Recenzje
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
A ja radzę KUPCIE TĄ KSIĄŻKĘ! :D
Dziś zaczynam od końca, czyli od podsumowania totalnego i mojej opinii. A teraz dopiero słów kilka.
Dlaczego zaczęłam tak stanowczo?
Kiedy pisałam dla Was recenzję „Szefowej…” OSY, stwierdziłam, że w drugiej jej publikacji widać rozwój i rozumiem, że w pierwszej książce nie da się zawrzeć wszystkiego w temacie stylizacji… i jakże się myliłam…
Radzka w swojej pierwszej i na razie jedynej (choć mam nadzieję, że na niej nie poprzestanie) publikacji zawarła WSZYSTKO, absolutnie wszystko, co potrzebne jest Wam do wystylizowania Waszej osoby w jak najlepszy sposób.
Nie ma tam co prawda uwzględnionych kobiet w ciąży, ale uważam, że przyszłe mamy spokojnie zasługują na pełną książkę.
Co zatem znajdziecie u Radzkiej:
- podstawowe typy sylwetek z dokładnym rozbiorem na elementy i dokładnym dobiorem elementów garderoby, a przede wszystkim z dokładnym rozszyfrowaniem każdej sylwetki.
- słowo o kolorach (nie jedno oczywiście ;))
- trochę historii mody
- „ściągę” dotyczącą najpopularniejszych modeli dodatków
- mity, czyli rozdział o tym co jest przyjęte, a nie jest prawdą
- „złotą 13tkę” Radzkiej, z którą polecam się zapoznać, bo jest bardzo trafiona moim zdaniem
- podstawowe informacje dotyczące składu ubrań – czyli podział włókien oraz ściągę z konserwacji
- podstawowe zasady dress code.
Czego nie znajdziecie:
- analizy kolorystycznej
- list podstawowych zestawień ubrań dla każdej z sylwetek
i dobrze!
To, co moim zdaniem odróżnia Radzką od wielu innych publikacji, to fakt, iż nie miesza nadmiernym podziałem na wiele typów sylwetek, a upraszcza go maksymalnie, skupiając się na dokładnym rozkładzie każdej z nich na elementy, podając do tego nawet przykładowe różnice w centymetrach. Dzięki temu możecie z centymetrem w ręku i dozą cierpliwości same się zanalizować bez pomyłki.
Pominięcie analizy kolorystycznej i stwierdzenie „każdemu pasuje każdy kolor, tylko trzeba znaleźć odpowiednią tonację i nasycenie” też jest dla mnie bardzo na TAK, bo wystarczy się postarać, a każdy może być zadowolony.
Radzka podnosi świadomość, jeśli z uwagą przestudiujecie jej publikację. Przy okazji w pierwszych rozdziałach wprowadza Was w świat koloru i mody, co dobrze nastraja.
Macie PASJONATKĘ w pełnym tego słowa znaczeniu. Zobaczycie to w każdym napisanym słowie i tym bardziej rozumiem dlaczego Radzka jest tak uwielbiana. Przeze mnie teraz także.
Zanim przeczytam jakakolwiek nową książkę, staram się unikać czytania innych recenzji i opinii, żeby się nie sugerować. W tym przypadku uniknięcie docierania opinii graniczyło z cudem… to co zasłyszałam wcześniej, to zarzuty do ilości reklam, powtarzalności w temacie czy zbyt pstrokatej grafiki, mimo pięknych ilustracji.
Jeśli chodzi o mnie, to przeglądając książkę pobieżnie, czułam dużą radość odbioru, a czytając napełniała mnie energią i optymizmem.
Witając Radzka napisała: „Chciałabym, abyś czytając tę książkę, odniosła wrażenie, że siedzimy razem w kawiarni, opowiadam Ci o sylwetkach i stylu… a później idziemy razem na zakupy!” – dokładnie taki był mój odbiór.
Ilustracje i grafika książki to cała Radzka – energetyczna i świeża.
Ilość reklam… hmm… może i zdjęcia są podpisane i rzeczywiście sponsor jest wyraźnie obecny, i patrząc z punktu widzenia osoby, która w modzie „siedzi”, czy pracuje, może jest to drażniące, a zawarte w treści informacje są „mało odkrywcze”, jednak dla osoby, która „nie wie” wszystko jest podane prosto, a każde zdjęcie i odnośnik są pomocne w odnalezieniu szukanej rzeczy. Zdjęcia są potrzebne, bo nie każda kobieta od razu załapie, że opisany fason wygląda tak, czy inaczej, a jak nie trzeba szukać samemu, tylko podano gdzie kupić, to już pełnia szczęścia ;) przynajmniej na początek.
Po co ta książka w takim razie takiej osobie jak ja…? Maluję, stylizuję, świat ten jest mi dobrze znany…
Lubię poznawać różne opinie, różne zdania i podejście do tematu. Lubię się rozwijać, a spotkania z różnymi ludźmi wiele uczą.
