Recenzje
30-dniowy plan produktywności. Jak w 30 krokach pozbyć się złych nawyków i odzyskać swój czas
Duży plus za formę - podział na dni sprawia, że łatwo się wdrożyć i faktycznie coś robić, a nie tylko czytać. Zadania są proste, życiowe i możliwe do wprowadzenia od razu. Momentami może być trochę powtarzalna i dość oczywista, szczególnie jeśli ktoś już interesuje się rozwojem osobistym, ale mimo to dobrze porządkuje podstawy i przypomina o tym, co naprawdę działa. To dobra książka „na start” albo na reset - żeby wrócić do lepszych nawyków i odzyskać kontrolę nad swoim czasem.
Blade. Canmore #1
Zanim po raz pierwszy otworzyłam „Blade” spodziewałam się kolejnego lekkiego romansu z hokejem w tle, jakich wiele na półkach z literaturą Young Adult. Moje oczekiwania zostały jednak brutalnie, a zarazem pięknie zweryfikowane już po kilku rozdziałach. Ta książka to nie jest zwykła opowieść o nastolatkach; to bolesna, intymna i niesamowicie dojrzała podróż przez zakamarki ludzkiego cierpienia, którą autorka ubrała w mroźny klimat kanadyjskiego miasteczka. Od pierwszej strony wiedziałam, że mam do czynienia z historią, która nie tylko mnie poruszy, ale wręcz zostawi w mojej psychice trwały ślad. Akcja powieści przenosi nas do malowniczego, lecz przepełnionego chłodem Canmore w zachodniej Kanadzie, gdzie życie lokalnej społeczności kręci się wokół lodowiska, hokeja i łyżwiarstwa figurowego. Główna bohaterka, siedemnastoletnia Maeve LeBlanc, to dziewczyna, która opanowała do perfekcji sztukę bycia niewidzialną. Jej codzienność to nieustanna walka o przetrwanie w cieniu domowego piekła i próba ochrony chorego brata. Punktem zwrotnym staje się moment, w którym w jej starannie odizolowany świat wkracza ktoś, kto zamiast odwracać wzrok od jej smutku, postanawia go zrozumieć. To właśnie wtedy rozpoczyna się powolny proces kruszenia murów, które Maeve budowała wokół siebie przez lata, by nikt nie dostrzegł jej siniaków i złamanego serca. Największą siłą tej powieści są bez wątpienia bohaterowie, których Martyna wykreowała z niezwykłą starannością. Maeve nie jest papierową postacią, jej motywacje, lęk przed bliskością i instynkt opiekuńczy wobec brata są tak wiarygodne, że podczas lektury niemal fizycznie czułam jej ból.Z kolei męski protagonista, który z ogromną cierpliwością stara się dotrzeć do jej wnętrza, stanowi idealny kontrast dla brutalności, z jaką dziewczyna spotyka się na co dzień. Ich relacja rozwija się w tempie, które pozwala czytelnikowi uwierzyć w rodzące się uczucie, a dialogi brzmią naturalnie, oddając zagubienie i emocjonalny chaos towarzyszący dorastaniu w traumie. Autorka posługuje się językiem niezwykle plastycznym i emocjonalnym, potrafiąc za pomocą słów oddać zarówno chłód kanadyjskiej zimy, jak i duszny klimat domu, w którym panuje strach. „Blade” idealnie wpisuje się w nurt New Adult, ale robi to w sposób świeży, unikając wyświechtanych schematów. Choć sportowa otoczka mogłaby sugerować podobieństwo do popularnych zagranicznych serii, Martyna nadaje swojej historii unikalny, słowiański wręcz ciężar emocjonalny, mimo że osadza akcję za oceanem. Jeśli podobały Wam się historie, w których miłość jest ratunkiem, a nie tylko dodatkiem do fabuły, jak choćby w twórczości Colleen Hoover czy wczesnych powieściach z motywem „broken hero”, to w „Blade” poczujecie się jak w domu, choć będzie to dom pełen trudnych pytań o granice poświęcenia i sens przebaczenia. Podsumowując, powieść Martyny to perełka, która zachwyca konstrukcją świata i głębią psychologiczną postaci, choć jednocześnie rani swoją szczerością. Najmocniejszą stroną książki jest jej autentyczność w portretowaniu traumy, która nie znika za dotknięciem magicznej różdżki, lecz wymaga czasu i wsparcia. Jedyne, co mogłoby być dla niektórych wyzwaniem, to bardzo gęsty, przytłaczający momentami klimat, ale to właśnie on czyni tę lekturę tak wyjątkową.
