Recenzje
Może (morze) wróci
- "Może (morze) wróci" to opowieść o szaleństwie jednego człowieka, które zmieniło w piekło życie tysięcy ludzi i doprowadziło do jednej z największych katastrof ekologicznych na świecie - mówił w "Trójkowym znaku jakości" Michał Nogaś.
Nikita Siergiejewicz Chruszczow, bo o nim mowa, jako sekretarz generalny komunistycznej partii ZSRR podczas swojej wizyty w USA zachwycił się tamtejszymi bezkresnymi polami bawełny i kukurydzy. I postanowił, że w Związku Radzieckim powstaną jeszcze większe... W tej chwili Uzbekistan jest jednym z największych producentów bawełny na świecie. W październiku, kiedy przypada czas żniw, wszyscy mieszkańcy Uzbekistanu niezależnie od zawodu, muszą porzucić swoje zajęcia i jadą zbierać bawełnę. Jest ona zbierana ręcznie, więc potrzebna jest każda para rąk.
Bartek Sabela swoją opowieść rozpoczyna w Taszkiencie, gdzie wylądował jego samolot. Stamtąd wędrujemy przez kolejne miasta aż do Karakałpakstanu, autonomicznej republiki. To tam znajdowało się Jezioro Aralskie, zwane przez miejscową ludność Morzem, niegdyś czwarte największe jezioro świata.
Morze zniknęło w wyniku stworzenia kanałów nawadniających pola bawełny wymarzone przez Chruszczowa. Czerpały one bowiem wodę z rzek zasilających jezioro. W latach 60. poziom morza obniżał się o 20 cm rocznie, w latach 80. o 60 cm, a w 90. już o metr... przestały pływać statki, wyginęły zamieszkujące jezioro gatunki zwierząt. Do roku 2012 morze utraciło 90 procent swojej powierzchni zamieniając się w pustynie.
Podróżując z Bartkiem Sabelą docieramy do wielkiego cmentarzyska statków na piasku. W mieście Mujnak spotkamy "kustosza" tego niezwykłego muzeum, który opowiada o morzu - sercu, tego tętniącego kiedyś życiem regionu. - Czy Morze wróci? Odpowiedź znów zależy od polityków, bo woda staje się jednym z najważniejszym zasobów o które toczy się walka w Azji środkowej - mówi Michał Nogaś, zapraszając na spotkanie z autorem "Może (morze) wróci) w niedzielnym "Z najwyższej półki".
Nikita Siergiejewicz Chruszczow, bo o nim mowa, jako sekretarz generalny komunistycznej partii ZSRR podczas swojej wizyty w USA zachwycił się tamtejszymi bezkresnymi polami bawełny i kukurydzy. I postanowił, że w Związku Radzieckim powstaną jeszcze większe... W tej chwili Uzbekistan jest jednym z największych producentów bawełny na świecie. W październiku, kiedy przypada czas żniw, wszyscy mieszkańcy Uzbekistanu niezależnie od zawodu, muszą porzucić swoje zajęcia i jadą zbierać bawełnę. Jest ona zbierana ręcznie, więc potrzebna jest każda para rąk.
Bartek Sabela swoją opowieść rozpoczyna w Taszkiencie, gdzie wylądował jego samolot. Stamtąd wędrujemy przez kolejne miasta aż do Karakałpakstanu, autonomicznej republiki. To tam znajdowało się Jezioro Aralskie, zwane przez miejscową ludność Morzem, niegdyś czwarte największe jezioro świata.
Morze zniknęło w wyniku stworzenia kanałów nawadniających pola bawełny wymarzone przez Chruszczowa. Czerpały one bowiem wodę z rzek zasilających jezioro. W latach 60. poziom morza obniżał się o 20 cm rocznie, w latach 80. o 60 cm, a w 90. już o metr... przestały pływać statki, wyginęły zamieszkujące jezioro gatunki zwierząt. Do roku 2012 morze utraciło 90 procent swojej powierzchni zamieniając się w pustynie.
Podróżując z Bartkiem Sabelą docieramy do wielkiego cmentarzyska statków na piasku. W mieście Mujnak spotkamy "kustosza" tego niezwykłego muzeum, który opowiada o morzu - sercu, tego tętniącego kiedyś życiem regionu. - Czy Morze wróci? Odpowiedź znów zależy od polityków, bo woda staje się jednym z najważniejszym zasobów o które toczy się walka w Azji środkowej - mówi Michał Nogaś, zapraszając na spotkanie z autorem "Może (morze) wróci) w niedzielnym "Z najwyższej półki".
