Recenzje
"Stary", młodzi i morze. Od Antarktydy do Alaski. Wyprawa wokół obu Ameryk
Książka ""Stary", młodzi i morze" jest pochwałą odwagi i szaleństwa jednocześnie. Jest o potędze przyjaźni, pasji i upartego dążenia do celu. Przede wszystkim jednak to pean na cześć realizacji marzeń.
Jak piszą autorzy i zarazem uczestnicy wydarzeń "wszystko zaczęło się od marzeń. Od postanowienia nastolatków, że w trakcie studiów wybudują jacht, a po otrzymaniu dyplomu popłyną w wielką podróż dookoła świata".
""Stary", młodzi i morze" to pełna przygód i humoru opowieść o grupie 20-latków, którzy na pokładzie jachtu "Stary" opłynęli Amerykę Południową i przez Horn dotarli do Antarktydy - jako najmłodsi Polacy w historii, a niewiele później jako najmłodsza ekipa na świecie i w rekordowym czasie przepłynęli legendarne Przejście Północno-Zachodnie - z Atlantyku na Pacyfik przez północną Kanadę. To jak żeglarski Everest i K2. Mało kto decyduje się na to przed czterdziestką, oni to zrobili, mając lat o połowę mniej.
Jak piszą autorzy i zarazem uczestnicy wydarzeń "wszystko zaczęło się od marzeń. Od postanowienia nastolatków, że w trakcie studiów wybudują jacht, a po otrzymaniu dyplomu popłyną w wielką podróż dookoła świata".
""Stary", młodzi i morze" to pełna przygód i humoru opowieść o grupie 20-latków, którzy na pokładzie jachtu "Stary" opłynęli Amerykę Południową i przez Horn dotarli do Antarktydy - jako najmłodsi Polacy w historii, a niewiele później jako najmłodsza ekipa na świecie i w rekordowym czasie przepłynęli legendarne Przejście Północno-Zachodnie - z Atlantyku na Pacyfik przez północną Kanadę. To jak żeglarski Everest i K2. Mało kto decyduje się na to przed czterdziestką, oni to zrobili, mając lat o połowę mniej.
Polskie Radio Pr.3 (Trójka) 2013-08-31
Kalejdoskop fotografii. Między techniką a sztuką
I znów książka która zadziwia na plus. Już wydawało mi się że książki wałkujące temat podstaw fotografii to dla mnie strata czasu i powielanie tych samych tekstów, a tu przyjemne rozczarowanie, książka po którą powinien sięgnąć każdy, a przynajmniej mieć w zanadrzu swojej biblioteczki. Książka "Kalejdoskop fotografii. Między techniką a sztuką" autorstwa Leszka Pękalskiego leżała i czekała na swoją kolejkę od dłuższego czasu, autor niestety nie był mi znany wcześniej ni to z nazwiska ni z wcześniejszych wydań książkowych bardziej kojarzył mi się z "Wampirem z Bytowa" na szczęście to inna osoba i zupełnie inna bajka.
Podręcznik, bo tak go należy traktować, kierowany jest do wszystkich fotografów chcących bardziej zgłębić zagadnienia związane z optyką, fizyką, chemią oraz historią fotografii. Książka mimo, że zawiera dużo wzorów, wykresów, tabelek oraz schematów np. soczewek w obiektywach, napisana jest zrozumiałym językiem przyswajalnym przez amatorów i przez zawodowców.
W książce mamy trzynaście rozdziałów plus słowniczek i aneksy.
Po wstępie mamy dwa rozdziały o sprzęcie (aparaty, obiektywy i osprzęt) są to dosyć krótkie rozdziały wprowadzające nas w temat
Następnie w kilku rozdziałach pokazane zostały informacje o elementach wpływających na zdjęcia migawka, przysłona, o optyce z punktu widzenia fizyki, o wadach odwzorowania optycznego obiektywów, typy obiektywów, o pomiarze światła, oświetleniu, o barwie, fotografii czarno - białej, o analogowej ciemni, kompozycji. Ostatni rozdział zawiera historię fotografii od średniowiecza po czasy współczesne. Kończą książkę słowniczek, w którym można szukać gdy nie mamy pojęcia o takich terminach jak np. aperture, barrel, kaustyka, shutter i wiele innych z którymi można się spotkać w innych opracowaniach (a nie koniecznie są one w nich wyjaśnione. Aneks przybliża nam lub przypomina zjawiska fizyczne, reguły i prawa fizyki, które dotyczą optyki i mają związek z fotografią np. zjawisko Schwarzschilda, prawo Snelliusa, reguła Fermata, współczynnik makro, reguła Scheimpfluga itp. umieszczone w jednym miejscu czekające na wykorzystanie w razie potrzeby.