Publikacja Radzkiej jest mi bardzo bliska w sensie stylizacji i zgadzam się z nią w generalnie każdej kwestii, stąd też moje stanowcze zdanie na początku. A wiem, że sama też „coś tam” wiem w tym temacie ;)
Zdaję sobie sprawę, że chcąc spokojnie się przeanalizować musicie czytać powoli i w skupieniu, ale tego logicznie wymaga proces nauki. Sama z kolei podkreślam, które książki czytało mi się lżej, które szybko i przyjemnie – Radzką przeczytałam ekspresowo! Nie mogłam się od niej oderwać! Dosłownie jakby ktoś w upalny dzień oblał mnie wodą dla orzeźwienia i przysporzył mi tym wielkiej radości :)
Dziś zaczynam od końca, czyli od podsumowania totalnego i mojej opinii. A teraz dopiero słów kilka.
Dlaczego zaczęłam tak stanowczo?
Kiedy pisałam dla Was recenzję „Szefowej…” OSY, stwierdziłam, że w drugiej jej publikacji widać rozwój i rozumiem, że w pierwszej książce nie da się zawrzeć wszystkiego w temacie stylizacji… i jakże się myliłam…
Radzka w swojej pierwszej i na razie jedynej (choć mam nadzieję, że na niej nie poprzestanie) publikacji zawarła WSZYSTKO, absolutnie wszystko, co potrzebne jest Wam do wystylizowania Waszej osoby w jak najlepszy sposób.
Nie ma tam co prawda uwzględnionych kobiet w ciąży, ale uważam, że przyszłe mamy spokojnie zasługują na pełną książkę.
Co zatem znajdziecie u Radzkiej:
- podstawowe typy sylwetek z dokładnym rozbiorem na elementy i dokładnym dobiorem elementów garderoby, a przede wszystkim z dokładnym rozszyfrowaniem każdej sylwetki.
- słowo o kolorach (nie jedno oczywiście ;))
- trochę historii mody
- „ściągę” dotyczącą najpopularniejszych modeli dodatków
- mity, czyli rozdział o tym co jest przyjęte, a nie jest prawdą
- „złotą 13tkę” Radzkiej, z którą polecam się zapoznać, bo jest bardzo trafiona moim zdaniem
- podstawowe informacje dotyczące składu ubrań – czyli podział włókien oraz ściągę z konserwacji
- podstawowe zasady dress code.
Czego nie znajdziecie:
- analizy kolorystycznej
- list podstawowych zestawień ubrań dla każdej z sylwetek
i dobrze!
To, co moim zdaniem odróżnia Radzką od wielu innych publikacji, to fakt, iż nie miesza nadmiernym podziałem na wiele typów sylwetek, a upraszcza go maksymalnie, skupiając się na dokładnym rozkładzie każdej z nich na elementy, podając do tego nawet przykładowe różnice w centymetrach. Dzięki temu możecie z centymetrem w ręku i dozą cierpliwości same się zanalizować bez pomyłki.
Pominięcie analizy kolorystycznej i stwierdzenie „każdemu pasuje każdy kolor, tylko trzeba znaleźć odpowiednią tonację i nasycenie” też jest dla mnie bardzo na TAK, bo wystarczy się postarać, a każdy może być zadowolony.
Radzka podnosi świadomość, jeśli z uwagą przestudiujecie jej publikację. Przy okazji w pierwszych rozdziałach wprowadza Was w świat koloru i mody, co dobrze nastraja.
Macie PASJONATKĘ w pełnym tego słowa znaczeniu. Zobaczycie to w każdym napisanym słowie i tym bardziej rozumiem dlaczego Radzka jest tak uwielbiana. Przeze mnie teraz także.
Zanim przeczytam jakakolwiek nową książkę, staram się unikać czytania innych recenzji i opinii, żeby się nie sugerować. W tym przypadku uniknięcie docierania opinii graniczyło z cudem… to co zasłyszałam wcześniej, to zarzuty do ilości reklam, powtarzalności w temacie czy zbyt pstrokatej grafiki, mimo pięknych ilustracji.
Jeśli chodzi o mnie, to przeglądając książkę pobieżnie, czułam dużą radość odbioru, a czytając napełniała mnie energią i optymizmem.
Witając Radzka napisała: „Chciałabym, abyś czytając tę książkę, odniosła wrażenie, że siedzimy razem w kawiarni, opowiadam Ci o sylwetkach i stylu… a później idziemy razem na zakupy!” – dokładnie taki był mój odbiór.
Ilustracje i grafika książki to cała Radzka – energetyczna i świeża.
