Recenzje
Trening mentalny. Gry i zabawy dla dzieci
Jestem matką i doskonale sobie zdaję sprawę ile trudu należy włożyć, aby wpoić dziecku zasady życia we współczesnym świecie oraz, by kształtować ich osobowość tak, by sobie mogły poradzić w sytuacjach, gdy mnie przy nich nie będzie. Rodzicielstwo nie jest łatwe i dlatego często posiłkuje się różnorodnymi poradnikami w tym temacie.
Tym razem postawiłam na zapoznanie się z zagadnieniem jakim jest trening mentalny. Czym jest trening mentalny? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poradniku autorstwa Johanny Pana.
Johanna Pana jest kierowniczką ośrodka w okręgu tenisowym Wiesbaden, nauczycielką wychowania fizycznego ,a także matką dziesięcioletniej córki. Od 1995 roku zawodowo zajmuje się wspieraniem rozwoju dzieci w sporcie.
Co autorka właściwie umieściła w swoim poradniku? Johanna Pana większość część poświęciła ukształtowania dziecka, które chętnie się rusza i spełnia swoje sportowe zainteresowania. Jednak pierwsza cześć przedstawia czynniki, które mają bezpośredni wpływ na ową aktywność w wieku szkolnym. Autorka wykazuje, że trening mentalny to całe życie dziecka, od narodzin do momentu, gdy staje się nastolatkiem i wkracza w świat dorosłych.
W treningu mentalnym nieodzowną rolę sprawuje nauka poprzez zabawę. Jest to idealny sposób , aby dziecko nabywało umiejętności rozumienia, koncentracji, współdziałania itp. Ważne jest również określenie granic dziecku, by miało poczucie bezpieczeństwa. W treningu mentalnym ważne jest także zorganizowanie każdego dnia. Pisarka zamieszcza przykładowe tabele i plany dnia , by dziecku ograniczyć stres związane z tym co nie znane.
W książce znajdziemy wiele rad, które mogą podpowiedzieć rodzicom , jak radzić sobie z dzieciakami. Rady odnoszą się również do zajęć niby prozaicznych, jakimi są : sen czy odżywianie. Niby nieznaczące, ale jakby się przyjrzeć, to wiele opisywanych sytuacji można zauważyć w każdym domu. Jak wiadomo człowiek uczy się całe życie.
Chciałabym zwrócić uwagę na oprawę graficzną tej pozycji. Jest ona pełna barw, zdjęć, propozycji zabaw, zajęć sportowych, które możemy wykonywać razem z dzieckiem i tym samym zawężać nasze więzi. Najważniejsze puenty są bardzo dobrze widocznie dzięki oprawieniu je w dodatkowy kolor. Istotne są także podsumowania pod każdym rozdziałem, dzięki czemu możemy szybko do danej myśli wrócić do szukanej kwestii bez zbędnego wertowania kartek.
Komu bym poleciła ten poradnik? Na pewno każdemu rodzicowi, ale także tym, którzy pracują z dzieciaki, gdyż propozycje gier i zabaw, a nawet ćwiczeń fizycznych można by zastosować w każdym przedszkolu , szkole i na jakikolwiek zajęciach dodatkowych.
Tym razem postawiłam na zapoznanie się z zagadnieniem jakim jest trening mentalny. Czym jest trening mentalny? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poradniku autorstwa Johanny Pana.
Johanna Pana jest kierowniczką ośrodka w okręgu tenisowym Wiesbaden, nauczycielką wychowania fizycznego ,a także matką dziesięcioletniej córki. Od 1995 roku zawodowo zajmuje się wspieraniem rozwoju dzieci w sporcie.
Co autorka właściwie umieściła w swoim poradniku? Johanna Pana większość część poświęciła ukształtowania dziecka, które chętnie się rusza i spełnia swoje sportowe zainteresowania. Jednak pierwsza cześć przedstawia czynniki, które mają bezpośredni wpływ na ową aktywność w wieku szkolnym. Autorka wykazuje, że trening mentalny to całe życie dziecka, od narodzin do momentu, gdy staje się nastolatkiem i wkracza w świat dorosłych.