Oceniając książkę jest to świetna skarbnica wiedzy, którą można polecić wszystkim fotografią zainteresowanych. Mamy tu zgromadzoną esencję wiedzy o fotografii od historii, przez osprzęt, zagadnienia fizyki optycznej po samo wykonywanie zdjęć, napisane zrozumiałym, zjadliwym językiem przez prawdziwego pasjonata fotografii z olbrzymią wiedzą praktyczną i teoretyczną. Wszystkie informacje są poparte świetnymi przykładami, ilustracjami lub zdjęciami, zawierają dużo wykresów, wzorów i schematów. Jeśli ktoś ma za mało wyraźne zdjęcia w książce lub chce się im lepiej przyjrzeć, zawsze może sobie je pooglądać w wersji elektronicznej z płytki.
Jestem pełen szacunku dla autora za tak dobrze przekazaną wiedzę, tym bardziej, że nie jest to następne powielenie tych samych informacji, co w innych książkach, a raczej głębokie zagłębienie się w tematykę i sięgnięcie po różne interesujące ciekawostki. Po pierwszym przeczytaniu książki, na pewno nie raz jeszcze do niej wrócę, aby znaleźć potrzebne mi zagadnienie czy sprawdzić jakieś swoje wątpliwości. Ta pozycja może śmiało zastąpić kilkanaście innych książek o podstawach fotografii, które obecnie krążą po rynku. Cena książki 79zł jak na lekturę obowiązkową, nie jest wysoka, a są to dobrze ulokowane w siebie pieniądze.
Podręcznik, bo tak go należy traktować, kierowany jest do wszystkich fotografów chcących bardziej zgłębić zagadnienia związane z optyką, fizyką, chemią oraz historią fotografii. Książka mimo, że zawiera dużo wzorów, wykresów, tabelek oraz schematów np. soczewek w obiektywach, napisana jest zrozumiałym językiem przyswajalnym przez amatorów i przez zawodowców.
W książce mamy trzynaście rozdziałów plus słowniczek i aneksy.
Po wstępie mamy dwa rozdziały o sprzęcie (aparaty, obiektywy i osprzęt) są to dosyć krótkie rozdziały wprowadzające nas w temat
Następnie w kilku rozdziałach pokazane zostały informacje o elementach wpływających na zdjęcia migawka, przysłona, o optyce z punktu widzenia fizyki, o wadach odwzorowania optycznego obiektywów, typy obiektywów, o pomiarze światła, oświetleniu, o barwie, fotografii czarno - białej, o analogowej ciemni, kompozycji. Ostatni rozdział zawiera historię fotografii od średniowiecza po czasy współczesne. Kończą książkę słowniczek, w którym można szukać gdy nie mamy pojęcia o takich terminach jak np. aperture, barrel, kaustyka, shutter i wiele innych z którymi można się spotkać w innych opracowaniach (a nie koniecznie są one w nich wyjaśnione. Aneks przybliża nam lub przypomina zjawiska fizyczne, reguły i prawa fizyki, które dotyczą optyki i mają związek z fotografią np. zjawisko Schwarzschilda, prawo Snelliusa, reguła Fermata, współczynnik makro, reguła Scheimpfluga itp. umieszczone w jednym miejscu czekające na wykorzystanie w razie potrzeby.
