Recenzje
Działaj teraz!
Cierpienie jest częścią życia. Lepiej naucz się koegzystować z nieprzyjemnymi doznaniami i podejmować działanie już TERAZ – pomimo – zamiast czekać, aż one zupełnie znikną. Lęk, obawy i niepewność zawsze będą Ci towarzyszyć podczas robienia tego, co ważne i ambitne. Cele nieważne i zbyt łatwe nigdy wprawdzie nie budzą tych wątpliwości, ale… po co je realizować? Tak brzmi przesłanie książki pt. „Działaj TERAZ!”, Zbigniewa Ryżaka.
Uświadomienie tej prawdy to jednak nie jedyne, co może zaoferować Czytelnikowi ta pozycja. Tytuł książki - „Działaj TERAZ!” wyjątkowo dobrze oddaje jej treść i przesłanie. Autor omawia w niej wszystko to, co powoduje, że NIE działamy właśnie TERAZ. Ten schemat funkcjonowania ma nawet poważnie brzmiącą nazwę – prokrastynacja. Brzmi ona prawie jak jednostka chorobowa rodem z DSM lub ICD, a oznacza tak naprawdę doskonale wszystkim nam znane – zwlekanie z podejmowaniem działań, innymi słowy – odkładanie wszystkiego na „bliżej nieokreślone POTEM”.
Biorąc tę książkę do ręki, obawiałam się, że właśnie na tym „uświadomieniu” Czytelnika zacznie się i skończy, ale Autor naprawdę mile mnie zaskoczył. Czym? Tym, że nie poprzestał wyłącznie na opisie i analizie patologii, czyli innymi słowy – koncentracją na rozwiązaniach. Dzięki temu książka jest naprawdę bardzo praktyczna i użyteczna.
Jakie konkretnie zagadnienia omówione zostały w tej książce? Mówiąc najkrócej – mechanizmy, której stoją za ZWLEKANIEM i są z nim nierozerwalnie związane (m.in. perfekcjonizm i chorobliwe dążenie do doskonałości czy lęk przed porażką), ale także STRATEGIE ZARADCZE, takie jak: wytyczanie realistycznych celów, realizowanie działań i zarządzanie sobą w czasie, a także budowanie pozytywnych nawyków i eliminowanie niepożądanych.
Książka „Działaj TERAZ” to – co najważniejsze – KOMPLETNA STRATEGIA DZIAŁANIA (a może raczej – strategia podejścia do życia), rozpisana na kolejne kroki. Jasna, przejrzysta i wyjątkowo konkretna (bo zorientowana behawioralnie). Z jednej strony – zbudowana na fundamentach głębokiej pracy psychologicznej (a nie jakichś „magicznych trikach”), a z drugiej – pozbawiona bezsensownej i jałowej psychoanalizy. Co ważne, autor idealnie wyważył proporcje pomiędzy docieraniem do przyczyn destruktywnych wzorców (np. obgryzania paznokci) a konkretnymi sposobami radzenia sobie z tym; to pierwsze pomaga zrozumieć siebie i oswoić „ciemną stronę” siebie, a drugie – łagodnie zmienić. To wielka zaleta tej pozycji i czyni ją „perełką” w morzu bylejakości.
