tę przyjemność. Nie zadręczaj go przydługimi opowieściami familijnymi, nie zwierzaj się ze szczegółów życia z poprzednim facetem, nie obgaduj przyjaciółek, a gdy chwali twoją szarlotkę, nie recytuj przepisu, tylko słodko się uśmiechnij. W ogóle, nie mów za dużo. To szkodzi.

I pamiętaj, że kandydat na mężczyznę życia nie jest twoim terapeutą. Absolutnie nie zdradzaj swoich słabych punktów, nie mów o głodzie miłości, oziębłości seksualnej, która ci się przydarzyła, o deficycie ojca czy jędzowatej matce. Nie wychylaj się z deklaracjami, że masz za grube uda i za cienkie włosy. Kobiety tak robią, licząc że on powie: ależ nie. Może tak powiedzieć, ale szybko go nie zobaczysz albo i w ogóle. Pozostanie ci samotny wieczór na siłowni lub w domu z maseczką do włosów na głowie. Smutne, prawda?

Nie bądź dostępna non stop

Ciekawe, dlaczego kobiety, gdy ON pojawi się na horyzoncie, dostają amnezji na temat tego, że uwielbiają jeździć konno, spędzać czas z przyjaciółką na pływalni, wybierały się na studia podyplomowe. Wynikać to może z mylnego przekonania, że należy oddać całą siebie i niesamowicie się starać, żeby zasłużyć na jego uczucie. A jest akurat odwrotnie.

Jeśli dasz tyle, żeby zostawić mu przestrzeń, żeby on też dał, w waszej relacji pojawi się przyjemna równowaga, w wyniku której będziecie się ze sobą dobrze czuli, i nikt nie będzie przytłoczony zabiegami drugiej strony. Tak się dzieje między ludźmi, którymi nie rządzi lęk przed odrzuceniem.

Jeśli masz poczucie, że musisz jakimiś działaniami lub wyrzeczeniami zasłużyć na miłość, nie otrzymasz jej. Dlatego zadbaj o to, żeby on był fascynującym elementem twojego życia pośród innych równie fascynujących elementów. Dobrze by było, żebyś umiała nie odpowiadać na jego e-maila w ciągu kilku sekund. Napisał do ciebie, daj sobie czas na wypicie herbaty lub drinka w zależności od pory dnia i ochoty, i dopiero potem odpowiedz. Miej weekendy tylko dla siebie i swoich przyjemności. Czekanie na kolejny tylko podsyci jego zainteresowanie taką interesującą kobietą jak ty. Ćwicz się w sztuce miłego odmawiania.

Nagradzaj, gdy na to zasłużył

Nie musisz jednak być królową śniegu. Zdrowa jest różnorodność. Jeśli mężczyzna wykazuje się intelektem, urokiem, zaangażowaniem, wrażliwością i tym, czego pragniesz, pokaż mu jaka potrafisz być dobra oraz życzliwa. Nie bądź jego wrogiem, niedostępną skałą, bo ważne jest docenianie i wdzięczność. Chwal, uśmiechaj się, słowem i czynem nagradzaj to, czego chcesz więcej. Podpowiadaj.

Wyrażaj siebie w pełni i nie bój się zmiany

Miłość wymaga pełnego twojego udziału. Zdobądź się na odwagę i wydobądź na powierzchnię wszystkie aspekty twojej osobowości. Pełnia ciebie jest najwspanialszym darem, jaki możesz zaoferować sobie i partnerowi.

Chodzi tu o umiejętność wyrażania pełnej ekspresji siebie. Bo my mieścimy w sobie wiele kobiet. Jest w tobie anioł i złośnica, święta i ladacznica, sklepowa i baletnica. Każda z tych postaci chce zaistnieć. Zwykle tak jest, że mamy tendencję do bycia jakąś, na przykład łagodną i wyrozumiałą, a nie pozwalamy sobie na wymagania i pewną ostrość charakteru. I jeśli tych jakości nie używamy, sytuacja zewnętrzna zmusza nas do ich użycia. Często dzieje się tak w relacjach.

