ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Fueled. Napędzani pożądaniem

Czy Ty też zostałaś zarażona wirusem The Driven Trilogy (DT)? Szacuje się, że około 95% czytelniczek, które sięgnęły po pierwszą część cyklu „Driven” K. Bromberg, czyli „Namiętność silniejsza niż ból”, zostało zarażonych tym wirusem… Albo, używając innej metafory – zahipnotyzowanych . Bo jak inaczej wytłumaczyć stan, w który wpadają czytelniczki? W razie wątpliwości, jak go rozpoznać, już spieszę z listą potencjalnych objawów: przyspieszone bicie serca, uderzenia gorąca, nadmierna potliwość, wypieki na twarzy, podniecenie. Wahania nastroju, drażliwość. Wycofanie się z obowiązków i kontaktów międzyludzkich na czas lektury. Uwaga: możliwe niekontrolowane wybuchy agresji w stosunku do każdego, kto choć spróbuje przeszkodzić zarażonej wirusem DT w czytaniu. Wniosek? Lepiej nie pojawiać się w polu widzenia chorej, dopóki sama nie powróci do realnego świata. Po zakończonej lekturze stwierdza się samoistne ustąpienie objawów.

Mimo iż po lekturze tomu I trylogii „Driven” miałam mieszane uczucia, ja również zostałam zahipnotyzowana . Przyznaję. Dałam się wkręcić w niebezpieczną grę bohaterów i ich emocje i – podobnie jak oni sami – całkowicie dałam się ponieść namiętności. Absolutnie wbrew logice. Sięgnęłam po Tom II i w konsekwencji… przepadłam dla świata. Na wiele godzin.

O ile Tom I mnie nie oczarował, ale od połowy naprawdę wciągnął i nie pozwolił o sobie zapomnieć aż do mocnej ostatniej strony, to Tom II… pochłonął już bez reszty. I ani przez ułamek sekundy nie żałowałam szansy danej tej trylogii. To naprawdę dobry przykład rozwoju warsztatu pisarskiego autora i tego, że kolejna część może być lepsza od poprzedniej! W kontynuacji „Driven” wszystkiego jest WIĘCEJ, BARDZIEJ, MOCNIEJ. Więcej emocji. Więcej intensywnych emocji, które eskalują od miłości do nienawiści i z powrotem. Więcej namiętności. Jeszcze więcej… Więcej scen seksu, jeszcze śmielszych. Więcej miłości. Pożądania. Bólu. Dramatów. Tempo akcji przyspiesza niczym silnik wyścigówki Coltona „od zera do setki”, a jej dynamiczne zwroty przyprawią o niejeden zawrót głowy.

Czy dobrej dziewczynie uda się wyrwać duszę złego chłopca z mroku przeszłości i sprowadzić na dobrą drogę? Czy on zdoła obudzić w niej tłumione pragnienia? I czy będą razem?

Tom II („Napędzani pożądaniem”) rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się część I, czyli kontynuacją naprawdę mocnej i szokującej ostatniej sceny, jednej z tych, co to zostawiają czytelnika z szeroko otwartymi oczami i buzią. Ja miałam to szczęście, że owa kontynuacja (w postaci kolejnego tomu) już na mnie czekała. Wystarczyło sięgnąć… Tak też zrobiłam i… przepadałam. Część II rozpoczyna się równie mocno, co kończy I – jeśli nie bardziej. Tym razem, dzięki zmianie narratora, poznajemy punkt widzenia Coltona. Ten zabieg sprawia, że – w wymiarze psychologicznym – książka staje się naprawdę coraz bardziej intrygująca i wciągająca. Mimo iż zarówno cz. I, jak i II prowadzone są w narracji pierwszoosobowej, naprzemiennie z punktu widzenia Rylee i Coltona, to w tomie II zdecydowanie głębiej zanurzamy się w mroczny świat Coltona. A ten świat to – mówiąc wprost – psychiczne piekło. Czytając bezpośredni zapis strumienia świadomości bohatera można mieć wrażenie, jakby było się świadkiem naprawdę ciężkiej sesji psychoterapeutycznej i bez proszenia uzyskało wgląd w najczarniejsze zakamarki ludzkiego umysłu i duszy. Naprawdę trudne i niełatwe to fragmenty do emocjonalnego przetrawienia, w dodatku – ociekające wulgaryzmami (jak dla mnie – zbyt wiele ich, chociaż potęgują dramatyzm). Z drugiej strony, te fragmenty pozwalają odkryć nową twarz głównego bohatera oraz zrozumieć jego zachowanie, będące spójne i konsekwentne w swojej nie-logiczności. Dzięki temu prosta, płytka i przewidywalna fabuła zyskuje drugie dno i psychologiczną głębię, aczkolwiek według mnie jednak zbyt ciężkostrawną, jak na tego typu gatunek.

