Recenzje
Czy wiesz, kim jesteś? Przewodnik po 16 typach osobowości ID16
Czy wiecie ile osób żyje na świcie. Oczywiście, że bardzo dużo, ale mimo tego nie znajdziemy dwóch takich samych osób.
Książka to przewodnik po 16 typach osobowości, które odwołuje się do teorii Carla Gustava Junga.
Carl Gustav Jung stworzył swój pierwszy test osobowości już w 1938 roku, który umożliwia scharakteryzować funkcję w trzech wymiarach:ekstrawersja-introwersja, percepcja-intuicja, myślenie-odczuwanie.
Dzięki książce i testowi zawartej w niej odkryjemy do jakiego typu osobowości należymy. Odkryjemy swoje mocne i słaby strony.
Książka nie jest typowa i zarazem bardzo ciekawa. Każdy może wykonać test osobowości i przekonać się kim jest. Jest to ciekawa pozycja i mogę ją polecić każdemu bo warto.
Książka to przewodnik po 16 typach osobowości, które odwołuje się do teorii Carla Gustava Junga.
Carl Gustav Jung stworzył swój pierwszy test osobowości już w 1938 roku, który umożliwia scharakteryzować funkcję w trzech wymiarach:ekstrawersja-introwersja, percepcja-intuicja, myślenie-odczuwanie.
Dzięki książce i testowi zawartej w niej odkryjemy do jakiego typu osobowości należymy. Odkryjemy swoje mocne i słaby strony.
Książka nie jest typowa i zarazem bardzo ciekawa. Każdy może wykonać test osobowości i przekonać się kim jest. Jest to ciekawa pozycja i mogę ją polecić każdemu bo warto.
probeczkomania.bloog.pl Mariola Furga
Dziewczyny, na start!
Nakładem wydawnictwa Helion w marce Septem ukazała się książka pt. Dziewczyny, na start! Autorki tej publikacji — Katarzyna Karpa i Anna Karpa opisują jak wyglądały ich początki przygody z bieganiem (Anna zaczęła biegać przed sześćdziesiątką!). Ich obserwacje, porady i wskazówki pomogą podjąć decyzję w kwestii własnych treningów. Autorki przekonują, że bieganie zarówno amatorskie, rekreacyjne, jak i bardziej profesjonalne — fantastycznie działa na organizm, uzależnia, daje mnóstwo energii i poczucie mocy.
Jeżeli chociaż przez chwilę pomyślałaś o tym, by spróbować biegania, ale "jakoś do tej pory się nie składało", albo chcesz spróbować, ale nie wiesz, jak się za to zabrać, przeczytaj garść porad, jakie mam dla Ciebie. — pisze Kasia w pierwszym rozdziale książki — opowiem Ci moją historię, a zobaczysz, że wszystko jest możliwe.
Pamiętaj! Ty też możesz biegać! Nie za tydzień, nie od jutra, zacznij OD DZIŚ!
Publikacja dostępna jest również na stronie wydawcy w formie ebooka, w formatach mobi, pdf i epub. Książka pod patronatem: TVN Meteo Active, TreningBiegacza.pl, Magazyn Bieganie, Biegaczki.pl
Jeżeli chociaż przez chwilę pomyślałaś o tym, by spróbować biegania, ale "jakoś do tej pory się nie składało", albo chcesz spróbować, ale nie wiesz, jak się za to zabrać, przeczytaj garść porad, jakie mam dla Ciebie. — pisze Kasia w pierwszym rozdziale książki — opowiem Ci moją historię, a zobaczysz, że wszystko jest możliwe.
Pamiętaj! Ty też możesz biegać! Nie za tydzień, nie od jutra, zacznij OD DZIŚ!
Publikacja dostępna jest również na stronie wydawcy w formie ebooka, w formatach mobi, pdf i epub. Książka pod patronatem: TVN Meteo Active, TreningBiegacza.pl, Magazyn Bieganie, Biegaczki.pl
kobietkibiegaja.pl
Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie?
