Recenzje
Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków
To jedna z książek, która ukształtowała mój charakter. Wpłynęła na moje poglądy i punkt widzenia. Były przyczynkiem do przyjrzenia się mojemu postępowaniu, wykryciu błędów, poznania sposobu pozbycia się ich. Już opracowałem wstępny plan działania dotyczący pozbycia się nawyku, z którym nie mogę sobie poradzić od dawna. Utwierdziłem się także w pewnym ważnym wyborze życiowym.
W książce jest mnóstwo cytatów. Pouczających, śmiesznych, ciekawych. Autorzy są różni. Od św. Faustyny, przez Pascala, aż do Paulo Coelho. Inspiracja. Gdybym miał wskazać jedno słowo kojarzące mi się z tą książkę wybrałbym właśnie to. Książka inspiruje, motywuje, pokazuje pozytywne przykłady, zachęca do zmiany życia. Wyjaśnia, że realizacja jakiegokolwiek celu nie może polegać na przemianie swoich nawyków i sposobu działania z dnia na dzień, ale na systematyczności i budowaniu nawyku wytrwałości. "Nawyk wytrwałości" zachęca również do pokory. Autorka często odwołuje się do Boga i możliwości człowieka w obliczu Boskiej potęgi.
Książka składa się z pięciu rozdziałów. W pierwszym Autorka wyjaśnia strategię małych kroków. W kolejnych częściach skupia się na wyjściu z nałogu, skutecznym odchudzaniu, zdobyciu wymarzonej pracy i budowaniu szczęśliwych związków.
Nigdy nie napisałem recenzji jednoznacznie pozytywnej lub jednoznacznie negatywnej. W przypadku dobrej książki zawsze szukam jakiś wad, w przypadku złej zalet. Tym razem skłaniam nisko głowę przed Autorką. Dodaję ją do listy moich ulubionych pisarzy. Z chęcią zapoznam się z innymi publikacjami, które napisała.
Anna Kuraszyńska ma bardzo dobre pióro. Książkę czyta się świetnie. Przez kolejny strony przechodziłem z przyjemnością i niecierpliwością, by poznać następne porady i techniki dotyczące wytrwałości. "Nawyk wytrwałości" nie jest długi. Liczy 100 stron. Niektórzy w przypadku dobrych, ale krótkich książek piszę o niedosycie i biadolą, że książka mogłaby być odrobiną dłuższa. Ja tak nie uważam. Przyjmuję książkę Anny Kuraszyńskiej taką, jaka jest, bo jest świetna. Autorka wszystko, co chciała przekazać zawarła na 100 stronach. I chwała jest za to! Wolę krótką, ale treściwą książką niż "cegłę", której meritum można podsumować w kilku stronach.
A strona techniczna? Okładka jest świetna, zachęcająca do zapoznania się z zawartością. Różne odcienie niebieskiego i granatu na tle chmur bardzo dobrze kontrastują ze sobą. Nie powinno oceniać się książki po okładce. Nie można jednak ukrywać, że okładka nie ma żadnego wpływu na popularność książki. Na decyzję o zakupie często decyduje jedno spojrzenie.
Książkę wystawiam dziś na półce nad biurkiem na honorowym miejscu. Czuję, że będę często do niej wracać. Mojej opinii nie zakończę podsumowaniem wad i zalet, jak to czasami robię, ponieważ nie znalazłem złych stron. Do tej pory przeczytałem tylko kilka publikacji, w których nie doszukałem się żadnych mankamentów. Jedną z nich jest właśnie "Nawyk wytrwałości".
Moje ulubione cytaty z książki (podaję tylko kilka wybranych, zaznaczyłem jako szczególnie ciekawe dużo więcej):
"W pojedynkę możesz wiele, z Bogiem wszystko (źródło nieznane)."
"Nic tak nie zadziwia ludzi jak zdrowy rozsądek i proste działanie (Ralph Waldo Emerson)."
"Są serca powody, o których rozum nie słyszał (Blaise Pascal)"
"Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz (św. Augustyn)."
"Nikt z nas nie może zmienić swojego wczoraj, ale każdy z nas może zmienić swoje jutro (Colin Powell)."
A tym cytatem podsumowałbym metodę małych kroków:
"Nie staraj się uzyskać dużej poprawy w szybki sposób, ale codziennie wyszukuj po jednej małej możliwości rozwoju. Tylko tak zachodzą zmiany, które pozostają na dobre (John Wooden). "
Nie cytuję nigdy treści z okładki książki (bo to zazwyczaj nic nie wnosi do mojej opinii), ale tym razem zrobię wyjątek. Poniżej 10 zasad, które pomagają wykształcić nawyk wytrwałości:
1. Gdy wyznaczasz swoje cele, kieruj się miłością do świata i innych.
2. Zapisuj cele i zadania w notesie lub kalendarzu.
3. Rozbijaj cele na drobne elementy i rozkładaj je w czasie.
4. Zaczynaj zawsze od łatwego zadania i powoli posuwaj się do przodu.
5. Wyznaczaj czas na wykonanie określonych zadań.
6. Koncentruj się tylko na jednym zadaniu.
7. Wystrzegaj się robienia wyjątków.
8. Stosuj techniki motywacyjne.
9. Gdy nie chce ci się czegoś zrobić, wstań i to zrób.
10. Naucz się dobrze żyć z odrzuceniem i problemami.
W książce jest mnóstwo cytatów. Pouczających, śmiesznych, ciekawych. Autorzy są różni. Od św. Faustyny, przez Pascala, aż do Paulo Coelho. Inspiracja. Gdybym miał wskazać jedno słowo kojarzące mi się z tą książkę wybrałbym właśnie to. Książka inspiruje, motywuje, pokazuje pozytywne przykłady, zachęca do zmiany życia. Wyjaśnia, że realizacja jakiegokolwiek celu nie może polegać na przemianie swoich nawyków i sposobu działania z dnia na dzień, ale na systematyczności i budowaniu nawyku wytrwałości. "Nawyk wytrwałości" zachęca również do pokory. Autorka często odwołuje się do Boga i możliwości człowieka w obliczu Boskiej potęgi.
