Recenzje
Podręcznik Przygody Rowerowej
(...) "Podręcznik przygody rowerowej", bo o nim mowa, jest książką nie do końca do mnie skierowaną, bo ja jestem typowym rowerzystą miejskim. Zawsze powtarzam, że po mieście się poruszam rowerem, a poza miastem autostopem - choć biorąc pod uwagę, że zasada była czasem łamana (powroty z imprez sopockich autostopem do Gdańska raczej trudno nazwać autostopem pozamiejskim), to w sumie mogłabym ją kiedyś złamać i w drugą stronę... Choć póki co od robienia większej ilości kilometrów odstręcza mnie moja biurwiczna kondycja, no i to, że rower mam zdecydowanie przeznaczony do terenów miejskich, więc żwirki i lasy, i ogólny świat wokół nas spowolniłyby mnie zapewne w sposób bardziej niż frustrujący.
Na rowerach się nie znam nic a nic. Dla mnie rower to ratunek przed zatłoczonym autobusem. Dlatego też kilka informacji z książki przyswoiłam z przyjemnością laika, któremu się tłumaczy jak debilowi. Co było miłe. Miłe też były historyjki podróżnicze z początku książki, które podkreślały na każdym kroku brak kondycji uczestników. Daje to nadzieję, że może i ja mam jakieś szanse w tej zabawie...
Rowerzyści drodzy, sakwiarze, bo tak się się lubicie zwać, co teraz już wiem. Lubię was bardzo, bo w tych wyprawach rowerowych jest podobne pragnienie niezależności, co w wyprawach autostopowych. Moje lenistwo pewnie nie pozwoli mi, aby do was dołączyć na dalekie górskie ścieżki, ale może gdzieś po Polsce czy na innych płaskich terenach na coś się jeszcze skuszę.Tak czy siak miło się czyta o ludziach z pasją, acz nawał technicznych informacji na koniec sprawia, że nie powinnam była czytać tego od deski do deski, tylko robić sobie jakieś literackie przerywniki, bo końcowe instrukcje to coś, do czego się raczej powinno zajrzeć w momencie potrzeby konkretnej informacji. Cóż, specyfika czytania w podróży - za dużo książek ze sobą nie wezmę, więc pozostaje mi czytać od dechy do dechy to, co mam, choćby to był właśnie... Podręcznik. Bez ujmowania podręcznikowi - zresztą pierwsza część podręcznikowa nie jest i przypomina wiele innych podróżniczych uroczych historyjek, które znajdziemy wśród autorów tekstów wszelkiej maści podróżującej, od sakwiarzy, autostopowiczów, po maniaków tanich lotów. Odnosiły się nie tylko do samego roweru, ale także do kultury, przygód po drodze i tego wszystkiego, co się zdarza, kiedy ktoś postanowi pojechać w świat, i w dodatku jeszcze zrobić to odrobinę inaczej niż się ogólnie przyjęło (choć ja tam wiem, na ile inaczej? Znam dużo więcej tych, co to podróżują "alternatywnie" i zaczynam się powoli zastanawiać nad alternatywnością alternatywnego podróżowania, ale wiem też, że w specyficznym środowisku się obracam i o obiektywizm mi trudno bardzo...).
Po całej lekturze pozostała mi głównie sympatia do grupy RuBuTu, która była autorem jednej z historyjek i czasem przewijała się przez techniczne informacje. Ale ja cenię swobodne podejście do przeciwności, humor i nieliniowe przedstawianie historii.
Na rowerach się nie znam nic a nic. Dla mnie rower to ratunek przed zatłoczonym autobusem. Dlatego też kilka informacji z książki przyswoiłam z przyjemnością laika, któremu się tłumaczy jak debilowi. Co było miłe. Miłe też były historyjki podróżnicze z początku książki, które podkreślały na każdym kroku brak kondycji uczestników. Daje to nadzieję, że może i ja mam jakieś szanse w tej zabawie...
