Recenzje
Wałkowanie Ameryki
Stany Zjednoczone. Synonim ziemi obiecanej. Miejsca, gdzie spełnia się sens o sukcesie i bogactwie. Dzięki ciężkiej pracy i wierze w to, że los się do nas uśmiechnie można wznieść się na szczyt. Kraj z najlepszą koszykarską ligą, NBA. Z Disneylandem. Coroczną galą wręczenia Oskarów. Słoneczną Kalifornią i „polskim” Chicago. Marek Wałkuski, wieloletni korespondent Polskiego Radia, zabiera czytelnika w podróż po tej krainie .
Robi to w sposób interesujący i profesjonalny. Nie są to jedynie subiektywne odczucia dziennikarza mieszkającego w Waszyngtonie. „Wałkowanie Ameryki” to zbiór anegdot, spostrzeżeń oraz wnikliwych obserwacji. Przemieszany ze zbiorem danych statystycznych i analiz poświęconych społeczeństwu amerykańskiemu.
To opowieść osoby zafascynowanej krajem, gdzie przyszło mu pracować i mieszkać. Jest w niej miejsce na opis wielokulturowości i powiązanej z tym językowej „wieży Babel”. Amerykańskiej fladze. Prawu do posiadania broni. I wielu innych aspektów, rozwijanych w poszczególnych rozdziałach. Sprawia to, że „Wałkowanie Ameryki” jest przyjemną i pouczającą lekturą.
Robi to w sposób interesujący i profesjonalny. Nie są to jedynie subiektywne odczucia dziennikarza mieszkającego w Waszyngtonie. „Wałkowanie Ameryki” to zbiór anegdot, spostrzeżeń oraz wnikliwych obserwacji. Przemieszany ze zbiorem danych statystycznych i analiz poświęconych społeczeństwu amerykańskiemu.
To opowieść osoby zafascynowanej krajem, gdzie przyszło mu pracować i mieszkać. Jest w niej miejsce na opis wielokulturowości i powiązanej z tym językowej „wieży Babel”. Amerykańskiej fladze. Prawu do posiadania broni. I wielu innych aspektów, rozwijanych w poszczególnych rozdziałach. Sprawia to, że „Wałkowanie Ameryki” jest przyjemną i pouczającą lekturą.
Z życia książek Przemek Opłocki, 2013-03-17
Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)
Stany Zjednoczone. Synonim ziemi obiecanej. Miejsca, gdzie spełnia się sens o sukcesie i bogactwie. Dzięki ciężkiej pracy i wierze w to, że los się do nas uśmiechnie można wznieść się na szczyt. Kraj z najlepszą koszykarską ligą, NBA. Z Disneylandem. Coroczną galą wręczenia Oskarów. Słoneczną Kalifornią i „polskim” Chicago. Marek Wałkuski, wieloletni korespondent Polskiego Radia, zabiera czytelnika w podróż po tej krainie .
Robi to w sposób interesujący i profesjonalny. Nie są to jedynie subiektywne odczucia dziennikarza mieszkającego w Waszyngtonie. „Wałkowanie Ameryki” to zbiór anegdot, spostrzeżeń oraz wnikliwych obserwacji. Przemieszany ze zbiorem danych statystycznych i analiz poświęconych społeczeństwu amerykańskiemu.
To opowieść osoby zafascynowanej krajem, gdzie przyszło mu pracować i mieszkać. Jest w niej miejsce na opis wielokulturowości i powiązanej z tym językowej „wieży Babel”. Amerykańskiej fladze. Prawu do posiadania broni. I wielu innych aspektów, rozwijanych w poszczególnych rozdziałach. Sprawia to, że „Wałkowanie Ameryki” jest przyjemną i pouczającą lekturą.
Robi to w sposób interesujący i profesjonalny. Nie są to jedynie subiektywne odczucia dziennikarza mieszkającego w Waszyngtonie. „Wałkowanie Ameryki” to zbiór anegdot, spostrzeżeń oraz wnikliwych obserwacji. Przemieszany ze zbiorem danych statystycznych i analiz poświęconych społeczeństwu amerykańskiemu.
To opowieść osoby zafascynowanej krajem, gdzie przyszło mu pracować i mieszkać. Jest w niej miejsce na opis wielokulturowości i powiązanej z tym językowej „wieży Babel”. Amerykańskiej fladze. Prawu do posiadania broni. I wielu innych aspektów, rozwijanych w poszczególnych rozdziałach. Sprawia to, że „Wałkowanie Ameryki” jest przyjemną i pouczającą lekturą.
Z życia książek Przemek Opłocki, 2013-03-17
Może (morze) wróci
Polityka ma wpływ nie tylko na ludzi, ale także na środowisko naturalne, w którym żyją. Bartek Sabela przekonał się o tym, podróżując do Uzbekistanu, jak kiedyś Ryszard Kapuściński.
Sabela jest z zawodu architektem, projektantem wnętrz. A jego pasją są wspinaczki wysokogórskie. Ale przed dwoma laty zamiast w góry, wybrał się nad ... morze. Nad Jezioro Aralskie zwane Morzem Aralskim lub po prostu Aralem, które znika na skutek katastrofy ekologicznej, spowodowany przez arogancję totalitarnej władzy i gospodarkę byłego ZSRR.
Jeszcze w latach 60. XX wieku jezioro było czwartym, co do wielkości na świecie, po Morzu Kaspijskim, amerykańskim Jeziorze Górnym i afrykańskim Jeziorze Wiktorii. Miało powierzchnię 68 478 km kw. prawie tyle, ile zajmuje cała Republika Czeska. Okolice Aralu były zieloną wyspą Azji Środkowej, zasilaną rzekami – Amu-Darią i Syr-Darią. Rosło tam 90 procent lasów regionu i żyło ponad 170 gatunków zwierząt.
