Recenzje
NLP - najwyższy stopień wtajemniczenia, czyli jak budować własny sukces
Na rynku literatury pełno jest pozycji gwarantujących, że zmienią nasze podejście do wykonywania zadań i obowiązków, zwiększą efektywność, a codzienna praca przyniesie pełną satysfakcję. Zwykle czytelnik zderza się ze smutną rzeczywistością, czyli tekstem pisanym lakonicznym językiem i nudnymi poradami wymienionymi w podpunktach. C’est horrible! Ale nie tym razem…
„NLP – najwyższy stopień wtajemniczenia” Richarda Bandlera to innowacyjna pozycja swojego gatunku. Miesza styl reportażu, dziennika i wreszcie poradnika zawierającego cenne rady przekazywane w sposób niezauważalny, wyciągane przez odbiorcę niby to z autopsji.
Do tej pory nie miałam czynienia z metodą NLP. Przerobiłam pozycje typu „Getting Things Done” i bardzo je sobie cenię, jednak od czasu do czasu sięgam też po nowości. Książka Bandlera to odkrycie na plus.
Razi jedynie czasem dość przyziemny i nieliteracki język, ale przypuszczam, że jest to wadą tylko dla moli książkowych takich jak ja, upajających się metaforami i niebanalnym piórem.
Polecam zapoznać się z tą cienką książeczką, która może zmienić Twoje podejście do wielu spraw w ciągu godziny lub dwóch :)
„NLP – najwyższy stopień wtajemniczenia” Richarda Bandlera to innowacyjna pozycja swojego gatunku. Miesza styl reportażu, dziennika i wreszcie poradnika zawierającego cenne rady przekazywane w sposób niezauważalny, wyciągane przez odbiorcę niby to z autopsji.
Do tej pory nie miałam czynienia z metodą NLP. Przerobiłam pozycje typu „Getting Things Done” i bardzo je sobie cenię, jednak od czasu do czasu sięgam też po nowości. Książka Bandlera to odkrycie na plus.
Razi jedynie czasem dość przyziemny i nieliteracki język, ale przypuszczam, że jest to wadą tylko dla moli książkowych takich jak ja, upajających się metaforami i niebanalnym piórem.
Polecam zapoznać się z tą cienką książeczką, która może zmienić Twoje podejście do wielu spraw w ciągu godziny lub dwóch :)
baristaliteratury.blogspot.com K.
Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion prezentuję Wam książkę, która jest jedną z trzech pozycji skupiającej się na fotografii kulinarnej.
Autorką książki jest Nicole S. Young, która połączyła miłość do jedzenia i fotografii, by zostać fotografem żywności.
Już w pierwszych rozdziałach możemy zapoznać się z podstawami fotografii, sprzętem i oświetleniem. Jest to niezwykle istotne, szczególnie gdy ktoś dopiero zaczyna swoją fotograficzną przygodę, bowiem bez względu na rodzaj fotografii jakim się zajmiemy, to określenia takie jak: balans bieli, przysłona, czas otwarcia migawki, czy czułość ISO mają kluczowe znaczenie.
Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, z czego 6 zakończonych jest zadaniami do wykonania, co moim zdaniem jest świetnym rozwiązaniem, gdyż możemy przećwiczyć to, czego dowiedzieliśmy się z danego rozdziału.
S. Young przedstawia również kilka "sztuczek", by jedzenie na zdjęciach wyglądało lepiej, jednak zarówno mnie, jak i pewnie większości blogerów kulinarnych sposoby te nie za bardzo się spodobają, gdyż po ich wykonaniu jedzenie nadaje się jedynie do kosza.
Ze wszystkich rozdziałów najbardziej spodobał mi się ostatni, czyli "Za kulisami", gdzie autorka krok po kroku opisuje poszczególne kroki jakie wykonała, by stworzyć piękne zdjęcie.
Czy warto zainwestować w tę książkę?