Trylogia „Driven” K. Bromberg to studium relacji, w którym miłość zostaje sprowadzona do namiętności. A ta, jak przekonuje prof. Wojciszke, ma też i swoje ciemne strony – lęk, ból, tęsknotę, zazdrość, obsesję. Namiętność karmi się lękiem przed bliskością i odrzuceniem, napędza zazdrością. Wyłączając działanie racjonalnego umysłu bohaterów, staje się niejako motorem dramatycznych punktów zwrotnych fabuły – rozterek, zdrad, rozstań i powrotów. A tych w powieści zdecydowanie nie brakuje.

Pasjonaci psychologii, a szczególnie psychologii klinicznej i relacji damsko-męskich (i wszelakich patologii w tym zakresie), otrzymują zatem przebogaty materiał do analizy. Bowiem tom II „Driven” to już nie zwykła karuzela (jak określiłam cz. I), a prawdziwy, psychodeliczny rollercoaster, którego kierunek i tempo jazdy wyznaczają patologiczne mechanizmy funkcjonowania Coltona. Jego zaburzona w wyniku traumatycznych doświadczeń osobowość. Jego lęki, mechanizmy obronne, obsesje. Jego demony. W miarę, jak relacja Rylee i Coltona pogłębia się – zgodnie z mechanizmem dążenia/uciekania i prawami konfliktów psychologicznych – narasta też napięcie między nimi. Im bardziej jedno z nich zbliża się do drugiego, tym bardziej to pierwsze wycofuje się. Destrukcyjna, wyniszczająca gra toczy się w oszalałym tempie. Ponieważ całość napisana została niezwykle sugestywnie, akcja nie pozwala się oderwać, a pierwszoosobowa narracja sprzyja identyfikacji z emocjami bohaterów – w grę tę uwikłany zostaje także czytelnik. Prawdopodobnie, sporym kosztem psychicznym.

Jak można by wnioskować z powyższych rozważań, „Napędzani pożądaniem” to głównie studium toksycznego związku dwóch osób, które nie uporały się ze swoim bagażem emocjonalnych traum. Ale gdzie w tym wszystkim miejsce na romans, namiętność, seks? Bo przecież „Driven” to jednak kobiecy erotyk, a nie (melo)dramat psychologiczny, czyż nie?

Cóż, Tom II „Driven” to naprawdę gorąca powieść. Nie romans. To erotyk. Niemal każda strona tej książki dosłownie ocieka namiętnością i roztacza wokół ciężką woń feromonów, wymieszanych z zapachem łez i potu. O ile podczas lektury cz. I liczyłam opisy zbliżeń, to przy cz. II nie byłam już w stanie tego zrobić, ponieważ Tom II to NIEMAL SAM SEKS. Ale nie w wydaniu porno, tylko mocnego, bezpruderyjnego erotyku. I nie chodzi też o samą ilość opisów stosunków, tylko o tę specyficzną atmosferę – ciężką, duszną, przesiąkniętą wilgotnym zapachem podniecenia. O bohaterów, którzy albo uprawiają seks, albo o nim rozmawiają, albo go wspominają, albo antycypują, albo tęsknią… Gdzie każde spojrzenie i każdy dotyk jest elektryzujący, rozpalający, doprowadzający na skraj szaleństwa… (tak, mniej więcej w taki sposób opisywane jest to w książce). Przypadł mi do gustu styl, w jakim oddana została namiętność pomiędzy bohaterami – mocno, bez pruderii, ale jednocześnie subtelnie. Ostrzegam – tą obsesją naprawdę można się zarazić…
moznaprzeczytac.pl MN

