ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Na zdrowie! Jak osiągnąć harmonię ciała, ducha i umysłu

Współczesny człowiek często jest tak zabiegany, że nie ma czasu zatrzymać się i zastanowić nad własnym życiem, zdrowiem, stanem ducha czy hierarchią wartości. Pracuje do granic wyczerpania, a zamiast odpoczynku funduje sobie górę tabletek, które mają mu pomóc w szybkiej regeneracji organizmu. Autorzy tej książki pokazują, że można żyć inaczej - lepiej, wolniej, zdrowiej. Polecamy skorzystanie z tego praktycznego poradnika, który porusza kwestie dotyczące zdrowia, właściwej diety czy znaczenia psychiki człowieka dla zachowania świetnej formy fizycznej.
21. wiek 2014-07-01

FitMind. Schudnij bez diet

Czy warto przeczytać książkę "FitMind. Schudnij bez diet"?

Fitblogi, fitdziewczyny i fitprzepisy opanowały Internet. Praktycznie na każdym "babskim" portalu możemy natknąć się na teksty poświęcone zdrowemu trybowi życia, oznaczone magicznym hashtagiem #fit. Cały Internet chce być fit i skłamałabym, twierdząc, że ze mną jest inaczej. Właśnie dlatego z przyjemnością sięgnęłam po fitksiążkę "FitMind. Schudnij bez diet".

FitCzekoAda?!

Nie czuję potrzeby odchudzenia się, nigdy nie miałam problemów z wagą. Zawsze lubiłam uprawiać sport, całe gimnazjum spędziłam na basenie, w liceum biegałam na zawodach i pokochałam aerobik. Ponad rok temu zaczęłam (próbować) prowadzić zdrowy tryb życia. Chodzę na fitness, odwiedzam siłownię, wszędzie chodzę pieszo. Gdyby nie moja nadnaturalna słabość do słodyczy i niezdrowego jedzenia, mogłabym z dumą stwierdzić, że jestem fit. Zamiast tego, z dumą stwierdzam, że próbuję być fit i czasem nawet mi to wychodzi.

Schudnij bez diet? Pfff jasne!  


Sam tytuł książki "FitMind. Schudnij bez diet" wzbudził we mnie sporo wątpliwości. Przecież odchudzanie wydaje się być nierozerwalnie powiązane z dietami. Czy ktoś tu ma mnie za naiwniaka? A może da się schudnąć nie stosując żadnej diety? Każda strona poradnika krzyczy do czytelnika "TAK! Jasne, że się da!"


Co mówi książka o sobie samej?

Może na początek zacznijmy od... końca, czyli od tylnej części okładki... Cóż z niej wyczytamy? 

Panujący we współczesnym świecie kult szczupłej i wysportowanej sylwetki miliony kobiet (i nie tylko) codziennie doprowadza do rozpaczy. Osiągnięcie wymarzonej figury zaczyna im przesłaniać inne ważne kwestie albo wręcz zamienia się w magiczne myślenie typu: jak schudnę, to wszystko zacznie mi się udawać. Takie myślenie sprawia, że katują się kolejnymi dietami cud, których efektem mogą być poważne problemy zdrowotne, zamiast uważnie przyjrzeć się swojemu życiu, swoim prawdziwym potrzebom i pragnieniom. W tej książce znajdziesz receptę na „odgrubianie” oraz przywrócenie harmonii ciała i duszy bez działania przeciwko naturze czy Twojej własnej fizjologii.

W tej książce nie znajdziesz porad dotyczących tego, co jeść, jak ćwiczyć i jakie kryteria powinnaś spełniać. Jej autorki pragną Ci za to pokazać, jak zaprogramować umysł, emocje, zachowania w drodze do pięknego i atrakcyjnego wyglądu, a przede wszystkim do osiągnięcia wewnętrznej spójności i harmonii.


Nie jest to typowy poradnik, który pomoże nam zaplanować jadłospis na cały tydzień i powie, ile przysiadów powinniśmy zrobić po zjedzeniu kanapki z serem. Tematyka książki dotyka naszej psychiki, miesza nam w głowie niczym członek sekty i walczy z naszym stereotypowym myśleniem. Z jakim rezultatem?

Czy dałam się przekonać?


Przyznam szczerze - mam mieszane uczucia. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, może dlatego czuję pod pewnym względem lekkie rozczarowanie? Spodziewałam się znaleźć w książce tricki i nawyki, które mogłabym wprowadzić do swojego życia, żeby być #jeszcze #bardziej #fit. Nie mogę jednak stwierdzić, że książka mnie nie zainteresowała. "FitMind" mówi o zdrowym stylu życia w inny sposób, niż większość autorów poradników, fitblogerek i dietetyków. Autorki skupiają się na psychice, która ma według nich ogromny wpływ na nasze ciało. Już na wstępie książki namawiają do oduczenia się stosowania diet. Piszą o tym, jak osiągnąć harmonię, równowagę życiową.
 
