ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Mój powrót do Walterów. Walter Boys #2

Mój powrót do Walterów. Walter Boys #2 Autor Ali Novak Po przeczytaniu pierwszej części książki, byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się akcja w kolejnym tomie. Powrót Jackie z Nowego Jorku okazał się być zupełnie inny niż się tego spodziewała. Bardzo wiele się zmieniło w domu Walterów. Bohaterka najbardziej obawiała się spotkania z Cole’m, ale ich pierwsze zetknięcie po powrocie nie było takie złe jak można by się spodziewać. Dziewczyna ciągle jest niezdecydowana jeśli chodzi o jej uczucia. W książce jest o wiele więcej refleksji. Nie ma już trójkąta miłosnego tak jak w pierwszej części. Skupiamy się wyłącznie na Jackie i Cole’u. Poznajemy bliżej losy innych Walterów. Książka jest wciągająca i dobrze się ją czyta. To jest idealna na spędzenie wieczoru. 

Pola.mama.igora Makarewicz Paulina

(Nie)widzialne serca

⋆. 𐙚˚࿔ (𝐍𝐢𝐞)𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚 𝜗𝜚˚⋆ “𝖩𝗎𝗓̇ 𝗇𝗂𝖾𝖽𝗅𝗎𝗀𝗈 𝗈𝖽𝗇𝖺𝗃𝖽𝗓𝗂𝖾𝗌𝗓 𝖻𝗋𝖺𝗄𝗎𝗃𝖺̨𝖼𝗒 𝗄𝖺𝗐𝖺𝗅𝖾𝗄 𝗌𝗐𝗈𝗃𝖾𝗀𝗈 𝗌𝖾𝗋𝖼𝖺“ ˖ ݁𖥔 ݁˖ 𐙚 ˖ ݁𖥔 ݁˖ To moja druga styczność ze stylem pisania Natalii i muszę przyznać, że tym razem było o wiele lepiej. Przy pierwszej książce autorki czułam spore rozczarowanie, historia mnie nie porwała, a styl wydawał mi się zbyt chaotyczny. Miałam więc obawy, czy warto próbować ponownie. Ale coś mnie jednak do tej książki przyciągnęło i całe szczęście, że dałam jej szansę, bo już od pierwszych stron czułam, że będzie inaczej. Narracja trzecioosobowa, której zazwyczaj nie lubię, tutaj zupełnie mi nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie, dobrze pasowała do klimatu historii i pozwoliła lepiej zrozumieć bohaterów. 𝐉𝐨𝐲 i 𝐂𝐚𝐥𝐥𝐮𝐦 od razu wzbudzili moją sympatię. Nie są idealni, ale właśnie dlatego wydają się tacy prawdziwi. W ich historii było trochę wszystkiego: radości, smutku, wzruszeń i chwil, które dawały do myślenia. Podobało mi się, że autorka nie próbowała na siłę upiększać świata. Pokazała, że życie nie zawsze jest proste i że czasem trzeba się zmierzyć z rzeczami, które bolą. Dzięki temu całość wypada bardzo autentycznie. Czuć emocje, czuć szczerość i to, że autorka naprawdę włożyła w tę historię serce. Sama fabuła wciągała coraz bardziej z każdym rozdziałem. Były momenty, przy których się uśmiechałam, ale też takie, przy których łapało mnie wzruszenie. Mimo że sięgałam po tę pozycję z dużym dystansem (po poprzednim rozczarowaniu), tym razem jestem pozytywnie zaskoczona. Myślę, że jeszcze kiedyś do tej książki wrócę, bo warto. I może kolejne jej historie też mnie zaskoczą tak pozytywnie jak ta.

@olis_reads Petranik Oliwka

Puck Off

Kolejna książka o hokeiście Nafciarzy, czyli „Puck off” autorstwa Ludki Skrzydlewskiej. Jest to już kolejna część serii, opowiadająca historię Matta i Rosie. Jak ja kocham czytać o green flagach! Matt jest typowym dobrym chłopcem, który stawia swoją kobietę na piedestale. Co prawda jego relacja z Rosie zaczęła się od łóżka, ale mimo tego i tak zachowywał się jak rasowy dżentelmen. Mamy tutaj typowe „nieporozumienie”. Po spotkaniu w hotelu, myśleli, że ich drogi się rozejdą, ale nigdy nie jest tak prosto! Okazuje się, że Rosie pracuje w dziale PR zespołu Nafciarzy, a Matt właśnie został tam przetransferowany. Ich relacja rozwija się dosyć szybko, bo zgadzają się na układ opierający się na „łóżku”. Nie jest to do końca książka, która tylko bawi, ale pojawia się wątek straconej ciąży. Czytając o tym, poczułam naprawdę duży smutek ☹ Było to podwójnie przygnębiające też dlatego, że obydwoje zaakceptowali tę ciążę i chcieli mieć to dziecko. Było troszkę depresyjnie, ale powoli, dzięki wytrwałości Matta, Rosie doszła do siebie. Ich miłość była pełna gwałtowności, nieporozumień i uprzedzeń, ale koniec końców im się udało. Jestem pod wrażeniem tego jak autorka umiała połączyć humor i romans z trudnym tematem. Bardzo miło czytało mi się tę książkę i zdecydowanie polecam. Jestem fanką pióra Ludki Skrzydlewskiej już od jakiegoś czasu i nie zawiodłam się na żadnej książce 🥰