„Autentyczność przyciąga. Wiem to na pewno” – mówi Anna Piwowarska, autorka książki na temat budowania marki na prawdziwym i porywającym przekazie (s. 9). I zdecydowanie wie, co mówi. A ja jej uwierzyłam, od pierwszej strony. Bo przemówiła do mnie, i to nie tylko słowami, ale przede wszystkim – sobą, swoją osobowością i swoją historią… oraz imponującym doświadczeniem zawodowym.
„Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie” Piwowarskiej to książeczka niewiele większa od zwykłego zeszytu. Chciałoby się rzecz – niepozorna. Ale tylko pozornie. Wystarczyło zaledwie kilka minut na przekartkowanie zawartości i przeczytanie pierwszych stron, bym zyskała pewność, że w rękach trzymam pozycję nietuzinkową. I że czeka mnie fascynująca podróżą – nie tylko do krainy słów, ale chyba przede wszystkim – w głąb siebie. Bo żeby mówić czy pisać o sobie w sposób autentyczny, trzeba najpierw odkryć, kim się naprawdę jest. A to już jest podróż nie lingwistyczna, a iście psychologiczna. To o wiele więcej niż spodziewałam się wynieść z pozycji poświęconej copywritingowi!
W dobie reklamy, marketingu i PR nastawionych na maksymalizację zysku, Piwowarska proponuje rewolucyjne podejście do biznesu.
Sama mówi o tym tak:
„Napisałam tę książkę po to, by propagować ideę budowania marki osobistej i firmowej na autentycznych podstawach – w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. W zgodzie z tym, kim jesteś – co jest w tobie prawdziwe, żywe i wartościowe. Budowanie na autentycznych podstawach sprawia, że twoja marka staje się unikalna i niemożliwa do podrobienia. Dzięki temu możesz docierać do właściwych osób – twoich idealnych klientów” (s. 9).
Dla mnie, nieco staroświeckiej idealistki – taki przekaz niesie z sobą też drugie znaczenie: już nie musisz wybierać pomiędzy byciem prawdziwym sobą a sukcesem (także finansowym). Wręcz przeciwnie: prawdziwy sukces możesz odnieść tylko wtedy, kiedy pozostajesz spójny z tym, kim jesteś. Uff… A więc koniec konfliktu wartości. To do mnie przemawia, tego mi potrzeba. Już wiem, że (z autorką) „nadajemy na tych samych falach”.
Już wstępne przewertowanie recenzowanej pozycji pozwala dostrzec, że zbudowana została w sposób przemyślany – niezwykle jasny,
przejrzysty, czytelny i logiczny – zarówno pod względem układu treści, jak i merytorycznym, a także graficznym. Dzięki temu jej lektura (o czym przekonuję się już w trakcie czytania) to prawdziwa przyjemność. Dla umysłu i oczu.
Czego więc możesz się dowiedzieć i nauczyć z tej książki? Dowiesz się, czym jest autentyczność (w marketingu, reklamie, biznesie i PR) oraz dlaczego warto iść tą drogą. Nauczysz się, jak zidentyfikować swoją grupę docelową i jak wczuwać się w prawdziwe potrzeby Twoich klientów oraz – jak do nich przemawiać, aby zostać zauważonym i usłyszanym. Zyskasz narzędzia, pozwalające tworzyć prawdziwy i autentyczny przekaz – o Tobie samym, Twoich produktach i usługach, czy organizacji, w imieniu której się wypowiadasz. Poznasz też sposoby na promocję swoich treści, a nawet dowiesz się, gdzie szukać inspiracji do tworzenia, gdy w głowie czujesz pustkę. A to wszystko – w zgodzie z samym sobą. Co więcej, przekonasz się, że wcale nie musisz umieć pisać, aby to robić. Brzmi niewiarygodnie? Nie, jeśli mowa o pisaniu autentycznym!
