Recenzje
Paragon z podróży. Poradnik taniego podróżowania. Wydanie 2
Ile to razy marzyliśmy o wspaniałych przygodach, wielkich podróżach i spełnieniu pragnień odwiedzania egzotycznych miejsc. Zawsze na drodze stawały przeszkody, które tak naprawdę są tylko wytworem naszej bujnej wyobraźni. Okazuje się, że wystarczy zrobić tylko pierwszy krok.
Tydzień w Maroku za 300 złotych, kilka dni w Liverpoolu za 400, trzy tygodnie w Finlandii za 800 złotych. Miesiąc wakacji w Gruzji 1000 zł, a dwa miesiące w Indiach i Nepalu 4000 zł, trzy tygodnie w Chinach za 5500 zł. W tych kwotach wyżywienie, przeloty, przejazdy, zakwaterowanie, zwiedzanie i pozostałe wydatki. Wisienkę na torcie stanowi to, że to zaledwie kilka przykładów z bardzo bogatej kolekcji opisanych przygód w książce.
Patryk Świątek wraz Bartkiem Szaro są podróżnikami, którzy uwielbiają poznawanie nowych ludzi i odkrywanie niesamowitych miejsc. Swoimi doświadczeniami dzielą się na łamach drugiego już wydania książki. Do jej powstania zainspirowały ich uwagi czytelników bloga o podróżach, którego wspólnie prowadzą. Na łamach bloga opisują swoje przygody, ale także krok po kroku doradzają, jak spędzić wyjątkowe wakacje za niewielkie pieniądze, czerpiąc radość i satysfakcję z przygody, jaką jest podróżowanie bez narażania się na niepotrzebny stres.
Tym razem wzbogacili wydanie o tzw. Paragon z podróży. Autorami paragonów są czytelnicy, którzy wzięli udział w edycji Konkursu na Najlepszy „Paragon z Podróży”. Co ciekawe, te paragony można potraktować jako gotowy przepis na wyprawę lub inspirację do niej.
W książce znajdziemy odpowiedzi na pytania związane z naszymi obawami, czyli nie znam języka, nie mam czasu, nie mam z kim, jestem za stary, czy podstawowe – nie mam pieniędzy. Autorzy dokładnie i ze znawstwem opisują podróże w wybrane miejsce, cenę, bezpieczeństwo, lokalne warunki, możliwości podróżowania samolotem, pociągiem, czy autostopem i zwiedzania szczególnych miejsc.
Opisują także to, co powinien zawierać ekwipunek i na jakie wygody-niewygody podróży powinniśmy się nastawić, co zestawiają w bardzo poręcznej tabelce. Odtwarzają ze szczegółami zawartość apteczki, ze znawstwem pisząc o najpotrzebniejszych przedmiotach do utrzymania higieny, które możemy zabrać do podręcznej kosmetyczki. I doradzają, w jaki sposób przewozić ze sobą pieniądze, aby nie narażać się zbytnio na ich utratę.
Są nawet informacje o tym, jakich gestów nie należy używać w danych krajach, bo znaczą one zupełnie coś innego niż w Polsce. Co ciekawe, podróżnicy nie ograniczają się w opisach tylko do samych superlatyw. Mówią o trudach, niewygodach, przeciwnościach, zmęczeniu, a nawet i o tym, że chwila nieuwagi czasem wystarczy, aby stracić swój ekwipunek.
Poradnik wydaje się bardzo ciekawy. Zajmująco się go czyta, bo z każdej karty przebija pasja i zamiłowanie autorów do tego typu atrakcji. Czasem aż trudno uwierzyć, że takie fantastyczne przygody są w zasięgu ręki wtedy, gdy zdecydujemy się nie korzystać z pośredników, biur podróży etc. i ruszyć po przygodę z niewielkimi zasobami finansowymi. Dodatkowo książka wzbogacona jest ogromną ilością zdjęć z wypraw, co dodatkowo podnosi jej walory i pozwala nieomal fizycznie odczuć opisywaną przygodę.
Żeby tego wszystkiego doświadczyć, nie trzeba żadnych dużych nakładów finansowych, planów z wyprzedzeniem półrocznym i całej tej otoczki związanej z wyjazdem. Potrzebna jest tylko jedna, jedyna rzecz, o której piszą autorzy – pierwszy krok.
Tydzień w Maroku za 300 złotych, kilka dni w Liverpoolu za 400, trzy tygodnie w Finlandii za 800 złotych. Miesiąc wakacji w Gruzji 1000 zł, a dwa miesiące w Indiach i Nepalu 4000 zł, trzy tygodnie w Chinach za 5500 zł. W tych kwotach wyżywienie, przeloty, przejazdy, zakwaterowanie, zwiedzanie i pozostałe wydatki. Wisienkę na torcie stanowi to, że to zaledwie kilka przykładów z bardzo bogatej kolekcji opisanych przygód w książce.
Patryk Świątek wraz Bartkiem Szaro są podróżnikami, którzy uwielbiają poznawanie nowych ludzi i odkrywanie niesamowitych miejsc. Swoimi doświadczeniami dzielą się na łamach drugiego już wydania książki. Do jej powstania zainspirowały ich uwagi czytelników bloga o podróżach, którego wspólnie prowadzą. Na łamach bloga opisują swoje przygody, ale także krok po kroku doradzają, jak spędzić wyjątkowe wakacje za niewielkie pieniądze, czerpiąc radość i satysfakcję z przygody, jaką jest podróżowanie bez narażania się na niepotrzebny stres.
Tym razem wzbogacili wydanie o tzw. Paragon z podróży. Autorami paragonów są czytelnicy, którzy wzięli udział w edycji Konkursu na Najlepszy „Paragon z Podróży”. Co ciekawe, te paragony można potraktować jako gotowy przepis na wyprawę lub inspirację do niej.
W książce znajdziemy odpowiedzi na pytania związane z naszymi obawami, czyli nie znam języka, nie mam czasu, nie mam z kim, jestem za stary, czy podstawowe – nie mam pieniędzy. Autorzy dokładnie i ze znawstwem opisują podróże w wybrane miejsce, cenę, bezpieczeństwo, lokalne warunki, możliwości podróżowania samolotem, pociągiem, czy autostopem i zwiedzania szczególnych miejsc.