Ale nie tylko to świadczy o wyjątkowości i wartości tej książki. Wyobraź sobie, że bierzesz ją do ręki i czujesz się, jakbyś był prowadzony w tym procesie zmiany przez kogoś Ci bliskiego – doświadczonego i mądrego. A jednocześnie kogoś, kto jest podobny do Ciebie, bo doświadcza (lub doświadczał) podobnych trudności. Kto doskonale Cię rozumie i nie ocenia, ale jednocześnie nie pozwala się użalać nad sobą i tkwić w bierności. Na czym polega różnica między Tobą a nim? Otóż Zbigniew Ryżak, o czym możesz sam się przekonać, po prostu znalazł różne sposoby na przezwyciężenie tych przeszkód. Lub przynajmniej ominięcie. Właśnie dlatego szczególne wrażenie zrobiły na mnie ten fragmenty, w których autor – psycholog, pisarz i trener – dzieli się swoimi własnymi doświadczeniami i trudnościami, z których większość jest mi znana. Myślę, że zrobił to po to, by każdy czytelnik zrozumiał, że (prawie) każdy doświadcza właśnie takich problemów – niechęci do działania, spadku motywacji, lęków i obaw, dążenia do doskonałości, i tak dalej. One są uniwersalne. Mit nieustannego optymizmu i stałego, wysokiego poziomu energii i motywacji to… tylko MIT, lansowany przez amerykańskie poradniki i żerujący na naszych lękach i kompleksach. W efekcie wielu czeka na ten cudowny moment „flow”, zamiast po ludzku, czasem nieporadnie – ale działać. A Zbigniew Ryżak ma odwagę powiedzieć wprost – wszyscy jesteśmy niedoskonali, bo jesteśmy tylko ludźmi. Różnica polega na tym, że jedni działają pomimo swojej „niedoskonałości”, a cała reszta… woli nie robić nic…
„Działaj TERAZ” to naprawdę unikatowa pozycja na naszym rodzimym rynku wydawniczym. Świeża i ożywcza. Różni się od amerykańskich poradników – w nich zapewne przeczytałbyś: „Jak pozbyć się odkładania na później. Raz na zawsze. W weekend”. Tymczasem Zbigniew Ryżak niczego takiego nie obiecuje. Ma natomiast odwagę, aby skonfrontować Cię z prawdą:
- Nie czekaj, aż będziesz idealnie gotowy do działania – pełen energii, zmotywowany, optymistyczny i pewny siebie. Taki moment prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie, a czekanie na niego to zwykła wymówka.
- Nie czekaj też na moment, w którym w końcu będziesz mógł powiedzieć sobie: „Teraz oto wreszcie jestem doskonałym człowiekiem…” (w tym miejscu cała litania tych wszystkich cech super-bohatera, jak spokój wewnętrzny, opanowanie i harmonia wewnętrzna, wysoki i stały poziom energii i motywacji, i tak dalej…). Ta chwila – mówi wprost autor – również nigdy nie nadejdzie. To Twoje rysy i pęknięcia czynią Ciebie tym, kim jesteś – kimś wyjątkowym i po prostu – człowiekiem.
- I lepiej nie czekaj też na życie – to „prawdziwe”, które przecież kiedyś w końcu nadejdzie, gdy już znikną wszystkie Twoje niedoskonałości, opory, lęki… Prawdziwe życie dzieje się właśnie teraz, a to, czego doświadczasz, jest jego częścią.
Książka doskonała. Kiedy trzeba – szokuje i stawia do pionu przy pomocy kubła lodowatej wody, a kiedy indziej – relaksuje i koi nadwątlone poczucie własnej wartości. Napisana z prostotą, humorem i dystansem. Skłania do refleksji. Pełna życiowej mądrości. Inspirująca i motywująca. Książka wprost terapeutyczna. Naprawdę polecam.
Uświadomienie tej prawdy to jednak nie jedyne, co może zaoferować Czytelnikowi ta pozycja. Tytuł książki - „Działaj TERAZ!” wyjątkowo dobrze oddaje jej treść i przesłanie. Autor omawia w niej wszystko to, co powoduje, że NIE działamy właśnie TERAZ. Ten schemat funkcjonowania ma nawet poważnie brzmiącą nazwę – prokrastynacja. Brzmi ona prawie jak jednostka chorobowa rodem z DSM lub ICD, a oznacza tak naprawdę doskonale wszystkim nam znane – zwlekanie z podejmowaniem działań, innymi słowy – odkładanie wszystkiego na „bliżej nieokreślone POTEM”.
Biorąc tę książkę do ręki, obawiałam się, że właśnie na tym „uświadomieniu” Czytelnika zacznie się i skończy, ale Autor naprawdę mile mnie zaskoczył. Czym? Tym, że nie poprzestał wyłącznie na opisie i analizie patologii, czyli innymi słowy – koncentracją na rozwiązaniach. Dzięki temu książka jest naprawdę bardzo praktyczna i użyteczna.
Jakie konkretnie zagadnienia omówione zostały w tej książce? Mówiąc najkrócej – mechanizmy, której stoją za ZWLEKANIEM i są z nim nierozerwalnie związane (m.in. perfekcjonizm i chorobliwe dążenie do doskonałości czy lęk przed porażką), ale także STRATEGIE ZARADCZE, takie jak: wytyczanie realistycznych celów, realizowanie działań i zarządzanie sobą w czasie, a także budowanie pozytywnych nawyków i eliminowanie niepożądanych.