„Autentyczność przyciąga…” to pozycja niezwykle inspirująca i praktyczna. Jednak ten, kto spodziewa się poradnika w stylu „100 tricków, dzięki którym Twoje teksty będą bardziej perswazyjne” – ten się zawiedzie. Autentyczne pisanie potraktowane zostało tu bardzo kompleksowo. Oznacza to, że autorka nie ograniczyła się wyłącznie do technik copywritingowych, wręcz przeciwnie – raczej zachęca do samodzielnego myślenia, czucia i eksperymentowania aniżeli podaje gotową receptę na porywający tekst. Okazji ku temu nie brakuje, ponieważ „Autentyczność…” przepełniona jest praktycznymi ćwiczeniami – i to zarówno na pracę z tekstem, jak i na coachingową pracę z samym sobą. Szczególnie wartościowe dla mnie okazały się liczne i zróżnicowane studia przypadków – przykłady autentycznych tekstów wraz z ich analizą, czyli wskazaniem mocnych i słabszych stron, a także propozycjami ulepszeń.
Mimo iż „Autentycznością…” Piwowarskiej jestem absolutnie zachwycona (i trudno mi znaleźć chociażby jedną słabszą stronę), mam jedną uwagę: ani tytuł, ani podtytuł nie sugerują, że pozycja poświęcona została (wyłącznie) autentycznemu pisaniu. I chociaż bez wątpienia skorzysta z niej każdy zainteresowany budowaniem osobistej marki – nie jest to kompleksowa pozycja na ten temat. Na osobistą, autentyczną markę, oprócz werbalnego przekazu, składa się także chociażby wizerunek zewnętrzny (niewerbalna mowa ciała, styl ubioru itd.), w recenzowanym poradniku zupełnie nieuwzględniony. Ale absolutnie nie jest to zarzut, tylko raczej uwaga na temat doprecyzowania informacji o zawartości.
Bo „Autentyczność przyciąga” to poradnik po prostu DOSKONALE przemyślany, skonstruowany i napisany. I co więcej – napisany przez Polkę. Według mnie jest nie bez znaczenia, gdy mowa o tematyce osadzonej językowo, społecznie i kulturowo. „Autentyczność…” realizuje wszystkie najważniejsze według mnie cele, jakie stawiam przed tego typu pozycjami: przekazuje wiedzę w sposób praktyczny i skondensowany, pobudza do myślenia i eksperymentowania, uczy na przykładach oraz inspiruje… A to wszystko w sposób, który nie pozwala na znudzenie czy chociażby „odpływanie” uwagi. Do tego wszystko to autentycznie i nienachlanie, dzięki czemu już w trakcie lektury umysł podświadomy „nasiąka” dobrymi wzorcami. Jeśli można w ten sposób uczyć się od najlepszych, to czegóż chcieć więcej? Ja daję tej książce autentyczne 10/10 gwiazdek!
„Autentyczność…” wydawnictwa Helion polecam bez wahania wszystkim, dla których ważne jest zagadnienie marki osobistej i biznesowej. Tym, którzy intuicyjnie czują, że kierunek „Autentyczność” (oparcie na wartościach: prawda, spójność wewnętrzna, wierność sobie) to dzisiaj jedyna słuszna droga. Polecam przede wszystkim piszącym o sobie: na blogach, stronach i na portalach społecznościowych (prywatnych i służbowych). Dla copywriterów – pozycja absolutnie obowiązkowa.
Po tej lekturze już nigdy nie będziesz mieć problemu z napisaniem tzw. Bio („O mnie”). Ani z lękiem przed konkurencją – bo kto jest naprawdę sobą, ten nie ma absolutnie żadnej konkurencji.
„Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie” Piwowarskiej to książeczka niewiele większa od zwykłego zeszytu. Chciałoby się rzecz – niepozorna. Ale tylko pozornie. Wystarczyło zaledwie kilka minut na przekartkowanie zawartości i przeczytanie pierwszych stron, bym zyskała pewność, że w rękach trzymam pozycję nietuzinkową. I że czeka mnie fascynująca podróżą – nie tylko do krainy słów, ale chyba przede wszystkim – w głąb siebie. Bo żeby mówić czy pisać o sobie w sposób autentyczny, trzeba najpierw odkryć, kim się naprawdę jest. A to już jest podróż nie lingwistyczna, a iście psychologiczna. To o wiele więcej niż spodziewałam się wynieść z pozycji poświęconej copywritingowi!
W dobie reklamy, marketingu i PR nastawionych na maksymalizację zysku, Piwowarska proponuje rewolucyjne podejście do biznesu.
Sama mówi o tym tak:
„Napisałam tę książkę po to, by propagować ideę budowania marki osobistej i firmowej na autentycznych podstawach – w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. W zgodzie z tym, kim jesteś – co jest w tobie prawdziwe, żywe i wartościowe. Budowanie na autentycznych podstawach sprawia, że twoja marka staje się unikalna i niemożliwa do podrobienia. Dzięki temu możesz docierać do właściwych osób – twoich idealnych klientów” (s. 9).
Dla mnie, nieco staroświeckiej idealistki – taki przekaz niesie z sobą też drugie znaczenie: już nie musisz wybierać pomiędzy byciem prawdziwym sobą a sukcesem (także finansowym). Wręcz przeciwnie: prawdziwy sukces możesz odnieść tylko wtedy, kiedy pozostajesz spójny z tym, kim jesteś. Uff… A więc koniec konfliktu wartości. To do mnie przemawia, tego mi potrzeba. Już wiem, że (z autorką) „nadajemy na tych samych falach”.
Już wstępne przewertowanie recenzowanej pozycji pozwala dostrzec, że zbudowana została w sposób przemyślany – niezwykle jasny,
przejrzysty, czytelny i logiczny – zarówno pod względem układu treści, jak i merytorycznym, a także graficznym. Dzięki temu jej lektura (o czym przekonuję się już w trakcie czytania) to prawdziwa przyjemność. Dla umysłu i oczu.
Czego więc możesz się dowiedzieć i nauczyć z tej książki? Dowiesz się, czym jest autentyczność (w marketingu, reklamie, biznesie i PR) oraz dlaczego warto iść tą drogą. Nauczysz się, jak zidentyfikować swoją grupę docelową i jak wczuwać się w prawdziwe potrzeby Twoich klientów oraz – jak do nich przemawiać, aby zostać zauważonym i usłyszanym. Zyskasz narzędzia, pozwalające tworzyć prawdziwy i autentyczny przekaz – o Tobie samym, Twoich produktach i usługach, czy organizacji, w imieniu której się wypowiadasz. Poznasz też sposoby na promocję swoich treści, a nawet dowiesz się, gdzie szukać inspiracji do tworzenia, gdy w głowie czujesz pustkę. A to wszystko – w zgodzie z samym sobą. Co więcej, przekonasz się, że wcale nie musisz umieć pisać, aby to robić. Brzmi niewiarygodnie? Nie, jeśli mowa o pisaniu autentycznym!
„Autentyczność przyciąga…” to pozycja niezwykle inspirująca i praktyczna. Jednak ten, kto spodziewa się poradnika w stylu „100 tricków, dzięki którym Twoje teksty będą bardziej perswazyjne” – ten się zawiedzie. Autentyczne pisanie potraktowane zostało tu bardzo kompleksowo. Oznacza to, że autorka nie ograniczyła się wyłącznie do technik copywritingowych, wręcz przeciwnie – raczej zachęca do samodzielnego myślenia, czucia i eksperymentowania aniżeli podaje gotową receptę na porywający tekst. Okazji ku temu nie brakuje, ponieważ „Autentyczność…” przepełniona jest praktycznymi ćwiczeniami – i to zarówno na pracę z tekstem, jak i na coachingową pracę z samym sobą. Szczególnie wartościowe dla mnie okazały się liczne i zróżnicowane studia przypadków – przykłady autentycznych tekstów wraz z ich analizą, czyli wskazaniem mocnych i słabszych stron, a także propozycjami ulepszeń.
