Recenzje
Pełna MOC możliwości
Jeżeli nie oglądałeś wykładu Pełna moc możliwości na TEDxWSB to szczerze Ci zazdroszczę, bo na świeżo i bez wcześniejszych doświadczeń możesz poznać ciekawy i uwalniający styl Jacka Walkiewicza.
Jeżeli jesteś w tej drugiej grupie nic straconego, z wiedzą, którą już masz Jacek przeprowadzi Cię przez historie, które były źródłem jego prawd. Poprowadzi krok po kroku przez najważniejsze odkrycia i prawdy swoich dotychczasowych doświadczeń. Patrząc na jego wcześniejszy dorobek jako mentora, trenera czy psychologa większość oczekiwałaby mędrca, który obwieszcza prawdy objawiane. Na szczęście to nie w stylu Jacka Walkiewicza, on wykorzystuje swoje doświadczenie, aby wskazać na paletę życiowych wyborów i związane z tym konsekwencje. W erze perfekcjonizmu i dążenia do ideału idzie w przeciwnym kierunku dając słuchaczowi wybór i prawo do popełniania własnych błędów. Pierwszy raz słyszałam osobę, która wbrew powszechnym trendom z takim entuzjazmem mówi o plusach swojego słomianego zapału i niedoskonałościach. Bo Jacek nie staje w pozycji guru, ale raczej towarzysza podróży, który opowiada o tym jak można cieszyć się życiem i dlaczego warto. Przekazuje przy tym dużą dawkę praktycznych sposobów na odkrywanie własnej mocy i podłączenia do źródła automotywacji. Kolejną wartością są rozdziały z odpowiedziami na listy osób, które wcześniej zetknęły się z jego książkami lub były na szkoleniach. Myślę, że wielu znajdzie tam swoją historię i odpowiedź na własne zmagania.
Mówiąc krótko niezależnie czy wcześniej zetknąłeś się z Jackiem Walkiewiczem i jego wykładami czy też nie, 6 godzin tego audiobooka to bomba refleksji i sposobów jak z większą odwagą i mocą iść przez codzienność. Inwestycja czasu i pieniędzy, której na pewno nie będziesz żałował.
Jeżeli jesteś w tej drugiej grupie nic straconego, z wiedzą, którą już masz Jacek przeprowadzi Cię przez historie, które były źródłem jego prawd. Poprowadzi krok po kroku przez najważniejsze odkrycia i prawdy swoich dotychczasowych doświadczeń. Patrząc na jego wcześniejszy dorobek jako mentora, trenera czy psychologa większość oczekiwałaby mędrca, który obwieszcza prawdy objawiane. Na szczęście to nie w stylu Jacka Walkiewicza, on wykorzystuje swoje doświadczenie, aby wskazać na paletę życiowych wyborów i związane z tym konsekwencje. W erze perfekcjonizmu i dążenia do ideału idzie w przeciwnym kierunku dając słuchaczowi wybór i prawo do popełniania własnych błędów. Pierwszy raz słyszałam osobę, która wbrew powszechnym trendom z takim entuzjazmem mówi o plusach swojego słomianego zapału i niedoskonałościach. Bo Jacek nie staje w pozycji guru, ale raczej towarzysza podróży, który opowiada o tym jak można cieszyć się życiem i dlaczego warto. Przekazuje przy tym dużą dawkę praktycznych sposobów na odkrywanie własnej mocy i podłączenia do źródła automotywacji. Kolejną wartością są rozdziały z odpowiedziami na listy osób, które wcześniej zetknęły się z jego książkami lub były na szkoleniach. Myślę, że wielu znajdzie tam swoją historię i odpowiedź na własne zmagania.
Mówiąc krótko niezależnie czy wcześniej zetknąłeś się z Jackiem Walkiewiczem i jego wykładami czy też nie, 6 godzin tego audiobooka to bomba refleksji i sposobów jak z większą odwagą i mocą iść przez codzienność. Inwestycja czasu i pieniędzy, której na pewno nie będziesz żałował.
Książki mówione Angelika Chimkowska
Król biurowej klasy średniej
Do niedawna marzyłem o tym, żeby zostać korpo-szczurem. Poważnie. Tak, wiem, jak bardzo jest przerąbane w korporacji. Problem w tym, że w dzisiejszych czasach zwykły zjadacz chleba idzie na poniewierkę albo do molocha biurowego, albo handlowego. Z dwójki złego wolę już płakać w szklanym biurowcu, niż centrum handlowym, gdzie prócz przełożonych, musiałbym radzić sobie jeszcze z pogardą jaką wobec mnie żywiliby klienci. Zresztą już sam fakt, iż myśląc o przyszłości biorę pod rozwagę wyłącznie dwie wyżej wymienione opcje zawodowe, powinien napawać smutkiem.