Książka „Działaj TERAZ” to – co najważniejsze – KOMPLETNA STRATEGIA DZIAŁANIA (a może raczej – strategia podejścia do życia), rozpisana na kolejne kroki. Jasna, przejrzysta i wyjątkowo konkretna (bo zorientowana behawioralnie). Z jednej strony – zbudowana na fundamentach głębokiej pracy psychologicznej (a nie jakichś „magicznych trikach”), a z drugiej – pozbawiona bezsensownej i jałowej psychoanalizy. Co ważne, autor idealnie wyważył proporcje pomiędzy docieraniem do przyczyn destruktywnych wzorców (np. obgryzania paznokci) a konkretnymi sposobami radzenia sobie z tym; to pierwsze pomaga zrozumieć siebie i oswoić „ciemną stronę” siebie, a drugie – łagodnie zmienić. To wielka zaleta tej pozycji i czyni ją „perełką” w morzu bylejakości.
Ale nie tylko to świadczy o wyjątkowości i wartości tej książki. Wyobraź sobie, że bierzesz ją do ręki i czujesz się, jakbyś był prowadzony w tym procesie zmiany przez kogoś Ci bliskiego – doświadczonego i mądrego. A jednocześnie kogoś, kto jest podobny do Ciebie, bo doświadcza (lub doświadczał) podobnych trudności. Kto doskonale Cię rozumie i nie ocenia, ale jednocześnie nie pozwala się użalać nad sobą i tkwić w bierności. Na czym polega różnica między Tobą a nim? Otóż Zbigniew Ryżak, o czym możesz sam się przekonać, po prostu znalazł różne sposoby na przezwyciężenie tych przeszkód. Lub przynajmniej ominięcie. Właśnie dlatego szczególne wrażenie zrobiły na mnie ten fragmenty, w których autor – psycholog, pisarz i trener – dzieli się swoimi własnymi doświadczeniami i trudnościami, z których większość jest mi znana. Myślę, że zrobił to po to, by każdy czytelnik zrozumiał, że (prawie) każdy doświadcza właśnie takich problemów – niechęci do działania, spadku motywacji, lęków i obaw, dążenia do doskonałości, i tak dalej. One są uniwersalne. Mit nieustannego optymizmu i stałego, wysokiego poziomu energii i motywacji to… tylko MIT, lansowany przez amerykańskie poradniki i żerujący na naszych lękach i kompleksach. W efekcie wielu czeka na ten cudowny moment „flow”, zamiast po ludzku, czasem nieporadnie – ale działać. A Zbigniew Ryżak ma odwagę powiedzieć wprost – wszyscy jesteśmy niedoskonali, bo jesteśmy tylko ludźmi. Różnica polega na tym, że jedni działają pomimo swojej „niedoskonałości”, a cała reszta… woli nie robić nic…
„Działaj TERAZ” to naprawdę unikatowa pozycja na naszym rodzimym rynku wydawniczym. Świeża i ożywcza. Różni się od amerykańskich poradników – w nich zapewne przeczytałbyś: „Jak pozbyć się odkładania na później. Raz na zawsze. W weekend”. Tymczasem Zbigniew Ryżak niczego takiego nie obiecuje. Ma natomiast odwagę, aby skonfrontować Cię z prawdą:
- Nie czekaj, aż będziesz idealnie gotowy do działania – pełen energii, zmotywowany, optymistyczny i pewny siebie. Taki moment prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie, a czekanie na niego to zwykła wymówka.
- Nie czekaj też na moment, w którym w końcu będziesz mógł powiedzieć sobie: „Teraz oto wreszcie jestem doskonałym człowiekiem…” (w tym miejscu cała litania tych wszystkich cech super-bohatera, jak spokój wewnętrzny, opanowanie i harmonia wewnętrzna, wysoki i stały poziom energii i motywacji, i tak dalej…). Ta chwila – mówi wprost autor – również nigdy nie nadejdzie. To Twoje rysy i pęknięcia czynią Ciebie tym, kim jesteś – kimś wyjątkowym i po prostu – człowiekiem.
- I lepiej nie czekaj też na życie – to „prawdziwe”, które przecież kiedyś w końcu nadejdzie, gdy już znikną wszystkie Twoje niedoskonałości, opory, lęki… Prawdziwe życie dzieje się właśnie teraz, a to, czego doświadczasz, jest jego częścią.