Jeśli masz kłopoty, żeby się złościć, mężczyzna twoich marzeń, będzie ci swoim zachowaniem to umożliwiał. Okaże się trudnym egzemplarzem, na którym czułość nie robi wrażenia a wręcz przeciwnie. Uważaj, żeby w żadnym razie nie zrzec się swojej siły na rzecz mężczyzny. Jeśli tak się stanie, przepadłaś. Kobietom często mylnie wydaje się, że przez wyrażanie gniewu mogą stracić uczucie partnera, bo będą niegrzeczne.

Poczuj, że twoja siła w niczym nie zagraża miłości, niegrzeczność może być w cenie. Wszystko, czego musisz się wyrzec, również złość, gniew a nawet wściekłość, powoduje swoją nieobecnością ból i problemy. Wraca do nas bowiem wszystko, co wyparte, tyle że w formie która nam nie służy. Depresja na przykład jest wynikiem niewykrzyczanego gniewu. A po ci to? Chodzi tu o elementarne wyrażanie własnych potrzeb, pragnień. O doświadczanie siebie.

Dlatego pod żadnym pozorem nie ograniczaj się. Jesteś zła, masz ochotę na czułość, na spacer pod gwiazdami, ognisty seks – wyraź to. Mów, rób to, co dla ciebie trudne, bo nowe. Zdarza się, że wiemy co jest dla nas dobre, ale nie podejmujemy odpowiednich działań. Brakuje nam odwagi, a wiedzieć to nie to samo, co robić. Działanie to aktywna wiedza, która wymaga zmiany tego, co znane, bo bezpieczne. To naturalne, że każdy z nas czuje opór przed zmianą. Dlatego bądź gotowa do zmierzenia się z nieznanym. Jeżeli za jedyny naprawdę istotny cel uznasz poznanie swojej różnorodności, wątpliwości rozwieją się. Jakim pozytywnym zmianom się jeszcze opierasz?

Kuś go nieprzewidywalnością

Kiedy odważysz się w jego towarzystwie być sobą, staniesz się niezwykle atrakcyjna, bo nieprzewidywalna. Nie do odgadnięcia jest, ile kobieta ma twarzy. Najbardziej pożądana jest naturalność, autentyczność.

Dlatego gdy jesteś smutna, nie udawaj wesołej. Kiedy chce ci się śmiać, pokaż to. Dobrze mieć świadomość różnorodności swoich atutów. Chcesz mu pokazać, że jesteś mistrzynią kuchni francuskiej, nie wahaj się. Ale nie zapomnij o swoich innych pasjach, może lubisz samochody, interesuje cię giełda albo nowoczesne wzornictwo. Podziel się z nim tym, nie wyrzekaj się żadnej części siebie.

Dbaj o to, żeby mężczyzna bywał lekko zdezorientowany, żeby do końca nie wiedział, czy znajdziesz czas, żeby się z nim spotkać i jaką nowością go jeszcze zaskoczysz. On będzie się spodziewał awantury, bo zapomniał do ciebie przyjść, ale nie doczeka się, bo ty mu znikniesz. Tam, gdzie spodziewa się łagodnej koteczki, pokaż pazurki. Drażni się z tobą, zaskocz go stoickim spokojem i tym, że nie robi to na tobie wrażenia. A będzie chciał cię więcej. Jeśli właśnie o to ci chodzi, wygrałaś.
Zwierciadło .

Canoandes. Na podbój kanionu Colca i górskich rzek obu Ameryk

Gdy na początku lat 80, ubiegłego wieku w Polsce dokonywał się przełom społeczny, grupa Polaków pokonywała, często wcześniej dziewicze, przełomy rzek, kaniony i regiony, gdzie rzadko pojawia się człowiek. Barwne relacje z tych wypraw znajdujemy w wydanej przez Bezdroża książce „Canoandes. Na podbój kanionu Colca i górskich rzek obu Ameryk" Andrzeja Piętowskiego. Książka sygnowana jest przez Piętowskiego, ale znaczące jej części napisane zostały przez towarzyszy jego barwnych wypraw.