W treningu mentalnym nieodzowną rolę sprawuje nauka poprzez zabawę. Jest to idealny sposób , aby dziecko nabywało umiejętności rozumienia, koncentracji, współdziałania itp. Ważne jest również określenie granic dziecku, by miało poczucie bezpieczeństwa. W treningu mentalnym ważne jest także zorganizowanie każdego dnia. Pisarka zamieszcza przykładowe tabele i plany dnia , by dziecku ograniczyć stres związane z tym co nie znane.
W książce znajdziemy wiele rad, które mogą podpowiedzieć rodzicom , jak radzić sobie z dzieciakami. Rady odnoszą się również do zajęć niby prozaicznych, jakimi są : sen czy odżywianie. Niby nieznaczące, ale jakby się przyjrzeć, to wiele opisywanych sytuacji można zauważyć w każdym domu. Jak wiadomo człowiek uczy się całe życie.
Chciałabym zwrócić uwagę na oprawę graficzną tej pozycji. Jest ona pełna barw, zdjęć, propozycji zabaw, zajęć sportowych, które możemy wykonywać razem z dzieckiem i tym samym zawężać nasze więzi. Najważniejsze puenty są bardzo dobrze widocznie dzięki oprawieniu je w dodatkowy kolor. Istotne są także podsumowania pod każdym rozdziałem, dzięki czemu możemy szybko do danej myśli wrócić do szukanej kwestii bez zbędnego wertowania kartek.
Komu bym poleciła ten poradnik? Na pewno każdemu rodzicowi, ale także tym, którzy pracują z dzieciaki, gdyż propozycje gier i zabaw, a nawet ćwiczeń fizycznych można by zastosować w każdym przedszkolu , szkole i na jakikolwiek zajęciach dodatkowych.
figlarneczytanie.blogspot.com Książkowe zauroczenie, 2013-02-11
Canoandes. Na podbój kanionu Colca i górskich rzek obu Ameryk
Wiosłuj albo zgiń!
To historia, która czekała na swoją publikację niemal trzy dekady. Dla środowiska turystycznego Krakowa, ale nie tylko, wyprawa kajakarzy z „Bystrza" w 1979 roku jest do dziś owiana legendą. Legendą wielkiej przygody, niemal dla wszystkich w tamtym czasie nieosiągalną, okiełznania najgłębszego kanionu ziemi, peruwiańskiej rzeki Col-ca i dowiedzeniu światu, że polskie charaktery, jak wiosła, można złamać, ale nigdy pokonać.
Wyprawa grupy krakowskich kajakarzy wpisała się w wielkie wydarzenia, które rozegrały się na świecie między 1979 a 1981 rokiem. Echa tych wydarzeń pobrzmiewają w relacjach naszych poszukiwaczy przygody. Ale dziś uderza Czytelnika ich zapał do pokonywania najtrudniejszych rzek, walki ze swą bezsilnością i podziw dla potęgi natury. Opis wyprawy z jej zakulisowymi epizodami, utarczki na latynoskich granicach, wsparcie amerykańskich Polaków, czyta się dziś trochę jak relację nie z tego świata, ale także jak świetną przygodową opowieść, która uwodzi i uczy.
„Dopiero po latach uświadomiłem sobie" - pisze jeden z narratorów, Stefan Danielski - „że spływ rzeką Colca był nie tylko odkrywaniem nieznanego kanionu, ale również okazją do poznania własnego demona, jakim jest strach. Wcześniej nigdy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Pływając na bystrzach na granicy własnych możliwości, strach staje się nieodłącznym elementem eksploracji samego siebie". I jak po latach przyzna ten sam uczestnik ekspedycji: „Kanion stał się częścią nas i naszego życia, tak naprawdę z niego nigdy nie wyszliśmy".
Książka jest nie tylko bogato ilustrowaną opowieścią o egzotycznej ekspedycji. To także książka o powrotach na Colcę, o eksploracji kanionu, refleksji nad historią, żywiołem i ludźmi, którzy w tym miejscu żyją od pokoleń. Jest jednocześnie epilogiem wyprawy, w którym poznajemy obecne losy bohaterów tamtych lat.
To historia, która czekała na swoją publikację niemal trzy dekady. Dla środowiska turystycznego Krakowa, ale nie tylko, wyprawa kajakarzy z „Bystrza" w 1979 roku jest do dziś owiana legendą. Legendą wielkiej przygody, niemal dla wszystkich w tamtym czasie nieosiągalną, okiełznania najgłębszego kanionu ziemi, peruwiańskiej rzeki Col-ca i dowiedzeniu światu, że polskie charaktery, jak wiosła, można złamać, ale nigdy pokonać.