Książka doskonała. Kiedy trzeba – szokuje i stawia do pionu przy pomocy kubła lodowatej wody, a kiedy indziej – relaksuje i koi nadwątlone poczucie własnej wartości. Napisana z prostotą, humorem i dystansem. Skłania do refleksji. Pełna życiowej mądrości. Inspirująca i motywująca. Książka wprost terapeutyczna. Naprawdę polecam.
moznaprzeczytac.pl MN, 2014-28-06
Szefologika, czyli logika szefowania
Przemyślenia 0 przywództwie zawiera też „Szefologika". To wywiad rzeka, który Paulina Polko - była dziennikarka 1 analityk w Kancelarii Prezydenta RP i BBN, a obecnie wykładowczyni - przeprowadziła z Romanem Polką, generałem dywizji, dwukrotnym dowódcą elitarnej jednostki GROM i doktorem nauk o zarządzaniu. W rozmowie poruszono temat uniwersalnych zasad obowiązujących każdego lidera. Są one takie same niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z wojskiem, organizacją terrorystyczną czy korporacją. Autorzy radzą m.in., jak odnaleźć złoty środek między zastraszaniem pracowników a brakiem dyscypliny.
Z lektury dowiemy się również, dlaczego lider musi czasami podjąć odważną decyzję, nie czekając na orzeczenie sądowe. Albo jakie przełożenie na działalność biznesową ma zawarty w kodeksie Rangersów ścisły zakaz pozostawiania rannych towarzyszy broni. A nawet tego, że Osama bin Laden może służyć za przykład zasady „Be-Know-Do", która nakazuje przywódcy ideowość, wiedzę o środkach prowadzących do celu i jego sprawne osiągnięcie. Książka dla wszystkich liderów, od kierownika w małej firmie po generała.
Z lektury dowiemy się również, dlaczego lider musi czasami podjąć odważną decyzję, nie czekając na orzeczenie sądowe. Albo jakie przełożenie na działalność biznesową ma zawarty w kodeksie Rangersów ścisły zakaz pozostawiania rannych towarzyszy broni. A nawet tego, że Osama bin Laden może służyć za przykład zasady „Be-Know-Do", która nakazuje przywódcy ideowość, wiedzę o środkach prowadzących do celu i jego sprawne osiągnięcie. Książka dla wszystkich liderów, od kierownika w małej firmie po generała.
Magazyn Sukces KRZYSZTOF JENDRZEJCZAK, SUKCES (2014-06-30)
FitMind. Schudnij bez diet
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam recenzję książki NA ZDROWIE! Jak osiągnąć harmonię ciała, ducha i umysłu. Na rynku mamy dostępnych mnóstwo poradników o zdrowiu, o dietach, zdrowym żywieniu komu zaufać? Specjalistom posiadającym bogate doświadczenie- a taką osobą bez wątpienia jest dr Jan Pokrywka współautor dzieła. Książka napisana jest na zasadzie dialogu, rozmówcą doktora jest Filip Żurakowski-trener biznesu i rozwoju osobistego, a w przedstawionej książce dociekliwy partner rozmowy. To doskonały i wygodny poradnik który powinien przeczytać każdy zainteresowany harmonią ciała i jak postępować by żyć długo i szczęśliwie. 16 idealnie skomponowanych rozdziałów m.in: O tym, że można jeść i chudnąć, o kwasach omega-3, magnezie, wodzie mineralnej...Jak zyskać nową, lepszą jakość życia i czerpać z każdego dnia radość? Sięgnij po książkę NA ZDROWIE! a reszta zależy już tylko od Ciebie :)
Keep Fit and Be Beauty Aleksandra Kasprowicz, 2014-06-21
Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka
Mniej niż zero
Może jesteś typowym chomikiem, który gromadzi na półkach i w szufladach tysiące rzeczy, z którymi nie ma serca się rozstać Może masz lekką rękę do wydawania pieniędzy i w tydzień potrafisz pozbyć się połowy wypłaty na nowe ubrania, kosmetyki i gadżety A może masz problem z uporządkowaniem myśli, które kłębią się w twojej głowie Leo Babauta to zdeklarowany minimalista, który uczy, jak żyć bez zbędnych nerwów, nadmiernego konsumpcjonizmu, rozdmuchanych finansów i przede wszystkim długów. Oto jego kilka rad na minimalistyczne finanse:
1. Skończ z konsumpcjonizmem.
Kiedy odczuwasz pragnienie kupienia czegoś, zatrzymaj się i odetchnij. Zamieść ten artykuł na liście 30-dniowej i kup go dopiero po upływie 30 dni. Pragnienie w tym czasie zwykle zanika. Przemyśl każdy zakup 1 zastanów się: „Czy to naprawdę niezbędne Czy nie przeżyję bez tego ". Staraj się żyć wyłącznie z tym, co niezbędne.
