Recenzje
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki
Mówi się, że wygląd nie ma znaczenia. Kiedy jednak dobrze czujemy się we własnej skórze mamy więcej pewności siebie, błyszczymy i śmiejemy się w duchu. Niewątpliwie piękne, zdrowe włosy są atutem każdej kobiety (i mężczyzn oczywiście też). Co jednak zrobić kiedy ich słaba kondycja sprawia, że najchętniej ścięlibyśmy je na łyso albo ukryli pod czapką? Słynna blogerka Anna Kołomycew, zwana też Anwen, przychodzi nam na ratunek ze swoją książką Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki.
Książka Jak dbać o włosy to obszerne kompendium na temat włosów i sposób dbania o nie. Z pierwszego rozdziału dowiemy się o rodzajach włosów, ich strukturze, porowatości i gęstości. Autorka opisuje także najczęstsze problemy z jakimi możemy się spotkać w codziennej pielęgnacji i mówi jak sobie z nimi radzić: wypadanie włosów, łupież, przetłuszczanie się, suche włosy, zniszczone, rozdwajające się końcówki, elektryzowanie się włosów, puszenie się i brak objętości. W poradniku znajdziemy informacje o tym, jak dbać o naszą czuprynę i skórę głowy, co może wydawać się banalne, ale po przeczytaniu okazuje się, że wcale takie nie jest. Szczególną wartość książki stanowi skupienie się na składnikach kosmetyków takich jak emolienty, proteiny, humektanty, składniki aktywne i detergenty, co pozwoli nam na robienie bardziej świadomych zakupów w drogeriach i bezproblemowe rozszyfrowywanie etykiet. Ostatni rozdział stanowią przepisy na… własne, domowe preparaty! Znajdziemy tu pomysły na płukanki, mgiełki, maski, wcierki, peelingi, które można wykonać nawet z produktów znajdujących się w naszej kuchni.
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce mieć piękne, zdrowe włosy i raz na zawsze zapomnieć o problemach. To też inspiracja do samodzielnego wykonywania kosmetyków i bycia bardziej świadomym tego, czego używamy do codziennej pielęgnacji. Poza bogatą treścią, atutem pozycji jest estetyka wizualna. To prawdziwy balsam dla włosów i ducha.
Bardzo polecam! Dzięki niej dowiedziałam się ile popełniam błędów w codziennej pielęgnacji włosów.
Książka Jak dbać o włosy to obszerne kompendium na temat włosów i sposób dbania o nie. Z pierwszego rozdziału dowiemy się o rodzajach włosów, ich strukturze, porowatości i gęstości. Autorka opisuje także najczęstsze problemy z jakimi możemy się spotkać w codziennej pielęgnacji i mówi jak sobie z nimi radzić: wypadanie włosów, łupież, przetłuszczanie się, suche włosy, zniszczone, rozdwajające się końcówki, elektryzowanie się włosów, puszenie się i brak objętości. W poradniku znajdziemy informacje o tym, jak dbać o naszą czuprynę i skórę głowy, co może wydawać się banalne, ale po przeczytaniu okazuje się, że wcale takie nie jest. Szczególną wartość książki stanowi skupienie się na składnikach kosmetyków takich jak emolienty, proteiny, humektanty, składniki aktywne i detergenty, co pozwoli nam na robienie bardziej świadomych zakupów w drogeriach i bezproblemowe rozszyfrowywanie etykiet. Ostatni rozdział stanowią przepisy na… własne, domowe preparaty! Znajdziemy tu pomysły na płukanki, mgiełki, maski, wcierki, peelingi, które można wykonać nawet z produktów znajdujących się w naszej kuchni.
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce mieć piękne, zdrowe włosy i raz na zawsze zapomnieć o problemach. To też inspiracja do samodzielnego wykonywania kosmetyków i bycia bardziej świadomym tego, czego używamy do codziennej pielęgnacji. Poza bogatą treścią, atutem pozycji jest estetyka wizualna. To prawdziwy balsam dla włosów i ducha.
Bardzo polecam! Dzięki niej dowiedziałam się ile popełniam błędów w codziennej pielęgnacji włosów.
niedzielnatworczosc.blogspot.com Joanna Niedziela
Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
Ahoj przygodo,
W tym wypadku witaj przygodo z pisaniem. „Magia słów” to książka, z której można czerpać różne wskazówki na temat tego jak pisać. Poprzez co osiągniemy upragniony efekt, a przynajmniej tak jest to ukazane.
Nie chcąc czy nie wierząc w skuteczność kursów dotyczących pisania można wybrać jeszcze jedną opcję. A mianowicie zajrzeć do tejże publikacji.
Duża część społeczeństwa coś tam pisze. Czy to jakieś wiersze czy piosenki albo coś z prozy. W czasach internetu stały się popularne również różne blogi. Jak to zostało ukazane w tej pozycji każdy kto coś pisze, „zajmuje się pisaniem” jest pisarzem. I właśnie dla różnych pisarzy przeznaczona jest ta książka.