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości

Gdyby ktoś kazał opisać mi tę książkę jednym zdaniem, byłby to niekończący się ciąg "hahaha". Nie dlatego, że Pokusy i łakocie to karykatura literatury. W żadnym wypadku. To chyba najśmieszniejsza lektura, z jaką miałam do czynienia w ciągu kilku ostatnich miesięcy.
Od razu mówię, że nie mamy do czynienia ze skomplikowaną fabułą. Główna bohaterka, Claire, ma poważny problem. Studiuje, ma już swoje lata i jakoś tak wyszło, że nigdy wcześniej nie była w łóżku z żadnym mężczyzną. Toż to niedopuszczalne. Dziewczyna postanawia to zmienić. Udaje się ze znajomymi na imprezę. Ma tylko jeden cel - pozbyć się ciążącego jej balastu. 
Kilka piw później ona i nieziemsko przystojny mężczyzna, którego imienia kobieta nie zna, lądują w łóżku. Claire ucieka rano, nie poznawszy imienia kochanka, czego szybko przyjdzie jej pożałować. Po pięciu tygodniach okazuje się bowiem, że jest w ciąży. Tatusia jej dziecka nie sposób odnaleźć, więc Claire decyduje się na samotne macierzyństwo. Może liczyć oczywiście na pomoc ojca, George'a i przyjaciółki Liz, która postanawia otworzyć własną działalność. Proponuje Claire pracę. I to jaką. Stateczna matka małego chłopca ma sprzedawać akcesoria dla dorosłych.
Po pięciu latach dochodzi do spotkania Claire i Cartera. Mężczyzna nie poznaje kobiety. Kiedy dowiaduje się, że ma z nią dziecko, postanawia wziąć za nie odpowiedzialność. Nie jest to łatwe zadanie. Trudno bowiem okiełznać malca mającego uwielbienie do używania brzydkich słów i kopania mężczyzn tam, gdzie słońce nie świeci. Załamałabym się, gdybym miała takie dziecko. Czasem miałam wrażenie, że nie jest po tym ojcu, po którym być powinien. Bardziej pasowałby na syna Drew.
Claire jest roztrzepana i lekkomyślna. Decyzje podejmuje pod wpływem impulsu. Ich skutki są opłakane. Jednak nie sposób jej nie polubić. To bohaterka oryginalna. Nie znam drugiej takiej, która miałaby tendencję do pakowania się w coraz bardziej żenujące historie. Ale w tym już jej urok. Pozwólcie mi się teraz chwilę porozpływać nad Carterem. Co prawda GPS na moim palcu powinien teraz zacząć pikać, bo ja już swojego Cartera mam, ale może mąż się nie dowie, że zachwycam się innym ;) Ojciec Gavina, syna Claire okazuje się złotym człowiekiem. Sama uległabym jego urokowi. Jeszcze sposób, w jaki mówi on o seksie... Symfonia smaku. Takie rzeczy to ja mogę czytać.
Największym plusem Pokus i łakoci są dwuznaczność i humor. Nie sposób przy tej książce zachować powagę. Ja musiałam sobie robić przerwy w lekturze, bo mój brzuch nie wytrzymywał napadów śmiechu i niewiele widziałam poprzez łzy. Tara Sivec stworzyła kapitalną opowieść, której nic nie brakuje. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie książki, by oderwać się od rzeczywistości.
Wiem, że okładka nie zachęca raczej do czytania, ale warto sięgnąć po Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczną rzecz o miłości. Czas spędzony z tą lekturą na pewno nie będzie stracony. To nie tylko zabawna opowieść, ale także historia o dojrzewaniu i o tym, jaki wpływ na nasze życie mają podjęte pochopnie decyzje. Mam nadzieję, że zżyjecie się z Claire i Carterem. Tego Wam życzę.
http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl Zaczytana bez pamięci

Skuteczny coaching. Jak zostać najlepszym trenerem osobistym i zmieniać życie innych na lepsze

Poradnik dla początkujących trenerów osobistych zwanych coachami

Treść


Autorka zaczyna od osobistych refleksji i powodów, dla których zajęła się coachingiem. Stała się trenerem osobistym najpierw dla samej siebie, a potem zajęła się tym zawodowo. Książka to zapis technik, inspiracji oraz ćwiczeń dla początkujących w tej dziedzinie. Można też tutaj znaleźć całe sesje treningowe.