Trudno uwierzyć, że pół wieku później Jezioro Aralskie skurczyło się do 90 proc. powierzchni, zamieniając w apokaliptyczną słoną pustynię. Zaczęło od planu Chruszczowa kolonizacji stepów. Założono na nich plantacje bawełny. Sowieccy planiści uznali, że morze na środku pustyni nie jest potrzebne i rozpoczęli rozbudowę systemów irygacyjnych na pustyniach Karakum i Kyzyłkum.
Źle zaplanowane i wykonane kanały sprawiły, że 70 procent wody z rzek wsiąkało w glebę, nie docierając ani do upraw, ani do morza, które zasilały. W efekcie Amu-daria i Syr –daria rozpływają się w piaskach pustyni. A resztki jeziora dzielą się dziś na dwa niewielkie zbiorniki, w których nie ma już żadnego życia, bo dramatycznie wzrosło zasolenie wody. Kutry rybackie już nie pływają po Aralu. Z pobliskich miast ludzie uciekają, jak z Mujnaku, który na przełomie lat 80/90. liczył jeszcze ponad 120 tys. mieszkańców (wówczas był tam Ryszard Kapuściński). Teraz zostało kilkuset mieszkańców.
Odpowiedź, co należałoby zrobić, żeby uratować Morze Aralskie z pozoru wydaje się prosta. Zracjonalizować gospodarkę wodną, uszczelniając kanały irygacyjne i modyfikując uprawy bawełny tak, by potrzebowały mniej wody. Niestety, znów wtrąca się polityka. Problemem państw Azji powstałych po rozpadzie ZSRR są konflikty i rywalizacja. Aby ratować system hydrologiczny potrzebna byłaby współpraca Turkmenistanu, Uzbekistanu, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu.
Książka Sabeli to połączenie dwóch gatunków: świetnego reportażu, gdy pisze o Morzu Aralskim i nieocenionego przewodnika, kiedy prowadzi nas po innych terenach Uzbekistanu, od Taszkientu, przez miasta dawnego Szlaku Jedwabnego – Samarkandę, Bucharę do stepu i delty Amu-darii, gdzie życie, jak krajobraz, jest o wiele surowsze. Autor podróżował sam, co zbliżało go do mieszkańców. Jak zresztą zauważa, Uzbecy czują dużą solidarność z Polakami ze względu na trudną historię z Rosją.
A tym, którzy chcieliby się porwać na podobną przygodę radzi:
- Człowiek z Zachodu wrzucony we wschodnią rzeczywistość musi się pozbyć wszystkich stereotypów, uprzedzeń i przyzwyczajeń. I przede wszystkim pokonać swoją nieufność....
Sabela jest z zawodu architektem, projektantem wnętrz. A jego pasją są wspinaczki wysokogórskie. Ale przed dwoma laty zamiast w góry, wybrał się nad ... morze. Nad Jezioro Aralskie zwane Morzem Aralskim lub po prostu Aralem, które znika na skutek katastrofy ekologicznej, spowodowany przez arogancję totalitarnej władzy i gospodarkę byłego ZSRR.
Jeszcze w latach 60. XX wieku jezioro było czwartym, co do wielkości na świecie, po Morzu Kaspijskim, amerykańskim Jeziorze Górnym i afrykańskim Jeziorze Wiktorii. Miało powierzchnię 68 478 km kw. prawie tyle, ile zajmuje cała Republika Czeska. Okolice Aralu były zieloną wyspą Azji Środkowej, zasilaną rzekami – Amu-Darią i Syr-Darią. Rosło tam 90 procent lasów regionu i żyło ponad 170 gatunków zwierząt.
Trudno uwierzyć, że pół wieku później Jezioro Aralskie skurczyło się do 90 proc. powierzchni, zamieniając w apokaliptyczną słoną pustynię. Zaczęło od planu Chruszczowa kolonizacji stepów. Założono na nich plantacje bawełny. Sowieccy planiści uznali, że morze na środku pustyni nie jest potrzebne i rozpoczęli rozbudowę systemów irygacyjnych na pustyniach Karakum i Kyzyłkum.
Źle zaplanowane i wykonane kanały sprawiły, że 70 procent wody z rzek wsiąkało w glebę, nie docierając ani do upraw, ani do morza, które zasilały. W efekcie Amu-daria i Syr –daria rozpływają się w piaskach pustyni. A resztki jeziora dzielą się dziś na dwa niewielkie zbiorniki, w których nie ma już żadnego życia, bo dramatycznie wzrosło zasolenie wody. Kutry rybackie już nie pływają po Aralu. Z pobliskich miast ludzie uciekają, jak z Mujnaku, który na przełomie lat 80/90. liczył jeszcze ponad 120 tys. mieszkańców (wówczas był tam Ryszard Kapuściński). Teraz zostało kilkuset mieszkańców.
Odpowiedź, co należałoby zrobić, żeby uratować Morze Aralskie z pozoru wydaje się prosta. Zracjonalizować gospodarkę wodną, uszczelniając kanały irygacyjne i modyfikując uprawy bawełny tak, by potrzebowały mniej wody. Niestety, znów wtrąca się polityka. Problemem państw Azji powstałych po rozpadzie ZSRR są konflikty i rywalizacja. Aby ratować system hydrologiczny potrzebna byłaby współpraca Turkmenistanu, Uzbekistanu, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu.
Książka Sabeli to połączenie dwóch gatunków: świetnego reportażu, gdy pisze o Morzu Aralskim i nieocenionego przewodnika, kiedy prowadzi nas po innych terenach Uzbekistanu, od Taszkientu, przez miasta dawnego Szlaku Jedwabnego – Samarkandę, Bucharę do stepu i delty Amu-darii, gdzie życie, jak krajobraz, jest o wiele surowsze. Autor podróżował sam, co zbliżało go do mieszkańców. Jak zresztą zauważa, Uzbecy czują dużą solidarność z Polakami ze względu na trudną historię z Rosją.