Na czym polega metoda FitMind?

Tutaj znów wspomogę się słowami autorek. Warto wspomnieć, iż jedna z nich - Klaudia Pingot jest trenerem osobistym i coach'em. Czytając książkę wyczułam trochę ten coach'ingowy styl.

Metoda FitMind to ucieczka od stereotypowego podejścia do idealnej sylwetki i zmiana myślenia o odchudzaniu. Tymczasem idea FitMind mówi, że ciało samo wróci do stanu optymalnego, jeśli przekonania i nawyki zmienią się na dobre. Autorki pokazują, jak zaprogramować umysł, emocje, zachowania w drodze do pięknego i atrakcyjnego wyglądu, a przede wszystkim do osiągnięcia wewnętrznej spójności i harmonii.

Czego nauczyła mnie ta książka?

Co prawda, książka nie urwała żadnej części mojego ciała, jednak znalazłam w niej kilka informacji, które mnie zaciekawiły.

- ŚWIADOME WYKONYWANIE ĆWICZEŃ: W jednym z rozdziałów został poruszony temat skupienia się w stu procentach na wykonywanym ćwiczeniu. Nie będę wam tu "spoilerować" :D, ale generalnie podczas ćwiczeń często myślimy o niebieskich migdałach, a to bardzo, bardzo źle.

- ODCHUDZANIE ZACZYNA SIĘ W GŁOWIE: Każdy akapit tekstu przekonuje, że nasza psychika jest nierozwerwalnie związana z ciałem i nie schudniemy, póki nie zmienimy myślenia. O tym, jak je zmieniać, dowiecie się właśnie z tej książki.

- DYSTANS DO SIEBIE: Uwielbiam ludzi, którzy mają dystans do siebie, sama często potrafię się z siebie nieźle ponabijać. Chcę tylko wspomnieć, że poszczególne rozdziały książki "FitMind. Schudnij bez diet" rozpoczynają wpisy z bloga pewnej Basi, którą pokochałam właśnie za dystans do samej siebie i poczucie humoru. Jej zmagania z dietą są opisane w bardzo zabawny sposób, a sama bohaterka bardzo przypomina mi Bridget Jones.

Czy warto przeczytać książkę "FitMind. Schudnij bez diet"?


Skoro już podjęłam się takiego tytułu, wypadałoby odpowiedzieć na to pytanie. Pamiętajcie, że jestem tylko marną blogerką, która nie ma prawa dyktować wam jak żyć, co jeść i co czytać (a szkoda!). Mogę wam jedynie coś polecić lub nie. Komu poleciłabym tę książkę? Osobom, które chorobliwie myślą o ograniczaniu jedzenia, katują się ćwiczeniami i łykają tabletki odchudzające. To nie jest #bycie #fit. To raczej #bycie #samobójcą.

"FitMind. Schudnij bez diet" określiłabym jako "poradnik przedodchudzający", ponieważ w pierwszej kolejności proponuje zmianę myślenia, dopiero później rozsądną walkę ze zbędnymi kilogramami. Gdy zmienimy myślenie, ta walka będzie czystą przyjemnością.

Prezent dla moich czytelników

Mam dla was fragment książki "FitMind. Schudnij bez diet" zupełnie za darmo. Wystarczy kliknąć w poniższy obrazek. Po przeczytaniu fragmentu koniecznie dajcie znać, co o niej sądzicie!
CzekoAda Adrianna Fliszewska

Henryka Sytnera Wakacje na Dwóch Kółkach

Przeczytałem jednym tchem, w pót długiego weekendu. Pasjonująca lektura, choć wbrew okładce to nie jest książka o rowerach, to nie jest książka o nartach. 0 Sytnerze, którego Marek Niedźwiedzki - kolega z radia, określił kiedyś, że jest jak Yeti -wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nie widział, w miniony weekend dowiedziałem się więcej niżbym chciał. Robb Maciąg pokazał jak działały mass media w komunie, jak kształtowano nas i naszą percepcję zdarzeń, jak tworzono wentyle bezpieczeństwa i kogo do ich roli powoływano. Niesamowite. W mojej ocenie to lektura obowiązkowa. Ale kto ją powinien przeczytać przede wszystkim Na pewno roczniki 60. i 70. z ciekawością skonfrontują własne przeżycia, z tym co słyszeliśmy w radio i czytaliśmy w gazetach, bo na pewno nie widzieliśmy w telewizji. Dla mojego pokolenia, które wzrastało na liście przebojów Trójki ta książka jest także materiałem poglądowym, źródłem i namacalnym dowodem, który można podstawić pod nos własnym dzieciom, żeby pokazać im jak żyło się kiedyś, jakie były aspiracje i możliwości. Co można było robić i co wówczas wydawało się normalne. A co z młodszymi Oni książkę Robba powinni mieć wpisaną w kanon lektur, bo będą w stanie stwierdzić, czy to, co dziś wydaje się normalne, normalnym być powinno i ocenią zmiany w Polsce.
BikeBoard MK, 2014-06-01

