ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic

" A to jędza!" -myślę. Wiem, do czego zmierza. Obiecała milczeć, przyrzekała, że nie powie ani Emmie, ani Trish, ani żadnemu z braci. A teraz próbuje wymusić na nas, żebyśmy przyznali sie do romansu. Niedoczekanie!..." Trzeci tom serii "Jego wysokość prezes" utwierdził mnie w przekonaniu, że rodzina Kennedych przyciąga kłopoty równie skutecznie, jak magnes przyciąga metal. 😅 Dylan pojawia się w ich życiu właściwie znikąd. Nie szuka pieniędzy, nie marzy o stanowisku prezesa i nie planuje wywracania niczyjego świata do góry nogami. Chce jedynie zamknąć pewien rozdział związany z przeszłością swojej matki. Los ma jednak dla niego zupełnie inny plan. Zanim zdąży się obejrzeć, trafia do świata pełnego luksusu, rodzinnych niedomówień i ludzi, którzy chyba nie pokazują wszystkich kart. 📖 W książce znajdziecie: ✨ uczucie, które pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy 💼 biznesowe rozgrywki i walkę o wpływy 👨‍👩‍👦 rodzinne tajemnice i niewygodne sekrety 🔥 świetnie wyczuwalną chemię między bohaterami ❤️ romans pełen emocji i niepewności 🕵️ intrygi, które każą zastanawiać się, komu można zaufać 💰 wielkie pieniądze i jeszcze większe problemy 🤯 kilka momentów, które naprawdę potrafią zaskoczyć 🌶️ odrobinę pikanterii idealnie wpasowaną w fabułę Najbardziej polubiłam Dylana. Mimo że nagle otrzymuje władzę, o której wielu mogłoby tylko pomarzyć, nie zmienia się w człowieka przekonanego o własnej wyjątkowości. Popełnia błędy, czasem działa pod wpływem emocji, ale właśnie dzięki temu wydaje się autentyczny. Di również skradła moją sympatię. To bohaterka, która wiele przeszła, ale nie pozwoliła, by trudne doświadczenia całkowicie ją złamały. Relacja tej dwójki rozwija się naturalnie i bez sztucznego pośpiechu, co bardzo mi się podobało. Ogromnym atutem tej historii są rodzinne zależności. Przez cały czas miałam wrażenie, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się coś więcej. Bo umówmy się jeśli ktoś bez większych oporów przekazuje nowo poznanemu krewnemu stery wielkiej firmy, to trudno nie zacząć podejrzewać drugiego dna. 😉 Styl Katarzyny jest lekki, swobodny i pełen emocji. Autorka umiejętnie łączy romans z tajemnicami i rodzinnymi zawirowaniami, dzięki czemu historia angażuje od pierwszych stron. Dialogi wypadają naturalnie, bohaterowie mają charakter, a akcja nie zwalnia tempa. To książka, przy której można się uśmiechnąć, zirytować na bohaterów, kibicować im i jednocześnie próbować odgadnąć, kto tak naprawdę mówi prawdę. A to dla mnie znak, że historia spełniła swoje zadanie. Jeśli lubicie romanse z korporacyjnym tłem, rodzinne sekrety i bohaterów, którzy muszą odnaleźć się w sytuacjach, o jakie nigdy by siebie nie podejrzewali, to zdecydowanie warto sięgnąć po "Przypadkowego dziedzica". ❤️