Oceniając książkę jest to świetna skarbnica wiedzy, którą można polecić wszystkim fotografią zainteresowanych. Mamy tu zgromadzoną esencję wiedzy o fotografii od historii, przez osprzęt, zagadnienia fizyki optycznej po samo wykonywanie zdjęć, napisane zrozumiałym, zjadliwym językiem przez prawdziwego pasjonata fotografii z olbrzymią wiedzą praktyczną i teoretyczną. Wszystkie informacje są poparte świetnymi przykładami, ilustracjami lub zdjęciami, zawierają dużo wykresów, wzorów i schematów. Jeśli ktoś ma za mało wyraźne zdjęcia w książce lub chce się im lepiej przyjrzeć, zawsze może sobie je pooglądać w wersji elektronicznej z płytki.
Jestem pełen szacunku dla autora za tak dobrze przekazaną wiedzę, tym bardziej, że nie jest to następne powielenie tych samych informacji, co w innych książkach, a raczej głębokie zagłębienie się w tematykę i sięgnięcie po różne interesujące ciekawostki. Po pierwszym przeczytaniu książki, na pewno nie raz jeszcze do niej wrócę, aby znaleźć potrzebne mi zagadnienie czy sprawdzić jakieś swoje wątpliwości. Ta pozycja może śmiało zastąpić kilkanaście innych książek o podstawach fotografii, które obecnie krążą po rynku. Cena książki 79zł jak na lekturę obowiązkową, nie jest wysoka, a są to dobrze ulokowane w siebie pieniądze.
photomatrix-nik.blogspot.com 2013-08-25
Obudź swoją kreatywność. Jak aktywować twórczy potencjał umysłu
Czy można być spełnionym w każdej sferze życia Odpowiedź można znaleźć po lekturze książki Obudź swoją kreatywność. To publikacja szczególnie pomocna dla tych, którzy chcą odkryć swoją kreatywność, pragną tworzyć, ale wewnętrzny krytyk nie pozwala im rozwinąć skrzydeł, dla twórców przeżywających impas, osób wypalonych zawodowo, tych, którzy chcą odkryć swój potencjał, swoje powołanie i wymarzoną dla siebie pracę czy potrzebują inspiracji, bo chcieliby zmienić swoje życie. Autorka przekazuje w niej różnorodne narzędzia, które pomagają w aktywizacji twórczego potencjału oraz odkryciu, co jest naszym powołaniem. Jej zdaniem każdy ma dostęp do potężnej twórczej mocy swojego umysłu, jednak wykorzystujemy nasze możliwości jedynie w niewielkim stopniu. Nasz twórczy potencjal nie jest w pełni aktywowany z powodu ograniczających przekonań, nie możemy więc korzystać z darów, w jakie zostaliśmy wyposażeni na drogę naszego życia. Warto to zmienić. Z książki Dagmary Gmitrzak czytelnicy dowiedzą się, jak radzić sobie z negatywnym myśleniem, lękiem i samokrytyką jak myśleć kreatywnie, dzięki niej docenią atuty swojego typu osobowości oraz poznają różnorodne typy inteligencji. Odkryją dwie życiowe postawy, lifeaventure i artaventure, które pomagają spełnić największe marzenia. Poznają etapy procesu kreacji oraz 30 skutecznych sposobów aktywowania twórczego potencjału. Książka wyposaża w wiedzę, która pozwala rozwijać siebie, a potem przekazać wiedzę o tym, jak to robić, innym.
Personel i Zarządzanie SW, 2013-09-01
Kamyki w brzuchu
Jon Bauer wkracza na rynek wydawniczy w Polsce w mistrzowskim stylu. Debiutuje powieścią pt „Kamyki w brzuchu”. Podejmuje bardzo trudny temat, ale już na wstępie pragnę zaznaczyć, że poradził sobie doskonale.
Wiemy jak ważny w życiu każdego człowieka jest okres dzieciństwa. To właśnie wtedy kształtują się nasze emocje i charakter. Te momenty odgrywają znaczącą rolę w późniejszym życiu nadając mu odpowiedni bieg. W książce „Kamyki w brzuchu” autor pokazuję zależność, jaka istnieje pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Wspomnienia odgrywają znaczącą rolę, a z pamięci nie da się wymazać tego, co najbardziej bolało.