A tym, którzy chcieliby się porwać na podobną przygodę radzi:
- Człowiek z Zachodu wrzucony we wschodnią rzeczywistość musi się pozbyć wszystkich stereotypów, uprzedzeń i przyzwyczajeń. I przede wszystkim pokonać swoją nieufność....
Rzeczpospolita Monika Kuc, 2013-03-23
Jogasutry Patańdźalego. Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi
Wydanie Jogasutr Patańdżalego w przekładzie Chipa Hartranfta stanowi ważne wydarzenie w polskim świecie jogi. Mogę je polecić zarówno początkującym, chcącym poznać istotę jogi, jak również „starym” joginom i joginkom, mającym za sobą już wiele wiele samadhi. Dla pierwszych będzie to bardzo dobre wprowadzenie do nie najłatwiejszego tekstu, jakim są Jogasutry, drugim pozwoli usystematyzować wiedzę oraz pomoże zinterpretować doświadczenie zdobyte na ścieżce jogi.
Jogasutry, będące podstawowym tekstem jogi klasycznej, stanowią mapę wewnętrznego świata, po którym wędruje jogin. Niestety, nie wystarczy mieć dobrą mapę. Aby z niej skorzystać, trzeba jeszcze umieć ją odczytać. Odczytania i zrozumienia Jogasutr nie ułatwia fakt, że powstały one niemal dwa milenia temu, na innym kontynencie, w innej kulturze, w innych warunkach. I choć wartość Jogasutr jest ponadczasowa, to aby ją dostrzec, a potem odnieść korzyść z praktyki jogi, potrzebujemy objaśnienia i wprowadzenia do tego tekstu.
Hartranft jest nie tylko nauczycielem jogi w nurcie Krysznamaczarji, ale również nauczycielem medytacji buddyjskiej. Dzięki tej niezwykłej kombinacji kwalifikacji jest on w stanie nadać swojej prezentacji Jogasutr świeży, a jednocześnie nieignorujący tradycji charakter.
Ten przekład Jogasutr razem z komentarzem stanowią zwartą, przejrzystą całość, który dobrze się czyta. Autor nie atakuje nieprzygotowanego czytelnika ani hermetycznym językiem, ani zawiłościami filozofii jogi. Język jest przejrzysty, a pojęcia są wprowadzane systematycznie wraz z objaśnieniami. Również pomocą służy redakcja polskiego tłumaczenia, która zaopatrzyła tekst w dodatkowe objaśnienia.
Mimo to, że Hartranft praktykuje zarówno współczesną formę hatha jogi, jak i medytację buddyjską, to nie próbuje zrobić z Jogasutr ani traktatu na temat ćwiczenia asan, ani nie robi z Ptańdżalego buddysty. Nie interpretuje też Jogasutr w obcym dla nich duchu metafizyki adwaita wedanty, co jest szczególnie częste wśród indyjskich autorów piszących na temat jogi.
Hindusi są również znani ze swego swobodnego podejścia do historii, na której temat zwykli czerpać wiedzę częściej z wielkich eposów, Ramajany i Mahabharaty, niż z kronik i zapisków historycznych. Część osób praktykujących jogę bezkrytycznie przyjmuje tego typu podejście, ale nie Hartranft, który jasno przedstawia różnicę pomiędzy jogą klasyczną a parę wieków młodszą hathajogą, np. w przypadku praktyki asan i pranajamy.
Nie on pierwszy zauważa też bliskie związki Jogasutr z kilkaset lat starszą nauką Buddy. Uwzględnienie historii w opisie jogi bardzo ułatwia zrozumienie przekazu tych, którzy podążali po bezdrożach jogi przed nami, oraz wprowadza dużo ładu w tradycję jogi, w innym wypadku, chaotyczną i trudną do zrozumienia.
Nie każdy musi zgodzić się z wyborami autora odnośnie pracy z tekstem Jogasutr, jak i interpretacji medytacji w jodze, jednak tym, co udało mu się osiągnąć, jest spójny przekaz stanów medytacyjnych oraz praktyk jogicznych. To niezwykle istotne – przedstawiona interpretacja jest najwyraźniej poparta osobistym doświadczeniem samego autora.
Wartościowe są również posłowie, jak i dodatki do tłumaczonego tekstu. Posłowie zatytułowane „Jogasutry w dzisiejszych czasach” wskazuje szczególnie istotne obszary, na które współczesny czytelnik powinien zwrócić uwagę. Hartranft dzieli się w nim swoimi spostrzeżeniami na temat m.in. hathajogi, współczesnej nauki czy buddyzmu.
Świadom historycznych zawiłości jogi oraz trudności w interpretacji samych Jogasutr, Hartranft dzieli się swoimi przemyśleniami na temat natury tego tekstu oraz metodologi, jaką przyjął w jego tłumaczeniu i interpretacji. W efekcie otrzymujemy nie tyle techniczną interpretację dzieła, ale tekst znacznie łatwiejszy w odbiorze w języku, na który jest tłumaczony. Istotne są również rozważania Hartranfta na temat podstawowych pojęć jogi, takich jak purusza czy samadhi, gdzie doświadczenie medytacyjne za każdym razem służy za podstawę interpretacji.
Zdaniem Hartranfta największą trudność w odbiorze Jogasutr może stanowić to, że większość czytelników nie ma zbyt wielkiego doświadczenia w praktyce medytacji. W takim wypadku grozi to redukcją przekazu Jogasutr do nie zawsze zgrabnej filozofii, wymagającej jedynie gimnastyki intelektualnej, a nie podróży do wnętrza, poza horyzont umysłu. Zamiast doświadczyć tej przygody, będziemy jedynie błądzić palcem po pięknie zdobionej mapie.