Rowerzyści drodzy, sakwiarze, bo tak się się lubicie zwać, co teraz już wiem. Lubię was bardzo, bo w tych wyprawach rowerowych jest podobne pragnienie niezależności, co w wyprawach autostopowych. Moje lenistwo pewnie nie pozwoli mi, aby do was dołączyć na dalekie górskie ścieżki, ale może gdzieś po Polsce czy na innych płaskich terenach na coś się jeszcze skuszę.Tak czy siak miło się czyta o ludziach z pasją, acz nawał technicznych informacji na koniec sprawia, że nie powinnam była czytać tego od deski do deski, tylko robić sobie jakieś literackie przerywniki, bo końcowe instrukcje to coś, do czego się raczej powinno zajrzeć w momencie potrzeby konkretnej informacji. Cóż, specyfika czytania w podróży - za dużo książek ze sobą nie wezmę, więc pozostaje mi czytać od dechy do dechy to, co mam, choćby to był właśnie... Podręcznik. Bez ujmowania podręcznikowi - zresztą pierwsza część podręcznikowa nie jest i przypomina wiele innych podróżniczych uroczych historyjek, które znajdziemy wśród autorów tekstów wszelkiej maści podróżującej, od sakwiarzy, autostopowiczów, po maniaków tanich lotów. Odnosiły się nie tylko do samego roweru, ale także do kultury, przygód po drodze i tego wszystkiego, co się zdarza, kiedy ktoś postanowi pojechać w świat, i w dodatku jeszcze zrobić to odrobinę inaczej niż się ogólnie przyjęło (choć ja tam wiem, na ile inaczej? Znam dużo więcej tych, co to podróżują "alternatywnie" i zaczynam się powoli zastanawiać nad alternatywnością alternatywnego podróżowania, ale wiem też, że w specyficznym środowisku się obracam i o obiektywizm mi trudno bardzo...).
Po całej lekturze pozostała mi głównie sympatia do grupy RuBuTu, która była autorem jednej z historyjek i czasem przewijała się przez techniczne informacje. Ale ja cenię swobodne podejście do przeciwności, humor i nieliniowe przedstawianie historii.
swojadroga.blogspot.com gosia drewa, 2012-08-21
Podręcznik Przygody Rowerowej
Nigdy nie wybrałem się w podróż rowerem, nigdy nie przejechałem w jednym ciągu więcej niż kilkadziesiąt kilometrów, nie mam w piwnicy solidnego roweru, ani wyposażenia w postaci sakwy, torebek, bagażników itp. Może podróżowanie rowerem to nie moja bajka? Dotychczas nie próbowałem, zatem ciężko mi powiedzieć, czy spodobałoby mi się.
Autorów tej książki miałem okazję "poznać" poprzez lekturę ich poprzedniej pozycji "Tysiąc szklanek herbaty". Doświadczenia im nie brakuje, aby móc napisać coś na kształt podręcznika o podróżowaniu rowerem to pewne. Pokonali wiele kilometrów pedałując przez różne tereny, mieli styczność z niejedną usterką i naprawą, wymienili pewnie dziesiątki dętek. To bardzo ważny element tej pozycji, ponieważ nie ma nic bardziej cennego jak porady z "pierwszej ręki", gdy różne "patenty" to wynik kombinowania, doświadczenia oraz pomysłów wcielonych w życie, a nie suchych akademickich teorii.
Książkę można podzielić na dwie części: opisy różnych rowerowych voyage samych autorów, a także ich przyjaciół oraz zbiór porad dotyczący każdego elementu rowerowego niezbędnego podczas wyjazdu.
Opisy podróży w większości są interesujące. Możemy poczytać o bardzo egzotycznych, wielotygodniowych wyjazdach, a także o krótkich, po Polsce lub niedalekim jej sąsiedztwie. Część z nich odbywa się solo, w parach lub większych grupach. Niestety poziom opisów jest bardzo różny, od nudnych zapisów pokonywania kolejnych kilometrów, zdobytych wysokości, do interesujących tekstów pokazujących piękno otaczającego rowerzystów krajobrazu, ludzi, czy zaobserwowanych sytuacji podczas drogi.
Jednak dla mnie największym mankamentem tej części jest brak map pokazujących pokonane trasy. Przeszkadza to zwłaszcza w opisach tras bardzo egzotycznych takich jak Madagaskar, Wietnam, Mongolia czy Islandia. Sądzę, że dodanie tego elementu w każdym podsumowaniu "W pigułce" byłoby bardzo dobrym posunięciem. Czytelnik nie musiałby dodatkowo zaglądać do atlasu.