Mimo iż „Autentycznością…” Piwowarskiej jestem absolutnie zachwycona (i trudno mi znaleźć chociażby jedną słabszą stronę), mam jedną uwagę: ani tytuł, ani podtytuł nie sugerują, że pozycja poświęcona została (wyłącznie) autentycznemu pisaniu. I chociaż bez wątpienia skorzysta z niej każdy zainteresowany budowaniem osobistej marki – nie jest to kompleksowa pozycja na ten temat. Na osobistą, autentyczną markę, oprócz werbalnego przekazu, składa się także chociażby wizerunek zewnętrzny (niewerbalna mowa ciała, styl ubioru itd.), w recenzowanym poradniku zupełnie nieuwzględniony. Ale absolutnie nie jest to zarzut, tylko raczej uwaga na temat doprecyzowania informacji o zawartości.
Bo „Autentyczność przyciąga” to poradnik po prostu DOSKONALE przemyślany, skonstruowany i napisany. I co więcej – napisany przez Polkę. Według mnie jest nie bez znaczenia, gdy mowa o tematyce osadzonej językowo, społecznie i kulturowo. „Autentyczność…” realizuje wszystkie najważniejsze według mnie cele, jakie stawiam przed tego typu pozycjami: przekazuje wiedzę w sposób praktyczny i skondensowany, pobudza do myślenia i eksperymentowania, uczy na przykładach oraz inspiruje… A to wszystko w sposób, który nie pozwala na znudzenie czy chociażby „odpływanie” uwagi. Do tego wszystko to autentycznie i nienachlanie, dzięki czemu już w trakcie lektury umysł podświadomy „nasiąka” dobrymi wzorcami. Jeśli można w ten sposób uczyć się od najlepszych, to czegóż chcieć więcej? Ja daję tej książce autentyczne 10/10 gwiazdek!
„Autentyczność…” wydawnictwa Helion polecam bez wahania wszystkim, dla których ważne jest zagadnienie marki osobistej i biznesowej. Tym, którzy intuicyjnie czują, że kierunek „Autentyczność” (oparcie na wartościach: prawda, spójność wewnętrzna, wierność sobie) to dzisiaj jedyna słuszna droga. Polecam przede wszystkim piszącym o sobie: na blogach, stronach i na portalach społecznościowych (prywatnych i służbowych). Dla copywriterów – pozycja absolutnie obowiązkowa.
Po tej lekturze już nigdy nie będziesz mieć problemu z napisaniem tzw. Bio („O mnie”). Ani z lękiem przed konkurencją – bo kto jest naprawdę sobą, ten nie ma absolutnie żadnej konkurencji.
moznaprzeczytac.pl Anna Piwowarska
Sztuka roztropności. Podręczna wyrocznia
O znaczeniu tego słowa już dawno zapomnieliśmy. Baltasar Gracian roztropność traktuje jak złoty środek na wszystko. Słusznie?
