ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Kalejdoskop fotografii. Między techniką a sztuką

Dziś niemal każdy jest fotografem. Aparaty fotograficzne - głównie te wbudowane w telefony komórkowe - są powszechnie używane, ale od kilku lat daje się również zauważyć ogromne zainteresowanie lustrzankami cyfrowymi. Niegdyś utożsamiane z fotografią profesjonalną, obecnie wiodą prym wśród zwykłych pstrykaczy, mimo iż ci często nie potrafią w pełni wykorzystać możliwości aparatu, gdyż nie posiadają elementarnej wiedzy na temat fotografii czy budowy aparatu. Nie rozumiem tego pędu do zaawansowanej technologii, jeśli nie potrafi się z jej dobrodziejstw korzystać. Nie potrafię również pojąć przekonania, że im lepszy aparat, tym lepsze zdjęcia "robi"; przecież wszystko zależy od osoby, która naciska spust migawki! Jak powiedział Mike Johnston zacytowany w motcie Kalejdoskopu fotografii: Dziewięćdziesiąt dziewięć procent największych arcydzieł w historii fotografii powstało przy użyciu sprzętu, którego nie uznałby za dostatecznie dobry typowy współczesny użytkownik aparatu cyfrowego*. Przeciętny pstrykacz nie zdaje sobie sprawy z tego, że aparat jest tylko środkiem do celu - zmaterializowania wizji artystycznej w postaci obrazu zatrzymanego w kadrze - i nawet najlepszy (i najdroższy) model nie stworzy doskonałych fotografii, jeżeli osoba obsługująca go nie będzie świadoma istoty fotografii. Tę własnie świadomość pomaga zbudować Leszek J. Pękalski.

Autor Kalejdoskopu fotografii z wykształcenia jest fizykiem, z zamiłowania - fotografem. Połączenie ścisłego umysłu z artystyczną duszą pozwoliło mu realizować się na polu fotografii - wystawiać swoje zdjęcia w kraju i za granicą, zdobywać liczne nagrody oraz szerzyć wiedzę o fotografii, wykładając w gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz pisząc książki takie jak Kalejdoskop fotografii. Większość znanych mi publikacji skupia się głównie na omówieniu sprzętu i najczęściej fotografowanych tematów, pomijając kwestie techniczne czy optyczne. Pękalski podejmuje te kwestie w swojej publikacji i omawia budowę aparatu i funkcjonowanie jego poszczególnych elementów, zjawiska optyczne, sposoby wykorzystania światła, środki wyrazu (perspektywa, głębia ostrości, faktury, kolor) oraz techniki fotograficzne: czarno-białą oraz barwną, a także historię rozwoju fotografii.

Z tak obszernym i rzetelnym opracowaniem nie spotkałam się wcześniej, wprawdzie Kurt Dieter Solf w swojej Fotografii poruszał podobną tematykę, jednak zarówno sposób przekazania wiedzy, jak i forma książki działają na korzyść Kalejdoskopu fotografii. Choć wiele kwestii było mi wcześniej znanych, Pękalski przekazał mi sporą dawkę nowej wiedzy, głównie na temat optyki. Ta została podana w przystępny sposób oraz zilustrowana schematami, co znacznie ułatwiało zrozumienie procesów fizycznych zachodzących w fotografii. Jedynym mankamentem książki jest kwadratowy format przy sporym rozmiarze publikacji, przez co czytało się ją niewygodnie.
poczytajka.blogspot.com 2013-08-22

Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków

"Jeżeli wydaje Ci się, że coś jest niemożliwe, pamiętaj, iż to tylko Twoje przekonanie, oparte na doświadczeniach, a nie na rzeczywistości. Być może, gdy zmienisz strategię, rzeczy niemożliwe staną się możliwe."

Brakuje wam czasami wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu? A w realizacji waszych marzeń przeszkadzają wam nawyki, które trudno wyeliminować z codziennego życia? Na te wszystkie niedogodności istnieje jedno, proste rozwiązanie – połączenie nawyku z wytrwałością, czyli wypracowanie w sobie nawyku wytrwałości.

Anna Kuraszyńska to absolwentka psychologii stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jej praca zawodowa skupie się w głównej mierze na nurcie behawioralno - poznawczym i humanistycznym. Autorka stara się pomagać ludziom w udoskonaleniu swojego życia poprzez strategię małych kroków.

"Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków" to poradnik podzielony na pięć rozdziałów. Pierwszy rozdział o ogólnej treści, przedstawia istotę wytrwałości i powszechnych problemów związanych z tą cechą. Kolejne cztery rozdziały dotykają tematów porzucenia różnego rodzaju nałogów: odchudzania, wykonywania wymarzonej pracy oraz trwania w szczęśliwym związku z drugą osobą. Cała publikacja ukazuje możliwości wypracowania w sobie nawyku wytrwałości, poprzez systematyczne działanie.