To właśnie dla takich ludzi jak ja - wierzących, iż nadają się wyłącznie by użyźniać nimi glebę - tworzy Maciej "Zuch" Mazurek, autor dość znanej serii rysunkowej "Opowieści grafików". Popularny bloger od kilku już lat przekonuje Polskę i Polaków, jaką nieprawdopodobną męczarnią jest codzienne zmaganie z absurdami zrodzonymi na łonie wielkich korporacji. Pracy w molochu jednak nie sposób rzucić, bo jak wygląda alternatywa? Bieganie w znoszonych tenisówkach po gigantycznej hali jednego ze znanych sklepów internetowych? Podawanie frytek? Sortowanie ziaren?
Skoro bestii nie da się pokonać, należy przynajmniej udawać, że łzy spływające po policzkach nie wynikają ze smutku, lecz śmiechu. Czy "Król biurowej klasy średniej" - a więc próba przeniesienia twórczości "Zucha" na papier - potrafi dać czytelnikowi te kilka godzin oddechu i dobrej zabawy?
Do rysunków pana Mazurka nie mam zastrzeżeń. Może nie jest to jeszcze poziom Scotta Adamsa i jego "Dilberta", ale i tak prawie każdy polski pracownik w mig załapie proponowany przez "Zucha" humor. Gorzej wypadają wpisy z bloga, choć to chyba kwestia gustu. Po prostu uważam, iż język i forma stosowane w blogowych postach nie powinny być przenoszone na kartki książki. Co innego raz na tydzień przeczytać taki wpis na ekranie monitora, a co innego mieć przed sobą pozycję złożoną głównie z takich krótkich notatek. Nie, to jednak nie dla mnie.
Nie jestem przekonany, czy za taką cenę warto sięgnąć po "Króla...". Prawie 40 zł. za nieco ponad 200 stron rysunków i pisanego obrzydliwie wielką czcionką tekstu, to jednak przesada... Żeby chociaż jeszcze okładka była twarda, papier lepszej jakości, ale tak...
To może inaczej: gorąco zachęcam do zapoznania z twórczością pana Macieja Mazurka za pośrednictwem jego strony internetowej. Jednak samego "Króla biurowej klasy średniej" można sobie odpuścić. Chyba, że wśród was znajdują się masochiści, którzy prócz dostawania batów w pracy, chcą jeszcze płacić za czytanie o tym, jakie życie szeregowego korpo-szczura jest smutne.
Kimże ja jestem, by oceniać, co też podnieca innych?
To właśnie dla takich ludzi jak ja - wierzących, iż nadają się wyłącznie by użyźniać nimi glebę - tworzy Maciej "Zuch" Mazurek, autor dość znanej serii rysunkowej "Opowieści grafików". Popularny bloger od kilku już lat przekonuje Polskę i Polaków, jaką nieprawdopodobną męczarnią jest codzienne zmaganie z absurdami zrodzonymi na łonie wielkich korporacji. Pracy w molochu jednak nie sposób rzucić, bo jak wygląda alternatywa? Bieganie w znoszonych tenisówkach po gigantycznej hali jednego ze znanych sklepów internetowych? Podawanie frytek? Sortowanie ziaren?
Skoro bestii nie da się pokonać, należy przynajmniej udawać, że łzy spływające po policzkach nie wynikają ze smutku, lecz śmiechu. Czy "Król biurowej klasy średniej" - a więc próba przeniesienia twórczości "Zucha" na papier - potrafi dać czytelnikowi te kilka godzin oddechu i dobrej zabawy?
Do rysunków pana Mazurka nie mam zastrzeżeń. Może nie jest to jeszcze poziom Scotta Adamsa i jego "Dilberta", ale i tak prawie każdy polski pracownik w mig załapie proponowany przez "Zucha" humor. Gorzej wypadają wpisy z bloga, choć to chyba kwestia gustu. Po prostu uważam, iż język i forma stosowane w blogowych postach nie powinny być przenoszone na kartki książki. Co innego raz na tydzień przeczytać taki wpis na ekranie monitora, a co innego mieć przed sobą pozycję złożoną głównie z takich krótkich notatek. Nie, to jednak nie dla mnie.