„Magia słów” ukazuje w jaki sposób nasze słowa, tekst wpływa na odbiorcę. Jak może je on odebrać. I bardzo prawdopodobne jest właśnie, że w taki sposób je odbierze, tak jak zostało tu nadmienione.
Rozdziały tejże publikacji zostały nazwane w następujący sposób:
Z samego tego spisu można już co nie co podejrzewać co zastanie się wewnątrz „Magii słów”.
Książka ta bardzo mnie zainteresowała. Jestem w trakcie analizowania i przyswajania jej treści. Bo co innego przeczytać a co innego zastosować coś w swoim życiu. Myślę, że zajrzę do niej nie raz. Choć może nie wszystkie rady zastosuję.
Zauważyć można od czasu do czasu nazwijmy to małe błędy w druku. A mianowicie chociażby brak spacji między wyrazami czy powtórzenie słowa/wyrazu w liście dynamicznych czasowników w administracji. Mogło by tych uchybień nie być. No ale cóż, tam nie ma błędów gdzie się nic nie robi ;)
Sama autorka, jak możemy przeczytać na tylnej części okładki, jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Do tego absolwentką filologii polskiej i filologii germańskiej. Wydaje się więc, że posiada wiedzę na poruszane tu tematy.
Reasumując nie jest to zła książka, może się podobać. Mnie osobiście motywuje do pisania i pracowania nad swoimi „wytworami”. Do tego zawiera kilka ciekawych wskazówek, które można później podczas pisania stosować.
Życzę przyjemnej lektury oraz udanych „podróży” pisarskich ;)
W tym wypadku witaj przygodo z pisaniem. „Magia słów” to książka, z której można czerpać różne wskazówki na temat tego jak pisać. Poprzez co osiągniemy upragniony efekt, a przynajmniej tak jest to ukazane.
Nie chcąc czy nie wierząc w skuteczność kursów dotyczących pisania można wybrać jeszcze jedną opcję. A mianowicie zajrzeć do tejże publikacji.
Duża część społeczeństwa coś tam pisze. Czy to jakieś wiersze czy piosenki albo coś z prozy. W czasach internetu stały się popularne również różne blogi. Jak to zostało ukazane w tej pozycji każdy kto coś pisze, „zajmuje się pisaniem” jest pisarzem. I właśnie dla różnych pisarzy przeznaczona jest ta książka.
„Magia słów” ukazuje w jaki sposób nasze słowa, tekst wpływa na odbiorcę. Jak może je on odebrać. I bardzo prawdopodobne jest właśnie, że w taki sposób je odbierze, tak jak zostało tu nadmienione.
Rozdziały tejże publikacji zostały nazwane w następujący sposób:
- Przejdź do konkretów,
- Ożyw tekst,
- Lekcja Iana Fleminga,
- Eksponuj to co ważne,
- Zaciekawiaj od pierwszego zdania,
- Pozbądź się słów – śmieci,
- Lekcja Ernesta Hemingwaya,
- Nie bój się długiego zdania,
- Opowiedz historię,
- Lekcja braci Grimm,
- Pokazuj, nie opisuj,
- Graj na emocjach,
- Buduj napięcie,
- Lekcja Agathy Christie,
- Maluj słowami,
- Pobudzaj zmysły,
- Lekcja van Gogha,
- Przemów własnym głosem.
Z samego tego spisu można już co nie co podejrzewać co zastanie się wewnątrz „Magii słów”.
Książka ta bardzo mnie zainteresowała. Jestem w trakcie analizowania i przyswajania jej treści. Bo co innego przeczytać a co innego zastosować coś w swoim życiu. Myślę, że zajrzę do niej nie raz. Choć może nie wszystkie rady zastosuję.
Zauważyć można od czasu do czasu nazwijmy to małe błędy w druku. A mianowicie chociażby brak spacji między wyrazami czy powtórzenie słowa/wyrazu w liście dynamicznych czasowników w administracji. Mogło by tych uchybień nie być. No ale cóż, tam nie ma błędów gdzie się nic nie robi ;)
Sama autorka, jak możemy przeczytać na tylnej części okładki, jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Do tego absolwentką filologii polskiej i filologii germańskiej. Wydaje się więc, że posiada wiedzę na poruszane tu tematy.
Reasumując nie jest to zła książka, może się podobać. Mnie osobiście motywuje do pisania i pracowania nad swoimi „wytworami”. Do tego zawiera kilka ciekawych wskazówek, które można później podczas pisania stosować.