Wyprawa grupy krakowskich kajakarzy wpisała się w wielkie wydarzenia, które rozegrały się na świecie między 1979 a 1981 rokiem. Echa tych wydarzeń pobrzmiewają w relacjach naszych poszukiwaczy przygody. Ale dziś uderza Czytelnika ich zapał do pokonywania najtrudniejszych rzek, walki ze swą bezsilnością i podziw dla potęgi natury. Opis wyprawy z jej zakulisowymi epizodami, utarczki na latynoskich granicach, wsparcie amerykańskich Polaków, czyta się dziś trochę jak relację nie z tego świata, ale także jak świetną przygodową opowieść, która uwodzi i uczy.
„Dopiero po latach uświadomiłem sobie" - pisze jeden z narratorów, Stefan Danielski - „że spływ rzeką Colca był nie tylko odkrywaniem nieznanego kanionu, ale również okazją do poznania własnego demona, jakim jest strach. Wcześniej nigdy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Pływając na bystrzach na granicy własnych możliwości, strach staje się nieodłącznym elementem eksploracji samego siebie". I jak po latach przyzna ten sam uczestnik ekspedycji: „Kanion stał się częścią nas i naszego życia, tak naprawdę z niego nigdy nie wyszliśmy".
Książka jest nie tylko bogato ilustrowaną opowieścią o egzotycznej ekspedycji. To także książka o powrotach na Colcę, o eksploracji kanionu, refleksji nad historią, żywiołem i ludźmi, którzy w tym miejscu żyją od pokoleń. Jest jednocześnie epilogiem wyprawy, w którym poznajemy obecne losy bohaterów tamtych lat.
Tygodnik Angora Ł. AZIK, 2013-03-31
Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedza kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących. Wydanie II rozszerzone
Ta rozmowa może być warta życie... zawodowe
Gdy kończymy szkołę - średnią, wyższą, robiąc doktorat - mamy przed sobą wizję rozmowy, która zwykle nas paraliżuje. To wizja rozmowy z potencjalnym pracodawcą, czyli rozmowy kwalifikacyjnej. By tego lęku się pozbyć, a przynajmniej spróbować go oswoić Wydawnictwo
Onepress proponuje drugie już - oczywiście rozszerzone -wydanie poradnika Angeliki Śniegockiej „Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedzą kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących".
Z poradnika dowiadujemy się m.in., jakie najczęstsze błędy są popełniane przez kandydatów na pracowników podczas rozmowy kwalifikacyjnej i oczywiście, jak ich unikać. Autorka rozprawia się przy okazji z pokutującym powszechnie mitem na temat dobrego „sprzedawania się". Sporo miejsca poświęcono także negocjacjom dotyczącym wynagrodzenia, które wzbudzają zawsze gorące emocje.
Autorka tej niezwykle użytecznej publikacji jest prawnikiem, dyrektorem personalnym i menedżerem z dziesięcioletnim doświadczeniem. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zarządzała ludźmi i tworzyła strategie polityki personalnej w wielu różnych organizacjach. Jest też coachem certyfikowanym przez międzynarodową organizację International Coaching Community.
Gdy kończymy szkołę - średnią, wyższą, robiąc doktorat - mamy przed sobą wizję rozmowy, która zwykle nas paraliżuje. To wizja rozmowy z potencjalnym pracodawcą, czyli rozmowy kwalifikacyjnej. By tego lęku się pozbyć, a przynajmniej spróbować go oswoić Wydawnictwo
Onepress proponuje drugie już - oczywiście rozszerzone -wydanie poradnika Angeliki Śniegockiej „Rozmowa kwalifikacyjna. O czym nie wiedzą kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących".
Z poradnika dowiadujemy się m.in., jakie najczęstsze błędy są popełniane przez kandydatów na pracowników podczas rozmowy kwalifikacyjnej i oczywiście, jak ich unikać. Autorka rozprawia się przy okazji z pokutującym powszechnie mitem na temat dobrego „sprzedawania się". Sporo miejsca poświęcono także negocjacjom dotyczącym wynagrodzenia, które wzbudzają zawsze gorące emocje.