Opisują także to, co powinien zawierać ekwipunek i na jakie wygody-niewygody podróży powinniśmy się nastawić, co zestawiają w bardzo poręcznej tabelce. Odtwarzają ze szczegółami zawartość apteczki, ze znawstwem pisząc o najpotrzebniejszych przedmiotach do utrzymania higieny, które możemy zabrać do podręcznej kosmetyczki. I doradzają, w jaki sposób przewozić ze sobą pieniądze, aby nie narażać się zbytnio na ich utratę.
Są nawet informacje o tym, jakich gestów nie należy używać w danych krajach, bo znaczą one zupełnie coś innego niż w Polsce. Co ciekawe, podróżnicy nie ograniczają się w opisach tylko do samych superlatyw. Mówią o trudach, niewygodach, przeciwnościach, zmęczeniu, a nawet i o tym, że chwila nieuwagi czasem wystarczy, aby stracić swój ekwipunek.
Poradnik wydaje się bardzo ciekawy. Zajmująco się go czyta, bo z każdej karty przebija pasja i zamiłowanie autorów do tego typu atrakcji. Czasem aż trudno uwierzyć, że takie fantastyczne przygody są w zasięgu ręki wtedy, gdy zdecydujemy się nie korzystać z pośredników, biur podróży etc. i ruszyć po przygodę z niewielkimi zasobami finansowymi. Dodatkowo książka wzbogacona jest ogromną ilością zdjęć z wypraw, co dodatkowo podnosi jej walory i pozwala nieomal fizycznie odczuć opisywaną przygodę.
Żeby tego wszystkiego doświadczyć, nie trzeba żadnych dużych nakładów finansowych, planów z wyprzedzeniem półrocznym i całej tej otoczki związanej z wyjazdem. Potrzebna jest tylko jedna, jedyna rzecz, o której piszą autorzy – pierwszy krok.
Interia360.pl Marek Bachorski-Rudnicki
Powidoki. Wydanie 1
Piotr Strzeżysz odbył swą pierwszą wycieczkę rowerową mając naście lat. Nie powstrzymał go nawet fakt, że musiał znaleźć kogoś kto mu ten jednoślad pożyczy. Od tamtej pory podróżnik odwiedził kilkadziesiąt krajów, napisał kilka książek. Zawsze zabiera w podróż ze sobą rower. Powyższa publikacja to jakby wycinki ze wspomnień. Z podróży przez życie, która będzie trwać aż pewnego dnia się zakończy na zawsze. Autor wybrał tylko niektóre z historii, którymi zdecydował się z nami podzielić. Dlaczego właśnie te? Na to pytanie tylko on zna odpowiedz. My możemy tylko się domyślać. Może to właśnie te skrawki najbardziej wryły się w jego pamięć. Może to właśnie te wydarzenia miały największy wpływ na jego życie. A może to właśnie one oddają najlepiej sens tego co pragnął nam tu przekazać...
Krótkie rozdziały przedstawiają jego doświadczenia związane z podróżami zagranicznymi do 6 krajów. Wraz z nim lepiej poznajemy przyrodę, mieszkańców i kulturę Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Islandii, Indii, Kanady i USA. Najbardziej zaciekawiły mnie fragmenty dotyczące legend Islandii. Poznałam także "dziwne" zasady obowiązujące w środkach transportu publicznego w Indiach. Wspomnienia związane z jego pracą wolontariacką w ośrodku dla osób niepełnosprawnych bardzo mnie poruszyły. Optymizmem nastraja fakt, że nasz bohater spotykał na każdym kroku ludzi pomocnych i bardzo życzliwych. Niestety i jemu nie udało się uniknąć zetknięcia się z osobami, które liczą tylko na naiwność innych. Nawet go okradziono. Odnalazłam tu również jego dość obszerne wspomnienia z lat dziecięcych, gdy przy życiu trzymały go marzenia o dalekich wyprawach.
Autor tylko mimochodem wspomina o swym nieodzownym przyjacielu - "rowerze". Nie raz spotykają go w trakcie podróży niecodzienne perypetie z nim związane. Jednak ani razu nie żałuje swego wyboru. Nie jest w stanie wyobrazić sobie innego życia. Coś go ciągle popycha naprzód. Nie pozwala usiedzieć w jednym miejscu. Wielokrotnie próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego podróżuje, jednak na razie nie może znaleźć wytłumaczenia. Nie wie czy kiedykolwiek będzie wiedział. Tymczasem ciągle się przemieszczając kolekcjonuje fragmenty historii innych ludzi. Pozostawiając w tych różnych miejscach kawałek swojej. Niestety mijający czas wszystko zamazuje i po wielu latach z trudem próbuje przypomnieć sobie tamte chwile. Często nie może.
Książka jest zaskakująca. Myślałam, że będzie to tylko składanka relacji z wielu wypraw rowerowych. Że treść będzie zdominowana opisami drogi czy też licznymi wskazówkami dla fanów jednośladów. Bardzo się zdziwiłam. Pozytywnie. Lektura wciąga. Czyta się ją na jednym wdechu. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor poruszył tu także trudniejszą tematykę. Przemijania. Jednak zrobił to jakby między słowami. Z licznych rozmów ze spotkanymi ludźmi wypływa ważny wniosek dla każdego z nas - "Najpiękniejsze podróże nigdy się nie kończą"..
Krótkie rozdziały przedstawiają jego doświadczenia związane z podróżami zagranicznymi do 6 krajów. Wraz z nim lepiej poznajemy przyrodę, mieszkańców i kulturę Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Islandii, Indii, Kanady i USA. Najbardziej zaciekawiły mnie fragmenty dotyczące legend Islandii. Poznałam także "dziwne" zasady obowiązujące w środkach transportu publicznego w Indiach. Wspomnienia związane z jego pracą wolontariacką w ośrodku dla osób niepełnosprawnych bardzo mnie poruszyły. Optymizmem nastraja fakt, że nasz bohater spotykał na każdym kroku ludzi pomocnych i bardzo życzliwych. Niestety i jemu nie udało się uniknąć zetknięcia się z osobami, które liczą tylko na naiwność innych. Nawet go okradziono. Odnalazłam tu również jego dość obszerne wspomnienia z lat dziecięcych, gdy przy życiu trzymały go marzenia o dalekich wyprawach.
