ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

System Białoruś

(...) I jeszcze jedna opowieść o czymś, co mamy pod nosem, ale czego nie dostrzegamy. Tym razem opowieść Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, o architekturze władzy. System Białoruś to książka o kraju „jakieś 200 km na wschód od Warszawy (...), gdzie wybory są fałszowane, gdzie niszczy się niezależne media, a liderów opozycji zamyka się w więzieniach {...), gdzie dyktatura to teraźniejszość. W ciągu ostatnich 19 lat w sąsiednich państwach wielokrotnie dochodziło do zmiany władzy. Polska miała czterech prezydentów, Rosja trzech, Ukraina czterech, a na Białorusi od lat jest ten sam przywódca - Aleksandr Łukaszenka".

Jak to możliwe, że w Europie w XXI stuleciu istnieje autorytarny system? Dlaczego Białorusini się na to godzą? Jak coś takiego może funkcjonować przy otwartych granicach i istnieniu internetu? - pyta Andrzej Poczobut. To niezwykle studium państwa i narodu, który ma kłopot z tożsamością i z określeniem, w którą stronę iść jako naród, i którą nogą ów marsz zacząć. Bohaterem Systemu Białoruś nie jest wcale Łukaszenka, on jest tylko pretekstem do opowieści o kraju tuż za miedzą, o którym nie wiemy nic lub prawie nic.

„Trzeba rozumieć, a nie widzieć, widzieć to jeszcze za mało...". Jednak, żeby zaczął się proces rozumienia, trzeba najpierw „to" zobaczyć. Zobaczcie, co pokazują Springer i Poczobut, lecz nie po to, by „zaliczyć" widzenie - zobaczcie po to, by zrozumieć...
Charaktery Piotr Brysacz, 2013-11-01

System Białoruś

System Białoruś. Ostatnia dyktatura Europy

Ludwik IV mówił, że "państwo to ja". Powiedzenie to doskonale pasuje do współczesnej Białorusi, która jest w całości autorskim projektem swojego przywódcy - rządzącego niepodzielnie od blisko dwóch dekad Aleksandra Łukaszenki - pisze w książce "System Białoruś" grodzieński korespondent "Gazety" Andrzej Poczobut.
- To nie jest biografia Aleksandra Łukaszenki. Ale nie sposób opisać dziś Białorusi bez pisania o jej władcy, o tym, jak doszedł do pozycji, którą zajmuje obecnie. Bo ten kraj to obecnie w całości jego autorski projekt - podkreślał Andrzej Poczobut, mieszkający w Grodnie działacz mniejszości polskiej w Białorusi, od kilku lat grodzieński korespondent Gazety Wyborczej. O swojej książce opowiadał białostoczanom na spotkaniu zorganizowanym przez Fundację Uniwersytetu w Białymstoku.

"Baćka" w roli głównej

"System Białoruś", bo taki nosi tytuł wydana kilkanaście dni temu przez Editio publikacja, składa się z trzech części. Pierwsza i najobszerniejsza opisuje właśnie przebieg kariery polityka określanego często mianem ostatniego dyktatora Europy. Od stanowiska kierownika sowchozu do wszechmocnego prezydenta.

- Nie sposób odmówić Aleksandrowi Łukaszence sprytu i ogromnego talentu wyczuwania nastrojów społecznych. Oraz determinacji. W swojej karierze wielokrotnie stawiał on wszystko na jedną kartę. I wygrywał - mówił Poczobut.

Kolejna część "Systemu" opisuje, jak współczesna Białoruś działa i na jakich filarach się opiera. Zdaniem autora to chleb, show i strach. Przez lata Łukaszenka był w stanie zapewnić dzięki tanim surowcom ze wspierającej go Rosji swoim mieszkańcom byt może nie bogaty, ale stabilny. Gospodarka, chociaż niewydolna, w większości należy do państwa, Białorusini uniknęli więc kosztownych społecznie reform ustrojowych. Prezydent lubi rządzić publicznie, często ostrymi słowami, w bezpośrednio relacjonowanych przez opanowane przez państwo media, łajając swoich podwładnych. Cały sposób zarządzania krajem przypomina jeden wielki telewizyjny show z dobrym, acz srogim gospodarzem - "baćką" - w roli głównej.

Tym zaś, których nie przekonuje taka rzeczywistość, pozostaje strach. Łukaszenka bowiem przeciwników politycznych niszczy na różne sposoby, łącznie z zamykaniem w więzieniach. Opozycja i Zachód przypisują jego służbom też co najmniej kilkanaście niewyjaśnionych zabójstw, w tym Wiktora Hanczara, niegdyś jednego z najbliższych współpracowników prezydenta, później jego nieprzejednanego przeciwnika.