Pisząc ten tekst, cały czas miałem w głowie obraz opowieści, która rozpalała moją wyobraźnię, gdy byłem nastolatkiem, i ostatnio została zekranizowana: Hobbit, Czyli tam i z powrotem. W Hobbicie mamy podobną sytuację: jest mapa, którą trudno odczytać i zinterpretować; jest niebezpieczna wyprawa w nieznane; są trole, gobliny i jest smok. Jednak żadna z tych przeciwności nie powstrzyma śmiałków przed odzyskaniem ich własnego dziedzictwa i skarbu.
Żeby zdobyć skarb, najpierw potrzebujesz mapy!
Jogasutry, będące podstawowym tekstem jogi klasycznej, stanowią mapę wewnętrznego świata, po którym wędruje jogin. Niestety, nie wystarczy mieć dobrą mapę. Aby z niej skorzystać, trzeba jeszcze umieć ją odczytać. Odczytania i zrozumienia Jogasutr nie ułatwia fakt, że powstały one niemal dwa milenia temu, na innym kontynencie, w innej kulturze, w innych warunkach. I choć wartość Jogasutr jest ponadczasowa, to aby ją dostrzec, a potem odnieść korzyść z praktyki jogi, potrzebujemy objaśnienia i wprowadzenia do tego tekstu.
Hartranft jest nie tylko nauczycielem jogi w nurcie Krysznamaczarji, ale również nauczycielem medytacji buddyjskiej. Dzięki tej niezwykłej kombinacji kwalifikacji jest on w stanie nadać swojej prezentacji Jogasutr świeży, a jednocześnie nieignorujący tradycji charakter.
Ten przekład Jogasutr razem z komentarzem stanowią zwartą, przejrzystą całość, który dobrze się czyta. Autor nie atakuje nieprzygotowanego czytelnika ani hermetycznym językiem, ani zawiłościami filozofii jogi. Język jest przejrzysty, a pojęcia są wprowadzane systematycznie wraz z objaśnieniami. Również pomocą służy redakcja polskiego tłumaczenia, która zaopatrzyła tekst w dodatkowe objaśnienia.
Mimo to, że Hartranft praktykuje zarówno współczesną formę hatha jogi, jak i medytację buddyjską, to nie próbuje zrobić z Jogasutr ani traktatu na temat ćwiczenia asan, ani nie robi z Ptańdżalego buddysty. Nie interpretuje też Jogasutr w obcym dla nich duchu metafizyki adwaita wedanty, co jest szczególnie częste wśród indyjskich autorów piszących na temat jogi.
Hindusi są również znani ze swego swobodnego podejścia do historii, na której temat zwykli czerpać wiedzę częściej z wielkich eposów, Ramajany i Mahabharaty, niż z kronik i zapisków historycznych. Część osób praktykujących jogę bezkrytycznie przyjmuje tego typu podejście, ale nie Hartranft, który jasno przedstawia różnicę pomiędzy jogą klasyczną a parę wieków młodszą hathajogą, np. w przypadku praktyki asan i pranajamy.
Nie on pierwszy zauważa też bliskie związki Jogasutr z kilkaset lat starszą nauką Buddy. Uwzględnienie historii w opisie jogi bardzo ułatwia zrozumienie przekazu tych, którzy podążali po bezdrożach jogi przed nami, oraz wprowadza dużo ładu w tradycję jogi, w innym wypadku, chaotyczną i trudną do zrozumienia.
Nie każdy musi zgodzić się z wyborami autora odnośnie pracy z tekstem Jogasutr, jak i interpretacji medytacji w jodze, jednak tym, co udało mu się osiągnąć, jest spójny przekaz stanów medytacyjnych oraz praktyk jogicznych. To niezwykle istotne – przedstawiona interpretacja jest najwyraźniej poparta osobistym doświadczeniem samego autora.
Wartościowe są również posłowie, jak i dodatki do tłumaczonego tekstu. Posłowie zatytułowane „Jogasutry w dzisiejszych czasach” wskazuje szczególnie istotne obszary, na które współczesny czytelnik powinien zwrócić uwagę. Hartranft dzieli się w nim swoimi spostrzeżeniami na temat m.in. hathajogi, współczesnej nauki czy buddyzmu.
Świadom historycznych zawiłości jogi oraz trudności w interpretacji samych Jogasutr, Hartranft dzieli się swoimi przemyśleniami na temat natury tego tekstu oraz metodologi, jaką przyjął w jego tłumaczeniu i interpretacji. W efekcie otrzymujemy nie tyle techniczną interpretację dzieła, ale tekst znacznie łatwiejszy w odbiorze w języku, na który jest tłumaczony. Istotne są również rozważania Hartranfta na temat podstawowych pojęć jogi, takich jak purusza czy samadhi, gdzie doświadczenie medytacyjne za każdym razem służy za podstawę interpretacji.
Zdaniem Hartranfta największą trudność w odbiorze Jogasutr może stanowić to, że większość czytelników nie ma zbyt wielkiego doświadczenia w praktyce medytacji. W takim wypadku grozi to redukcją przekazu Jogasutr do nie zawsze zgrabnej filozofii, wymagającej jedynie gimnastyki intelektualnej, a nie podróży do wnętrza, poza horyzont umysłu. Zamiast doświadczyć tej przygody, będziemy jedynie błądzić palcem po pięknie zdobionej mapie.
Pisząc ten tekst, cały czas miałem w głowie obraz opowieści, która rozpalała moją wyobraźnię, gdy byłem nastolatkiem, i ostatnio została zekranizowana: Hobbit, Czyli tam i z powrotem. W Hobbicie mamy podobną sytuację: jest mapa, którą trudno odczytać i zinterpretować; jest niebezpieczna wyprawa w nieznane; są trole, gobliny i jest smok. Jednak żadna z tych przeciwności nie powstrzyma śmiałków przed odzyskaniem ich własnego dziedzictwa i skarbu.