Polskie Radio Pr.3 (Trójka) 2013-04-05
Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków
Bardzo zaskoczyły mnie w tej książce dwie rzeczy. Po pierwsze - jej rozmiar. Jest to na dobrą sprawę broszurka, cienka książeczka, którą, za sprawą gabarytów, możemy zmieścić wszędzie. Po drugie? Byłam przekonana, że jest to tzw. książka "o wszystkim i o niczym". Nawyk wytrwałości - podejrzewałam, że autorka będzie próbowała nas nauczyć wytrwałości absolutnie we wszystkim, a jak wiadomo, tak się zwyczajnie nie da.
Autorka w swojej książce skupia się na tej umiejętności w czterech dziedzinach - wyjście z nałogu, odchudzanie (która z nas nie przechodziła przez jakąś dietę cud czy ćwiczenia, które po dwóch tygodniach odchodziły w niepamięć?), zdobycie wymarzonej pracy oraz stworzenie szczęśliwego związku. Nie ukrywam, że najbardziej do gustu przypadła mi utrata wagi oraz relacje w związku, w końcu to, póki co, dotyczy mnie najmocniej.
Podoba mi się to, że pisarka podchodzi do tego profesjonalnie - nie obiecuje nam, że po tygodniu będziemy mistrzami samodyscypliny. Wręcz przeciwnie - uświadamia czytelnikowi, że jest przed nim długa droga, która niestety jest konieczna. Na początku przeraziło mnie na przykład to, że do pełnego przejścia do działania - odchudzania czy choćby pracy nad związkiem, potrzeba kilku miesięcy przygotowań ("że co? :O"), jednak po dłuższym namyśle stwierdziłam, że to ma sens - trzeba zacząć od małych kroków, bo dużymi zwykle wchodzimy w bagno, które nie ma sensu. Tego przede wszystkim uczy nas Anna Kuraszyńska. Prowadzi nas krok po kroku przez dojście do doskonałości.
Co ciekawe, autorka nie skupia się tylko na naszej psychice. Tutaj najlepszym przykładem również będzie dział o odchudzaniu. Nie tylko mówi nam, co jest zdrowe, ale również przedstawia przykłady zbilansowanych posiłków, które motywują nas (a przynajmniej mnie :)) do dalszej pracy :)
Książka napisana jest językiem lekkim i nowoczesnym, a autorka wydaje się być naszą niemalże koleżanką. Całość książki możemy "pochłonąć" w godzinę, jednak warto zatrzymać się dłużej przy rozdziałach, które szczególnie mocno nas interesują. Przyznam również, że szczególnie spodobały mi się cytaty, których jest bez liku :)
Dwie pieczenie, o których wspominałam? Wsiąknęłam w książkę na dobry cały wieczór, a do tego nauczyłam się jak walczyć ze swoją słabą wytrwałością - chociaż troszeczkę :)
Tytuł bardzo mi się spodobał i na pewno do niego wrócę jeszcze niejednokrotnie - w końcu za miesiąc wakacje :) POLECAM! :)
Autorka w swojej książce skupia się na tej umiejętności w czterech dziedzinach - wyjście z nałogu, odchudzanie (która z nas nie przechodziła przez jakąś dietę cud czy ćwiczenia, które po dwóch tygodniach odchodziły w niepamięć?), zdobycie wymarzonej pracy oraz stworzenie szczęśliwego związku. Nie ukrywam, że najbardziej do gustu przypadła mi utrata wagi oraz relacje w związku, w końcu to, póki co, dotyczy mnie najmocniej.
Podoba mi się to, że pisarka podchodzi do tego profesjonalnie - nie obiecuje nam, że po tygodniu będziemy mistrzami samodyscypliny. Wręcz przeciwnie - uświadamia czytelnikowi, że jest przed nim długa droga, która niestety jest konieczna. Na początku przeraziło mnie na przykład to, że do pełnego przejścia do działania - odchudzania czy choćby pracy nad związkiem, potrzeba kilku miesięcy przygotowań ("że co? :O"), jednak po dłuższym namyśle stwierdziłam, że to ma sens - trzeba zacząć od małych kroków, bo dużymi zwykle wchodzimy w bagno, które nie ma sensu. Tego przede wszystkim uczy nas Anna Kuraszyńska. Prowadzi nas krok po kroku przez dojście do doskonałości.
