ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Bez glutenu. Bez wyrzeczeń. Natchnione przepisy dla bezglutenowców, wegetarian i całej reszty świata

O diecie bezglutenowej w ostatnim czasie zrobiło się głośno. Niektórzy twierdzą nawet, że mamy do czynienia ze swoistą moda na niejedzenie glutenu. Rzeczywiście wiele osób, które ze swojej diety wykluczyły pszenicę i inne zawierające gluten produkty, twierdzi, że po przejściu na taką dietę czują się lepiej, mają więcej energii a ich waga jest wprost idealna. Prawda jest jednak taka, że moda modą, a coraz więcej osób naprawdę cierpi z powodu nietolerancji glutenu, alergii na gluten lub też celiakii. Leczenie tych wszystkich chorób polega właściwie tylko na stosowaniu ścisłej diety. Dla wielu ludzi diagnoza lekarska brzmi niemal jak wyrok, bo nagle muszą zrezygnować z tak lubianych przecież ciast, makaronów, tradycyjnego pieczywa. To właśnie z myślą o takich ludziach powstała książka Weroniki Madejskiej „Bez glutenu. Bez wyrzeczeń".
 
Choć książek o diecie bezglutenowej na rynku jest obecnie wiele, ta na ich tle wyróżnia się tym, że jest bardzo osobista. Być może brzmi to dziwnie w kontekście książki kucharskiej, którą w gruncie rzeczy jest ta pozycja, ale tak właśnie jest. Autorka, która znana jest części czytelników z tego, że prowadzi bloga natchniona.pl, we wstępie do książki dzieli się swoimi doświadczeniami, opowiada swoją historię, począwszy od momentu, gdy w wieku dwunastu lat zdiagnozowano u niej właśnie nietolerancję glutenu i gdy musiała przejść na dietę bezglutenową. We wstępie możemy przeczytać, jak wielką tragedią dla kilkunastoletniej dziewczynki było zrezygnowanie z dotychczasowych nawyków, jak trudne okazywały się wizyty u rodziny czy znajomych i jak bardzo trzeba było się namęczyć, by zdobyć zdrowe, bezglutenowe produkty spożywcze. Autorka opowiada też , w jaki sposób zaczęła gotować, jak trudne były początki poszukiwania receptury idealnego chleba czy też biszkoptu bez glutenu. W rezultacie tych poszukiwań powstał blog, a potem także książka. Książka, która powinna być pozycją obowiązkową dla wszystkich, dla których gotowanie bez glutenu jest koniecznością.
 
Książka nie jest długa. Można powiedzieć, że wypada wręcz blado na tle innych książek poświęconych bezglutenowej diecie, jeśli chodzi o ilość przepisów. Oczywiście, jako osoba żywo zainteresowana tematem bardzo chciałabym, żeby tych przepisów było więcej, ale prawda jest też taka, że wszystkie przepisy podane w książce są po prostu rewelacyjne. Mają kilka niekwestionowanych zasad: po pierwsze są proste, po drugie do przyrządzenia potraw nie potrzeba wielu wymyślnych i drogich składników, po trzecie potrawy przygotowane na podstawie potraw Weroniki Madejskiej są po prostu bardzo smaczne.
 
Bardzo podoba mi się także układ przepisów w książce. Zostały one podzielone według posiłków. Mamy więc rozdział poświęcony potrawom idealnym na śniadania, obiady i kolacje, a także tortom i ciastom oraz innym deserom. Taki układ sprawia, że bardzo łatwo jest pracować z książką, jeśli szuka się w niej inspiracji do codziennego jadłospisu dla siebie i swojej rodziny. Przepisy podane są w bardzo przejrzysty sposób i korzystanie z nich jest po prostu wielką przyjemnością.
 
Na uwagę zasługuje także samo wydanie książki. Większość przepisów okraszona została fantastycznymi zdjęciami prezentującymi poszczególne potrawy. Oglądając te fotografie po prostu miałam ochotę natychmiast ruszyć do kuchni i gotować! Na niektórych zdjęciach widać też samą autorkę. Aż dziw bierze, że to taka młoda dziewczyna! Tym bardziej należą jej się brawa za przygotowanie i wydanie tak cudownej książki, która, jak wierzę, stanie się fantastycznym drogowskazem dla osób będących na diecie bezglutenowej, rodziców dzieci z alergią na gluten lub chorujących na celiakię i wszystkich, którzy z wyboru eliminują gluten ze swojej diety.
 
