Recenzje
Hiszpański dla bystrzaków
Hiszpański to język, który warto znać. Mówi się, że jest on dosyć łatwy i przyjemny - dodatkowo odrobinę podobny do włoskiego, czy portugalskiego. Zawsze chciałam nauczyć się kilku języków i mówić nimi biegle.
Obecnie, nie licząc angielskiego i niemieckiego, sama uczę się francuskiego - niedawno dodawałam recenzję poradnika, która ułatwia mi tę naukę.
Mam nadzieję, że kiedy skończę podstawy francuskiego, znajdę w sobie motywację, aby pouczyć się trochę hiszpańskiego.
Przede wszystkim warto powiedzieć jedno - tych poradników raczej nie różni zbyt wiele. Są napisane i skonstruowane w bardzo podobny sposób. Jak dla mnie jest to niewątpliwy plus tejże serii. Wszystko jest bardzo czytelne, bardzo jasne, ładnie rozplanowane.
Do wszystkich wyrazów i zdań jest dopisana wymowa, co jest chyba największą z zalet tejże pozycji. Nie wyobrażam sobie uczyć się jakiegokolwiek języka, bez konkretnych informacji, jak coś się powinno przeczytać.
Żeby jednak umieć czytać inne, trudniejsze słowa, musimy przede wszystkim nauczyć się alfabetu, który znajduje się na samym początku naszej przygody z tym poradnikiem. Niemniej jednak zasada jest taka - uczyć się trzeba. Samo się za nas nie nauczy :)
Dodatkowo gramatyka jest napisana całkiem fajnie i praktycznie - łatwo ją zrozumieć, nie jest zbyt skomplikowana. Chociaż przyznam szczerze, że jak spojrzałam na hiszpańską gramatykę w tej pozycji, to stwierdziłam, że jak mi się uda to wszystko zapamiętać, to naprawdę będę z siebie zadowolona.
Można powiedzieć też, że poradnik ten jest pełen humorystycznych obrazków oraz specjalnych oznaczeń, które pokazują nam, co koniecznie musimy zapamiętać oraz co jest najważniejsze z danego materiału.
Całkiem przydatne rozplanowana jest ta książeczka, ponieważ pięć części, z dodatkowymi podrozdziałami, naprawdę ułatwia zaplanowanie, czego się uczymy w danym dniu, czy w danym tygodniu.
Nie mogę też zapomnieć o zadaniach, które pojawiają się po danym zagadnieniu - nie są one trudne, najczęściej polegają na uzupełnianiu zwrotów o słówka, niemniej jednak świetnie sprawdzają naszą wiedzę i motywują do dalszej nauki i powtórek w razie konieczności.
Swoją drogą, w "Hiszpański dla bystrzaków" znajdziemy też dużo przykładowych dialogów, a na dołączonej do pozycji płycie CD możemy ich dodatkowo wysłuchać i nauczyć się wymowy. Same plusiki.
Jednakże niewątpliwym minusem jest to, że jest ona napisana specjalnie dla osób, które nie miały nigdy wcześniej kontaktu z hiszpańskim, albo miały go w niewielskim stopniu. A co z osobami, które znają już podstawy, albo z takimi, które tych podstaw już się nauczą poprzez ten poradnik? Zdecydowanie fajnie by było, gdyby istniał także poziom wyższy - dla wszystkich języków, nie tylko hiszpańskiego, bo z tego, co się orientuje, nie ma tak w żadnym z tych języków.
Okładki całej tej serii idealnie do siebie pasują. Powiem tak - mam już kilka tomów na swojej półce i wygląda to naprawdę fajnie - ten sam rozmiar, ten sam kolor, taki sam styl. Pod tym względem jestem naprawdę zadowolona i mam nadzieję, że w tej kwestii nic się nie zmieni.
Nie mogę nic innego zrobić, niż tylko polecić poradnik i zachęcić was do nauki - co więcej, mam nadzieję, że moja recenzja zmotywuje was do tego i będziecie chcieli poszerzać swoje horyzonty - pod względem znajomości języków.
