ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Kapłan diabła. Opowieści o nadziei, kłamstwie, nauce i miłości

Richard Dawkins to postać znana nie tylko ze świata nauki, jest on często uznawany za ikonę ateizmu, a co za tym idzie krytykowany przez kreacjonistów. Wraz z upływem czasu coraz trudniej określić czy rosnąca popularność Dawkinsa bierze się z szerzenia przez jego sympatyków poglądów z którymi się utożsamia czy też przez tych, którzy starają się go zwalczać. Nie mniej jednak nie ulega wątpliwości, że swoją sławę zdobywa w sposób całkowicie zasłużony. Jego teksty są cytowane w niezliczonych ilościach, a książki szybko stają się bestsellerami.

,,Kapłan Diabła” jest zbiorem esejów stworzonych przez autora przez okres wielu lat na różne okazje. Krótka forma treści jest dzięki temu przystępna nawet dla mało wymagającego czytelnika. W porównaniu do „Boga urojonego” czy „Samolubnego genu” jest to lektura dużo lżejsza. Dawkins w typowym sobie stylu przekłada język nauki na jasną nawet dla laików formułę. Dzięki temu zabiegowi każdy może zrozumieć mechanizmy ewolucji czy metodologii w dodatku opatrzone zabawnymi komentarzami czy anegdotami, których nie pozna się nigdzie indziej. Swoją drogą nie wiem czy był to zabieg celowy czy też wynikający ze specyfiki edytora tekstu w jakim był redagowany tekst, ale nie może ujść uwadze oznaczenie symboli odsyłacza do przypisów łudząco przypominającego krucyfiks. To tylko jeden z licznych „smaczków”, które warto wyłapywać podczas lektury.

Mimo iż sam „Kapłan Diabła” nie jest lekturą ciężką, równocześnie nie jest też lekturą z której każdy jest w stanie skorzystać jednakowo. Zdecydowanie jest to zbiór tekstów dla osób o otwartym umyśle, szukających innych sposobów myślenia niż ich własny oraz dla tych którzy nie przyjmują bezkrytycznie wszystkiego co przeczytają. Właśnie rozwijanie u czytelnika sceptycyzmu jest jedną z idei przyświecających Dawkinsowi. Czy „Kapłan Diabła” spełnia swoją misję w tym kontekście? To już indywidualna ocena każdego kto zapozna się z jego treścią. Z całą pewnością jest to książka godna polecenia każdemu, kto ceni sobie poszerzanie horyzontów.
Opętani Czytaniem Przemysław Korotusz, 2014-08-08

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

Cytat z książki: Minimalizm jest sposobem na odrzucenie tego, co zbędne, i skoncentrowanie się na tym, co naprawdę ważne, co daje naszemu życiu sens, radość i wartość. (s. 93)


Tytuł jest bardzo trafny, to rzeczywiście książeczka. No ale jakże miałoby być inaczej, jak minimalizm, to minimalizm! Moja recenzja też winna się wpisać w nurt i nie być zbyt rozwlekła. Nie wiem czy mi się uda, bo nie jestem minimalistką w pełnym, skrajnym, tego słowa znaczeniu. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że sporo zaleceń z tego ruchu mnie przekonuje. Niektóre zaczęłam wprowadzać w życie już jakiś czas temu, niekoniecznie nazywając to minimalizmem.
W skrócie, minimalistycznie, powiem, że to książka warta poświęcenia jej czasu. Jeśli chodzi o sam czas czytania, to wystarczy jeden wieczór. Jeśli chodzi o realizację w życiu, to może wymagać zdecydowanie więcej wysiłku. Śmiem twierdzić, że warto, jeśli celem jest bycie szczęśliwym człowiekiem.


Książka składa się z krótkich, rozdziałów, konkretnie, bez zbędnego rozpisywania się przedstawiających zagadnienia minimalizmu.


Autor wyjaśnia czym jest życie minimalistyczne, czym są potrzeby i zachcianki, jak być minimalistą w rodzinie. Znajdziecie konkretne wskazówki, jak uporządkować dom, biurko, komputer, ubrania. Jest co nieco o podróżowaniu, sporcie, jedzeniu i o finansach. Ważny jest też temat wypełnienia czasu, bo i tutaj możemy mieć niezły bałagan. Każdy, komu oczywiście zależy na równowadze w życiu, może znaleźć coś dla siebie.