2. Załóż fundusz na nieprzewidziane wydatki.
Zacznij jednak od tego. Zaoszczędź przynajmniej 2 tys. zł, przeznaczając na fundusz 100-300 zł z każdej wypłaty, i stopniowo dojdź do 4 tys. zł lub więcej.
W tym celu zrezygnuj z niepotrzebnych wydatków.
3. Używaj gotówki zamiast kart kredytowych.
Karty kredytowe są niszczycielskie dla osobistych finansów.
Za bardzo ułatwiają wydawanie pieniędzy, których się nie ma, a do tego wymuszają spłacanie niesamowitych odsetek i prowizji. Gotówka sprawdza się idealnie, bo co miesiąc możesz wybrać z konta określoną kwotę, dzięki czemu zawsze wiesz, ile ci zostało.
Może jesteś typowym chomikiem, który gromadzi na półkach i w szufladach tysiące rzeczy, z którymi nie ma serca się rozstać Może masz lekką rękę do wydawania pieniędzy i w tydzień potrafisz pozbyć się połowy wypłaty na nowe ubrania, kosmetyki i gadżety A może masz problem z uporządkowaniem myśli, które kłębią się w twojej głowie Leo Babauta to zdeklarowany minimalista, który uczy, jak żyć bez zbędnych nerwów, nadmiernego konsumpcjonizmu, rozdmuchanych finansów i przede wszystkim długów. Oto jego kilka rad na minimalistyczne finanse:
1. Skończ z konsumpcjonizmem.
Kiedy odczuwasz pragnienie kupienia czegoś, zatrzymaj się i odetchnij. Zamieść ten artykuł na liście 30-dniowej i kup go dopiero po upływie 30 dni. Pragnienie w tym czasie zwykle zanika. Przemyśl każdy zakup 1 zastanów się: „Czy to naprawdę niezbędne Czy nie przeżyję bez tego ". Staraj się żyć wyłącznie z tym, co niezbędne.
2. Załóż fundusz na nieprzewidziane wydatki.
Zacznij jednak od tego. Zaoszczędź przynajmniej 2 tys. zł, przeznaczając na fundusz 100-300 zł z każdej wypłaty, i stopniowo dojdź do 4 tys. zł lub więcej.
W tym celu zrezygnuj z niepotrzebnych wydatków.
3. Używaj gotówki zamiast kart kredytowych.
Karty kredytowe są niszczycielskie dla osobistych finansów.
Za bardzo ułatwiają wydawanie pieniędzy, których się nie ma, a do tego wymuszają spłacanie niesamowitych odsetek i prowizji. Gotówka sprawdza się idealnie, bo co miesiąc możesz wybrać z konta określoną kwotę, dzięki czemu zawsze wiesz, ile ci zostało.
Wprost Szymon Krawiec, 2014-06-23
NLP - najwyższy stopień wtajemniczenia, czyli jak budować własny sukces
NLP, czyli Programowanie Neurolingwistyczne. Można je wielbić lub wyśmiewać, ale trudno pozostać wobec niego obojętnym. Nie sposób nie wiedzieć o jego istnieniu. Najnowsza propozycja Wydawnictwa Helion pt. NLP – najwyższy stopień wtajemniczenia, czyli jak budować własny sukces, to pierwsza książka na ten temat, którą przeczytałam „od deski do deski”. Mimo to NLP nie jest mi obce, chociaż zawsze byłam sceptyczna wobec tej metody. Teraz postanowiłam sięgnąć po lekturę i w końcu wyrobić sobie własne zdanie na temat NLP.
Chociaż nie mnie wypowiadać się na temat wiarygodności i skuteczności samej metody NLP, muszę bezstronnie przyznać, iż ta niewielkich rozmiarów (liczy niewiele ponad 100 stron) książeczka zaskoczyła mnie, i to pozytywnie.