Ilość reklam… hmm… może i zdjęcia są podpisane i rzeczywiście sponsor jest wyraźnie obecny, i patrząc z punktu widzenia osoby, która w modzie „siedzi”, czy pracuje, może jest to drażniące, a zawarte w treści informacje są „mało odkrywcze”, jednak dla osoby, która „nie wie” wszystko jest podane prosto, a każde zdjęcie i odnośnik są pomocne w odnalezieniu szukanej rzeczy. Zdjęcia są potrzebne, bo nie każda kobieta od razu załapie, że opisany fason wygląda tak, czy inaczej, a jak nie trzeba szukać samemu, tylko podano gdzie kupić, to już pełnia szczęścia ;) przynajmniej na początek.
Po co ta książka w takim razie takiej osobie jak ja…? Maluję, stylizuję, świat ten jest mi dobrze znany…
Lubię poznawać różne opinie, różne zdania i podejście do tematu. Lubię się rozwijać, a spotkania z różnymi ludźmi wiele uczą.
Publikacja Radzkiej jest mi bardzo bliska w sensie stylizacji i zgadzam się z nią w generalnie każdej kwestii, stąd też moje stanowcze zdanie na początku. A wiem, że sama też „coś tam” wiem w tym temacie ;)
Zdaję sobie sprawę, że chcąc spokojnie się przeanalizować musicie czytać powoli i w skupieniu, ale tego logicznie wymaga proces nauki. Sama z kolei podkreślam, które książki czytało mi się lżej, które szybko i przyjemnie – Radzką przeczytałam ekspresowo! Nie mogłam się od niej oderwać! Dosłownie jakby ktoś w upalny dzień oblał mnie wodą dla orzeźwienia i przysporzył mi tym wielkiej radości :)
Blog.milkagiemza.pl Milka Giemza
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
Poradnik modowy, czyli "Radzka radzi Tobie dobrze w tym"
Witajcie Kochani
Czy czytacie poradniki? Ja nie jestem zwolenniczką takich książek. Nie uznaję informacji w nich zawartych, które miałyby rzekomo zmienić moje życie na lepsze. Ale, gdy obejrzałam na YouTubie filmik Radzkiej, w którym opowiadała o historii powstania jej modowego poradnika, postanowiłam kupić tą książkę. Powiem Wam, że napaliłam się na ten poradnik, jak szczerbaty na suchary :)
Czy czytacie poradniki? Ja nie jestem zwolenniczką takich książek. Nie uznaję informacji w nich zawartych, które miałyby rzekomo zmienić moje życie na lepsze. Ale, gdy obejrzałam na YouTubie filmik Radzkiej, w którym opowiadała o historii powstania jej modowego poradnika, postanowiłam kupić tą książkę. Powiem Wam, że napaliłam się na ten poradnik, jak szczerbaty na suchary :)
Nie uważam, żebym źle dobierała ubrania do mojej sylwetki. Myślę, że wiem w czym wyglądam dobrze i jakie ubrania powinnam omijać szerokim łukiem. Wiem również jaki mam typ sylwetki.
Po części moja wiedza na temat doboru odpowiedniej garderoby, wzięła się m.in. z filmików YouTub. Moją ulubioną modową YouTuberką jest - Madalena Kanoniak, czyli Radzka, bohaterka dzisiejszego posta. Świetne stylizacje, duża wiedza, energia i ciągły uśmiech na twarzy.
Jeśli pierwszy raz słyszycie o Radzkiej, to polecam zajrzeć na Youtub (Radzka na YouTube).
Po pierwsze Radzka, jeśli czytasz moje zapiski, to GRATULUJĘ!!!.
Krainakobiet.blogspot.com Basia
Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki
Czy ja już mówiłam, że marzenia trzeba spełniać, tak zrobiła Anwen pisząc, a ja kupując ten poradnik. Skorzystałam z promocji wydawnictwa i kupiłam książkę za połowę ceny !. To się nazywa promocja + darmowa wysyłka.
Książka chociaż nie ma twardej okładki, jest bardzo dobrze wydana. Elegancka, prosta i taka w stylu Anwen, bo kto czyta jej bloga wie, że Ania uwielbia kolor fioletowy.
Nawet nie wiecie jak się cieszę, od pierwszej chwili, kiedy otworzyłam przesyłkę z książką.
Czytasz, obserwujesz i uczysz się razem z autorką bloga, ona jest jak twoja dobra znajoma. Kiedy mówi ci, że spełniła swoje marzenie ty cieszysz się razem z nią ;). Trzymasz w dłoniach to marzenie i jesteś szczęśliwa, bo dostajesz to co chciałaś. Wszystko o włosach w jednym miejscu, bez szukania na blogu, zapisywania przepisów na kartkach. Czytasz, sprawdzasz i analizujesz i już masz ochotę wypróbować na sobie domowe sposoby.
Poradnik zawiera wstęp i 5 szczegółowo opisanych rozdziałów. Napisany jest lekko i nawet nazwy łacińskie, nie będą dla ciebie obce.