Życzę przyjemnej lektury oraz udanych „podróży” pisarskich ;)
swiatairi.blogspot.com Airi
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
RADZKA RADZI: TOBIE DOBRZE W TYM
Poradnik Radzkiej (lub jak sama woli – Radzki) kupiłam na przedsprzedaży internetowej i nie mogłam się doczekać aż do mnie dotrze. Znam Magdę osobiście, dlatego wiedziałam, że mogę spodziewać się dobrej i przemyślanej książki jej autorstwa. Nie zawiodłam się! A zawieść się jest przecież łatwo biorąc pod uwagę formę, jaką jest poradnik. Ponad rok temu recenzowałam tu podobną książkę (Bądź boska Moniki Jurczyk) i moje odczucia w stosunku do tych dwóch tytułów są skrajnie różne. Radzka odeszła od wyświechtanych sloganów w stylu: „każda chwila może być ważna”, „nie bój się mody”. Opisała swoje rady krótko i konkretnie, bez zbędnego wodolejstwa typowego dla modowej paplaniny. Książka jest też nienagannie złożona pod względem graficznym. Kiedy oglądałam film Magdy, w którym opowiadała historię Radzka radzi: Tobie dobrze w tym, w pierwszym momencie pomyślałam, że trochę przesadza i bezkrytycznie podchodzi do swojej pracy. Po przeczytaniu książki, zmieniłam zdanie. Zwracam honor, świetna robota Madziu!
Jeśli nie czujecie się jeszcze zachęceni do przeczytania Radzka radzi: Tobie dobrze w tym, poniżej zajawkowo podaję kilka ciekawostek z poradnika Magdy.
Poradnik Radzkiej (lub jak sama woli – Radzki) kupiłam na przedsprzedaży internetowej i nie mogłam się doczekać aż do mnie dotrze. Znam Magdę osobiście, dlatego wiedziałam, że mogę spodziewać się dobrej i przemyślanej książki jej autorstwa. Nie zawiodłam się! A zawieść się jest przecież łatwo biorąc pod uwagę formę, jaką jest poradnik. Ponad rok temu recenzowałam tu podobną książkę (Bądź boska Moniki Jurczyk) i moje odczucia w stosunku do tych dwóch tytułów są skrajnie różne. Radzka odeszła od wyświechtanych sloganów w stylu: „każda chwila może być ważna”, „nie bój się mody”. Opisała swoje rady krótko i konkretnie, bez zbędnego wodolejstwa typowego dla modowej paplaniny. Książka jest też nienagannie złożona pod względem graficznym. Kiedy oglądałam film Magdy, w którym opowiadała historię Radzka radzi: Tobie dobrze w tym, w pierwszym momencie pomyślałam, że trochę przesadza i bezkrytycznie podchodzi do swojej pracy. Po przeczytaniu książki, zmieniłam zdanie. Zwracam honor, świetna robota Madziu!
Jeśli nie czujecie się jeszcze zachęceni do przeczytania Radzka radzi: Tobie dobrze w tym, poniżej zajawkowo podaję kilka ciekawostek z poradnika Magdy.
- Istnieją dwa typy urody: chłodny i ciepły. Wiedza o tym, jaki jest nasz odcień skóry, pozwala na lepsze dobieranie odcieni kolorów ubrań. Jak pisze Radzka, jeśli Twoja skóra „jest jasna lub bardzo jasna, o lekko różowym odcieniu, kolor znamion zbliża się do szarości, a żyłki znajdujące się w okolicy dłoni mają niebieskawy odcień, jesteś typem chłodnym. Istnieje również duża szansa, że masz jasne włosy o lekko szarawym/mysim odcieniu. Natomiast jeżeli Twoja skóra, która może być jasna lub ciemna, wydaje się żółtawa, kolor znamion zbliża się do brązu, a żyłki znajdujące się w okolicy dłoni mają odcień zielony, jesteś typem ciepłym. Dodatkowo Twoje włosy mogą mieć złocisty lub (jeśli są ciemne) czekoladowy odcień.”
- Jednym z mitów, jakim ulegają kobiety, jest przeświadczenie, że jakiś kolor do nich nie pasuje. Ważne, by dobrać odpowiedni odcień. Osoby, które są typem chłodnym, powinny wybierać ubrania w zimnych odcieniach, czyli z domieszką koloru niebieskiego. Analogicznie, w przypadku ciepłego typu urody, kolory również powinny mieć ciepły odcień, czyli domieszkę koloru żółtego.
- Czerń jest niebezpiecznym kolorem, w szczególności, kiedy nosimy go przy twarzy: podkreśla worki pod oczami i sprawia, że cera staje się bledsza.
- Istnieją trzy style biznesowego dress code’u: business formal, business casual oraz smart casual. Pierwszy z nich jest – jak sama nazwa wskazuje – najbardziej formalny i elegancki. Dominują tu stonowane, ciemne barwy takie jak: czerń, szary i granat. Niedopuszczalnym jest noszenie ubrań o graficznych wzorach lub wyrazistych kolorach. Business casual jest nieco mniej restrykcyjny, przede wszystkim, jeśli chodzi o gamę kolorów (dochodzi tu beż oraz ciemny brąz). Ponadto dopuszczalne jest noszenie swetrów, koszul z miękkiego materiału, eleganckich bluzek. Smart casual łączy w sobie eleganckie i formalne części garderoby, jak marynarki, koszule i szpilki z casualowymi, jak t-shirty i wzorzyste dodatki.