Po pierwsze, napisana została w bardzo niekonwencjonalny sposób. Otóż nie znajdziemy w niej zbioru dziesiątek czy setek rozmaitych technik, jak w innych pozycjach na ten temat, które miałam okazję przeglądać w księgarniach. Zawiera ona natomiast opis – dokonany z pozycji uczestnika – warsztatów poświęconych NLP. Joe, mężczyzna, który wprowadza Czytelnika w świat Programowania Neuro-lingwistycznego, to typowy przedstawiciel cywilizacji zachodniej, z typowymi dla niej problemami. Uważa siebie za człowieka mało kontaktowego i nieśmiałego; doświadcza trudności w swoim związku i w środowisku pracy, a do tego nie radzi sobie z własnymi emocjami. Podsumowując – chociaż „powinien” być szczęśliwy (według zewnętrznych standardów), wciąż odczuwa niezadowolenie i frustrację. Mimo że to Joe jest narratorem, a książka nosi formę jego zapisków z warsztatów, poznajemy także kilku innych uczestników tych zajęć, kobiet i mężczyzn, w różnym wieku. Każdy z nich doświadcza powszechnych trudności (raczej nie na tyle nasilonych, aby określić je mianem zaburzeń), w związku z czym Czytelnik może się w jakiś sposób identyfikować z bohaterami i z ich perspektywy przeżywać warsztaty.
Według mnie, to bardzo innowacyjne rozwiązanie konstrukcyjne tego typu książki. Forma, która zawiera przekaz dotyczący mechanizmów funkcjonowania psychiki ludzkiej i sposobów ich zmiany, ubrany w fabułę, a do tego napisany żywym i wartkim językiem sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko i dynamicznie. Sądzę, że nawet osoby niekoniecznie zainteresowane tematyką, nie poczują się znudzone. Plusem jest także to, że opisane w książce techniki zostały „wyłowione” i (wraz z uszczegółowionymi instrukcjami) – zawarte w osobnym, ostatnim rozdziale. To bardzo przydatne rozwiązanie dla kogoś, kto po przeczytaniu książki postanowi je praktykować w codziennym życiu. A jak wiadomo, poprzez samą lekturę, żadnej zmiany się nie dokona. Mnie szczególnie przypadł do gustu krótki podrozdzialik na temat wzorców komunikacji, sposobów ich rozpoznawania oraz zmiany w celu poprawy jakości relacji.
Czego jeszcze możesz dowiedzieć się i nauczyć z tej pozycji?
Głównym zagadnieniem, poruszanym w książce, jest UMYSŁ i mechanizmy jego funkcjonowania. Omawiane techniki pracy ze swoim umysłem dotyczą: sposobów zmiany swojego nastawienia do przeszłości (w tym bolesnych wspomnień), likwidowania lęków i blokad psychicznych oraz tzw. kotwiczenia dobrego samopoczucia. Muszę także przyznać, iż w opisanych w tej pozycji technikach nie dostrzegłam intencji manipulacji, a jedynie chęć działania na rzecz poprawy jakości swojego życia i relacji z innymi – a wszystko poprzez wzięcie odpowiedzialności za swoje stany emocjonalne. Za takie podejście daję autorom dużego „+”.
A teraz czas na minusy… czyli o tym, co w tej pozycji nie przypadło mi do gustu. Jak mawia stare porzekadło, „o gustach się nie dyskutuje”, ale na potrzebę tej (i wszystkich innych) recenzji uczynię wyjątek… Otóż, do gustu nie przypadł mi styl, w jakim książka została napisana. A mówiąc „styl”, mam na myśli ten typowo amerykański sposób pisarstwa, uprawiany w poradnikach typu self-help. Mówiąc wprost, irytowały mnie wręcz fragmenty, w których życiowe problemy uczestników zostały rozwiązane na scenie, w dosłownie kilka minut, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w tych „hurra-optymistycznych” momentach poddawałam w wątpliwość wiarygodność stosowanych technik… W dodatku niejednokrotnie odczuwałam w wypowiedziach trenerów tę nutkę arogancji, pychy i przekonania o swojej wszechwiedzy i nieomylności, na którą reaguję alergicznie („NLP i tylko NLP – jedyny lek na całe zło tego świata”). Jako osobie wykształconej psychologicznie, nie spodobało mi się tego typu podejście do ludzkich problemów i sposobów ich rozwiązywania. I po prostu po ludzku mnie drażniło. W dodatku, sama fabuła (losy bohaterów, ich problemy, wypowiedzi) zrobiła na mnie wrażenie po amerykańsku „naiwnej”. Doceniam zamysł, ale nie pochwalam sposobu realizacji.