Tego właśnie mi brakowało, wiem już jakie mam włosy, ale nadal nie znalazłam odpowiedniego dla nich oleju. Peeling skóry głowy robiłam może 2 razy, a przecież jest to tak ważne, jak peeling ciała czy twarzy.
Jedyne czego mi brakuje w tej książce to zdjęć włosów Anwen, wszystkie są zakupione jak w magazynie.
Dziękuję Aniu, za tą cenną wiedzę w jednym miejscu, będę dalej się uczyć, eksperymentować i dbać o włosy. Polecam każdej dziewczynie i kobiecie, nie tylko włosomaniaczce.
Książka chociaż nie ma twardej okładki, jest bardzo dobrze wydana. Elegancka, prosta i taka w stylu Anwen, bo kto czyta jej bloga wie, że Ania uwielbia kolor fioletowy.
Nawet nie wiecie jak się cieszę, od pierwszej chwili, kiedy otworzyłam przesyłkę z książką.
Czytasz, obserwujesz i uczysz się razem z autorką bloga, ona jest jak twoja dobra znajoma. Kiedy mówi ci, że spełniła swoje marzenie ty cieszysz się razem z nią ;). Trzymasz w dłoniach to marzenie i jesteś szczęśliwa, bo dostajesz to co chciałaś. Wszystko o włosach w jednym miejscu, bez szukania na blogu, zapisywania przepisów na kartkach. Czytasz, sprawdzasz i analizujesz i już masz ochotę wypróbować na sobie domowe sposoby.
Poradnik zawiera wstęp i 5 szczegółowo opisanych rozdziałów. Napisany jest lekko i nawet nazwy łacińskie, nie będą dla ciebie obce.
Tego właśnie mi brakowało, wiem już jakie mam włosy, ale nadal nie znalazłam odpowiedniego dla nich oleju. Peeling skóry głowy robiłam może 2 razy, a przecież jest to tak ważne, jak peeling ciała czy twarzy.
Jedyne czego mi brakuje w tej książce to zdjęć włosów Anwen, wszystkie są zakupione jak w magazynie.
Dziękuję Aniu, za tą cenną wiedzę w jednym miejscu, będę dalej się uczyć, eksperymentować i dbać o włosy. Polecam każdej dziewczynie i kobiecie, nie tylko włosomaniaczce.
Onatujest.blogspot.com Weronika
Trening Jaguara. Obudź w sobie pewność siebie i osiągaj zamierzone cele
Lubicie poradniki? Potraficie zajrzeć w głąb siebie i wcielić w życie cudze rady? A może uważacie takie publikacje za bzdury i naciąganie, a samą pracę nad sobą za bezsens? Jakkolwiek spoglądacie na temat poradników, ja zawsze przekonywać będę do czytania ich. Nawet pośród wielu bzdur można znaleźć coś dla siebie i wyciągnąć jakąś naukę od tych, którzy dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Warto do ich książek podchodzić z dystansem, ale warto też dać im szansę. Ja z otwartością podchodzę do poradników, co nierzadko wzbudza uśmiechy politowania w blogerskim świecie, ale nie przejmuję się tym, bo wiem, ile wartościowych treści mogą przekazać mądrzejsi i bardziej doświadczeni ode mnie.
Z ciekawością sięgałam po Trening Jaguara Dagmary Gmitrzak, ponieważ w ostatnim czasie tematyka samorozwoju jest dla mnie priorytetowa. Pracuję nad sobą, nad swoim sposobem myślenia, nad otoczeniem i życiem jako takim. Dlatego hasło z okładki: 'Obudź w sobie pewność siebie i osiągaj zamierzone cele' błyskawicznie mnie skusiło. Szczególnie, że akurat pewności siebie i wiary we własne możliwości często mi brak.
Jaguar to zwierzę silne i niezależne, dlatego właśnie to on staje się przewodnikiem po treningu osobistym zaproponowanym przez Dagmarę Gmitrzak. Czytelnik - w sensie metaforycznym - ma wzorować się na nim i podążać jego śladem. To ciekawy pomysł, który z pewnością pozwoli wyróżnić się temu programowi na tle innych.
Trening autorstwa Dagmary Gmitrzak skupia się na takich aspektach jak: podróż w głąb siebie, wyznaczanie sobie celów, walka z lękami, budowanie poczucia własnej wartości i pewności siebie, nabieranie odwagi, otwieranie się na nowe drogi oraz realizowanie wyznaczonych sobie celów. Autorka każdy z tych aspektów rozwija w teorii, proponując również szereg różnorodnych ćwiczeń, które mają wspomóc samorealizacyjne działania odbiorcy.