Dodać tu trzeba, że wszystkie przepisy podane przez Weronikę Madejską są wegetariańskie i zdrowe. Autorka sama z resztą wspomina w książce o tym, że zdrowe żywienie nie polega jedynie na wyeliminowaniu glutenu, a do tego, żeby naprawdę zdrowo się odżywiać, po prostu trzeba dojść, dużo się ucząc. Sama Weronika Madejska jest zresztą wegetarianką i po prostu, jak twierdzi, nie mogła niewegetariańskich przepisów umieścić w swojej książce.
 
Książkę polecam wszystkim. Na pewno tym, którzy są zmuszeni, z różnych względów, do eliminacji glutenu z diety. Ale i tym, którzy po prostu chcą się zdrowo odżywiać.
Sztukater.pl Sonrisa

Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu. Wydanie 2

W swoim życiu przeczytałam wiele książek o tym, co trzeba zrobić, żeby osiągnąć sukces, dojść na szczyt kariery zawodowej i ogólnie być we wszystkim „naj". Nie wszystkie pozycje były w stanie do mnie dotrzeć. Na niektóre patrzyłam z przymrużeniem oka, inne przekazywały rady, o których sama, bez wykształcenia psychologicznego, dobrze wiedziałam. Były też takie, które wywarły na mnie wrażenie i po lekturze których czułam, że coś muszę zmienić w swoim życiu. Bez wątpienia do tej kategorii należy Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu autorstwa Krzysztofa Króla.
 
Jak łatwo się domyślić, książka ma 10 rozdziałów. Nie będę streszczać każdego z nich. To nie ma większego sensu. Wspomnę tylko krótko, w jaki sposób są one skonstruowane. Oprócz rad eksperta, motta oraz zadania do wypełnienia, aby przykazanie nabrało mocy prawnej, pojawiają się streszczenia i historie motywacyjne. Przyznam, że to one przykuły moją uwagę najbardziej. Niektóre z nich były śmieszne (chociażby te z mnichami w rolach głównych), inne budziły mój podziw i zmuszały do myślenia. Do poradnika dołączona jest także płyta z materiałami wideo, które dadzą motywację osobom jej szukającym.
 
Spodobało mi się to, że autor odnosił się do czytelnika tak, jakby ten był jego najlepszym kumplem. Nie pojawiają się naukowe sformułowania, nie są co chwilę przywoływani kolejni wielcy myśliciele, których powinniśmy brać za wzór do naśladowania. Nie brak tu za to kolokwializmów, pojawiają się też niecenzuralne wyrazy. Niektórym może to przeszkadzać, mnie jakoś specjalnie to nie raziło. Co prawda gdybym napisała taką książkę, nie użyłabym pewnych sformułowań, ale każdy autor ma swój styl i dopóki kogoś nie obraża, nie powinno się go za to krytykować. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Popieram także to, co Krzysztof Król napisał odnośnie edukacji dzieci. Fakt, zdarzają się ludzie, którzy robią błędy ortograficzne i nic nie jest w stanie tego zmienić, ale coraz częściej rodzicom nie chce się ćwiczyć ze swoimi dziećmi i wolą załatwić im papierek, żeby mieć spokój. Pozostaje tylko pytanie, czy to na pewno dobre rozwiązanie?
 
Nieco drażniło mnie bijące ze stron książki ego jej autora. W porządku, w bardzo młodym wieku osiągnął sukces, trudno mu tego nie przyznać, ale momentami sposób wypowiedzi pana Krzysztofa Króla mnie męczył. Nie zmienia to jednak faktu, że niektóre zaproponowane przez niego techniki poskutkowały w moim przypadku.
 
Spotkałam się z opinią, że autor kopiuje idee osób prowadzących kursy motywacyjne. Nie mam z czym porównać tej książki, więc trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście tak właśnie jest. Podobno powtarzają się ćwiczenia i pomysły, ale nie ma do nich odwołań. Nie siedzę po uszy w psychologii, także mogę stwierdzić tylko to, że Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu to dobra pozycja dla ludzi szukających motywacji, by coś zmienić w swoim życiu. Krzysztof Król pokazał, że niekoniecznie trzeba mieć wykształcenie w jakimś kierunku, by móc w nim działać. Jestem pod wrażeniem pracy autora. Raczej nie zdecydowałabym się na wzięcie udziału w szkoleniu, które on prowadzi, ale z Kodeksem wygranych zapoznałam się z przyjemnością. Zajęło mi to tylko jeden wieczór i nie żałuję ani jednej minuty spędzonej z tą książką. Pokaże ją mojej przyjaciółce, która skończyła psychologię. Jestem ciekawa, co ona powie na jej temat.
Sztukater.pl Pani M.