Kapuczina.com Paulina Rudnicka
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki
Jak dbać o włosy? Dla początkujących.
"NIE REZYGNUJ NIGDY Z CELU TYLKO DLATEGO, ŻE OSIĄGNIĘCIE GO WYMAGA CZASU. CZAS I TAK UPŁYNIE."
Wstęp
Spoglądasz na piękne zdjęcia włosów wielu zaawansowanych włosomaniaczek, porównujesz z tymi sprzed świadomej pielęgnacji. Więcej nie potrzeba, aby poczuć w sobie pokłady nadziei i ogromną motywację. Zaczynasz chłonąć włosową wiedzę, chcesz mieć długie i zdrowe włosy dzisiaj, już, teraz, natychmiast! :)
Wyrzucasz wszystkie dotychczasowe produkty, tracisz majątek w drogerii, wykupujesz wszystkie półprodukty, lecisz do apteki po glicerynę, przeglądasz lodówkę i kuchenne szafki. Wyjmujesz jajka, żelatynę, miód.... Przychodzi wieczór - nakładasz maseczki, ociekasz olejem, odpuszczasz sobie piątkową imprezę, bo nie chwycisz do rąk suszarki. Co robisz źle? Wszystko ;)
Jeśli Twoje włosy są teraz w złym stanie, nie poprawisz ich kondycji w ciągu kilku dni. Ale jeśli podejdziesz do włosomaniactwa racjonalnie - za kilka miesięcy usłyszysz w szkole lub w pracy: "ale masz boskie włosy!". Najcenniejsze są słowa uznania od tych, którzy o Twojej włosomanii nie mają zielonego pojęcia.
Zanim zaczniesz eksperymentować...
Tylko dzięki eksperymentom jesteś w stanie doskonale poznać swoje włosy, jednak pamiętaj, że im mniej je maltretujesz, tym lepiej. Nie nakładaj na nie produktów, których działania nie jesteś pewna. Jeśli masz z czymś problem - zapytaj doświadczonych. Jeden zły ruch i można wyrządzić sobie bardzo dużo krzywdy (przykład).
Zdobywaj wiedzę
Na samym początku zaleje Cię fala informacji, ale nie przejmuj się. Z biegiem czasu wszystko opanujesz, poukładasz sobie w głowie i staniesz się specjalistką do spraw swoich włosów :)) Według mnie najcenniejsza jest umiejętność czytania składów oraz znajomość struktury włosów i ich potrzeb. Ważna jest także wiedza ogólna dotycząca np. mycia włosów czy ich rozczesywania.
Już teraz zacznij się zdrowo odżywiać
Ja poprawiłam swoją dietę dopiero rok od świadomego dbania o włosy. I jestem o ok. 17 cm zdrowych włosów do tyłu ;)
Przeanalizuj stan swoich włosów
Stań przed lustrem lub chwyć kosmyk swoich włosów i spróbuj je scharakteryzować. Sprawdź czy są cienkie/grube, gęste/rzadkie, zdrowe/zniszczone (rozdwojone, połamane), elastyczne/kruche, nawilżone/suche, kręcone/falowane/proste, farbowane/rozjaśniane/naturalne, wrażliwe/niewrażliwe na wilgotność, o gładkiej/szorstkiej powierzchni, trudne/łatwe do zmoczenia, podatne na układanie, mocne/słabe, wypadające itp., itd. Taki opis włosów na pewno przyda się podczas doboru olei, ziół i kosmetyków.
Oczyść włosy z nadmiaru nadbudowanych substancji
Jeśli Twoje włosy są zniszczone, zapewne przyczyną tego była nieodpowiednia pielęgnacja i złe nawyki. Nie tylko przereklamowane kosmetyki przeładowane substancjami filmotwórczymi, ale także te o naturalnych składach nadbudowują się na włosach, dlatego co jakiś czas musimy pozbawić włosy starego "płaszcza", aby móc otulić je nowym :)
Zoom na skórę głowy
Przed włosową rewolucją przyjrzyj się skórze głowy - czy pomyślałaś, że o nią również trzeba dbać, podobnie jak o inne części ciała? Przeanalizuj czy jest wystarczająco nawilżona, a może swędzi, często jest podrażniona albo masz łupież? Jeśli nie doskwiera Ci żaden problem - jesteś szczęściarą :) O skalp warto dbać mimo wszystko - w końcu jest fabryką naszych włosów :)
Pozbądź się zniszczonych i przesuszonych końcówek
Zniszczonych końców nie zregeneruje najdroższy kosmetyk, dlatego nie ma na co czekać. Podcinanie niesie za sobą same plusy: zniszczenie przestaje piąć się ku cebulkom, a zdrowe końce wyglądają po prostu zdrowo i estetycznie.