Przyznaję, wiele z przytoczonych teorii zapachniało mi nieco banałem - bo to tematyka dość ograna i ciężko dopowiedzieć do niej coś, co zaskoczy. Również nie każdy z poruszanych tematów mnie zainteresował, za to te, na których pragnę skupić się w swoim życiu - budowanie pewności siebie, dążenie do realizacji wyznaczonych sobie celów i świadome kreowanie swojej przyszłości - okazały się dla mnie nie tylko odkrywcze, ale również mocno inspirujące.
Dlatego do lektury Treningu Jaguara będę Was zachęcać, jeśli tylko tematyka pracy nad sobą i swoim życiem jest Wam bliska. Dla mnie była to lektura mocno pouczająca i wierzę, że w swoich wrażeniach nie będę odosobniona.
Z ciekawością sięgałam po Trening Jaguara Dagmary Gmitrzak, ponieważ w ostatnim czasie tematyka samorozwoju jest dla mnie priorytetowa. Pracuję nad sobą, nad swoim sposobem myślenia, nad otoczeniem i życiem jako takim. Dlatego hasło z okładki: 'Obudź w sobie pewność siebie i osiągaj zamierzone cele' błyskawicznie mnie skusiło. Szczególnie, że akurat pewności siebie i wiary we własne możliwości często mi brak.
Jaguar to zwierzę silne i niezależne, dlatego właśnie to on staje się przewodnikiem po treningu osobistym zaproponowanym przez Dagmarę Gmitrzak. Czytelnik - w sensie metaforycznym - ma wzorować się na nim i podążać jego śladem. To ciekawy pomysł, który z pewnością pozwoli wyróżnić się temu programowi na tle innych.
Trening autorstwa Dagmary Gmitrzak skupia się na takich aspektach jak: podróż w głąb siebie, wyznaczanie sobie celów, walka z lękami, budowanie poczucia własnej wartości i pewności siebie, nabieranie odwagi, otwieranie się na nowe drogi oraz realizowanie wyznaczonych sobie celów. Autorka każdy z tych aspektów rozwija w teorii, proponując również szereg różnorodnych ćwiczeń, które mają wspomóc samorealizacyjne działania odbiorcy.
Przyznaję, wiele z przytoczonych teorii zapachniało mi nieco banałem - bo to tematyka dość ograna i ciężko dopowiedzieć do niej coś, co zaskoczy. Również nie każdy z poruszanych tematów mnie zainteresował, za to te, na których pragnę skupić się w swoim życiu - budowanie pewności siebie, dążenie do realizacji wyznaczonych sobie celów i świadome kreowanie swojej przyszłości - okazały się dla mnie nie tylko odkrywcze, ale również mocno inspirujące.
Dlatego do lektury Treningu Jaguara będę Was zachęcać, jeśli tylko tematyka pracy nad sobą i swoim życiem jest Wam bliska. Dla mnie była to lektura mocno pouczająca i wierzę, że w swoich wrażeniach nie będę odosobniona.
kreatywa.net Klaudyna Maciąg
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym! to pierwsza książka Magdaleny Kanoniak – stylistki i vlogerki modowej prowadzącej kanał na YouTube o nazwie Radzka.
Jak wiecie - lubię oglądać filmy Radzkiej, zwłaszcza te poświęcone comiesięcznym inspiracjom. Bardzo podoba mi się również czołówka jej filmów, ze szczególnym uwzględnieniem zabawnej i szybko wpadającej w ucho piosenki (czy jest ktoś, kto jej nie zna?). Kiedy usłyszałam, że Magda wydaje książkę, od razu wiedziałam, że ją kupię. Nie tylko dlatego, że lubię wspierać przedsiębiorcze kobiety, ale również dlatego, że ciekawiło mnie, czy i jak bardzo poradnik Radzki będzie się różnił od książkiCharlize Mystery (Nie) mam się w co ubrać.
Wygląd książki Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
Bardzo podoba mi się okładka tej książki. Nie tylko dlatego, że jest twarda, ale również (a raczej przede wszystkim) ze względu na to, że Radzka wygląda tutaj super. Wszystko to, w połączeniu z grafiką i świetnie dobraną czcionką tworzy spójną stylistycznie całość. Dodatkowe zalety poradnika to: dobry jakościowo papier oraz fakt, że książka jest szyta (a nie klejona). Ciekawym rozwiązaniem jest również czerwona wstążeczka-zakładka, za pomocą której możemy zaznaczyć miejsce, w którym skończyłyśmy czytać.
Wygląd książki Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
Bardzo podoba mi się okładka tej książki. Nie tylko dlatego, że jest twarda, ale również (a raczej przede wszystkim) ze względu na to, że Radzka wygląda tutaj super. Wszystko to, w połączeniu z grafiką i świetnie dobraną czcionką tworzy spójną stylistycznie całość. Dodatkowe zalety poradnika to: dobry jakościowo papier oraz fakt, że książka jest szyta (a nie klejona). Ciekawym rozwiązaniem jest również czerwona wstążeczka-zakładka, za pomocą której możemy zaznaczyć miejsce, w którym skończyłyśmy czytać.