Druga, bardziej techniczna część, opisująca poszczególne elementy wyposażenia rowerzysty jest doskonałym zestawieniem przygotowanym z myślą o laikach rowerowych takich jak ja. Jeżeli chciałbym teraz udać się do sklepu i nabyć cały ekwipunek to nie miałbym dylematu, co potrzebuję oraz jakiego rodzaju firmy i modele powinienem wziąć pod uwagę. Bardzo cieszy fakt braku faworyzowania konkretnej marki.
Na pewno książka ta zaoszczędzi wiele czasu na wertowanie kolejnych stron internetowych, czytanie artykułów i szukanie w ciemno tego "idealnego" roweru dla nas.
Do kogo jest kierowana ta pozycja? Przede wszystkim pokazuje, że podróżowanie rowerowe może być przyjemne. Zapaleńców, których kręci, pedałowanie po bezdrożach świata wcale nie jest tak mało. Wyjazdy mogą być krótkie, długie, w pojedynkę, grupą itd. Każdy powinien znaleźć swój sposób i po prostu sprawdzić, czy tego rodzaju wyjazdy go interesują.
Jeżeli ktoś jest laikiem rowerowym, a ma ochotę zacząć przygodę z jednośladem to uważam, że jest to doskonała lektura. Jednak, gdy ktoś spodziewa się arcyciekawych i pieczołowicie dobranych opisów wyjazdów rowerowych w różne zakątki globu to może jednak czuć niedosyt. Ale może to i dobrze, bo będzie dalej szukał innych pozycji w stylu np. "Tysiąc szklanek herbaty" lub "Campa w sakwach"
Autorów tej książki miałem okazję "poznać" poprzez lekturę ich poprzedniej pozycji "Tysiąc szklanek herbaty". Doświadczenia im nie brakuje, aby móc napisać coś na kształt podręcznika o podróżowaniu rowerem to pewne. Pokonali wiele kilometrów pedałując przez różne tereny, mieli styczność z niejedną usterką i naprawą, wymienili pewnie dziesiątki dętek. To bardzo ważny element tej pozycji, ponieważ nie ma nic bardziej cennego jak porady z "pierwszej ręki", gdy różne "patenty" to wynik kombinowania, doświadczenia oraz pomysłów wcielonych w życie, a nie suchych akademickich teorii.
Książkę można podzielić na dwie części: opisy różnych rowerowych voyage samych autorów, a także ich przyjaciół oraz zbiór porad dotyczący każdego elementu rowerowego niezbędnego podczas wyjazdu.
Opisy podróży w większości są interesujące. Możemy poczytać o bardzo egzotycznych, wielotygodniowych wyjazdach, a także o krótkich, po Polsce lub niedalekim jej sąsiedztwie. Część z nich odbywa się solo, w parach lub większych grupach. Niestety poziom opisów jest bardzo różny, od nudnych zapisów pokonywania kolejnych kilometrów, zdobytych wysokości, do interesujących tekstów pokazujących piękno otaczającego rowerzystów krajobrazu, ludzi, czy zaobserwowanych sytuacji podczas drogi.
Jednak dla mnie największym mankamentem tej części jest brak map pokazujących pokonane trasy. Przeszkadza to zwłaszcza w opisach tras bardzo egzotycznych takich jak Madagaskar, Wietnam, Mongolia czy Islandia. Sądzę, że dodanie tego elementu w każdym podsumowaniu "W pigułce" byłoby bardzo dobrym posunięciem. Czytelnik nie musiałby dodatkowo zaglądać do atlasu.
Druga, bardziej techniczna część, opisująca poszczególne elementy wyposażenia rowerzysty jest doskonałym zestawieniem przygotowanym z myślą o laikach rowerowych takich jak ja. Jeżeli chciałbym teraz udać się do sklepu i nabyć cały ekwipunek to nie miałbym dylematu, co potrzebuję oraz jakiego rodzaju firmy i modele powinienem wziąć pod uwagę. Bardzo cieszy fakt braku faworyzowania konkretnej marki.
Na pewno książka ta zaoszczędzi wiele czasu na wertowanie kolejnych stron internetowych, czytanie artykułów i szukanie w ciemno tego "idealnego" roweru dla nas.
