Recenzje
Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach
Wnikliwe rozmowy o tym, jak stworzyć trwale, bliskie relacje. Te najważniejsze dotyczą zaledwie kilku osób: partnerów życiowych, rodziców, dzieci. I to właśnie one potrafią nas uszczęśliwić bądź nie. Książka pomaga spojrzeć na życie.rodzinne z dystansem i świadomie.
Elle 04/2015 Maja Lenartowicz
Psychologia szefa 1. Szef to zawód. Wydanie III rozszerzone
Ta książka jest szczególna, bo w badaniach Think Tank „Biznesowe Bestsellery Dwudziestolecia" na lekturę najbardziej inspirującą polskich menedżerów znalazła się na liście „Top 20" jako jedyna polska pozycja. Trzecie wydanie zostało poszerzone o narzędzia budowania współpracy, której brak jest poważnym problemem rozwojowym wielu zespołów, firm i organizacji w Polsce.
Miesięcznik Benefit 03/2015
Powidoki. Wydanie 1
Pytanie o celowość podróży jest niezasadne. Można silić się na usprawiedliwianie turystyki chęcią wyrwania się z marazmu i prozy życia, można przekonywać jakoby podróże odpowiadały na nasze pragnienie poznania obcych światów i kultur oraz potrzebę poszerzania horyzontów i doświadczania możliwości własnego istnienia. Jednak prawdziwy urok każdej włóczęgi tkwi właśnie w bezcelowości i samym jej trwaniu.
„Powidoki” to historia kilku podróży opowiadana z perspektywy autora. Piotr ma kilkanaście lat, kiedy wyrusza w pierwszą rowerową eskapadę. Uświadamia ona młodzieńcowi, że życie w podróży jest tym, czego potrzebuje on równie silnie jak chleba i powietrza. Odtąd Piotr regularnie już przemierza świat na swoich dwóch kółkach. Nie szuka przy tym relaksu, nie ma w nim potrzeby usilnej eksploracji obcych lądów. Objuczony namiotem i artykułami pierwszej potrzeby pokonuje kolejne kilometry, nie starając się udowadniać sobie czegokolwiek.
Ważnymi bohaterami książki są ludzie spotkani przez Piotra na trasie. Jedni byli jedynie punkcikami na mapie podróży autora, inni zagościli w jego życiu na dłużej. Wszyscy jednak przydali wyjątkowości tym podróżom. To z nimi wiąże Piotr szereg wspomnień, to oni zdecydowali o kolorycie każdej z wypraw, które to mimo upływu lat Piotr stale pamięta.
To niezwykle budujące, że są jeszcze pasjonaci, którzy potrafią zebrać się na odwagę i ruszyć w podróż, wyzbywając się przy tym postawy roszczeniowej i oczekiwań wobec zbliżającej się wyprawy. Piękne jest to, że znajdują oni w sobie chęć dzielenia się własnymi impresjami i czynią to z wielką klasą, operując efektownym językiem. Stąd też lektura „Powidoków” jest szalenie wartościowa. Zyskujemy podczas niej nie tyle surowy opis przemierzanych szlaków, ile przekonanie, że każda podróż w świat to jednocześnie podróż w głąb naszych możliwości, a spotkania z obcym lądem i człowiekiem sprawiają, że zostawiamy w nich część własnego istnienia.
Książka jest hołdem złożonym turystyce. Wyrywając podróże ze szponów komercji, umieszcza je w pierwotnych ich założeniach. Niczym sztuka dla sztuki podróż sama w sobie ma niezaprzeczalną wartość. Zamiast więc wyliczać korzyści płynące z wojaży i karmić nimi swoje ego, warto ruszyć z miejsca i chłonąć to, co nam się zdarza w drodze. Tylko w ten sposób podróż odkryje przed nami swoje faktyczne walory – nie do nazwania.