Obecnie, nie licząc angielskiego i niemieckiego, sama uczę się francuskiego - niedawno dodawałam recenzję poradnika, która ułatwia mi tę naukę.
Mam nadzieję, że kiedy skończę podstawy francuskiego, znajdę w sobie motywację, aby pouczyć się trochę hiszpańskiego.
Przede wszystkim warto powiedzieć jedno - tych poradników raczej nie różni zbyt wiele. Są napisane i skonstruowane w bardzo podobny sposób. Jak dla mnie jest to niewątpliwy plus tejże serii. Wszystko jest bardzo czytelne, bardzo jasne, ładnie rozplanowane.
Do wszystkich wyrazów i zdań jest dopisana wymowa, co jest chyba największą z zalet tejże pozycji. Nie wyobrażam sobie uczyć się jakiegokolwiek języka, bez konkretnych informacji, jak coś się powinno przeczytać.
Żeby jednak umieć czytać inne, trudniejsze słowa, musimy przede wszystkim nauczyć się alfabetu, który znajduje się na samym początku naszej przygody z tym poradnikiem. Niemniej jednak zasada jest taka - uczyć się trzeba. Samo się za nas nie nauczy :)
Dodatkowo gramatyka jest napisana całkiem fajnie i praktycznie - łatwo ją zrozumieć, nie jest zbyt skomplikowana. Chociaż przyznam szczerze, że jak spojrzałam na hiszpańską gramatykę w tej pozycji, to stwierdziłam, że jak mi się uda to wszystko zapamiętać, to naprawdę będę z siebie zadowolona.
Można powiedzieć też, że poradnik ten jest pełen humorystycznych obrazków oraz specjalnych oznaczeń, które pokazują nam, co koniecznie musimy zapamiętać oraz co jest najważniejsze z danego materiału.
Całkiem przydatne rozplanowana jest ta książeczka, ponieważ pięć części, z dodatkowymi podrozdziałami, naprawdę ułatwia zaplanowanie, czego się uczymy w danym dniu, czy w danym tygodniu.
Nie mogę też zapomnieć o zadaniach, które pojawiają się po danym zagadnieniu - nie są one trudne, najczęściej polegają na uzupełnianiu zwrotów o słówka, niemniej jednak świetnie sprawdzają naszą wiedzę i motywują do dalszej nauki i powtórek w razie konieczności.
Swoją drogą, w "Hiszpański dla bystrzaków" znajdziemy też dużo przykładowych dialogów, a na dołączonej do pozycji płycie CD możemy ich dodatkowo wysłuchać i nauczyć się wymowy. Same plusiki.
Jednakże niewątpliwym minusem jest to, że jest ona napisana specjalnie dla osób, które nie miały nigdy wcześniej kontaktu z hiszpańskim, albo miały go w niewielskim stopniu. A co z osobami, które znają już podstawy, albo z takimi, które tych podstaw już się nauczą poprzez ten poradnik? Zdecydowanie fajnie by było, gdyby istniał także poziom wyższy - dla wszystkich języków, nie tylko hiszpańskiego, bo z tego, co się orientuje, nie ma tak w żadnym z tych języków.
Okładki całej tej serii idealnie do siebie pasują. Powiem tak - mam już kilka tomów na swojej półce i wygląda to naprawdę fajnie - ten sam rozmiar, ten sam kolor, taki sam styl. Pod tym względem jestem naprawdę zadowolona i mam nadzieję, że w tej kwestii nic się nie zmieni.
Nie mogę nic innego zrobić, niż tylko polecić poradnik i zachęcić was do nauki - co więcej, mam nadzieję, że moja recenzja zmotywuje was do tego i będziecie chcieli poszerzać swoje horyzonty - pod względem znajomości języków.
