Recenzje
Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu! Wydanie 2
Wiele osób boryka się z niedoskonałościami swojej figury. Za dużo, za mało, za pełnie, za kościste, nie takie jak być powinno, nieodpowiednie... Każdy chciałby wyglądać inaczej niż wygląda aktualnie. Nawet panie uznawane za najpiękniejsze na świecie mają kompleksy i chociaż jeden element figury chętnie by zmieniły. Teoretycznie zdajemy sobie sprawę, że panie w magazynach modowych są maksymalnie poprawiane i retuszowane, ale serce wzdycha, widząc idealnie gładkie ciała modelek. Płaczemy i przechodzimy na kolejną dietę cud, która kończy się fiaskiem i wciągnięciem w siebie tortu, frytek, pizzy i kebaba. Na raz. To naturalne, że w takim wypadku ogarnia nas zniechęcenie i awersja do wszelkich diet. Skoro znowu nie wyszło, to znaczy że coś jest albo z dietą nie tak, albo ze mną sama. Tak rozpoczyna się spirala samo-nienawiści. Z ratunkiem przychodzi „Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu – wydanie 2" wielu autorek: Barbara Dąbrowska-Górska, Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska,Ewa Sypnik-Pogorzelska.
„Twierdzę, że przyjemności należy unikać, jeśli ich skutkiem ma być większe od nich cierpienie, a pożądać tych cierpień, które przyniosą większą niż one przyjemność"
Zacznę od poniedziałku. Od nowego roku. Od jutra. Dziś zrobię sobie jedzeniową balangę, ale potem to już przysięgam, że nawet jednego ciasteczka nie zjem. Czy to brzmi znajomo? Na pewno dla bardzo wielu osób, które borykały się z nadmiarem kilogramów. Słyszeliście pewnie jak ważna jest motywacja i że bez niej się nic nie osiągnie. To prawda, dlatego też odchudzanie trzeba zacząć od dziś. Badania dowodzą, że osoby, które notują przebieg odchudzania osiągają znaczenie lepsze wyniki. To fakt, dlatego dlaczego by tego nie wykorzystać? Przecież to takie proste, nie wymaga od nas praktycznie niczego, a efekty mogą być spektakularne. Taki dziennik będzie nas kontrolował. Sprawi, że zauważymy nasze złe przyzwyczajenia, a dostrzeżenie ich to już bardzo dużo i to pierwszy krok do tego, by je wyeliminować.
Autorki "Dziennika diety. Szczuplej dzień po dniu. Wydanie II" pracują w poradni dietetycznej Dietosfera (www.dietosfera.pl) i wciąż poszukują rozwiązań ułatwiających pacjentom odniesienie sukcesu w odchudzaniu. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi ich pracy jest dziennik, który powstał w odpowiedzi na potrzeby osób stosujących dietę. Specjaliści z Dietosfery uwzględnili w nim wszystkie elementy pozwalające śledzić proces odchudzania, utrzymywać motywację i obserwować postępy. (ze strony sensus).
Jak wygląda ten dziennik? W tej publikacji znajduje się tabelka, w której jest 5 rubryk – śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja i podjadanie. Do każdego posiłku dopisuje się czas, miejsce i skalę głodu. Największa rubryka jest do opisania, co to za posiłek, z czego się składał i jakiej był wielkości. Często pod tabelką jest rozpiska, dzięki której można się sprawdzić. Rozpiska dotyczy tego, czy przyjęliśmy wystarczającą ilość danego pokarmu np. owoców, warzyw, produktów zbożowych, ale też czy wykonaliśmy dzienny trening. Często dopisywane są triki przydatne przy odchudzaniu, a także różnorakie zamienniki tuczących pokarmów. Do tej tabelki dołączane są opisy różnych superproduktów, które są dobrze opisane, a także zaprezentowane zostało jak je przyrządzać, by były pyszne, a także dobre dla naszej sylwetki.
Bardzo dobrze oceniam ten dziennik. Zapisywanie posiłków szybko wchodzi w nawyk i daje faktyczne rezultaty.
„Twierdzę, że przyjemności należy unikać, jeśli ich skutkiem ma być większe od nich cierpienie, a pożądać tych cierpień, które przyniosą większą niż one przyjemność"
Zacznę od poniedziałku. Od nowego roku. Od jutra. Dziś zrobię sobie jedzeniową balangę, ale potem to już przysięgam, że nawet jednego ciasteczka nie zjem. Czy to brzmi znajomo? Na pewno dla bardzo wielu osób, które borykały się z nadmiarem kilogramów. Słyszeliście pewnie jak ważna jest motywacja i że bez niej się nic nie osiągnie. To prawda, dlatego też odchudzanie trzeba zacząć od dziś. Badania dowodzą, że osoby, które notują przebieg odchudzania osiągają znaczenie lepsze wyniki. To fakt, dlatego dlaczego by tego nie wykorzystać? Przecież to takie proste, nie wymaga od nas praktycznie niczego, a efekty mogą być spektakularne. Taki dziennik będzie nas kontrolował. Sprawi, że zauważymy nasze złe przyzwyczajenia, a dostrzeżenie ich to już bardzo dużo i to pierwszy krok do tego, by je wyeliminować.