„Powidoki” to historia kilku podróży opowiadana z perspektywy autora. Piotr ma kilkanaście lat, kiedy wyrusza w pierwszą rowerową eskapadę. Uświadamia ona młodzieńcowi, że życie w podróży jest tym, czego potrzebuje on równie silnie jak chleba i powietrza. Odtąd Piotr regularnie już przemierza świat na swoich dwóch kółkach. Nie szuka przy tym relaksu, nie ma w nim potrzeby usilnej eksploracji obcych lądów. Objuczony namiotem i artykułami pierwszej potrzeby pokonuje kolejne kilometry, nie starając się udowadniać sobie czegokolwiek.
Ważnymi bohaterami książki są ludzie spotkani przez Piotra na trasie. Jedni byli jedynie punkcikami na mapie podróży autora, inni zagościli w jego życiu na dłużej. Wszyscy jednak przydali wyjątkowości tym podróżom. To z nimi wiąże Piotr szereg wspomnień, to oni zdecydowali o kolorycie każdej z wypraw, które to mimo upływu lat Piotr stale pamięta.
To niezwykle budujące, że są jeszcze pasjonaci, którzy potrafią zebrać się na odwagę i ruszyć w podróż, wyzbywając się przy tym postawy roszczeniowej i oczekiwań wobec zbliżającej się wyprawy. Piękne jest to, że znajdują oni w sobie chęć dzielenia się własnymi impresjami i czynią to z wielką klasą, operując efektownym językiem. Stąd też lektura „Powidoków” jest szalenie wartościowa. Zyskujemy podczas niej nie tyle surowy opis przemierzanych szlaków, ile przekonanie, że każda podróż w świat to jednocześnie podróż w głąb naszych możliwości, a spotkania z obcym lądem i człowiekiem sprawiają, że zostawiamy w nich część własnego istnienia.
Książka jest hołdem złożonym turystyce. Wyrywając podróże ze szponów komercji, umieszcza je w pierwotnych ich założeniach. Niczym sztuka dla sztuki podróż sama w sobie ma niezaprzeczalną wartość. Zamiast więc wyliczać korzyści płynące z wojaży i karmić nimi swoje ego, warto ruszyć z miejsca i chłonąć to, co nam się zdarza w drodze. Tylko w ten sposób podróż odkryje przed nami swoje faktyczne walory – nie do nazwania.
Dominika Makowska
Everest. Góra Gór
Książki o podróżach, wyprawach czy ekspedycjach zapraszają, by czytelnik stał się niejako kolejnym członkiem ekipy i wspólnie z autorem przemierzał kolejne zakamarki świata, by odkrywać nowe krajobrazy, doznawać nowych wrażeń, czy sprostać kolejnym wyzwaniom.
Podobnie jest z książką Moniki Witkowskiej Everest Góra Gór, która zabiera czytelnika w osobliwą podróż od Warszawy na szczyt dachu świata, ukazując nie tylko piękno flory i fauny oraz przygodę, ale również prezentując wszystkie uczucia jakie towarzyszą chyba każdemu, kto próbuje wejść na najwyższy wierzchołek świata – zachwyt, radość, które przemieniają się w zmęczenie, wyczerpanie, strach i zataczając pętlę ponownie powodują uniesienie czy ekscytację osiągniętym celem.
Dziennikarka oraz podróżniczka posiada ogromne doświadczenie w przemierzaniu i odkrywaniu świata. Monika Witkowska odwiedziła ponad 160 krajów świata, a do jej głównych zainteresowań i pasji należą góry, żeglarstwo morskie i oceaniczne (zwłaszcza akweny polarne), narty, windsurfing, snowboard czy nurkowanie. Nie są też jej obce sporty powietrzne jak motolotnie, paralotnie czy spadochrony. Z tak wielkim doświadczeniem w podróżach i licznymi publikacjami, dziennikarka napisała bardzo osobliwy dziennik z wyprawy, której się podjęła.
Na wstępie autorka wyjaśniła wszystkie aspekty przygotowań do takiej ekspedycji. Fundusze, zakup sprzętu, rozmowy z osobami, które już były na szczycie Everestu oraz przygotowanie fizyczne jakie musiała przejść przed wyjazdem.