Książka składa się z pięciu rozdziałów. W pierwszym Autorka wyjaśnia strategię małych kroków. W kolejnych częściach skupia się na wyjściu z nałogu, skutecznym odchudzaniu, zdobyciu wymarzonej pracy i budowaniu szczęśliwych związków.
Nigdy nie napisałem recenzji jednoznacznie pozytywnej lub jednoznacznie negatywnej. W przypadku dobrej książki zawsze szukam jakiś wad, w przypadku złej zalet. Tym razem skłaniam nisko głowę przed Autorką. Dodaję ją do listy moich ulubionych pisarzy. Z chęcią zapoznam się z innymi publikacjami, które napisała.
Anna Kuraszyńska ma bardzo dobre pióro. Książkę czyta się świetnie. Przez kolejny strony przechodziłem z przyjemnością i niecierpliwością, by poznać następne porady i techniki dotyczące wytrwałości. "Nawyk wytrwałości" nie jest długi. Liczy 100 stron. Niektórzy w przypadku dobrych, ale krótkich książek piszę o niedosycie i biadolą, że książka mogłaby być odrobiną dłuższa. Ja tak nie uważam. Przyjmuję książkę Anny Kuraszyńskiej taką, jaka jest, bo jest świetna. Autorka wszystko, co chciała przekazać zawarła na 100 stronach. I chwała jest za to! Wolę krótką, ale treściwą książką niż "cegłę", której meritum można podsumować w kilku stronach.
A strona techniczna? Okładka jest świetna, zachęcająca do zapoznania się z zawartością. Różne odcienie niebieskiego i granatu na tle chmur bardzo dobrze kontrastują ze sobą. Nie powinno oceniać się książki po okładce. Nie można jednak ukrywać, że okładka nie ma żadnego wpływu na popularność książki. Na decyzję o zakupie często decyduje jedno spojrzenie.
Książkę wystawiam dziś na półce nad biurkiem na honorowym miejscu. Czuję, że będę często do niej wracać. Mojej opinii nie zakończę podsumowaniem wad i zalet, jak to czasami robię, ponieważ nie znalazłem złych stron. Do tej pory przeczytałem tylko kilka publikacji, w których nie doszukałem się żadnych mankamentów. Jedną z nich jest właśnie "Nawyk wytrwałości".
Moje ulubione cytaty z książki (podaję tylko kilka wybranych, zaznaczyłem jako szczególnie ciekawe dużo więcej):
"W pojedynkę możesz wiele, z Bogiem wszystko (źródło nieznane)."
"Nic tak nie zadziwia ludzi jak zdrowy rozsądek i proste działanie (Ralph Waldo Emerson)."
"Są serca powody, o których rozum nie słyszał (Blaise Pascal)"
"Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz (św. Augustyn)."
"Nikt z nas nie może zmienić swojego wczoraj, ale każdy z nas może zmienić swoje jutro (Colin Powell)."
A tym cytatem podsumowałbym metodę małych kroków:
"Nie staraj się uzyskać dużej poprawy w szybki sposób, ale codziennie wyszukuj po jednej małej możliwości rozwoju. Tylko tak zachodzą zmiany, które pozostają na dobre (John Wooden). "
Nie cytuję nigdy treści z okładki książki (bo to zazwyczaj nic nie wnosi do mojej opinii), ale tym razem zrobię wyjątek. Poniżej 10 zasad, które pomagają wykształcić nawyk wytrwałości:
1. Gdy wyznaczasz swoje cele, kieruj się miłością do świata i innych.
2. Zapisuj cele i zadania w notesie lub kalendarzu.
3. Rozbijaj cele na drobne elementy i rozkładaj je w czasie.
4. Zaczynaj zawsze od łatwego zadania i powoli posuwaj się do przodu.
5. Wyznaczaj czas na wykonanie określonych zadań.
6. Koncentruj się tylko na jednym zadaniu.
7. Wystrzegaj się robienia wyjątków.
8. Stosuj techniki motywacyjne.
9. Gdy nie chce ci się czegoś zrobić, wstań i to zrób.
10. Naucz się dobrze żyć z odrzuceniem i problemami.
czytelnik-ksiazki.blogspot.com 2013-03-03
Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!
Zbliżająca się wielkimi krokami wiosna, często wiąże się z przechodzeniem na dietę, chęcią zrzucenia nadprogramowych kilogramów, które zimą zakamuflowały się tu i ówdzie;) W związku z tym, dziś mam dla Was recenzję pewnego rodzaju poradnika, który przeznaczony jest dla osób dążących do uzyskania wymarzonej sylwetki. Nie jest to jednak zwykły poradnik jakich pełno na rynku, który mówi 'rób to, to i to, a na pewno schudniesz!'... Jest to poradnik, który tworzymy same!