Spodobał mi się pomył, żeby zapisywać na specjalnej liście, to co mam ochotę kupić i poczekać 30 dni, czy nadal będę uważać, że to konieczny wydatek. To całkiem fajny sposób na ostudzenie emocji i ogarnięcie kompulsywnych zakupów. W ogóle chyba rozdziały dotyczące upraszania dnia, minimalistycznych finansów skłoniły mnie w największym stopniu do refleksji. Rozważania dotyczące porządku w domu, pozbycia się gratów, mam w pewnej mierze za sobą za sprawą lektury Sztuki prostoty swego czasu.


Przy okazji tej recenzji (tak, przyznaję, jednak minimalistyczne recenzje nie są w moim stylu) chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat samej filozofii minimalizmu. Właśnie przy lekturze Sztuki prostoty miałam pierwsze takie refleksje, teraz się w nich utwierdziłam. Dużo się dziś mówi o minimalizmie jako alternatywie wobec konsumpcyjnego stylu życia, przedstawia się go jako super odkrywcze podejście do życia. Zgadzam się, że dla wielu osób jest to odkrywcze. Tylko, że… to już było. I to było w naszej europejskiej kulturze również. Minimaliści mocno odwołują się do filozofii zen czy kultury Japonii. A przecież mamy w naszym zapleczu kulturowym Ojców Pustyni, dobrze rozumiany ascetyzm, wszystkie te nurty na przestrzeni dziejów, które przeciwstawiały się możnym tego świata. Nie piję tutaj do autora Książeczki minimalisty, ale do polskich wyznawców minimalizmu. Bardzo jestem za tym, żeby w patrzeniu na świat nie ograniczać się do swojego małego podwórka i nie zamykać się na inspiracje z szerokiego świata. Warto jednak znać i swoje zaplecze, co by nie było, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”!


Wracając do książki, nie rozumiem jednego wątku. Dlaczego większa liczba dzieci ma się niby kłócić z minimalizmem? Autor tłumaczy się ze swojej szóstki dzieci, jakby ciężko zgrzeszył. Nie rozumiem…


Tak poza tym książkę polecam uważnej lekturze, a potem zastosowaniu tego, co uznacie za potrzebne w życiu.


Pytanie ku refleksji: Jaka sfera Twojego życia wymaga uporządkowania, wyrzucenia śmieci, znalezienia miejsca dla tego, co naprawdę ważne? Jest szansa, że znajdziesz w Książeczce minimalisty coś dla siebie?

Leaders' Magazine. HR-Sprzedaż-Zarządzanie Katarzyna Dobryniewska

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

Dzisiejsze czasy nie sprzyjają minimalizmowi. Musi być dużo. Musi być na bogato i na pokaz. Więcej masz – więcej znaczysz. To puste i błędne przekonanie zyskało miano obowiązującego w dzisiejszym świecie. Na szczęście, są jeszcze tacy, którzy pamiętaj o prawdziwym życiu, a nie kolekcjonowaniu. Kimś takim jest Leo Babauta, autor publikacji „Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka.”

Oczywiście – nie ma nic złego w kupowaniu, zbieraniu, w korzystaniu z życia. Babauta zwraca jednak uwagę na to, co najważniejsze, na fundament – na sens życia i naszego działania. Często zdarza się nam zapętlić w potrzebie posiadania, kupowania, odkrywania, odkładania. Drogie gadżety, egzotyczne wakacje, markowe ubrania. To wszystko nie jest złe, ale tylko wtedy, gdy nie tracimy w tym głowy. Na to właśnie zwraca uwagę autor książki, przedstawia także pomysły na radzenie sobie z manią maksymalizmu w każdej dziedzinie życia.

W „Książeczce minimalisty” znajdziemy wskazówki dotyczące minimalizmu w podróży, mieszkaniu, ubieraniu się, a także ćwiczeniu! Autor dotyka tematu finansów i oszczędzania, a także współżycia z ludźmi, którym daleko do minimalizmu, a którzy uczestniczą w naszym minimalistycznym życiu. Co ważne, autor podręcznika zachowuje niebywałe poczucie humoru. Patrzy na rzeczywistość realnie i z dystansem. Podaje praktyczne wskazówki, które z odrobiną chęci i wysiłku każdy może wprowadzić do swojego życia.

„Książeczka minimalisty” to mały, krótki podręcznik, który pochłania się bardzo szybko i z radością. Przy każdym rozdziale w głowie rodzi się myśl „Och, jakie to proste!”. Każdy pomysł rodzi zachwyt. Zachwyt nad prostotą.

