ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Piękna papryczka uwodzi kształtem. Zamień kilogramy na zabójczą pewność siebie. Wydanie II rozszerzone

Wszystkie toczymy nieustanną walkę o piękne ciało, a dietetyczne poradniki rosną na półkach księgarń jak grzyby po deszczu. Książka Edyty Draus to kolejna pozycja stawiająca na zdrowy styl życia. 

Edyta Draus dwukrotnie zdobyła tytuł wicemistrzyni Polski w fitness sylwetkowym. Jej pasją jest trening siłowy. Ukończyła także grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. W swojej książce radzi jak zamienić dodatkowe kilogramy na większą pewność siebie i swego ciała.

Jak mówi sama autorka „Piękna papryczka uwodzi kształtem” to „motywator dietetyczno-treningowy ze szczyptą zdrowego dystansu”. I rzeczywiście Edyta Draus zachęca do walki o piękną sylwetkę niezwykle skutecznie. Podczas zagłębiania się w lekturę, rodzi się w czytelniku chęć zmian, gotowość do zdrowszego jedzenia, ćwiczeń, nowych aktywności.

Nie znajdziemy tu jednak recepty na sukces. Po przeczytaniu książki nie stracimy nagle w zawrotnym tempie kilogramów. „Piękna papryczka uwodzi kształtem” to spis zasad żywieniowych i treningowych, które osobom zaznajomionym z różnego rodzaju dietami, mogą być już doskonale znane. Mamy podane na przykład reguły diety zgodnej z indeksem glikemicznym, czy grupą krwi. Pojawia się również kilka ciekawych faktów obalających mity związane ze zdrowym żywieniem. Edyta Draus stara się przede wszystkim zmotywować czytelnika oraz uwolnić jego uśpione pokłady energii i samozaparcia. Nowością i zarazem najcenniejszą częścią lektury, mogą być tu elementy treningu siłowego, zilustrowane krok po kroku przez autorkę.

Edyta Draus podchodzi do tematu z dużą dawką pozytywnej energii, humoru i szczyptą ironii. Relacje z czytelnikiem utrzymane są na stopie koleżeńskiej. Autorka celnie, dowcipnie i bezpośrednio wytyka nam nasze małe grzeszki. Niestety, styl jakim napisana jest książka okazuje się dość nietypowy. Przestawny szyk zdania, gry słowne i silenie się na rymowanie w tekście prozatorskim – te elementy mogą wybijać czytelnika z rytmu. Ponadto, sposób przekazywania myśli jest nieco chaotyczny, co początkowo utrudnia skupienie i zrozumienie lektury. Mimo to, po głębszym wdrożeniu się w treść książki, okazuje się ona doskonałym pomocnikiem na drodze do upragnionej sylwetki.

„Piękna papryczka uwodzi kształtem” jak i wydaniem. Książka ma minimalistyczną, dopracowaną w każdym calu, szatę graficzną. Fotografie w niej zawarte są klimatyczne i dopasowane do treści. Ponadto, książka została wydana na eleganckim magazynowym papierze.

Pozycja Edyty Draus to kolejny poradnik dietetyczno-treningowy, z którego czytelnik może wynieść wiele ciekawych informacji jak i fale pozytywnej energii. Co jednak z tym zrobimy, zależy od nas. Jeśli od dawna męczycie się z dodatkowymi kilogramami, ale uważacie, że na zmiany jest już za późno, chcecie schudnąć, ale wciąż szukacie wymówek, marzycie o wyrzeźbionym, umięśnionym ciele, ale nie wiecie od czego zacząć, to zdecydowanie powinnyście sięgnąć po „Piękna papryczka uwodzi kształtem”. To idealna baza treningowa i kopalnia motywacji. Jak mówi autorka „Rusz swój słodki ciężar i kuś los!”
kobieta30.pl Beata Żelazek

Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą

Jesteś diamentem i nie musisz tego sobie udowadniać, ale jeśli chcesz by ludzie traktowali Cię jako diament a nie styropian. Musisz wyrobić swoją markę. Możesz to zrobić na setki sposobów. Jedne są etyczne drugie mniej. Te drugie to taka tykająca bomba, gdyż nigdy nie wiesz, kiedy wybuchnie i jaką krzywdę Ci wyrządzi.