Autor tylko mimochodem wspomina o swym nieodzownym przyjacielu - "rowerze". Nie raz spotykają go w trakcie podróży niecodzienne perypetie z nim związane. Jednak ani razu nie żałuje swego wyboru. Nie jest w stanie wyobrazić sobie innego życia. Coś go ciągle popycha naprzód. Nie pozwala usiedzieć w jednym miejscu. Wielokrotnie próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego podróżuje, jednak na razie nie może znaleźć wytłumaczenia. Nie wie czy kiedykolwiek będzie wiedział. Tymczasem ciągle się przemieszczając kolekcjonuje fragmenty historii innych ludzi. Pozostawiając w tych różnych miejscach kawałek swojej. Niestety mijający czas wszystko zamazuje i po wielu latach z trudem próbuje przypomnieć sobie tamte chwile. Często nie może.
Książka jest zaskakująca. Myślałam, że będzie to tylko składanka relacji z wielu wypraw rowerowych. Że treść będzie zdominowana opisami drogi czy też licznymi wskazówkami dla fanów jednośladów. Bardzo się zdziwiłam. Pozytywnie. Lektura wciąga. Czyta się ją na jednym wdechu. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor poruszył tu także trudniejszą tematykę. Przemijania. Jednak zrobił to jakby między słowami. Z licznych rozmów ze spotkanymi ludźmi wypływa ważny wniosek dla każdego z nas - "Najpiękniejsze podróże nigdy się nie kończą"..
hugekultura.blogspot.com 2015-02-15
Success and Change
Rozwój umiejętności miękkich w ostatnim czasie staje się coraz bardziej powszechny. Kompetencje miękkie to te, które dotyczą umiejętności społecznych. Koncentrują się przede wszystkim na motywowaniu do działania i zarządzaniu własną osobą. Zaliczamy do nich np. kreatywność, zarządzanie czasem, asertywność. Okazuje się, że nad tymi umiejętnościami można skutecznie pracować. To nie jest kwestia charakteru. Systematyczna praca nad sobą to proces bardziej złożony niż nauka jakiejkolwiek „umiejętności twardej”. Jak grzyby po deszczu namnażają się szkolenia i publikacje dotyczące rozwoju osobistego. KsiążkaSuccess and Change to kolejna pozycja z tej dziedziny, która wpadła w moje ręce.
Mateusz Grzesiak, autor książki Success and Change to osoba znana w środowisku coachingu oraz technik rozwoju osobistego. Jest międzynarodowym trenerem i nauczycielem, opanował siedem języków i napisał kilka książek dotyczących m.in. psychologii sukcesu. Autor produkuje również filmy o tematyce rozwoju osobistego (kanał na YouTube:https://www.youtube.com/user/grzesiakm).
Książka Success and Change dość ciekawie wprowadza czytelnika w temat, co tak naprawdę stanowi sukces. Jak się okazuje, prowadzą do niego określone schematy. Gdy ktoś pozna do nich klucz, będzie mógł w pełni świadomie zmierzać do celu. Autor podkreśla jak wielką wagę w odnoszeniu sukcesu stanowi psychologia. Jej nieznajomość sprawia, że często nieświadomie uciekamy od tego, czego tak naprawdę byśmy chcieli doświadczyć. Już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się jak rozpoznać sukces i jakie elementy nas do niego zbliżają. Ważne jest to, że przekaz książki zbudowany jest w prosty sposób, co sprawia, że książka jest przyjazna czytelnikowi, który do tej pory mógł nie mieć zbyt wiele wspólnego z psychologią. Autor podaje przykłady z życia codziennego i przekłada je następnie na procesy związane z psychologią sukcesu.
Gdy już wiemy o co chodzi w sukcesie i dlaczego nie osiągamy go, pora przejść do głębszych rozważań. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zastanowić się porządnie nad własnym ego. Książka jest okazją do poznania samego siebie w sposób świadomy. Warto poznać jak skomponowana jest nasza osobowość, a z książką Success and Change dokonujemy wręcz „osobowościowego rachunku sumienia”. Nikt nie jest idealny, każdy może zagubić się wśród licznych ról, które przyszło mu odgrywać w życiu. Autor przybliża czytelnikowi niektóre z nich ale przede wszystkim podkreśla, że każdy musi osobiście wykreować swoje role, ich cechy i zachowania. Wszystko po to, aby mógł żyć zgodnie z sobą. Tylko wtedy zadziała „ten system”. Warto więc zbudować siebie na nowo.
„Jednym z najprostszych pytań, a jednocześnie takim, które zadawane jest wyjątkowo rzadko, jest pytanie: „Po co żyjesz?”. Zwróć uwagę, jak rzadko ludzie zadają sobie samym to pytanie. I nic dziwnego, bo od dziecka uczy się nas, jak odgrywać społeczne role, a nie indywidualnej kreacji.”
Nasze życie składa się z wielu chwil, chwil dobrych i tych trochę gorszych. Możemy w nim dostrzec momenty, kiedy coś nam się udawało jak i trudniejsze etapy, kiedy było nam dane ponieść porażkę. Droga do sukcesu wiedzie przez wnikliwą obserwację swoich doświadczeń. Możliwe jest, by pomóc samemu sobie w osiąganiu sukcesu. Autor podpowiada w jaki sposób powinniśmy prześledzić swoje życie, by namnażać momenty uwieńczone sukcesem. Prawdopodobnie część tego modelu już w nas siedzi. Ważne jest, by odkryć w sobie schemat kierujący wprost do tych najlepszych chwil.