Chroń włosy przed uszkodzeniami
Włosy niszczą się podczas snu, uprawiania sportu, stosowania nieodpowiednich akcesoriów. Nie musisz rezygnować z ulubionych zajęć, po prostu chroń włosy :)
Regenerację włosów zacznij od nawilżania
Zainwestuj w dobrą maseczkę nawilżającą, ponieważ odpowiedni poziom nawilżenia to podstawa dla zdrowych włosów. Próba odżywienia przesuszonych włosów skończy się fiaskiem.
Przeanalizuj dotychczasowe nawyki
Czyli odpowiedz sobie na pytanie, jak traktujesz swoje włosy: jak przebiega mycie włosów, stylizacja, suszenie, rozczesywanie, związywanie, w jakiej fryzurze śpisz. Te wszystkie działania odzwierciedlają stan Twoich włosów.
Co poza tym?
Załóż bloga albo chociaż stwórz galerię swoich włosów, aby monitorować ich stan i przyrost. Mój blog początkowo powstał właśnie w tym celu i tylko dzięki niemu mogę stwierdzić co osiągnęły moje włosy. Zakładka "Metamorfoza moich włosów" to moje ulubione miejsce na tej stronie ;)
Bądź cierpliwa, urozmaicaj pielęgnację, rozważnie eksperymentuj i pokochaj swoje włosy :)
I najważniejsze - włosomaniaczka to nie jest osoba, która ocieka olejem i codziennie nakłada na włosy trzy różne maseczki ;) To osoba, która kocha włosy, nie tylko swoje :)
"NIE REZYGNUJ NIGDY Z CELU TYLKO DLATEGO, ŻE OSIĄGNIĘCIE GO WYMAGA CZASU. CZAS I TAK UPŁYNIE."
Wstęp
Spoglądasz na piękne zdjęcia włosów wielu zaawansowanych włosomaniaczek, porównujesz z tymi sprzed świadomej pielęgnacji. Więcej nie potrzeba, aby poczuć w sobie pokłady nadziei i ogromną motywację. Zaczynasz chłonąć włosową wiedzę, chcesz mieć długie i zdrowe włosy dzisiaj, już, teraz, natychmiast! :)
Wyrzucasz wszystkie dotychczasowe produkty, tracisz majątek w drogerii, wykupujesz wszystkie półprodukty, lecisz do apteki po glicerynę, przeglądasz lodówkę i kuchenne szafki. Wyjmujesz jajka, żelatynę, miód.... Przychodzi wieczór - nakładasz maseczki, ociekasz olejem, odpuszczasz sobie piątkową imprezę, bo nie chwycisz do rąk suszarki. Co robisz źle? Wszystko ;)
Jeśli Twoje włosy są teraz w złym stanie, nie poprawisz ich kondycji w ciągu kilku dni. Ale jeśli podejdziesz do włosomaniactwa racjonalnie - za kilka miesięcy usłyszysz w szkole lub w pracy: "ale masz boskie włosy!". Najcenniejsze są słowa uznania od tych, którzy o Twojej włosomanii nie mają zielonego pojęcia.
Zanim zaczniesz eksperymentować...
Tylko dzięki eksperymentom jesteś w stanie doskonale poznać swoje włosy, jednak pamiętaj, że im mniej je maltretujesz, tym lepiej. Nie nakładaj na nie produktów, których działania nie jesteś pewna. Jeśli masz z czymś problem - zapytaj doświadczonych. Jeden zły ruch i można wyrządzić sobie bardzo dużo krzywdy (przykład).
Zdobywaj wiedzę
Na samym początku zaleje Cię fala informacji, ale nie przejmuj się. Z biegiem czasu wszystko opanujesz, poukładasz sobie w głowie i staniesz się specjalistką do spraw swoich włosów :)) Według mnie najcenniejsza jest umiejętność czytania składów oraz znajomość struktury włosów i ich potrzeb. Ważna jest także wiedza ogólna dotycząca np. mycia włosów czy ich rozczesywania.
Już teraz zacznij się zdrowo odżywiać
Ja poprawiłam swoją dietę dopiero rok od świadomego dbania o włosy. I jestem o ok. 17 cm zdrowych włosów do tyłu ;)
Przeanalizuj stan swoich włosów
Stań przed lustrem lub chwyć kosmyk swoich włosów i spróbuj je scharakteryzować. Sprawdź czy są cienkie/grube, gęste/rzadkie, zdrowe/zniszczone (rozdwojone, połamane), elastyczne/kruche, nawilżone/suche, kręcone/falowane/proste, farbowane/rozjaśniane/naturalne, wrażliwe/niewrażliwe na wilgotność, o gładkiej/szorstkiej powierzchni, trudne/łatwe do zmoczenia, podatne na układanie, mocne/słabe, wypadające itp., itd. Taki opis włosów na pewno przyda się podczas doboru olei, ziół i kosmetyków.