Naszksiazkowir.blogspot.com/ Iwi
Psychologia szefa 2. Coaching narzędziowy
„Nerwica dotyka codziennie każdego z nas”, zauważają Wojciech Haman oraz Jerzy Gut, autorzy „Coachingu narzędziowego”. Przy czym nerwicę definiują nieco inaczej, jako „stan, w którym zaczynamy zachowywać się stereotypowo i nie potrafimy zmienić swojego zachowania, nawet jeśli nie osiągamy zamierzonego celu. Mechanizm ten dotyczy każdego z nas”. Antidotum, a zarazem istotą coachingu jest „znalezienie i zastosowanie nowego zachowania, które będzie realnym sposobem radzenia sobie z trudną sytuacją i związaną z nią nerwicą”.
Coaching to dla autorów ważna i specyficzna metoda „doglądania jakości działania pracowników i tworzenia standardów profesjonalnego radzenia sobie w trudnych sytuacjach”. Nazywają go „coaching narzędziowym”, albowiem upatrują w nim konkretny i wymierny sposób pracy szefa z podwładnymi. Pokazują, że metoda coachingu narzędziowego jest prostą i naturalną procedurą rozwoju nowych umiejętności, której można używać w każdej relacji — zawodowej i osobistej. Coaching narzędziowy daje możliwość wyboru i pomaga uwolnić się od neurotycznych przymusów. Pozwala wypracować nowy sposób działania, a nie ogranicza się do dobrych rad i refleksji. Tej metody można używać w sposób naturalny w roli szefa, rodzica, nauczyciela czy przyjaciela.
Dlaczego uporczywie trzymamy się swoich stereotypowych zachowań, zastanawiają się autorzy książki. Ich zdaniem są trzy powody. Powód pierwszy to obawa przed nieznanym, bo nowe jest zagrożeniem (Ludzie wolą znane piekło od nieznanego nieba). Drugi powód to, że „w sytuacji zagrożenia i w stanie silnych negatywnych emocji mamy bardzo mały dostęp do swojej kreatywności, intuicji, improwizacji, inteligencji i elastyczności”. Powód trzeci: postępujemy w dany sposób, bo podobnie postąpiliśmy w przeszłości, udało nam się i powtarzamy schemat: „Twój umysł zarejestrował to i ‚namawia’ Cię do uporczywego powtarzania takiego zachowania, które zmienia się w nawyk”.
Autorzy rozprawiają się także z mitem, że szef wdrażając coaching narzędziowy, znajduje się w pozornie przeciwstawnych rolach, czyli decydenta i coacha. Szef decydent decyduje, ocenia, rozlicza. Szef coach edukuje i pomaga w trudnych sytuacjach. Te role się jednak nie wykluczają, jest bowiem czas edukacji i czas rozliczania. I ważne spostrzeżenie autorów na koniec: „Bez treningu nie ma coachingu”.
Książka jest drugą częścią cyklu „Psychologia szefa”. Pierwsza część „Szef to zawód” jest obecna na rynku od dziesięciu lat i sprzedała się w nakładzie ponad 40 000 egzemplarzy.
Coaching to dla autorów ważna i specyficzna metoda „doglądania jakości działania pracowników i tworzenia standardów profesjonalnego radzenia sobie w trudnych sytuacjach”. Nazywają go „coaching narzędziowym”, albowiem upatrują w nim konkretny i wymierny sposób pracy szefa z podwładnymi. Pokazują, że metoda coachingu narzędziowego jest prostą i naturalną procedurą rozwoju nowych umiejętności, której można używać w każdej relacji — zawodowej i osobistej. Coaching narzędziowy daje możliwość wyboru i pomaga uwolnić się od neurotycznych przymusów. Pozwala wypracować nowy sposób działania, a nie ogranicza się do dobrych rad i refleksji. Tej metody można używać w sposób naturalny w roli szefa, rodzica, nauczyciela czy przyjaciela.
Dlaczego uporczywie trzymamy się swoich stereotypowych zachowań, zastanawiają się autorzy książki. Ich zdaniem są trzy powody. Powód pierwszy to obawa przed nieznanym, bo nowe jest zagrożeniem (Ludzie wolą znane piekło od nieznanego nieba). Drugi powód to, że „w sytuacji zagrożenia i w stanie silnych negatywnych emocji mamy bardzo mały dostęp do swojej kreatywności, intuicji, improwizacji, inteligencji i elastyczności”. Powód trzeci: postępujemy w dany sposób, bo podobnie postąpiliśmy w przeszłości, udało nam się i powtarzamy schemat: „Twój umysł zarejestrował to i ‚namawia’ Cię do uporczywego powtarzania takiego zachowania, które zmienia się w nawyk”.
