ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi

Masz ochotę zgłębić się w tajemnice własnego wnętrza, umysłu? Poznać stany świadomości, praktyki duchowne i dowiedzieć się na czym tak naprawdę polega medytacja? Sięgnij po książkę "Jogasutry Patańdźalego". Znajdziesz tutaj odpowiedzi na te wszystkie pytania. Książka nie jest łatwa do zrozumienia.. Wydaje mi się, że trudno będzie przez nią przebrnąć osobie, która nigdy wcześniej nie interesowała się Jogą. Zawiera wiele skomplikowanych pojęć, które tak na prawdę trudno wytłumaczyć. Wymaga wiele cierpliwości, żeby zrozumieć poruszane w książce zagadnienia. Trzeba wielokrotnie wracać do słowniczka, zawierającego wyjaśnienia (jest on ogromnym ułatwieniem).

Co możemy znaleźć w spisie treści?
Wstęp.
Zasady wymowy głosek w sanskrycie.
Rozdział 1. Skupienie
Rozdział 2. Ścieżka do uświadomienia.
Rozdział 3. Niezwykłe moce.
Rozdział 4. Wolność.
Posłowie: Jogasutry w dzisiejszych czasach.
Dodatek A: Jogasutry w polskim przekładzie.
Dodatek B: O tekście i przekładzie.
Dodatek C: Ścieżka praktyki Jogi (Sadhany)
Słownik pojęć zaczerpniętych z sanskrytu.
Wybrana bibliografia.
Podziękowania.

Jogasutry zagłębiają się w wiedzę o umyśle i ludzkim ciele. Najbardziej zainteresował mnie rozdział drugi: Ścieżka do uświadomienia. Gdy zdobędziemy już informacje o stanie oświecenia (samadhi), skupiamy się na drodze, która prowadzi nas do tego celu. Nieznajomość prawdziwej natury rzeczy jest według autora podstawowym źródłem cierpienia. W tym rozdziale dowiadujemy się z jakich elementów składa się praktyka jogi (dyscyplina, studiowanie "ja" i skupienie się na doskonałości "czystego widza"). A co jest celem tych działań? Usunięcie przyczyn cierpienia i osiągnięcie zjednoczenia. Autor ciekawie pisze o przyczynach cierpienia, za które uważa niepostrzeganie rzeczywistego sposobu istnienia rzeczy, świadomość "jestem", pragnienia, awersję oraz przywiązanie do życia. Wszystkie z przyczyn są dokładnie omówione. Praktykowanie Jogi to bardzo rozległy temat, dlatego wydaje mi się, że trudno będzie zrozumieć jej istotę na podstawie tej jednej książki. Podobają mi się proponowane metody postępowania, mające na celu ograniczenie cierpienia. Jest to przede wszystkim stwarzanie atmosfery opartej na "niekrzywdzeniu", w której powinno się zrezygnować z wrogości. Następnym przykładem jest trwanie w prawdomówności, które przepaja prawdą każde działanie i jego skutki oraz uwolnienie się od zachłanności. Według autora, można dzięki temu dostrzec prawdziwy sens istnienia.

Podczas czytania, szczególnie skupiłam się na Jogasutrach w polskim przykładzie. Podzielone są one na cztery rozdziały, w których mowa jest o Skupieniu, ścieżce do uświadomienia, niezwykłych mocach i wolności. Te fragmenty były dla mnie bardziej zrozumiałe, napisane łatwiejszym językiem. Dowiadujemy się z nich w jakim celu praktykujemy Jogę, z czego wywodzi się prawdziwe poznanie, co to jest błąd poznawczy. Skupiamy się na wykształceniu najwyższego poziomu bezpragnieniowości, uczymy się jak pokonać przeszkody takie jak np. choroba, apatia, niezdecydowanie, niedbałość, lenistwo, nietrwałość. Zastanawiamy się jak można skoncentrować się na jednym zagadnieniu i uzyskać idealną dyscyplinę. Obserwujemy trzy osie przemiany: formy, czasu i stanu. Jak wspominałam, książka nie jest łatwa do zrozumienia, jednak postaram się jeszcze do niej powrócić i przeanalizować fragmenty, które mnie zainteresowały. :)
czytamysobie.blogspot.com 2013-03-10

Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki

W końcu nadeszła długo oczekiwana premiera drugiej części bestsellerowej książki z serii Lifehacker! Lifehacking jest obecnie bardzo popularnym trendem life stylowym, dotyczy wszystkich dziedzin codzienności, nie tylko pracy z komputerem.

"Czemu doba jest taka krótka"? Chyba każdy z nas narzeka na chroniczny brak czasu i marzy, aby doba mogła trwać dłużej niż 24 godziny. W obecnych czasach brak czasu to obecnie problem wszystkich. Każdy z nas pracuje, uczy się, rozwija swoje zainteresowanie i pasje, spotyka ze znajomymi, a gdzie tu jeszcze znaleść czas na rodzinę i rozrywkę?

Autorzy książki „Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową” przedstawiają wiele różnych trików, które mają na celu usprawnienie i uproszczenie naszego życia. Książka „Lifehacker” zamieni każdego z nas w prawdziwego lifehackera, czyli osobę korzystającą z Lifehacków. Już tłumaczymy co to za dziwne zagadnienie? Otóż wbrew powszechnej, błędnej interpretacji, haker to nie komputerowy kryminalista, ale człowiek, który potrafi rozwiązywać problemy — zwłaszcza komputerowe — w sprytny lub nietypowy sposób. Na gruncie tego pojęcia powstały określenia „lifehacks” oraz „lifehacker” oznaczające praktyczne, życiowe sztuczki oraz ludzi, którzy się nimi posługują. Jak w widać termin dość mocno skorelowany z branżą IT a dlatego iż większość naszego życia wiąże się nieodłącznie z technologiami, które chcąc nie chcąc ułatwiają nam życie. Lifehacker więc to osoba, która korzysta z lifehack’ów. Autorzy książki gwarantują że po zastosowaniu proponowanych przez nich optymalizacji i trików, doba wydłuży się a tym samym wydajności życia i pracy.

Niniejszą pozycja jest dla każdego. Jest to zbiór porad, swoistego rodzaju poradnik, który przeglądamy wyrywkowo, szukając ciekawych rozwiązań do aktualnie rozwiązywanych zadań. Znajdziemy tu aż 61 wskazówek z różnych dziedzin – od obsługi komputera i programu pocztowego po motywację i upraszczanie codziennych zajęć. Dzięki tej książce będziemy mogli zoptymalizowac swoje działania i dowiemy się, jak:

- zautomatyzować najczęściej wykonywane zadania
- uzyskać dostęp do swoich danych z dowolnego miejsca i urządzenia
- wykorzystać potencjał wyszukiwarek do granic możliwości
- wydajniej korzystać ze swojego telefonu
- zaoszczędzić cenny czas
Modern Technology 2013-03-22

Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki

Uczyń swoje życie jeszcze bardziej zorganizowanym! Po raz kolejny!

Autorzy nie bawią się w żadne zbędne opowiastki - po żołniersku doradzają, co i w jaki sposób należy robić, by ułatwić sobie życie. Podczas lektury dowiecie się m.in. jak najefektywniej zorganizować sobie pracę z użyciem komputera, poznacie metody na szybkie i skuteczne operowanie wyszukiwarkami internetowymi, a także nauczycie się wielu sposobów na optymalizację pracy z użyciem wielu przydatnych aplikacji. W obliczu rozwoju technologii magazynowania plików w chmurze, istotną częścią tej książki są rozdziały poświęcone konfiguracji tego typu usług oraz wskazówkom ułatwiającym jak najwydajniejsze korzystanie z jej zasobów. Fragmentem, który nam najbardziej przypadł do gustu, jest rozdział pomagający stworzyć ze smartfona prawdziwy sprzęt „do zadań specjalnych". Fani pierwszej części już pewnie zamówili jej kontynuację -innym osobom ceniącym swój czas zdecydowanie radzimy to samo.
magazynt3.pl 2013-04-01