Autorka niniejszej książki stara się uzmysłowić czytelnikom, iż jedynie metodą małych kroków, człowiek jest w stanie osiągnąć zamierzone cele. Zgodnie z tą teorią, proces pozbycia się kłopotliwego nałogu w postaci palenia papierosów musi zostać rozłożony w czasie. I trudno nie zgodzić się z ta tezą w przypadku ludzi, którzy z dnia na dzień rzucają całkowicie palenie, by po jakimś czasie do niego powrócić. Takie działanie ma efekt krótkotrwały i niezadowalający. Analogicznie sytuacja przedstawia się w odchudzaniem. Zbyt restrykcyjna dieta, którą nagle wprowadzamy do naszego organizmu, skutkuje chwilową utratą wagi, by w końcowym rezultacie przybrać efekty jojo. Te dwa przywołane przeze mnie przypadki potwierdzają teorię autorki. W poradniku znajdziecie opis strategii małych kroków. Znajdziecie również odpowiedź na pytania dotyczące jej praktycznego zastosowania w życiu.

Najciekawszym rozdziałem w całej publikacji jest rozdział o wymarzonej pracy. Autorka zadaje konkretne pytania, pod wpływem których czytelnik może sobie uświadomić wiele spraw. Wartym podkreślenia jest również mnogość cytatów przywoływanych w treści poradnika. Cytatów, często śmiesznych ale i pouczających. Przekrój twórców tych złotych myśli jest naprawdę duży, od Marka Twaina do Vincenta van Gogha. Jedyne co może zakłócać odbiór całej publikacji są na szczęście nieliczne nawiązania do Boga i istoty człowieka w jego obliczu. Uważam, że w poradniku o takim charakterze, sprawy religii powinny zostać pominięte.

Książka jest cieniutka, posiada zaledwie sto cztery strony, nadaje się więc doskonale na jeden wieczór. Anna Kuraszyńska stara się dotrzeć do odbiorcy prostym i przejrzystym językiem, ukazując docierające do wyobraźni przykłady i porównania. To niewątpliwie atuty tego poradnika.

Publikacja "Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków" zmotywowała mnie do wypracowania silniejszego nawyku wytrwałości, skoncentrowanego na konkretnych obszarach mojego życia. Dowodem na taki stan rzeczy jest niniejsza recenzja, która powstała w oparciu o jedną z rad autorki: "Gdy nie chce ci się czegoś zrobić, wstań i to zrób". Nie musiałam na szczęście wstawać, wystarczyło otworzyć laptopa… Polecam.
Subiektywnie o książkach 2013-08-19

Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu

Julian Assange – założyciel Wikileaks wraz z Jacobem Appelbaumem, Andy Mullerem i Jeremie Zimmermanem dyskutują na temat przyszłości internetu – medium, która ma nadal (?) zmieniać świat.

Uczestnicy dyskusji podkreślają przede wszystkim jedną rzecz. Internet jest polem wolności, jakiego w historii nie było. Krzykacze w parkach czy protesty na ulicach to nic w porównaniu z siłą sieci, która ujawniła się nie raz. Egipt, Syria czy Turcja pokazały, jak można wykorzystać media społecznościowe do walki z reżimem. Walki może nie do końca skutecznej – ale na wielu polach wygranej.

Mało kto jednak w tej wizji zauważa, że internet to jeszcze lepsze pole dla systemów totalitarnych, które zawsze dążyły do całkowitej (czytaj: 24 godzinnej) kontroli ludzkich serc i umysłów. Assange wraz z kolegami podają szereg przykładów miejsc na świecie, gdzie człowiek „wolny” jest tylko na papierze. Władza (pojęcia tego uczestnicy dyskusji nie przypisują tylko politykom) wie, co, gdzie i jak czyni obywatel X. Andy Muller pokazuje przykład Libii, która niby wyzwolona – nadal jest pod panowaniem grupy ludzi „trzymającej władzę”.

W całej rozmowie przewija się nie tylko motyw sieci i nowych technologii. Autorzy tego wywodu ciekawie mówią na temat przeszłości i ówczesnych systemów kontroli. Co z dokumentami, które powstały w tamtym czasie? Jaki świat tworzyć – ten konfrontujący się z przeszłości? Czy ten, który wszystko, co dobre i złe zamyka polityką grubej kreski?

Spodziewających się odważnych manifestów muszę zasmucić. Wezwania do rewolucji nie znajdzie się w tej książce. Trzeba natomiast przyznać, że to porządny wkład w szereg dyskusji i opinii na temat przyszłości sieci.