Nie jestem przekonany, czy za taką cenę warto sięgnąć po "Króla...". Prawie 40 zł. za nieco ponad 200 stron rysunków i pisanego obrzydliwie wielką czcionką tekstu, to jednak przesada... Żeby chociaż jeszcze okładka była twarda, papier lepszej jakości, ale tak...
To może inaczej: gorąco zachęcam do zapoznania z twórczością pana Macieja Mazurka za pośrednictwem jego strony internetowej. Jednak samego "Króla biurowej klasy średniej" można sobie odpuścić. Chyba, że wśród was znajdują się masochiści, którzy prócz dostawania batów w pracy, chcą jeszcze płacić za czytanie o tym, jakie życie szeregowego korpo-szczura jest smutne.
Kimże ja jestem, by oceniać, co też podnieca innych?
Opętani Czytaniem Michał Smyk
Paragon z podróży. Poradnik taniego podróżowania. Wydanie 2
Podróż za jeden uśmiech [Patryk Świątek, Bartek Szaro "Paragon z podróży"]
Ileż to razy na wieść o czyjejś zagranicznej podróży wzdychałam: mnie na to nie stać (przecież nie pójdę za radą Cejrowskiego i nie sprzedam lodówki, żeby jechać w świat!)! Gdy zaczęłam uczestniczyć w podróżniczych festiwalach, uwierzyłam, że da się podróżować z mocno ograniczonym budżetem, jednak to jak takie wyjazdy wyglądają "od kuchni", pozostawało jedynie w sferze moich mglistych domysłów. Wiedziałam o istnieniu tanich lotów, ale jakoś nigdy nie mogłam trafić na dobre ceny, podobnie jak w przypadku popularnego polskiego czerwonego autobusu... Autostop? Odpada! Przecież mnie okradną, zgwałcą, pobiją i wyrzucą w lesie! Z ogromną ilością pytań i rozterek sięgnęłam po Paragon z podróży. Poradnik taniego podróżowania, licząc na to, że Bartek i Patryk rozwieją moje wszelkie wątpliwości dotyczące budżetowych wyjazdów.
Przede wszystkim jak? Autorzy poradnika omawiają nie tylko bodaj najczęściej wybierany przez nich autostop, ale również samolot, kolej, autobus, a także rower i wspólne przejazdy. Podpowiadają jak zakupić bilet i zwracają uwagę na problemy, które mogą się pojawić w związku z dokonanym wyborem (np. w przypadku zmiany terminu wylotu). Ponieważ w podróży trzeba gdzieś spać, kolejny rozdział poświęcony został noclegom: na dziko, w kwaterze prywatnej, hostelu lub u kogoś oferującego swoją kanapę w ramach couchsurfingu. W kwestii wyżywienia Bartek i Patryk podpowiadają gdzie się stołować w krajach biednych i jak przetrwać w krajach bogatych, nie rujnując swojego - zwykle mocno ograniczonego - budżetu. Zwłaszcza w przypadku tej drugiej opcji radzą zabrać solidne zapasy z Polski.
I tu dochodzimy do problematycznej dla wielu osób kwestii pakowania się na wyjazd: co zabrać, a co lepiej zostawić w domu? Mnie osobiście ta kwestia zawsze przerasta, ale na szczęście mam u swego boku swoistego moderatora bagażu, który bezlitośnie ocenia wątpliwą przydatność niektórych z pakowanych przedmiotów. Jeśli nie macie takiego pomocnika, autorzy Paragonu z podróży przygotowali zestawienie, z którego dowiecie się co z pewnością przyda się podczas podróży. A jeśli się okaże, że coś musicie dokupić, pomocne będą rady Bartka i Patryka o wyborze odpowiedniego - i budżetowego - ekwipunku (namiot, śpiwór, obuwie itp.). W tym dziale znalazły się również wskazówki odnośnie szczepień oraz ubezpieczeń.
Najobszerniejszą część książki stanowią tytułowe paragony z podróży, czyli krótkie relacje z wypadów bliższych, europejskich i tych dalszych, międzykontynentalnych, nadesłane na konkurs. W tej części poradnika odwiedzimy m.in. Maltę, Szwajcarię, Gruzję, Indie, Chiny, Burkina Faso, a nawet Wenezuelę, Peru czy Boliwię. Każdy z paragonów zawiera wyszczególnione koszty z podziałem na kategorie (przejazdy, noclegi, wyżywienie itp.) oraz liczne podpowiedzi jak można zminimalizować koszty pobytu bez rezygnacji z przyjemności takich jak np. zwiedzanie, które w niektórych krajach jest bardzo kosztowne.