Co ciekawe, autorka nie skupia się tylko na naszej psychice. Tutaj najlepszym przykładem również będzie dział o odchudzaniu. Nie tylko mówi nam, co jest zdrowe, ale również przedstawia przykłady zbilansowanych posiłków, które motywują nas (a przynajmniej mnie :)) do dalszej pracy :)
Książka napisana jest językiem lekkim i nowoczesnym, a autorka wydaje się być naszą niemalże koleżanką. Całość książki możemy "pochłonąć" w godzinę, jednak warto zatrzymać się dłużej przy rozdziałach, które szczególnie mocno nas interesują. Przyznam również, że szczególnie spodobały mi się cytaty, których jest bez liku :)
Dwie pieczenie, o których wspominałam? Wsiąknęłam w książkę na dobry cały wieczór, a do tego nauczyłam się jak walczyć ze swoją słabą wytrwałością - chociaż troszeczkę :)
Tytuł bardzo mi się spodobał i na pewno do niego wrócę jeszcze niejednokrotnie - w końcu za miesiąc wakacje :) POLECAM! :)
miszmoshi.blogspot.com Moshi, 2013-04-01
Schudnij w zgodzie ze swoją grupą krwi
Bożena Biernot i Dorota Augustyniak – Madejska w swojej książce wyjaśniają, dlaczego dieta Kwaśniewskiego czy Atkinsa muszą wylądować na śmietniku historii. “Schudnij w zgodzie ze swoją grupą krwi” to nowa metoda, która pozwoli wielu cieszyć się lepszą sylwetką i zdrowiem.
I tak osoby z grupą krwi B odziedziczyły po przodkach siłę, która pomaga im przetrwać. Dzięki temu zazwyczaj stawiają opór typowym chorobom cywilizacyjnym, czyli chorobom serca i rakowi. Dla osób z grupą krwi B korzystne jest czerpanie białek głównie z nabiału. Dobry wpływ na ich organizmy mają produkty zawierające kultury bakterii, czyli jogurty i kefiry. Osoby te mogą także korzystać z rozmaitych serów, które są dobrze tolerowane.
Inaczej jest z grupą O. Tracisz zbędne kilogramy i żyjesz zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami, z którymi być może walczyłaś! Pamiętaj jednak, że w twojej naturze leży rywalizacja więc bieganie z rana postawi cię na nogi i pozwoli osiągnąć zadowalające rezultaty.
Autorki dołączyły szereg porad, które pomagają w utrzymaniu diety oraz prawidłowym jej zaplanowaniu. Przykładowe jadłospisy i przepisy pozwalają nie zgubić się w gąszczu ważnych nowości. Kasza jaglana przygotowana bowiem dla posiadaczy grupy “O” i “B” musi być inna.
Ratatuj warzywne już jadłem – zachęcam do skosztowania potraw i wypróbowania tej diety. Być może to klucz do ostatecznego sukcesu. Choć nie warto się nim zachłysnąć, a jak radzą autorki, spokojnie i konsekwentnie żyć dalej.
I tak osoby z grupą krwi B odziedziczyły po przodkach siłę, która pomaga im przetrwać. Dzięki temu zazwyczaj stawiają opór typowym chorobom cywilizacyjnym, czyli chorobom serca i rakowi. Dla osób z grupą krwi B korzystne jest czerpanie białek głównie z nabiału. Dobry wpływ na ich organizmy mają produkty zawierające kultury bakterii, czyli jogurty i kefiry. Osoby te mogą także korzystać z rozmaitych serów, które są dobrze tolerowane.
Inaczej jest z grupą O. Tracisz zbędne kilogramy i żyjesz zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami, z którymi być może walczyłaś! Pamiętaj jednak, że w twojej naturze leży rywalizacja więc bieganie z rana postawi cię na nogi i pozwoli osiągnąć zadowalające rezultaty.
Autorki dołączyły szereg porad, które pomagają w utrzymaniu diety oraz prawidłowym jej zaplanowaniu. Przykładowe jadłospisy i przepisy pozwalają nie zgubić się w gąszczu ważnych nowości. Kasza jaglana przygotowana bowiem dla posiadaczy grupy “O” i “B” musi być inna.
Ratatuj warzywne już jadłem – zachęcam do skosztowania potraw i wypróbowania tej diety. Być może to klucz do ostatecznego sukcesu. Choć nie warto się nim zachłysnąć, a jak radzą autorki, spokojnie i konsekwentnie żyć dalej.
ksiazka-online.pl 2013-03-26
Strategie geniuszy. Myśl jak Arystoteles, Mozart, Disney i Sherlock Holmes
Robert B. Dilts pokazuje czytelnikowi, jak wyglądała praca wielkich tego świata. Mozart, Disney czy Arystoteles osiągnęli sukces trwając przy odpowiednich sposobach realizacji swoich marzeń. Jak to wyglądało? Dowiedzieć można się ze “Strategii geniuszy”.
Walt Disney miał trzy etapy cyklu twórczego. Arystoteles stworzył model umysłu pozwalający mu uprawiać filozofię na nieznanym przed nim poziomie. Dodajmy do tego Sherlocka Holmesa, który choć jest postacią fikcyjną to opisany został w taki sposób, iż można stosować jego megastrategię myślenia.