Autorka tej niezwykle użytecznej publikacji jest prawnikiem, dyrektorem personalnym i menedżerem z dziesięcioletnim doświadczeniem. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej zarządzała ludźmi i tworzyła strategie polityki personalnej w wielu różnych organizacjach. Jest też coachem certyfikowanym przez międzynarodową organizację International Coaching Community.
POLSKA - DZIENNIK BAŁTYCKI 2013-03-25
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki
Książek o zarządzaniu czasem jest naprawdę wiele. Żyjąc w ciągłym pędzie, nieustannej gonitwie, kupiłem kilka z nich aby jakoś uporządkować moje działania. Większość z nich opiera się na standardowych poradach, polegających na odłączeniu się od sieci, wybieraniu konkretnych godzin na odpisywanie na maile itp. „Lifehacker” był zatem kolejną już pozycją, o takiej tematyce, która trafiła do moich rąk. Gdy rozpocząłem jej lekturę poczułem jakby ta książka pisana była konkretnie do mnie. Poznając strona po stronie ciekawe wskazówki, zrozumiałem jak nie wiele trzeba aby wiele zmienić! Wystarczy zapał i… komputer. Najlepiej z systemem OSX.
Komputery pomagają nam w coraz to większej liczbie domowych obowiązków. Za ich pomocą opłacamy rachunki, robimy zakupy, czytamy informacje. Często jednak wykonywanie takich operacji pochłania długie godziny. I co dziwne, nie przyśpiesza tego nawet wzrost prędkości Internetu. Czemu? Ulegamy różnorakim „przeszkadzajkom”, które odciągają nas od głównych zadań. Wraz ze wzrostem popularności sieci, ich liczba stale rośnie, a my coraz łatwiej dajemy się skusić. Książka „Lifehacker Jak żyć i pracować z głową” pokazuje wprost jak wykorzystać czas, który mamy.
Lifehacker to nie typowa książka z nakazami i zakazami, dotyczącymi zasad dobrego życia. To zbiór porad, wskazówek, które na konkretnych przykładach pokazują jak i co warto by zmienić w swoim postępowaniu. Co ważne, autorzy nie nakłaniają do stosowania się do wszystkich rad – wręcz przeciwnie: polecają czytelnikowi wybranie tych, które tyczą się konkretnie jego problemu, a pozostałe rozdziały pozostawić na przyszłość. Przytoczę jeden z przykładów: sztuka robienia notatek. Już od kilku lat, w punktach wypisuję sobie listę czynności, którą mam wykonać. Do tej pory, skupiałem się na bardziej ogólnych poleceniach: „Spakuj telefon do wysłania”, „Zrób porządek na dysku”. Są to czynności zajmujące sporo czasu, zatem gdy dysponowałem 5 – 10 minutami czasu wolnego, zwykle traciłem go bezczynnie. Za radą Lifehackera, „rozbiłem” duże zadania na mniejsze np. „Wydrukuj adres do klienta z Allegro”, „Przynieś ze strychu pudełko na telefon” czy „Przenieś katalog zdjęcia na dysk USB”. Tym samym lista jest sporo dłuższa, ale dużo łatwiejsza. Mogę zająć się realizacją pojedynczych punktów, mając raptem chwilę wolnego czasu.
To oczywiście przykład z dziedziny życia ogólnego. Sam Lifehacker opiera się jednak w sporej części na przyśpieszaniu pracy przy komputerze. Co ważne wszelkie porady są pisane w bardzo prostym stylu, że nawet komputerowy laik da sobie z nimi radę. Adam Pash i Gina Trapani krok po kroku pokazują narzędzia, które mogą uniemożliwić nam rozproszenie w codziennej pracy, czy wykonywanie codziennych operacji. Tym co bardzo mnie zaskoczyło, był fakt dotyczący tego ile wskazówek, dedykowanych jest użytkownikom OSX. Gdy pierwsza część Lifehackera trafiła w moje ręce, korzystałem już z iMaca i iPada. Szukałem wtedy porad jak jeszcze lepiej wykorzystać te platformy. I udało mi się to znaleźć właśnie w tej książce, chociaż naprawdę się tego nie spodziewałem. W ostatnim rozdziale, prawie 30 stron poświęconych jest aplikacjom i trickom dostępnych wyłącznie dla systemu Apple.