Co więcej, sposób konstrukcji książki (fabuła), uważam za przydatny wyłącznie dla nowicjuszy. Bardziej zaawansowani adepci, szukający konkretów, mogą się rozczarować „rozmyciem” treści merytorycznych i minimalistycznym rozmiarem pozycji. NLP – najwyższy stopień wtajemniczenia… to więc kolejna pozycja, której tytuł wprowadza potencjalnego Czytelnika w błąd. Efekt? Potencjalny zawód.
Dla kogo więc może okazać się przydatna ta książka? Po pierwsze, wbrew sugestii zawartej w tytule, jakoby książka ta poświęcona była najbardziej zaawansowanym technikom NLP („najwyższy poziom wtajemniczenia”), okazało się, iż tak naprawdę przeznaczona jest właśnie dla tych, którzy do tej pory o NLP tylko słyszeli. Myślę, że celem tej pozycji jest przede wszystkim pokazanie szerokiemu gronu, które dotychczas nie zetknęło się z NLP, czym ono jest naprawdę i komu może się przydać. Zawarte zostały w niej (łagodnie „przemycone”) podstawowe założenia metody i (bardzo krótko i ciekawie opisana) jej historia, a także kilka podstawowych technik. Są one na tyle łatwe i proste do zastosowania, że z pewnością każdy może bez obaw pokusić się o ich wypróbowanie. Według mnie, w najgorszym przypadku, po prostu okażą się nieskuteczne. Podsumowując – książkę polecam tym, którzy chcieliby wyrobić sobie własne zdanie na temat NLP i tym, którzy lubią bezpieczne „eksperymenty” na swoich umysłach. A także tym, którzy wybierają się na stacjonarne warsztaty tej metody. Owa książeczka jest na tyle krótka i na swój sposób wciągająca, że (w razie czego) straconego czasu nie będzie wiele.
Chociaż nie mnie wypowiadać się na temat wiarygodności i skuteczności samej metody NLP, muszę bezstronnie przyznać, iż ta niewielkich rozmiarów (liczy niewiele ponad 100 stron) książeczka zaskoczyła mnie, i to pozytywnie.
Po pierwsze, napisana została w bardzo niekonwencjonalny sposób. Otóż nie znajdziemy w niej zbioru dziesiątek czy setek rozmaitych technik, jak w innych pozycjach na ten temat, które miałam okazję przeglądać w księgarniach. Zawiera ona natomiast opis – dokonany z pozycji uczestnika – warsztatów poświęconych NLP. Joe, mężczyzna, który wprowadza Czytelnika w świat Programowania Neuro-lingwistycznego, to typowy przedstawiciel cywilizacji zachodniej, z typowymi dla niej problemami. Uważa siebie za człowieka mało kontaktowego i nieśmiałego; doświadcza trudności w swoim związku i w środowisku pracy, a do tego nie radzi sobie z własnymi emocjami. Podsumowując – chociaż „powinien” być szczęśliwy (według zewnętrznych standardów), wciąż odczuwa niezadowolenie i frustrację. Mimo że to Joe jest narratorem, a książka nosi formę jego zapisków z warsztatów, poznajemy także kilku innych uczestników tych zajęć, kobiet i mężczyzn, w różnym wieku. Każdy z nich doświadcza powszechnych trudności (raczej nie na tyle nasilonych, aby określić je mianem zaburzeń), w związku z czym Czytelnik może się w jakiś sposób identyfikować z bohaterami i z ich perspektywy przeżywać warsztaty.
Według mnie, to bardzo innowacyjne rozwiązanie konstrukcyjne tego typu książki. Forma, która zawiera przekaz dotyczący mechanizmów funkcjonowania psychiki ludzkiej i sposobów ich zmiany, ubrany w fabułę, a do tego napisany żywym i wartkim językiem sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko i dynamicznie. Sądzę, że nawet osoby niekoniecznie zainteresowane tematyką, nie poczują się znudzone. Plusem jest także to, że opisane w książce techniki zostały „wyłowione” i (wraz z uszczegółowionymi instrukcjami) – zawarte w osobnym, ostatnim rozdziale. To bardzo przydatne rozwiązanie dla kogoś, kto po przeczytaniu książki postanowi je praktykować w codziennym życiu. A jak wiadomo, poprzez samą lekturę, żadnej zmiany się nie dokona. Mnie szczególnie przypadł do gustu krótki podrozdzialik na temat wzorców komunikacji, sposobów ich rozpoznawania oraz zmiany w celu poprawy jakości relacji.