Do kogo jest kierowana ta pozycja? Przede wszystkim pokazuje, że podróżowanie rowerowe może być przyjemne. Zapaleńców, których kręci, pedałowanie po bezdrożach świata wcale nie jest tak mało. Wyjazdy mogą być krótkie, długie, w pojedynkę, grupą itd. Każdy powinien znaleźć swój sposób i po prostu sprawdzić, czy tego rodzaju wyjazdy go interesują.
Jeżeli ktoś jest laikiem rowerowym, a ma ochotę zacząć przygodę z jednośladem to uważam, że jest to doskonała lektura. Jednak, gdy ktoś spodziewa się arcyciekawych i pieczołowicie dobranych opisów wyjazdów rowerowych w różne zakątki globu to może jednak czuć niedosyt. Ale może to i dobrze, bo będzie dalej szukał innych pozycji w stylu np. "Tysiąc szklanek herbaty" lub "Campa w sakwach"
lkedzierski.com Łukasz Kęda Kędzierski
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
To kolejna książka o fotografii kulinarnej. I znów tak jak przy lekturze „Ujęć ze smakiem” staje przed wyborem. Albo na blogu będą pojawiały się smakowite, stylizowane dania, które będą już nie do zjedzenia (zimne, z dziwnymi kompozycjami, na udziwnianych talerzach itp.) albo na blog będą trafiały fotki tego co stoi przed moim nosem i za chwilę znajdzie się w moich ustach a potem brzuchu. I znów wybieram to drugie. Ci, którzy patrzą na blogowe zdjęcia mogą być pewni, że przedstawiają one zjedzone i pyszne (innych nie jem) potrawy. Nie przeżyją zaskoczenia – podążając za przepisem i wskazówkami uzyskają efekt taki jak na zdjęciu a nie „podobny” do tego z ilustracji. Dla mnie bywa frustrujące, gdy gotując coś bardzo starannie, przygotowując pierwszy raz krok po krok wg jakiegoś przepisu efekt końcowy zaledwie w kilku procentach przypomina to co na zdjęciu w książce kucharskiej albo na czyimś blogu. Z drugiej strony bardzo lubię patrzeć na śliczne zdjęcia jedzenia… nabieram wtedy zapału do gotowania!
A teraz o książce – „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła” Nicole S. Young to rzetelny podręcznik. Konkretne rady wsparte zdjęciami, rysunkami i schematami. Co ważne autorka omawia nie tyko kompozycję, podpowiada jakie sztuczki można zrobić by zdjęcie wyglądało lepiej ale również radzi jak „obrabiać” zdjęcia na komputerze. Z pewnością książkę mogę zarekomendować tym, którym zależy na ambitnych, ciekawych zdjęciach potraw. To, że w większości będą one już po sesji nie do zjedzenia jest efektem ubocznym. Z drugiej strony przecież od modelek nie wymagamy by w ciuchach z sesji chodziły na co dzień, wiadomo ile rzeczy jest tylko „do zdjęcia”.
A teraz o książce – „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła” Nicole S. Young to rzetelny podręcznik. Konkretne rady wsparte zdjęciami, rysunkami i schematami. Co ważne autorka omawia nie tyko kompozycję, podpowiada jakie sztuczki można zrobić by zdjęcie wyglądało lepiej ale również radzi jak „obrabiać” zdjęcia na komputerze. Z pewnością książkę mogę zarekomendować tym, którym zależy na ambitnych, ciekawych zdjęciach potraw. To, że w większości będą one już po sesji nie do zjedzenia jest efektem ubocznym. Z drugiej strony przecież od modelek nie wymagamy by w ciuchach z sesji chodziły na co dzień, wiadomo ile rzeczy jest tylko „do zdjęcia”.
oneginetatopa.blogspot.com Dota, 2012-08-08
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
"Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła" autorstwa Nicole S. Young to obszerny i bogato ilustrowany poradnik, dzięki któremu możecie nauczyć się tak fotografować potrawy, aby chciało się je "zjeść oczami". Autorka udziela w nim wskazówek, jak wybrać odpowiedni sprzęt, ustawić oświetlenie i dopasować rekwizyty. Dzięki książce poznacie możliwości programu Adobe Photoshop w zakresie obróbki zdjęć i techniki maskowania niedoskonałości fotograficznych obiektów. Wskazówki opatrzone zostały atrakcyjnymi zdjęciami i przydatnymi schematami.
www.gastronauci.pl 2012-08-30
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
Prowadzę blog kulinarny od niespełna roku czasu, i bardzo potrzebowałam takiej pozycji, która mi w sposób łatwy, praktyczny i bardzo przejrzysty przedstawi tajniki robienia pięknych zdjęć jedzenia od A do Z.