Bliskość
,,Bliskość" od @wydawnictwo_sensus to mój powrót do @alka_positive to ciepła, mądra i bardzo potrzebna lektura o relacjach - zarówno z innymi ludźmi, jak i z samą sobą. Autorka pokazuje, że bliskość nie jest czymś trudnym czy niedostępnym, ale czymś, czego można się stopniowo uczyć, małymi krokami. Dużym atutem tej książki jest jej praktyczny charakter. Zamiast ogólnych porad dostajemy konkretne wskazówki: jak rozpoznawać swoje emocje, jak mówić o swoich potrzebach i jak zauważać mechanizmy, które oddalają nas od innych. Wszystko napisane jest prostym, zrozumiałym językiem, dzięki czemu łatwo odnieść te treści do własnego życia. To książka, która daje poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia. Nie ocenia, nie narzuca - raczej delikatnie prowadzi i zachęca do przyjrzenia się sobie z większą uważnością i czułością. Pokazuje, że zmiana jest możliwa, ale wymaga czasu i cierpliwości. „Bliskość” zostaje w myślach na długo. To wartościowa lektura dla każdego, kto chce budować głębsze relacje, lepiej rozumieć siebie i nauczyć się być dla siebie bardziej życzliwym.
Kompulsywne objadanie się. Jak zrozumieć problem i skutecznie sobie pomóc
„Kompulsywne objadanie się” to książka, która porusza temat trudny, ale niesamowicie ważny - i robi to w sposób bardzo wyważony, empatyczny i przede wszystkim ludzki. To, co od razu rzuca się w oczy, to brak oceniania. Autorka nie próbuje moralizować ani upraszczać problemu do „braku silnej woli”. Wręcz przeciwnie - pokazuje, jak złożony jest to mechanizm i jak bardzo jest powiązany z emocjami, stresem, nawykami i naszym podejściem do siebie. Książka pomaga zrozumieć, że kompulsywne jedzenie to nie jest „problem z jedzeniem”, tylko coś znacznie głębszego. I właśnie to ujęło mnie najbardziej - to spojrzenie na człowieka całościowo, bez spłycania tematu. Bardzo dużym plusem jest też to, że oprócz teorii dostajemy konkretne wskazówki i narzędzia do pracy nad sobą. Ale nie są one narzucone ani sztywne - raczej pokazują kierunek, w którym można iść, żeby lepiej zrozumieć siebie i swoje reakcje. Język jest prosty i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę dobrze, mimo że dotyka momentami trudnych i osobistych tematów. To jedna z tych pozycji, które nie tylko dają wiedzę, ale też skłaniają do zatrzymania się i refleksji. Dla mnie to była bardzo wartościowa lektura - taka, która pomaga spojrzeć na siebie z większą łagodnością i zrozumieniem. I myślę, że dla wielu osób może być pierwszym krokiem do realnej zmiany.
TIME of reveals
Znacie to uczycie kiedy nie możecie oderwać się od książki i zapominacie o rzeczywistości, zagłębiając się w wykreowany w niej świat? Tak właśnie mogłabym opisać Wam moje odczucia podczas czytania „Time of reveals" ♡. Czas kłamstw dobiegł końca, ale czy prawda nie okaże się równie okrutna? Przyznam szczerze, że czytałam już tą serię kilka lat temu na wattpadzie - nawet wtedy pamiętam, jak wiele emocji przeżywałam podczas jej czytania. Należała ona już wtedy do moich ulubionych książek. Czekałam na drugi tom z niecierpliwością. Historia Aurory i członków stowarzyszenia TIME była niesamowita V. Fabuła jest tak świetnie przemyślana, że na każdej stronie dzieje się coś nowego przez co czytelnik się nawet na moment nie nudzi. Wątek romantyczny w tej książce jest cudowny. Dzięki piórze autorki mogłam ich bardzo dobrze poznać, tak samo, jak resztę członków TIME. Mogę śmiało stwierdzić, że Timmy i Aurora byli swoimi bratnimi duszami. Oboje mierzyli się z trudną rzeczywistością myśląc tym samym o swojej lepszej przyszłości. Ta książka skradnie Wasze serce już od pierwszych stron. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po pierwszy tom, zachęcam Was do tego ogromnie