Dziennik diety, o którym mowa, opracowały pracujące w warszawskiej poradni dietetycznej Dietosfera: Barbara Dąbrowska- Górska, Magdalena Jarzynka, Ewa Sypnik- Pogorzelska, a to jaka będzie jego treść zależy przede wszystkim od osoby, której owy przewodnik będzie sprzymierzeńcem w walce ze zbędnymi kilogramami.
Wstęp książki napisany jest lekkim przystępnym językiem, z bezpośrednim zwrotem do adresata, czujemy jakby ta książka mówiła właśnie do nas, nie do ogółu, to Ty 'Zastanów się.' 'Nie patrz...' 'Uwierz.'. Moim zdaniem jest to dodatkowo motywujący fakt, słowa bezpośrednio skierowane do nas bardziej trafiają, niż ogólniki typu 'powinno się...', 'warto zwrócić uwagę...'
I tak właśnie na w wstępie Dziennika diety pojawiają się pytania, które rozpoczynając dietę powinno się rozważyć:
Jaki cel chcesz osiągnąć? Czy oczekujesz 'cudu'?
Jak traktujesz dietę? Jaką masz wiedzę na temat żywienia?
Czy znajdziesz czas na aktywność fizyczną? Jaki rodzaj ruchu sprawia Ci największą przyjemność?
Czy dbasz o siebie? Czy akceptujesz swoje ciało i znajdujesz dla siebie czas?
Pytania te zostały w książce opatrzone autorskim komentarzem, który ukierunkowując czytelnika, niewątpliwie ułatwia mu dokładne rozważenie ich. Spotykamy się tu z podejściem do diety od strony czysto psychologicznej.
Dalej dowiadujemy się jak wypełniać tenże Dziennik. Poznajemy prawidłowe zasady dokonywania pomiaru masy ciała, obwodu talii oraz rady jak obliczyć wskaźnik BMI, czym on jest i jak ustosunkować się do wyniku, na podstawie, którego wyznacza się masę docelową, a także jak ją wyznaczyć. Poruszone zostały także zagadnienia dotyczące tkanki tłuszczowej oraz podstawowej i całkowitej przemiany materii.
W dzienniku znajdziemy miejsce na dokonywanie zapisków przez trzy miesiące, każdego dnia.
Każdy tydzień, których w dzienniku jest dwanaście, zaopatrzony jest cytatem.
Dodatkowo do każdego z tygodni przypisany jest superprodukt, czyli bardzo smaczny artykuł spożywczy o wyjątkowych właściwościach odżywczych, z dwoma przepisami na jego wykorzystanie.
Na każdy tydzień diety, Dziennik sugeruje zadania do wykonania, pomagające w dbaniu o dietę, których stopień trudności rośnie wraz z kolejnymi krokami do wymarzonej sylwetki.
Istotnym elementem każdej diety jest ruch, toteż w Dzienniku przewidziano miejsce na zaplanowanie ćwiczeń na kolejne tygodnie diety.
Oczywiście na początku książki, autorki skrupulatnie wyjaśniły jak uzupełniać powyższe informacje, pokazując stronę wypełnioną prawidłowo oraz błędnie. Wyjaśniono także jaki cel ma uzupełnianie stron dziennika.
Każdy dzień zawiera dodatkowo trik dnia- oczywiście dietetyczny, a także zamiennik poszczególnych produktów spożywczych, pomagający zmniejszyć ilość spożywanych kalorii, np. żelki (100g- 306 kcal) zamień na galaretkę owocową (100g- 67 kcal)- oszczędzisz 239 kcal.
Ostatnią częścią Dziennika diety są dodatki, gdzie podsumować możemy swoje osiągnięcia wpisując poszczególne wyniki do karty postępów.
Poszczególnie parametry charakteryzujące przebieg diety zaznaczać możemy na specjalnych wykresach, gdzie zobrazować możemy jak zmieniała się nasza masa ciała, współczynnik BMI oraz % tkanki tłuszczowej.
W rozdziale dodatki możemy także tabelarycznie scharakteryzować swoje ulubione produkty, zapoznać się z sugerowaną listą zakupów przygotowana do wycięcia, oraz teoretycznie możemy zamieścić swoje ulubione przepisy, jednak ja nie wyobrażam sobie zmieścić się z jakimkolwiek przepisem na tak małym obszarze.
I to by był jedyny minus jaki znalazłam w tej książce.
Jak już wcześniej wspomniałam między wierszami, jestem dietetycznym laikiem, nigdy w życiu nie byłam na diecie i z tego punku widzenia przedstawiona została powyższa recenzja. Dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy odnośnie masy ciała, żywienia, a przede wszystkim tego, jak powinna przebiegać dieta, jak ją zaplanować. Ciekawe przepisy dołączone do superproduktu oraz zamienniki warto czasem wykorzystać, nawet nie będąc na diecie, ot tak dla zdrowotności :) Po zapoznaniu się z poradami zawartymi w książce,gdyby była taka konieczność, myślę, że byłabym odpowiednio przygotowana do przejścia na dietę. Mimo, iż na chwilę obecną nie planuję takiego kroku (aaach, ma się tą przemianę materii ;p) to książkę tę przeczytałam z dużym zainteresowaniem.