Autorka jest świadoma takich zagrożeń i w swojej książce dzieli się swoimi przeżyciami, opowiada o człowieku, który zniszczył swój kilkunastoletni wizerunek eksperta publikując jeden post na portalach społecznościowy. Poznajemy historie człowieka, który traktował ludzi gorzej niż zwierzęta a sam ubiegał się o pozytywne referencje. Książka uczy, że dobra marka to chwila w której ludzie pozytywnie wypowiadają się o tobie gdy nie ma Ciebie obok nich.

Uważam, że książka jest kapitalna. Nie ma w niej bajek, które są tworzone przez niedzielnych marketerów na kolanie w szkolnej toalecie. Autorka swoja wiedzę przekazuje w prosty sposób, ale za każdym razem między wierszami można przeczytać. Odniesiesz sukces ale to wymaga czasu oraz zangażowania. Jest to niewątpliwie jedna z tych książek, która jedną złotą myślą może namieszać pozytywnie w życiu. Moim ulubioną mądrością z książki to zdanie. W którym pisarka doradza, byśmy przestali przepływać dla ludzi oceany jeśli oni nie chcą dla nas przeskoczyć kałuży.

Jest to jedna z tych pozycji, które należy przeczytać jeśli myślimy poważnie o sukcesie zawodowym. A dopiero stawiamy pierwsze kroki w naszej karierze zawodowej. Wiedza zawarta w książce, jest niezwykle praktyczna. Autorka zamiast prezentować oklepane techniki marketingowe zmusza czytelnika by odnalazł w sobie płomień, który trzyma nas przy życiu, ognia który sprawia, że nasze życie jest absolutnie wyjątkowe. Gdyż ten płomień przyciągnie więcej ludzi do nas niż nadmuchana reklama, która będzie agresywnie atakowała ludzi byle by tylko im sprzedać. Książkę niesamowicie wciąga, przykłady biznesowe autorki zapadają w pamięć, wywołując lawinę wniosków. Przesłanie książki jest proste, buduj swoją reputacje etycznie inaczej świat nie koniecznie musi być miły względem Twojej osoby. Bo gdy padają na Ciebie reflektory jesteś otoczony pseudo znajomymi ponosząc porażki jesteś otoczony wyłącznie przyjaciółmi. Od Ciebie zależy kim chcesz się otaczać. W skali od 1 do 90 książka otrzymuje ocenę 83.

Joanna Malinowska-Parzydło - prekursorka tematyki zarządzania kapitałem reputacji w oparciu o markę osobistą w Polsce. Twórczyni unikalnego procesu BrandYourName®, programów zarządzania marką lidera, marką zespołu, marką przywództwa oraz marką kobiecego przywództwa w firmach. Autorka bloga www.jestesmarka.pl. Doradca strategiczny w obszarze zarządzania kapitałem intelektualnym, zintegrowanej komunikacji, przywództwa i zarządzania przez wartości w firmach. Wcześniej odpowiedzialna za strategiczną komunikację marketingową, następnie za strategie personalne w polskich mediach. W latach 2007 – 2012 — Dyrektor Personalny TVN S.A. Obecnie CEO Personal Brand Institute. Założycielka i Prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Mentoringu. Mentorka w polskiej edycji programu Fundacji Hillary Clinton Vital Voices. Ambasadorka Przedsiębiorczości Kobiet. Trenerka biznesu. Wykładowca akademicki. Mama Jaśka i Olka.  www.jestesmarka.pl
Wojownik Pokoju Łukasz Chrzanowski

Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą

Jesteś diamentem i nie musisz tego sobie udowadniać, ale jeśli chcesz by ludzie traktowali Cię jako diament a nie styropian. Musisz wyrobić swoją markę. Możesz to zrobić na setki sposobów. Jedne są etyczne drugie mniej. Te drugie to taka tykająca bomba, gdyż nigdy nie wiesz, kiedy wybuchnie i jaką krzywdę Ci wyrządzi.

Autorka jest świadoma takich zagrożeń i w swojej książce dzieli się swoimi przeżyciami, opowiada o człowieku, który zniszczył swój kilkunastoletni wizerunek eksperta publikując jeden post na portalach społecznościowy. Poznajemy historie człowieka, który traktował ludzi gorzej niż zwierzęta a sam ubiegał się o pozytywne referencje. Książka uczy, że dobra marka to chwila w której ludzie pozytywnie wypowiadają się o tobie gdy nie ma Ciebie obok nich.