Aby spełnić nasze marzenia musimy wiedzieć, kim należy się stać by te cele osiągnąć. Musimy również być świadomi, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, a osiągając cel będziemy musieli zmierzyć się również z „ciemną stroną”. Autor wskazuje w jaki sposób przygotować swoją osobowość do zmierzenia się z konsekwencją odniesionego sukcesu. Zanim jednak go osiągniemy nie możemy dać się złapać w pułapkę utworzoną ze źle obranego celu. Tutaj nasz trener znowu przychodzi z pomocą, gdzie szeroko opisuje proces umiejętności formułowania celów jak i mierzenia postępu. Cenne są również wskazówki w jaki sposób mamy motywować się do osiągania celu. Pewien poziom motywacji jest naturalny dla każdego kto postawił sobie cel. Tutaj nacisk kładziony jest na to, by motywacja była stwarzana świadomie, w określony sposób, który pomoże nam czerpać z niej siły niezmiennie przez cały czas naszej drogi do sukcesu.
Moją ciekawość szczególnie rozbudził rozdział dotyczący inteligencji emocjonalnej. To, że nie panujemy często nad emocjami nie jest raczej tajemnicą. Zaskoczyło mnie jednak to, jak często mylimy określone emocje. Budowanie swojej inteligencji emocjonalnej to moim zdaniem klucz nie tylko do osiągania sukcesu ale spokojnego funkcjonowania w codziennym życiu. Z pewnością jeszcze raz, dokładniej prześledzę ten etap książki.
Przygodę z książką Success and Change mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszy – zapoznanie się z treścią, mam już za sobą. Jest jednak tak bardzo nasycona tematem, że z pewnością przeczytam książkę ponownie, zakreślając najważniejsze momenty. Uważam, że naprawdę warto. Drugi etap to wykonanie ćwiczeń, które autor umieścił w jednym rozdziale. Służą one podsumowaniu całości i samodzielnemu treningowi a przede wszystkim poznaniu swojej osobowości i stworzeniu jej w taki sposób, jaki byśmy chcieli.
Mateusz Grzesiak, autor książki Success and Change to osoba znana w środowisku coachingu oraz technik rozwoju osobistego. Jest międzynarodowym trenerem i nauczycielem, opanował siedem języków i napisał kilka książek dotyczących m.in. psychologii sukcesu. Autor produkuje również filmy o tematyce rozwoju osobistego (kanał na YouTube:https://www.youtube.com/user/grzesiakm).
Książka Success and Change dość ciekawie wprowadza czytelnika w temat, co tak naprawdę stanowi sukces. Jak się okazuje, prowadzą do niego określone schematy. Gdy ktoś pozna do nich klucz, będzie mógł w pełni świadomie zmierzać do celu. Autor podkreśla jak wielką wagę w odnoszeniu sukcesu stanowi psychologia. Jej nieznajomość sprawia, że często nieświadomie uciekamy od tego, czego tak naprawdę byśmy chcieli doświadczyć. Już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się jak rozpoznać sukces i jakie elementy nas do niego zbliżają. Ważne jest to, że przekaz książki zbudowany jest w prosty sposób, co sprawia, że książka jest przyjazna czytelnikowi, który do tej pory mógł nie mieć zbyt wiele wspólnego z psychologią. Autor podaje przykłady z życia codziennego i przekłada je następnie na procesy związane z psychologią sukcesu.
Gdy już wiemy o co chodzi w sukcesie i dlaczego nie osiągamy go, pora przejść do głębszych rozważań. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zastanowić się porządnie nad własnym ego. Książka jest okazją do poznania samego siebie w sposób świadomy. Warto poznać jak skomponowana jest nasza osobowość, a z książką Success and Change dokonujemy wręcz „osobowościowego rachunku sumienia”. Nikt nie jest idealny, każdy może zagubić się wśród licznych ról, które przyszło mu odgrywać w życiu. Autor przybliża czytelnikowi niektóre z nich ale przede wszystkim podkreśla, że każdy musi osobiście wykreować swoje role, ich cechy i zachowania. Wszystko po to, aby mógł żyć zgodnie z sobą. Tylko wtedy zadziała „ten system”. Warto więc zbudować siebie na nowo.
„Jednym z najprostszych pytań, a jednocześnie takim, które zadawane jest wyjątkowo rzadko, jest pytanie: „Po co żyjesz?”. Zwróć uwagę, jak rzadko ludzie zadają sobie samym to pytanie. I nic dziwnego, bo od dziecka uczy się nas, jak odgrywać społeczne role, a nie indywidualnej kreacji.”
Nasze życie składa się z wielu chwil, chwil dobrych i tych trochę gorszych. Możemy w nim dostrzec momenty, kiedy coś nam się udawało jak i trudniejsze etapy, kiedy było nam dane ponieść porażkę. Droga do sukcesu wiedzie przez wnikliwą obserwację swoich doświadczeń. Możliwe jest, by pomóc samemu sobie w osiąganiu sukcesu. Autor podpowiada w jaki sposób powinniśmy prześledzić swoje życie, by namnażać momenty uwieńczone sukcesem. Prawdopodobnie część tego modelu już w nas siedzi. Ważne jest, by odkryć w sobie schemat kierujący wprost do tych najlepszych chwil.
Aby spełnić nasze marzenia musimy wiedzieć, kim należy się stać by te cele osiągnąć. Musimy również być świadomi, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, a osiągając cel będziemy musieli zmierzyć się również z „ciemną stroną”. Autor wskazuje w jaki sposób przygotować swoją osobowość do zmierzenia się z konsekwencją odniesionego sukcesu. Zanim jednak go osiągniemy nie możemy dać się złapać w pułapkę utworzoną ze źle obranego celu. Tutaj nasz trener znowu przychodzi z pomocą, gdzie szeroko opisuje proces umiejętności formułowania celów jak i mierzenia postępu. Cenne są również wskazówki w jaki sposób mamy motywować się do osiągania celu. Pewien poziom motywacji jest naturalny dla każdego kto postawił sobie cel. Tutaj nacisk kładziony jest na to, by motywacja była stwarzana świadomie, w określony sposób, który pomoże nam czerpać z niej siły niezmiennie przez cały czas naszej drogi do sukcesu.