Lektorka

Autorka sama czyta swoją książkę. Robi to amatorsko, choć z drugiej strony zawodowo często używa na pewno swojego głosu. Nie robi błędów, czyta wyraźnie i z odpowiednią intonacją. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to tempo - czyta dość wolno, ale może na tym polega praca coacha.

Wady

Trochę denerwujące jest używanie angielskich słów, które mają przecież takie same znaczenie. Przecież "coach" znaczy "trener", czemu więc nie użyć słowa "trener"? Rozumiem jednak, że w środowisku zawodowym użycie słowa "coach" ma węższe znaczenie i oznacza nie każdego trenera, a tylko trenera osobistego. Niemniej trochę to irytujące słyszeć wciąż: "kołcz" i "kołczing".

Podsumowanie

Na dzisiejszym rynku coraz trudniej o pracę. Praca trenera osobistego może być alternatywą dla ludzi, którzy potrafią motywować innych (zaczynając od siebie ;-). Autorka wypełniła lukę na rynku poradników dla tej grupy zawodowej.
Książki mówione Piotr Borowski

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości

Duża dawka humoru i łakoci, na które ma ochotę niemal każda kobieta to rzeczy, których w tej książce nie zabraknie. Do tego nutka czekoladowej, specyficznie romantycznej miłości i już mamy gwarantowany świetny wieczór. 

Skomplikowana i zawiła miłość, mnóstwo łez, pretensji, nieszczęścia i niechcianych ciąży – czasem lubię powzdychać do tego typu powieści, ale niestety takie książki tylko bardziej mnie przygnębiają. Dlatego warto zmienić schematyczny repertuar romansów i postawić na coś zupełnie nowego i świeżego. Czymś takim jest właśnie Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości. 

Głównej bohaterki, Claire, najpewniej nie zapomnę do końca życia. O tak wyraziste postacie, aż się prosi. Szalona, zabawna, inteligentna, dążąca do spełnienia swoich marzeń i pragnąca miłości. W wieku dwudziestu lat postanowiła zmienić jedną istotną kwestię – stracić dziewictwo. Powiedzmy, że wszystko się udało, ale Claire nie chciała żadnych zobowiązań, więc rano uciekła. Później zdecydowanie tej decyzji żałowała, bo okazało się, że nieznany student sprawił jej dziecko. Po kilku latach, gdy miała już fantastycznego synka z szczerością godną podziwu, los znów zderzył dwa światy kochanków. Miłość między nimi stała się zwariowana i zabawna, jak żadna inna. 


"Codziennie powtarzałam mu, że jeśli zmasakruje mi pochwę, nagram cały poród na wideo, a potem wszystkim jego przyszłym dziewczynom będę pokazywała potencjalne konsekwencje przypadkowego seksu i w ten sposób skreślę mu jakiekolwiek szanse na łóżko. Pieprzyć słuchanie Mozarta i czytanie Szekspira. Jak interweniować, to skutecznie."

Jak już wspominałam, nie wyobrażajcie sobie tkliwej historii, jak z filmu „Tylko mnie kochaj” (choć nawiasem mówiąc jest to świetna historia). Na każdej stronie poznacie dziesiątki ciętych ripost, żartów i scen erotycznych, a wszystko to podsycone humorem. 

Akcja jest dynamiczna. Fabuła prowadzona z dwóch różnych punktów: Claire i Cartera. Dzięki temu czytelnik może świetnie poznać najskrytsze pragnienia kobiety, jak i mężczyzny w tym związku. Oprócz tego, do wszystkiego zostało dodane sporo wulgaryzmów, nawet w ustach małego Gavina, który miał dziwne upodobanie do powtarzania takich brzydkich słów i naturalnie mówienia ich w najmniej odpowiednim momencie. 