Książka to w zasadzie interpretacja podręcznej wyroczni Baltasara Graciana. Jeremy Robbins podjął się przełożenia złotych myśli na czasy współczesne. Nic dziwnego. Pewne rady i życiowe wskazówki są dla dzisiejszego społeczeństwa niezrozumiałe. Przy pierwszym przejrzeniu książki ucieszyłam się prostotą, ponumerowanymi myślami i ich krótkim opisem. Coś, co lubię. Prosto, przydatnie i przejrzyście. Drugie podejście było już nieco bardziej skomplikowane. Pierwszych 50 stron to typowe opracowanie, przypominające licealne lektury. Chronologia, skróty, informacje, znaczenie tytułu. Uważam, że książka dużo bardziej spodoba się miłośnikom historii hiszpańskiej, niż przeciętnym zjadaczom chleba. Dlaczego? Bo jeżeli nie jesteśmy w nią zagłębieni to znika pewna otoczka, która charakteryzuje książkę. We wstępnych informacjach przeczytałam, że w oryginale, Baltasar Gracian piszę tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Jeremy Robin podjął się trudnego zadania, ponieważ starał się nie dyskryminować żadnej z płci. Z czegoś, co dedykuje się mężczyznom, zrobił coś dla wszystkich. Początkowo spodziewałam się książki, która obfituje w mądrości na życie i na każdy dzień. Mam wrażenie, że dobrze czytałoby się ją biznesmenom i osobom, które są w kwiecie swojej kariery. Nie ma tam rad jak cieszyć się życiem i jak używać roztropności, na co dzień. Pojawia się za to dużo interpretacji, których nie spodziewalibyśmy się w dzisiejszych czasach. Autor nie owija w bawełnę i nie używa pięknych słów. Dziś wielu co achów mogłoby nałożyć poprawkę na zawartość podręcznej wyroczni. Książka może pomóc utrzymać lub nawiązać kontakty z wartościowymi ludźmi. Roztropność zawsze kojarzyła mi się z rozsądkiem, aczkolwiek teraz wiem, że większą rolę gra tu rozwaga. Trzeba robić wszystko tak, aby tego nie żałować. Przemyśleć kilka razy, wziąć pod uwagę konsekwencje i odłożyć emocje na bok. Takie chłodne patrzenie na życie nie jest dziś pożądane. Uczymy się jak być szczęśliwymi i jak przeżywać każdy dzień z radością. Sztuka roztropności to bardziej chłód, opanowanie i profesjonalne podejście. Na pewno na wielu płaszczyznach życia, takie podejście się przydaje. Stąd uważam, że grupą docelową takiej książki powinni być mężczyźni u szczytu swojej kariery. Biorąc pod uwagę ilość rozwojowych książek, które przeczytałam – ta jest inna. Odmienna i nieco kontrowersyjna. Nie zrobiła na mnie jednak takiego wrażenia, abym chciała do niej powrócić. Pisana dosyć ciężkim językiem, który czasem niełatwo zrozumieć. Dla zainteresowanych historią i literaturą hiszpańską będzie to ciekawa lektura. Ja jednak pozostanę przy dzisiejszych mądrościach, a roztropność potraktuję z rezerwą.
Życia nie przewidzi się mimo największego rozsądku, rozwagi i roztropności. Nie uniknie się pewnych doznań, ani bolesnych konsekwencji. Czy plan na życie może istnieć? A może już istnieje. Baltasar Gracian do tego planu dołożyłby coś od siebie. Dzięki temu moglibyśmy stać się dobrymi przedsiębiorcami czy szanowanymi kierownikami. Nasza kariera na pewno nabrałaby tempa. Przeczytana, zrecenzowana i odłożona. A najpiękniejszymi mądrościami są te, do których człowiek lubi wracać.