Uważam, że książka jest kapitalna. Nie ma w niej bajek, które są tworzone przez niedzielnych marketerów na kolanie w szkolnej toalecie. Autorka swoja wiedzę przekazuje w prosty sposób, ale za każdym razem między wierszami można przeczytać. Odniesiesz sukces ale to wymaga czasu oraz zangażowania. Jest to niewątpliwie jedna z tych książek, która jedną złotą myślą może namieszać pozytywnie w życiu. Moim ulubioną mądrością z książki to zdanie. W którym pisarka doradza, byśmy przestali przepływać dla ludzi oceany jeśli oni nie chcą dla nas przeskoczyć kałuży.

Jest to jedna z tych pozycji, które należy przeczytać jeśli myślimy poważnie o sukcesie zawodowym. A dopiero stawiamy pierwsze kroki w naszej karierze zawodowej. Wiedza zawarta w książce, jest niezwykle praktyczna. Autorka zamiast prezentować oklepane techniki marketingowe zmusza czytelnika by odnalazł w sobie płomień, który trzyma nas przy życiu, ognia który sprawia, że nasze życie jest absolutnie wyjątkowe. Gdyż ten płomień przyciągnie więcej ludzi do nas niż nadmuchana reklama, która będzie agresywnie atakowała ludzi byle by tylko im sprzedać. Książkę niesamowicie wciąga, przykłady biznesowe autorki zapadają w pamięć, wywołując lawinę wniosków. Przesłanie książki jest proste, buduj swoją reputacje etycznie inaczej świat nie koniecznie musi być miły względem Twojej osoby. Bo gdy padają na Ciebie reflektory jesteś otoczony pseudo znajomymi ponosząc porażki jesteś otoczony wyłącznie przyjaciółmi. Od Ciebie zależy kim chcesz się otaczać. W skali od 1 do 90 książka otrzymuje ocenę 83.

Joanna Malinowska-Parzydło - prekursorka tematyki zarządzania kapitałem reputacji w oparciu o markę osobistą w Polsce. Twórczyni unikalnego procesu BrandYourName®, programów zarządzania marką lidera, marką zespołu, marką przywództwa oraz marką kobiecego przywództwa w firmach. Autorka bloga www.jestesmarka.pl. Doradca strategiczny w obszarze zarządzania kapitałem intelektualnym, zintegrowanej komunikacji, przywództwa i zarządzania przez wartości w firmach. Wcześniej odpowiedzialna za strategiczną komunikację marketingową, następnie za strategie personalne w polskich mediach. W latach 2007 – 2012 — Dyrektor Personalny TVN S.A. Obecnie CEO Personal Brand Institute. Założycielka i Prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Mentoringu. Mentorka w polskiej edycji programu Fundacji Hillary Clinton Vital Voices. Ambasadorka Przedsiębiorczości Kobiet. Trenerka biznesu. Wykładowca akademicki. Mama Jaśka i Olka.  www.jestesmarka.pl
Wojownik Pokoju Łukasz Chrzanowski

Sensu sens

dkąd tylko pamiętam, poszukuję autentycznych historii mówiących o tym, jak prawdziwym ludziom udało się odnaleźć sens w dramatycznych doświadczeniach, z którymi przyszło im się zmierzyć – poważnej chorobie, niepełnosprawności, traumie bycia ofiarą przemocy etc. Jako psycholog, chciałabym wniknąć w ich umysły, by poznać ten unikatowy sposób percepcji i interpretacji wydarzeń, przeżywane emocje oraz indywidualny styl radzenia sobie w sytuacjach granicznych. Wszystko to po to, aby odnaleźć czynniki, które decydują o tym, kogo cierpienie „uszlachetni”, a kogo przygniecie, załamie. By móc odpowiedzieć na pytanie: co sprawia, że niektórzy są w stanie na tyle przetransformować swój ból, by mogło zajść to, co psychologia nazywa „wzrostem post-traumatycznym”?

A czyż jest – poza autentycznym kontaktem z drugim człowiekiem – lepsza ku temu możliwość niż lektura powieści autobiograficznej, której nieuleczalnie chory autor poszukuje sensu swojej choroby?