Go global! Wywiady z twórcami polskich firm, które zdobyły rynki międzynarodowe

Jak zdobywać rynki międzynarodowe

Różne branże, style zarządzania, motywacje, pomysły na biznes, typy osobowości, kłopoty, rozterki, rozczarowania. To wszystko składa się na najlepsze praktyki polskich firm, które odniosły sukces międzynarodowy.

Zamiast uczyć się biznesu od zagranicznych korporacji, może lepiej poznać i docenić to, co osiągają rodzimi przedsiębiorcy. Prof. Krzysztof Rybiński, jeden z najbardziej znanych polskich ekonomistów, przeprowadził rozmowy z twórcami jedenastu polskich firm, które z powodzeniem zdobywają światowe rynki, skutecznie na nich konkurują, a nawet przejmują zagraniczne przedsiębiorstwa. Tak powstała książka „Go global!", zawierająca szczere wypowiedzi założycieli takich firm, jak: Getin Holding, HTL-Strefa, Integer, KGHM, LPP, Maspex, MCI, Radwag, Selena, Solaris, VIGO System. Stanowi zapis tego, z czym muszą zmagać się przedsiębiorcy działający na rodzimym rynku w różnych branżach: od działalności inwestycyjnej, przez nakłuwacze medyczne, obsługę przesyłek, przemysł wydobywczy, odzieżowy, spożywczy, venture capital, produkcję wag elektronicznych, przemysł budowlany, produkcję autobusów niskopodłogowych aż po detektory podczerwieni stosowane w łaziku na Marsie. Rozmówcy opowiadają o tym, na co zwrócić uwagę, zakładając firmę, jakie bariery wynikające z nieprzychylnych przepisów należy pokonać, czym mogą zaskoczyć polskie urzędy i urzędnicy.

Ten niezwykły poradnik biznesowy cały czas trzyma w napięciu. Widniejący na okładce kogut symbolizuje walkę, ale i ostrzega przed niebezpieczeństwem. Bo jak napisał we wstępie prof. Rybiński, cytując założyciela Seleny: „Kiedy przedsiębiorca podejmuje decyzję o ekspansji zagranicznej, ma zapewnione dwie rzeczy: koszty i kłopoty". Poradzić sobie z tym mogą tylko prawdziwi liderzy, ale i patrioci, którzy, podobnie jak prezes KGHM, zapraszają polskie „firmy do współpracy pod szyldem Poland, Go Global'. Żeby wspólnie zdobywać rynki zagraniczne".
CIO - Magazyn Dyrektorów IT 2014-05-01

Pokonaj stres z Kaizen

Wydaje mi się, że książki o stresie i jego pokonywaniu to takie lanie wody dla naiwnych i dla tych, którzy myślą, że przeczytanie poradnika spowoduje, że będą szli przez życie zrelaksowani i szczęśliwi. Nie, nie będą, dopóki czegoś nie zrobią ze swoim podejściem i tym, co siedzi w ich głowie.

„Pokonaj stres z Kaizen” Jarosława Gibasa trochę wyłamuje się z tego mojego wyobrażenia. To już druga książka tego autora (po „Schudnij z Kaizen”), którą recenzuję, kolejny raz uważam, że jak na poradnik napisany przez polskiego autora, jest naprawdę w porządku.

Napisana jest w stylu lekkim i bezpośrednim. Poznajemy sporo anegdot, przykładów, ćwiczeń, które mają pomóc nam w mentalnym poradzeniu sobie ze stresorami. W porównaniu ze „Schudnij z Kaizen” jest mniej zabawna i ma momenty, przez które „przelatywałam”, ale generalnie to książka wartościowa i można z niej skorzystać. Nawet ja, która dość dobrze radzę sobie ze stresem i w zasadzie rzadko go doświadczam w sposób bardzo dojmujący, znalazłam dla siebie kilka fajnych rzeczy do przemyślenia.

Niewiele natomiast znalazłam tu Kaizen. Mam wrażenie, że tytuł został stworzony tak, by tworzył kontynuację poprzedniej książki i aby dzięki temu lepiej się sprzedawała.

Moja ocena: 4,5/5
Rzepkanapulsie.pl Beata Rzepka