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna o miłości to książka raczej mało wypromowana, sama dowiedziałam się o niej zupełnie przypadkiem, a gdybym nie śledziła blogów moli książkowych to pewnie w ogóle nie wiedziałabym o jej istnieniu. Uważam, że to wielka szkoda, bo książki doprawdy słabe mają wielkie promocje, a te przy których każda kobieta się ubawi i poprawi sobie humor, już nie. To strasznie niesprawiedliwe, dlatego właśnie wychodzę do was z tą recenzją. Mam nadzieję, że gdy pewnego dnia nabierzecie ochotę na taką rozweselającą historię to sięgniecie właśnie po tę książkę. Osoby, które już czytały powieść, pewnie się ze mną zgodzą. Humor przeplatany z gorącymi scenami, to coś, co lubię i jeśli wy również, to z całego serca polecam.
http://ksiazki-sa-wieczne.blogspot.com/ Daria Michalkiewicz

Fueled. Napędzani pożądaniem

Po przeczytaniu pierwszej części miałam mieszane odczucia co do tej serii. Już tyle podobnych pozycji przetoczyło się przez moje ręce, że w tym temacie ciężko mnie zaskoczyć. Z pierwszą częścią właśnie tak było. Poprawnie napisana, tematyka przekopiowana i to tak w skrócie. Sięgnęłam po drugą część z czystej ciekawości. Nie spodziewałam się jakiś wielkich rewelacji, a muszę przyznać, że miło mnie ona zaskoczyła.

Przede wszystkim w treść wpleciona jest narracja z punktu widzenia Coltona, dzięki czemu poznajemy go coraz bardziej i przede wszystkim rozumiemy pewne jego zachowania. Muszę przyznać, że momentami byłam wstrząśnięta jego powrotami do przeszłości. Nie ma chyba straszliwszej rzeczy niż maltretowanie dziecka. Nikt przy tym ne powinien przejść obojętnie. A autorka dość obrazowo i realistycznie przedstawia jego wspomnienia, dzięki czemu spojrzałam na niego zupełnie innymi oczami. Rozumiem jego zachowania i zmiany humorów. A jego cała wyliczanka "Spiderman. Batman. Superman. Ironman." jak i każda ta postać z osobna kojarzyć mi się będzie już tylko z Coltonem.

Ta część przepełniona jest takimi pokładami uczuć i emocji, że aż trudno w to uwierzyć. Główni bohaterowie na przemian kłócą się, robią sobie na złość i uprawiają seks. Nie jest to jednak tak przewidywalne, jak w innych książkach, może poza zakończeniem, które sobie wyobrażałam. Tutaj to ze sobą współgra i całość jest do pochłonięcia.

Jakoś nie przemawia do mnie zupełnie Rylee, która mimo że ma swój charakterek i pewność siebie, do tego nie można powiedzieć, że jest uległa to nadal coś mi w niej nie pasuje. A może to doświadczenia Coltona są bardziej interesujące, ciężko to określić, ale zdecydowanie jestem za tym męskim bohaterem. 

Książka ta poza dość ciężkim tematem zawiera też wiele elementów humorystycznych, szczególnie dialogi Rylee i jej koleżanki, które momentami rozładowują napięcie. Więc jako całość jest to pozycja dość ciekawa, warta przeczytania. Od samego początku do końca książki między bohaterami trwa walka na uczucia. 

Gdybym miała dać ocenę punktową, to przyznałabym jej mocnych osiem punktów, gdyż czas spędzony przy niej nie był na pewno stracony. Natomiast pod kątem odbiorców to będzie to kilka grup, do których zaliczyć mogę przede wszystkim kobiety, począwszy od osiemnastu do kilkudziesięciu lat. Na upartego mężczyźni też coś w niej znajdą, o ile się na nią otworzą.

Nie chce opisywać wam całej historii, gdyż mogę ją wam śmiało polecić do przeczytania i nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów. Poniżej tylko kilka linków do podobnych pozycji i nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wam miłej lektury.
Polecane Kobietom kinga w