Dziennik diety jest przyjemnym połączeniem poradnika z pamiętnikiem. Polecam go osobom zarówno 'zaprawionym' w dietach, jak i tym, którzy nigdy na żadnej nie byli, a chcieliby z okazji nadchodzącej wiosny zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów. Dziennik w prosty sposób pomoże zorganizować przebieg diety. Uważam, że ta książka może stać się dodatkową motywacją w dążeniu do wymarzonej sylwetki, ponieważ 'Cele, które nie są zapisane, są tylko życzeniami', a jak udowodnili amerykańscy naukowcy: 'osoby prowadzące zapiski podczas diety osiągały nawet o 50% lepsze wyniki od tych, które nie korzystały z takiej możliwości'.
Dodatkowo na plus oceniam grafikę książki, bardzo przyjemną dla oka, charakteryzującą się ciekawym tłem kolorystycznym.
Dziennik diety, o którym mowa, opracowały pracujące w warszawskiej poradni dietetycznej Dietosfera: Barbara Dąbrowska- Górska, Magdalena Jarzynka, Ewa Sypnik- Pogorzelska, a to jaka będzie jego treść zależy przede wszystkim od osoby, której owy przewodnik będzie sprzymierzeńcem w walce ze zbędnymi kilogramami.
Wstęp książki napisany jest lekkim przystępnym językiem, z bezpośrednim zwrotem do adresata, czujemy jakby ta książka mówiła właśnie do nas, nie do ogółu, to Ty 'Zastanów się.' 'Nie patrz...' 'Uwierz.'. Moim zdaniem jest to dodatkowo motywujący fakt, słowa bezpośrednio skierowane do nas bardziej trafiają, niż ogólniki typu 'powinno się...', 'warto zwrócić uwagę...'
I tak właśnie na w wstępie Dziennika diety pojawiają się pytania, które rozpoczynając dietę powinno się rozważyć:
Jaki cel chcesz osiągnąć? Czy oczekujesz 'cudu'?
Jak traktujesz dietę? Jaką masz wiedzę na temat żywienia?
Czy znajdziesz czas na aktywność fizyczną? Jaki rodzaj ruchu sprawia Ci największą przyjemność?
Czy dbasz o siebie? Czy akceptujesz swoje ciało i znajdujesz dla siebie czas?
Pytania te zostały w książce opatrzone autorskim komentarzem, który ukierunkowując czytelnika, niewątpliwie ułatwia mu dokładne rozważenie ich. Spotykamy się tu z podejściem do diety od strony czysto psychologicznej.
Dalej dowiadujemy się jak wypełniać tenże Dziennik. Poznajemy prawidłowe zasady dokonywania pomiaru masy ciała, obwodu talii oraz rady jak obliczyć wskaźnik BMI, czym on jest i jak ustosunkować się do wyniku, na podstawie, którego wyznacza się masę docelową, a także jak ją wyznaczyć. Poruszone zostały także zagadnienia dotyczące tkanki tłuszczowej oraz podstawowej i całkowitej przemiany materii.
W dzienniku znajdziemy miejsce na dokonywanie zapisków przez trzy miesiące, każdego dnia.
Każdy tydzień, których w dzienniku jest dwanaście, zaopatrzony jest cytatem.
Dodatkowo do każdego z tygodni przypisany jest superprodukt, czyli bardzo smaczny artykuł spożywczy o wyjątkowych właściwościach odżywczych, z dwoma przepisami na jego wykorzystanie.
Na każdy tydzień diety, Dziennik sugeruje zadania do wykonania, pomagające w dbaniu o dietę, których stopień trudności rośnie wraz z kolejnymi krokami do wymarzonej sylwetki.
Istotnym elementem każdej diety jest ruch, toteż w Dzienniku przewidziano miejsce na zaplanowanie ćwiczeń na kolejne tygodnie diety.
Oczywiście na początku książki, autorki skrupulatnie wyjaśniły jak uzupełniać powyższe informacje, pokazując stronę wypełnioną prawidłowo oraz błędnie. Wyjaśniono także jaki cel ma uzupełnianie stron dziennika.
Każdy dzień zawiera dodatkowo trik dnia- oczywiście dietetyczny, a także zamiennik poszczególnych produktów spożywczych, pomagający zmniejszyć ilość spożywanych kalorii, np. żelki (100g- 306 kcal) zamień na galaretkę owocową (100g- 67 kcal)- oszczędzisz 239 kcal.
Ostatnią częścią Dziennika diety są dodatki, gdzie podsumować możemy swoje osiągnięcia wpisując poszczególne wyniki do karty postępów.
Poszczególnie parametry charakteryzujące przebieg diety zaznaczać możemy na specjalnych wykresach, gdzie zobrazować możemy jak zmieniała się nasza masa ciała, współczynnik BMI oraz % tkanki tłuszczowej.
W rozdziale dodatki możemy także tabelarycznie scharakteryzować swoje ulubione produkty, zapoznać się z sugerowaną listą zakupów przygotowana do wycięcia, oraz teoretycznie możemy zamieścić swoje ulubione przepisy, jednak ja nie wyobrażam sobie zmieścić się z jakimkolwiek przepisem na tak małym obszarze.
I to by był jedyny minus jaki znalazłam w tej książce.
Jak już wcześniej wspomniałam między wierszami, jestem dietetycznym laikiem, nigdy w życiu nie byłam na diecie i z tego punku widzenia przedstawiona została powyższa recenzja. Dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy odnośnie masy ciała, żywienia, a przede wszystkim tego, jak powinna przebiegać dieta, jak ją zaplanować. Ciekawe przepisy dołączone do superproduktu oraz zamienniki warto czasem wykorzystać, nawet nie będąc na diecie, ot tak dla zdrowotności :) Po zapoznaniu się z poradami zawartymi w książce,gdyby była taka konieczność, myślę, że byłabym odpowiednio przygotowana do przejścia na dietę. Mimo, iż na chwilę obecną nie planuję takiego kroku (aaach, ma się tą przemianę materii ;p) to książkę tę przeczytałam z dużym zainteresowaniem.