Moją ciekawość szczególnie rozbudził rozdział dotyczący inteligencji emocjonalnej. To, że nie panujemy często nad emocjami nie jest raczej tajemnicą. Zaskoczyło mnie jednak to, jak często mylimy określone emocje. Budowanie swojej inteligencji emocjonalnej to moim zdaniem klucz nie tylko do osiągania sukcesu ale spokojnego funkcjonowania w codziennym życiu. Z pewnością jeszcze raz, dokładniej prześledzę ten etap książki.
Przygodę z książką Success and Change mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszy – zapoznanie się z treścią, mam już za sobą. Jest jednak tak bardzo nasycona tematem, że z pewnością przeczytam książkę ponownie, zakreślając najważniejsze momenty. Uważam, że naprawdę warto. Drugi etap to wykonanie ćwiczeń, które autor umieścił w jednym rozdziale. Służą one podsumowaniu całości i samodzielnemu treningowi a przede wszystkim poznaniu swojej osobowości i stworzeniu jej w taki sposób, jaki byśmy chcieli.
moznaprzeczytac.pl forester
3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość
Ile czasu potrzeba, by odnaleźć swoje szczęście? Jedna z moich dawnych znajomych ze studiów twierdziła, że potrzeba jej kilku lat. Dała sobie czas na skończenie dwóch fakultetów, znalezienie pracy, zamążpójście i urodzenie dziecka. Nie mam pojęcia, czy jej plan się powiódł – mam nadzieję, że tak – ale do dziś pozostaję pod wrażeniem jej podejścia do życia. Tak, jakby cały scenariusz naszego życia można było sobie ustalić, a jego poszczególne elementy przesuwać i zmieniać wedle własnego uznania. Myślałam: przecież to niemożliwe, nierealne, przecież życie toczy się własnym torem, którego biegu przewidzieć nie można. I jest to prawda, ale zapomniałam przy tym o jednym, drobnym, ale bardzo istotnym szczególe – o sile naszej woli, jej mocy sprawczej. O tym, że jeśli bardzo się postaramy i bardzo będziemy czegoś pragnęli, to z powodzeniem możemy to osiągnąć, nawet jeśli los będzie rzucał nam kłody pod nogi. Zatem, powtórzę pytanie: ile czasu potrzeba do odnalezienia własnego szczęścia? W gruncie rzeczy zależy to od nas samych. Może to być wspomniane kilka lat, kilka miesięcy, a nawet kilka godzin, jeśli nie minut.
Idealnym odzwierciedleniem tej teorii jest los bohaterów książki autorstwa Eweliny Jasik i Adama Jakubiaka pt. 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość Laura jest młodą, ambitną, utalentowaną i piękną kobietą. Mamą, dla której całym światem jest jej synek. Kobietą po przejściach i z rozwodem na koncie. Mimo życiowego zakrętu Laura nie jest osobą, która poddała się. Nie pogrąża się w smutku wywołanym niepowodzeniem – żyje najlepiej, jak umie. Pewnego dnia zakłada sobie profil na portalu randkowym i zapomina o tym fakcie. Do czasu, aż dostaje od portalu informację, że może wypróbować jego pełną funkcjonalność w ciągu najbliższych trzech godzin. To niezbyt wiele czasu, prawda? Jednak Laura podejmuje wyzwanie – rozpoczyna swoiste tournée po proponowanych jej profilach. Jeden, drugi, następny… Aż w końcu trafia na Witka i własnym oczom nie wierzy. Jeśli dać wiarę opisowi, to jawi się przed nią ucieleśnienie jej marzeń i snów!
Rzeczywistość potwierdza, że Witek jest jej drugą połówką (choć na pierwszym spotkaniu nie jest o tym przekonana). I co? Że niby od teraz żyli długo i szczęśliwie? Kupili piękny domek z białym płotkiem i wiedli długie życie usłane różami? Nic z tych rzeczy! Życie, a już na pewno codzienność tej pary – to nie bajka. Przychodzi im przekonać się o tym dość szybko i niestety boleśnie.
Czy mimo problemów poddają się? Nie. Czy mimo odległości, która ich dzieli (Laura mieszka we Wrocławiu, Witek – w Warszawie) dali za wygraną? Absolutnie nie. I to w tej historii jest najpiękniejsze oraz najcenniejsze. Myślę, że każdy, kto zdecyduje się sięgnąć po 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość przyzna mi rację, że książka ta napawa optymizmem, dodaje sił i wiary, że jeśli tylko czegoś mocno pragniemy, to najpewniej nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że tego nie osiągniemy. Książka ta sprawia, że otwierają się szeroko oczy, przede wszystkich na nas samych i na nasze możliwości, które nagle stają się dużo większe niż to do tej pory zdawało się nam. W miejscu: „Nie mogę, nie uda mi się”, wyrasta w naszej świadomości stwierdzenie: „Jasne, że potrafię! Jasne, że mogę tego dokonać! W końcu to ja jestem kowalem własnego losu”.
Sama historia pary – to niejedno, czego możecie spodziewać się po tej książce. Znajdziecie w niej także szereg porad dotyczących zakładania profilu na portalu randkowym (w tym: jak powinien wyglądać dobrze skrojony opis, jakie zdjęcie wybrać, czego się wystrzegać), jak efektywnie szukać naszego ideału (bo ideały w sensie ogólnym nie istnieją, ale te, o których marzymy sami – już tak). Jest też masa wskazówek dla osób, które są już w związkach, m.in. tych na odległość (jak radzić sobie z rozłąką, gdzie szukać plusów w dzielących nas z ukochanym kilometrach, co możemy zrobić, by taki związek miał większe szanse przetrwania itd.). Jest też kilka słów o sztuce porozumiewania się w związku, m.in. o tym… jak się kłócić (bo kłócić się, jak się okazuje, też trzeba umieć). Reasumując, 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość – to nie sucha i ckliwa opowiastka o trudnej miłości. To zdecydowanie coś więcej.