Kod QR
Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia na tylnej okładce książki kodu QR (ang. Quick Response - szybka odpowiedź). Po zeskanowaniu tego kodu otrzymuje się link do ukrytego filmiku na YouTube, w którym Radzka opowiada o swoim poradniku. Zauważyłam jednak, że niewiele osób skorzystało z tej opcji. Jestem więcej niż pewna, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest brak wiedzy na temat kodów QR i umiejętności skanowania ich*. I żeby nie było – ja również nie wiedziałam, jak to się robi. Aż do dzisiaj, kiedy zainstalowałam sobie dostępną w AppStore darmową aplikację o nazwie QR Scanner, a następnie za jej pomocą “odczytałam” wspomniany kod.
* Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że Magda nie poinstruowała swoich widzek, co zrobić, by odczytać ten kod.
Recenzja książki Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
W krótkim, jednostronicowym wstępie do książki Magda opisuje, czym zajmuje się na co dzień, a także zdradza, co było inspiracją do napisania poradnika.
Książka Radzka radzi: Tobie dobrze w tym składa się z 9 rozdziałów*. Początek każdego rozdziału ilustrują piękne prace autorstwa Agaty Rek, które stanowią ogromną zaletę tego poradnika. Wykorzystanie ich w książce było moim zdaniem świetnym pomysłem!
1. Kolory
Jak znaleźć swój idealny kolor? Czym jest analiza kolorystyczna i dlaczego lepiej określać swój typ urody biorąc pod uwagę temperaturę (typ chłody vs ciepły).* Na te pytania znajdziemy odpowiedzi w rozdziale traktującym o kolorach.
* Ja jestem typem chłodnym, a Wy?
Szczególnie spodobała mi się część poświęcona psychologii barw – tego, w jaki sposób wpływają one na postrzeganie człowieka i jego relacje z innymi. Nie mogłam sobie odmówić sfotografowania koloru czerwonego – symbolu energii, odwagi i agresji. To w końcu jeden z moich ulubionych kolorów – równie chętnie noszę go na ustach, co na sobie. Uważam, że świetnie do mnie pasuje. A jaki kolor Wy lubicie najbardziej? W którym czujecie się najlepiej?
2. Historia mody XX wieku w pigułce
Krótki rozdział, w którym Radzka opisuje najważniejsze zmiany, jakie nastąpiły w damskiej modzie na przestrzeni XX wieku. Dowiemy się z niego, jak doszło do zrzucenia gorsetów przez kobiety, czym charakteryzował się New Look Diora oraz co leżało u podłoża poszczególnych zmian w damskiej modzie.
3. Ściąga
Przewodnik po najpopularniejszych ubraniach i dodatkach ostatnich lat. Znajdziemy tu informacje na temat tak kultowych produktów jak: okulary przeciwsłoneczne marki Ray-Ban, trencz Burberry, szpilki Louboutin (wiedzieliście, że czerwona podeszwa została opatentowana?) czy torebka Hermes Birkin.
4. Sylwetki
Najdłuższy a zarazem najważniejszy rodział książki Radzki poświęcony został sylwetkom. Magda omawia w nim poszczególne ich typy (gruszka, klepsydra, modelkowa, jabłko, ultrakobiece-powiększone). Wyjaśnia, jak rozpoznać swój rodzaj sylwetki i w jaki sposób ubierać się tak, by nie zrobić sobie krzywdy ;-) Do każdego typu sylwetki autorka proponuje fasony i zestawy ubrań na dzień, do biura i na wieczór. Dodatkowo wskazuje również, jakie okrycia wierzchnie i biżuterię powinny nosić kobiety o poszczególnych kształtach. Dużym minusem tej części książki są zdjęcia. Wiele ubrań wygląda na nich niekorzystnie, co zniechęca do ich kupna. Niektóre sprawiają wrażenie staromodnych, a jeszcze inne - niechlujnie położonych na podłodze i sfotografowanych na szybko.
Najgorzej wyglądają ubrania w kolorze czarnym, których szczegółów w ogóle nie widać na zdjęciach.
Nie podobają mi się również modelki. Przy czym nie mam na myśli ich urody, tylko to, jak zostały wystylizowane do zdjęć i jak te zdjęcia zostały obrobione. Począwszy od makijażu, poprzez włosy a skończywszy na niepomalowanych paznokciach (na niektórych zdjęciach modelki mają podwójny podbródek). Może uznacie, że się czepiam, ale jednak wolałabym, żeby zdjęcia te były lepszej jakości, zbliżonej do tej, jaką prezentuje prasa.
Zabrakło mi w tym rozdziale zdjęć samej Magdy, która na własnym przykładzie pokazałaby, jak wygląda dobrze ubrana kobieta. Żałuję również, że nie zamieszczono tu zdjęć gwiazd, prezentujących poszczególne typy sylwetki, których styl jest godny naśladowania.