Autorki "Dziennika diety. Szczuplej dzień po dniu. Wydanie II" pracują w poradni dietetycznej Dietosfera (www.dietosfera.pl) i wciąż poszukują rozwiązań ułatwiających pacjentom odniesienie sukcesu w odchudzaniu. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi ich pracy jest dziennik, który powstał w odpowiedzi na potrzeby osób stosujących dietę. Specjaliści z Dietosfery uwzględnili w nim wszystkie elementy pozwalające śledzić proces odchudzania, utrzymywać motywację i obserwować postępy. (ze strony sensus).
Jak wygląda ten dziennik? W tej publikacji znajduje się tabelka, w której jest 5 rubryk – śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja i podjadanie. Do każdego posiłku dopisuje się czas, miejsce i skalę głodu. Największa rubryka jest do opisania, co to za posiłek, z czego się składał i jakiej był wielkości. Często pod tabelką jest rozpiska, dzięki której można się sprawdzić. Rozpiska dotyczy tego, czy przyjęliśmy wystarczającą ilość danego pokarmu np. owoców, warzyw, produktów zbożowych, ale też czy wykonaliśmy dzienny trening. Często dopisywane są triki przydatne przy odchudzaniu, a także różnorakie zamienniki tuczących pokarmów. Do tej tabelki dołączane są opisy różnych superproduktów, które są dobrze opisane, a także zaprezentowane zostało jak je przyrządzać, by były pyszne, a także dobre dla naszej sylwetki.
Bardzo dobrze oceniam ten dziennik. Zapisywanie posiłków szybko wchodzi w nawyk i daje faktyczne rezultaty.
Sztukater.pl Scarlett
Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu! Wydanie 2
Nie znam kobiety, która przynajmniej raz w życiu nie byłaby na diecie. Coraz częściej kwestie zrzucania zbędnych kilogramów zaprzątają także głowy panów. Ostatnio byłam świadkiem rozmowy mężczyzn w tak zwanej sile wieku, którzy porównywali ze sobą różne diety i przede wszystkim ich skuteczność. Z rozmowy wynikało, że zrzucenie zbędnych kilogramów i uporanie się z tkanką tłuszczową wcale nie jest proste. Znając przyzwyczajenia tych osób (są to moi dobrzy znajomi), mogę dokładnie powiedzieć, czemu ta jest: zbyt obfite i późne posiłki, wieczne podjadanie w pracy czy przed telewizorem, zbyt mała aktywność fizyczna. Jeśli dodać do tego jeszcze wybór takich produktów spożywczych, których skład pozostawia wiele do życzenia, wyraźnie widać, że kolejna porażka, jeśli chodzi o efekty odchudzania, jest po prostu pewna. Tymczasem wystarczyłoby tylko troszkę wytrwałości i zwracanie uwagi na swoje nawyki żywieniowe. Pomóc w tym może „Dziennik diety" stworzony przez trzy doświadczone dietetyczki.
Pozycja ta od razu przyciągnęła moją uwagę. Nie od dziś wiadomo, że zapisywanie wszystkich zjadanych w ciągu dnia posiłków znacznie pomaga w zrzucaniu wagi. Wystarczy jedynie być szczerym z samym sobą i uczciwie zapisywać każdą, nawet najmniejszą przekąskę. Już tygodniowe notatki pozwolą przeanalizować swój codzienny jadłospis i odkryć, które nawyki skutecznie przeszkadzają w uzyskaniu wymarzonej sylwetki. Oczywiście można takie notatki prowadzić w zwykłym notesie. Po przejrzeniu „Dziennika diety' mogę jednak zapewnić – ten gotowy notatnik jest bardzo wygodny i praktyczny. Jeśli poważnie podchodzimy do swojego zdrowia i odchudzania, warto się w niego zaopatrzyć.