Po latach wraca do domu dwudziestoośmioletni mężczyzna, aby zająć się swoją chorą na raka matką. Relacje syna z rodzicielką od pierwszej chwili wydają się być mocno niepoprawne. Sama chwila wejścia do rodzinnego domu powoduje u mężczyzny ból brzucha i brutalny powrót wspomnień z dzieciństwa. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż matce pozostało niewiele czasu. Choroba postępuje bardzo szybko. Syn stara się, aby te ostatnie chwile życia wykorzystać na posprzątanie życia ich obojga, ale niestety powroty do przeszłości okazują się bardzo bolesne.
Jako ośmiolatek przeżył zdecydowanie zbyt wiele, aby móc odwrócić się za siebie i spokojne spojrzeć w przeszłość swojej rodziny. Rodzice chłopca bardzo chętnie sprawowali opiekę nad innymi chłopcami w formie rodziców zastępczych. Przez ich dom przewijały się dzieci skrzywdzone i porzucone przez biologicznych rodziców. Piękna to idea i piękne zachowanie… jednak tego zdania z pewnością nie podzielał ich syn.
Nadmiar obowiązków, chęć naprawienia błędów innych osób i nie mam pojęcia co jeszcze sprawiły, że matka, szczególnie ona, tak bardzo skrzywdziła własne dziecko. Kolejni chłopcy pojawiający się w domu bohatera kaleczyli jego dzieciństwo i odbijali ślad w jego psychice na zawsze. Dziecko nie radziło sobie z własnymi emocjami, mając obok siebie pozornie idealnych rodziców.
Jon Bauer w swojej książce serwuje czytelnikowi ogromną dawkę emocji. Nie potrafiłam odnaleźć się w przedstawionej przez autora sytuacji, szczególnie jako matka, która też ma syna. Po zamknięciu książki usiadłam oszołomiona tym, co przeczytałam i chociaż minął kolejny dzień, w mojej głowie wciąż „trawi się” ta opowieść. Nie potrafię określić jednoznacznie kto bardziej ucierpiał, kto jest winny, kto lub co doprowadziło do tak ogromnej tragedii. Pojawiają się kolejne pytania i wiem, że odpowiedzi nie znajdę, dopóki nie przeczytam po raz drugi tej książki.
„Kamyki w brzuchu” to historia, która porusza do głębi. Jest doskonałym portretem dziecięcej psychiki. Autor potraktował bezwzględnie rolę rodziców i dzieci. Odarł obydwie strony z wszelkich zbędnych koloryzacji, pokazując brutalną prawdę. Być może ona boli, bo prawda może boleć najbardziej… ale uwierzcie drodzy czytelnicy, nikt nie pożałuje czasu spędzonego z tą lekturą. Jest to niesamowite doświadczenie, warte polecenia każdemu bez wyjątku.
Wiemy jak ważny w życiu każdego człowieka jest okres dzieciństwa. To właśnie wtedy kształtują się nasze emocje i charakter. Te momenty odgrywają znaczącą rolę w późniejszym życiu nadając mu odpowiedni bieg. W książce „Kamyki w brzuchu” autor pokazuję zależność, jaka istnieje pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Wspomnienia odgrywają znaczącą rolę, a z pamięci nie da się wymazać tego, co najbardziej bolało.
Po latach wraca do domu dwudziestoośmioletni mężczyzna, aby zająć się swoją chorą na raka matką. Relacje syna z rodzicielką od pierwszej chwili wydają się być mocno niepoprawne. Sama chwila wejścia do rodzinnego domu powoduje u mężczyzny ból brzucha i brutalny powrót wspomnień z dzieciństwa. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż matce pozostało niewiele czasu. Choroba postępuje bardzo szybko. Syn stara się, aby te ostatnie chwile życia wykorzystać na posprzątanie życia ich obojga, ale niestety powroty do przeszłości okazują się bardzo bolesne.
Jako ośmiolatek przeżył zdecydowanie zbyt wiele, aby móc odwrócić się za siebie i spokojne spojrzeć w przeszłość swojej rodziny. Rodzice chłopca bardzo chętnie sprawowali opiekę nad innymi chłopcami w formie rodziców zastępczych. Przez ich dom przewijały się dzieci skrzywdzone i porzucone przez biologicznych rodziców. Piękna to idea i piękne zachowanie… jednak tego zdania z pewnością nie podzielał ich syn.