Żeby zdobyć skarb, najpierw potrzebujesz mapy!
jogasutry.pl Piotr Marcinów
Kalejdoskop fotografii. Między techniką a sztuką
Jestem bardzo początkującym fanem fotografii i dopiero niedawno kupiłem starszą lustrzankę. W celu uzupełnienia braków, postanowiłem przeczytać coś z tej dziedziny. Na Grafmagu nie recenzowaliśmy jeszcze takiej książki, więc dobrze się złożyło. Wybierając odpowiednią pozycję dla mnie, nie szukałem typowej lektury z tej dziedziny, traktującej o postawie modelek w fotografii, czy jak zrobić piękny portret lub krajobraz. Chciałem poznać podstawy podstaw, czyli działanie aparatów, ich rodzaje, obiektywy. Książka Leszka J. Pękalskiego jest bardzo ciekawą pozycją, ponieważ znajdziemy tutaj zarówno aspekty techniczne sprzętu (dodam, że dość wnikliwie opisane) oraz w dalszej części lektury różne techniki fotografii, wszelkiego rodzaju zasady, reguły, ciekawostki dotyczące fotografowania. Wydana została nakładem wydawnictwa Helion.
Kilka słów o autorze
Leszek J. Pękalski jest z wykształcenia fizykiem teoretykiem. W przeszłości był pracownikiem na Uniwersytecie Gdańskim, po odejściu poświęcił się profesjonalnemu fotografowaniu. W swoim dorobku artystycznym ma wystawy indywidualne oraz ponad dwieście wystaw zbiorowych w kraju i za granicą. Pan Leszek jest również laureatem wielu nagród i wyróżnień oraz współlaureatem licznych publikacji i książek. Od wielu lat wykłada fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Pierwsze wrażenia
Książka została wydrukowana w kwadratowym formacie. Nie spotykamy go często w książkach dla grafików, jednak w pozycjach fotograficznych jest to dość popularne. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie jest to uciążliwe i jakoś przeszkadza mi taki format książki. Ma to na pewno jakieś plusy (większe zdjęcia, więcej zmieści się na stronie). Zawiera ona prawie 360 stron szeroko ilustrowanej treści. Obrazków, zdjęć czy ilustracji znajdziemy tutaj dość sporo. Do książki dołączona jest też płyta CD, na której znajduje się kilka zdjęć zawartych w książce (można je obejrzeć w większej rozdzielczości), spis bibliograficzny, lista ciekawych stron w Internecie i indeks. Właściwie to nie wiem, czy ta płyta jest jakoś szczególnie potrzebna, ale jak jest to warto ją przejrzeć.
Spis treści
Książka składa się z 15 rozdziałów, ostatnim jest „Aneks”, który dodatkowo ma aż 17 rozdziałów (może nie za długich, ale jednak).
Pierwszym rozdziałem jest „Wstęp”, w którego skład wchodzą też „Podziękowania”. Dalej mamy „Aparat fotograficzny – Twoje narzędzie pracy” i jadąc już po kolei „Sprzęt fotograficzny”, „ Podstawowe elementy kontroli obrazu”, Elementy optyki fotograficznej – zarys”, „Pomiar światła i ekspozycja”, „Rozumieć światło: oświetlenie”, „Fotografia barwna – podstawy”, „Fotografia czarno-biała”, „Język fotografii – środki wyrazu i zasady kompozycji”, „Rewolucja: fotografia cyfrowa”, „Fotografia hybrydowa – skanery i skanowanie”, „Historia rozwoju technologii fotograficznych”, „Słowniczek”, „Aneks”. Zainteresowanych szczegółowym spisem treści zachęcam do przejrzenia go na stronie wydawnictwa Helion.
Aparat fotograficzny – Twoje narzędzie pracy
Pomińmy wstęp, który był rozdziałem pierwszym i zacznijmy już od pozostałej treści książki. W tym rozdziale znajdziemy opisy aparatów fotograficznych praktycznie od początku fotografii, ich typy, zasady działania, jak obchodzić się z aparatem by się nie zepsuł jak trzymać aparat i temu podobne tematy. Takie trochę słowo wstępu do lektury – rozgrzewka.
Sprzęt fotograficzny
W tej części zaczniemy omawiać sprzęt fotograficzny. Zarówno ten, który posiadać trzeba oraz te dodatkowe rzeczy dla bardziej zaawansowanych. Dowiemy się tutaj trochę o obiektywach, czym są filtry, poznamy ich rodzaje czy do czego służy osłona przeciwsłoneczna. Wszystko oczywiście na przykładach, opatrzone zdjęciami. Znajdziemy też kilka informacji o telekonwerterach, światłomierzach, czy o tym, czym się różni statyw od monopodu.
Podstawowe elementy kontroli obrazu
Znajdziemy tutaj informacje o migawce i przesłonie. Zasady działania tych dwóch elementów, ich rodzaje oraz jak na przestrzeni lat zmieniała się ich budowa, technika działania. Oczywiście dla tych, którzy nie wiedzą, wyjaśnione jest do czego służą owe elementy i co dzięki nim można uzyskać.
Elementy optyki fotograficznej – zarys
Początek tego rozdziału jest typowo fizyczny. Dowiemy się bowiem w nim trochę na temat samej natury światła. Kilka wzorów i praw fizycznych, które kierują światłem. Po przeczytaniu tego rozdziału, będziemy wiedzieć czym jest astygmatyzm czy dyfrakcja w optyce falowej, czy w końcu aberracja chromatyczna. W dalszej części tego rozdziału zaczniemy już trochę technicznych zagadnień dotyczących samego fotografowania między innymi co to jest fish eye (rybie oko) czy fall-out (winietowanie). Dowiemy się też co nieco o obiektywach typu tilt & shift czy o bokeh. To i wiele innych w owym dziale.