Co sprawia, że pozycja ta jest godna uwagi? Przede wszystkim krótki, ale zawierający wiele cennych informacji na temat tego, co zrobić, by skutecznie się odchudzać wstęp. Znaleźć tu można nie tylko prostą instrukcję wypełniania samego dziennika, ale także elementy dietetycznego coachingu. Cały „Dziennik diety' zresztą został stworzony w taki sposób, by nie tylko pomagać w kontrolowaniu swojej diety, ale także motywować. Oprócz zawierającego naprawdę istotne informacje wstępu, w książce znaleźć można kartę „O mnie", gdzie wpisać należy swoją aktualną masę ciała, a przede wszystkim zdefiniować cel, powód, dla jakiego przechodzimy na dietę. Następnie należy sumiennie wypełniać każdą stronę, która odpowiada jednemu dniu. Dodatkowo na stronie tej, oprócz funkcjonalnej i przejrzystej tabelki, do której wpisujemy informacje o wszystkim, co jemy, znajdują się ciekawe porady dotyczące na przykład tego w jaki sposób ograniczyć ilość spożywanych kalorii poprzez wybieranie zdrowszych produktów.
Na początku każdego tygodnia opisano jeden artykuł spożywczy, który warto wprowadzić do diety oraz podano kilka przepisów z jego wykorzystaniem. Z kolei pod koniec tygodnia można sprawdzić swoje postępy, poprzez zapisanie aktualnej wagi czy też obwodu w pasie. „Dzienni diety" uzupełniono również o motywujące cytaty.
Oczywiście sam zakup tej pozycji nie zagwarantuje jeszcze spektakularnych efektów kuracji odchudzającej. Niewątpliwie jednak wypełnianie kolejnych stron, stosowanie się do uwag autorek, może pomóc osiągnąć sukces i zyskać zdrową, smukłą sylwetkę, a przede wszystkim dobre samopoczucie.
Autorki we wstępie twierdzą, że jest to dziennik, który z powodzeniem stosować może każdy, niezależnie od diety. Trzeba jednak przyznać, że kierują się tutaj zasadami ogólnie przyjętej dietetyki klinicznej. Osoby, które wybrały dietę wegetariańską lub wegańską oczywiście również mogą z dziennika korzystać, zmieniając jednak niektóre punkty w dzienniku lub po prostu ignorując pewne informacje. Sama, jako osoba niejedząca mięsa, próbowałam w dzienniku opisywać swoją dietę z założeniem, że po kilkutygodniowej kuracji nie tyle będę szczuplejsza, co całkowicie przejdę na weganizm. Oczywiście musiałam pewne punkty, jakie znalazłam w zaleceniach autorek „Dziennika diety" zmodyfikować. Ale i tak książka pozwoliła mi łatwiej śledzić swoje postępy, sprawdzać, czy moja dieta, z które wyeliminowałam produkty odzwierzęce, jest nadal pełnowartościowa. Mogę więc powiedzieć, że „Dziennik diety' sprawdza się w każdej sytuacji.
Na uwagę zasługuje również fakt, że to pozycja pięknie wydana, wygodna w użyciu, bo z powodzeniem zmieści się do plecaka czy torebki. Korzystanie z niej nie tylko motywuje, ale również za każdym razem, gdy mamy ochotę sięgnąć po jakiś niezdrowy, wysokokaloryczny posiłek, każe się trzy razy nad tym zastanowić. Polecam więc każdemu, kto chce schudnąć lub zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze. Trzeba jednak pamiętać, że by „Dziennik diety" spełnił swoją funkcję, trzeba z niego korzystać. Sumiennie i uczciwie.
Pozycja ta od razu przyciągnęła moją uwagę. Nie od dziś wiadomo, że zapisywanie wszystkich zjadanych w ciągu dnia posiłków znacznie pomaga w zrzucaniu wagi. Wystarczy jedynie być szczerym z samym sobą i uczciwie zapisywać każdą, nawet najmniejszą przekąskę. Już tygodniowe notatki pozwolą przeanalizować swój codzienny jadłospis i odkryć, które nawyki skutecznie przeszkadzają w uzyskaniu wymarzonej sylwetki. Oczywiście można takie notatki prowadzić w zwykłym notesie. Po przejrzeniu „Dziennika diety' mogę jednak zapewnić – ten gotowy notatnik jest bardzo wygodny i praktyczny. Jeśli poważnie podchodzimy do swojego zdrowia i odchudzania, warto się w niego zaopatrzyć.
Co sprawia, że pozycja ta jest godna uwagi? Przede wszystkim krótki, ale zawierający wiele cennych informacji na temat tego, co zrobić, by skutecznie się odchudzać wstęp. Znaleźć tu można nie tylko prostą instrukcję wypełniania samego dziennika, ale także elementy dietetycznego coachingu. Cały „Dziennik diety' zresztą został stworzony w taki sposób, by nie tylko pomagać w kontrolowaniu swojej diety, ale także motywować. Oprócz zawierającego naprawdę istotne informacje wstępu, w książce znaleźć można kartę „O mnie", gdzie wpisać należy swoją aktualną masę ciała, a przede wszystkim zdefiniować cel, powód, dla jakiego przechodzimy na dietę. Następnie należy sumiennie wypełniać każdą stronę, która odpowiada jednemu dniu. Dodatkowo na stronie tej, oprócz funkcjonalnej i przejrzystej tabelki, do której wpisujemy informacje o wszystkim, co jemy, znajdują się ciekawe porady dotyczące na przykład tego w jaki sposób ograniczyć ilość spożywanych kalorii poprzez wybieranie zdrowszych produktów.