Dziennik diety jest przyjemnym połączeniem poradnika z pamiętnikiem. Polecam go osobom zarówno 'zaprawionym' w dietach, jak i tym, którzy nigdy na żadnej nie byli, a chcieliby z okazji nadchodzącej wiosny zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów. Dziennik w prosty sposób pomoże zorganizować przebieg diety. Uważam, że ta książka może stać się dodatkową motywacją w dążeniu do wymarzonej sylwetki, ponieważ 'Cele, które nie są zapisane, są tylko życzeniami', a jak udowodnili amerykańscy naukowcy: 'osoby prowadzące zapiski podczas diety osiągały nawet o 50% lepsze wyniki od tych, które nie korzystały z takiej możliwości'.
Dodatkowo na plus oceniam grafikę książki, bardzo przyjemną dla oka, charakteryzującą się ciekawym tłem kolorystycznym.
kobiecylajfstajl.blogspot.com Agnieszka eS, 2013-03-02
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki
"Czemu doba ma tylko 24 godziny"? Takie stwierdzenie, czy może bardziej pytanie, słyszę coraz częściej wśród moich rówieśników i współpracowników, którzy albo dopiero wkraczają wiek produkcyjny, albo już tkwią w nim po uszy. Chroniczny brak czasu to obecnie problem mas. Każdy z nas pracuje, uczy się, rozwija swoje zainteresowanie i pasje, spotyka ze znajomymi, a gdzie tu jeszcze czas na rodzinę i jakąkolwiek rozrywkę?
W dużej mierze problemem są sami ludzie. Część z nas bierze po prostu na siebie zbyt wiele obowiązków, które nawet przy najlepszej organizacji nie jesteśmy w stanie wypełnić w zadanym terminie. Pozostała część osób (prawdopodobnie zdecydowanie większa grupa), ma po prostu problemy z wspomnianą wyżej organizacją pracy i/lub własnego życia.
Właśnie do tej drugiej grupy osób, kieruje dzisiejszą recenzję książki, która mówi o tym jak "shakować" swoje życie;-)
Co to jest Lifehack, a kto to jest Lifehacker?
Mam nadzieję, że spotkaliście się już w swoim życiu z terminem Lifehacker, jeśli nie to już śpieszę z wyjaśnieniem:-) Lifehacker to osoba, która korzysta z Lifehacków. No dobra, ale może tak bardziej po polsku?
Przez termin Lifehack rozumiemy sztuczkę - trick, która pozwala nam poprawić produktywność w określonym obszarze za pomocą określonych sprzętów i oprogramowania. Termin ten dość mocno wiąże się z IT, ponieważ wiele obszarów naszego życia otacza obecnie technologia, która umiejętnie wykorzystana może przyczynić się do znacznego zwiększenia produktywności.
Jeśli wiemy już co to jest Lifehack, to drogą dedukcji szybko dojdziemy do faktu, że Lifehacker to osoba, która korzysta z lifehack'ów - prawda, że proste:-)?
Skąd zatem wzięła się owa terminologia? Została ona wymyślona w 2004 roku (a więc stosunkowo niedawno) przez Dannego O'Briena - publicystę specjalizującego się w zagadnieniach technicznych, który swoje technologiczne zamiłowania postanowił połączyć z produktywnością.
Rok później powstał serwis Lifehacker.com, który rozpropagował tą terminologię na całym świecie i z pewnością jest miejscem gdzie znajdziecie szereg różnych wskazówek i tricków, które poprawią Waszą produktywność.
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki to książka, która prezentuje najlepsze wskazówki zawarte w serwisie, przekazane prostym i przystępnym językiem.
Dla kogo jest ta książka?
Niniejszą pozycję może przeczytać każdy. Nie jest to powieść, którą czyta się od deski do deski, ale raczej poradnik który przeglądamy wyrywkowo, szukając ciekawych rozwiązań do aktualnie rozpatrywanych zadań.
W całej książce zawarto 61 sztuczek. Każda z nich ma przypisany poziom trudności oraz platformę sprzętową/systemową. Dzięki takiemu podziałowi w szybki sposób znajdziemy poradę, która pasuje do użytkowanego przez nas oprogramowania. Klasyfikacja sztuczek ze względu na poziom trudności powoduje, że nawet najbardziej zaawansowani użytkownicy znajdą coś dla siebie - po szczegóły odsyłam do spisu treści i przykładowego fragmentu, który można znaleźć u dołu strony.