Osobiście dowiedziałam się z niej bardzo wiele, więc uważam, iż mimo tych nieszczęsnych "sztuczek", których nie da się nie zauważyć książka jest napisana bardzo zrozumiale i w prosty sposób, czyli nawet początkujący nie będą mieli problemu z lekturą, ponieważ wszystko jest dokładnie opisane, co za tym idzie, polecam tą pozycję zarówno początkującym jak i już doświadczonym fotografom
Autorką książki jest Nicole S. Young, która połączyła miłość do jedzenia i fotografii, by zostać fotografem żywności.
Już w pierwszych rozdziałach możemy zapoznać się z podstawami fotografii, sprzętem i oświetleniem. Jest to niezwykle istotne, szczególnie gdy ktoś dopiero zaczyna swoją fotograficzną przygodę, bowiem bez względu na rodzaj fotografii jakim się zajmiemy, to określenia takie jak: balans bieli, przysłona, czas otwarcia migawki, czy czułość ISO mają kluczowe znaczenie.
Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, z czego 6 zakończonych jest zadaniami do wykonania, co moim zdaniem jest świetnym rozwiązaniem, gdyż możemy przećwiczyć to, czego dowiedzieliśmy się z danego rozdziału.
S. Young przedstawia również kilka "sztuczek", by jedzenie na zdjęciach wyglądało lepiej, jednak zarówno mnie, jak i pewnie większości blogerów kulinarnych sposoby te nie za bardzo się spodobają, gdyż po ich wykonaniu jedzenie nadaje się jedynie do kosza.
Ze wszystkich rozdziałów najbardziej spodobał mi się ostatni, czyli "Za kulisami", gdzie autorka krok po kroku opisuje poszczególne kroki jakie wykonała, by stworzyć piękne zdjęcie.
Czy warto zainwestować w tę książkę?
Osobiście dowiedziałam się z niej bardzo wiele, więc uważam, iż mimo tych nieszczęsnych "sztuczek", których nie da się nie zauważyć książka jest napisana bardzo zrozumiale i w prosty sposób, czyli nawet początkujący nie będą mieli problemu z lekturą, ponieważ wszystko jest dokładnie opisane, co za tym idzie, polecam tą pozycję zarówno początkującym jak i już doświadczonym fotografom
Zawsze smacznie Jolanta Okonek
Klątwa gruzińskiego tortu
Sakartwelo znaczy Gruzja
Moje wrażenia z tej lektury zacznę od przedstawienia jej autora. Pan Maciej Jastrzębski pochodzi z Wrocławia i jest związany z Polskim Radiem. Dziennikarz i reporter od wielu lat jest zagranicznym korespondentem Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Pracował na Białorusi, mieszka w stolicy Rosji, a na swojej drodze zawodowej zawędrował też do Gruzji. Kraju pięknego, leżącego na Kaukazie o którym Polacy wiedzą niezbyt wiele, a którego obywatele darzą nasz naród wielką sympatią.
Gruzja to według legendy kraina, którą sam Bóg zostawił sobie po podziale ziemi pośród wszystkie ludy. Gruzini dostali ją, ponieważ Bogu zrobiło się żal, że dla nich nic już nie zostało. Przez wiele lat Gruzja była jedną z republik Związku Radzieckiego. Dziś to wolne i niepodległe państwo, choć spokojnie w nim nie jest. Rosja nie może pogodzić się z utratą wpływów w tym rejonie i podburza mieszkańców Osetii Południowej, by odłączyli się od Gruzji. Jak ten konflikt przebiegał na bieżąco informowały media dzięki relacjom takich osób jak autor tej książki. Pan Maciej pierwszy raz trafił do Gruzji by relacjonować wybory, potem przywiodła go tu wojna z 2008 roku. W Gruzji się zakochał i poznał tu wielu ciekawych ludzi. Zobaczył wyjątkowe miejsca, przeżył wiele przygód, wysłuchał zwierzeń wielu Gruzinów, poznał ich bolączki, smutki i radości. Uczestniczył w wielu biesiadach, wysłuchał wielu toastów, a i sam je wznosił. Poznał Gruzję od podszewki, spotkał jej zwyczajnych mieszkańców, ale i rozmawiał z jej najwyższymi dostojnikami. Swoimi wrażeniami dzieli się z czytelnikami w książce, która jest porywająca i niezwykle ciekawa. Sporo w niej polityki, mnóstwo najnowszej, jakże burzliwej historii, ale i nie brak legend, historycznych ciekawostek, relacji rozmów z napotkanymi ludźmi.