Na początku każdego tygodnia opisano jeden artykuł spożywczy, który warto wprowadzić do diety oraz podano kilka przepisów z jego wykorzystaniem. Z kolei pod koniec tygodnia można sprawdzić swoje postępy, poprzez zapisanie aktualnej wagi czy też obwodu w pasie. „Dzienni diety" uzupełniono również o motywujące cytaty.
Oczywiście sam zakup tej pozycji nie zagwarantuje jeszcze spektakularnych efektów kuracji odchudzającej. Niewątpliwie jednak wypełnianie kolejnych stron, stosowanie się do uwag autorek, może pomóc osiągnąć sukces i zyskać zdrową, smukłą sylwetkę, a przede wszystkim dobre samopoczucie.
Autorki we wstępie twierdzą, że jest to dziennik, który z powodzeniem stosować może każdy, niezależnie od diety. Trzeba jednak przyznać, że kierują się tutaj zasadami ogólnie przyjętej dietetyki klinicznej. Osoby, które wybrały dietę wegetariańską lub wegańską oczywiście również mogą z dziennika korzystać, zmieniając jednak niektóre punkty w dzienniku lub po prostu ignorując pewne informacje. Sama, jako osoba niejedząca mięsa, próbowałam w dzienniku opisywać swoją dietę z założeniem, że po kilkutygodniowej kuracji nie tyle będę szczuplejsza, co całkowicie przejdę na weganizm. Oczywiście musiałam pewne punkty, jakie znalazłam w zaleceniach autorek „Dziennika diety" zmodyfikować. Ale i tak książka pozwoliła mi łatwiej śledzić swoje postępy, sprawdzać, czy moja dieta, z które wyeliminowałam produkty odzwierzęce, jest nadal pełnowartościowa. Mogę więc powiedzieć, że „Dziennik diety' sprawdza się w każdej sytuacji.
Na uwagę zasługuje również fakt, że to pozycja pięknie wydana, wygodna w użyciu, bo z powodzeniem zmieści się do plecaka czy torebki. Korzystanie z niej nie tylko motywuje, ale również za każdym razem, gdy mamy ochotę sięgnąć po jakiś niezdrowy, wysokokaloryczny posiłek, każe się trzy razy nad tym zastanowić. Polecam więc każdemu, kto chce schudnąć lub zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze. Trzeba jednak pamiętać, że by „Dziennik diety" spełnił swoją funkcję, trzeba z niego korzystać. Sumiennie i uczciwie.
Sztukater.pl Sonrisa
Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu. Wydanie 2
W ostatnim tygodniu przeczytałam książkę Krzysztofa Króla pt. Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu. Autor książki ma na swoim koncie wiele sukcesów- autor 9 książek, twórca 14 firm, założyciel szkoły Perfect Dating, ale przede wszystkim w tej książce poznajemy go jako wybitnego trenera rozwoju osobistego. Książka, którą recenzuję- Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu- nie jest jego biografią (chociaż patrząc na osiągnięcia autora jego życiorys mógłby się znaleźć w książce o takim tytule), a książką przeznaczoną do ćwiczeń nad własnym rozwojem.
X przykazań, czyli X rozdziałów zajmujących około 290 stron, które są wskazówkami, które mają służyć nie byciu lepszym(jak sam autor wskazuje prowadzenie idealnego życia wcale nie musi nas uszczęśliwiać), ale mam wrażenie by byciu w życiu szczęśliwszym poprzez wytyczanie sobie drogi do realizacji własnych marzeń. Są to następujące przykazania:
I. Poznasz rzeczywistość, w której się narodziłeś.
II. Twój umysł.
III. Od teraz jesteś wolnym człowiekiem.
IV. Będziesz bogiem swojego świata.
V. Odkryjesz mapę do swoich marzeń.
VI. Będziesz stosował kopniaki energetyczne.
VII. Będziesz podejmował wszystkie wyzwania.
VIII. Jazda bez trzymanki.
IX. Będziesz nieustannie się doskonalić.
X. Odnajdziesz spokój i akceptację.
Przykazania są wskazówkami, którymi chciałabym się podzielić ze wszystkimi, którzy czytają tę recenzję. Autor książki przekazał te drogowskazy w książce. Wykucie jednak ich na przysłowiową blachę nic nie da, dlatego polecam rozwinąć je czytając książkę.