Po Paragon z podróży warto sięgnąć z kilku powodów. Poradnik jest nie tylko inspiracją do podróżowania, to także dowód na to, że tanie podróżowanie nie jest mitem - kluczem do poznania świata nie jest zasobny portfel lecz pasja. Książka jest również nieocenioną pomocą podczas planowania własnego wyjazdu: wyboru środka transportu czy pakowania się. Sama już zdążyłam skorzystać z rad Bartka i Patryka gdy przygotowywałam się do pierwszego w życiu lotu samolotem i zapewne sięgnę po Paragon z podróży jeszcze niejeden raz. Wam również tę książkę polecam!
Ileż to razy na wieść o czyjejś zagranicznej podróży wzdychałam: mnie na to nie stać (przecież nie pójdę za radą Cejrowskiego i nie sprzedam lodówki, żeby jechać w świat!)! Gdy zaczęłam uczestniczyć w podróżniczych festiwalach, uwierzyłam, że da się podróżować z mocno ograniczonym budżetem, jednak to jak takie wyjazdy wyglądają "od kuchni", pozostawało jedynie w sferze moich mglistych domysłów. Wiedziałam o istnieniu tanich lotów, ale jakoś nigdy nie mogłam trafić na dobre ceny, podobnie jak w przypadku popularnego polskiego czerwonego autobusu... Autostop? Odpada! Przecież mnie okradną, zgwałcą, pobiją i wyrzucą w lesie! Z ogromną ilością pytań i rozterek sięgnęłam po Paragon z podróży. Poradnik taniego podróżowania, licząc na to, że Bartek i Patryk rozwieją moje wszelkie wątpliwości dotyczące budżetowych wyjazdów.
Przede wszystkim jak? Autorzy poradnika omawiają nie tylko bodaj najczęściej wybierany przez nich autostop, ale również samolot, kolej, autobus, a także rower i wspólne przejazdy. Podpowiadają jak zakupić bilet i zwracają uwagę na problemy, które mogą się pojawić w związku z dokonanym wyborem (np. w przypadku zmiany terminu wylotu). Ponieważ w podróży trzeba gdzieś spać, kolejny rozdział poświęcony został noclegom: na dziko, w kwaterze prywatnej, hostelu lub u kogoś oferującego swoją kanapę w ramach couchsurfingu. W kwestii wyżywienia Bartek i Patryk podpowiadają gdzie się stołować w krajach biednych i jak przetrwać w krajach bogatych, nie rujnując swojego - zwykle mocno ograniczonego - budżetu. Zwłaszcza w przypadku tej drugiej opcji radzą zabrać solidne zapasy z Polski.
I tu dochodzimy do problematycznej dla wielu osób kwestii pakowania się na wyjazd: co zabrać, a co lepiej zostawić w domu? Mnie osobiście ta kwestia zawsze przerasta, ale na szczęście mam u swego boku swoistego moderatora bagażu, który bezlitośnie ocenia wątpliwą przydatność niektórych z pakowanych przedmiotów. Jeśli nie macie takiego pomocnika, autorzy Paragonu z podróży przygotowali zestawienie, z którego dowiecie się co z pewnością przyda się podczas podróży. A jeśli się okaże, że coś musicie dokupić, pomocne będą rady Bartka i Patryka o wyborze odpowiedniego - i budżetowego - ekwipunku (namiot, śpiwór, obuwie itp.). W tym dziale znalazły się również wskazówki odnośnie szczepień oraz ubezpieczeń.
Najobszerniejszą część książki stanowią tytułowe paragony z podróży, czyli krótkie relacje z wypadów bliższych, europejskich i tych dalszych, międzykontynentalnych, nadesłane na konkurs. W tej części poradnika odwiedzimy m.in. Maltę, Szwajcarię, Gruzję, Indie, Chiny, Burkina Faso, a nawet Wenezuelę, Peru czy Boliwię. Każdy z paragonów zawiera wyszczególnione koszty z podziałem na kategorie (przejazdy, noclegi, wyżywienie itp.) oraz liczne podpowiedzi jak można zminimalizować koszty pobytu bez rezygnacji z przyjemności takich jak np. zwiedzanie, które w niektórych krajach jest bardzo kosztowne.