5. Mity
Czy paski rzeczywiście poszerzają a baskinka tuszuje biodra? I czy czarny kolor zawsze wyszczupla? Na te i kilka innych pytań znajdziemy odpowiedzi w rodziale poświęconym mitom, w którym Radzka obala kilka z nich.
6. Złota 13
Radzka nie jest zwolenniczką kupowania tzw. basiców – klasycznych ubrań, które powinna posiadać każda kobieta*. W zamian autorka proponuje zakup złotej 13 – zestaw 13 ubrań i butów idealnych. Co to za rzeczy? Ciekawskich odsyłam do książki ;-)
* Nie zgadzam się z tym. Niezależnie od trybu życia, każdej z nas prędzej czy później przyjdzie uczestniczyć w jakimś ważnym/formalnym/rodzinnym wydarzeniu, jak rozmowa o pracę, chrzciny czy pogrzeb. Choćby z tego względu dobrze jest posiadać tzw. basici ;-)
7. Dress code
Czym się różni business formal od business casual? Jak należy się ubrać na przyjęcie koktajlowe, a jak na rozmowę kwalifikacyjną? Tego dowiemy się z rozdziału poświęconemu dress code’owi. Szkoda tylko, że zamiast modelek prezentujących konkretne zestawy, pokazano tu zdjęcia samych ubrań.
8. Materiały, czyli niech przemówi metka!
Krótki rozdział, w którym Radzka wymienia najpopularniejsze włókna naturalne i chemiczne, opisując przy tym ich właściwości. Znajdziemy tu również ściągę z konserwacji materiałów.
9. Zakupy on-line
Książkę Radzki kończy rozdział poświęcony zakupom w sieci. Magda opowiada w nim, jak robić zakupy w sklepach internetowych w Polsce i za granicą oraz na co zwracać uwagę kupując on-line.
Poza omówionymi przeze mnie wcześniej zdjęciami produktów i modelek, nie podobało mi się w tej książce również kilka innych rzeczy:
Minusy książki Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
1. Układ graficzny
W książce jest mnóstwo koloru czerwonego - dużo za dużo. Utrudniało mi to czytanie i skupianie się na treści. Lubię kolor czerwony, ale nie w takiej ilości. Jestem zwolenniczką prostoty i wolałabym, żeby książka była bardziej przejrzysta.
Zastanowił mnie też fakt, że mnóstwo w tej książce wolnej przestrzeni. Uważam, że można ją było lepiej wykorzystać, np. na dodatkowy tekst lub – co lepsze – zdjęcia stylizacji samej Magdy, których w tej książce mi zabrakło.
2. Język
We wstępie do książki Magda napisała, że słowo mówione jest jej bliższe niż pisane. I rzeczywiście – styl, w jakim został napisany jej poradnik przypomina żywą mowę. O ile jednak nie mam nic przeciwko używaniu prostego i zrozumiałego dla każdego języka, o tyle nie do końca przypadł mi do gustu styl jej wypowiedzi. I bynajmniej nie mam tu na myśli używania takich określeń jak np. widzka (które skądinąd uważam, że już dawno powinno zostać uznane za „prawidłowe“), a takie zwroty jak np.: no, zaś, cholerny itp. Poza tym nie podobały mi się również zbyt długie zdania i częste powtórzenia (czasem pojedynczych wyrazów, a innym razem całych zdań). Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w tej książce również kilkunastu literówek ;-) Przy czym należy zaznaczyć, że przeciętnemu Czytelnikowi raczej nie będzie to przeszkadzać.
3. Answear.com
Nie mam absolutnie nic przeciwko partnerom książek, wręcz przeciwnie. Uważam jednak, że skoro od samego początku wiadomo było, że głównym partnerem poradnika Magdy jest Answear. com, to niepotrzebne było umieszczanie na każdej stronie nazwy tego sklepu. Tym bardziej, że na końcu książki i tak znajdują się nie tylko podziękowania, ale również całostronicowa reklama Answear.com.
Podsumowując: Radzka radzi: Tobie dobrze w tym! to pomocna książka dla nieco zagubionych kobiet, które mają problem z określeniem typu własnej sylwetki i doborem odpowiednich dla siebie ubrań. Poza typowo stylizacyjnymi poradami znajdziemy tu mnóstwo ciekawostek i merytorycznych porad. Mimo że brakuje tu zdjęć samej autorki, w treści i tak przebija się jej osobowość (duży plus!). Polecam tę książkę nie tylko fankom Magdy, ale również wszystkim przyszłym fashionistkom ;-)
Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że bardzo podobało mi się to, w jaki sposób Magda podeszła do promocji swojej książki. Świetnym pomysłem było stworzenie filmików dokumentujących prace nad powstawaniem poradnika oraz spotkania autorskie. Przedstawione w nich infromacje są nie tylko ciekawe, ale mogą okazać się bardzo przydatne dla osób, które myślą o napisaniu własnej książki. Gratuluję Magdzie i trzymam kciuki za to, by jej dzieło sprzedało się w jak największej liczbie egzemplarzy! :)
Znacie/oglądacie vlogi Radzki (Radzkiej?)? Miałyście już może styczność z jej książką? Co o niej sądzicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach – jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!
