ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Social media to ściema

Kiedy ktoś wmawia wam, że przez Facebooka da się sprzedać absolutnie wszystko, a najlepszą metodą na sukces jest konto na Twitterze, warto mieć pod ręką sole trzeźwiące w postaci książki amerykańskiego analityka Internetu.
Tygodnik Do Rzeczy 2014-04-07

Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później

„Góry najlepiej uczą, że nie wszystko na tym świecie da się racjonalnie wytłumaczyć.”

Odkąd pamiętam fascynowały mnie góry. Te niskie, porośnięte zielonymi krzakami, z szumiącymi strumykami. I te drugie – wysokie, kamienne, przerażające zimnem. O których napisał Aleksander Lwow, polski alpinista i himalaista, w książce „Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później”? O jednych i drugich, bo gór nie można kochać wybiórczo.

„Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później” to druga wersja książki, która kiedyś podbiła serca grona osób kochających góry. Została wzbogacona o 20 lat historii, o nowe spojrzenia na nowe sprawy, o portrety osób, które zasługiwały, aby na jej kartach się znaleźć.

Nadal jest to jednak opowieść, która ma dwóch bohaterów: ludzi i góry, oraz stojącego za nimi, choć nie zawsze w cieniu, Aleksandra Lwowa. Autor opisuje swoich przyjaciół, ludzi gór, sławnych alpinistów i himalaistów, którzy poświęcali się im w całości i którzy dziś w większości już nie żyją. To sportowcy, o których nie pisze się i nie mówi, pomijając pojawiające się dramatyczne wypadki i śmierci. Dzięki książce Lwowa mają szansę, tak jak najlepsi sportowcy, pokazać się światu. Bo na to zasługują. Góry – drugi bohater. Niesamowite jest to, że w każdym zdaniu autora czuć miłość do gór, od Karkonoszy po Himalaje. Jak widać zachwycić można się każdą górą, nawet tą z pozoru zwyczajną i położoną tuż za oknem.

Nie znajdziemy tu wielu relacji z dni i pracy, jakiej wymaga zdobycie najwyższych szczytów. To opis wrażeń i refleksji nad życiem człowieka, który oddaje siebie górom. Próba pokazania świata, w którym każdy wypadek ma swoją przyczynę, ostrożność jest na wagę złota, a doświadczenie może być tym, co najłatwiej wspinacza gubi. Lwow w każdym zdaniu uczy czytelników pokory i respektu wobec gór.

Dostajemy sporą dawkę, jak na książkę, w której wszechobecna jest śmierć, humoru, czasem ironii i nieocenionej wrażliwości. Lwow ma dar do przelewana myśli na papier, do pisania prosto i wyjątkowo celnie. Dodatkowo mamy okazję zapoznać się z łatwo i przystępnie przedstawioną historią polskich wypraw w najwyższe góry.

Książka „Zwyciężyć znaczy przeżyć. 20 lat później” jest doskonałą lekturą dla wszystkich miłośników gór. Dla tych, którzy mają odwagę zdobywać najwyższe szczyty i dla tych, którzy nigdy nie będą mieli do tego okazji czy odwagi. To książka dla ludzi, którym góry są bliskie, a zdobywający szczyty wzbudzają ich podziw.
dlaLejdis.pl Milena Kwasek, 2014-04-05

Go global! Wywiady z twórcami polskich firm, które zdobyły rynki międzynarodowe

Polskie autobusy na ulicach Berlina, nasz bank rozpychający się na rosyjskim rynku lub produkowane w Grodzisku Mazowieckim detektory podczerwieni w łazikach Curiosity eksplorujących Marsa. Niewiele jest rzeczy równie mocno rozpalających wyobraźnię mediów (nie tylko ekonomicznych), co ekspansja rodzimego biznesu na zagranicznych rynkach. W „Go Global!" zagadnieniu temu przygląda się Krzysztof Rybiński, jeden z najbardziej aktywnych publicystycznie polskich ekonomistów. Jego książka składa się z 11 pogłębionych wywiadów z twórcami sukcesu takich firm, jak Getin Holding, LPP, Maspex czy Selena. Bo oni już osiągnęli sukces w kraju, a teraz biją się o to, by prześcignąć globalną konkurencję. Jak to robią? Jakich używają strategii? I czego się obawiają?
Dziennik Gazeta Prawna Rafał Woś, 2014-04-04

Niemiecki dla bystrzaków

Książka ukazująca się w serii “Dla bystrzaków” służąca do nauki języka niemieckiego to dobra pozycja dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie język zachodnich sąsiadów po długim czasie.