Gruzja jest niesamowita. Niepowtarzalna i potrafi oczarować niczym syreni śpiew. Idzie się nią zauroczyć i mieć ochotę stale ją poznawać, odkrywać. Gruzja to kraj ludzi i wilków, państwo nieco azjatyckie i dość europejskie, którego dzieje są w pewnym stopniu podobne do dziejów Polski.
Książka oddaje doskonale klimat tego kraju. Pozwala go poznać maksymalnie na tyle, na ile tylko może pozwolić książka. Publikacja jest świetnie napisana. Barwnie oddaje koloryt Gruzji, jej różne oblicza. Owszem dużo w niej polityki, ale chyba inaczej nie sposób wytłumaczyć jej współczesnego oblicza i problemów.
Przeczytanie tej książki gorąco polecam zainteresowanym współczesną historią i politologią. Dzięki jej lekturze dokładniej zrozumiałam rozgrywającą się na moich oczach historię świata oraz zamierzenia Putina.
Cudownyswiatksiazek3.blogspot.com Cudowny Świat Książek
Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości
„Pokusy i łakocie” to książka, która mnie zaskoczyła. Mega pozytywnie! Postanowiłam nagrać video-recenzję, zaznaczę, że pierwszą, dlatego proszę o wyrozumiałość. Umieszczam również tradycyjną recenzję dla uzupełnienia, gdyż jestem świadoma, że nie wszystko powiedziałam. Życzę miłego czytania oraz oglądania.
Claire razem ze swoją przyjaciółką Liz wybrały się na imprezę bractwa studenckiego. Dziewczyna jest dziewicą i dla świętego spokoju postanowiła zmienić ten fakt. Niezwykle przystojny nieznajomy idealnie się do tego nada. Po kilku piwkach lądują w sypialni, lecz rano Clare ucieka. Pięć tygodni później okazuję się, że jest w ciąży i zaczynają się wielkie poszukiwania, ale nic o nim nie wie i nie ma szans na odnalezienie. Pięć lat później dziewczyna mieszka wraz z synkiem Gavinem. Ciężko pracuję, aby utrzymać siebie i synka, ale ma wsparcie w ojcu i przyjaciółce. Liz postanowiła otworzyć firmę. Jeden lokal, dwie działalności. Claire ma otworzyć cukiernie a Liz będzie sprzedawać zabawki dla dorosłych. Nieoczekiwanie Claire w barze spotyka ojca swojego dziecka, lecz on jej nie pamięta. Kiedy prawda wychodzi na jaw miedzy parą zaczyna rozwijać się przyjaźń i miłość a ich życie przewróci się do góry nogami.
Claie to roztrzepana dziewczyna. Miła, sympatycy i zwariowana. Ma niezwykły talent do pakowania się w żenujące sytuacje. Jej lekkomyślne zachowanie odnośnie utraty dziewictwa z pewnością jest przestrogą dla innych. Dziewczyna otwarcie informuję nas o swoich obawach i wątpliwościach. Boi się być matką i to jest wspaniały pomysł. Nieczęsto spotyka się kobietę, która otwarcie mówi, że czasami ma ochotę swoje dziecko zakneblować lub wyrzucić z samochodu, lecz zawsze podkreśla, że kocha Gavina i nigdy nie cofnęłaby czasu. Carter, czyli ojciec jest nie tylko przystojny, ale i dobry. Nieoczekiwanie dowiaduję się, że ma czteroletniego syna i musi uprać z obawami. Skupiamy się głównie na tej dwójce oraz Gavinie, chłopak ma dziwne upodobanie do mówienia brzydkich słów i kopania mężczyzn tam gdzie nie powinien. Pozostali bohaterowie to Liz z Jimem oraz Drew z Jenny. Obie pary budzą wielkie emocje.