Rewolucja social media

Dwie chyba najgłośniejsze publikacje o mediach społecznościowych na polskim rynku. Wydane mniej więcej w tym samym czasie, aż proszą się o recenzję porównawczą. Rozstrzygnijmy więc, która jest bardziej warta naszej uwagi.

Książkę Michała recenzowałem jakiś czas temu i podsumowałem w zasadzie jednym zdaniem: ktoś w miarę ogarniający social media niczego się z niej nie dowie. W moim przekonaniu powinni po nią sięgnąć ludzie spoza branży. Tacy, którzy dopiero próbują zrozumieć fenomen mediów społecznościowych.

W przypadku Anny Miotk z kolei wcześniej zetknąłem się ze świetnymi Badaniami w public relations, stąd spodziewałem się pracy na równie wysokim poziomie.

Po przeczytaniu obu nasunęło mi się kilka rzeczy, które można w nich porównać i na tej podstawie rozstrzygnąć, która jest bardziej wartościowa:

1) Chęć powrotu do lektury

Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek wrócił do książki Michała. Tymczasem Anna Miotk w Skutecznych social mediach opublikowała tyle zgrabnie ujętych elementów porządkujących wiedzę (tabel, zestawień, wyników analiz, itd.), że do ściągawek na pewno raz na jakiś czas chętnie zajrzę. Ku przypomnieniu. W przypadku Rewolucji social media cały czas miałem wrażenie, że jest ona w większym stopniu płynną narracją. Nie mógłbym wracać do konkretnych fragmentów. Skanowanie kodów QR mnie nie bawi, więc ta wartość dodana odpada.

2) Wgryzienie się w temat

Publikacje na temat mediów społecznościowych można podzielić na trzy typy.

Pierwszy bije pianę nad ich fenomenem, lecz nie daje żadnych porad biznesowych. Charakteryzuje je wodolejstwo i mętność wywodu. Jest ich niestety najwięcej…

Drugi omawia temat przystępnie, przekrojowo. Mówi czytelnikowi: „Patrz, jest coś takiego, takiego i jeszcze takiego. To robi to, to robi tamto, fajne, na pewno Ci się przyda!”. Przekonuje, dlaczego dane narzędzia działają, rzuca kejsami, lecz wiedzę jak je wykorzystać musisz znaleźć już gdzieś indziej. Tu umieściłbym książkę Michała.

Trzeci typ to publikacja fachowa, podparta zapleczem teoretycznym, jak np. „Sekrety pomiarów w mediach społecznościowych”. Przeważnie są to kilkusetstronicowe kobyły, przez które ciężko przebrnąć. Dla przeciętnego czytelnika są już średnio przyswajalne. Skuteczne social media prawie spełniają warunki, by być taką książką. Nie jest aż tak kompleksowa, pewne tematy traktuje skrótowo, ale za to dzięki temu nie zarzuca czytelnika masą informacji i jest przyjemna w lekturze. Powiedziałbym więc, że Skuteczne social media są kilka kroków dalej niż Rewolucja social media.

3) Szerokość ujęcia tematu

Brawa dla obojga za mówienie o sile monitoringu internetu, ale biorąc pod uwagę ich ścieżkę zawodową, nic w tym dziwnego… ;)

Jeżeli jednak chodzi o wypływanie na szerokie wody, znów wygrywa dla mnie Anna. Punktem docelowym jej książki jest mierzenie efektów obecności w social media, wychodzi więc od analogii między narzędziami i metodami pomiaru społecznościówek i innych działań komunikacyjnych. Większy akcent jest tu położony również na budowanie strategii. Czytając Rewolucję social media miałem wrażenie, że Michał pokazuje dużo przykładów możliwości ich wykorzystania, ale nie mówi o tym, jak sprzęgnąć to wszystko w spójny plan. Anna sporo miejsca poświęca na istotność strategii i jak się przygotować do jej zbudowania.