21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.

Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.

Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.

Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
ksiazka-online.pl 2014-03-15

Niemiecki dla bystrzaków

Książka ukazująca się w serii “Dla bystrzaków” służąca do nauki języka niemieckiego to dobra pozycja dla tych, którzy chcą przypomnieć sobie język zachodnich sąsiadów po długim czasie.

21 rozdziałów pozwala na przypomnienie (i opanowanie) języka umożliwiającego sprawne poruszanie się po niemieckich miastach i miasteczkach. Autorzy postawili sobie za cel lekkim stylem nauczenie nas języka, który dla wielu jest dość trudny.

Wszystkie umlauty, akcenty czy odmiany nie będą dla Ciebie – drogi Czytelniku – tajemnicą. Z żółtą serią ćwiczysz wymowę i prowadzić płynne rozmowy z przyjaciółmi z Niemiec. Odmiana czasowników nie ma żadnych tajemnic. Czasem nawet błyśniesz znanym powiedzeniem czy idiomem.

Książka stanowi zarówno samodzielny podręcznik do nauki języka jak i dodatek do kursów, na które aktualnie się uczęszcza. To opowieść, w której uczymy się i bawimy. Niektóre bowiem z zadań więcej dają nam radości i wiedzy niż jakiekolwiek inne zadania.

Komm, Gib Mir Deine Hand śpiewali kiedyś Beatlesi. I był to ich jedyny utwór wykonywany także w języku innym niż angielski – pisze wydawca. Warto się uczyć języków obcych. Warto się uczyć niemieckiego bystrzaku!
ksiazka-online.pl 2014-03-15

Schudnij z Kaizen

Książkę przeczytałam w 2 dni. Wciągnęła mnie nieziemsko.

Po przeczytaniu jej i zanalizowaniu całego mojego odchudzania - dochodzę do wniosku, że Autor ma racje. Przechodziłam rożne etapy odchudzania, rożne sposoby. I tak naprawdę kilka lat temu nieświadoma owej metody sama ją stosowałam i to z wielkim skutkiem. Schudłam wtedy bardzo dużo.

Ale do sedna.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Autor pisze w języku potocznym, zrozumiałym dla każdego i co najważniejsze zwraca się bezpośrednio do nas. Tak jak by z nami rozmawiał.

"Schudnij z Kaizen" to wg mnie jedna z bardzo dobrych książek o odchudzaniu. Podeszłam do niej bardzo niepewnie. Ale moje zdanie na jej temat zmieniało się z każda przeczytana strona.. Książka pozytywnie wpływa na nasze myślenie o odchudzaniu. Autor po wielu próbach odchudzania, które niestety kończyły się dużym efektem JO jo. W końcu znalazł sposób, jak schudnąć. Wg książki jak zacząć? : Od akceptacji samego siebie! Kiedy już "pokochasz "swoje ciało, przestaniesz męczyć się dietami i głodówkami tylko wprowadzisz małe kroczki tzn zaczniesz powoli wprowadzać zdrowe, dobre nawyki - szybko zauważysz efekty niż do tej pory . Bo trzeba po prostu "przestać się odchudzać" aby schudnąć:)

Wiem brzmi to nie logicznie, ale dam sobie rękę uciąć , że zmienisz podejście po przeczytaniu tej książki.

W książce znajduje się mnóstwo porad nawet jak pić wodę :)

Skupmy się na tym co lubimy. Nie możemy codziennie czekać na efekty. Kilka razy dziennie stawać na wadze i mierzyć się.

Efekty przyjdą same.

Należy robić to co się lubi, to co się kocha do niczego się nie zmuszać.
Wszystko małymi kroczkami, a efekty przyjdą same i co najważniejsze bez efektu JO - JO.
Krótki wstęp był już w poprzedniej notce. Pisałam o tym jak należy oswoić się z aktywnością fizyczną i jak walczyć ze słodyczami. To też mniej więcej jest teoria którą wprowadza autor.

Odchudzanie małymi kroczkami jest bardziej skuteczniejsze niż nagłe ograniczanie dosłownie wszystkiego. Myślisz, że tak schudniesz? oczywiście, że nie . Organizm nie jest głupi i za parę dni da Ci popalić :)
beslimuk.blogspot.co.uk 2014-04-02