Gdy dowiedziałem się zatem, że pojawiła się druga część tej jakże ciekawej lektury, bez wahania zdecydowałem się ją kupić. Z niecierpliwością oczekiwałem na listonosza, który miał dostarczyć mi kolejny pakiet ciekawych wskazówek. Przez osiem miesięcy, jakie minęło odkąd przeczytałem tom pierwszy, zdążyłem zupełnie zrezygnować z Windows, Androida i niemalże całkowicie zamknąć się w Apple’owym świecie.
Okazało się, że zostałem po raz kolejny bardzo zaskoczony. Drugi tom „Lifehackera”, to przede wszystkim zbiór porad, dla użytkowników Androida i Windows! Autorzy skupiają się na jeszcze lepszym wykorzystaniu platform mobilnych, niemalże zupełnie pomijając przy tym rozwiązania, dostępne wyłącznie dla użytkowników iOS. Oczywiście nie oznacza to, że korzystający z mobilnej architektury Apple nie znajdą w tej książce nic dla siebie. Większość opisanych programów dostępnych jest dla dwóch najpopularniejszych platform na rynku. Choć są i takie, które wymagają „złamanego iOS”, lub „tylko Androida”. Jest to naprawdę duża zmiana, w stosunku do pierwszego tomu, gdzie produkty bez „nadgryzionego jabłuszka”, traktowane były jako coś dodatkowego. Nie wiem czym podyktowana jest ta zmiana, lecz domyślam się, że ma to pozwolić dotrzeć do jeszcze szerszego grona czytelników.
Adam Pash i Gina Trapanii w drugim tomie swojej książki, skupiają się na rozwiązaniach mobilnych, usługach cloud computing i nowoczesnych technologiach. Stąd opis takich narzędzi jak Evernote, PayPal czy Windows 8. Są to opisy kierowane głównie do mniej doświadczonych użytkowników, którzy korzystają już z komputera, ale chcieliby go jeszcze lepiej wykorzystać. Co ważne takie opcje opisywane są bardzo klarownie, tak aby nowy użytkownik, mógł je bez problemu zrozumieć. Dla bardziej doświadczonego użytkownika, może to wydać się nużące, ale jak wspomniałem wcześniej „Lifehackera” nie czyta się od deski do deski. Dla zaawansowanych przygotowano instrukcje dotyczące m.in. uruchamiania serwera WWW czy automatyzacja smartphone za pomocą Taskera.
Podsumowując – Lifehackera mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim. Jest to pozycja tak uniwersalna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Sugeruję zacząć od pierwszego tomu, gdyż znajdują się w nim bardziej uniwersalne wskazówki. Tom drugi, to natomiast zbiór rzadziej spotykanych, ale nie mniej ciekawych rozwiązań, które mogą przydać się w codziennym życiu. Doba może mieć więcej niż 24 godziny! Naprawdę!
Komputery pomagają nam w coraz to większej liczbie domowych obowiązków. Za ich pomocą opłacamy rachunki, robimy zakupy, czytamy informacje. Często jednak wykonywanie takich operacji pochłania długie godziny. I co dziwne, nie przyśpiesza tego nawet wzrost prędkości Internetu. Czemu? Ulegamy różnorakim „przeszkadzajkom”, które odciągają nas od głównych zadań. Wraz ze wzrostem popularności sieci, ich liczba stale rośnie, a my coraz łatwiej dajemy się skusić. Książka „Lifehacker Jak żyć i pracować z głową” pokazuje wprost jak wykorzystać czas, który mamy.
Lifehacker to nie typowa książka z nakazami i zakazami, dotyczącymi zasad dobrego życia. To zbiór porad, wskazówek, które na konkretnych przykładach pokazują jak i co warto by zmienić w swoim postępowaniu. Co ważne, autorzy nie nakłaniają do stosowania się do wszystkich rad – wręcz przeciwnie: polecają czytelnikowi wybranie tych, które tyczą się konkretnie jego problemu, a pozostałe rozdziały pozostawić na przyszłość. Przytoczę jeden z przykładów: sztuka robienia notatek. Już od kilku lat, w punktach wypisuję sobie listę czynności, którą mam wykonać. Do tej pory, skupiałem się na bardziej ogólnych poleceniach: „Spakuj telefon do wysłania”, „Zrób porządek na dysku”. Są to czynności zajmujące sporo czasu, zatem gdy dysponowałem 5 – 10 minutami czasu wolnego, zwykle traciłem go bezczynnie. Za radą Lifehackera, „rozbiłem” duże zadania na mniejsze np. „Wydrukuj adres do klienta z Allegro”, „Przynieś ze strychu pudełko na telefon” czy „Przenieś katalog zdjęcia na dysk USB”. Tym samym lista jest sporo dłuższa, ale dużo łatwiejsza. Mogę zająć się realizacją pojedynczych punktów, mając raptem chwilę wolnego czasu.