Autorzy rozprawiają się także z mitem, że szef wdrażając coaching narzędziowy, znajduje się w pozornie przeciwstawnych rolach, czyli decydenta i coacha. Szef decydent decyduje, ocenia, rozlicza. Szef coach edukuje i pomaga w trudnych sytuacjach. Te role się jednak nie wykluczają, jest bowiem czas edukacji i czas rozliczania. I ważne spostrzeżenie autorów na koniec: „Bez treningu nie ma coachingu”.
Książka jest drugą częścią cyklu „Psychologia szefa”. Pierwsza część „Szef to zawód” jest obecna na rynku od dziesięciu lat i sprzedała się w nakładzie ponad 40 000 egzemplarzy.
International Coach Federation Polska Artur Negri
Lider sprzedaży. Jak angażować handlowców w aktywną sprzedaż
W dzisiejszych czasach rośnie znaczenie angażowania zespołu w realizację sprzedaży” - zaznacza Robert Zych, coach sprzedaży i autor książki „Lider sprzedaży”. Dodaje zarazem, że warto pamiętać o różnicy pomiędzy zmuszaniem a angażowaniem. „Współcześnie wiedza i umiejętności pracowników są coraz większe, w związku z czym chcą czuć, że i oni są uwzględniani w procesie podejmowania decyzji”. Książka jest poradnikiem dla lidera i wsparciem dla coachów. Pomoże budować dobre relacje z zespołem, by rósł i rozkwitał, a nie grzązł we wzajemnych pretensjach, animozjach i chorej rywalizacji. Omawia, jak stosować strategię opartą na typologii, która pozwoli wypracować najlepsze podejście do każdego z charakterologicznych typów sprzedawcy.
Zych głęboko wierzy, że „jeśli lider sprzedaży nie jest zaangażowany w to, co robi, jego ludzie, widząc brak jego wiary, również pozostaną obojętni”. Musi być przy tym elastyczny i potrafić dostosować swój styl prowadzenia zespołu do danej sytuacji rynkowej i oczekiwań sprzedawców. „I tylko zespół, poprzez wymianę dobrych praktyk i wzajemne wspieranie się, może na dłuższą metę osiągnąć stabilizację i wyższe cele”.
Autor przytacza model czterech fundamentów władzy (badania Uniwersytetu Harvarda). Pierwszy fundament to władza oparta na systemie kar i nagród; zespół wykonuje decyzje i polecenia, bo wie, że ich wykonanie skutkuje nagrodą, a odmowa przynosi negatywne konsekwencje. Fundament drugi to władza oparta na sile eksperckiej; zespół angażuje się we współpracę i uważnie słucha lidera, widzi bowiem w liderze eksperta, postrzega go jako osobę, która ma dostęp do odpowiedniej wiedzy. Kolejny, trzeci fundament, to władza oparta na sile relacji; zespół angażuje się w wykonanie poleceń lidera, dlatego, że jest lubiany, miły i powszechnie szanowany. Czwarty fundament to władza oparta na mandacie; zespół angażuje się we współpracę z liderem, ponieważ uznaje jego zwierzchnictwo. „Polscy szefowie najczęściej korzystają z systemu kar i nagród, który daje możliwość nagrodzenia sprzedawcy za wykonanie planów sprzedaży lub wyciągnięcia wobec niego konsekwencji w przypadku niedopełnienia obowiązków”.
Zych uważa, że „współczesne zespoły sprzedaży wymagają świadomego stosowania każdej z czterech podstaw władzy”. Idealny lider to taki, który ma w sposób jasny i przejrzysty opracowany system kar i nagród, jest lubiany, jest ekspertem (a na to miano ciężko zapracował), jak również potrafi pokazać zespołowi, że działa zgodnie z mandatem zarządu.