Pomiar światła i ekspozycja
Z technicznych rozdziałów typu, co to jest aparat fotograficzny, jakie są jego elementy, autor przechodzi powoli do aspektów samego ustawienia, praw fizyki itd. W tym rozdziale dalej brniemy w ustawienia. Nauczymy się tutaj co daje nam pomiar światła przez obiektyw i właściwie co to jest. Omówimy też rodzaje tego zjawiska oraz znajdziemy kilka ciekawostek na temat nadmiernego kontrastu i metody na jego zapobieganie.
Rozumieć światło – oświetlenie
Owy siódmy rozdział poświęcony jest w całości światłu. Konkretnie jego trzem typom: światła zastanego (czyli naturalnego), sztucznego i mieszanego. Wskazówki tu zawarte dotyczą ustawienia światła w zależności od pory dnia. Rozdział ten jest bardzo szeroko ilustrowany.
Fotografia barwna
No i powracamy trochę na chwilę fizyki. Trochę o barwach i kolorach, jak je postrzegamy, co zrobić by dobrze odzwierciedlić barwy, jak je widzi aparat, a jak człowiek. Koła barw itd., różne podstawy odnośnie barw i fotografii.
Fotografia czarno-biała
Jak sama nazwa rozdziału mówi, zajmiemy się tutaj fotografią czarno-białą. Dużo dowiemy się z tej części o analogowych procesach wywoływania zdjęć. Co, jak, kolejne etapy wywoływania zdjęć. Opisane tu zagadnienia dotyczącą zarówno tworzenia negatywu jak i pozytywu. Gdzieś w środku rozdziału doszukamy się też tabelki z najczęściej popełnianymi błędami podczas procesów tu opisanych.
Język fotografii – środki wyrazu i zasady kompozycji
Nauczymy się tutaj o zasadach dobrej kompozycji. Takiej, aby widz, który ogląda nasze zdjęcie czuł, iż rozumie co chcieliśmy przez nie przekazać. Dowiemy się czy stosować filtry, a jeśli tak to jakie i w jakich sytuacjach? Jak tworzyć dobrą perspektywę, jak stworzyć dobry walor czy zrozumieć histogram? Na te pytania między innymi znajdziemy odpowiedź w tym rozdziale.
Rewolucja: fotografia cyfrowa
Początek rozdziału, to zarys historyczny fotografii cyfrowej. Dowiemy się jak na przestrzeni dziejów rozwijała się technologicznie fotografia, by dojrzeć do cyfrowej odsłony. Kilka prostych i krótkich podrozdziałów na temat wad i zalet fotografii oraz różnic między analogową a cyfrową techniką i co więcej oferuje ta „nowa”.
Fotografia hybrydowa – skanery i skanowanie
Rozdział ten na 4 stronach rozwija tematykę fotografii hybrydowej.
Historia rozwoju technologii fotograficznych
Znowu wracamy do historii, tym razem na początku znajdziemy mały kalendarz ze spisem ważniejszych wydarzeń w dziedzinie fotografii. W tym rozdziale dowiemy się jak rozwijała się nie tylko sama fotografia (mam na myśli tutaj aparaty fotograficzne), ale też elementy do niej potrzebne, np. papier na którym wywoływało się zdjęcia czy farba, która była składnikiem do „malowania” zdjęcia. Ogólnie historia fotografii w pigułce.
Aneks
Pominąłem słowniczek i przeszedłem do aneksu. W aneksie znajdziemy dodatkowe siedemnaście rozdziałów. Zawiera on zagadnienia szczegółowe, które były omówione pobieżnie gdzieś wcześniej w książce. Nie będę już tego omawiał, zainteresowani spojrzą w spis treści i zobaczą co można tutaj znaleźć. Każdy rozdział ma maksymalnie 3 strony.
Moja ocena końcowa
Moim skromnym zdaniem książka jest bardzo fajna. Nie jest, jak już wcześniej wspomniałem, książką typowo o samej technice fotografowania czy ustawiania modelek itd., ale jest pozycją, po której można zrozumieć cały mechanizm kierujący fotografowaniem. Od początku fotografii do najnowszej technologii i osiągnięć w tej dziedzinie. Myślę, że lektura zarówno dla amatorów, którzy chcą nieco dowiedzieć się o działaniu aparatów i o sposobach oraz metodach fotografowania, ale także dla bardziej zaawansowanych fotografów, którzy chcieliby wiedzieć jak te zdjęcia właściwie powstają. Jak dla mnie bardzo dobra pozycja, bo traktuje zarówno o technicznych aspektach fotografii jak i o technologicznych czy fizycznych działaniach aparatów. Czyli w skrócie mamy tu historie fotografii od fizyki, przez technologie, elementy po zasady dobrego fotografowania. Dodatkowym atutem książki jest to iż posiada wiele ilustracji i tu nie tylko mówię o przykładach zdjęć, ale także o różnych tabelkach, diagramach, histogramach i tak dalej.
Kilka słów o autorze
Leszek J. Pękalski jest z wykształcenia fizykiem teoretykiem. W przeszłości był pracownikiem na Uniwersytecie Gdańskim, po odejściu poświęcił się profesjonalnemu fotografowaniu. W swoim dorobku artystycznym ma wystawy indywidualne oraz ponad dwieście wystaw zbiorowych w kraju i za granicą. Pan Leszek jest również laureatem wielu nagród i wyróżnień oraz współlaureatem licznych publikacji i książek. Od wielu lat wykłada fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Pierwsze wrażenia
Książka została wydrukowana w kwadratowym formacie. Nie spotykamy go często w książkach dla grafików, jednak w pozycjach fotograficznych jest to dość popularne. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie jest to uciążliwe i jakoś przeszkadza mi taki format książki. Ma to na pewno jakieś plusy (większe zdjęcia, więcej zmieści się na stronie). Zawiera ona prawie 360 stron szeroko ilustrowanej treści. Obrazków, zdjęć czy ilustracji znajdziemy tutaj dość sporo. Do książki dołączona jest też płyta CD, na której znajduje się kilka zdjęć zawartych w książce (można je obejrzeć w większej rozdzielczości), spis bibliograficzny, lista ciekawych stron w Internecie i indeks. Właściwie to nie wiem, czy ta płyta jest jakoś szczególnie potrzebna, ale jak jest to warto ją przejrzeć.