Oprócz owej ciekawości poznawczej, do sięgnięcia po „Sensu sens” skłoniły mnie słowa pani Agnieszki Holland, będące zapowiedzią lektury nietuzinkowej:

„Uważam «Sensu sens» Marka Adamika za książkę wybitną. Udało mu się w wyjątkowo osobisty, oryginalny sposób przetworzyć literacko własne bolesne doświadczenie nieuleczalnej choroby, tak żeby nie usentymentalnić go, ale zuniwersalizować (…)” /z okładki/

Zapoznawszy się z tematyką książki oraz informacjami od wydawcy zawartymi na okładce, spodziewałam się lektury na poziomie, niebanalnej oraz zapewne – niełatwej emocjonalnie. I dokładnie taka jest autobiograficzna książka „Sensu sens”, literacki debiut Marka Adamika.

Autor jest absolwentem Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych, grafikiem, ilustratorem i malarzem. I co ważne – artystą niezwykle cenionym. W swoim zawodzie odniósł sukces, na jaki liczyć może zapewne niewielu. Lecz przyszło mu za to zapłacić wysoką cenę – siły życiowe organizmu zostały wyczerpane. Przyszła diagnoza – nieuleczalna choroba. Rozpoczyna się etap walki – tej, która dzieje się na zewnątrz (o życie, zdrowie i sprawność) i tej wewnętrznej – z sobą samym i swoimi demonami, obudzonymi przez chorobę.

Adamik nie boi się podejmować tematów trudnych, zahaczających o społeczne tabu. Nieuleczalna choroba jest tylko jednym z nich (chociaż osiowym); mówienie (i pisanie o niej) – kolejnym, o czym świadczą słowa autora: „Zabroniono mi pisania o tym dla własnego dobra. Łudzę się, że nie dotyczyło to pisania jako takiego. Myślę, że chodziło o niewłaściwie rozłożone emocje” (s. 9). W tej pozycji ważne miejsce zajmują także kwestie pracoholizmu, toksycznego oblicza sukcesu, wypalenia zawodowego – ukazane jako przyczyny załamania stanu zdrowia. Nie mniej uwagi autor poświęcił ponadto temu, co można by nazwać „aurą” choroby, czyli reakcji otoczenia na diagnozę, wykluczeniu ze środowiska zawodowego czy karygodnej postawie polskiego personelu medycznego. Otwarcie poruszył nawet społecznie nieaprobowaną kwestię korzystania z medycyny niekonwencjonalnej, w tym pomoc znachorów czy wróżek.

Ale „Sensu sens” to przede wszystkim książka o tym, co diagnoza nieuleczalnej choroby i wszelkie jej konsekwencje czynią z człowiekiem. Co MOGĄ mu uczynić, co odebrać. A mogą odebrać wszystko – sprawność fizyczną, dobre samopoczucie, pracę, przyjaciół, talent… Przygnębiająca wizja? Niekoniecznie, jeśli pojawia się to, co Frankl mógłby nazwać „wolą sensu”. To też doskonała droga do transformacji osobowości poprzez „obdzieranie” jej z wszelkich warstw po to, by dotrzeć do samej głębi człowieczeństwa. Doskonale oddają to poniższe cytaty:

„Walka. Zaczynam chyba rozumieć pewien mechanizm. Lecz wciąż walczę. Walka z chorobą. Walka z życiem. Powinienem zaakceptować. I żyć świadomie. Zaakceptować. W ten sposób docieram do istoty siebie” (s. D464).

„Odczuwanie więzi ze światem. Nigdy dotychczas nie byłem taki szczęśliwy. To bierze się z czystego faktu, że żyję. Żyję chwilą, bez obaw. Nie wiadomo, ile zostało mi jeszcze czasu. Bez pragmatyzmu i zamartwiania. Przestałem walczyć z losem, jakikolwiek by nie był. To przełomowy moment. Być otwartym. Z walki w akceptację. Do niedawna przezwyciężałem chorobę, walczyłem z nią. Lecz już nie. Akceptacja nie oznacza wcale pasywności czy bezczynności. Tylko elastyczność. To tu jest klucz” (s. D667).