Wydarzenia opisane w książce rozgrywają się na przestrzeni kilku miesięcy. Akcja szybka, dynamiczna, dzięki czemu nie można się oderwać od lektury. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Claire oraz Cartera. Miałam możliwość oglądania ich najskrytszych myśli, często niecenzuralnych i zwariowanych. Były momenty, kiedy dziewczyna kończyła opowieść by w następnym rozdziale Carter powracał do wydarzeń z przed pięciu minut i przez cztery strony powielałam wydarzenia, tylko z punktu widzenia mężczyzny. W większości przypadków podobało mi się to, ale były chwile, kiedy czułam zniecierpliwienie, gdyż chciałam wiedzieć, co dalej a najpierw musiałam przeczytać już mi znane wydarzenia. W książce nie ma strony bez przekleństw i wulgaryzmów, ale ja lubię mocne, niegrzeczne słownictwo.
„Pokusy i łakocie” to bardzo dobra książka, nikt nie przeczyta jej bez śmiechu, chichotu i rozczulenia. Znajdziecie w niej mnóstwo przezabawnych sytuacji oraz gorących scen. Seks jest obecny szczególnie pod koniec powieści. Jest lekki, świeży i podniecający. Jest to książka o dorastaniu, trudnych wyborach i wyrzeczeniach, ale przede wszystkim o miłości i potędze tego uczucia, a wszystko to pokazane w lekki sposób. Przy tej książce nie zaznacie nudy. Polecam
5+/6
Claire razem ze swoją przyjaciółką Liz wybrały się na imprezę bractwa studenckiego. Dziewczyna jest dziewicą i dla świętego spokoju postanowiła zmienić ten fakt. Niezwykle przystojny nieznajomy idealnie się do tego nada. Po kilku piwkach lądują w sypialni, lecz rano Clare ucieka. Pięć tygodni później okazuję się, że jest w ciąży i zaczynają się wielkie poszukiwania, ale nic o nim nie wie i nie ma szans na odnalezienie. Pięć lat później dziewczyna mieszka wraz z synkiem Gavinem. Ciężko pracuję, aby utrzymać siebie i synka, ale ma wsparcie w ojcu i przyjaciółce. Liz postanowiła otworzyć firmę. Jeden lokal, dwie działalności. Claire ma otworzyć cukiernie a Liz będzie sprzedawać zabawki dla dorosłych. Nieoczekiwanie Claire w barze spotyka ojca swojego dziecka, lecz on jej nie pamięta. Kiedy prawda wychodzi na jaw miedzy parą zaczyna rozwijać się przyjaźń i miłość a ich życie przewróci się do góry nogami.
Claie to roztrzepana dziewczyna. Miła, sympatycy i zwariowana. Ma niezwykły talent do pakowania się w żenujące sytuacje. Jej lekkomyślne zachowanie odnośnie utraty dziewictwa z pewnością jest przestrogą dla innych. Dziewczyna otwarcie informuję nas o swoich obawach i wątpliwościach. Boi się być matką i to jest wspaniały pomysł. Nieczęsto spotyka się kobietę, która otwarcie mówi, że czasami ma ochotę swoje dziecko zakneblować lub wyrzucić z samochodu, lecz zawsze podkreśla, że kocha Gavina i nigdy nie cofnęłaby czasu. Carter, czyli ojciec jest nie tylko przystojny, ale i dobry. Nieoczekiwanie dowiaduję się, że ma czteroletniego syna i musi uprać z obawami. Skupiamy się głównie na tej dwójce oraz Gavinie, chłopak ma dziwne upodobanie do mówienia brzydkich słów i kopania mężczyzn tam gdzie nie powinien. Pozostali bohaterowie to Liz z Jimem oraz Drew z Jenny. Obie pary budzą wielkie emocje.
