ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Wałkowanie Ameryki

Kiedy czytałam tę książkę, dosłownie co kilka stron zmieniałam zdanie, co do tego, czy ten kraj mi się podoba i czy chciałabym go odwiedzić, czy raczej nie cierpię amerykańskiej mentalności, a i tej kultury pełnej sprzeczności i różnorodności. Mniej więcej co rozdział mi się zmieniało…

Nie zmienia to jednak faktu, że dawno nie miałam w rękach tak ciekawej książki opisującej jakikolwiek kraj, czy kulturę. W ciepły i niezwykle interesujący sposób, Marek Wałkuski pisze o Amerykanach i ich dziwactwach, fascynacjach, relacjach z obcokrajowcami, wyznaniach, a także sławnej amerykańskiej wolności. Jestem pełna uznania dla opisów kraju i jego mieszkańców, które czytałam wielokrotnie jak fragmenty powieści obyczajowych, a nie reportażu.
mapymysli.com Katarzyna Żbikowska

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Kiedy czytałam tę książkę, dosłownie co kilka stron zmieniałam zdanie, co do tego, czy ten kraj mi się podoba i czy chciałabym go odwiedzić, czy raczej nie cierpię amerykańskiej mentalności, a i tej kultury pełnej sprzeczności i różnorodności. Mniej więcej co rozdział mi się zmieniało…

Nie zmienia to jednak faktu, że dawno nie miałam w rękach tak ciekawej książki opisującej jakikolwiek kraj, czy kulturę. W ciepły i niezwykle interesujący sposób, Marek Wałkuski pisze o Amerykanach i ich dziwactwach, fascynacjach, relacjach z obcokrajowcami, wyznaniach, a także sławnej amerykańskiej wolności. Jestem pełna uznania dla opisów kraju i jego mieszkańców, które czytałam wielokrotnie jak fragmenty powieści obyczajowych, a nie reportażu.
mapymysli.com Katarzyna Żbikowska

Igrzyska śmierci i filozofia. Rzecz o podglądactwie

"Chleba, igrzysk i filozofii!

Rozrywka może być niebezpieczna. Programy takie jak Big Brother czy Top Model udowodniły, że nasze zamiłowanie do podglądactwa może zamienić się w niebezpieczną rozrywkę. Postapokaliptyczny świat Panem nie jest wcale tak bardzo odmienny od naszej rzeczywistości, a jego głębsza analiza otwiera nam oczy na wiele zwykłych, codziennych problemów.

Dlaczego bawi nas oglądanie cierpienia innych? Czy zasady moralne wciąż obowiązują, gdy walczymy o przetrwanie? Czy można nami manipulować i kontrolować nas tak łatwo jak mieszkańców Panem? A może już jesteśmy kontrolowani w zdradliwy sposób, który umyka naszej uwadze? Dzięki zawartym w tej książce niebanalnym spostrzeżeniom będziesz mógł wejść głębiej w świat Igrzysk śmierci i lepiej zrozumieć ich bohaterów, fabułę oraz zakres poruszanych tam tematów.

Igrzyska i lekturę czas zacząć!"

"Igrzyska Śmierci" czytał już chyba każdy, choćby z ciekawości. Nie wspominając już o tym, że nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł o nich nie słyszeć. Nic więc dziwnego, że trylogia na każdym kroku jest oceniana i dogłębnie analizowana. O taką analizę pokusili się Geogre A. Dunn oraz Nicolas Michaud i pod redakcją Williama Irwina wydali książkę, która krok po kroku opisuje wszystkie aspekty kultowych Igrzysk. Jako jedna z fanek serii nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po tę książkę, aby na własnej skórze przekonać się, czy zagłębianie się po raz kolejny w fabułę stworzoną przez Suzanne Collins ma sens.
Książka została podzielona 7 części, a każda z nich na 2-3 podrozdziały. Części te dotyczą między innymi sztuki, moralności i miłości. Jako, że każdy z rozdziałów jest pisany przez konkretnego autora, każdy z nich jest inny. Niektóre z rozdziałów spodobały mi się bardziej, inne mniej, ale moim niekwestionowanym faworytem jest tutaj część pod tytułem "Peeta piecz, ja poluję": Czego Katniss może nas nauczyć o miłości, trosce i płci kulturowej. Choć nie ukrywam, że zawsze Peeta był moim ulubionym bohaterem i tłumaczenie dlaczego to właśnie jego wybrała Katniss jest tutaj nieco krzywdzące.