Miąższem książki jest jednak opis przebiegu wyprawy kajakowej, prowadzącej z Meksyku przez Gwatemalę, Honduras, Nikaraguę, Kostarykę, Panamę, Ekwador, Peru, aż do kanionu Colca. Tę wyprawę oglądamy oczyma Andrzeja Piętowskiego, który z reporterskim zacięciem, często w sposób sensacyjny, relacjonuje kajakarską ekspedycję w egzotyczne rejony świata. To, że lektura wciąga, zawdzięczamy licznym zwrotom akcji, zmianom planów i mnożącym się przeszkodom. Wszystko to układa się w ciąg niesamowitych barwnych przygód, zgromadzonych w zaledwie 30. miesiącach.

Polscy kajakarze po prawie trzech latach i po pokonaniu 100 tys. km dotarli do Argentyny. Udało im się spłynąć licznymi górskimi rzekami Ameryki Środkowej, w tym wieloma w roli pionierów. Ich największym osiągnięciem stał się pierwszy spływ kanionem Colca w Peru. Wyczyn ten przeszedł do historii eksploracji najdzikszych i najmniej znanych zakątków świata i został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa.

A więc ruszamy w drogę, której zamysł pojawił się w roku 1978 - jeszcze w Polsce. Pojawił się po lekturze artykułu hiszpańskiego profesora Jose Ariasa na temat niezdobytego jeszcze wówczas kanionu najdłuższej rzeki wybrzeża Peru. Artykułu o znamiennym tytule „3000 metrów w dół". Colca jest najgłębszym kanionem w Ameryce, jeśli nie najgłębszym na Ziemi... To już wystarczający powód, by zanurzyć się -jeśli nie w otchłań kanionu -w lekturę.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-03-16

Niebo w kolorze indygo. Chiny z dala od wielkiego miasta

W Chinach jest coś, co sprawia, że przyciągają. To ich ogrom i różnorodność. Kontrast między bogactwem Szanghaju i biedą prowincji. Brud i smród zanieczyszczonego miasta, niemal że graniczący z wielobarwnym życiem ulicy, przepełnionej wonią nieznanego nam, Europejczykom, jadła. Tak, Chiny przerażające, pasjonujące, niesamowite, sprawiają, że nigdy nie ma się ich dosyć.

Anna Jaklewicz napisała książkę będącą wynikiem jej podróży po południowo-wschodnich rejonach Państwa Środka. Wyruszając z Hongkongu kieruje się na zachód po to żeby dotrzeć pod samą granicę z Birmą. Odwiedza przede wszystkim małe miejscowości, które jednak są obecne na turystycznych mapach kraju. Są to wioska Cuxi, okolice jeziora Lugu czy rzeki Li – nazwy niewiele mówiące laikowi, który na słowo “Chiny” wymienia jednym ciągiem Pekin, Wielki mur, Szanghaj, Hongkong, po czym ma problem z przypomnieniem sobie co to była za armia teracośtam, ale nie będące obce dla kogoś, kto przewodnik Lonely Planet przeczytał trochę uważniej. Jaklewicz proponuje trasę turystyczną dla tych, którzy stronią od wielkich miast i chcą poznać Wschód bardziej egzotyczny, z obyczajami, krajobrazami i piękną architekturą włącznie.

Szczególną uwagę autorka poświęca chińskim mniejszościom etnicznym. Przyzwyczajeni do utożsamiania przeciętnego Chińczyka z Hanem (Hanowie stanowią 92% chińskiego społeczeństwa) zapominamy o pozostałych 55 grupach. Podróżniczka opowiada nam o nich przywołując regionalne opowieści, a liczne zdjęcia zamieszczone w książce, ukazujące różnorodność strojów i rysów twarzy, sprawiają, że trudno będzie nam już mówić, że każdy Chińczyk wygląda tak samo.