Zawartość
Tak jak wspomniałem wcześniej, w książce opisano 61 użytecznych sztuczek, które sumarycznie składają się na 6 tematycznych rozdziałów. Poszczególne tematy zostały okraszone odpowiednim opisem oraz licznymi zrzutami ekranu. Język książki jest prosty i zrozumiały. Jeśli ktoś lubi czytać materiały zawarte na stronie, to z pewnością do gustu przypadnie mu również treść niniejszej pozycji:)
Przy każdej ze sztuczek znajdziemy informacje o poziomie trudności oraz platformie docelowej, ale o tym wspominałem już wcześniej. Muszę przyznać, że mimo mojego dość długiego stażu w pracy/zabawie z komputerem (prawie 18 lat) udało mi się znaleźć kilka ciekawych i interesujących porad. Z ciekawszych tematów poruszonych w książce, wymieniłbym:
- Opis automatyzacji kopii zapasowych
- Opis wgeta (dostępny jest również dla Windows)
- Opis Hamachi - o tym programie/usłudze wspominałem również swego czasu na blogu
- Opis konfiguracji serwera Apache oraz instalacja popularnych produktów
Oczywiście ciekawszych materiałów jest o wiele więcej i wierzę, że każdy znajdzie coś dla siebie:)
Podsumowanie
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki to naprawdę solidna pozycja, która w moim odczuciu prezentuje wysoki poziom. Tak jak wspomniałem we wstępie, nie jest to książka, którą czyta się stricte od deski do deski (choć oczywiście można!). W wielu przypadkach sięgniemy po prostu do Lifehackera szukając lepszego rozwiązania dla codziennych czynności - niezależnie od tego czy komputer wykorzystujemy do pracy, nauki czy zabawy. Jeśli nie jesteście do końca przekonani do tej pozycji, to zachęcam do przeczytania przykładowego rozdziału (link na końcu wpisu), w którym znajdziecie również spis treści.
Oczywiście większość tematów zawartych w książce znajdziecie w Internecie, lecz tutaj macie je świetnie opisane i zlokalizowane w jednym miejscu:) Osobiście polecam lekturę.
W dużej mierze problemem są sami ludzie. Część z nas bierze po prostu na siebie zbyt wiele obowiązków, które nawet przy najlepszej organizacji nie jesteśmy w stanie wypełnić w zadanym terminie. Pozostała część osób (prawdopodobnie zdecydowanie większa grupa), ma po prostu problemy z wspomnianą wyżej organizacją pracy i/lub własnego życia.
Właśnie do tej drugiej grupy osób, kieruje dzisiejszą recenzję książki, która mówi o tym jak "shakować" swoje życie;-)
Co to jest Lifehack, a kto to jest Lifehacker?
Mam nadzieję, że spotkaliście się już w swoim życiu z terminem Lifehacker, jeśli nie to już śpieszę z wyjaśnieniem:-) Lifehacker to osoba, która korzysta z Lifehacków. No dobra, ale może tak bardziej po polsku?
Przez termin Lifehack rozumiemy sztuczkę - trick, która pozwala nam poprawić produktywność w określonym obszarze za pomocą określonych sprzętów i oprogramowania. Termin ten dość mocno wiąże się z IT, ponieważ wiele obszarów naszego życia otacza obecnie technologia, która umiejętnie wykorzystana może przyczynić się do znacznego zwiększenia produktywności.
Jeśli wiemy już co to jest Lifehack, to drogą dedukcji szybko dojdziemy do faktu, że Lifehacker to osoba, która korzysta z lifehack'ów - prawda, że proste:-)?
Skąd zatem wzięła się owa terminologia? Została ona wymyślona w 2004 roku (a więc stosunkowo niedawno) przez Dannego O'Briena - publicystę specjalizującego się w zagadnieniach technicznych, który swoje technologiczne zamiłowania postanowił połączyć z produktywnością.
Rok później powstał serwis Lifehacker.com, który rozpropagował tą terminologię na całym świecie i z pewnością jest miejscem gdzie znajdziecie szereg różnych wskazówek i tricków, które poprawią Waszą produktywność.
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki to książka, która prezentuje najlepsze wskazówki zawarte w serwisie, przekazane prostym i przystępnym językiem.
Dla kogo jest ta książka?
Niniejszą pozycję może przeczytać każdy. Nie jest to powieść, którą czyta się od deski do deski, ale raczej poradnik który przeglądamy wyrywkowo, szukając ciekawych rozwiązań do aktualnie rozpatrywanych zadań.
W całej książce zawarto 61 sztuczek. Każda z nich ma przypisany poziom trudności oraz platformę sprzętową/systemową. Dzięki takiemu podziałowi w szybki sposób znajdziemy poradę, która pasuje do użytkowanego przez nas oprogramowania. Klasyfikacja sztuczek ze względu na poziom trudności powoduje, że nawet najbardziej zaawansowani użytkownicy znajdą coś dla siebie - po szczegóły odsyłam do spisu treści i przykładowego fragmentu, który można znaleźć u dołu strony.
Zawartość
Tak jak wspomniałem wcześniej, w książce opisano 61 użytecznych sztuczek, które sumarycznie składają się na 6 tematycznych rozdziałów. Poszczególne tematy zostały okraszone odpowiednim opisem oraz licznymi zrzutami ekranu. Język książki jest prosty i zrozumiały. Jeśli ktoś lubi czytać materiały zawarte na stronie, to z pewnością do gustu przypadnie mu również treść niniejszej pozycji:)
Przy każdej ze sztuczek znajdziemy informacje o poziomie trudności oraz platformie docelowej, ale o tym wspominałem już wcześniej. Muszę przyznać, że mimo mojego dość długiego stażu w pracy/zabawie z komputerem (prawie 18 lat) udało mi się znaleźć kilka ciekawych i interesujących porad. Z ciekawszych tematów poruszonych w książce, wymieniłbym:
- Opis automatyzacji kopii zapasowych
- Opis wgeta (dostępny jest również dla Windows)
- Opis Hamachi - o tym programie/usłudze wspominałem również swego czasu na blogu
- Opis konfiguracji serwera Apache oraz instalacja popularnych produktów
Oczywiście ciekawszych materiałów jest o wiele więcej i wierzę, że każdy znajdzie coś dla siebie:)
Podsumowanie
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Kolejne wskazówki to naprawdę solidna pozycja, która w moim odczuciu prezentuje wysoki poziom. Tak jak wspomniałem we wstępie, nie jest to książka, którą czyta się stricte od deski do deski (choć oczywiście można!). W wielu przypadkach sięgniemy po prostu do Lifehackera szukając lepszego rozwiązania dla codziennych czynności - niezależnie od tego czy komputer wykorzystujemy do pracy, nauki czy zabawy. Jeśli nie jesteście do końca przekonani do tej pozycji, to zachęcam do przeczytania przykładowego rozdziału (link na końcu wpisu), w którym znajdziecie również spis treści.