Wariant chiński

Podczas spotkania z białostoczanami Poczobut opowiadał też o tym, jak powstawała jego naszpikowana rozmowami i cytatami książka.

- Tak naprawdę napisałem ją w kilka miesięcy, kiedy władze po wypuszczeniu mnie z więzienia zabroniły mi opuszczać Grodno. Ale materiały do niej zbierałem od 2006 roku - opowiadał dziennikarz, który w ubiegłym roku, oskarżony o znieważenie w artykułach prasowych prezydenta, spędził w areszcie kilka miesięcy.

Aktualne poparcie dla dyktatora Poczobut ocenia na 30 procent.

- Kolejne 30 procent to zdeklarowani przeciwnicy władzy. Reszta stoi w środku, niezdecydowana - wyliczał, zastrzegając, że wszelkie badania opinii publicznej w Białorusi obarczone są ogromnym błędem. Oficjalne ośrodki badawcze zajmują się propagandą, tych niezależnych się mieszkańcy boją, ilość odmów na pytania ankieterów sięga 40 procent.

- Ale prezydent jest w stanie rządzić nawet przy tak niskim poparciu. Z jednej strony ma za sobą cały potężny aparat represji. Z drugiej opozycja jest słaba. Rozbita i podzielona - mówił, dodając że władzy Łukaszenki zagrozić może skutecznie sytuacja ekonomiczna. W Białorusi od dwóch lat panuje kryzys, Rosja wystawia też prezydentowi rachunek za tanie surowce, przejmując kolejne białoruskie przedsiębiorstwa.

- Czy w Białorusi możliwy jest wariant chiński? Czyli autorytarna władza i częściowo rynkowa gospodarka? - pytała autora Ewa Zwierzyńska.

- On na pewno o tym marzy. Ale brakuje mu odwagi. Stał się zakładnikiem własnej polityki. Wie, że zmiany w gospodarce pociągną za sobą niezadowolenie społeczne, którego się boi. Wiele mówi o reformach, każe je opracowywać i na nic się nie decyduje. Trwa w marazmie - odpowiadał Poczubut.

Białorusi się zmieni

Agnieszkę Romaszewską, dyrektor Telewizji Bielsat, interesowało natomiast, czy w ocenie Poczobuta nie ma takiego ryzyka, że po upadku Łukaszenki Białoruś po prostu przestanie istnieć, stając się częścią Rosji.

- Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Mimo nieustannych ciągot ku restauracji ZSRR, jakie ma prezydent, to państwo jest niepodległe. Wyrosło całe pokolenie obywateli, którzy - nawet jeśli zsowietyzowani, nawet jeśli nie znają języka białoruskiego - to jednak czują się Białorusinami. Tego nie da się pominąć - oceniał autor. Jego zdaniem prędzej czy później sytuacja w Białorusi się zmieni i Łukaszenka straci władzę.

- Ale w jaki sposób i z jakim efektem, tego dziś nie wie nikt. Ja wiem, że chciałbym to opisać - podsumowywał spotkanie Poczobut.
Gazeta Wyborcza Jakub Medek, 2013-11-02

System Białoruś

Osoba prezydenta Łukaszenki na tyle zdominowała życie publiczne na Białorusi, że dziś nie można mówić o tym kraju, nie wspominając o Łukaszence. Jest on uważany za najwyższy autorytet w polityce, sporcie, kulturze. Jednak oblicze Białorusi nie jest już jednolite. Obok popleczników obecnego władcy są tam także ludzie, którzy stoją w opozycji do niego. Nie wszyscy obywatele chcą bezrefleksyjnie uczestniczyć w show, jaki od lat funduje im rządząca ekipa.

Czytelnicy dowiedzą się, jak wygląda świat za murem - kraj, który osiemnaście lat temu stał się sceną jednego aktora, oraz ludzie, którzy trwają w chorym systemie i cierpliwie czekają na zmianę.
bialystokonline.pl Anna Dycha, 2013-10-28

System Białoruś

„System Białoruś” – pod takim tytułem ukazała się i jest już do kupienia książka grodzieńskiego dziennikarza i działacza społecznego Andrzeja Poczobuta. Prezentacja wydania odbyła się wczoraj w Faktycznym Domu Kultury w Warszawie. W spotkaniu i dyskusji z autorem uczestniczyło około 50 osób. Oprócz pytań dotyczących książki zebrani pytali o sytuację polityczno-społeczną na Białorusi, a także osoby prezydenta i jego synów. Na pytanie „czy autor nie boi się reakcji władz na jego książkę?” Poczobut odpowiedział:

- Mam nadzieję, że władze Białorusi z historii kontaktów ze mną wyciągnęły wnioski i pamiętają, że jest taki obywatel Republiki Białoruś o nazwisku Poczobut, który ma prawa zagwarantowane Konstytucją, korzysta z tych praw i właściwie nic więcej do życia nie potrzebuje.