Zych głęboko wierzy, że „jeśli lider sprzedaży nie jest zaangażowany w to, co robi, jego ludzie, widząc brak jego wiary, również pozostaną obojętni”. Musi być przy tym elastyczny i potrafić dostosować swój styl prowadzenia zespołu do danej sytuacji rynkowej i oczekiwań sprzedawców. „I tylko zespół, poprzez wymianę dobrych praktyk i wzajemne wspieranie się, może na dłuższą metę osiągnąć stabilizację i wyższe cele”.
Autor przytacza model czterech fundamentów władzy (badania Uniwersytetu Harvarda). Pierwszy fundament to władza oparta na systemie kar i nagród; zespół wykonuje decyzje i polecenia, bo wie, że ich wykonanie skutkuje nagrodą, a odmowa przynosi negatywne konsekwencje. Fundament drugi to władza oparta na sile eksperckiej; zespół angażuje się we współpracę i uważnie słucha lidera, widzi bowiem w liderze eksperta, postrzega go jako osobę, która ma dostęp do odpowiedniej wiedzy. Kolejny, trzeci fundament, to władza oparta na sile relacji; zespół angażuje się w wykonanie poleceń lidera, dlatego, że jest lubiany, miły i powszechnie szanowany. Czwarty fundament to władza oparta na mandacie; zespół angażuje się we współpracę z liderem, ponieważ uznaje jego zwierzchnictwo. „Polscy szefowie najczęściej korzystają z systemu kar i nagród, który daje możliwość nagrodzenia sprzedawcy za wykonanie planów sprzedaży lub wyciągnięcia wobec niego konsekwencji w przypadku niedopełnienia obowiązków”.
Zych uważa, że „współczesne zespoły sprzedaży wymagają świadomego stosowania każdej z czterech podstaw władzy”. Idealny lider to taki, który ma w sposób jasny i przejrzysty opracowany system kar i nagród, jest lubiany, jest ekspertem (a na to miano ciężko zapracował), jak również potrafi pokazać zespołowi, że działa zgodnie z mandatem zarządu.
International Coach Federation Polska Artur Negri
Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową. Wydanie III
Żyj mądrze, pracuj efektywnie
Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad jakością czasu poświęconego na realizację danego zadania. O upływających godzinach myślimy tylko wówczas, kiedy nie zdołaliśmy zrealizować wszystkich obowiązków, kiedy jesteśmy zmuszeni pozostać w firmie po godzinach, by dokończyć to, na co nie wystarczyło nam osiem godzin. Pozostaje tylko zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście obowiązków służbowych mamy nadmiar, czy może jest jakaś inna przyczyna tego, że nie jesteśmy w stanie się z nich wywiązać. Przeprowadzone badania dowodzą, że z trzynastu lat spędzanych średnio w pracy w ciągu naszego życia, zaledwie pięć jest związane bezpośrednio z wykonywanymi zadaniami. Cała reszta to mało istotne dla naszego rozwoju czy efektywności czynności, takie jak picie kawy, pogawędki ze współpracownikami czy surfowanie po Internecie.
Czy istnieje zatem metoda, by wspomnianych trzynaście lat wypełnić efektywną pracą, która rzeczywiście będzie przynosiła pożytek w kontekście naszej kariery, zarobków czy poszerzania swoich kompetencji? A może istnieje sposób, by ograniczyć te lata do dziecięciu, aby trzy kolejne można było w pełni poświęcić realizacji własnych pasji, czy też rodzinie? Czy możemy nauczyć się zarządzać sobą w czasie, pracować wydajniej, lepiej, krócej? Okazuje się, że tak naprawdę efektywność naszej pracy można znacznie podnieść, ucząc się właściwego gospodarowania swoim dniem pracy. O tym, co zrobić, aby rzeczywiście coś zmienić w swoim życiu (nie tylko zawodowym), przeczytamy w książce Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową, opublikowanej nakładem wydawnictwa Helion. Adam Pash i Gina Trapani postawili sobie za cel propagowanie sztuczek ułatwiających życie oraz pracę. Okazuje się bowiem, że w czasach istnienia zaawansowanych technologii, która powinna wspierać nas w wykonywanych czynnościach, zostajemy przez tę samą technologię schwytani w pułapkę.