Następnie mamy do czynienia z dziennikiem, który opisuje każdy dzień z życia ekspedycji, przeplatany różnymi opisami wydarzeń lub wspomnień. Co kilka stron jesteśmy zasypywani całą masą interesujących informacji na temat związany z trekingiem, wspinaczką i całą tą otoczką dotyczącą życia wokół Everestu. Pierwsze bliźniaczki na szczycie, najstarszy człowiek na szczycie, różnica między jakiem a nakiem, spór o wysokość Everestu, kim są Sherpowie, czym jest choroba wysokościowa, co to są flagi modlitewne, skąd się biorą kamienie dżi i wiele innych ciekawych i przydatnych wiadomości.
Oczywiście, co warte podkreślenia, autorka nie pisze tylko i wyłącznie o tych jasnych stronach wspinaczki. Choroby, porażki czy nawet przypadki zgonu są nieodłącznym elementem prób zdobycia najwyższej góry świata i Monika Witkowska nie ucieka od tych tematów.
Dziennikarka bardzo umiejętnie przeplata opisy zmieniającego się krajobrazu, który niemal z każdym metrem przeobraża się w coraz bardziej surowy klimat, z opisami trudu wspinaczki i relacjami ze spotkań z innymi himalaistami.
No właśnie, przytoczone rozmowy czy opisy spotkań ze wspinaczkowymi sławami takimi jak Denis Urubko, Simone Moro, Reinhold Messner, Ueli Steck i wieloma innymi opowiadają o niesamowitej atmosferze panującej w Base Campie. Jednakże nie zawsze takiej miłej i przyjaznej, czasami twardej, zwłaszcza jak wychodzą różnice pomiędzy indywidualnymi celami wspinaczy a wyprawami komercyjnymi, których celem jest tylko i wyłącznie dotarcie na szczyt, jedną drogą, bez wytyczania nowych przejść.
Warto też wspomnieć o jednym znaczącym wpisie autorki, z którym się niestety zgadzam. Mowa tutaj o pomocy, czy bardziej dosadnie o braterstwie liny. Dzisiejsze wyprawy w góry wysokie mają zupełnie inny charakter niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dawniej, na takie wyprawy jechały osoby, które doskonale znały się, nie raz byli to przyjaciele od wieków. Teraz dobór odbywa się na zasadzie różnych kryteriów i często zdarza się, że na wyprawę jadą osoby, które poznają się na lotnisku czy dopiero na miejscu, w górach. Trudno wtedy mówić o solidarności wspinaczy, himalaistów. Jest cel, który trzeba osiągnąć i to w zasadzie wszystko co łączy obecnych alpinistów. Przykre to, ale tak w większości przypadków jest. Co autorka książki skrupulatnie nadmieniła.
Umiejętny styl pisania przez Monikę Witkowską sprawia, że książkę czyta się przyjemnie i z zaciekawieniem. Jak już rozpocznie się podróż z autorką książki, trudno oprzeć się pokusie i odłożyć tą pozycję, do następnego razu. Człowiek po prostu chciałby jednym tchem przebrnąć przez całą wyprawę i niemal na własne oczy poczuć trudy takiej wyprawy oraz radość ze zdobycia szczytu.
Trzeba też jasno powiedzieć, że książka jest dość rzetelnym kompendium wiedzy na temat Everestu, a wszystkie wspomniane już wcześniej ciekawostki czy dodatkowe informacje stanowią pozycję dzięki, której z pewnością do książki wróci się nie raz.
Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, która sprawia, że ta publikacja jest godna uwagi. Zdjęcia, które z jednej strony pokazują krajobrazy widziane podczas wyprawy, a z drugiej dokumentują drogę i jej skalę trudności. Dzięki zdjęciom, a trzeba przyznać, że są wspaniałej jakości, możemy nie tylko wyobrażać sobie wspinaczkę, ale dokładnie się z nią zapoznać, zwracając uwagę na wiele szczegółów, które są widoczne na tych zdjęciach.