Czego jeszcze możesz dowiedzieć się i nauczyć z tej pozycji?
Głównym zagadnieniem, poruszanym w książce, jest UMYSŁ i mechanizmy jego funkcjonowania. Omawiane techniki pracy ze swoim umysłem dotyczą: sposobów zmiany swojego nastawienia do przeszłości (w tym bolesnych wspomnień), likwidowania lęków i blokad psychicznych oraz tzw. kotwiczenia dobrego samopoczucia. Muszę także przyznać, iż w opisanych w tej pozycji technikach nie dostrzegłam intencji manipulacji, a jedynie chęć działania na rzecz poprawy jakości swojego życia i relacji z innymi – a wszystko poprzez wzięcie odpowiedzialności za swoje stany emocjonalne. Za takie podejście daję autorom dużego „+”.
A teraz czas na minusy… czyli o tym, co w tej pozycji nie przypadło mi do gustu. Jak mawia stare porzekadło, „o gustach się nie dyskutuje”, ale na potrzebę tej (i wszystkich innych) recenzji uczynię wyjątek… Otóż, do gustu nie przypadł mi styl, w jakim książka została napisana. A mówiąc „styl”, mam na myśli ten typowo amerykański sposób pisarstwa, uprawiany w poradnikach typu self-help. Mówiąc wprost, irytowały mnie wręcz fragmenty, w których życiowe problemy uczestników zostały rozwiązane na scenie, w dosłownie kilka minut, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – w tych „hurra-optymistycznych” momentach poddawałam w wątpliwość wiarygodność stosowanych technik… W dodatku niejednokrotnie odczuwałam w wypowiedziach trenerów tę nutkę arogancji, pychy i przekonania o swojej wszechwiedzy i nieomylności, na którą reaguję alergicznie („NLP i tylko NLP – jedyny lek na całe zło tego świata”). Jako osobie wykształconej psychologicznie, nie spodobało mi się tego typu podejście do ludzkich problemów i sposobów ich rozwiązywania. I po prostu po ludzku mnie drażniło. W dodatku, sama fabuła (losy bohaterów, ich problemy, wypowiedzi) zrobiła na mnie wrażenie po amerykańsku „naiwnej”. Doceniam zamysł, ale nie pochwalam sposobu realizacji.
Co więcej, sposób konstrukcji książki (fabuła), uważam za przydatny wyłącznie dla nowicjuszy. Bardziej zaawansowani adepci, szukający konkretów, mogą się rozczarować „rozmyciem” treści merytorycznych i minimalistycznym rozmiarem pozycji. NLP – najwyższy stopień wtajemniczenia… to więc kolejna pozycja, której tytuł wprowadza potencjalnego Czytelnika w błąd. Efekt? Potencjalny zawód.
Dla kogo więc może okazać się przydatna ta książka? Po pierwsze, wbrew sugestii zawartej w tytule, jakoby książka ta poświęcona była najbardziej zaawansowanym technikom NLP („najwyższy poziom wtajemniczenia”), okazało się, iż tak naprawdę przeznaczona jest właśnie dla tych, którzy do tej pory o NLP tylko słyszeli. Myślę, że celem tej pozycji jest przede wszystkim pokazanie szerokiemu gronu, które dotychczas nie zetknęło się z NLP, czym ono jest naprawdę i komu może się przydać. Zawarte zostały w niej (łagodnie „przemycone”) podstawowe założenia metody i (bardzo krótko i ciekawie opisana) jej historia, a także kilka podstawowych technik. Są one na tyle łatwe i proste do zastosowania, że z pewnością każdy może bez obaw pokusić się o ich wypróbowanie. Według mnie, w najgorszym przypadku, po prostu okażą się nieskuteczne. Podsumowując – książkę polecam tym, którzy chcieliby wyrobić sobie własne zdanie na temat NLP i tym, którzy lubią bezpieczne „eksperymenty” na swoich umysłach. A także tym, którzy wybierają się na stacjonarne warsztaty tej metody. Owa książeczka jest na tyle krótka i na swój sposób wciągająca, że (w razie czego) straconego czasu nie będzie wiele.
moznaprzeczytac.pl MN, 2014-06-23