Wydarzenia opisane w książce rozgrywają się na przestrzeni kilku miesięcy. Akcja szybka, dynamiczna, dzięki czemu nie można się oderwać od lektury. Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Claire oraz Cartera. Miałam możliwość oglądania ich najskrytszych myśli, często niecenzuralnych i zwariowanych. Były momenty, kiedy dziewczyna kończyła opowieść by w następnym rozdziale Carter powracał do wydarzeń z przed pięciu minut i przez cztery strony powielałam wydarzenia, tylko z punktu widzenia mężczyzny. W większości przypadków podobało mi się to, ale były chwile, kiedy czułam zniecierpliwienie, gdyż chciałam wiedzieć, co dalej a najpierw musiałam przeczytać już mi znane wydarzenia. W książce nie ma strony bez przekleństw i wulgaryzmów, ale ja lubię mocne, niegrzeczne słownictwo.
„Pokusy i łakocie” to bardzo dobra książka, nikt nie przeczyta jej bez śmiechu, chichotu i rozczulenia. Znajdziecie w niej mnóstwo przezabawnych sytuacji oraz gorących scen. Seks jest obecny szczególnie pod koniec powieści. Jest lekki, świeży i podniecający. Jest to książka o dorastaniu, trudnych wyborach i wyrzeczeniach, ale przede wszystkim o miłości i potędze tego uczucia, a wszystko to pokazane w lekki sposób. Przy tej książce nie zaznacie nudy. Polecam
5+/6
http://www.ksiazkimoni.blogspot.com/ Monika
Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości
W życiu każdego potrzebne są lekkie, pełne ciepła i zabawne lektury. Powieści, które natchną nas chęciami i siłą. Taka właśnie jest książka „Pokusy i Łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości” spod pióra Tary Sivec. To przyjemna historia, która idealnie nada się na chłodny, ciągnący się w nieskończoność, jesienny wieczór.
Fabuła rozpoczyna się wspomnieniami głównej bohaterki. Jedna noc wystarczyła by zupełnie odmienić życie dwudziestoletniej Clarie. Dziewczyna zachodzi w ciążę, a ojcem jej dziecka jest ledwie co poznany mężczyzna od którego nad ranem, po wspólnie przeżytej przyjemności, uciekła bardzo speszona. Później, mimo wielu starań, nie potrafi go odnaleźć. Gdy rodzi się Gavin, cały świat Clarie staje na głowie. Wszystko jednak stabilizuje się gdy wraz z przyjaciółką otwierają sklep ze słodkościami, a później już akcja dąży ku szczęśliwemu zakończeniu (choć jej droga ani przez chwilę nie jest nudna).
Książka jest dobrze napisana i po brzegi wypełniona humorem. Czytaniu towarzyszy nie tylko lekki uśmiech, ale naprawdę potężna wesołość. Zwłaszcza gdy treść przedstawia nam poczynania najmłodszego bohatera. To typowa sympatyczna powieść, która potrafi oczarować zarówno swoim ciepłem jak i codziennością. Do tego stworzona została w lekkim stylu i w dość oryginalny, specyficzny sposób. Choć fabuła nie jest wydumana, a akcja nie pędzi na łeb na szyję, to jednak w tej powieści wszystko wydaje się być na swoim miejscu – idealne, dokładnie takie, jak powinno.