Jest to moja pierwsza książka tego typu, wiem że wydawnictwo wydało wcześniej książkę o podobnej tematyce p.t."Ujęcia ze smakiem".
Książka podzielona jest na następujące działy:
- Podstawy fotografii
- Sprzęt fotograficzny
- Oświetlenie
- Stylizacja i rekwizyty
- Kadrowanie i kompozycja
- Obróbka zdjęć w programie Adobe Photoshop
- Za kulisami
Dla kogo jest ta książka?
Zdecydowanie dla wszystkich, którzy chcą robić piękne, apetyczne zdjęcia żywności- czyli zarówno dla blogerów kulinarnych jak i kucharzy i fotografów.
Czy do zrobienia takich apetycznych zdjęć potrzeba drogiego aparatu?
I tu autorka rozwiała moje wątpliwości, wystarczy minimum sprzętowe aby uzyskać fantastyczny efekt. Do tego wiele dodatkowych i pomocnych sprzętów typu: blenda, tło zrobimy sami w warunkach domowych.
Co potrzebujemy do przygody kulinarno- fotograficznej?
Chęci, książki "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła", trochę zagospodarowanego czasu i miejsca, aparatu oraz chłonny umysł:)
Dla kogo jest ta książka?
Zdecydowanie dla wszystkich, którzy chcą robić piękne, apetyczne zdjęcia żywności- czyli zarówno dla blogerów kulinarnych jak i kucharzy i fotografów.
Czy do zrobienia takich apetycznych zdjęć potrzeba drogiego aparatu?
I tu autorka rozwiała moje wątpliwości, wystarczy minimum sprzętowe aby uzyskać fantastyczny efekt. Do tego wiele dodatkowych i pomocnych sprzętów typu: blenda, tło zrobimy sami w warunkach domowych.
Co potrzebujemy do przygody kulinarno- fotograficznej?
Chęci, książki "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła", trochę zagospodarowanego czasu i miejsca, aparatu oraz chłonny umysł:)
Jest to moja pierwsza książka tego typu, wiem że wydawnictwo wydało wcześniej książkę o podobnej tematyce p.t."Ujęcia ze smakiem".
Książka podzielona jest na następujące działy:
- Podstawy fotografii
- Sprzęt fotograficzny
- Oświetlenie
- Stylizacja i rekwizyty
- Kadrowanie i kompozycja
- Obróbka zdjęć w programie Adobe Photoshop
- Za kulisami
Dla kogo jest ta książka?
Zdecydowanie dla wszystkich, którzy chcą robić piękne, apetyczne zdjęcia żywności- czyli zarówno dla blogerów kulinarnych jak i kucharzy i fotografów.
Czy do zrobienia takich apetycznych zdjęć potrzeba drogiego aparatu?
I tu autorka rozwiała moje wątpliwości, wystarczy minimum sprzętowe aby uzyskać fantastyczny efekt. Do tego wiele dodatkowych i pomocnych sprzętów typu: blenda, tło zrobimy sami w warunkach domowych.
Co potrzebujemy do przygody kulinarno- fotograficznej?
Chęci, książki "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła", trochę zagospodarowanego czasu i miejsca, aparatu oraz chłonny umysł:)
Dla kogo jest ta książka?
Zdecydowanie dla wszystkich, którzy chcą robić piękne, apetyczne zdjęcia żywności- czyli zarówno dla blogerów kulinarnych jak i kucharzy i fotografów.
Czy do zrobienia takich apetycznych zdjęć potrzeba drogiego aparatu?
I tu autorka rozwiała moje wątpliwości, wystarczy minimum sprzętowe aby uzyskać fantastyczny efekt. Do tego wiele dodatkowych i pomocnych sprzętów typu: blenda, tło zrobimy sami w warunkach domowych.
Co potrzebujemy do przygody kulinarno- fotograficznej?
Chęci, książki "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła", trochę zagospodarowanego czasu i miejsca, aparatu oraz chłonny umysł:)
kulinarny-swiat.blogspot.com 2012-09-02