O tym, że wcale nie musimy przyjmować roli ofiary, uzależnionej od telefonów komórkowych, tabletów, stron internetowych, aplikacji i innych gadżetów, że możemy nauczyć się mądrze z nich korzystać, autorzy przekonują na swojej stronie internetowej Lifehacker.com. Książka stanowi podsumowanie zawartych na stronie treści, prezentuje także wyniki przeprowadzonych przez autorów badań. Otrzymujemy również pięćdziesiąt dziewięć sztuczek, które pomogą uporządkować nasze skrzynki pocztowe, uporać się z zaległymi rachunkami, raportami, zadaniami do wykonania, zapanować nad plikami tekstowymi, nie zapominając przy tym o ważnych datach, spotkaniach, imprezach czy szkoleniach. Te sztuczki, to właściwie konkretne rozwiązania, które nie wymagają od nas ani dodatkowych skomplikowanych czynności, ani – w większości – nakładów finansowych. Z racji tego, iż część aktywności wymaga od nas znajomości obsługi komputera, każda z porad została opatrzona informacją o poziomie trudności: łatwy, średni lub zaawansowany.
Lifehackerem, czyli człowiekiem czerpiącym z nowych technologii w celu ułatwienia sobie życia, możemy zostać ucząc się pokonywania trudności napotykanych w codziennym życiu oraz pracy. Autorzy podpowiadają, jak zapanować nad pocztą elektroniczną … opróżniając skrzynkę, skracając czas odpowiedzi czy konsolidując kilka kont pocztowych. Nauczymy się również zarządzania danymi zawartymi w e-mailach i docierającymi z innych źródeł, a ponadto zmotywujemy się do działania, stosując takie rozwiązania, jak korekta listy zadań do wykonania i jej urealnienie, prowadzenie dziennika zajęć i zamianę zadania w grę. Efektywna praca będzie możliwa tylko wówczas, kiedy skupimy swój umysł na konkretnej rzeczy, czynności. Poznamy zatem mechanizmy ułatwiające przeniesienie przypadkowych myśli, spraw zaprzątających uwagę oraz list spraw do załatwienia do pamięci komputera, gdzie można łatwo nimi zarządzać. Dowiemy się ponadto, jak ułatwiać sobie codzienne czynności, oszczędzając czas na nie dotychczas poświęcany.
Lifehacker... to spora dawka przydatnych wskazówek, pomagających nam lepiej zarządzać sobą i swoją pracą. Priorytetyzacja wiadomości i zadań, tworzenie planów pracy, dzielenie projektów na etapy, archiwizowanie korespondencji i innych dokumentów, szybkie wybieranie i odszukiwanie interesujących nas treści – wszystko to pozwoli nam zaoszczędzić czas i stać się bardziej efektywnym pracownikiem, a - co za tym idzie - zadbać o swoją karierę. Dzięki realizacji wszystkich zadań w krótszym czasie zyskany ponadto czas dla siebie oraz dla swoich bliskich. Sam układ książki odzwierciedla tezy w niej zawarte – kolejne rozdziały zostały poświęcone innym aspektom pracy, zaś porady są ponumerowane i opatrzone informacjami odnośnie do poziomu trudności ich zastosowania oraz kosztów. To wszystko sprawia, że łatwo dotrzemy do interesujących nas kwestii, adaptując pomysły autorów i wdrażając je w swoim życiu. A wówczas możemy z dumą stwierdzić, że jesteśmy lifehackerami!
Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad jakością czasu poświęconego na realizację danego zadania. O upływających godzinach myślimy tylko wówczas, kiedy nie zdołaliśmy zrealizować wszystkich obowiązków, kiedy jesteśmy zmuszeni pozostać w firmie po godzinach, by dokończyć to, na co nie wystarczyło nam osiem godzin. Pozostaje tylko zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście obowiązków służbowych mamy nadmiar, czy może jest jakaś inna przyczyna tego, że nie jesteśmy w stanie się z nich wywiązać. Przeprowadzone badania dowodzą, że z trzynastu lat spędzanych średnio w pracy w ciągu naszego życia, zaledwie pięć jest związane bezpośrednio z wykonywanymi zadaniami. Cała reszta to mało istotne dla naszego rozwoju czy efektywności czynności, takie jak picie kawy, pogawędki ze współpracownikami czy surfowanie po Internecie.
Czy istnieje zatem metoda, by wspomnianych trzynaście lat wypełnić efektywną pracą, która rzeczywiście będzie przynosiła pożytek w kontekście naszej kariery, zarobków czy poszerzania swoich kompetencji? A może istnieje sposób, by ograniczyć te lata do dziecięciu, aby trzy kolejne można było w pełni poświęcić realizacji własnych pasji, czy też rodzinie? Czy możemy nauczyć się zarządzać sobą w czasie, pracować wydajniej, lepiej, krócej? Okazuje się, że tak naprawdę efektywność naszej pracy można znacznie podnieść, ucząc się właściwego gospodarowania swoim dniem pracy. O tym, co zrobić, aby rzeczywiście coś zmienić w swoim życiu (nie tylko zawodowym), przeczytamy w książce Lifehacker. Jak żyć i pracować z głową, opublikowanej nakładem wydawnictwa Helion. Adam Pash i Gina Trapani postawili sobie za cel propagowanie sztuczek ułatwiających życie oraz pracę. Okazuje się bowiem, że w czasach istnienia zaawansowanych technologii, która powinna wspierać nas w wykonywanych czynnościach, zostajemy przez tę samą technologię schwytani w pułapkę.
O tym, że wcale nie musimy przyjmować roli ofiary, uzależnionej od telefonów komórkowych, tabletów, stron internetowych, aplikacji i innych gadżetów, że możemy nauczyć się mądrze z nich korzystać, autorzy przekonują na swojej stronie internetowej Lifehacker.com. Książka stanowi podsumowanie zawartych na stronie treści, prezentuje także wyniki przeprowadzonych przez autorów badań. Otrzymujemy również pięćdziesiąt dziewięć sztuczek, które pomogą uporządkować nasze skrzynki pocztowe, uporać się z zaległymi rachunkami, raportami, zadaniami do wykonania, zapanować nad plikami tekstowymi, nie zapominając przy tym o ważnych datach, spotkaniach, imprezach czy szkoleniach. Te sztuczki, to właściwie konkretne rozwiązania, które nie wymagają od nas ani dodatkowych skomplikowanych czynności, ani – w większości – nakładów finansowych. Z racji tego, iż część aktywności wymaga od nas znajomości obsługi komputera, każda z porad została opatrzona informacją o poziomie trudności: łatwy, średni lub zaawansowany.
Lifehackerem, czyli człowiekiem czerpiącym z nowych technologii w celu ułatwienia sobie życia, możemy zostać ucząc się pokonywania trudności napotykanych w codziennym życiu oraz pracy. Autorzy podpowiadają, jak zapanować nad pocztą elektroniczną … opróżniając skrzynkę, skracając czas odpowiedzi czy konsolidując kilka kont pocztowych. Nauczymy się również zarządzania danymi zawartymi w e-mailach i docierającymi z innych źródeł, a ponadto zmotywujemy się do działania, stosując takie rozwiązania, jak korekta listy zadań do wykonania i jej urealnienie, prowadzenie dziennika zajęć i zamianę zadania w grę. Efektywna praca będzie możliwa tylko wówczas, kiedy skupimy swój umysł na konkretnej rzeczy, czynności. Poznamy zatem mechanizmy ułatwiające przeniesienie przypadkowych myśli, spraw zaprzątających uwagę oraz list spraw do załatwienia do pamięci komputera, gdzie można łatwo nimi zarządzać. Dowiemy się ponadto, jak ułatwiać sobie codzienne czynności, oszczędzając czas na nie dotychczas poświęcany.