Spis treści
Książka składa się z 15 rozdziałów, ostatnim jest „Aneks”, który dodatkowo ma aż 17 rozdziałów (może nie za długich, ale jednak).
Pierwszym rozdziałem jest „Wstęp”, w którego skład wchodzą też „Podziękowania”. Dalej mamy „Aparat fotograficzny – Twoje narzędzie pracy” i jadąc już po kolei „Sprzęt fotograficzny”, „ Podstawowe elementy kontroli obrazu”, Elementy optyki fotograficznej – zarys”, „Pomiar światła i ekspozycja”, „Rozumieć światło: oświetlenie”, „Fotografia barwna – podstawy”, „Fotografia czarno-biała”, „Język fotografii – środki wyrazu i zasady kompozycji”, „Rewolucja: fotografia cyfrowa”, „Fotografia hybrydowa – skanery i skanowanie”, „Historia rozwoju technologii fotograficznych”, „Słowniczek”, „Aneks”. Zainteresowanych szczegółowym spisem treści zachęcam do przejrzenia go na stronie wydawnictwa Helion.
Aparat fotograficzny – Twoje narzędzie pracy
Pomińmy wstęp, który był rozdziałem pierwszym i zacznijmy już od pozostałej treści książki. W tym rozdziale znajdziemy opisy aparatów fotograficznych praktycznie od początku fotografii, ich typy, zasady działania, jak obchodzić się z aparatem by się nie zepsuł jak trzymać aparat i temu podobne tematy. Takie trochę słowo wstępu do lektury – rozgrzewka.
Sprzęt fotograficzny
W tej części zaczniemy omawiać sprzęt fotograficzny. Zarówno ten, który posiadać trzeba oraz te dodatkowe rzeczy dla bardziej zaawansowanych. Dowiemy się tutaj trochę o obiektywach, czym są filtry, poznamy ich rodzaje czy do czego służy osłona przeciwsłoneczna. Wszystko oczywiście na przykładach, opatrzone zdjęciami. Znajdziemy też kilka informacji o telekonwerterach, światłomierzach, czy o tym, czym się różni statyw od monopodu.
Podstawowe elementy kontroli obrazu
Znajdziemy tutaj informacje o migawce i przesłonie. Zasady działania tych dwóch elementów, ich rodzaje oraz jak na przestrzeni lat zmieniała się ich budowa, technika działania. Oczywiście dla tych, którzy nie wiedzą, wyjaśnione jest do czego służą owe elementy i co dzięki nim można uzyskać.
Elementy optyki fotograficznej – zarys
Początek tego rozdziału jest typowo fizyczny. Dowiemy się bowiem w nim trochę na temat samej natury światła. Kilka wzorów i praw fizycznych, które kierują światłem. Po przeczytaniu tego rozdziału, będziemy wiedzieć czym jest astygmatyzm czy dyfrakcja w optyce falowej, czy w końcu aberracja chromatyczna. W dalszej części tego rozdziału zaczniemy już trochę technicznych zagadnień dotyczących samego fotografowania między innymi co to jest fish eye (rybie oko) czy fall-out (winietowanie). Dowiemy się też co nieco o obiektywach typu tilt & shift czy o bokeh. To i wiele innych w owym dziale.
Pomiar światła i ekspozycja
Z technicznych rozdziałów typu, co to jest aparat fotograficzny, jakie są jego elementy, autor przechodzi powoli do aspektów samego ustawienia, praw fizyki itd. W tym rozdziale dalej brniemy w ustawienia. Nauczymy się tutaj co daje nam pomiar światła przez obiektyw i właściwie co to jest. Omówimy też rodzaje tego zjawiska oraz znajdziemy kilka ciekawostek na temat nadmiernego kontrastu i metody na jego zapobieganie.
Rozumieć światło – oświetlenie
Owy siódmy rozdział poświęcony jest w całości światłu. Konkretnie jego trzem typom: światła zastanego (czyli naturalnego), sztucznego i mieszanego. Wskazówki tu zawarte dotyczą ustawienia światła w zależności od pory dnia. Rozdział ten jest bardzo szeroko ilustrowany.
Fotografia barwna
No i powracamy trochę na chwilę fizyki. Trochę o barwach i kolorach, jak je postrzegamy, co zrobić by dobrze odzwierciedlić barwy, jak je widzi aparat, a jak człowiek. Koła barw itd., różne podstawy odnośnie barw i fotografii.
Fotografia czarno-biała
Jak sama nazwa rozdziału mówi, zajmiemy się tutaj fotografią czarno-białą. Dużo dowiemy się z tej części o analogowych procesach wywoływania zdjęć. Co, jak, kolejne etapy wywoływania zdjęć. Opisane tu zagadnienia dotyczącą zarówno tworzenia negatywu jak i pozytywu. Gdzieś w środku rozdziału doszukamy się też tabelki z najczęściej popełnianymi błędami podczas procesów tu opisanych.
Język fotografii – środki wyrazu i zasady kompozycji
Nauczymy się tutaj o zasadach dobrej kompozycji. Takiej, aby widz, który ogląda nasze zdjęcie czuł, iż rozumie co chcieliśmy przez nie przekazać. Dowiemy się czy stosować filtry, a jeśli tak to jakie i w jakich sytuacjach? Jak tworzyć dobrą perspektywę, jak stworzyć dobry walor czy zrozumieć histogram? Na te pytania między innymi znajdziemy odpowiedź w tym rozdziale.