To oczywiście przykład z dziedziny życia ogólnego. Sam Lifehacker opiera się jednak w sporej części na przyśpieszaniu pracy przy komputerze. Co ważne wszelkie porady są pisane w bardzo prostym stylu, że nawet komputerowy laik da sobie z nimi radę. Adam Pash i Gina Trapani krok po kroku pokazują narzędzia, które mogą uniemożliwić nam rozproszenie w codziennej pracy, czy wykonywanie codziennych operacji. Tym co bardzo mnie zaskoczyło, był fakt dotyczący tego ile wskazówek, dedykowanych jest użytkownikom OSX. Gdy pierwsza część Lifehackera trafiła w moje ręce, korzystałem już z iMaca i iPada. Szukałem wtedy porad jak jeszcze lepiej wykorzystać te platformy. I udało mi się to znaleźć właśnie w tej książce, chociaż naprawdę się tego nie spodziewałem. W ostatnim rozdziale, prawie 30 stron poświęconych jest aplikacjom i trickom dostępnych wyłącznie dla systemu Apple.
Gdy dowiedziałem się zatem, że pojawiła się druga część tej jakże ciekawej lektury, bez wahania zdecydowałem się ją kupić. Z niecierpliwością oczekiwałem na listonosza, który miał dostarczyć mi kolejny pakiet ciekawych wskazówek. Przez osiem miesięcy, jakie minęło odkąd przeczytałem tom pierwszy, zdążyłem zupełnie zrezygnować z Windows, Androida i niemalże całkowicie zamknąć się w Apple’owym świecie.
Okazało się, że zostałem po raz kolejny bardzo zaskoczony. Drugi tom „Lifehackera”, to przede wszystkim zbiór porad, dla użytkowników Androida i Windows! Autorzy skupiają się na jeszcze lepszym wykorzystaniu platform mobilnych, niemalże zupełnie pomijając przy tym rozwiązania, dostępne wyłącznie dla użytkowników iOS. Oczywiście nie oznacza to, że korzystający z mobilnej architektury Apple nie znajdą w tej książce nic dla siebie. Większość opisanych programów dostępnych jest dla dwóch najpopularniejszych platform na rynku. Choć są i takie, które wymagają „złamanego iOS”, lub „tylko Androida”. Jest to naprawdę duża zmiana, w stosunku do pierwszego tomu, gdzie produkty bez „nadgryzionego jabłuszka”, traktowane były jako coś dodatkowego. Nie wiem czym podyktowana jest ta zmiana, lecz domyślam się, że ma to pozwolić dotrzeć do jeszcze szerszego grona czytelników.
Adam Pash i Gina Trapanii w drugim tomie swojej książki, skupiają się na rozwiązaniach mobilnych, usługach cloud computing i nowoczesnych technologiach. Stąd opis takich narzędzi jak Evernote, PayPal czy Windows 8. Są to opisy kierowane głównie do mniej doświadczonych użytkowników, którzy korzystają już z komputera, ale chcieliby go jeszcze lepiej wykorzystać. Co ważne takie opcje opisywane są bardzo klarownie, tak aby nowy użytkownik, mógł je bez problemu zrozumieć. Dla bardziej doświadczonego użytkownika, może to wydać się nużące, ale jak wspomniałem wcześniej „Lifehackera” nie czyta się od deski do deski. Dla zaawansowanych przygotowano instrukcje dotyczące m.in. uruchamiania serwera WWW czy automatyzacja smartphone za pomocą Taskera.
Podsumowując – Lifehackera mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim. Jest to pozycja tak uniwersalna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Sugeruję zacząć od pierwszego tomu, gdyż znajdują się w nim bardziej uniwersalne wskazówki. Tom drugi, to natomiast zbiór rzadziej spotykanych, ale nie mniej ciekawych rozwiązań, które mogą przydać się w codziennym życiu. Doba może mieć więcej niż 24 godziny! Naprawdę!
helpmac.pl Jakub Stanisław Wolak
Uwodzicielska mowa ciała. Oczaruj, zdobądź i zatrzymaj faceta
„Uwodzicielska mowa ciała” nie jest pozycją, która należy do najkrótszych pomimo to z miłą chęcią zagląda się do wewnątrz. Swój wpływ ma na to przyciągająca uwagę okładka, która właśnie bezdźwięcznie zachęca by zobaczyć co się pod nią kryje.