"Igrzyska śmierci i filozofia" to pozycja, po którą powinni sięgną tylko i wyłącznie fani serii. Absolutnie odradzam tę książkę osobom, które przeczytały tylko I tom lub, co gorsza, jedynie obejrzały film. To istna kopalnia cytatów i spojlerów zarówno z "W pierścieniu ognia", jak i "Kosogłosa". Autorzy analizują całą trylogię, więc jeśli nie znacie zakończenia, to zdecydowanie nie powinniście go poznać w ten sposób.

Filiozofia w tytule wcale nie jest słowem przesadzonym. Autorzy na każdym kroku odwołują się do filozofów oraz różnych nurtów tej nauki. Mam więc m.in. odniesienia do stoicyzmu czy Seneki (co akurat kojarzą wszyscy), ale mamy również całe mnóstwo innych nazwisk, o których nigdy wcześniej nie słyszałam (np. Richard Chenevix Trench). Czy tak ilość filozofii nuży czytelnika? Może tak się zdarzyć jeśli w tytule zauważamy tylko Igrzyska śmierci, nie zwracając uwagi na dopisek i filozofia. Ja już po pierwszym rozdziale przyzwyczaiłam się to licznych porównań i byłam zaskoczona, że wszystkie moje przemyślenia dotyczące kultowej trylogii. zostały przedstawione w tak elegancki sposób, do tego w oparciu o przekonania słynnych autorytetów filozofii. Doskonałym przykładem jest katharsis, które dostrzegam w powieści, a po cichu myślałam, że to mój własny wymysł, ponieważ zawsze, kiedy opowiadałam o tym znajomym sceptycznie na mnie spoglądali. Jak się okazuje, nie jestem jedyną, która postrzega to w ten sposób.

Filozoficzne zagłębienie się w świat Katniss było dla mnie przede wszystkim przypomnieniem trylogii. W książce znajdziemy całe mnóstwo cytatów. W zasadzie jest tutaj każdy przytoczony każdy z moim ulubionych fragmentów, dzięki czemu niejednokrotnie zakręciła mi się łezka w oku. W kilku miejsca było to dla mnie wyłącznie przypomnienie, w kilku ponownie przeanalizowałam poszczególne sytuacje, dzięki czemu patrzę na nie inaczej, a momentami najzwyczajniej w świecie nie zgadzałam się z autorami - w końcu mam do tego prawo, prawda?
Jeśli chodzi o całość - jestem zdecydowanie na tak, ale jedynie jeśli tak jak ja jesteście fanatykami Igrzysk. Nie jestem w stanie wystawić tej pozycji oceny w skali od 1 do 10. Nie jest to powieść, a do tego skupia się na analizie innej książki. "Igrzyska śmierci i filozofię" traktuję więc po prostu jako dobry dodatek do tej serii.
betterversionofthetruth.blogspot.com 2013-05-22

Potęga mowy ciała. Jak odnieść zawodowy i towarzyski sukces

Na pewno niejednokrotnie zastanawialiście się co tak naprawdę myśli Wasz rozmówca. Czy jest szczery? Czy ma dobre intencje? Czy nie próbuje Was oszukać? Chcielibyśmy wiedzieć co kryje się we wnętrzu drugiej osoby, kim dla niej jesteśmy, co o nas myśli, jakie emocje trzyma głęboko w sobie. Dzięki książce "Potęga mowy ciała" możemy odszyfrować uczucia innych a nawet sprawić, że my sami będziemy lepiej postrzegani. Zaczniemy zwracać uwagę na najdrobniejsze gesty i znaki, które do tej pory nie miały dla nas najmniejszego znaczenia. Ważne będą dla nas szczegóły - to, czego teraz nie zauważamy, może mieć dla nas ogromną wartość, pozwoli uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji. Dzięki umiejętnemu odczytywaniu sygnałów mowy ciała, odniesiemy towarzyski i zawodowy sukces, nauczymy podświadomość wysyłania komunikatów niewerbalnych o ogromnej mocy, oraz opanujemy do perfekcji sztukę manipulacji.

Żeby dowiedzieć się na jakim poziomie jest nasza umiejętność odczytywania mowy ciała, możemy rozwiązać test znajdujący się w książce. Wtedy przekonamy się, ile tak na prawdę odczytujemy z niewerbalnych sygnałów u naszego rozmówcy. Słowa to nie wszystko. To właśnie z tonu głosu, mimiki, szybkości mówienia, układu stóp, rąk, sposobie patrzenia czy postawy ciała - możemy odczytać najwięcej. Żeby móc przystąpić do nauki, najpierw musimy dowiedzieć się co nieco o podstawowych, uniwersalnych emocjach jakimi są: zaskoczenie, lęk, gniew, smutek, obrzydzenie, szczęście i pogarda. Autorka krok po kroku opisuje jak je rozpoznawać.