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu! Wydanie 2

"Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu. Wydanie II" - to zeszyt, który powstał, by pomóc w walce z nadwyżką kilogramów. Czy rzeczywiście spełnia swoje zadanie?

Dziennik stworzyły trzy dietetyczki: Barbara Dąbrowska-Górska, Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska oraz Ewa Sypnik-Pogorzelska, które oparły swój pomysł o wyniki badań zakładające, że: "osoby prowadzące zapiski podczas diety osiągały nawet o 50% lepsze wyniki od tych, które nie korzystały z takiej możliwości". Biorąc pod uwagę, że od przeszło dwóch miesięcy jestem na diecie odchudzającej, postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście z pomocą dziennika moje wyniki okażą się lepsze niż dotychczas. Dziennik testowałam przez miesiąc, skrupulatnie notując i wprowadzając w życie porady w nim zawarte. Jakie są moje indywidualne rezultaty? O tym później. Teraz kilka słów o samej publikacji.

"Dziennik diety..." jest dwunastotygodniowym kalendarzem, w którym znajdują się rozpisane tabele z miejscem na wpisywanie tego, co każdego dnia spożywamy. Tabele są bardzo przejrzyste i dobrze opisane, więc łatwo jest zachować ład i porządek, a tym samym weryfikować swoje błędy i poprawę nawyków żywieniowych. Jednak to nie wszystko. W publikacji znajdziemy ponadto szereg niezwykle przydatnych porad dotyczących zdrowego odżywiania i redukowania wagi w zdrowy sposób. Najbardziej jednak spodobały mi się wskazówki mówiące o tym, jak zamienić poszczególne produkty zdrowszymi i mniej kalorycznymi alternatywami.

Autorki podeszły do stworzenia dziennika kompleksowo. Rozpoczęły od podania szeregu cennych informacji i wskazówek dotyczących prawidłowego wchodzenia w dietę odchudzającą, ale także zdradziły kilka tajnych kruczków pomagających w zmianie sposobu życia. Wskazały także w jaki sposób należy prowadzić dziennik, aby przyniósł pożytek. Cenne okazały się także tabele, dzięki którym łatwo można wyliczyć wskaźniki BMI, czy też PPM, które pomogą nam określić nasze cele i postępy. Ważnym elementem dziennika jest także "karta o mnie", w której wpisujemy nie tylko nasze dane, ale także wymiary i upragnione cele. Znalazło się również miejsce na kontakty, które każda odchudzająca się osoba chciałaby mieć pod ręką. Każdy kolejny tydzień rozpoczyna się od opisania tzw. "superproduktu", który poznajemy od podszewki tzn. jego właściwości odżywcze i wskazania spożycia pod kątem diety. Całość dopełnia motywujący cytat na każdy tydzień oraz kilka zadań, które powinno się zrealizować w najbliższych dniach. Muszę przyznać, że takie konkretne wskazówki i zadania bardzo motywują do działania, bo z wielką przyjemnością się je później odhacza jako już wykonane. Pod koniec każdego dnia podsumowujemy nasz jadłospis i weryfikujemy błędy i postępy.

Podsumowując, "Dziennik diety, Szczuplej dzień po dniu" jest publikacją, która z pewnością jest niezwykle przydatna podczas procesu odchudzania. Na własnym przykładzie muszę stwierdzić, że dużo łatwiej było mi się utrzymać w ryzach niż przed wprowadzeniem czynności notowania. Pomogła mi także możliwość łatwej weryfikacji swoich błędów, ale także pozytywnych zmian, które zachodziły. Nie sądzę żeby poprawa efektów wynosiła 50% w porównaniu z prowadzeniem diety bez dziennika, ale na pewno z dziennikiem było mi łatwiej wytrwać. Ponadto dzięki prowadzeniu dziennika oraz wskazówkom w nim zawartym zaczęłam się odżywiać bardziej świadomie.