Lifehacker... to spora dawka przydatnych wskazówek, pomagających nam lepiej zarządzać sobą i swoją pracą. Priorytetyzacja wiadomości i zadań, tworzenie planów pracy, dzielenie projektów na etapy, archiwizowanie korespondencji i innych dokumentów, szybkie wybieranie i odszukiwanie interesujących nas treści – wszystko to pozwoli nam zaoszczędzić czas i stać się bardziej efektywnym pracownikiem, a - co za tym idzie - zadbać o swoją karierę. Dzięki realizacji wszystkich zadań w krótszym czasie zyskany ponadto czas dla siebie oraz dla swoich bliskich. Sam układ książki odzwierciedla tezy w niej zawarte – kolejne rozdziały zostały poświęcone innym aspektom pracy, zaś porady są ponumerowane i opatrzone informacjami odnośnie do poziomu trudności ich zastosowania oraz kosztów. To wszystko sprawia, że łatwo dotrzemy do interesujących nas kwestii, adaptując pomysły autorów i wdrażając je w swoim życiu. A wówczas możemy z dumą stwierdzić, że jesteśmy lifehackerami!
granice.pl Justyna Gul
Sztuka rynkologii
Marketing stało się słowem, które dawno straciło swoje pierwotne znaczenie. Mianem marketingowca określa się obecnie zarówno pracownika sprzedaży bezpośredniej, hostessę na promocji oraz copywritera w agencji reklamowej. Pojęcie pojemne, a przez to rozmyte i niewyraźne, gdzie wielu zastanawia się, ale o co w ogóle chodzi?
Jacek Kotarbiński pomaga zrozumieć temat opowiadając w sposób pasjonujący historię tej dyscypliny, którą definiuje jako rynkologię. Przy użyciu ciekawych przykładów tworzy wielowymiarową mapę, dzięki której łatwo zorientujesz się w zróżnicowaniu tematu.
Książki świetnie się słucha, gdyż autor napisał ją językiem pasjonata i praktyka, a nie teoretyka, który z perspektywy katedry opisywałby zupełnie nie znane mu zjawisko.
Nie jest to jednak książka instruktażowa, która pomogłaby Ci zaplanować strategię dla swojej marki. Jest to raczej zestawienie dostępnych narzędzi, gdzie sam musisz zdecydować o ryzyku czy wyborze. Zobaczysz raczej dzięki niej rynkowy krajobraz, niż dostaniesz narzędzie, które pozwoli ci dostać się z punktu A do punktu B.
Nie należy jednak traktować tego jako wady. "Sztuka rynkologii" daje wystarczającą dawkę wiedzy i orientacji w temacie, aby mieć odwagę pewne decyzje biznesowe podejmować samodzielnie.
Jacek Kotarbiński pomaga zrozumieć temat opowiadając w sposób pasjonujący historię tej dyscypliny, którą definiuje jako rynkologię. Przy użyciu ciekawych przykładów tworzy wielowymiarową mapę, dzięki której łatwo zorientujesz się w zróżnicowaniu tematu.
Książki świetnie się słucha, gdyż autor napisał ją językiem pasjonata i praktyka, a nie teoretyka, który z perspektywy katedry opisywałby zupełnie nie znane mu zjawisko.
Nie jest to jednak książka instruktażowa, która pomogłaby Ci zaplanować strategię dla swojej marki. Jest to raczej zestawienie dostępnych narzędzi, gdzie sam musisz zdecydować o ryzyku czy wyborze. Zobaczysz raczej dzięki niej rynkowy krajobraz, niż dostaniesz narzędzie, które pozwoli ci dostać się z punktu A do punktu B.
Nie należy jednak traktować tego jako wady. "Sztuka rynkologii" daje wystarczającą dawkę wiedzy i orientacji w temacie, aby mieć odwagę pewne decyzje biznesowe podejmować samodzielnie.
Książki mówione Angelika Chimkowska