Lektura książki może stanowić dla czytającego wyzwanie- sama miałam wielokrotnie ochotę rzucić jej czytanie, bo autor wyprowadził mnie z równowagi. Ta książka ma jednak coś w sobie, co sprawia, że jesteś ciekawy jakimi wskazówkami dalej dzieli się z tobą autor. Jest to książka, która poświęcona jest rozwojowi osobistemu. Pierwsza, z jaką miałam w swoim życiu doczynienia. Nietypowy sposób narracji, zadania, prowadzenie dziennika są elementami, z jakimi nie spotkamy się w każdej książce. Czytając ją sumiennie i rozwiązując zadania czytelnik uświadamia sobie, że coś w jego życiu szwankuje i musi jakoś to naprawić. A jak to zrobić- to już pokazuje autor w książce.
Autor chcąc, by czytelnik zrobił pierwszy krok do swojego wielkiego celu dołączył na końcu książki rozdział z ćwiczeniami na siedem dni oraz płytę z 7 coachingami audio i wideo.
Tak jak już wspomniałam, wielokrotnie chciałam rzucić lekturę tej pozycji- ale bardzo ciekawiły mnie historie motywacyjne zamieszczone w rozdziałach. Pozwoliły mi one uwierzyć, że nie zawsze jest kolorowo, a każdy upadek czyni nas mocniejszymi, jeśli nauczymy się wstawać. Autor urozmaica książkę różnymi cytatami wybitnych osobistości, które zapadają w pamięci a mnie samą podniosły na duchu.
Nie ocenia się książki po okładce- a przy tej dołożono wszelkich staranności- wielki X autor radzi, by zamienić na ten cel, który chciałoby się zrealizować. Uważam, że gdyby okładka była w cienkiej oprawie to wtedy może książka byłaby trochę tańsza, bo mimo swojej ogromnej wartości książka poprzez cenę nie jest dostępna do każdego- 44,90 jest to kwota trochę wysoka. Uważam tak, bo chciałabym by książka dotarła do szerszego grona.
Mimo tego, że wielokrotnie chciałam rzucić lekturę tej książki, bo cały czas myślałam, że większość dotychczas jest dobrze, a ona pokazała mi, że muszę realizować swoje własne marzenia, to przeczytałam ją do końca. Przeczytałam i bardzo tego nie żałuję. Nie robię tego często, a w tej książce mam pozaznaczane strony, do których chcę wracać podczas moich gorszych dni. Myślę, że również ta pozycja zachęciła mnie do przeczytania innych książek poświęconych rozwojowi osobistemu.
X przykazań, czyli X rozdziałów zajmujących około 290 stron, które są wskazówkami, które mają służyć nie byciu lepszym(jak sam autor wskazuje prowadzenie idealnego życia wcale nie musi nas uszczęśliwiać), ale mam wrażenie by byciu w życiu szczęśliwszym poprzez wytyczanie sobie drogi do realizacji własnych marzeń. Są to następujące przykazania:
I. Poznasz rzeczywistość, w której się narodziłeś.
II. Twój umysł.
III. Od teraz jesteś wolnym człowiekiem.
IV. Będziesz bogiem swojego świata.
V. Odkryjesz mapę do swoich marzeń.
VI. Będziesz stosował kopniaki energetyczne.
VII. Będziesz podejmował wszystkie wyzwania.
VIII. Jazda bez trzymanki.
IX. Będziesz nieustannie się doskonalić.
X. Odnajdziesz spokój i akceptację.
Przykazania są wskazówkami, którymi chciałabym się podzielić ze wszystkimi, którzy czytają tę recenzję. Autor książki przekazał te drogowskazy w książce. Wykucie jednak ich na przysłowiową blachę nic nie da, dlatego polecam rozwinąć je czytając książkę.
Lektura książki może stanowić dla czytającego wyzwanie- sama miałam wielokrotnie ochotę rzucić jej czytanie, bo autor wyprowadził mnie z równowagi. Ta książka ma jednak coś w sobie, co sprawia, że jesteś ciekawy jakimi wskazówkami dalej dzieli się z tobą autor. Jest to książka, która poświęcona jest rozwojowi osobistemu. Pierwsza, z jaką miałam w swoim życiu doczynienia. Nietypowy sposób narracji, zadania, prowadzenie dziennika są elementami, z jakimi nie spotkamy się w każdej książce. Czytając ją sumiennie i rozwiązując zadania czytelnik uświadamia sobie, że coś w jego życiu szwankuje i musi jakoś to naprawić. A jak to zrobić- to już pokazuje autor w książce.