PS Książka Magdy dostępna jest również w formie e-booka.
Czym się różni business formal od business casual? Jak należy się ubrać na przyjęcie koktajlowe, a jak na rozmowę kwalifikacyjną? Tego dowiemy się z rozdziału poświęconemu dress code’owi. Szkoda tylko, że zamiast modelek prezentujących konkretne zestawy, pokazano tu zdjęcia samych ubrań.
8. Materiały, czyli niech przemówi metka!
Krótki rozdział, w którym Radzka wymienia najpopularniejsze włókna naturalne i chemiczne, opisując przy tym ich właściwości. Znajdziemy tu również ściągę z konserwacji materiałów.
9. Zakupy on-line
Książkę Radzki kończy rozdział poświęcony zakupom w sieci. Magda opowiada w nim, jak robić zakupy w sklepach internetowych w Polsce i za granicą oraz na co zwracać uwagę kupując on-line.
Poza omówionymi przeze mnie wcześniej zdjęciami produktów i modelek, nie podobało mi się w tej książce również kilka innych rzeczy:
Minusy książki Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
1. Układ graficzny
W książce jest mnóstwo koloru czerwonego - dużo za dużo. Utrudniało mi to czytanie i skupianie się na treści. Lubię kolor czerwony, ale nie w takiej ilości. Jestem zwolenniczką prostoty i wolałabym, żeby książka była bardziej przejrzysta.
Zastanowił mnie też fakt, że mnóstwo w tej książce wolnej przestrzeni. Uważam, że można ją było lepiej wykorzystać, np. na dodatkowy tekst lub – co lepsze – zdjęcia stylizacji samej Magdy, których w tej książce mi zabrakło.
2. Język
We wstępie do książki Magda napisała, że słowo mówione jest jej bliższe niż pisane. I rzeczywiście – styl, w jakim został napisany jej poradnik przypomina żywą mowę. O ile jednak nie mam nic przeciwko używaniu prostego i zrozumiałego dla każdego języka, o tyle nie do końca przypadł mi do gustu styl jej wypowiedzi. I bynajmniej nie mam tu na myśli używania takich określeń jak np. widzka (które skądinąd uważam, że już dawno powinno zostać uznane za „prawidłowe“), a takie zwroty jak np.: no, zaś, cholerny itp. Poza tym nie podobały mi się również zbyt długie zdania i częste powtórzenia (czasem pojedynczych wyrazów, a innym razem całych zdań). Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w tej książce również kilkunastu literówek ;-) Przy czym należy zaznaczyć, że przeciętnemu Czytelnikowi raczej nie będzie to przeszkadzać.
3. Answear.com
Nie mam absolutnie nic przeciwko partnerom książek, wręcz przeciwnie. Uważam jednak, że skoro od samego początku wiadomo było, że głównym partnerem poradnika Magdy jest Answear. com, to niepotrzebne było umieszczanie na każdej stronie nazwy tego sklepu. Tym bardziej, że na końcu książki i tak znajdują się nie tylko podziękowania, ale również całostronicowa reklama Answear.com.
Podsumowując: Radzka radzi: Tobie dobrze w tym! to pomocna książka dla nieco zagubionych kobiet, które mają problem z określeniem typu własnej sylwetki i doborem odpowiednich dla siebie ubrań. Poza typowo stylizacyjnymi poradami znajdziemy tu mnóstwo ciekawostek i merytorycznych porad. Mimo że brakuje tu zdjęć samej autorki, w treści i tak przebija się jej osobowość (duży plus!). Polecam tę książkę nie tylko fankom Magdy, ale również wszystkim przyszłym fashionistkom ;-)
Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że bardzo podobało mi się to, w jaki sposób Magda podeszła do promocji swojej książki. Świetnym pomysłem było stworzenie filmików dokumentujących prace nad powstawaniem poradnika oraz spotkania autorskie. Przedstawione w nich infromacje są nie tylko ciekawe, ale mogą okazać się bardzo przydatne dla osób, które myślą o napisaniu własnej książki. Gratuluję Magdzie i trzymam kciuki za to, by jej dzieło sprzedało się w jak największej liczbie egzemplarzy! :)
Znacie/oglądacie vlogi Radzki (Radzkiej?)? Miałyście już może styczność z jej książką? Co o niej sądzicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach – jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!
PS Książka Magdy dostępna jest również w formie e-booka.
Olfaktoria.pl Olfaktoria.pl