Po Paragon z podróży warto sięgnąć z kilku powodów. Poradnik jest nie tylko inspiracją do podróżowania, to także dowód na to, że tanie podróżowanie nie jest mitem - kluczem do poznania świata nie jest zasobny portfel lecz pasja. Książka jest również nieocenioną pomocą podczas planowania własnego wyjazdu: wyboru środka transportu czy pakowania się. Sama już zdążyłam skorzystać z rad Bartka i Patryka gdy przygotowywałam się do pierwszego w życiu lotu samolotem i zapewne sięgnę po Paragon z podróży jeszcze niejeden raz. Wam również tę książkę polecam!
poczytajka.blogspot.com Poczytajka
Praktyczna improwizacja. Jak techniki improwizacji mogą usprawnić każdy aspekt Twojego życia
Podtytuł tej książki to „Jak techniki improwizacji mogą usprawnić każdy aspekt Twojego życia.” Czy improwizacja może faktycznie może wpływać na nasze życie?
Czym jest improwizacja?
Improwizacja to według Wikipedii to forma teatru, gdzie aktorzy grają spektakl spontanicznie, bez scenariusza. Inną nazwą jest impro lub improv. Jest też improwizacja muzyczna i literacka.
Książka Michała i Artura koncentruje się na improwizacji scenicznej, dlatego pozostałe formy pominę, choć czasami autorzy odnoszą się do improwizacji muzycznej, najczęściej jako metafory. Autorzy przekazują nam, że improwizacja może być przydatna nie tylko na scenie.
Wyobraź sobie, że przychodzisz na prezentację. Wiesz jaki jest jej temat, ale nie masz nic przygotowane. Być może szef Ci kazał zrobić prezentację dla ważnych klientów w zastępstwie innego pracownika. Czy czujesz jak rośnie Ci tętno? Ręce robią się wilgotne? Dzięki znajomości technik improwizacji możesz tego dokonać! Tak wygląda rzeczywistość sceniczna improwizatorów, którzy stają przed publicznością – proszą o jedno słowo i dostają np. szkoła. Już wiedzą, że przez najbliższe pół godziny akcja będzie się toczyć w i wokół szkoły.
Przydatność improwizacji
Improwizacja może przydać się w biznesie, sprzedaży, relacjach partnerskich, na studiach, czy w wychowaniu dzieci. Właściwie w każdym obszarze Twojego życia. Warto wspomnieć o możliwości wykorzystania improwizacji w szkoleniach, a właściwie w całym procesie nauczania. Wyobraź sobie lekcję polskiego, gdzie uczniowie prezentują „wypracowania” w postaci improwizacji. O ileż ciekawsza byłaby wtedy szkoła?
Według autorów improwizacja może pomóc w:
– rozwinięciu umiejętności słuchania i obserwacji,- większą pewność siebie w nieznanych, nowych sytuacjach,
– rozwinięciu umiejętności podejmowania szybkich decyzji,
– zmniejszeniu strachu przed porażką,
– wzmocnieniu uważności,
– zwiększeniu komfortu w sytuacjach towarzyskich.
Zainteresowany?
Dodam jeszcze jeden cytat: „Cokolwiek się wydarzy, jakoś sobie z tym poradzę”. Nie chodzi tu o butne przeświadczenie typu: „Jestem taki niesamowity, że nic mnie nie ruszy”, ale raczej o spokojną, pewną świadomość, o podejście o treści: „Choć może być trudno, znajdę jakiś sposób, dostosuję się do sytuacji i będę w stanie coś zrobić”.
Jako life coach chcę mieć takie podejście do tego czym się zajmuję!
Improwizacja w praktyce
Po przeczytaniu tej książki przychylam się do zdania autorów, że improwizacja może być przydatna na co dzień. Jak zatem nauczyć się improwizacji, a potem jej używać.
Jeżeli czytałeś moją recenzję innej książki Artura Króla „Pewność siebie” to pewnie już wiesz, że ten autor w swoich książkach zwykle proponuje dużo ćwiczeń. Nie inaczej jest i tym razem. Nauczenie się improwizacji wymaga sporej ilości ćwiczeń. Niektóre są specyficzne i mogą się wydawać bardzo daleko od praktyki. Przykładem niech będzie ćwiczenie, które ma tytuł: Gra w nazwy. Polega ona wskazywaniu jakiegoś przedmiotu i nazywanie go inaczej. Na przykład wskazujesz na stół i mówisz: żelazko. Potem pokazujesz na żyrandol i mówisz: tramwaj. I tak dalej, w jak największym tempie. Błędy, które możesz popełnić w tej grze polegają na używaniu np. jednej kategorii na nazywane przedmioty (np. środki transportu – rower, samochód, pociąg…), korzystanie z nazwy przedmiotu, który przed chwilą nazwałeś lub używanie tylko nazw przedmiotów z jednego pomieszczenia (np. Twojego pokoju). Ta gra dotyczy zwiększenia Twojej uważności. Co ciekawe tej gry użyłem jako ćwiczenia z moim kursie szczęścia. Doskonale tam pasuje :).
