Recenzje
Może (morze) wróci
„Wyobraźmy sobie następującą historię. W latach 50. XX w., w ramach planu pięcioletniego, Komitet Centralny PZPR postanawia uczynić z Polski światową potęgę w produkcji... karpia. (...) Kłopot tylko jest jeden: nie mamy aż tak ogromnych hodowli. Ależ, jaki to kłopot?! Zróbmy je! (...) Wybór pada na Mazury, bo tam już przecież trochę jezior jest – połączy się je w jedno duże. (...) A lasy? A zwierzęta? Nieważne. Liczy się Karp. (...) Pod wodą znikają kolejno Ciechanów, Ostrołęka, Łomża, Szczytno, Pisz. Tonie Olsztyn, toną Ełk i Giżycko. (...) Nonsens? Takie rzeczy się nie dzieją, rzekłby każdy. A jednak! Taki scenariusz został już zrealizowany, to już się wydarzyło. Tylko w drugą stronę. Jezioro zostało wysuszone, a nie utworzone, karpiem zaś była bawełna. Poza tym prawie bez zmian.”
Morze (może) wróci to opowieść o białej plamie na mapie. Nie tej z napisem hic sunt leones, ale takiej stworzonej ręką „wszechmogącego” człowieka. Morze Aralskie oczywiście nadal możemy znaleźć na starych mapach czy globusach, ale w rzeczywistości to już tylko kilka centymetrów kwadratowych wyblakłego błękitu na papierze, nic więcej. Katastrofa ekologiczna na miarę Związku Radzieckiego. Epicka, z fanfarami, praktycznie nieodwracalna. Dzisiaj fanfary już ucichły i mało kto pamięta, że jeździło się na wczasy nad Aral a z Muynaku wypływały statki wycieczkowe. Od czasu do czasu wojujący ekolodzy podnoszą jazgot a internet zalewają nowe artystyczne zdjęcia statków pozostawionych na środku pustyni, ale poza tym...?
Książka Bartka Sabeli to, wbrew pozorom, żaden ekologiczny pamflet, ale niezwykła opowieść o Uzbekistanie. Od Taszkentu, przez miasta Jedwabnego Szlaku, aż po Karakałpakstan i jego zapomniane miasta-widma. Chociaż głównym celem wyjazdu jest dotarcie do pozostałości Morza Aralskiego, ocalenie od zapomnienia jakiejś niezwykle ważnej cząstki historii, to cała podróż staje się dla autora pretekstem do opowiedzenia o przeszłości i teraźniejszości barwnej mozaiki kulturowej Uzbekistanu. Suchych, jałowych opisów u Sabeli nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie, autor ożywia na kartach swojej książki miasta i ludzi, a niesamowita wrażliwość, która przebija z pod świetnego, reportażowego stylu wywiera na czytelniku niemałe wrażenie. W Morze (może) wróci każde miejsce zdaje się mieć własne, niepowtarzalne oblicze i własną historię, a autor chętnie zbacza z wydeptanych ścieżek Lonely Planet i przemierza „szarą strefę”, już nie turystyczną, ale tę bliższą mieszkańcom. Mamy tu więc opisy niekończących się targowisk, które zdają się dalej zawierać nutkę orientu z czasów Jedwabnego Szlaku, mamy historię rzeźbionych drzwi, dywanów, a autor z chęcią przybliża nam też historie Polaków, których los nierozłącznie związał właśnie z Uzbekistanem.
Wydawać by się mogło, że Morze (może) wróci w ostatecznym rozrachunku będzie smutną historią. W końcu Morze Aralskie to nie tylko katastrofa ekologiczna, ale i ogromny dramat setek tysięcy mieszkańców. Książce Sabeli brak jednak męczącej ckliwości i załamywania rąk nad nieszczęsnym żywotem Karakałpaków. W jego oczach Uzbekistan to miejsce zetknięcia zupełnie różnych kultur, okraszone absurdem totalitaryzmu (na przykład „makulaturowa” waluta), które ma jednak swój niezwykły potencjał. Morze (może) wróci to też książka pełna nadziei wyrażonej w słowach Sailau, kustosza nieistniejącego muzeum: Czekamy, kiedy wróci nasz Aral. Mam nadzieję, że wróci. Prędzej czy później.
Morze (może) wróci to opowieść o białej plamie na mapie. Nie tej z napisem hic sunt leones, ale takiej stworzonej ręką „wszechmogącego” człowieka. Morze Aralskie oczywiście nadal możemy znaleźć na starych mapach czy globusach, ale w rzeczywistości to już tylko kilka centymetrów kwadratowych wyblakłego błękitu na papierze, nic więcej. Katastrofa ekologiczna na miarę Związku Radzieckiego. Epicka, z fanfarami, praktycznie nieodwracalna. Dzisiaj fanfary już ucichły i mało kto pamięta, że jeździło się na wczasy nad Aral a z Muynaku wypływały statki wycieczkowe. Od czasu do czasu wojujący ekolodzy podnoszą jazgot a internet zalewają nowe artystyczne zdjęcia statków pozostawionych na środku pustyni, ale poza tym...?