Oczyść włosy z nadmiaru nadbudowanych substancji
Jeśli Twoje włosy są zniszczone, zapewne przyczyną tego była nieodpowiednia pielęgnacja i złe nawyki. Nie tylko przereklamowane kosmetyki przeładowane substancjami filmotwórczymi, ale także te o naturalnych składach nadbudowują się na włosach, dlatego co jakiś czas musimy pozbawić włosy starego "płaszcza", aby móc otulić je nowym :)
Zoom na skórę głowy
Przed włosową rewolucją przyjrzyj się skórze głowy - czy pomyślałaś, że o nią również trzeba dbać, podobnie jak o inne części ciała? Przeanalizuj czy jest wystarczająco nawilżona, a może swędzi, często jest podrażniona albo masz łupież? Jeśli nie doskwiera Ci żaden problem - jesteś szczęściarą :) O skalp warto dbać mimo wszystko - w końcu jest fabryką naszych włosów :)
Pozbądź się zniszczonych i przesuszonych końcówek
Zniszczonych końców nie zregeneruje najdroższy kosmetyk, dlatego nie ma na co czekać. Podcinanie niesie za sobą same plusy: zniszczenie przestaje piąć się ku cebulkom, a zdrowe końce wyglądają po prostu zdrowo i estetycznie.
Chroń włosy przed uszkodzeniami
Włosy niszczą się podczas snu, uprawiania sportu, stosowania nieodpowiednich akcesoriów. Nie musisz rezygnować z ulubionych zajęć, po prostu chroń włosy :)
Regenerację włosów zacznij od nawilżania
Zainwestuj w dobrą maseczkę nawilżającą, ponieważ odpowiedni poziom nawilżenia to podstawa dla zdrowych włosów. Próba odżywienia przesuszonych włosów skończy się fiaskiem.
Przeanalizuj dotychczasowe nawyki
Czyli odpowiedz sobie na pytanie, jak traktujesz swoje włosy: jak przebiega mycie włosów, stylizacja, suszenie, rozczesywanie, związywanie, w jakiej fryzurze śpisz. Te wszystkie działania odzwierciedlają stan Twoich włosów.
Co poza tym?
Załóż bloga albo chociaż stwórz galerię swoich włosów, aby monitorować ich stan i przyrost. Mój blog początkowo powstał właśnie w tym celu i tylko dzięki niemu mogę stwierdzić co osiągnęły moje włosy. Zakładka "Metamorfoza moich włosów" to moje ulubione miejsce na tej stronie ;)
Bądź cierpliwa, urozmaicaj pielęgnację, rozważnie eksperymentuj i pokochaj swoje włosy :)
I najważniejsze - włosomaniaczka to nie jest osoba, która ocieka olejem i codziennie nakłada na włosy trzy różne maseczki ;) To osoba, która kocha włosy, nie tylko swoje :)
blondhaircare.com Natalia
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki
Tytułem wstępu. W grudniu zeszłego roku ścięłam włosy na chłopaka, ponieważ nie mogłam już znieść farbowania na czarno. Włosy wypadały po każdym farbowaniu, ale równocześnie rosły tak szybko, że żeby nie było widać nieestetycznych odrostów musiałam farbować je częściej niż co miesiąc. Nie czułam się na tyle pewnie, by poddać się dekoloryzacji, a poza tym chciałam przestać farbować i ujrzeć swój naturalny kolor. Od tamtej pory minie niedługo rok, ja już biorę włosy za ucho, doświadczyłam świetnej kondycji włosów w trakcie ciąży i być może przyjdzie mi się teraz zmierzyć z ich wzmożonym wypadaniem. Na razie jest ok. Cel jaki sobie postawiłam w grudniu zeszłego roku to zapuszczenie włosów o swoim naturalnym kolorze (jaki by on nie był) do ramion i ścięcie ich na prosto. Teraz coś się jednak zmieniło, bo w moim polu widzenia pojawiły się one – włosomaniaczki.
Bloga anwen.pl znałam już od jakiegoś czasu, ale dopiero po urodzeniu Zosi zaczęłam go wnikliwie przeglądać. Trochę się wystraszyłam na perspektywę tego, że po ciąży włosy będą wypadać jak szalone, bo przyznaję, że większość koleżanek swoje pociążowe doświadczenia z włosami opisuje tak: horror, masakra, łysina. Pomyślałam więc, że może jestem w stanie zrobić przynajmniej coś ze swojej strony, żeby włosy wzmocnić i chociaż w minimalnym stopniu zapobiec tragedii. I przepadłam. Dla mnie blog anwen.pl to najlepszy polski blog w całej blogosferze. A te peany wygłaszam, gdyż osoba, która go pisze robi to rzetelnie, stała się ekspertem w dziedzinie o której pisze, ale przede wszystkim treści zamieszcza na swojej stronie bardzo często.