Pod względem technicznym książka jest poprawna, choć rzuca się w oczy fakt, że pisana jest przez dwóch autorów. Styl autora jest typowo męski, rzeczowy i nieskomplikowany. Autorka zaś wybija się nieco na prowadzenie w tym tandemie, widać u niej literackie zacięcie – ciekawe metafory, poetycki klimat w formułowanych zdaniach – jest to styl, który zapada w pamięć.
Jako całokształt tytuł ten wypada całkiem dobrze i uważam, że warto po niego sięgnąć. Dlaczego? Po pierwsze, dlatego, że rzuca dużo pozytywnego światła na (jeszcze) kontrowersyjną w naszym kraju tematykę szukania miłości przez Internet (okazuje się, że diabeł wcale nie jest taki straszny, jak go malują). Po drugie, dlatego, że biją od niego ogromne pokłady pozytywnej energii – historia tej pary motywuje do walki o własne szczęście. Przypomina, że każdy z nas ma tylko jedno życie i każdy z nas ma prawo przeżyć je tak, jak chce i z kim chce, a nie tak, jak oczekują tego od nas najbliżsi.
Autorzy mieli poczucie misji do spełnienia, wydając na świat swoje literackie dziecko i mogę śmiało powiedzieć, że misja ta zakończyła się sukcesem. Jako czytelniczka 3 godzin. Jak rozpoznać prawdziwą miłość uwierzyłam we własne marzenia i od dziś wiem, że przy odrobinie wysiłku, dużej dozie chęci i samozaparcia mogę osiągnąć to, czego pragnę. Czy z Wami też tak będzie? Sprawdźcie sami.
Idealnym odzwierciedleniem tej teorii jest los bohaterów książki autorstwa Eweliny Jasik i Adama Jakubiaka pt. 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość Laura jest młodą, ambitną, utalentowaną i piękną kobietą. Mamą, dla której całym światem jest jej synek. Kobietą po przejściach i z rozwodem na koncie. Mimo życiowego zakrętu Laura nie jest osobą, która poddała się. Nie pogrąża się w smutku wywołanym niepowodzeniem – żyje najlepiej, jak umie. Pewnego dnia zakłada sobie profil na portalu randkowym i zapomina o tym fakcie. Do czasu, aż dostaje od portalu informację, że może wypróbować jego pełną funkcjonalność w ciągu najbliższych trzech godzin. To niezbyt wiele czasu, prawda? Jednak Laura podejmuje wyzwanie – rozpoczyna swoiste tournée po proponowanych jej profilach. Jeden, drugi, następny… Aż w końcu trafia na Witka i własnym oczom nie wierzy. Jeśli dać wiarę opisowi, to jawi się przed nią ucieleśnienie jej marzeń i snów!
Rzeczywistość potwierdza, że Witek jest jej drugą połówką (choć na pierwszym spotkaniu nie jest o tym przekonana). I co? Że niby od teraz żyli długo i szczęśliwie? Kupili piękny domek z białym płotkiem i wiedli długie życie usłane różami? Nic z tych rzeczy! Życie, a już na pewno codzienność tej pary – to nie bajka. Przychodzi im przekonać się o tym dość szybko i niestety boleśnie.
Czy mimo problemów poddają się? Nie. Czy mimo odległości, która ich dzieli (Laura mieszka we Wrocławiu, Witek – w Warszawie) dali za wygraną? Absolutnie nie. I to w tej historii jest najpiękniejsze oraz najcenniejsze. Myślę, że każdy, kto zdecyduje się sięgnąć po 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość przyzna mi rację, że książka ta napawa optymizmem, dodaje sił i wiary, że jeśli tylko czegoś mocno pragniemy, to najpewniej nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że tego nie osiągniemy. Książka ta sprawia, że otwierają się szeroko oczy, przede wszystkich na nas samych i na nasze możliwości, które nagle stają się dużo większe niż to do tej pory zdawało się nam. W miejscu: „Nie mogę, nie uda mi się”, wyrasta w naszej świadomości stwierdzenie: „Jasne, że potrafię! Jasne, że mogę tego dokonać! W końcu to ja jestem kowalem własnego losu”.
Sama historia pary – to niejedno, czego możecie spodziewać się po tej książce. Znajdziecie w niej także szereg porad dotyczących zakładania profilu na portalu randkowym (w tym: jak powinien wyglądać dobrze skrojony opis, jakie zdjęcie wybrać, czego się wystrzegać), jak efektywnie szukać naszego ideału (bo ideały w sensie ogólnym nie istnieją, ale te, o których marzymy sami – już tak). Jest też masa wskazówek dla osób, które są już w związkach, m.in. tych na odległość (jak radzić sobie z rozłąką, gdzie szukać plusów w dzielących nas z ukochanym kilometrach, co możemy zrobić, by taki związek miał większe szanse przetrwania itd.). Jest też kilka słów o sztuce porozumiewania się w związku, m.in. o tym… jak się kłócić (bo kłócić się, jak się okazuje, też trzeba umieć). Reasumując, 3 godziny. Jak rozpoznać prawdziwą miłość – to nie sucha i ckliwa opowiastka o trudnej miłości. To zdecydowanie coś więcej.
Pod względem technicznym książka jest poprawna, choć rzuca się w oczy fakt, że pisana jest przez dwóch autorów. Styl autora jest typowo męski, rzeczowy i nieskomplikowany. Autorka zaś wybija się nieco na prowadzenie w tym tandemie, widać u niej literackie zacięcie – ciekawe metafory, poetycki klimat w formułowanych zdaniach – jest to styl, który zapada w pamięć.
Jako całokształt tytuł ten wypada całkiem dobrze i uważam, że warto po niego sięgnąć. Dlaczego? Po pierwsze, dlatego, że rzuca dużo pozytywnego światła na (jeszcze) kontrowersyjną w naszym kraju tematykę szukania miłości przez Internet (okazuje się, że diabeł wcale nie jest taki straszny, jak go malują). Po drugie, dlatego, że biją od niego ogromne pokłady pozytywnej energii – historia tej pary motywuje do walki o własne szczęście. Przypomina, że każdy z nas ma tylko jedno życie i każdy z nas ma prawo przeżyć je tak, jak chce i z kim chce, a nie tak, jak oczekują tego od nas najbliżsi.