Czy pozycja ta może na stałe zagościć w naszej prywatnej biblioteczce ? Na tą odpowiedź trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, każdy z nas musi sam zdecydować, czy Monika Witkowska i jej Everest Góra Gór będzie pozycją po którą będziemy co i rusz sięgać, starając się zgłębić wiedzę na temat Everestu, obejrzeć zdjęcia, czy też kolejny raz czytać o wspaniałej przygodzie. Jednakże może się okazać, że książka ta będzie jednorazową odskocznią od codzienności i zgiełku, w świat względnej ciszy, gdzie jednym z najważniejszych słów jest kole, kole (z nepalskiego powoli) i po jej przeczytaniu więcej po nią nie sięgniemy. Aczkolwiek zarówno w jednym i drugim przypadku, żeby o tym zdecydować musimy ją przeczytać, a ja szczerze powiem warto !
Po zakończeniu czytania sięgnąłem do wyszukiwarek internetowych i znalazłem kilka ciekawych ofert trekingu wokół Everestu. Cena to około 10 tyś złotych. Mnie książka zainspirowała, by w dalszej perspektywie udać się w miejsca, które mogła oglądać autorka książki, a które również chciałbym zobaczyć. Oczywiście nie wszystkie, gdyż koszty są olbrzymie jak na polskie realia, ale chociaż w niewielkim zakresie przeżyć przygodę jaką miała okazję doznać Monika Witkowska.
Podobnie jest z książką Moniki Witkowskiej Everest Góra Gór, która zabiera czytelnika w osobliwą podróż od Warszawy na szczyt dachu świata, ukazując nie tylko piękno flory i fauny oraz przygodę, ale również prezentując wszystkie uczucia jakie towarzyszą chyba każdemu, kto próbuje wejść na najwyższy wierzchołek świata – zachwyt, radość, które przemieniają się w zmęczenie, wyczerpanie, strach i zataczając pętlę ponownie powodują uniesienie czy ekscytację osiągniętym celem.
Dziennikarka oraz podróżniczka posiada ogromne doświadczenie w przemierzaniu i odkrywaniu świata. Monika Witkowska odwiedziła ponad 160 krajów świata, a do jej głównych zainteresowań i pasji należą góry, żeglarstwo morskie i oceaniczne (zwłaszcza akweny polarne), narty, windsurfing, snowboard czy nurkowanie. Nie są też jej obce sporty powietrzne jak motolotnie, paralotnie czy spadochrony. Z tak wielkim doświadczeniem w podróżach i licznymi publikacjami, dziennikarka napisała bardzo osobliwy dziennik z wyprawy, której się podjęła.
Na wstępie autorka wyjaśniła wszystkie aspekty przygotowań do takiej ekspedycji. Fundusze, zakup sprzętu, rozmowy z osobami, które już były na szczycie Everestu oraz przygotowanie fizyczne jakie musiała przejść przed wyjazdem.
Następnie mamy do czynienia z dziennikiem, który opisuje każdy dzień z życia ekspedycji, przeplatany różnymi opisami wydarzeń lub wspomnień. Co kilka stron jesteśmy zasypywani całą masą interesujących informacji na temat związany z trekingiem, wspinaczką i całą tą otoczką dotyczącą życia wokół Everestu. Pierwsze bliźniaczki na szczycie, najstarszy człowiek na szczycie, różnica między jakiem a nakiem, spór o wysokość Everestu, kim są Sherpowie, czym jest choroba wysokościowa, co to są flagi modlitewne, skąd się biorą kamienie dżi i wiele innych ciekawych i przydatnych wiadomości.
Oczywiście, co warte podkreślenia, autorka nie pisze tylko i wyłącznie o tych jasnych stronach wspinaczki. Choroby, porażki czy nawet przypadki zgonu są nieodłącznym elementem prób zdobycia najwyższej góry świata i Monika Witkowska nie ucieka od tych tematów.
Dziennikarka bardzo umiejętnie przeplata opisy zmieniającego się krajobrazu, który niemal z każdym metrem przeobraża się w coraz bardziej surowy klimat, z opisami trudu wspinaczki i relacjami ze spotkań z innymi himalaistami.