Ćwicząc masz szansę nauczyć się improwizacji i stosować ją na co dzień.
Improwizacja i life coaching
Dla mnie było bardzo ciekawe, jak life coach może wykorzystywać improwizację. Bo przecież sesja z klientem to improwizacja! Tak, ustalam z klientem cel life coachingu, ale i tak sesja jest improwizacją. Nauczenie się jak improwizacja może mi pomóc w pracy z klientem – bezcenne.
To co life coach musi, to opanować to gry statusowe, o których już pisałem przy okazji poprzedniej recenzji: Pewność siebie.
Czym są „gry statusowe”? To hierarchiczne relacje, jakie zachodzą między ludźmi w procesie komunikacji. Wprawdzie nasza kultura promuje podejście, które mówi, iż wszyscy jesteśmy równi, ale dobrze wiemy, że tak nie jest. Zwykle dobrze wiemy, kto ma wyższy status, a kto niższy.
Jako life coach muszę świadomie używać gier statusowych. Mój status nie może być zbyt niski, ani zbyt wysoki. Musi być dostosowany do klienta i jego oczekiwań. Podobnie jest w czasie szkoleń. W trakcie jednego ze szkoleń zastosowałem zbyt niski status i niestety to była porażka.
Gry statusowe są obecne w całym naszym życiu! Dlatego warto je poznać i nauczyć się je stosować świadomie. Tylko ta część tej książki jest warta pieniędzy, jakie za nią zapłacisz!
Jako life coach polecam tę książkę każdemu. Gdyby moi klienci stosowali w życiu opisane w tej książce zasady improwizacji to (prawdopodobnie) większość z nich nie korzystałaby z moich usług ;). Tutaj możesz przeczytaj jej fragment.
Twój coach
Jacek
PS. Czy szczęścia można się nauczyć?
Czym jest improwizacja?
Improwizacja to według Wikipedii to forma teatru, gdzie aktorzy grają spektakl spontanicznie, bez scenariusza. Inną nazwą jest impro lub improv. Jest też improwizacja muzyczna i literacka.
Książka Michała i Artura koncentruje się na improwizacji scenicznej, dlatego pozostałe formy pominę, choć czasami autorzy odnoszą się do improwizacji muzycznej, najczęściej jako metafory. Autorzy przekazują nam, że improwizacja może być przydatna nie tylko na scenie.
Wyobraź sobie, że przychodzisz na prezentację. Wiesz jaki jest jej temat, ale nie masz nic przygotowane. Być może szef Ci kazał zrobić prezentację dla ważnych klientów w zastępstwie innego pracownika. Czy czujesz jak rośnie Ci tętno? Ręce robią się wilgotne? Dzięki znajomości technik improwizacji możesz tego dokonać! Tak wygląda rzeczywistość sceniczna improwizatorów, którzy stają przed publicznością – proszą o jedno słowo i dostają np. szkoła. Już wiedzą, że przez najbliższe pół godziny akcja będzie się toczyć w i wokół szkoły.
Przydatność improwizacji
Improwizacja może przydać się w biznesie, sprzedaży, relacjach partnerskich, na studiach, czy w wychowaniu dzieci. Właściwie w każdym obszarze Twojego życia. Warto wspomnieć o możliwości wykorzystania improwizacji w szkoleniach, a właściwie w całym procesie nauczania. Wyobraź sobie lekcję polskiego, gdzie uczniowie prezentują „wypracowania” w postaci improwizacji. O ileż ciekawsza byłaby wtedy szkoła?
Według autorów improwizacja może pomóc w:
– rozwinięciu umiejętności słuchania i obserwacji,- większą pewność siebie w nieznanych, nowych sytuacjach,
– rozwinięciu umiejętności podejmowania szybkich decyzji,
– zmniejszeniu strachu przed porażką,
– wzmocnieniu uważności,
– zwiększeniu komfortu w sytuacjach towarzyskich.
Zainteresowany?
Dodam jeszcze jeden cytat: „Cokolwiek się wydarzy, jakoś sobie z tym poradzę”. Nie chodzi tu o butne przeświadczenie typu: „Jestem taki niesamowity, że nic mnie nie ruszy”, ale raczej o spokojną, pewną świadomość, o podejście o treści: „Choć może być trudno, znajdę jakiś sposób, dostosuję się do sytuacji i będę w stanie coś zrobić”.
Jako life coach chcę mieć takie podejście do tego czym się zajmuję!