Serdecznie polecam "Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu. Wydanie II" wszystkim, którzy szukają wsparcia w zrzucaniu zbędnych kilogramów, gdyż rzeczywiście jego skrupulatne prowadzenie podczas diety redukcyjnej pomaga w przejściu przez ten na pozór trudny etap i osiągać lepsze efekty. Najważniejsze jest jednak to, że publikacja ta niesie w sobie cenną wartość edukacyjną, gdyż uświadamia nam jak należy się odżywiać, by nie tylko zachować piękną sylwetkę, ale także jak się odżywiać zdrowo
dlaLejdis.pl Agnieszka Brewka

Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki

Jeżeli zdarzyło wam się kiedyś szukać w sieci informacji na temat pielęgnacji włosów, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że trafiliście na prowadzoną przez nią stronę - prawdziwą kopalnię pomysłów dotyczących rozwiązywania włosowych problemów i poprawy ich wyglądu. O kim mowa? Oczywiście o Annie Kołomycew, szerzej znanej jako Anwen.

Książka „Jak dbać o włosy. Poradnik początkującej włosomaniaczki”, którą od niedawna możemy znaleźć w księgarniach, to kompendium wiedzy na temat włosów i wszystkiego co z nimi związane. Na wstępie mamy szansę dowiedzieć się czym charakteryzują się poszczególne rodzaje włosów i jaka pielęgnacja jest dla nich najwłaściwsza. Szczególnie ciekawe będą zapewne fragmenty dotyczące porowatości włosów, która w dużej mierze wpływa na to, jakich produktów do pielęgnacji włosów powinniśmy używać. 

Druga część książki to opis najczęstszych problemów z włosami i sposobów na ich wyeliminowanie. Każdy z nich został dokładnie scharakteryzowany, co pozwoli nam na poznanie przyczyn naszych kłopotów. Następnie dowiemy się, co możemy zrobić, aby się ich pozbyć lub chociaż je zminimalizować. Dużym plusem jest przedstawianie bardzo różnorodnych sposobów radzenia sobie z każdym problemem - od właściwej pielęgnacji, przez stylizację, aż po zioła i żywność, które mogą poprawić wygląd naszych włosów. Każdy powinien znaleźć tutaj wskazówki, które może zastosować u siebie. Co ważne - są to sposoby dosyć proste, które z łatwością możemy wdrożyć w codzienną pielęgnację bez konieczności spędzania w łazience kilku godzin dziennie.

Książka nie jest jednak skierowana wyłącznie do osób, które mają problemy z włosami. W dalszej części znajdziemy bowiem porady dotyczące wszystkich kwestii związanych z pielęgnacją i stylizacją włosów. Autorka podpowiada, w jaki sposób układać fryzurę, czym kierować się wybierając nowego fryzjera, a nawet w jaki sposób należy włosy myć czy suszyć. Anwen opisuje także substancje czynne, które znajdziemy w produktach do włosów. Dowiemy się nie tylko jak wpływają na nasze włosy, ale również pod jakimi nazwami szukać ich w składach szamponów, masek czy odżywek.

Osobiście najbardziej ucieszył mnie ostatni rozdział książki dotyczący domowych sposobów na pielęgnację włosów. Znajdziemy w nim obszerny spis masek, odżywek, wcierek czy płukanek do włosów, które wykonamy z półproduktów i składników znajdujących się w naszych lodówkach czy szafkach kuchennych. To dowód na to, że nie potrzebujemy ekskluzywnych kosmetyków i pełnego portfela do tego, by nasze włosy były piękne i zdrowe.

Po książkę powinny sięgnąć wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek problemy z włosami - na pewno znajdą w niej cenne wskazówki, które pozwolą uporać się z kłopotami. To też niezbędnik na półce każdej włosomaniaczki, dla której dzień bez pielęgnacji włosów to dzień stracony.
jejŚwiat Małgorzata Pypeć

Dżongło. Niech Będzie, Jak Chce Woda

Reporterska relacja z podróży po Chinach przeplata się z historią tytułowego Dżongła - tajemniczego organizmu. Podczas swej podróży rowerowej po Azji Adam Chałupski chciał wjechać do Tybetu. W tym czasie wybuchły tam jednak zamieszki i plan się nie powiódł. Osiedlił się w Chinach - państwie, w którym na każdym kroku widać zarówno tworzenie, jak i destrukcję.
 
PODRÓŻE .