4) Werdykt

Zakładam, że Rewolucja social media jest przeznaczona dla początkujących. Michał porządkuje wiedzę na podstawowym poziomie. Jest w moim odczuciu publikacją popularyzatorską, która zawiera praktyczne wskazówki czy przykłady, ale mają one raczej inspirować niż dawać gotowe narzędzia do samodzielnego ogarniania social mediów.

Książka Anny Miotk jest publikacją fachową. Zorientowaną na przekazanie wiedzy. Nie twierdzę, że po jej przeczytaniu ktoś jest gotowy do samodzielnego prowadzenia marki w mediach społecznościowych i przygotowany na wszystko. Tak czy owak, czytając jej książkę miałem wrażenie, że dostaję więcej.Dokładniej. Lepiej.

Moim zdaniem z tego pojedynku zwycięsko wychodzi Anna Miotk. Książka Michała to taki literacki iPhone social media. Świetnie wypromowana, wciąż się o niej mówi, twórca (Jobsadowski) i produkt nieustannie powiększają grono wyznawców i z drugiej strony – zbierają hejt (hi, Tomasz Reich). Kiedy jednak przyjrzeć się mu bliżej, iPhone Social Media niekoniecznie musi być lepszy od konkurencyjnego Samsunga.
jeszczejedenblog.pl 2013-03-14

Wałkowanie Ameryki

Wpadła mi w ręce książka Marka Wałkuskiego pt. “Wałkowanie Ameryki”. I choć dawno, dawno temu miałam okazję dołożyć kamyczek do sukcesu wydawniczego, jakim stała się amerykańska historia Pana Marka (pozdrawiam!), wcześniej nie miałam szansy przeczytać jego książki od deski do deski. Wreszcie parę dni temu dokończyłam czytelniczego dzieła i raportuję na świeżo co następuje:

Nie czytaj tej książki jeśli:

- nie obejrzałeś w życiu ani jednego filmu o kowbojach;

- nigdy nie byłeś w McDonald’s;

- nie ciekawi Cię, po której szkolnej masakrze za pomocą karabinu maszynowego Amerykanie ograniczą dostęp do broni (od razu rozwiewam wątpliwości – nigdy);

- wcale a wcale nie obchodzą Cię losy świata;

- masz pewność, że w pełni rozumiesz amerykański mental.

W innym wypadku – czytaj! Czytaj koniecznie.

Kto zna Marka Wałkuskiego z radiowej Trójki, ten nie będzie zaskoczony ani formułą książki, ani niesamowitą ilością informacji, którą przekazuje w każdym, krótkim felietonie (dobre do czytania w momencie, gdy mamy tylko pięć minut dziennie – codziennie). Autor pokazuje nam USA od czysto ludzkiej strony. Opisuje nie tyle Amerykę, co Amerykanów. Ich zwyczaje, ulubione rozrywki, stosunek do religii, broni, emigrantów, samych siebie i do reszty świata. Z książki wyłania się bardzo szczegółowy portret przeciętnego “Johna Smitha” – który nawiasem mówiąc nie istnieje ;) . Co więcej Marek Wałkuski nie ogranicza się do podania faktów. Nie pisze tylko, że mieszkańcy USA są uśmiechnięci, pewni siebie, czy niezainteresowani innymi krajami. Wyjaśnia przede wszystkim, dlaczego są właśnie tacy. I to moim zdaniem jest najcenniejszą wartością “Wałkowania Ameryki”.