Einstein składał w swojej strategii elementy filozofii, narzędzi programowania neurolingwistycznego (NLP) oraz zasad fizyki. Podobnie robili inni wielcy tego świata. Najlepsze w tym jest to, że u każdego z opisanych w książce bohaterów to się sprawdzało.
Istotą serii książek “Strategie geniuszy” jest ukazanie, jak narzędzia proponowane przez NLP mogą być zastosowane do analizy sylwetek ważnych postaci historycznych i literackich w celu pielęgnowania Twojej kreatywności oraz doskonalenia umiejętności rozwiązywania problemów. Dzięki programowaniu neurolingwistycznemu nauczysz się uaktywniać własne pokłady genialności i wykorzystywać je w sferze osobistej oraz zawodowej.
Czekam na kolejne książki z tej serii.
Walt Disney miał trzy etapy cyklu twórczego. Arystoteles stworzył model umysłu pozwalający mu uprawiać filozofię na nieznanym przed nim poziomie. Dodajmy do tego Sherlocka Holmesa, który choć jest postacią fikcyjną to opisany został w taki sposób, iż można stosować jego megastrategię myślenia.
Einstein składał w swojej strategii elementy filozofii, narzędzi programowania neurolingwistycznego (NLP) oraz zasad fizyki. Podobnie robili inni wielcy tego świata. Najlepsze w tym jest to, że u każdego z opisanych w książce bohaterów to się sprawdzało.
Istotą serii książek “Strategie geniuszy” jest ukazanie, jak narzędzia proponowane przez NLP mogą być zastosowane do analizy sylwetek ważnych postaci historycznych i literackich w celu pielęgnowania Twojej kreatywności oraz doskonalenia umiejętności rozwiązywania problemów. Dzięki programowaniu neurolingwistycznemu nauczysz się uaktywniać własne pokłady genialności i wykorzystywać je w sferze osobistej oraz zawodowej.
Czekam na kolejne książki z tej serii.
ksiazka-online.pl 2013-03-26
Trening mentalny biegacza. Jak utrzymać motywację
W jaki sposób osiągnąć dobry czas w maratonie? Jak przygotować się do półmaratonu? Te pytania z czasem wymagają nie tylko dobrego przygotowania fizycznego ale również (a może przede wszystkim) mentalnego. O tym radzi Galloway znany już z innych książek dotyczących biegania.
“Trening mentalny biegacza” pokazuje, że bardzo ważne jest podejście duchowe do sprawy biegania. Myśl, która pobudza nasze nogi i ręce do działania. Wizja sukcesu, realizacji zamierzonego planu i mety, na której czeka nagroda. Gdyby tego nie było – bieganie byłoby tylko poruszaniem się z punktu A do B bez żadnych bodźców.
Galloway zdaje sobie sprawę z tego, że uprawianie sportu jest jak moda. Z czasem nowy model adidasów zaczyna się nudzić i szukamy czegoś nowego. Jak więc dopingować się do dalszego biegania? Jak codziennie wybiegać po endorfiny z uśmiechem od początku?
Autor zauważa, że ważna jest harmonia ciała i ducha nie tylko podczas biegania. Także przeniesienie zasad tych do życia pozwala na osiąganie czegoś więcej niż inni. Nasza meta i sukcesy przychodzą w wielu innych dziedzinach.
Jak zwykle wydawnictwo Septem serwuje nam książkę przydatną i świetnie przygotowaną pod względem edytorskim. Trzeba tylko wprowadzić te wszystkie zasady w życie.
“Trening mentalny biegacza” pokazuje, że bardzo ważne jest podejście duchowe do sprawy biegania. Myśl, która pobudza nasze nogi i ręce do działania. Wizja sukcesu, realizacji zamierzonego planu i mety, na której czeka nagroda. Gdyby tego nie było – bieganie byłoby tylko poruszaniem się z punktu A do B bez żadnych bodźców.
Galloway zdaje sobie sprawę z tego, że uprawianie sportu jest jak moda. Z czasem nowy model adidasów zaczyna się nudzić i szukamy czegoś nowego. Jak więc dopingować się do dalszego biegania? Jak codziennie wybiegać po endorfiny z uśmiechem od początku?
Autor zauważa, że ważna jest harmonia ciała i ducha nie tylko podczas biegania. Także przeniesienie zasad tych do życia pozwala na osiąganie czegoś więcej niż inni. Nasza meta i sukcesy przychodzą w wielu innych dziedzinach.
Jak zwykle wydawnictwo Septem serwuje nam książkę przydatną i świetnie przygotowaną pod względem edytorskim. Trzeba tylko wprowadzić te wszystkie zasady w życie.
ksiazka-online.pl 2013-03-25