ksiezycowa_biblioteka Mądra Marta

Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1

„Serce na wodzy” to dokładnie taka historia, jakiej potrzebowałam - lekka, pełna emocji, ale jednocześnie rozgrzewająca serce i dająca poczucie przyjemnego spokoju. Paisley Hope zabiera nas do Laurel Creek, małego miasteczka w Kentucky, które staje się azylem dla CeCe - kobiety próbującej pozbierać się po nieudanych zaręczynach z przystojnym, ale toksycznym facetem. I choć początkowo CeCe chce jedynie odzyskać równowagę i spokój ducha, los - jak to często bywa w literaturze romantycznej - ma dla niej zupełnie inne plany. Powrót na rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny to nie tylko powrót do wspomnień, ale też do przeszłości w ludzkiej postaci - Nasha Cartera. Kiedyś był tym nieznośnym chłopakiem, który podbierał słodycze i dokuczał jej z dziecięcym urokiem. Dziś jest sławnym hokeistą, który potrafi jednym spojrzeniem zatrzymać czas. I właśnie to zestawienie - dawny łobuz kontra dojrzały mężczyzna - tworzy między nimi iskrzącą chemię, której po prostu nie da się nie poczuć. Paisley Hope napisała historię, która od pierwszych stron otula czytelnika ciepłem. To jedna z tych książek, w których od razu zakochujesz się w miejscu akcji - w tym małym miasteczku, w jego mieszkańcach, w prostocie życia, która przypomina, że szczęście często kryje się w najzwyklejszych momentach. Relacja między CeCe a Nashem rozwija się naturalnie, bez sztucznego dramatyzmu, a jednocześnie nie brakuje w niej emocji, napięcia i subtelnej namiętności. Podobało mi się, że autorka nie zredukowała fabuły wyłącznie do romansu. Pokazała też proces leczenia zranionego serca, odwagę, by zacząć od nowa, i piękno drugich szans. CeCe nie jest bezradną bohaterką - to kobieta, która przeszła swoje, ale potrafi się podnieść, a Nash z kolei nie jest typowym „bad boyem” do naprawy - to mężczyzna, który potrafi kochać i dawać wsparcie bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. „Serce na wodzy” to książka, która poprawia humor, otula jak koc i zostawia z uśmiechem na twarzy. Idealna na wieczór, kiedy potrzebujesz historii o miłości, która dojrzewa powoli, o bohaterach, którzy zasługują na szczęście, i o tym, że czasem trzeba puścić wodze, by serce samo wybrało kierunek. Ciepła, urocza, lekko romantyczna i z odrobiną nostalgii - taka właśnie jest ta historia. Jeśli lubicie powroty do rodzinnych stron, klimaty małych miasteczek i uczucia, które rodzą się z przyjaźni - „Serce na wodzy” na pewno Was oczaruje.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk

Till the Last Breath

„Till the Last Breath” to historia, która zabiera czytelnika w głąb skutej lodem Alaski — miejsca dzikiego, nieprzystępnego, a zarazem fascynującego. W tym mroźnym krajobrazie rozgrywa się opowieść o przetrwaniu, traumie i zakazanej bliskości, która wymyka się prostym definicjom. To książka, w której chłód otoczenia odbija się w emocjach bohaterów, a cisza śnieżnej pustki staje się tłem dla najbardziej skrajnych ludzkich doświadczeń. Lucille i Thoren to postacie, które spotykają się w okolicznościach dalekich od codzienności. Oboje niosą ze sobą przeszłość pełną bólu, nieufności i sekretów, a ich relacja — rodząca się na granicy potrzeby bezpieczeństwa i lęku — ma w sobie coś niepokojąco magnetycznego. Autorka nie romantyzuje ich więzi, raczej pokazuje ją jako zderzenie dwóch światów, w których każdy gest ma znaczenie, a emocje często przybierają formę cichej walki o przetrwanie. Narracja prowadzona jest z dużą dbałością o atmosferę i detale. Opisy natury są gęste, niemal filmowe — czuć mróz, słyszy się skrzypienie śniegu pod stopami. Alaska staje się symbolem samotności i wewnętrznego zamrożenia, które bohaterowie próbują stopniowo przełamać. Autorka porusza przy tym tematy trudne: przemoc, utratę, poczucie winy i potrzebę przebaczenia. To właśnie one budują emocjonalny ciężar tej historii, czyniąc ją bardziej opowieścią o granicach człowieczeństwa niż klasycznym romansem. „Till the Last Breath” balansuje na styku gatunków — łączy elementy dark romance, thrillera psychologicznego i dramatu obyczajowego. Tempo fabuły zmienia się: momenty intensywne przeplatają się z chwilami ciszy, w których liczy się przede wszystkim introspekcja i emocje postaci. Warto docenić także sposób, w jaki autorka kreśli sylwetki bohaterów — są pełni sprzeczności, co sprawia, że ich decyzje trudno jednoznacznie ocenić. To nie jest książka lekka ani oczywista. Z pewnością poruszy tych, którzy cenią historie z pogranicza światła i mroku, gdzie moralność bywa nieostra, a uczucia nie mieszczą się w prostych kategoriach dobra i zła. Dla kogo jest ta książka? „Till the Last Breath” polecam osobom, które lubią emocjonalne, mroczne fabuły z dobrze zarysowanym tłem i skomplikowanymi bohaterami. To propozycja dla czytelników poszukujących historii intensywnych, niosących w sobie niepokój i refleksję. Jeśli cenicie książki, po których trudno od razu wrócić do codzienności — ta pozycja może okazać się właśnie taka.

z_milosci_do_bookow Kuryło Katarzyna