No właśnie, przytoczone rozmowy czy opisy spotkań ze wspinaczkowymi sławami takimi jak Denis Urubko, Simone Moro, Reinhold Messner, Ueli Steck i wieloma innymi opowiadają o niesamowitej atmosferze panującej w Base Campie. Jednakże nie zawsze takiej miłej i przyjaznej, czasami twardej, zwłaszcza jak wychodzą różnice pomiędzy indywidualnymi celami wspinaczy a wyprawami komercyjnymi, których celem jest tylko i wyłącznie dotarcie na szczyt, jedną drogą, bez wytyczania nowych przejść.
Warto też wspomnieć o jednym znaczącym wpisie autorki, z którym się niestety zgadzam. Mowa tutaj o pomocy, czy bardziej dosadnie o braterstwie liny. Dzisiejsze wyprawy w góry wysokie mają zupełnie inny charakter niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dawniej, na takie wyprawy jechały osoby, które doskonale znały się, nie raz byli to przyjaciele od wieków. Teraz dobór odbywa się na zasadzie różnych kryteriów i często zdarza się, że na wyprawę jadą osoby, które poznają się na lotnisku czy dopiero na miejscu, w górach. Trudno wtedy mówić o solidarności wspinaczy, himalaistów. Jest cel, który trzeba osiągnąć i to w zasadzie wszystko co łączy obecnych alpinistów. Przykre to, ale tak w większości przypadków jest. Co autorka książki skrupulatnie nadmieniła.
Umiejętny styl pisania przez Monikę Witkowską sprawia, że książkę czyta się przyjemnie i z zaciekawieniem. Jak już rozpocznie się podróż z autorką książki, trudno oprzeć się pokusie i odłożyć tą pozycję, do następnego razu. Człowiek po prostu chciałby jednym tchem przebrnąć przez całą wyprawę i niemal na własne oczy poczuć trudy takiej wyprawy oraz radość ze zdobycia szczytu.
Trzeba też jasno powiedzieć, że książka jest dość rzetelnym kompendium wiedzy na temat Everestu, a wszystkie wspomniane już wcześniej ciekawostki czy dodatkowe informacje stanowią pozycję dzięki, której z pewnością do książki wróci się nie raz.
Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, która sprawia, że ta publikacja jest godna uwagi. Zdjęcia, które z jednej strony pokazują krajobrazy widziane podczas wyprawy, a z drugiej dokumentują drogę i jej skalę trudności. Dzięki zdjęciom, a trzeba przyznać, że są wspaniałej jakości, możemy nie tylko wyobrażać sobie wspinaczkę, ale dokładnie się z nią zapoznać, zwracając uwagę na wiele szczegółów, które są widoczne na tych zdjęciach.
Czy pozycja ta może na stałe zagościć w naszej prywatnej biblioteczce ? Na tą odpowiedź trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, każdy z nas musi sam zdecydować, czy Monika Witkowska i jej Everest Góra Gór będzie pozycją po którą będziemy co i rusz sięgać, starając się zgłębić wiedzę na temat Everestu, obejrzeć zdjęcia, czy też kolejny raz czytać o wspaniałej przygodzie. Jednakże może się okazać, że książka ta będzie jednorazową odskocznią od codzienności i zgiełku, w świat względnej ciszy, gdzie jednym z najważniejszych słów jest kole, kole (z nepalskiego powoli) i po jej przeczytaniu więcej po nią nie sięgniemy. Aczkolwiek zarówno w jednym i drugim przypadku, żeby o tym zdecydować musimy ją przeczytać, a ja szczerze powiem warto !
Po zakończeniu czytania sięgnąłem do wyszukiwarek internetowych i znalazłem kilka ciekawych ofert trekingu wokół Everestu. Cena to około 10 tyś złotych. Mnie książka zainspirowała, by w dalszej perspektywie udać się w miejsca, które mogła oglądać autorka książki, a które również chciałbym zobaczyć. Oczywiście nie wszystkie, gdyż koszty są olbrzymie jak na polskie realia, ale chociaż w niewielkim zakresie przeżyć przygodę jaką miała okazję doznać Monika Witkowska.
gorskapasja.pl 2015-03-06
Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!