Oczywiście większość tematów zawartych w książce znajdziecie w Internecie, lecz tutaj macie je świetnie opisane i zlokalizowane w jednym miejscu:) Osobiście polecam lekturę.
altcontroldelete.pl Jerzy Piechowiak, 2013-03-01
Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania
Każdy spędza urlop tak jak lubi. Ja spędzam go najczęściej z książką. I to najczęściej nie jedną. Dzięki Kindlowi, mogłam tym razem zabrać ze sobą na leżak nie jedną książkę, ale całą biblioteczkę :-) Jedną z ważniejszych pozycji, na które wciąż nie miałam czasu w natłoku codziennych zajęć był podręcznik Marii Jagodzińskiej Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania. Tematyka książki jest mi bardzo bliska (co z resztą łatwo zauważyć na blogu, albo kiedy się ze mną trochę dłużej przebywa), więc przeczytałam ją z ogromnym entuzjazmem.
Mój główny cel, który sobie założyłam siadając do lektury, to uporządkowanie wiedzy, którą zdobywam od lat z różnych publikacji (także popularnonaukowych), poradników, czy szkoleń. Niestety informacje podawane w takich miejscach są zwykle powierzchowne i nie odpowiadają na ważne pytania. A ja chciałam sobie wszystko poukładać.
Nie będę opisywać tutaj wszystkiego, o czym dowiedziałam się z książki, ale chcę zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów lektury. Pierwszy raz, odkąd pamiętam, miałam do czynienia z podręcznikiem akademickim napisanym tak lekkim i łatwo przyswajalnym językiem. Autorka ma niezwykłą umiejętność dzielenia się wiedzą w sposób atrakcyjny i bardzo praktyczny dla czytelnika. Ogromne brawa za to. Ponad to, wiele rozdziałów kończy się „zbliżeniami” – dodatkowymi tekstami dotyczącymi głównego wątku rozdziału, mające luźny z nim związek, bądź stanowiące jego rozwinięcie praktyczne. W jednym z fragmentów Autorka przytacza metafory nt. pamięci, które funkcjonują w naszym potocznym i naukowym języku (np. pamięć jako klatka z ptakami, albo magicznej tabliczki). Z innego dowiadujemy się czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną, dlaczego na starość mniej pamiętamy, a z kolejnego jakie są najskuteczniejsze praktyki organizowania szkoleń dla dorosłych. Ten ostatni temat szczególnie mnie zainteresował.
Podręcznik jest obszernym opracowaniem dotykającym każdego aspektu pamięci i rozprawia się z wieloma mitami jej dotyczącymi. Będzie dla mnie od teraz stanowił główne źródło rzetelnych informacji nt. działania pamięci ludzkiej i na pewno nie raz zacytuję jakieś jego fragmenty na blogu.
Mój główny cel, który sobie założyłam siadając do lektury, to uporządkowanie wiedzy, którą zdobywam od lat z różnych publikacji (także popularnonaukowych), poradników, czy szkoleń. Niestety informacje podawane w takich miejscach są zwykle powierzchowne i nie odpowiadają na ważne pytania. A ja chciałam sobie wszystko poukładać.
Nie będę opisywać tutaj wszystkiego, o czym dowiedziałam się z książki, ale chcę zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów lektury. Pierwszy raz, odkąd pamiętam, miałam do czynienia z podręcznikiem akademickim napisanym tak lekkim i łatwo przyswajalnym językiem. Autorka ma niezwykłą umiejętność dzielenia się wiedzą w sposób atrakcyjny i bardzo praktyczny dla czytelnika. Ogromne brawa za to. Ponad to, wiele rozdziałów kończy się „zbliżeniami” – dodatkowymi tekstami dotyczącymi głównego wątku rozdziału, mające luźny z nim związek, bądź stanowiące jego rozwinięcie praktyczne. W jednym z fragmentów Autorka przytacza metafory nt. pamięci, które funkcjonują w naszym potocznym i naukowym języku (np. pamięć jako klatka z ptakami, albo magicznej tabliczki). Z innego dowiadujemy się czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną, dlaczego na starość mniej pamiętamy, a z kolejnego jakie są najskuteczniejsze praktyki organizowania szkoleń dla dorosłych. Ten ostatni temat szczególnie mnie zainteresował.