„Sensu sens” Adamika to lektura wymagająca. Nie tylko – co oczywiste – ze względu na egzystencjalną wagę podejmowanej tematyki, ale także – ze względu na niekonwencjonalny sposób konstrukcji oraz stylistkę. Chociaż trudno o jednoznaczną klasyfikację tej pozycji, mnie osobiście kojarzy się ona ze współczesną poezją, a z całą pewnością przypomina prozę poetycką. Podobieństwo to można dostrzec w stylu i języku, stosowanych środkach stylistycznych, układzie graficznym tekstu. Jestem przekonana, że z tych powodów recenzowana pozycja trafi w gusta miłośników poezji, natomiast dla osób preferujących bardziej konwencjonalny styl narracji może okazać się zbyt trudna w odbiorze.

Lektura tej powieści to dla Czytelnika prawdziwe wyzwanie – zarówno emocjonalne, jak i intelektualne. Bowiem niełatwo odnaleźć się w świecie bohatera-narratora, a jeszcze trudniej – nie zagubić w nim. W rzeczywistości wykreowanej przez autora – a może raczej przez ciężką chorobę i jej neurologiczne objawy – czas jest względny, jawa miesza się ze snem, a różne stany świadomości przeplatają ze sobą. Nawet strony mają swoją własną, niecodzienną numerację.

Dopełnienie warstwy słów stanowi – ważna na równi – warstwa artystyczna, w postaci przeplatanych z tekstem rysunków, szkiców, obrazów, symboli oraz innego typu grafiki. Autor z niezwykłą lekkością bawi się formą – zarówno tekstu, jak i obrazu, tworząc całość spójną, intrygującą, momentami niepokojąco psychodeliczną. Tutaj nawet puste kartki mówią – kolorem. A mówią czasem więcej niż słowa. „Sensu sens” Adamika to nie zwykła powieść – to nowoczesne dzieło sztuki, stworzone ze słów, obrazów i pustki. Każda kropka, przecinek, spacja i kreska wydają się tutaj mieć swoje specjalne miejsce i przeznaczenie. Odnoszę wrażenie, jakby to, co na pozór wydaje się przypadkowe i chaotyczne, było starannie zaplanowane. Pod tym względem „Sensu sens” wywiera na mnie ogromne wrażenie.

Po lekturze książki Adamika odczuwam sprzeczne emocje, z powodu których nie jestem w stanie jednoznacznie jej ocenić. Mimo pozytywnego wydźwięku, całość wydaje mi się ciężka, przygnębiająca, przytłaczająca. Jakby słowa świadczące o transformacji nie niosły z sobą nowej, lekkiej i świeżej energii. Chociaż byłam świadoma emocjonalnego ciężaru podejmowanego tematu i przygotowana na prozę wymagającą, ta przerosła moje czytelnicze możliwości. I, o dziwo, pod względem formy, która okazała się dla mnie trudna do strawienia, nie zaś samego przekazu. Mimo iż „Sensu sens” to z pewnością pozycja intrygująca i oryginalna, polecałabym ją z dozą ostrożności. Jest zdecydowanie dla wąskiego grona koneserów tego typu literatury i stylistyki. Ja najprawdopodobniej – przy pierwszym z nią spotkaniu – nie odkryłam jeszcze całego drzemiącego w niej potencjału.

I jeszcze cytat na koniec:

„Ciężka choroba zdaje mi się najlepszą wskazówką, skłania do zastanowień i stwarza szanse spojrzenia na świat szerzej. Z takim nastawieniem nie jest złem koniecznym, tylko wystawieniem pozytywnego znaku” (s. 125).
moznaprzeczytac.pl MN

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu! Wydanie 2

Nie potrafię przypomnieć sobie, ile razy przechodziłam na dietę: a to grejpfrutową, a to kapuścianą, a to Dukana. Za każdym razem moje działania kończyły się jednak fiaskiem, gdy wygłodzona ulegałam pokusie i przeganiałam precz dietetyczne przykazania. Potem postanowiłam, zamiast katować się dietami, zmienić po prostu nawyki żywieniowe, ufając, że oto zaprowadzą mnie one do upragnionej sylwetki. I z tym miałam kłopot, głównie dlatego, że chaos żywieniowy mnie pochłonął, a ja sama przestałam panować nad tym, co jadłam. W końcu już nie zważałam na ilość i jakość spożywanych posiłków, i wróciłam do punktu wyjścia.