Autor chcąc, by czytelnik zrobił pierwszy krok do swojego wielkiego celu dołączył na końcu książki rozdział z ćwiczeniami na siedem dni oraz płytę z 7 coachingami audio i wideo.
Tak jak już wspomniałam, wielokrotnie chciałam rzucić lekturę tej pozycji- ale bardzo ciekawiły mnie historie motywacyjne zamieszczone w rozdziałach. Pozwoliły mi one uwierzyć, że nie zawsze jest kolorowo, a każdy upadek czyni nas mocniejszymi, jeśli nauczymy się wstawać. Autor urozmaica książkę różnymi cytatami wybitnych osobistości, które zapadają w pamięci a mnie samą podniosły na duchu.
Nie ocenia się książki po okładce- a przy tej dołożono wszelkich staranności- wielki X autor radzi, by zamienić na ten cel, który chciałoby się zrealizować. Uważam, że gdyby okładka była w cienkiej oprawie to wtedy może książka byłaby trochę tańsza, bo mimo swojej ogromnej wartości książka poprzez cenę nie jest dostępna do każdego- 44,90 jest to kwota trochę wysoka. Uważam tak, bo chciałabym by książka dotarła do szerszego grona.
Mimo tego, że wielokrotnie chciałam rzucić lekturę tej książki, bo cały czas myślałam, że większość dotychczas jest dobrze, a ona pokazała mi, że muszę realizować swoje własne marzenia, to przeczytałam ją do końca. Przeczytałam i bardzo tego nie żałuję. Nie robię tego często, a w tej książce mam pozaznaczane strony, do których chcę wracać podczas moich gorszych dni. Myślę, że również ta pozycja zachęciła mnie do przeczytania innych książek poświęconych rozwojowi osobistemu.
Sztukater.pl Wasia
Kodeks wygranych. X przykazań człowieka sukcesu. Wydanie 2
Znacie to uczucie, kiedy nic Wam się nie chce? Wszystko się wydaje bez sensu i nawet książki tracą swoją magnetyczną moc przyciągania? Chyba każdy z nas ma takie dni! Gorzej jednak, kiedy dni się zamieniają w miesiące, a my jesteśmy zobojętniali i niepewni własnych możliwości...
Rozwój osobisty – temat ostatnio bardzo głośny i moim zdaniem potrzebny. Żyjemy bowiem w czasach, w których musimy się nieustannie rozwijać i samodoskonalić. Jesteśmy do tego zmuszeni ze względu na błyskawiczny rozwój nauki i techniki. Świat jest w coraz większym stopniu skomputeryzowany, a praca ludzkich rąk jest zastępowana przez maszyny. Do tego wszystkiego od nas – ludzi, wymaga się coraz więcej zaangażowania. Żeby sprostać zadaniu, które stawia przed nami życie i dzisiejsza rzeczywistość, musimy podnieść rękawicę i walczyć o własne marzenia!
Chcę żyć tak, żeby nie zazdrościć nikomu jego życia, chcę cieszyć się każdym dniem, czerpać satysfakcję z własnych osiągnięć i po prostu iść do przodu. Krzysztof Król i jego Kodeks wygranych pomagają mi to osiągnąć! Zrozumieć siebie, własne pragnienia i do nich dążyć.
Należy jednak wspomnieć, że samo przeczytanie Kodeksu Wygranych nie sprawi, że będziemy zadowoleni z własnego życia! Musimy czytać to ze zrozumieniem, prowadzić dziennik i przemyśleć to, co chcemy osiągnąć. Co prawda nie zgadzam się ze wszystkimi rozwiązaniami i sugestiami, które proponuje, ale większość rad jest naprawdę przydatna i dająca do myślenia.
Książka jest również pewnego rodzaju kompendium wiedzy, gdyż autor czerpie informacje i przykłady od znanych trenerów rozwoju osobistego. Uważam to jednak za zaletę książki, bo nie musimy szukać dzieł wyżej wspomnianych trenerów – wszystko już mamy podane jak na talerzu...
Autor daje nam X rozdziałów, z czego każdy utwierdza nas w przekonaniu, że bez względu na to, co się dzieje i na jakim etapie życia jesteśmy, to zawsze może być lepiej! Aby to jednak osiągnąć, powinniśmy sumiennie pracować i z każdym ćwiczeniem konkretyzować swoje plany. Autor wielokrotnie powtarza, że musimy walczyć o swoje pragnienia! Muszę również wspomnieć o tym, że książka jest napisana bardzo jasnym i przystępnym językiem, a Krzysztof Król pisze jasno i konkretnie, co znacznie ułatwia odbiór. Poza tym książkę wzbogacono o płytę DVD z trzygodzinnym szkoleniem, podczas którego sam autor opowie nam jak osiągnął sukces.