Gdy zajrzymy już do środka znajdziemy tam różne zdjęcia, ciekawostki czy informacje rzadko spotykane, chociażby na temat zapachu stóp i co mogłoby być przyczyną przetrwania takiego zjawiska na przestrzeni stuleci i dlaczego poprzez ewolucję nie zostało to zniwelowane. Oprócz nazwijmy to „tekstu podstawowego” mamy tu także „spojrzenie na ciało” czy ramki z dodatkowymi informacjami, gdzie chociażby możemy poczytać o wyglądzie/budowie rzęs, a nawet przedstawiona jest jedna rzęsa „w zbliżeniu”.
Pozycja ta wydaje się napisana jakby z przymrużeniem oka, choć można zdobyć tu sporo ciekawych informacji przedstawione zostały one w dowcipny sposób. Przez co bardzo miło się czyta tę książkę. Znajdują się w niej liczne odniesienia do życia w czasach kiedy człowiek mieszkał jeszcze w jaskiniach. Prehistoria przeplata się z czasami nowoczesnymi w bardzo przystępny sposób.
„Uwodzicielska mowa ciała” jest pozycją napisaną w sposób, który nie utrudnia zrozumienia przekazywanych danych, z dozą humoru i pewnym dystansem do sprawy nie zapominając jednak o ważnych elementach jakim w tej pozycji jest mowa ciała. Znajdują się tu także informacje poboczne jak na przykład wskazane zostało jak można ustalić długość swoich nóg w stosunku do wzrostu. Zawiera więc wiele ciekawych elementów, informacji. Raz bardziej przydatnych raz mniej, bywają one dziwne, zaskakujące, bądź takie, które czytelnik już skądś zna. Książka ta może się spodobać. Dodatkowo może być ciekawostką nie tylko dla płci pięknej ale również dla mężczyzn, choć mogą oni z większym dystansem do niej podejść. Skierowana wydaje się do Pań, nie znaczy jednak to, że Panowie mają zakaz zaglądania :)
Gdy zajrzymy już do środka znajdziemy tam różne zdjęcia, ciekawostki czy informacje rzadko spotykane, chociażby na temat zapachu stóp i co mogłoby być przyczyną przetrwania takiego zjawiska na przestrzeni stuleci i dlaczego poprzez ewolucję nie zostało to zniwelowane. Oprócz nazwijmy to „tekstu podstawowego” mamy tu także „spojrzenie na ciało” czy ramki z dodatkowymi informacjami, gdzie chociażby możemy poczytać o wyglądzie/budowie rzęs, a nawet przedstawiona jest jedna rzęsa „w zbliżeniu”.
Pozycja ta wydaje się napisana jakby z przymrużeniem oka, choć można zdobyć tu sporo ciekawych informacji przedstawione zostały one w dowcipny sposób. Przez co bardzo miło się czyta tę książkę. Znajdują się w niej liczne odniesienia do życia w czasach kiedy człowiek mieszkał jeszcze w jaskiniach. Prehistoria przeplata się z czasami nowoczesnymi w bardzo przystępny sposób.
„Uwodzicielska mowa ciała” jest pozycją napisaną w sposób, który nie utrudnia zrozumienia przekazywanych danych, z dozą humoru i pewnym dystansem do sprawy nie zapominając jednak o ważnych elementach jakim w tej pozycji jest mowa ciała. Znajdują się tu także informacje poboczne jak na przykład wskazane zostało jak można ustalić długość swoich nóg w stosunku do wzrostu. Zawiera więc wiele ciekawych elementów, informacji. Raz bardziej przydatnych raz mniej, bywają one dziwne, zaskakujące, bądź takie, które czytelnik już skądś zna. Książka ta może się spodobać. Dodatkowo może być ciekawostką nie tylko dla płci pięknej ale również dla mężczyzn, choć mogą oni z większym dystansem do niej podejść. Skierowana wydaje się do Pań, nie znaczy jednak to, że Panowie mają zakaz zaglądania :)
swiatairi.blogspot.com Airi, 2013-03-18