Nadmiar obowiązków, chęć naprawienia błędów innych osób i nie mam pojęcia co jeszcze sprawiły, że matka, szczególnie ona, tak bardzo skrzywdziła własne dziecko. Kolejni chłopcy pojawiający się w domu bohatera kaleczyli jego dzieciństwo i odbijali ślad w jego psychice na zawsze. Dziecko nie radziło sobie z własnymi emocjami, mając obok siebie pozornie idealnych rodziców.
Jon Bauer w swojej książce serwuje czytelnikowi ogromną dawkę emocji. Nie potrafiłam odnaleźć się w przedstawionej przez autora sytuacji, szczególnie jako matka, która też ma syna. Po zamknięciu książki usiadłam oszołomiona tym, co przeczytałam i chociaż minął kolejny dzień, w mojej głowie wciąż „trawi się” ta opowieść. Nie potrafię określić jednoznacznie kto bardziej ucierpiał, kto jest winny, kto lub co doprowadziło do tak ogromnej tragedii. Pojawiają się kolejne pytania i wiem, że odpowiedzi nie znajdę, dopóki nie przeczytam po raz drugi tej książki.
„Kamyki w brzuchu” to historia, która porusza do głębi. Jest doskonałym portretem dziecięcej psychiki. Autor potraktował bezwzględnie rolę rodziców i dzieci. Odarł obydwie strony z wszelkich zbędnych koloryzacji, pokazując brutalną prawdę. Być może ona boli, bo prawda może boleć najbardziej… ale uwierzcie drodzy czytelnicy, nikt nie pożałuje czasu spędzonego z tą lekturą. Jest to niesamowite doświadczenie, warte polecenia każdemu bez wyjątku.
Lubimy Czytać Iwona Migowska
Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju
Zachwycająca książka. Don Miguel Ruiz, autor „Czterech umów" i „Ścieżki miłości", jest spadkobiercą Tolteków - niezwykłej społeczności naukowców i artystów zamieszkujących przez tysiące lat południową część Meksyku. Pradawna mądrość przodków Ruiza trafia w samo serce. Dużo tu o odzyskiwaniu wewnętrznej mądrości, duchowej równowadze i szczęściu. Sporo też o zaufaniu. Nie ufaj głosom w twojej głowie, które cię oceniają, przekonują, że musisz się wstydzić i czuć się winna, że jesteś zła i czeka cię kara, pisze Ruiz. Nie pozwól się tyranizować. Twoja prawdziwa natura to miłość i niewinność. Jesteśmy stworzeni do miłości. Kochając siebie, wybieramy miłość. Jak uspokoić te natrętne głosy, które robią tyle hałasu i przeszkadzają miłości Toltekowie to wiedzieli i praktykowali. Ruiz dzieli się z nami wiedzą, która jemu samemu przyniosła wolność, radość i spełnienie.
Zwierciadło Renata Arendt-Dziurdzikowska, 2013-09-01
Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju
Zachwycająca książka. Don Miguel Ruiz, autor „Czterech umów" i „Ścieżki miłości", jest spadkobiercą Tolteków - niezwykłej społeczności naukowców i artystów zamieszkujących przez tysiące lat południową część Meksyku. Pradawna mądrość przodków Ruiza trafia w samo serce. Dużo tu o odzyskiwaniu wewnętrznej mądrości, duchowej równowadze i szczęściu. Sporo też o zaufaniu. Nie ufaj głosom w twojej głowie, które cię oceniają, przekonują, że musisz się wstydzić i czuć się winna, że jesteś zła i czeka cię kara, pisze Ruiz. Nie pozwól się tyranizować. Twoja prawdziwa natura to miłość i niewinność. Jesteśmy stworzeni do miłości. Kochając siebie, wybieramy miłość. Jak uspokoić te natrętne głosy, które robią tyle hałasu i przeszkadzają miłości Toltekowie to wiedzieli i praktykowali. Ruiz dzieli się z nami wiedzą, która jemu samemu przyniosła wolność, radość i spełnienie.
Zwierciadło Renata Arendt-Dziurdzikowska, 2013-09-01