Krzysztof Król pokazuje, że warto po prostu... działać! Oczywiście – każdy z nas wie, że bezsilność działa zwykle destrukcyjnie, jednak nie każdy ma siłę, żeby wstać z wygodnej kanapy czy ulubionego fotela i zacząć walczyć o swoje.
Nie wiem, czy ta książka pomoże mi osiągnąć sukces i czy naprawdę się dzięki niej zmienię – o tym mogłabym Wam opowiedzieć dopiero za rok czy dwa. Prawda jest jednak taka, że autor motywuje do działania i po prostu zmusza do wstania z kanapy!
Rozwój osobisty – temat ostatnio bardzo głośny i moim zdaniem potrzebny. Żyjemy bowiem w czasach, w których musimy się nieustannie rozwijać i samodoskonalić. Jesteśmy do tego zmuszeni ze względu na błyskawiczny rozwój nauki i techniki. Świat jest w coraz większym stopniu skomputeryzowany, a praca ludzkich rąk jest zastępowana przez maszyny. Do tego wszystkiego od nas – ludzi, wymaga się coraz więcej zaangażowania. Żeby sprostać zadaniu, które stawia przed nami życie i dzisiejsza rzeczywistość, musimy podnieść rękawicę i walczyć o własne marzenia!
Chcę żyć tak, żeby nie zazdrościć nikomu jego życia, chcę cieszyć się każdym dniem, czerpać satysfakcję z własnych osiągnięć i po prostu iść do przodu. Krzysztof Król i jego Kodeks wygranych pomagają mi to osiągnąć! Zrozumieć siebie, własne pragnienia i do nich dążyć.
Należy jednak wspomnieć, że samo przeczytanie Kodeksu Wygranych nie sprawi, że będziemy zadowoleni z własnego życia! Musimy czytać to ze zrozumieniem, prowadzić dziennik i przemyśleć to, co chcemy osiągnąć. Co prawda nie zgadzam się ze wszystkimi rozwiązaniami i sugestiami, które proponuje, ale większość rad jest naprawdę przydatna i dająca do myślenia.
Książka jest również pewnego rodzaju kompendium wiedzy, gdyż autor czerpie informacje i przykłady od znanych trenerów rozwoju osobistego. Uważam to jednak za zaletę książki, bo nie musimy szukać dzieł wyżej wspomnianych trenerów – wszystko już mamy podane jak na talerzu...
Autor daje nam X rozdziałów, z czego każdy utwierdza nas w przekonaniu, że bez względu na to, co się dzieje i na jakim etapie życia jesteśmy, to zawsze może być lepiej! Aby to jednak osiągnąć, powinniśmy sumiennie pracować i z każdym ćwiczeniem konkretyzować swoje plany. Autor wielokrotnie powtarza, że musimy walczyć o swoje pragnienia! Muszę również wspomnieć o tym, że książka jest napisana bardzo jasnym i przystępnym językiem, a Krzysztof Król pisze jasno i konkretnie, co znacznie ułatwia odbiór. Poza tym książkę wzbogacono o płytę DVD z trzygodzinnym szkoleniem, podczas którego sam autor opowie nam jak osiągnął sukces.
Krzysztof Król pokazuje, że warto po prostu... działać! Oczywiście – każdy z nas wie, że bezsilność działa zwykle destrukcyjnie, jednak nie każdy ma siłę, żeby wstać z wygodnej kanapy czy ulubionego fotela i zacząć walczyć o swoje.
Nie wiem, czy ta książka pomoże mi osiągnąć sukces i czy naprawdę się dzięki niej zmienię – o tym mogłabym Wam opowiedzieć dopiero za rok czy dwa. Prawda jest jednak taka, że autor motywuje do działania i po prostu zmusza do wstania z kanapy!
Sztukater.pl Dama Karo
Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli
Życie jest czymś więcej, niż to co widzisz, ale najpierw musisz w to uwierzyć – oto zdanie, które idealnie oddaje myśl nowej książki Wayne’a W. Dyera. Jeśli Twoje życie potrzebuje głębokiej przebudowy to „Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli”, mogą stanowić dobry początek.Wayne W. Dyer kupił mnie w pełni za sprawą dwóch książek, „Pokochaj siebie” oraz „Kieruj swoim życiem”. Dlatego do nowej pozycji podeszłam ze sporą dawką nadziei, która jednak w czasie czytania momentami zamieniała się w sceptycyzm. Mam wrażenie, że takie połączenie pozwoliło mi spojrzeć na książkę, bez zniekształcającego widma poprzednich książek. Spodziewałam się typowego poradnika z hurraoptymistycznymi radami, a dostałam coś zgoła odmiennego. Wkraczający w ósmą dekadę życia autor, przyznaje, że widzi więcej niż kiedyś. Wspomina o inspiracjach św. Franciszkiem i Lao Tzu. Ludźmi, których tylko z pozoru niewiele łączy. W swoich rozważaniach przywołuje bardzo często cytaty z Pisma Świętego oraz „Tao The Ching” wcześniej wspomnianego Lao Tzu. Obie pozycje w wielu miejsca są ze sobą zbieżne.