Wykreowani przez Tarę Sivec bohaterowie są barwni i niezwykle zabawni – nie tylko ich zachowanie czy wypowiedzi, ale nawet sam tok myślenia. Są mocną stroną powieści i nadają jej niepowtarzalnego uroku. Ich charaktery i osobowości są stworzone oryginalnie, ale jednocześnie nie na tyle wymyślnie, by nie można było uwierzyć w istnienie takich osób. Ich kreacje wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i świetnie wpasowały się w dopracowaną fabułę.
Jak wskazuje nam podtytuł książki, jej treść do specjalnie grzecznych nie należy. Dlatego też można spodziewać się pewnych mocniejszych elementów. Wydaje mi się, że nie są w powieści niezbędne, ale również w żaden sposób w niej nie przeszkadzają. Taki kaprys pisarki i dodatek do barwnej i wciągającej treści. Nie chodzi tylko o erotykę, ale nawet o to jakim słownictwem posługuje sie synek bohaterki. Taki czarny humor.
Powieść jest o tyle oryginalna, że pisarka podeszła do historii romantycznej zupełnie inaczej niż się przyjęło. Nie ma tu nierozwiązywalnych problemów, ochów i achów, niepotrzebnego melodramatyzmu. Bohaterowie są jacy są, a rozmowy między nimi zawierają w sobie więcej niż tylko szczyptę ironicznego poczucia humoru. Jest też nieco erotyki, ale przedstawionej w takiej postaci, że do harlequina książce naprawdę daleko.
Wydawnictwo Septem zdecydowanie się w powieściach beletrystycznych nie specjalizuje, jestem więc bardzo ciekawa co skłoniło wydawcę do rozpowszechnienia na naszym rynku akurat tej książki. Dodatkowo bardzo pomyślnie udało sie tłumaczenie wielu zabawnych fragmentów, które w oryginale z pewnością nie były jednoznaczne. Jestem pod wrażeniem – bardzo, ale to bardzo pozytywnym. Myślę, że to prawdziwa perełka wśród swojego gatunku i jej publikacja była naprawdę strzałem w dziesiątkę. Oby trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, bo marzy mi się, żeby częściej się na takie miłe niespodzianki natykać.
„Pokusy i łakocie” to lekki, zabawny romans. Lektura idealna po ciężkim dniu pracy lub by w jej towarzystwie poleniuchować w czasie weekendu. Czyta się ją rewelacyjnie szybko i nie sposób się zorientować gdzie podziały się te wszystkie kartki pomiędzy pierwszą, a ostatnią stroną. Jestem bardzo zadowolona, że trafiłam na tą książkę. Uwielbiam tego typu powieści i mam nadzieję, że w moim życiu trafi się ich znacznie więcej. Poprawa nastroju gwarantowana. Polecam!
O autorce słów kilka
Tara Sivec to amerykańska pisarka, żona i matka. Mieszka w Ohio z mężem i dwójką dzieci. Po kilkunastu latach pracy jako broker chwyciła za pióro z postanowieniem napisania pierwszej powieści. Jest autorką kilku światowych bestsellerów, między innymi serii „Chocolate Lovers” za którą pisarka otrzymała liczne nagrody literackie.
Fabuła rozpoczyna się wspomnieniami głównej bohaterki. Jedna noc wystarczyła by zupełnie odmienić życie dwudziestoletniej Clarie. Dziewczyna zachodzi w ciążę, a ojcem jej dziecka jest ledwie co poznany mężczyzna od którego nad ranem, po wspólnie przeżytej przyjemności, uciekła bardzo speszona. Później, mimo wielu starań, nie potrafi go odnaleźć. Gdy rodzi się Gavin, cały świat Clarie staje na głowie. Wszystko jednak stabilizuje się gdy wraz z przyjaciółką otwierają sklep ze słodkościami, a później już akcja dąży ku szczęśliwemu zakończeniu (choć jej droga ani przez chwilę nie jest nudna).