Książka Bartka Sabeli to, wbrew pozorom, żaden ekologiczny pamflet, ale niezwykła opowieść o Uzbekistanie. Od Taszkentu, przez miasta Jedwabnego Szlaku, aż po Karakałpakstan i jego zapomniane miasta-widma. Chociaż głównym celem wyjazdu jest dotarcie do pozostałości Morza Aralskiego, ocalenie od zapomnienia jakiejś niezwykle ważnej cząstki historii, to cała podróż staje się dla autora pretekstem do opowiedzenia o przeszłości i teraźniejszości barwnej mozaiki kulturowej Uzbekistanu. Suchych, jałowych opisów u Sabeli nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie, autor ożywia na kartach swojej książki miasta i ludzi, a niesamowita wrażliwość, która przebija z pod świetnego, reportażowego stylu wywiera na czytelniku niemałe wrażenie. W Morze (może) wróci każde miejsce zdaje się mieć własne, niepowtarzalne oblicze i własną historię, a autor chętnie zbacza z wydeptanych ścieżek Lonely Planet i przemierza „szarą strefę”, już nie turystyczną, ale tę bliższą mieszkańcom. Mamy tu więc opisy niekończących się targowisk, które zdają się dalej zawierać nutkę orientu z czasów Jedwabnego Szlaku, mamy historię rzeźbionych drzwi, dywanów, a autor z chęcią przybliża nam też historie Polaków, których los nierozłącznie związał właśnie z Uzbekistanem.
Wydawać by się mogło, że Morze (może) wróci w ostatecznym rozrachunku będzie smutną historią. W końcu Morze Aralskie to nie tylko katastrofa ekologiczna, ale i ogromny dramat setek tysięcy mieszkańców. Książce Sabeli brak jednak męczącej ckliwości i załamywania rąk nad nieszczęsnym żywotem Karakałpaków. W jego oczach Uzbekistan to miejsce zetknięcia zupełnie różnych kultur, okraszone absurdem totalitaryzmu (na przykład „makulaturowa” waluta), które ma jednak swój niezwykły potencjał. Morze (może) wróci to też książka pełna nadziei wyrażonej w słowach Sailau, kustosza nieistniejącego muzeum: Czekamy, kiedy wróci nasz Aral. Mam nadzieję, że wróci. Prędzej czy później.
monoloco.pl Ania Wyszyńska, 2013-04-08
Może (morze) wróci
Kolejne „bezdroża" wciąż znajdujemy na mapach, w atlasach i na globusach, ale w rzeczywistości miejsca tego już nie ma - umarło. W ciągu 40 lat Jezioro Aralskie, zwane przez miejscową ludność Morzem, niegdyś czwarte największe jezioro świata, zostało zamienione w jałową, bezkresną pustynię. Bezpowrotnie zniszczono dziesiątki gatunków zwierząt, tysiące hektarów lasów i życie kilkudziesięciu tysięcy ludzi. A stało się to w imię rozumianego w sowiecki sposób postępu, napędzanego materialistyczną wizją „wszechmogącego" człowieka. Ten obraz po historycznej burzy znajdujemy w jeszcze gorącym wydawnictwie „Może morze wróci" Bartka Sabeli.
To opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile urojonych pomysłów. To opowieść fascynująca, ale przede wszystkim przerażająca. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa owianą tajemnicą dramatyczną historię zanikającego morza i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zadaje wiele pytań, pozostających bez odpowiedzi.
To opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile urojonych pomysłów. To opowieść fascynująca, ale przede wszystkim przerażająca. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa owianą tajemnicą dramatyczną historię zanikającego morza i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zadaje wiele pytań, pozostających bez odpowiedzi.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-04-06
Może (morze) wróci
Opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile naszych pomysłów. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa przed nami dramatyczną historię zanikającego Morza Aralskiego i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zabiera Czytelnika w poruszającą i wstrząsającą podróż do wyschniętego, spękanego dna morza, i każe zastanowić się nad tym, dokąd zmierzamy w swojej nieomylności i braku pokory.
21. wiek 2013-05-01
Kiedy kropla drąży skałę, czyli droga do mistrzostwa w komunikacji perswazyjnej. Wydanie II rozszerzone
Skuteczna komunikacja to podstawa w życiu codziennym – tak w pracy, jak i w relacjach z rodziną oraz otoczeniem. Wszystko, co mówimy, ma jakiś cel, a żeby go osiągnąć, należy wiedzieć, jak formułować nasze oczekiwania i jak odpowiadać na żądania innych osób. Nie trzeba być wybitnym psychologiem, by wiedzieć, że najkrócej na załatwienie swojej sprawy czekają osoby, które mają zwyczaj ciągłego “przypominania się”.