Czy zastanawialiście się np. kiedykolwiek, dlaczego każdy Amerykanin, choćby mu się właśnie życie zawaliło, na pytanie “jak się masz?”, odpowie zawsze “dzięki, świetnie”? Ja myślałam o tym parę razy. I nic nie wymyśliłam! A Pan Marek mi wyjaśnił: to wszystko przez Kalwina! Otóż kalwiniści wierzą, że o tym, czy człowiek pójdzie po śmierci do piekła, czy do nieba, zdecydowano już przed urodzeniem. I żadne ludzkie starania tego nie zmienią. A objawem pozytywnych boskich planów wobec danej osoby jest jej życiowe powodzenie – zdrowie, rodzina, bogactwo… Czy muszę dodawać, że w grupie amerykańskich pionierów była spora nadreprezentacja kalwinistów? :)

“Wałkowanie Ameryki” gorąco polecam!
grafomanya.wordpress.com 2013-03-18

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Wpadła mi w ręce książka Marka Wałkuskiego pt. “Wałkowanie Ameryki”. I choć dawno, dawno temu miałam okazję dołożyć kamyczek do sukcesu wydawniczego, jakim stała się amerykańska historia Pana Marka (pozdrawiam!), wcześniej nie miałam szansy przeczytać jego książki od deski do deski. Wreszcie parę dni temu dokończyłam czytelniczego dzieła i raportuję na świeżo co następuje:

Nie czytaj tej książki jeśli:

- nie obejrzałeś w życiu ani jednego filmu o kowbojach;

- nigdy nie byłeś w McDonald’s;

- nie ciekawi Cię, po której szkolnej masakrze za pomocą karabinu maszynowego Amerykanie ograniczą dostęp do broni (od razu rozwiewam wątpliwości – nigdy);

- wcale a wcale nie obchodzą Cię losy świata;

- masz pewność, że w pełni rozumiesz amerykański mental.

W innym wypadku – czytaj! Czytaj koniecznie.

Kto zna Marka Wałkuskiego z radiowej Trójki, ten nie będzie zaskoczony ani formułą książki, ani niesamowitą ilością informacji, którą przekazuje w każdym, krótkim felietonie (dobre do czytania w momencie, gdy mamy tylko pięć minut dziennie – codziennie). Autor pokazuje nam USA od czysto ludzkiej strony. Opisuje nie tyle Amerykę, co Amerykanów. Ich zwyczaje, ulubione rozrywki, stosunek do religii, broni, emigrantów, samych siebie i do reszty świata. Z książki wyłania się bardzo szczegółowy portret przeciętnego “Johna Smitha” – który nawiasem mówiąc nie istnieje ;) . Co więcej Marek Wałkuski nie ogranicza się do podania faktów. Nie pisze tylko, że mieszkańcy USA są uśmiechnięci, pewni siebie, czy niezainteresowani innymi krajami. Wyjaśnia przede wszystkim, dlaczego są właśnie tacy. I to moim zdaniem jest najcenniejszą wartością “Wałkowania Ameryki”.

Czy zastanawialiście się np. kiedykolwiek, dlaczego każdy Amerykanin, choćby mu się właśnie życie zawaliło, na pytanie “jak się masz?”, odpowie zawsze “dzięki, świetnie”? Ja myślałam o tym parę razy. I nic nie wymyśliłam! A Pan Marek mi wyjaśnił: to wszystko przez Kalwina! Otóż kalwiniści wierzą, że o tym, czy człowiek pójdzie po śmierci do piekła, czy do nieba, zdecydowano już przed urodzeniem. I żadne ludzkie starania tego nie zmienią. A objawem pozytywnych boskich planów wobec danej osoby jest jej życiowe powodzenie – zdrowie, rodzina, bogactwo… Czy muszę dodawać, że w grupie amerykańskich pionierów była spora nadreprezentacja kalwinistów? :)

“Wałkowanie Ameryki” gorąco polecam!
grafomanya.wordpress.com 2013-03-18