„System Białoruś” jest książką o systemie politycznym na Białorusi, o karierze Alaksandra Łukaszenki i o tym, jak rządzi Białorusią. Opisuje też w jak bezprecedensowy sposób Alaksandr Łukaszenka traktuje przeciwników politycznych. Przypomina o osobach zaginionych bez wieści, o więźniach politycznych, którzy latami są dręczeni w więzieniach tylko dlatego, że mieli odwagę wystąpić przeciwko dyktaturze.

Andrzej Poczobut jest dziennikarzem, publicystą i blogerem. Od 2006 roku pełni funkcję korespondenta „Gazety Wyborczej” na Białorusi. Jego praca zyskała uznanie tak w Polsce, jak i na Białorusi, gdzie wielokrotnie dostawał nagrody dziennikarskie. W 2011 roku miesięcznik „Press” uznał go za Dziennikarza Roku. Za swoją działalność społeczną i dziennikarską był też wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany. Za rzekome znieważenie prezydenta Aleksandra Łukaszenki na łamach „Gazety Wyborczej”, białoruskiej prasy i swojego bloga w 2011 roku został skazany na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Mieszka w Grodnie.
bialorus.pl Wiktoria Ściapanowicz

System Białoruś

Powtarzające się pytanie ze strony Europejczyków; w jaki sposób ktoś taki jak Łukaszenka doszedł do władzy i utrzymuje ją przez prawie 20 lat, zmusiły mnie do napisania tej książki - powiedział Andrzej Poczobut podczas spotkania autorskiego, na którym prezentował swoją książkę "System Białoruś".

Prezentacja książki Andrzeja Poczobuta, wydanej w języku polskim przez wydawnictwo Helion odbyła się 23 października w Instytucie Reportażu. Prowadząca spotkanie autorka programu „Studio Wschód” – Maria Przełomiec, powiedziała na wstępie, że cała Polska była przejęta aresztowaniem i późniejszym skazaniem dziennikarza na karę dwóch lat pozbawienia wolności, dlatego dzisiaj to wielka radość dla wszystkich, widzieć go w Warszawie. Andrzej Poczobut powiedział, że do napisania książki zmusiły go niekończące się pytania Europejczyków, jak to możliwe, że taki człowiek jak Łukaszenka mógł dojść do władzy a później utrzymać ją przez 20 lat. Odpowiedź Poczobuta jest krótka: „Dyktator Łukaszenka – to cyniczny, pozbawiony skrupułów i zasad manipulator. Dzięki tym cechom doszedł do władzy i utrzymuje ją do dziś”.

Według Poczobuta, władza dla Łukaszenki jest celem samym w sobie, dlatego stara się ją utrzymać na wszelkie możliwe sposoby: za pomocą aparatu represji, 100 tysięcznej armii milicjantów, OMON-u, „szwadronów śmierci”. Dokąd Łukaszenka będzie zachowywał władzę, nigdy na Białorusi nie odbędą się wolne wybory – przekonuje dziennikarz. Ze swoimi najsilniejszymi rywalami rozprawia się w najbardziej brutalny sposób. „Przykładem tego jest kandydat na prezydenta Andriej Sannikow. Polityk ten przeszedł przez piekło, a celem władzy było jego zniszczenie” – mówił Poczobut.

Zapytany przez Marię Przełomiec, „czy możliwe, że Łukaszenka jest po prostu szaleńcem ”, dziennikarz odpowiedział, że jest on sprytnym manipulatorem. „Zwykłemu szaleńcowi nie udałoby się tak długo utrzymać władzy”.

Według Poczobuta, Łukaszenka umiejętnie gra na mentalności Białorusinów;

„Niestety, Białorusini zamiast się ratować, cały czas czekają, że ktoś ich uratuje. Ludzie nie wierzą w swoje siły, pytają „a co ja mogę ”. Przy tym notowania Łukaszenki są nadzwyczaj niskie, Białorusini są nim zmęczeni, chcą zmiany władzy”- przekonuje dziennikarz.

Jednak Łukaszenka nie będzie w stanie utrzymywać władzy w nieskończoność – jego „wykończy” gospodarka – mówi Poczobut. -Nie da się cały czas żyć na „narkotyku” w postaci taniej rosyjskiej ropy, nie można w nieskończoność utrzymywać władzy przy pomocy OMON-u i szwadronów śmierci.
kresy24.pl 2013-10-24