Autor prezentuje tutaj metody i techniki będące składowymi jego autorskiego projektu pod nazwą: “Model Permanentnego Rozwoju Społecznego. Uczy, jak skutecznie wpływać na ludzkie myśli, emocje i zachowania. Z jego wiedzy niejednokrotnie korzystają specjaliści od marketingu, menedżerowie czy politycy. W tej książce zdradza m.in. tajniki sztuki aktywnego słuchania, odpowiadania na trudne pytania, czy budowania przyjaznego kontaktu z klientem. Wyjaśnia, na czym polega “kotwiczenie” oraz “small talk”. Uczy rozpoznawać prawdziwe intencje rozmówcy i stosować lingwistyczne techniki hipnotyzowania umysłu odbiorcy.
Książka jest napisana lekkim stylem, pełnym zwrotów do czytelnika i przykładów z życia. Układ kolejnych części, rozdziałów i podrozdziałów jest przemyślany i buduje ciąg wynikających z siebie informacji i wniosków. Autor wykazuje się nieprzeciętnym poczuciem humoru, mieszając treści poważne z anegdotycznymi historyjkami czy zabawnymi cytatami. Wysoki pod względem merytorycznym poziom publikacji jest potwierdzony akademicką praktyką autora oraz bibliografią źródeł, które inspirowały go przy pisaniu, m.in. dotyczących szeroko znanej metody NLP.
Polecam tę książkę każdemu – nie tylko osobom zorientowanym na sukces i wzrost obrotów, ale też tym, którzy chcą poprawić jakość swojego życia. Dzięki zastosowaniu zawartych tu tricków nie tylko osiągniecie to, czego oczekujecie od domowników, znajomych czy współpracowników, ale również zyskacie sympatię innych osób i nawiążecie nowe, ciekawe znajomości. Odkryjcie magię słów, które zmieniają świat!
Autor prezentuje tutaj metody i techniki będące składowymi jego autorskiego projektu pod nazwą: “Model Permanentnego Rozwoju Społecznego. Uczy, jak skutecznie wpływać na ludzkie myśli, emocje i zachowania. Z jego wiedzy niejednokrotnie korzystają specjaliści od marketingu, menedżerowie czy politycy. W tej książce zdradza m.in. tajniki sztuki aktywnego słuchania, odpowiadania na trudne pytania, czy budowania przyjaznego kontaktu z klientem. Wyjaśnia, na czym polega “kotwiczenie” oraz “small talk”. Uczy rozpoznawać prawdziwe intencje rozmówcy i stosować lingwistyczne techniki hipnotyzowania umysłu odbiorcy.
Książka jest napisana lekkim stylem, pełnym zwrotów do czytelnika i przykładów z życia. Układ kolejnych części, rozdziałów i podrozdziałów jest przemyślany i buduje ciąg wynikających z siebie informacji i wniosków. Autor wykazuje się nieprzeciętnym poczuciem humoru, mieszając treści poważne z anegdotycznymi historyjkami czy zabawnymi cytatami. Wysoki pod względem merytorycznym poziom publikacji jest potwierdzony akademicką praktyką autora oraz bibliografią źródeł, które inspirowały go przy pisaniu, m.in. dotyczących szeroko znanej metody NLP.
Polecam tę książkę każdemu – nie tylko osobom zorientowanym na sukces i wzrost obrotów, ale też tym, którzy chcą poprawić jakość swojego życia. Dzięki zastosowaniu zawartych tu tricków nie tylko osiągniecie to, czego oczekujecie od domowników, znajomych czy współpracowników, ale również zyskacie sympatię innych osób i nawiążecie nowe, ciekawe znajomości. Odkryjcie magię słów, które zmieniają świat!
urodaizdrowie.pl Aneta R., 2013-04-02
Księga związków, podrywu i seksu dla kobiet
Poradnik napisany jest przez mężczyzn, co oczywiście czyni go wiarygodnym w odniesieniu do pewnych rad. Muszę Wam wyznać, że 'otworzyły mi się oczy' i wprawiła mnie pewna kwestia w zdumienie. Otóż... kobieta aby pójść do łóżka z facetem, musi go kochać, a mężczyzna zakochuje się w kobiecie dopiero po pójściu z nią do łóżka. Faceci są jacyś inni ;)
Księga związków, podrywu i seksu jest świetnym 'poprawiaczem' humoru ;)
Księga związków, podrywu i seksu jest świetnym 'poprawiaczem' humoru ;)
zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com Paula, 2013-03-29