Jestem przekonana, że nie tylko ja mogę snuć tego rodzaju wywody. Każdy z nas ma za sobą przynajmniej jedną próbę walki o wymarzoną sylwetkę i lepszą kondycję. Z odsieczą przybywa „Dziennik diety” będący połączeniem poradnika żywieniowego z organizerem skomponowanym tak, by ułatwić zapanowanie nad tym, co trafia do naszego żołądka.

Autorki publikacji są dietetyczkami na co dzień zmagającymi się z nadwyżką kilogramów i błędami żywieniowymi swoich klientów. Postanowiły one ułatwić zadbanie o własne sylwetki i zdrowie nam wszystkim, komponując zestaw trików wspomagających odchudzanie i projektując planner, który pozwoli nam gruntownie poznać nasze nawyki żywieniowe i zmotywować się do dalszej dbałości o siebie. Od teraz będziesz wymieniać poszczególne produkty wchodzące w skład Twoich posiłków, notować wielkość spożywanych dań i badać skalę odczuwanego głodu. Nauczysz się zwracać uwagę na podstawowe składniki diety (białka, cukry, tłuszcze) i manewrować nimi tak, by zjadać posiłki jak najbardziej wartościowe dla Twojego organizmu. W książce znajdziesz również miejsce na własne zdjęcia, by na bieżąco mobilizować się do uzyskania wymarzonej sylwetki.

„Dziennik diety” to książka, która będzie towarzyszyć Ci każdego dnia. Czy podejmiesz wyzwanie i zaczniesz dbać o siebie z prawdziwą skutecznością, odnotowując zawartość każdego talerza, który przed sobą stawiasz?
Dominika Makowska

Lekcje szczęścia i długowieczności. Mistrzowie mądrości o źródłach dobrego życia

Czy kiedykolwiek zadawaliście sobie pytanie, jak być szczęśliwym? Czy są na to jakieś recepty? A może doszukujecie się na twarzy nowych zmarszczek lub siwych włosów na głowie? Jeżeli tak, ta książka jest dla was.

Jedni ludzie cieszą się życiem, inni wciąż cierpią na depresję. Wedle książki, tylko ci pierwsi osiągną sukces i zadowolenie. Jak mówią autorzy tego poradnika, to nie rzeczy, które robimy ani ludzie, z którymi się spotykamy są źródłem naszego szczęścia. Szczęście jest uczuciem, które wypływa z nas samych. Jeżeli jesteśmy uśmiechnięi i radośni – nie zazdrościmy ludziom, lecz życzymy im wszystkiego co dobre, ta karma do nas wraca. Szczęście przyciąga szczęście. Radość i zadowolenie nie są współcześnie popularne, a psychologowie skupiają się na ludzkich chorobach i leczeniu depresji, zamiast wydobywać z nas pozytywną energię, uczą jak radzić sobie z problemami, jak walczyć ze smutkiem. Dlatego tak wiele osób focusuje się na problemach i nieudolności, zamiast widzieć pozytywy. Dobre życie to prostota, radość z chwili, wolnego czasu, dobrego jedzenia i ulubionej muzyki. Nie jest wstydem robienie tego, co się lubi, ani spędzanie wieczorów na wpatrywanie się w gwiazdy – takiego pięknego nieba jutro nie będzie. Szczęście jest teraz, nie trzeba na nie pracować, ani na nie czekać – szczęście należy czerpać z tego momentu, w którym jesteśmy. Nie potrzeba żadnych przedmiotów, by poczuć własną kompletność. Szczęście jest obecne w tym momencie, wewnątrz każdego z nas. Właściwie nie potrzeba robić nic, by być szczęśliwym, wystarczy być.

Nie jest łatwo osiągnąć to, o czym mówią autorzy, jednak warto przyjrzeć się owym radom bliżej. Zbyt mocno ulegamy temu, co świat uznaje za dobre, przynoszące szczęście, dlatego wciąż gonimy za jakimś nieuchwytnym modelem. Życie może stać się szczęśliwe od dziś i nie jest to wcale wyczyn. Książka pod redakcją Ashoka Chopry może wydawać się „sekciarska”, czy zbyt oczywista, jednak pokazuje, czym szczęście może być i jak postrzegają je mysliciele Bliskiego i Dalekiego Wschodu.

Na letni czas, kiedy szczęście jest bliżej i na zimową pluchę. Lekka książka o szczęściu? Dlaczego nie! Radości nigdy za wiele!
Maria Dubis