Autorzy mieli poczucie misji do spełnienia, wydając na świat swoje literackie dziecko i mogę śmiało powiedzieć, że misja ta zakończyła się sukcesem. Jako czytelniczka 3 godzin. Jak rozpoznać prawdziwą miłość uwierzyłam we własne marzenia i od dziś wiem, że przy odrobinie wysiłku, dużej dozie chęci i samozaparcia mogę osiągnąć to, czego pragnę. Czy z Wami też tak będzie? Sprawdźcie sami.
książkówka Ewa vel Książkówka
Przejmij kontrolę nad swoim życiem. Przewodnik po NLP
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, gdy zaczyna zastanawiać się nad tym co może zrobić lepiej, jak może pokonać swoje słabości lub po prostu którędy wiedzie droga do spełnienia marzeń. Czy w jakiś sposób można zapanować nad swoim życiem? Czy można w ciągu kilku minut pozbyć się fobii lub zmienić swoje zachowanie do tego stopnia, by odnieść widoczne korzyści? Twórcy programowania neurolingwistycznego (NLP) przekonują, że można. Właśnie dzięki technikom NLP. Książka „Przejmij kontrolę nad swoim życiem. Przewodnik po NLP” stanowi elementarz wspomnianych technik.
Programowanie neurolingwistyczne, czyli NLP, tworzą metody komunikacji oraz praca z wyobrażeniami nastawionymi na modyfikację wzorców, którymi ludzie kierują się w myśleniu i postrzeganiu. Znajomość określonych wzorców wraz z połączeniem odpowiednich wyobrażeń (dotyczących modyfikacji tychże wzorców) oraz właściwy kontekst stosowanych wypowiedzi ma „pozwolić przejąć kontrolę nad swoim życiem”. Techniki programowania neurolingwistycznego zaczęto promować w latach 70. jako efektywną i bardzo szybką formę samodoskonalenia. Ich prekursorem jest jeden z autorów książki – Richard Bandler. W obecnych czasach metody NLP są powszechnie wykorzystywane w szkoleniach dotyczących zwiększania motywacji, prowadzenia skutecznych negocjacji, uwodzenia, reklamy czy podczas prowadzenia kampanii wyborczych. Krytycy zarzucają metodom NLP stosowanie manipulacji psychologicznej wobec innych ludzi (np. przez specyficzny język reklam, w których wykorzystuje się tzw. Model Miltona – jedną z technik NLP).
Przewodnik po NLP o tytule „Przejmij kontrolę nad swoim życiem” to książkowa forma warsztatów którą spisali Richard Bandler – współtwórca programowania neurolingwistycznego, Alessio Roberti – master trener NLP oraz Owen Fitzpatrick – międzynarodowy prelegent i psycholog. Wszyscy autorzy mają wieloletnie doświadczenie w dziedzinie NLP, prowadzą od lat wykłady i seminaria, współpracują z miliarderami, olimpijczykami i właścicielami wiodących firm kierując ich na osiąganie sukcesu.
Niewiele ponad 100 stron pozwala Czytelnikowi poczuć się jak na sali wykładowej trzydniowego seminarium doktora Richarda Bandlera. W treść książki wplecione zostały przykłady technik NLP, które po zastosowaniu mają rzekomo pokazać jak odmienić swoje życie. Książka przedstawia historię mężczyzny o imieniu Jan, który zmaga się z różnymi problemami. Problemami bliskimi każdemu człowiekowi. Ta sytuacja pozwala utożsamiać się Czytelnikowi z bohaterem, który ma przecież problemy tak bardzo podobne do naszych. Podczas warsztatów Jan wykorzystuje techniki przedstawione przez prelegenta i wykorzystuje je do walki, bądź całkowitego unicestwienia swych problemów. Bohater wykonuje zadane przez doktora Bandlera ćwiczenia z innymi uczestnikami, opisuje swoje spostrzeżenia. W czasie kursu Jan przestawia swój model myślenia na model zaproponowany przez doktora Bandlera i okazuje się, że jest to w jego odczuciu faktycznie skuteczny sposób na pokonanie swoich słabości. Jak się okazuje, Jan „dokonał niemożliwego” i przejął kontrolę nad swoim życiem.
Czytając tą historię nie sposób powstrzymać się od stosowania zaproponowanych metod na swoich przykładach, próbując pokonać własne problemy. Czy przedstawione metody faktycznie działają? Nie wiem, nie próbowałam ich stosować z odpowiednim zaangażowaniem przez co nie przekonałam się o ich skuteczności.
Książkę czyta się lekko dzięki prostej historii wplecionej w tło odbywających się warsztatów. W książce kilkakrotnie przewijają się historie kursantów, którym doktor Richard Bandler pomógł w przeszłości. Stanowią one przykłady poparcia skuteczności technik NLP. W „Przewodniku po NLP” można znaleźć wiele wartościowych słów, które pomogą zwrócić Czytelnikowi uwagę na to co mogło do tej pory hamować jego życie:
„Najbardziej ogranicza nas wcale nie to, czego chcemy i czego nie możemy zrobić. Ogranicza nas to, czego nigdy w ogóle nie braliśmy pod uwagę.”
Inne słowa, które również skłoniły do przemyśleń… „Co do tej pory mogłam robić nie tak? Dlaczego wciąż nie udaje mi się tego osiągnąć?”,
„Przekonania mogą człowieka albo zniewolić, albo zwrócić mu wolność. Nasze przekonania mają wpływ na decyzje, które podejmujemy. Jeśli naprawdę chcesz się zmienić, przede wszystkim powinieneś nabrać stuprocentowej pewności, że możesz to zrobić i że ci się uda.”
Jan prowadził przez wszystkie dni warsztatów dziennik, w którym zapisywał najważniejsze przesłania doktora Bandlera oraz swoje przemyślenia. Dziennik zaprezentowany jest w ostatnim rozdziale i pozwala czytelnikowi przebrnąć jeszcze raz przez esencję warsztatów, utrwalając najważniejsze momenty kursu. W dzienniku znajduje się wiele zdań, które warto sobie przypominać co jakiś czas aby się stale motywować do działania.