Improwizacja w praktyce
Po przeczytaniu tej książki przychylam się do zdania autorów, że improwizacja może być przydatna na co dzień. Jak zatem nauczyć się improwizacji, a potem jej używać.
Jeżeli czytałeś moją recenzję innej książki Artura Króla „Pewność siebie” to pewnie już wiesz, że ten autor w swoich książkach zwykle proponuje dużo ćwiczeń. Nie inaczej jest i tym razem. Nauczenie się improwizacji wymaga sporej ilości ćwiczeń. Niektóre są specyficzne i mogą się wydawać bardzo daleko od praktyki. Przykładem niech będzie ćwiczenie, które ma tytuł: Gra w nazwy. Polega ona wskazywaniu jakiegoś przedmiotu i nazywanie go inaczej. Na przykład wskazujesz na stół i mówisz: żelazko. Potem pokazujesz na żyrandol i mówisz: tramwaj. I tak dalej, w jak największym tempie. Błędy, które możesz popełnić w tej grze polegają na używaniu np. jednej kategorii na nazywane przedmioty (np. środki transportu – rower, samochód, pociąg…), korzystanie z nazwy przedmiotu, który przed chwilą nazwałeś lub używanie tylko nazw przedmiotów z jednego pomieszczenia (np. Twojego pokoju). Ta gra dotyczy zwiększenia Twojej uważności. Co ciekawe tej gry użyłem jako ćwiczenia z moim kursie szczęścia. Doskonale tam pasuje :).
Ćwicząc masz szansę nauczyć się improwizacji i stosować ją na co dzień.
Improwizacja i life coaching
Dla mnie było bardzo ciekawe, jak life coach może wykorzystywać improwizację. Bo przecież sesja z klientem to improwizacja! Tak, ustalam z klientem cel life coachingu, ale i tak sesja jest improwizacją. Nauczenie się jak improwizacja może mi pomóc w pracy z klientem – bezcenne.
To co life coach musi, to opanować to gry statusowe, o których już pisałem przy okazji poprzedniej recenzji: Pewność siebie.
Czym są „gry statusowe”? To hierarchiczne relacje, jakie zachodzą między ludźmi w procesie komunikacji. Wprawdzie nasza kultura promuje podejście, które mówi, iż wszyscy jesteśmy równi, ale dobrze wiemy, że tak nie jest. Zwykle dobrze wiemy, kto ma wyższy status, a kto niższy.
Jako life coach muszę świadomie używać gier statusowych. Mój status nie może być zbyt niski, ani zbyt wysoki. Musi być dostosowany do klienta i jego oczekiwań. Podobnie jest w czasie szkoleń. W trakcie jednego ze szkoleń zastosowałem zbyt niski status i niestety to była porażka.
Gry statusowe są obecne w całym naszym życiu! Dlatego warto je poznać i nauczyć się je stosować świadomie. Tylko ta część tej książki jest warta pieniędzy, jakie za nią zapłacisz!
Jako life coach polecam tę książkę każdemu. Gdyby moi klienci stosowali w życiu opisane w tej książce zasady improwizacji to (prawdopodobnie) większość z nich nie korzystałaby z moich usług ;). Tutaj możesz przeczytaj jej fragment.
Twój coach
Jacek
PS. Czy szczęścia można się nauczyć?
twojecele.eu Jacek Branas
Fundamenty kariery. Strategiczne poszukiwanie i zdobywanie pracy
Patrząc na dzieje ludzkości, łatwo zauważyć naszą, ludzką tendencję, do powrotu do korzeni. Dzieje się tak wtedy, kiedy fundamenty jakiejś sfery bytu zaczynają się trząść, idee tracą na znaczeniu, a wartości ograniczają się li tylko do pustych deklaracji. Zjawisko powrotu do podstaw i budowania na tej bazie nowych koncepcji towarzyszy dziejom chyba wszystkich możliwych typów organizacji. Dla przykładu Reguła zakonna św. Benedykta powstała w VI wieku. Kiedy mnisi zaczęli odchodzić od jej stosowania, pojawiła się reforma kluniacka. Gdy i jej duch się wypalił, powstał zakon Cystersów, którego fundament stanowił powrót do Reguły św. Benedykta z Nursji w jej pierwotnej postaci.
Znamienne jest, że w roku, w którym wprowadzono nowelizację Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która powołała do istnienia funkcję doradcy klienta, zatrzymując jednocześnie rozwój poradnictwa zawodowego w wielu urzędach pracy, pojawiła się książka nawiązująca wprost do fundamentów doradztwa kariery – do zawodoznawstwa.