Rewolucja: fotografia cyfrowa
Początek rozdziału, to zarys historyczny fotografii cyfrowej. Dowiemy się jak na przestrzeni dziejów rozwijała się technologicznie fotografia, by dojrzeć do cyfrowej odsłony. Kilka prostych i krótkich podrozdziałów na temat wad i zalet fotografii oraz różnic między analogową a cyfrową techniką i co więcej oferuje ta „nowa”.
Fotografia hybrydowa – skanery i skanowanie
Rozdział ten na 4 stronach rozwija tematykę fotografii hybrydowej.
Historia rozwoju technologii fotograficznych
Znowu wracamy do historii, tym razem na początku znajdziemy mały kalendarz ze spisem ważniejszych wydarzeń w dziedzinie fotografii. W tym rozdziale dowiemy się jak rozwijała się nie tylko sama fotografia (mam na myśli tutaj aparaty fotograficzne), ale też elementy do niej potrzebne, np. papier na którym wywoływało się zdjęcia czy farba, która była składnikiem do „malowania” zdjęcia. Ogólnie historia fotografii w pigułce.
Aneks
Pominąłem słowniczek i przeszedłem do aneksu. W aneksie znajdziemy dodatkowe siedemnaście rozdziałów. Zawiera on zagadnienia szczegółowe, które były omówione pobieżnie gdzieś wcześniej w książce. Nie będę już tego omawiał, zainteresowani spojrzą w spis treści i zobaczą co można tutaj znaleźć. Każdy rozdział ma maksymalnie 3 strony.
Moja ocena końcowa
Moim skromnym zdaniem książka jest bardzo fajna. Nie jest, jak już wcześniej wspomniałem, książką typowo o samej technice fotografowania czy ustawiania modelek itd., ale jest pozycją, po której można zrozumieć cały mechanizm kierujący fotografowaniem. Od początku fotografii do najnowszej technologii i osiągnięć w tej dziedzinie. Myślę, że lektura zarówno dla amatorów, którzy chcą nieco dowiedzieć się o działaniu aparatów i o sposobach oraz metodach fotografowania, ale także dla bardziej zaawansowanych fotografów, którzy chcieliby wiedzieć jak te zdjęcia właściwie powstają. Jak dla mnie bardzo dobra pozycja, bo traktuje zarówno o technicznych aspektach fotografii jak i o technologicznych czy fizycznych działaniach aparatów. Czyli w skrócie mamy tu historie fotografii od fizyki, przez technologie, elementy po zasady dobrego fotografowania. Dodatkowym atutem książki jest to iż posiada wiele ilustracji i tu nie tylko mówię o przykładach zdjęć, ale także o różnych tabelkach, diagramach, histogramach i tak dalej.
grafmag.pl Konrad Lewandowicz, 2013-03-09
Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedza kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących. Wydanie II rozszerzone
„Mów zawsze prawdę, bo informacje, które podajesz można łatwo sprawdzić. Ja twierdzę, coś przeciwnego - 90 proc. informacji, które podajesz na rozmowie rekrutacyjnej, pracodawca nie jest w stanie sprawdzić. Te pozostałe 10 proc., jeśli może sprawdzić, to jest i tak mała szansa, że je sprawdzi, bo nie ma na to czasu albo wystarczającej motywacji. I to jest pierwsza bezcenna informacja, z której możesz skorzystać, czytając tę książkę” - pisze Angelika Śniegocka w swojej książce pt. „Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedzą kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących”. Ta menedżerka, trenerka i wieloletnia rekruterka - bez ogródek, czasem w dość dosadny i bezpośredni sposób zdradza Czytelnikom „ kuchnię wielu rekruterów”. Pisze o tym, że osoby rekrutujące innych do pracy - są tylko ludźmi, mają lepsze i gorsze dni, są czasem leniwi, zmęczeni i niedouczeni, że rozmowa rekrutacyjna to de facto loteria szczęścia, któremu można, i nawet trzeba nieco pomóc, koloryzując np. pewne fakty dotyczące naszego życiorysu.
„Większość kandydatów przepada na rozmowach, bo nie potrafi zaprezentować się, czyli sprzedać swoich umiejętności. Umiejętność prezentacji oparta jest natomiast na perswazji” - zdradza bez ogródek Autorka.
Książka Angeliki Śniegockiej to barwna, wciągająca i pouczająca lektura obowiązkowa dla tych wszystkich, którzy pomimo świetnego wykształcenia i doświadczenia, nie mogą dostać dobrej pracy. Autorka, powołując się na długie doświadczenie w rekrutowaniu pracowników, przeprowadza Czytelników przez wszystkie etapy „rekrutacyjnego poligonu”, wskazując na czyhające tam na nich pułapki.
Pułapki, które owi kandydaci zwykle zastawiają na siebie sami.
„Większość kandydatów przepada na rozmowach, bo nie potrafi zaprezentować się, czyli sprzedać swoich umiejętności. Umiejętność prezentacji oparta jest natomiast na perswazji” - zdradza bez ogródek Autorka.
Książka Angeliki Śniegockiej to barwna, wciągająca i pouczająca lektura obowiązkowa dla tych wszystkich, którzy pomimo świetnego wykształcenia i doświadczenia, nie mogą dostać dobrej pracy. Autorka, powołując się na długie doświadczenie w rekrutowaniu pracowników, przeprowadza Czytelników przez wszystkie etapy „rekrutacyjnego poligonu”, wskazując na czyhające tam na nich pułapki.
Pułapki, które owi kandydaci zwykle zastawiają na siebie sami.
centrumrekrutacyjne.pl Paulina Wilk