Osoby chcące pogłębić temat NLP nie są pozostawione same sobie. Na końcu książki można znaleźć spis materiałów dotyczących techniki NLP, które stanowią zalecana lektura, materiały CD i DVD oraz strony internetowe.
Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Nie będę raczej stosować technik NLP na swoim przykładzie ale sądzę, że warto zapoznać się z nimi. W treść NLP wpisują się przecież metody, które wykorzystywane są do manipulacji. Warto je poznać choćby po to, aby się nie dać zmanipulować.
Programowanie neurolingwistyczne, czyli NLP, tworzą metody komunikacji oraz praca z wyobrażeniami nastawionymi na modyfikację wzorców, którymi ludzie kierują się w myśleniu i postrzeganiu. Znajomość określonych wzorców wraz z połączeniem odpowiednich wyobrażeń (dotyczących modyfikacji tychże wzorców) oraz właściwy kontekst stosowanych wypowiedzi ma „pozwolić przejąć kontrolę nad swoim życiem”. Techniki programowania neurolingwistycznego zaczęto promować w latach 70. jako efektywną i bardzo szybką formę samodoskonalenia. Ich prekursorem jest jeden z autorów książki – Richard Bandler. W obecnych czasach metody NLP są powszechnie wykorzystywane w szkoleniach dotyczących zwiększania motywacji, prowadzenia skutecznych negocjacji, uwodzenia, reklamy czy podczas prowadzenia kampanii wyborczych. Krytycy zarzucają metodom NLP stosowanie manipulacji psychologicznej wobec innych ludzi (np. przez specyficzny język reklam, w których wykorzystuje się tzw. Model Miltona – jedną z technik NLP).
Przewodnik po NLP o tytule „Przejmij kontrolę nad swoim życiem” to książkowa forma warsztatów którą spisali Richard Bandler – współtwórca programowania neurolingwistycznego, Alessio Roberti – master trener NLP oraz Owen Fitzpatrick – międzynarodowy prelegent i psycholog. Wszyscy autorzy mają wieloletnie doświadczenie w dziedzinie NLP, prowadzą od lat wykłady i seminaria, współpracują z miliarderami, olimpijczykami i właścicielami wiodących firm kierując ich na osiąganie sukcesu.
Niewiele ponad 100 stron pozwala Czytelnikowi poczuć się jak na sali wykładowej trzydniowego seminarium doktora Richarda Bandlera. W treść książki wplecione zostały przykłady technik NLP, które po zastosowaniu mają rzekomo pokazać jak odmienić swoje życie. Książka przedstawia historię mężczyzny o imieniu Jan, który zmaga się z różnymi problemami. Problemami bliskimi każdemu człowiekowi. Ta sytuacja pozwala utożsamiać się Czytelnikowi z bohaterem, który ma przecież problemy tak bardzo podobne do naszych. Podczas warsztatów Jan wykorzystuje techniki przedstawione przez prelegenta i wykorzystuje je do walki, bądź całkowitego unicestwienia swych problemów. Bohater wykonuje zadane przez doktora Bandlera ćwiczenia z innymi uczestnikami, opisuje swoje spostrzeżenia. W czasie kursu Jan przestawia swój model myślenia na model zaproponowany przez doktora Bandlera i okazuje się, że jest to w jego odczuciu faktycznie skuteczny sposób na pokonanie swoich słabości. Jak się okazuje, Jan „dokonał niemożliwego” i przejął kontrolę nad swoim życiem.
Czytając tą historię nie sposób powstrzymać się od stosowania zaproponowanych metod na swoich przykładach, próbując pokonać własne problemy. Czy przedstawione metody faktycznie działają? Nie wiem, nie próbowałam ich stosować z odpowiednim zaangażowaniem przez co nie przekonałam się o ich skuteczności.
Książkę czyta się lekko dzięki prostej historii wplecionej w tło odbywających się warsztatów. W książce kilkakrotnie przewijają się historie kursantów, którym doktor Richard Bandler pomógł w przeszłości. Stanowią one przykłady poparcia skuteczności technik NLP. W „Przewodniku po NLP” można znaleźć wiele wartościowych słów, które pomogą zwrócić Czytelnikowi uwagę na to co mogło do tej pory hamować jego życie:
„Najbardziej ogranicza nas wcale nie to, czego chcemy i czego nie możemy zrobić. Ogranicza nas to, czego nigdy w ogóle nie braliśmy pod uwagę.”
Inne słowa, które również skłoniły do przemyśleń… „Co do tej pory mogłam robić nie tak? Dlaczego wciąż nie udaje mi się tego osiągnąć?”,
„Przekonania mogą człowieka albo zniewolić, albo zwrócić mu wolność. Nasze przekonania mają wpływ na decyzje, które podejmujemy. Jeśli naprawdę chcesz się zmienić, przede wszystkim powinieneś nabrać stuprocentowej pewności, że możesz to zrobić i że ci się uda.”
Jan prowadził przez wszystkie dni warsztatów dziennik, w którym zapisywał najważniejsze przesłania doktora Bandlera oraz swoje przemyślenia. Dziennik zaprezentowany jest w ostatnim rozdziale i pozwala czytelnikowi przebrnąć jeszcze raz przez esencję warsztatów, utrwalając najważniejsze momenty kursu. W dzienniku znajduje się wiele zdań, które warto sobie przypominać co jakiś czas aby się stale motywować do działania.
Osoby chcące pogłębić temat NLP nie są pozostawione same sobie. Na końcu książki można znaleźć spis materiałów dotyczących techniki NLP, które stanowią zalecana lektura, materiały CD i DVD oraz strony internetowe.
Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Nie będę raczej stosować technik NLP na swoim przykładzie ale sądzę, że warto zapoznać się z nimi. W treść NLP wpisują się przecież metody, które wykorzystywane są do manipulacji. Warto je poznać choćby po to, aby się nie dać zmanipulować.
moznaprzeczytac.pl forester