Podręcznik jest obszernym opracowaniem dotykającym każdego aspektu pamięci i rozprawia się z wieloma mitami jej dotyczącymi. Będzie dla mnie od teraz stanowił główne źródło rzetelnych informacji nt. działania pamięci ludzkiej i na pewno nie raz zacytuję jakieś jego fragmenty na blogu.
mapymysli.com katarzyna, 2013-03-03
Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania
Każdy spędza urlop tak jak lubi. Ja spędzam go najczęściej z książką. I to najczęściej nie jedną. Dzięki Kindlowi, mogłam tym razem zabrać ze sobą na leżak nie jedną książkę, ale całą biblioteczkę :-) Jedną z ważniejszych pozycji, na które wciąż nie miałam czasu w natłoku codziennych zajęć był podręcznik Marii Jagodzińskiej Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania. Tematyka książki jest mi bardzo bliska (co z resztą łatwo zauważyć na blogu, albo kiedy się ze mną trochę dłużej przebywa), więc przeczytałam ją z ogromnym entuzjazmem.
Mój główny cel, który sobie założyłam siadając do lektury, to uporządkowanie wiedzy, którą zdobywam od lat z różnych publikacji (także popularnonaukowych), poradników, czy szkoleń. Niestety informacje podawane w takich miejscach są zwykle powierzchowne i nie odpowiadają na ważne pytania. A ja chciałam sobie wszystko poukładać.
Nie będę opisywać tutaj wszystkiego, o czym dowiedziałam się z książki, ale chcę zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów lektury. Pierwszy raz, odkąd pamiętam, miałam do czynienia z podręcznikiem akademickim napisanym tak lekkim i łatwo przyswajalnym językiem. Autorka ma niezwykłą umiejętność dzielenia się wiedzą w sposób atrakcyjny i bardzo praktyczny dla czytelnika. Ogromne brawa za to. Ponad to, wiele rozdziałów kończy się „zbliżeniami” – dodatkowymi tekstami dotyczącymi głównego wątku rozdziału, mające luźny z nim związek, bądź stanowiące jego rozwinięcie praktyczne. W jednym z fragmentów Autorka przytacza metafory nt. pamięci, które funkcjonują w naszym potocznym i naukowym języku (np. pamięć jako klatka z ptakami, albo magicznej tabliczki). Z innego dowiadujemy się czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną, dlaczego na starość mniej pamiętamy, a z kolejnego jakie są najskuteczniejsze praktyki organizowania szkoleń dla dorosłych. Ten ostatni temat szczególnie mnie zainteresował.
Podręcznik jest obszernym opracowaniem dotykającym każdego aspektu pamięci i rozprawia się z wieloma mitami jej dotyczącymi. Będzie dla mnie od teraz stanowił główne źródło rzetelnych informacji nt. działania pamięci ludzkiej i na pewno nie raz zacytuję jakieś jego fragmenty na blogu.
Mój główny cel, który sobie założyłam siadając do lektury, to uporządkowanie wiedzy, którą zdobywam od lat z różnych publikacji (także popularnonaukowych), poradników, czy szkoleń. Niestety informacje podawane w takich miejscach są zwykle powierzchowne i nie odpowiadają na ważne pytania. A ja chciałam sobie wszystko poukładać.
Nie będę opisywać tutaj wszystkiego, o czym dowiedziałam się z książki, ale chcę zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów lektury. Pierwszy raz, odkąd pamiętam, miałam do czynienia z podręcznikiem akademickim napisanym tak lekkim i łatwo przyswajalnym językiem. Autorka ma niezwykłą umiejętność dzielenia się wiedzą w sposób atrakcyjny i bardzo praktyczny dla czytelnika. Ogromne brawa za to. Ponad to, wiele rozdziałów kończy się „zbliżeniami” – dodatkowymi tekstami dotyczącymi głównego wątku rozdziału, mające luźny z nim związek, bądź stanowiące jego rozwinięcie praktyczne. W jednym z fragmentów Autorka przytacza metafory nt. pamięci, które funkcjonują w naszym potocznym i naukowym języku (np. pamięć jako klatka z ptakami, albo magicznej tabliczki). Z innego dowiadujemy się czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną, dlaczego na starość mniej pamiętamy, a z kolejnego jakie są najskuteczniejsze praktyki organizowania szkoleń dla dorosłych. Ten ostatni temat szczególnie mnie zainteresował.
Podręcznik jest obszernym opracowaniem dotykającym każdego aspektu pamięci i rozprawia się z wieloma mitami jej dotyczącymi. Będzie dla mnie od teraz stanowił główne źródło rzetelnych informacji nt. działania pamięci ludzkiej i na pewno nie raz zacytuję jakieś jego fragmenty na blogu.
mapymysli.com katarzyna, 2013-03-03
Rewolucja social media
„Rewolucja social media" Michała Sadowskiego to bardzo interesująca próba zobrazowania przepaści, jaka nas dzieli od czasów, gdy internet dla nas zaistniał w latach 90. ubiegłego wieku - do chwili obecnej, epoki social mediów. Zobrazowania i skupienia się na tych ostatnich.
Najwyższy na to czas, gdyż social media grupują wokół siebie już ponad miliard internautów na całym świecie, a co trzeci z nich dzieli się z innymi wrażeniami na temat prezentowanych marek. Trudno to zlekceważyć w czasach, gdy kilka chwytliwych wpisów (i polemik) może wpłynąć na efektywność nawet najbardziej misternie skonstruowanej kampanii reklamowej.
Najwyższy na to czas, gdyż social media grupują wokół siebie już ponad miliard internautów na całym świecie, a co trzeci z nich dzieli się z innymi wrażeniami na temat prezentowanych marek. Trudno to zlekceważyć w czasach, gdy kilka chwytliwych wpisów (i polemik) może wpłynąć na efektywność nawet najbardziej misternie skonstruowanej kampanii reklamowej.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-03-04