Wybór należy do Ciebie. Jakość czy ilość?
„Ludzie wydają za dużo pieniędzy, których nie mają,
kupują za dużo rzeczy, których nie chcą
i starają się imponować osobom, których nie lubią.”

Will Rogers
krytykat.wordpress.com katarzyna hanna binkiewicz, 2014-08-10

Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka

lu mamy ludzi, tyle otrzymalibyśmy odpowiedzi na pytanie: Czym jest szczęście? Pieniądze, rodzina, pomoc innym, przyjaciel. Leo Babauta opowiada, jak być szczęśliwym człowiekiem w każdym aspekcie naszego życia. Receptę na zadowolenie upatruje w minimalizmie.

W książce podzielonej na 22 rozdziały, z których każdy opatrzony został błyskotliwym cytatem, Leo Babauta podaje przepis na to, jak być szczęśliwym przy pomocy minimalizmu. Życie minimalne to egzystencja bez zbytku, bałaganu, chaosu. To czerpanie radości z tego, co się ma. To spokój, który panuje w naszej wewnętrznej i zewnętrznej przestrzeni. To cisza, której nie raz się nie słyszy. To czas dla swoich myśli. Wbrew pozorom to nie życie ascetyczne. To cenienie jakości a nie ilości.

Autor odnosi się do takich przestrzeni życia jak: praca, dom, jedzenie, sport, finanse, podróżowanie, relacje z innymi. Babauta zaznacza, że każdy człowiek może inaczej zdefiniować swoje minimalistyczne życie. Dla jednego szczęściem będzie minimalistyczne podejście do swojego domu/mieszkania, inny człowiek radość będzie mógł osiągnąć poprzez minimalistyczne podróżowanie.

Lekturę, utrzymanej w duchu slow-life, polecam każdemu, kto chce zmienić swoje życie, znaleźć szczęście, uporządkować swój świat.
Magazyn Tu i Teraz Anna Cyranka

Triatlon od A do Z. Treningi do wszystkich dystansów

W myśl zasady, by poznawać to, co wydaje się nie do oswojenia sięgam po „Triatlon od A do Z” Marka Kleanthousa, wydaną przez wydawnictwo „septem„. Nawet jeśli w najbliższym czasie nie wystartuję w sprincie czy olimpijce, przynajmniej dowiem się czegoś nowego. Bo, choć nieźle pływam (i uwielbiam to) a i na rowerze jakoś daję sobie radę to o triatlonie nigdy poważnie nie myślałam. Z jednej strony kręci mnie ta wszechstronna dyscyplina, z drugiej wyczyny Chrissie Wellington, Richa Rolla i innych tytanów onieśmielają. Może niesłusznie?

Autor – Mark Kleanthous to weteran triathlonu. Startował na całym świecie i na wielu dystansach, w sumie ukończył 400 wyścigów, w tym 32 na pełnym dystansie Irnman (3.8km pływania, 180km na rowerze i 42km 195 m biegiem) Zgromadził ogromną wiedzę, którą z pasją dzieli się z innymi. „Czy interesują Cię najnowsze odkrycia treningowe czy najlepsze sposoby na zapobieganie otarciom – Mark jest osobą, którą należy pytać” – rekomenduje w przedmowie Cartiona Morrison, najszybsza debiutantka Ironmana wszechczasów.

Książka to solidny przewodnik po tej wymagającej dyscyplinie. Ogrom wiedzy rozbitej na krótkie rozdziały nie przytłacza. Jest merytorycznie ale przystępnie, rzeczowo i konkretnie. Nie ma zbędnego „wodolejstwa” a osobiste refleksje autora i odwołania do autentycznych sytuacji zachęcają do prób i własnych eksperymentów. Triatlon też jest dla zwykłych śmiertelników pracujących na etacie.

W „Dodatkach” znajdziemy m.in. przewodniki po tempach, listy rzeczy do zabrania na zawody (z kwadracikami do „odhaczania”) oraz tygodniowy plan żywieniowy – okazuje się, że ludzie z żelaza nie żują pszczół ale jak wszyscy jedzą miód.

I tylko „Lista zawodów Ironman” wymaga drobnej korekty: od soboty, 9 sierpnia 2014, wiadomo już, że licencjonowane zawody Ironman rozegrają się w Polsce, w Gdyni w 2015r.
twojezwyciestwo.wordpress.com agnieszka, 2014-08-10