Książka to w zasadzie interpretacja podręcznej wyroczni Baltasara Graciana. Jeremy Robbins podjął się przełożenia złotych myśli na czasy współczesne. Nic dziwnego. Pewne rady i życiowe wskazówki są dla dzisiejszego społeczeństwa niezrozumiałe. Przy pierwszym przejrzeniu książki ucieszyłam się prostotą, ponumerowanymi myślami i ich krótkim opisem. Coś, co lubię. Prosto, przydatnie i przejrzyście. Drugie podejście było już nieco bardziej skomplikowane. Pierwszych 50 stron to typowe opracowanie, przypominające licealne lektury. Chronologia, skróty, informacje, znaczenie tytułu. Uważam, że książka dużo bardziej spodoba się miłośnikom historii hiszpańskiej, niż przeciętnym zjadaczom chleba. Dlaczego? Bo jeżeli nie jesteśmy w nią zagłębieni to znika pewna otoczka, która charakteryzuje książkę. We wstępnych informacjach przeczytałam, że w oryginale, Baltasar Gracian piszę tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Jeremy Robin podjął się trudnego zadania, ponieważ starał się nie dyskryminować żadnej z płci. Z czegoś, co dedykuje się mężczyznom, zrobił coś dla wszystkich. Początkowo spodziewałam się książki, która obfituje w mądrości na życie i na każdy dzień. Mam wrażenie, że dobrze czytałoby się ją biznesmenom i osobom, które są w kwiecie swojej kariery. Nie ma tam rad jak cieszyć się życiem i jak używać roztropności, na co dzień. Pojawia się za to dużo interpretacji, których nie spodziewalibyśmy się w dzisiejszych czasach. Autor nie owija w bawełnę i nie używa pięknych słów. Dziś wielu co achów mogłoby nałożyć poprawkę na zawartość podręcznej wyroczni. Książka może pomóc utrzymać lub nawiązać kontakty z wartościowymi ludźmi. Roztropność zawsze kojarzyła mi się z rozsądkiem, aczkolwiek teraz wiem, że większą rolę gra tu rozwaga. Trzeba robić wszystko tak, aby tego nie żałować. Przemyśleć kilka razy, wziąć pod uwagę konsekwencje i odłożyć emocje na bok. Takie chłodne patrzenie na życie nie jest dziś pożądane. Uczymy się jak być szczęśliwymi i jak przeżywać każdy dzień z radością. Sztuka roztropności to bardziej chłód, opanowanie i profesjonalne podejście. Na pewno na wielu płaszczyznach życia, takie podejście się przydaje. Stąd uważam, że grupą docelową takiej książki powinni być mężczyźni u szczytu swojej kariery. Biorąc pod uwagę ilość rozwojowych książek, które przeczytałam – ta jest inna. Odmienna i nieco kontrowersyjna. Nie zrobiła na mnie jednak takiego wrażenia, abym chciała do niej powrócić. Pisana dosyć ciężkim językiem, który czasem niełatwo zrozumieć. Dla zainteresowanych historią i literaturą hiszpańską będzie to ciekawa lektura. Ja jednak pozostanę przy dzisiejszych mądrościach, a roztropność potraktuję z rezerwą.
Życia nie przewidzi się mimo największego rozsądku, rozwagi i roztropności. Nie uniknie się pewnych doznań, ani bolesnych konsekwencji. Czy plan na życie może istnieć? A może już istnieje. Baltasar Gracian do tego planu dołożyłby coś od siebie. Dzięki temu moglibyśmy stać się dobrymi przedsiębiorcami czy szanowanymi kierownikami. Nasza kariera na pewno nabrałaby tempa. Przeczytana, zrecenzowana i odłożona. A najpiękniejszymi mądrościami są te, do których człowiek lubi wracać.
dlaLejdis.pl Paula Purgał
Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli
Książka która wydaje się na pozór prosta niestety w rzeczywistości ma trudny język do zrozumienia. Mimo tego, że wiele rzeczy opisywanych przez autora jest prawdziwych to jednak mi akurat wszystko to jest trudno ogarnąć. W książce wiele czerpane jest z chrześcijaństwa ale autor jak by na opak temu zaprzecza. Książka ogólnie dziwna i jak dla mnie mało zrozumiała.
W swej książce W. Dyer uświadamia o istnieniu "wyższego ja", który nie kieruje się ego, działa w zgodzie z boskim pierwiastkiem, jest najwyższym dobrem.
Niestety mimo mojego początkowego zachwytu tą książką nie przemawia do mnie i chyba w szczególności jej język, który jest zwiły. Ale każdy ma inne odczucia więc może akurat Wam się spodoba.
W swej książce W. Dyer uświadamia o istnieniu "wyższego ja", który nie kieruje się ego, działa w zgodzie z boskim pierwiastkiem, jest najwyższym dobrem.
Niestety mimo mojego początkowego zachwytu tą książką nie przemawia do mnie i chyba w szczególności jej język, który jest zwiły. Ale każdy ma inne odczucia więc może akurat Wam się spodoba.
probeczkomania.bloog.pl