Jeszcze siebie włosomaniaczką nie nazwę, bo ja mam pióra, a nie włosy, ale pracuję nad tym. Oj pracuję. Testuję, olejuję, odżywiam, zapisuję, wcieram, płuczę, czytam składy, porównuję, eksperymentuję itd. I muszę przyznać, że włoskom to się podoba. Że to tylko brzmi jak nadmiar, ale w rzeczywistości to było jak zaspokojenie potrzeby. Taka pielęgnacja była moim włosom potrzebna jak frytkom sól i jak schabowemu kapusta kiszona. Czyli jak widać nie niezbędna, ale bardzo przydatna :)Anwen Jak dbać o włosyZeszyt w kiwi to mój włosowy dzienniczek w którym zapisuję sobie codziennie wszystkie czynności pielęgnacyjne, których doświadczają moje włosy. I już po dwóch tygodniach takiego zapisywania jestem w stanie powiedzieć, że niektóre produkty kompletnie mi nie służą, a niektóre są świetne. Herbatę z pokrzywy pijam namiętnie, a ten piękny obrus w tle zrobiła moja babcia.
Dobra, zapytacie mnie: kiedy będzie ta recenzja, którą sugeruje tytuł? Jeszcze chwilka, jeszcze troszkę cierpliwości, bo Maria musi się wyżalić i poopowiadać o swoich celach. Tak więc są jeszcze piórka, nie za grube, ale też nie za przesadnie cienkie włoski, o różnej długości, które już można brać za ucho, które trzeba myć codziennie i które są zbyt często przyklapnięte. A fajnie by było mieć energiczne, odbite od skalpu włosie, myć je chociaż co drugi dzień i zapleść sobie warkocza (długość do łopatek to by było coś!). Będą te cele wymagały krwi, potu, wyrzeczeń i nieprzespanych nocy (wyolbrzymiam, by stać się dla samej siebie bohaterką), ale już widzę, że są one po prostu realne. A to wszystko oczywiście dzięki blogowi Ani.
Czy ja muszę pisać, co zrobiłam jak tylko wyczytałam, że autorka anwen.pl wydała książkę o pielęgnacji włosów? Oczywiście poleciałam do księgarni. Kupiłam i po prostu przeczytałam, a teraz ciągle do książki wracam i buszuję po archiwach bloga.
Muszę wspomnieć, że książka jest bardzo ładnie wydana. W relacjach międzyludzkich ważnych jest pierwszych kilka sekund, jak się okazało dla mnie również w relacji człowiek-książka liczy się pierwsze wrażenie. I bardzo fajnie zapłacić za coś i poczuć się z tym od razu dobrze. Oczywiście książka jest taka ładna, że szkoda mi po niej pisać (wiem, że jestem psuja, ale lubię sobie zaznaczać ciekawe rzeczy po książkach), no ale co zrobić…
Poradnik można czytać zaczynając od dowolnego miejsca, ale dobrze by było pochłonąć go od pierwszej do ostatniej strony, bo Ania prowadzi nas przez zakamarki pielęgnacji włosów w logiczny sposób. Czytając książkę od razu widać, że autorka ma ścisły umysł, bo lania wody tam nie doświadczysz. Zaczynamy od tego, że definiujemy swoje włosy, uzmysławiamy sobie jakie mamy problemy, a kończymy na tym, że odżywiamy je za pomocą mikstur zrobionych samodzielnie z tego, co mamy w kuchni. No powiedzcie, czy taka perspektywa nie wydaje się kusząca?
Jeżeli ktoś jest włosomaniakiem już jakiś czas to pewnie zawarte w książce porady będą dla niego oczywiste. Książka jest skierowana dla laików, dla takich jak ja żałosnych konsumentów sięgających w drogerii po szampony z reklamy albo odżywkę, która ma na opakowaniu informację od producenta, że jest dla mojego rodzaju włosów. A jeżeli coś jest w stanie uczynić ze mnie świadomego konsumenta to nie ma takiej siły, żebym nie umieściła pochlebnej recenzji tego na blogu. Książka jest świetnym pomysłem na prezent. Ja bym po prostu skakała z radości, gdybym dostała coś tak mądrego pod choinkę.
Zachęcam do zapoznania się z kilkoma ostatnimi postami na anwen.pl, żeby zobaczyć w jaki sposób Ania pisze.
Troszkę szkoda, że Zuzia Ani urodziła się troszkę później niż Zosia, bo Ania pewnie na to wypadanie włosów po ciąży znajdzie jaki sposób :) Odnośnie tematu, jak tam Wasze włosy?
Bloga anwen.pl znałam już od jakiegoś czasu, ale dopiero po urodzeniu Zosi zaczęłam go wnikliwie przeglądać. Trochę się wystraszyłam na perspektywę tego, że po ciąży włosy będą wypadać jak szalone, bo przyznaję, że większość koleżanek swoje pociążowe doświadczenia z włosami opisuje tak: horror, masakra, łysina. Pomyślałam więc, że może jestem w stanie zrobić przynajmniej coś ze swojej strony, żeby włosy wzmocnić i chociaż w minimalnym stopniu zapobiec tragedii. I przepadłam. Dla mnie blog anwen.pl to najlepszy polski blog w całej blogosferze. A te peany wygłaszam, gdyż osoba, która go pisze robi to rzetelnie, stała się ekspertem w dziedzinie o której pisze, ale przede wszystkim treści zamieszcza na swojej stronie bardzo często.