Witam,
w dzisiejszym poscie, chialabym przedstawic Wam ksiazke o modzie, jak sie ubierac, jak dobrac ubrania do naszej figury, na co zwracac uwage z praktycznymi wskazowkami. Chodzi tu o ksiazke Radzki z youtube pt. "Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!".
Chociaz sama nie interesuja sie moda zupelnie, postanowilam zakupic te ksiazke z czystej ciekawosci. I sie nie zawiodlam! :)
Ksiazka jest skierowana do kobiet, ktore chca podkreslic lub ukryc pewne czesci swojej figury. Radzka jest stylistka oraz vlogerka. Zajmuje sie ubieraniem kobiet na codzien i w swojej ksiazce zawarla cala swoja wiedze w pigulce. Dowiemy sie co mowia o nas kolory, ktore nosimy oraz jak rowijala sie moda na przestrzeni ostatniego wieku.
Kobiece sylwetki zostaly podzielone na poszczegolne typy:
W ksiazce znajdziemy mase dodatkow, ktore wplyna na nasza figure, wydluza lub ja wysmukla.
Ksiazka jest wydana bardzo pieknie. Zaczynajac od okladki, grafiki, tytulow, konczac na poradach podpartych pieknymi zdjeciami. Wszystko tworzy bardzo ladna calosc. Ta ksiazka jest naprawde mila dla oka.
Ostatnie rodzialy skupiaja sie na mitach modowych oraz na doborze tkanin. Jak to w koncu jest, nosic bialy stanik pod biala bluzka czy nie??? Radzka obala wiele modowych mitow.
Dowiemy sie rowniez na czym polega Dress code, jak rowniez bez ktorych elementow garderoby nie nie sposob sie obejsc.
Nie sledze literatury kobiecej na biezaco i wiele rad Radzki bylo mi nie znanych. Napewno warto siegnac po te ksiazke, aby dowiedzeic sie podstawowych technik dobierania stroju. Zachecam Was do przejrzenia ksiazki przy nastepnej wizycie w ksiegrani. Naprawde warto!
w dzisiejszym poscie, chialabym przedstawic Wam ksiazke o modzie, jak sie ubierac, jak dobrac ubrania do naszej figury, na co zwracac uwage z praktycznymi wskazowkami. Chodzi tu o ksiazke Radzki z youtube pt. "Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!".
Chociaz sama nie interesuja sie moda zupelnie, postanowilam zakupic te ksiazke z czystej ciekawosci. I sie nie zawiodlam! :)
Ksiazka jest skierowana do kobiet, ktore chca podkreslic lub ukryc pewne czesci swojej figury. Radzka jest stylistka oraz vlogerka. Zajmuje sie ubieraniem kobiet na codzien i w swojej ksiazce zawarla cala swoja wiedze w pigulce. Dowiemy sie co mowia o nas kolory, ktore nosimy oraz jak rowijala sie moda na przestrzeni ostatniego wieku.
Kobiece sylwetki zostaly podzielone na poszczegolne typy:
- jablko
- gruszka
- klepsydra
- medelkowa
- oraz powiekszone sylwetki.
W ksiazce znajdziemy mase dodatkow, ktore wplyna na nasza figure, wydluza lub ja wysmukla.
Ksiazka jest wydana bardzo pieknie. Zaczynajac od okladki, grafiki, tytulow, konczac na poradach podpartych pieknymi zdjeciami. Wszystko tworzy bardzo ladna calosc. Ta ksiazka jest naprawde mila dla oka.
Ostatnie rodzialy skupiaja sie na mitach modowych oraz na doborze tkanin. Jak to w koncu jest, nosic bialy stanik pod biala bluzka czy nie??? Radzka obala wiele modowych mitow.
Dowiemy sie rowniez na czym polega Dress code, jak rowniez bez ktorych elementow garderoby nie nie sposob sie obejsc.
Nie sledze literatury kobiecej na biezaco i wiele rad Radzki bylo mi nie znanych. Napewno warto siegnac po te ksiazke, aby dowiedzeic sie podstawowych technik dobierania stroju. Zachecam Was do przejrzenia ksiazki przy nastepnej wizycie w ksiegrani. Naprawde warto!
Kinga Emigrantka Kinga