Książka jest dobrze napisana i po brzegi wypełniona humorem. Czytaniu towarzyszy nie tylko lekki uśmiech, ale naprawdę potężna wesołość. Zwłaszcza gdy treść przedstawia nam poczynania najmłodszego bohatera. To typowa sympatyczna powieść, która potrafi oczarować zarówno swoim ciepłem jak i codziennością. Do tego stworzona została w lekkim stylu i w dość oryginalny, specyficzny sposób. Choć fabuła nie jest wydumana, a akcja nie pędzi na łeb na szyję, to jednak w tej powieści wszystko wydaje się być na swoim miejscu – idealne, dokładnie takie, jak powinno.
Wykreowani przez Tarę Sivec bohaterowie są barwni i niezwykle zabawni – nie tylko ich zachowanie czy wypowiedzi, ale nawet sam tok myślenia. Są mocną stroną powieści i nadają jej niepowtarzalnego uroku. Ich charaktery i osobowości są stworzone oryginalnie, ale jednocześnie nie na tyle wymyślnie, by nie można było uwierzyć w istnienie takich osób. Ich kreacje wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i świetnie wpasowały się w dopracowaną fabułę.
Jak wskazuje nam podtytuł książki, jej treść do specjalnie grzecznych nie należy. Dlatego też można spodziewać się pewnych mocniejszych elementów. Wydaje mi się, że nie są w powieści niezbędne, ale również w żaden sposób w niej nie przeszkadzają. Taki kaprys pisarki i dodatek do barwnej i wciągającej treści. Nie chodzi tylko o erotykę, ale nawet o to jakim słownictwem posługuje sie synek bohaterki. Taki czarny humor.
Powieść jest o tyle oryginalna, że pisarka podeszła do historii romantycznej zupełnie inaczej niż się przyjęło. Nie ma tu nierozwiązywalnych problemów, ochów i achów, niepotrzebnego melodramatyzmu. Bohaterowie są jacy są, a rozmowy między nimi zawierają w sobie więcej niż tylko szczyptę ironicznego poczucia humoru. Jest też nieco erotyki, ale przedstawionej w takiej postaci, że do harlequina książce naprawdę daleko.
Wydawnictwo Septem zdecydowanie się w powieściach beletrystycznych nie specjalizuje, jestem więc bardzo ciekawa co skłoniło wydawcę do rozpowszechnienia na naszym rynku akurat tej książki. Dodatkowo bardzo pomyślnie udało sie tłumaczenie wielu zabawnych fragmentów, które w oryginale z pewnością nie były jednoznaczne. Jestem pod wrażeniem – bardzo, ale to bardzo pozytywnym. Myślę, że to prawdziwa perełka wśród swojego gatunku i jej publikacja była naprawdę strzałem w dziesiątkę. Oby trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, bo marzy mi się, żeby częściej się na takie miłe niespodzianki natykać.
„Pokusy i łakocie” to lekki, zabawny romans. Lektura idealna po ciężkim dniu pracy lub by w jej towarzystwie poleniuchować w czasie weekendu. Czyta się ją rewelacyjnie szybko i nie sposób się zorientować gdzie podziały się te wszystkie kartki pomiędzy pierwszą, a ostatnią stroną. Jestem bardzo zadowolona, że trafiłam na tą książkę. Uwielbiam tego typu powieści i mam nadzieję, że w moim życiu trafi się ich znacznie więcej. Poprawa nastroju gwarantowana. Polecam!
O autorce słów kilka
Tara Sivec to amerykańska pisarka, żona i matka. Mieszka w Ohio z mężem i dwójką dzieci. Po kilkunastu latach pracy jako broker chwyciła za pióro z postanowieniem napisania pierwszej powieści. Jest autorką kilku światowych bestsellerów, między innymi serii „Chocolate Lovers” za którą pisarka otrzymała liczne nagrody literackie.
Mercy In Your Eyes Vicky