Niebo w kolorze indygo to książka, którą trzeba przeczytać planując każdą podróż do południowych Chin. Lektura podsunie nam dziesiątki pomysłów i przybliży miejsca, o których gdzie indziej przeczytalibyśmy jedno zdanie. Co więcej: podpowie nam co jeść, gdzie spać i ile trzeba zapłacić za odwiedzenie konkretnego miejsca (do tej pory nie mogę się nadziwić, ile niektóre miejscowości liczą sobie za samo wjechanie do wioski). A gdy będziemy mieli dość czytania, możemy potraktować ją jak album i powolnie oglądać piękne, widoczne niemal na każdej stronie, zdjęcia, które – zapewniam – sprawią, że na waszej mapie podróżnika pojawi się dziesiątki pinezek oznaczających chińskie “must see”.

Na koniec podpowiedź dla pań: nawet jeśli nie zamierzacie przeczytać książki w całości, dorwijcie się chociaż do rozdziału 6. Autorka opowiedziała w nim o chińskim królestwie kobiet. Takiej obyczajowości na Zachodzie to ze świecą szukać.
trawelogi.pl 2013-03-10

Księga związków, podrywu i seksu dla kobiet

Jeśli od jakiegoś czasu zastanawiasz się nad swoimi relacjami partnerskimi, które nie do końca cię zadowalają,...

albo nie potrafisz związać się na dłużej i przede wszystkim nie potrafisz znieść wad swojego mężczyzny, to rozwiązanie zagadki jest bliżej, niż myślisz.

Od lat my, kobiety zadajemy sobie te same pytania „dlaczego”. Dlaczego mnie rzucił, dlaczego nie potrafię znaleźć porządnego chłopaka, jaki był powód jego zdrady, czy on naprawdę nie potrafi po sobie posprzątać… Można wymieniać w nieskończoność. Niestety, te pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi. My mamy swoje teorie na to, a faceci mają po prostu swoje powody, które są niesamowicie proste i których nie znamy. Aż do momentu przeczytania „Księgi związków, podrywu i seksu dla kobiet” Krzysztofa Króla i Jana Gajosa. Postanowili oni pomóc kobietom w rozszyfrowaniu „skomplikowanego” procesu myślenia facetów i napisali istny poradnik ich obsługi.

Wreszcie ktoś wpadł na to, że w żadnym piśmie kobiecym nie znajdziemy odpowiedzi na pytania odnośnie zachowań facetów. Dlaczego? Bo tworzą je zwykle kobiety. „Księgę związków, podrywu i seksu dla kobiet” tworzą mężczyźni, których sekretem sukcesu jest po prostu szczerość. Opowiadają oni od podstaw, na czym polegają błędy kobiet w ich nieudanych podrywach. Niektóre szczegóły potrafią naprawdę zdziwić. Zwłaszcza dlatego, że wcale nie trzeba być idealnie wystylizowaną blondynką z salonowym makijażem i obcasem do nieba, by być seksowną i spodobać się mężczyźnie. Im zupełnie nie o to chodzi! Zatem o co? O uśmiech, o pewność siebie, poczucie swojego naturalnego piękna. Takie proste, a jednak żadna z nas by na to nie wpadła. Król i Gajos oprócz objaśnienia podstawowych problemów podają jak na tacy również przepis na to, jak wyćwiczyć w sobie cechy kobiety, która będzie podobała się mężczyznom. Brzmi bajecznie, prawda?