Pewnie każdy z Was zastanawiał się w niektórych sytuacjach jak się zachować, co powiedzieć, w jaki sposób się przywitać. Także te problemy są poruszone w książce. Czy zawsze wypada "puścić komuś oczko", podać dłoń na powitanie czy uściskać drugą osobę? W "Potędze mowy ciała" autorka barwnie przedstawia sytuacje, które nie są dla nas do końca jasne.. Takie które mają miejsce na co dzień a mimo to mamy mieszane uczucia co do tego, czy zachowujemy się tak jak należy. Dzięki tej książce unikniemy przemyśleń "Czy słusznie się zachowałem? Może powinienem postąpić inaczej." Po przeczytaniu będziemy wiedzieć w którym miejscu usiąść na zebraniu, by "wtopić się w tłum" lub być bardziej zauważalnym. Nauczymy się jak na nudnym wykładzie lub przemówieniu sprawiać wrażenie uważnego słuchacza a także co zrobić, żeby publiczne występy przestały być dla nas strasznym przeżyciem. ;) Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele podczas przemówienia może zdziałać zmieniany ton głosu czy prawidłowe oświetlenie, które pada na postać przemawiającej osoby, a nie na wyświetlany slajd. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że prezentacja ma być tylko pomocą naukową i nikt z publiczności nie będzie długo zainteresowany wyświetlanymi obrazami. W miarę możliwości nie powinniśmy stać za mównicą. Słuchacze powinni widzieć nasze nogi, bo przez to czują, że uczestniczą w wystąpieniu, że nie są odgrodzeni żadną "barierą."

Ubranie. Jak wiele mówi o nas nasz wygląd.. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego jak jesteśmy postrzegani przez innych. Autorka przywołuje tutaj sytuację, w której kobieta miała zarządzać grupą mężczyzn i zastanawiała się, dlaczego nie może poradzić sobie z zadaniem. Dla autorki książki problem stał się jasny, gdy tylko zobaczyła ową Panią.;) Jej sposób ubierania nie ukazywał profesjonalizmu.. Podkreślała swoją urodę, kobiece kształty, mocno się malowała. Sprawiło to, że mężczyźni nie mogli poświęcić całkowitej uwagi pracy i nie traktowali swojej szefowej poważnie.

Książkę mogę polecić KAŻDEMU, nie tylko osobom, które mają problem z życiem towarzyskim czy zawodowym. Dzięki niej możesz się wiele dowiedzieć nie tylko o innych ale także o sobie. Zaczniesz zwracać uwagę na szczegóły, dowiesz się, co tak na prawdę myślą o Tobie inni.. A najważniejsze: Będziesz umiał przewidzieć nieprzyjemne sytuacje, które mogą mieś miejsce ( np. zwolnienie z pracy) i zdążysz im zapobiec. Nie dawaj się oszukiwać i manipulować, sięgnij po książkę, odkryj emocje, myśli, sprawdź czy osoby, które Cię otaczają są naprawdę warte uwagi, czy są wobec Ciebie szczere i jakie tak naprawdę są ich intencje.
czytamysobie.blogspot.com 92ana, 2013-04-25

Obudź swoją kreatywność. Jak aktywować twórczy potencjał umysłu

Otworzyłam pierwszą stronę książki i... o matko to pewnie będzie naukowe czytadło. Jednak wraz z dalszym zagłębianiem się w lekturę odkrywałam swój błąd. Książka nie ma w sobie ani odrobiny uczelnianego tonu. Autorka zadbała o prosty i zrozumiały dla zwykłego ,,zjadacza chleba,, język. Dagmara Gmitrzak ma na swoim koncie już pięć książek i wszystkie są jak dla mnie świetne (czytane, sprawdzone:)). Jest trenerką rozwoju osobistego, socjologiem, terapeutką technik holistycznych, dziennikarką. Prawdziwa kobieta renesansu:)

Niech Was nie przeraża ilość rozdziałów :) Są króciutkie i czyta się je błyskawicznie. Całość została podzielona na trzy części. Chyba najwięcej czasu spędziłam nad tą drugą dotyczącą poznawania siebie. To dla mnie trudna sztuka... Odkryć swoje słabości i mocne strony. Określić osobę która mnie inspiruje, a która wręcz przeciwnie, okropnie denerwuje.