Znany dobrze czytelnikom naszego kwartalnika psycholog, trener i doradca zawodowy związany z Wyższą Szkołą Europejską im. Ks. Józefa Tischnera Wacław Kisiel – Dorohinicki, wydał w tym roku swoją kolejną książkę, poświęconą strategiom poruszania się po rynku pracy. Należy podkreślić, jej praktyczny aspekt. Odbiorcami „Fundamentów kariery” mogą być bowiem nie tylko specjaliści ds. rynku pracy (doradcy, coachowie, pracownicy urzędów pracy, czy biur karier). Ze względu na ilość zadań i kwestionariuszy do autoanalizy, może ona okazać się również skutecznym narzędziem w rękach tych, którzy samodzielnie chcą się rozwijać i skutecznie poruszać po ścieżkach kariery.
Autor m.in. wymienił oraz pokazał blaski i cienie strategii poruszania się po rynku pracy. W jednym miejscu omówione zostały:
Jak już wspomnieliśmy czytelnicy „Fundamentów kariery” znajdą w tej książce nie tylko ogrom wiedzy teoretycznej i ogólnych koncepcji, ale i szereg – autorskich – ćwiczeń, do wykorzystania zarówno w procesie samodoskonalenia, jak i w ramach pracy z klientem indywidualnym, lub w realizacji szkoleń i porad grupowych.
Gdybyśmy chcieli podsumować zawartość tej książki jednym zdaniem, to idealnie oddaje je fragment tytułu jednego z rozdziałów: „przede wszystkim efektywność”. Polecamy zatem lekturę tym wszystkim, którzy chcą działać skutecznie i „czerpać zadowolenie z realizowanych zadań”.
Doradca Zawodowy
Kwartalnik
4 (29) 2014
str 48
Wydawca: NeoKariera
Warszawa
www.neokariera.pl
Znamienne jest, że w roku, w którym wprowadzono nowelizację Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która powołała do istnienia funkcję doradcy klienta, zatrzymując jednocześnie rozwój poradnictwa zawodowego w wielu urzędach pracy, pojawiła się książka nawiązująca wprost do fundamentów doradztwa kariery – do zawodoznawstwa.
Znany dobrze czytelnikom naszego kwartalnika psycholog, trener i doradca zawodowy związany z Wyższą Szkołą Europejską im. Ks. Józefa Tischnera Wacław Kisiel – Dorohinicki, wydał w tym roku swoją kolejną książkę, poświęconą strategiom poruszania się po rynku pracy. Należy podkreślić, jej praktyczny aspekt. Odbiorcami „Fundamentów kariery” mogą być bowiem nie tylko specjaliści ds. rynku pracy (doradcy, coachowie, pracownicy urzędów pracy, czy biur karier). Ze względu na ilość zadań i kwestionariuszy do autoanalizy, może ona okazać się również skutecznym narzędziem w rękach tych, którzy samodzielnie chcą się rozwijać i skutecznie poruszać po ścieżkach kariery.
Autor m.in. wymienił oraz pokazał blaski i cienie strategii poruszania się po rynku pracy. W jednym miejscu omówione zostały:
- Strategia płacy minimalnej
- Strategia wysokiego C
- Strategia dobrego pierwszego wrażenia
- Strategia każdej pracy
- Strategia poszerzania oferowanych usług
- Strategia wąskiej specjalizacji
- Strategia bycia krok przed
- Strategia budowania relacji
- Strategia wykorzystywania znajomości własnego zawodu (zwana również „koncepcją jajka sadzonego”; znana czytelnikom naszego kwartalnika, z artykułów, które ukazały się w 2 i 3 numerze z 2014 roku)
Jak już wspomnieliśmy czytelnicy „Fundamentów kariery” znajdą w tej książce nie tylko ogrom wiedzy teoretycznej i ogólnych koncepcji, ale i szereg – autorskich – ćwiczeń, do wykorzystania zarówno w procesie samodoskonalenia, jak i w ramach pracy z klientem indywidualnym, lub w realizacji szkoleń i porad grupowych.
Gdybyśmy chcieli podsumować zawartość tej książki jednym zdaniem, to idealnie oddaje je fragment tytułu jednego z rozdziałów: „przede wszystkim efektywność”. Polecamy zatem lekturę tym wszystkim, którzy chcą działać skutecznie i „czerpać zadowolenie z realizowanych zadań”.
Doradca Zawodowy
Kwartalnik
4 (29) 2014
str 48
Wydawca: NeoKariera
Warszawa
www.neokariera.pl
NeoKariera Doradca Zawodowy, 4 (29) 2014, s. 48