Według mnie najciekawszym elementem książki „Księga związków, podrywu i seksu dla kobiet” jest jednak rozdział „Psychologia mężczyzn”, z którego dowiemy się nawet tego, dlaczego facetom tak bardzo podobają się nasze nogi! Zaraz po nim świetnym porównaniem jest „Twoja psychologia”, gdzie dla kontrastu przedstawione jest nasze postrzeganie seksu, związku i podrywania. Książka ma sporo odniesień historycznych i genetycznych, które mogą niektóre czytelniczki (a może i czytelników?) znudzić, ale uważam że warto to wiedzieć i że jest to niezbędnym elementem wstępu do objaśniania współczesnego podejścia do relacji partnerskich. Momentami byłam zszokowana przedstawionymi faktami, a niekiedy rozbawiona. To bardzo ciekawa propozycja żeby rozwinąć w sobie pewną siebie i jednocześnie seksowną kobietę, co pozwoli na stworzenie wspaniałej relacji, a nawet trwałego związku. Fanki przygody na jedną noc również znajdą coś dla siebie. Pamiętajcie, że tylko facet wie, o co mu naprawdę chodzi. Jeśli mówi, że jesteś piękna, to właśnie tak jest! Nie należy podważać takich faktów, a wyjdzie to na dobre obu stronom.
dlaLejdis.pl Katarzyna Picz, 2013-03-12

Tao mocy. Księga nieprzemijającej mądrości

Czasem życie wydaje się straszne, bo ktoś powiedział nam złe słowo, znieważył, odrzucił nasze względy. Popadliśmy w niełaskę. Tymczasem Lao Tzu, autor„Księgi Tao i Te”, uczy żebyśmy nauczyli przyjmować te doświadczenia jako dobro, bo popychają nas do odnajdywania siebie prawdziwych.

Nikt tak naprawdę nie wie, skąd się wzięła „Księga Tao i Te”, ale ten krótki traktat składający się z zaledwie pięciu tysięcy słów, stanowi fundament klasycznej filozofii chińskiej. Książka wyjaśnia naturę działającej w całym wszechświecie ewoluującej siły zwanej Tao oraz opisuje wynikającą z postępowania w zgodzie z nią moc, określaną mianem Te. Oto, co jej autor ma do powiedzenia na temat rozszerzania tożsamości.

„Przyjmuj niełaskę jako przyjemną niespodziankę.
Ceń nieszczęścia jak własne ciało”.
Dlaczego powinniśmy „przyjmować niełaskę jako przyjemną niespodziankę”?
Ponieważ niełaska to dobrodziejstwo;
Popadnięcie w nią jest przyjemnym zaskoczeniem,
Podobnie jak odzyskanie łaski!
Dlatego powinniśmy „przyjmować niełaskę jako przyjemną niespodziankę”.
Dlaczego powinniśmy cenić nieszczęścia jak własne ciało”?
Ponieważ nasze ciało jest pierwszym źródłem wszystkich nieszczęść.
Gdybyśmy nie mieli ciała, jakież nieszczęścia mogłyby nas spotkać?
Dlatego tylko ten, kto jest gotów oddać ciało dla dobra świata,
jest godzien odpowiedzialności na jego losy.
Tylko ten, kto jest gotów zrobić to z miłością, może być zarządcą świata."

Lao Tzu sugeruje, że silne pragnienia uzależnione od zewnętrznych zdarzeń lub kaprysów i osądów innych ludzi odwodzą człowieka od kultywowania osobistej mocy. Uważa on, że zarówno łaska, jak i niełaska zmusza człowieka do błędnego utożsamiania się z własnym ciałem i trudnymi emocjami. Kiedy już to zrobimy, przeżyjemy w końcu uświadamiając sobie, że to iluzja, będziemy wolni. Ograniczając zewnętrzne zależności i zdążając w stronę emocjonalnej niezależności, ludzie osiągają stan, w którym intuicja ulega wyostrzeniu, a instynkty stają się wiarygodne. Ten stan skłania do miłości własnej i zrozumienia własnych możliwości. Osoby dążące do doskonałości stają się mniej egocentryczne, a ich poczucie tożsamości zaczyna obejmować także świat, który je otacza. Po uzyskaniu rozszerzonej tożsamości zaczynają kochać świat i akceptować go we wszystkich jego przejawach. Światli ludzie, którzy kochają i współczują, są gotowi kierować światem i kształtować jego przyszłość.
Zwierciadło 2013-03-12