Fajnie jest mieć jakąś pasję prawda ? Jednak wiele osób uważa że nie nadaje się do żadnej pracy, nie ma tego w czym jest najmocniejsza. To po prostu zły tok myślenia. Każdy ma coś w czym się sprawdza i daje radę całkowicie. Inni potrafią pięknie malować, szyć doskonałe ubrania, albo majsterkować. Nie trzeba być mistrzem w dziesięciu dziedzinach... Wystarczy jedna,ale ta ulubiona która sprawia przyjemność. A może nie wierzysz w swoje możliwości ? Mam koleżankę, która robi świetne zdjęcia. Jednak w obawie przed krytyką i wyśmianiem chowa je na dno szuflady... I gdzie leży jej problem ? Jak ta dziewczyna ma uwierzyć w to że jest fantastyczna ? Myślę, że po lekturze tej książki zmieni się jej sposób postrzegania swej osoby. Aktualnie Dorota czyta dzieło pani Dagmary i jest... zachwycona. Tą trafnością spostrzeżeń autorki i wieloma faktami o których do tej pory nie miała pojęcia.

W książce znajdziecie wiele motywujących cytatów. Chyba powieszę sobie kilka nad łóżkiem:)

Cały układ tekstu jest zróżnicowany (akapity, wyliczenia). Dzięki temu książka nie przeraża masą tekstu:)

Już sama okładka i jej pastelowe barwy uspokajają i zachęcają do wyprawy w głąb siebie...

Bardzo przyjemne i przydatne czytadło. Dzięki tej książce zrozumiałam, że muszę po prostu przestać się bać odrzucenia, niezrozumienia ogółu i porażki... Chyba wreszcie skuszę się na zrobienie prawa jazdy. W końcu marzenia to jeden z głównych elementów kreatywności. Nie ma kreatywności bez bujania w obłokach i odwrotnie :) Tego czego mi brakuje najbardziej w tej książce, to dodatku w postaci tabelek, wykresów. Może to dlatego, że jestem wzrokowcem :)
tuptusiowox.bloog.pl 2013-05-20

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!

Poradnik to za mało powiedziane. Jest to książeczka, która krok po kroku poprowadzi za rączkę wszystkie desperatki, pragnące zrzucić trochę wagi.

Pisząc "desperatki" nie chce nikogo urazić - sama też do nich należę i wiem, jak to jest mieć te kilka kilo na plusie i nie mieć pomysłu na odchudzanie. Z wiecznie głodujących i odchudzających śmiałam się odkąd pamiętam. Diety, coraz to durniejsze, napawały mnie przerażeniem. Ale przyszła kryska - czasy mamy takie, że jeżeli nie chcesz rozleźć się jak buła drożdżowa, w pewnym momencie musisz o siebie zadbać.

Poradnik przygotowały panie Barbara Dąbrowska-Górska, Magdalena Jarzynka i Ewa Sypnik - Pogorzelska, które na co dzień pracują w jednej z warszawskich poradni dietetycznych. Pomysł na odchudzanie, przedstawiony w "Dzienniku...", opiera się na liczeniu kalorii, eliminowaniu z jadłospisu niezdrowych potraw, regularny ruch. Nie jest to więc żadne rewolucyjne odkrycie. Jednakże sposób, w jaki chcą zmotywować swoje czytelniczki zasługuje na uwagę.

Książka została wydana w formie dziennika, w którym dzień po dniu należy notować swoje posiłki. We wstępie bardzo przystępnie zostało wyjaśnione, kiedy można mówić o nadwadze, jak zbadać, czy na twoją wagę składają się mięśnie, czy tkanka tłuszczowa, jak obliczyć dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Potem jest jeszcze ciekawiej, ponieważ każdego dnia dietetyczki zdradzają kilka trików zdrowego żywienia (np. o eliminacji glutaminianu sodu ze swojej diety, o zastąpieniu schabowego w panierce schabem pieczonym w folii itp.). W zamyśle, po czteromiesięcznej diecie regularnej kontroli tego, co się je, czytelnik powinien nie tylko schudnąć, ale również nauczyć się jeść zdrowo.

Przyznam, że początkowo podeszłam do "Dziennika..." z dystansem. Motywujące slogany ("Wszystko można robić lepiej, niż robi się dzisiaj") na mnie nie działają, a oprawa graficzna poradnika wydała mi się nadzwyczaj infantylna. Jednak gdy już usiadłam do przestudiowania zawartości, zmieniłam zdanie. Jest to fajny sposób na bycie szczerym ze sobą, przeanalizowanie swoich nawyków żywieniowych, wyłapanie tych szkodliwych i zastąpienie ich dobrymi. Poza tym, dobrze jest mieć wszystko w jednym miejscu, łącznie z fajnymi przepisami na niskokaloryczne dania. Nic odkrywczego nie znajdą tu "dietowe wygi" - wydaje mi się, że poradnik skierowany jest do początkujących. Pozycja może nie dla każdego, ale wśród poradników żywieniowych i dietowych - na pewno jedna z ciekawszych.
misja-ksiazka.blogspot.com Ana Matusevic