Jeszcze siebie włosomaniaczką nie nazwę, bo ja mam pióra, a nie włosy, ale pracuję nad tym. Oj pracuję. Testuję, olejuję, odżywiam, zapisuję, wcieram, płuczę, czytam składy, porównuję, eksperymentuję itd. I muszę przyznać, że włoskom to się podoba. Że to tylko brzmi jak nadmiar, ale w rzeczywistości to było jak zaspokojenie potrzeby. Taka pielęgnacja była moim włosom potrzebna jak frytkom sól i jak schabowemu kapusta kiszona. Czyli jak widać nie niezbędna, ale bardzo przydatna :)Anwen Jak dbać o włosyZeszyt w kiwi to mój włosowy dzienniczek w którym zapisuję sobie codziennie wszystkie czynności pielęgnacyjne, których doświadczają moje włosy. I już po dwóch tygodniach takiego zapisywania jestem w stanie powiedzieć, że niektóre produkty kompletnie mi nie służą, a niektóre są świetne. Herbatę z pokrzywy pijam namiętnie, a ten piękny obrus w tle zrobiła moja babcia.
Dobra, zapytacie mnie: kiedy będzie ta recenzja, którą sugeruje tytuł? Jeszcze chwilka, jeszcze troszkę cierpliwości, bo Maria musi się wyżalić i poopowiadać o swoich celach. Tak więc są jeszcze piórka, nie za grube, ale też nie za przesadnie cienkie włoski, o różnej długości, które już można brać za ucho, które trzeba myć codziennie i które są zbyt często przyklapnięte. A fajnie by było mieć energiczne, odbite od skalpu włosie, myć je chociaż co drugi dzień i zapleść sobie warkocza (długość do łopatek to by było coś!). Będą te cele wymagały krwi, potu, wyrzeczeń i nieprzespanych nocy (wyolbrzymiam, by stać się dla samej siebie bohaterką), ale już widzę, że są one po prostu realne. A to wszystko oczywiście dzięki blogowi Ani.
Czy ja muszę pisać, co zrobiłam jak tylko wyczytałam, że autorka anwen.pl wydała książkę o pielęgnacji włosów? Oczywiście poleciałam do księgarni. Kupiłam i po prostu przeczytałam, a teraz ciągle do książki wracam i buszuję po archiwach bloga.
Muszę wspomnieć, że książka jest bardzo ładnie wydana. W relacjach międzyludzkich ważnych jest pierwszych kilka sekund, jak się okazało dla mnie również w relacji człowiek-książka liczy się pierwsze wrażenie. I bardzo fajnie zapłacić za coś i poczuć się z tym od razu dobrze. Oczywiście książka jest taka ładna, że szkoda mi po niej pisać (wiem, że jestem psuja, ale lubię sobie zaznaczać ciekawe rzeczy po książkach), no ale co zrobić…
Poradnik można czytać zaczynając od dowolnego miejsca, ale dobrze by było pochłonąć go od pierwszej do ostatniej strony, bo Ania prowadzi nas przez zakamarki pielęgnacji włosów w logiczny sposób. Czytając książkę od razu widać, że autorka ma ścisły umysł, bo lania wody tam nie doświadczysz. Zaczynamy od tego, że definiujemy swoje włosy, uzmysławiamy sobie jakie mamy problemy, a kończymy na tym, że odżywiamy je za pomocą mikstur zrobionych samodzielnie z tego, co mamy w kuchni. No powiedzcie, czy taka perspektywa nie wydaje się kusząca?
Jeżeli ktoś jest włosomaniakiem już jakiś czas to pewnie zawarte w książce porady będą dla niego oczywiste. Książka jest skierowana dla laików, dla takich jak ja żałosnych konsumentów sięgających w drogerii po szampony z reklamy albo odżywkę, która ma na opakowaniu informację od producenta, że jest dla mojego rodzaju włosów. A jeżeli coś jest w stanie uczynić ze mnie świadomego konsumenta to nie ma takiej siły, żebym nie umieściła pochlebnej recenzji tego na blogu. Książka jest świetnym pomysłem na prezent. Ja bym po prostu skakała z radości, gdybym dostała coś tak mądrego pod choinkę.
Zachęcam do zapoznania się z kilkoma ostatnimi postami na anwen.pl, żeby zobaczyć w jaki sposób Ania pisze.
Troszkę szkoda, że Zuzia Ani urodziła się troszkę później niż Zosia, bo Ania pewnie na to wypadanie włosów po ciąży znajdzie jaki sposób :) Odnośnie tematu, jak tam Wasze włosy?
ubierajsieklasycznie.pl Maria