Ciekawe, czy się spełni ta wizja.
ksiazka-online.pl 2013-08-09

Matrioszka Rosja i Jastrząb

W zbiorze reportaży z Dagestanu i Czeczenii, „Matrioszka w hidżabie”, Iwona Kaliszewska i Maciej Falkowski opisywali Kaukaz jako składającą się z wielu babuszek matrioszkę*, w której rosyjska jest tylko pierwsza, zewnętrzna. Każda kolejna – piszą - miałaby już z Rosją niewiele wspólnego.** Korespondent Polskiego Radia, Maciej Jastrzębski, użył metafory drewnianej lalki do opisania Rosji: Kiedy kupujemy matrioszkę, najczęściej nie otwieramy jej, nie zaglądamy do środka. Wybieramy tę, której główna postać wydaje nam się najbardziej interesująca. Dopiero w domu, otwierając kolejne lalki, dowiadujemy się, co każda z nich skrywa w środku. Wydaje mi się, że poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco mniejsza, widać subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać się nam brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim zainteresowaniem. I tak aż do ostatniej, najmniejszej laleczki, która jest naga, bez wizerunków i ozdób. Niektórzy nazywają ją duszą matrioszki. Poznając Rosję, również odkrywamy jej kolejne warstwy. Nie każda z odsłon wywołuje nasz entuzjazm. Bywa tak, że przez długi czas nie mamy odwagi zajrzeć głębiej. Wątpię też, aby kiedykolwiek udało się nam dotrzeć do tej najmniejszej, nagiej laleczki.***

Z książką Jastrzębskiego jest trochę jak z otwieraniem kolejnych lalek zamkniętych w największej matrioszce – niektóre strony chce się pominąć, do innych wracać wiele razy. „Matrioszka Rosja i Jastrząb” chwilami porywa, za moment usypia, żeby znowu niespodziewanie obudzić. Nie wiem czy było to zamierzone, ale trzeba przyznać, że dziennikarzowi całkiem nieźle udało się oddać rytm największego państwa na świecie, który już na samym początku mocno go zaskoczył.

Jastrzębski pisze, że jest to Rosja widziana jego oczami. Ale o wiele ciekawsze niż te o Rosji są fragmenty dotyczące Moskwy. To tam autor mieszka, poznaje nietuzinkowych ludzi i rejestruje codzienność. Opisuje największe europejskie miasto z topograficzną wręcz dokładnością, oprowadza po kolejnych ulicach, jak rasowy przewodnik opowiada o tajemniczych stacjach metra, najbardziej znanych zabytkach, jak i miejscach, o których istnieniu mało kto słyszał. Opinie dotyczące całego kraju pojawiają się najczęściej w formie zasłyszanych anegdot, przeczytanych ciekawostek lub relacji ze spotkań.

Szkoda, że Jastrzębski tylko hasłowo potraktował wiele kwestii, które warto byłoby rozwinąć (albo pominąć, jeśli nie miało się zamiaru powiedzieć o nich więcej). Zwłaszcza ostatni – chyba najbardziej chaotyczny – rozdział przypomina bardziej „ślizganie się” po powierzchni i zarzucanie ciekawostkami. Czytam o rosyjskich ambicjach podboju kosmosu, by za chwilę przejść do zawartości talerza statystycznego żołnierza. Produkcja kawioru w następnym akapicie jest już Rosjanką, która – jak wszystkie inne Rosjanki – uwielbia kupować ubrania.

Trochę za tą Rosją nie nadążam, ale niewątpliwie ma to swój urok. Bardzo trafne wydaje się zdanie o tym, że nigdy nie dotrzemy do ostatniej, najmniejszej matrioszki. Jako, że należę do tych, którzy już dość długo je oglądają, odkładają, sięgają po inne i wracają do tych, które odłożyli, nawet mi się to nienadążanie podoba. Jastrzębski, koniec końców, nie próbuje przekonać do nadążania za Rosją, tylko pokazuje, że każdy przyglądający się matrioszkom, nie nadąża za nią na swój sposób.
Lubimy Czytać Aleksandra Bączek, 2013-08-15

Pigułka przywództwa. Brakujący element motywujący ludzi

(...) Druga propozycja dla szefów, chcących wzmacniać status swój i swojej firmy to bardzo oryginalne wydawnictwo „Pigułka przywództwa. Brakujący element motywujący ludzi", przygotowane przez Kena Blancharda i Marka Muchnicka. Poradnik ma charakter zabawnej przypowieści o koncepcjach przewodzenia załodze - przy wsparciu tytułową pigułką (łykaną co sześć godzin) lub bez niej, za to poprzez doskonalenie umiejętności motywowania pracowników, opanowanie perfekcyjnych technik zarządzania działem oraz pracę nad indywidualną charyzmą.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-08-19