Autor pokazuje, że dla umysłu nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczy uwierzyć i poczuć. Jesteśmy bowiem boskimi bytami, obdarzonymi wyższym poziomem świadomości, który każdemu z nas jest dostępny, ale nie każdy po niego sięga. Wszystko opiera się o przekonania dotyczące świata i nas samych. Stajemy się tym w co wierzymy, a wiele z naszych obecnych stanowisk bierze się z procesu socjalizacji, czy wpojonych nam przez bliskich opinii. Zawsze jest dobry czas na to, aby zweryfikować nasz światopogląd i dokonać w nim zmian. Wybierając to, co nam służy. Głoszone tezy autor popiera opisem swoich doświadczeń. Jest w tym jakiś rodzaj religijności, ale religii pozasystemowej, opartej na tym, co występuje w wielu wierzeniach.
Pomiędzy wierszami Dyer przypomina, że wszystko ulega nieustannym przemianom, począwszy od naszego ciała, a kończąc na chwili obecnej. Wszyscy pochodzimy z jednego Źródła, dlatego posiadamy niewyczerpalną moc, rzadko jednak z niej korzystamy. Wymaga to bowiem sporo pracy, pracy nad naszym umysłem. Bo chociaż dana jest nam twórcza moc wyobraźni, przekonania, które można dobrowolnie zmieniać zastępując nowymi, to bardzo często zapominamy o higienie umysłu. Skupiając się na tym, czego nie chcemy. Bez względu na to jak wygląda nasze życie i czy daleko mu do ideału, zawsze może być lepsze.
Stosunkowo małych rozmiarów książka, zawiera wiedzę, nad którą nie raz przyjdzie nam się dłużej zastanowić. W jednej z recenzji spotkałam się ze słowami, że od uznania naszej boskości, już tylko krok do tyranii, ale czy rzeczywiście możliwa jest tyrania, kiedy do wszystkiego pochodzi się z miłością? Na koniec chciałoby się rzec – boska istoto, sięgnij po swoje przeznaczenie, a jeśli jeszcze tego nie potrafisz, to sięgnij po „Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli”.
Autor pokazuje, że dla umysłu nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczy uwierzyć i poczuć. Jesteśmy bowiem boskimi bytami, obdarzonymi wyższym poziomem świadomości, który każdemu z nas jest dostępny, ale nie każdy po niego sięga. Wszystko opiera się o przekonania dotyczące świata i nas samych. Stajemy się tym w co wierzymy, a wiele z naszych obecnych stanowisk bierze się z procesu socjalizacji, czy wpojonych nam przez bliskich opinii. Zawsze jest dobry czas na to, aby zweryfikować nasz światopogląd i dokonać w nim zmian. Wybierając to, co nam służy. Głoszone tezy autor popiera opisem swoich doświadczeń. Jest w tym jakiś rodzaj religijności, ale religii pozasystemowej, opartej na tym, co występuje w wielu wierzeniach.
Pomiędzy wierszami Dyer przypomina, że wszystko ulega nieustannym przemianom, począwszy od naszego ciała, a kończąc na chwili obecnej. Wszyscy pochodzimy z jednego Źródła, dlatego posiadamy niewyczerpalną moc, rzadko jednak z niej korzystamy. Wymaga to bowiem sporo pracy, pracy nad naszym umysłem. Bo chociaż dana jest nam twórcza moc wyobraźni, przekonania, które można dobrowolnie zmieniać zastępując nowymi, to bardzo często zapominamy o higienie umysłu. Skupiając się na tym, czego nie chcemy. Bez względu na to jak wygląda nasze życie i czy daleko mu do ideału, zawsze może być lepsze.
Stosunkowo małych rozmiarów książka, zawiera wiedzę, nad którą nie raz przyjdzie nam się dłużej zastanowić. W jednej z recenzji spotkałam się ze słowami, że od uznania naszej boskości, już tylko krok do tyranii, ale czy rzeczywiście możliwa jest tyrania, kiedy do wszystkiego pochodzi się z miłością? Na koniec chciałoby się rzec – boska istoto, sięgnij po swoje przeznaczenie, a jeśli jeszcze tego nie potrafisz, to sięgnij po „Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli”.
Monika Matura