Moja_niele Grzejszczyk Magdalena

Regret Me Not

Dawno nie miałam tak mieszanych uczuć - bo to nie jest tak, że "Regret Me Not" jest książką słabą. To naprawdę całkiem fajna historia, tyle... że ja znam potencjał Ludki Skrzydlewskiej, jest ona jedną z moich ulubionych polskich autorek, ale dużo bardziej doceniałam pozycje z początków jej wydawania, albo jak jeszcze publikowała tylko na platformie Wattpad. "Regret Me Not" jest jakby mieszanką popularnych motywów, a twórczość Ludki Skrzydlewskiej od jakiegoś czasu skupia się już tylko na romansie i erotyce, pozbawiając historie tego, co najbardziej mnie w nich urzekało - intryg, spisków, tajemnic, prób rozwiązania zagadek... Połączenie romansu i wątku kryminalnego, a na dodatek z dużą ilością opisów (bo książki tej pisarki były kiedyś niezłymi cegiełkami), to było spełnienie moich marzeń. "Regret Me Not" jest dobra - nie da się powiedzieć, że nie. Ale już nie zachwyca, nie sprawia, że mam książkowego kaca po zaprzestaniu czytania. Cove - główną bohaterkę tej historii - znamy już z książki o jej najlepszej przyjaciółce. Tym razem to ona i jej uroczy pies grają pierwsze skrzypce - ale w sumie motyw krawcowej, która ukrywa, że dwa lata temu wzięła przypadkowy ślub w Las Vegas i nic z tym przez tyle miesięcy nie zrobiła, wydaje się z jednej strony szokujący, a z drugiej raczej niecodzienny. Oczywiście po dwóch latach sytuacja zaczyna się komplikować - bo nagle Cal się pojawia w jej życiu i twierdzi, że powinna udawać jego żonę przed jego rodziną, bo w międzyczasie przez te lata zdążył im już pokazywać jej fotki. Wcale nie jest to dziwne, nie? Bo nawet, jak chciał, żeby odczepili się od niego i nie angażowali się w jego życie miłosne, może mógł do tego podejść trochę inaczej - w końcu jest to facet zajmujący się finansami, którego majątek jest na tyle duży, że może sobie pozwolić na wynajem prywatnego samolotu: więc może mógłby sobie pozwolić także na terapię, która nauczyłaby go stawiać odpowiednie granice w kontaktach z rodziną... Gdy po dwóch latach pojawia się twój mąż i sprawia, że twoje życie może stanąć do góry nogami - racjonalną opcją na sto procent nie jest zgodzenie się na fałszywy układ, aby załatwić sobie podpis papierów rozwodowych, które nagle jakimś cudem w sumie fajnie byłoby złożyć... "Regret Me Not" ma mnóstwo fajnych momentów: ciekawych bohaterów, znakomite opisy (nie tylko te dotyczące zbliżeń intymnych, ale nawet opisów przyrody) czy chociażby cudownie przedstawione relacje przyjacielskie. No i pies - był genialnie wykreowany i faktycznie pojawiał się przez całą fabułę, więc nie był tylko dodatkiem na kilka stron! Mimo wszystko w "Regret Me Not" zabrakło mi pewnej głębi, którą wiem, że autorka jest w stanie wydobyć - bo szczególnie jej pierwsze tytuły zostawały ze mną na długo. Tytuł, który teraz dla Was recenzuję, jest raczej przeciętny - ale z przyjemnością można się w nim zaczytywać, tyle, że już nie wzbudza tyle emocji, co by mógł, gdyby Ludka Skrzydlewska bardziej zechciała wrócić do opowieści, które tworzyła wcześniej. Rozumiem, że poruszanie popularnych motywów ma sens... Ale myślę, że oryginalność Ludki Skrzydlewskiej była jej największym atutem. I trzymam kciuki, żeby te czasy jeszcze wróciły! Tymczasem polecam "Regret Me Not" - ale podkreślam, że nie jest to moja ulubiona spośród przygód, które stworzyła autorka. 

Książkowir Gałęziowska Dominika

Spacer po emocjach. Przewodnik w drodze do spokoju i pewności siebie

Spacer, który odbywasz sama ze sobą. W sumie możesz go zrobić gdzie chcesz - w podróży, we własnym łóżku, w wygodnym fotelu lub pędząc do pracy autobusem. Spacer potrzebny, ważny i niezwykle inspirujący. Mowa tutaj oczywiście o najnowszej książce autorstwa Dominiki Pawlik-Pydy "Spacer po emocjach. Przewodnik w drodze do spokoju i pewności siebie". Ktoś może spojrzeć na nasz rynek wydawniczy i stwierdzić "Kolejna książka o emocjach? Ile można!". Można i trzeba jak najwięcej! Bo trzeba próbować dotrzeć do ludzi, udostępniać im narzędzia do pracy z emocjami i uczyć, że każda z nich jest nam potrzebna. Dzięki lekturze: ✅ nauczysz się rozpoznawać swoje stany emocjonalne; ✅ zrozumiesz jak ważną rolę może odgrywać Twój oddech (nie tylko dla życia) ✅ dowiesz się jak oswoić emocje, które nie zawsze Ci się podobały ✅ nabędziesz nowych umiejętności wychodzenia z konfliktów... I wiele więcej! Każdy z rozdziałów kończy się dawką praktycznych ćwiczeń, które pozwolą Ci na własną praktykę zdobytej wiedzy. Dodatkowo w książce znajdziecie inspirujące rozmowy z innymi specjalistami, które utwierdzają nas w tym, że to spacer wart naszego wysiłku! W świecie który chce więcej i więcej nie ignorujmy naszych emocji - często to one są naszą pierwszą wskazówką. Warto wiedzieć jak je interpretować i jak sobie z nimi radzić. To co? Masz odwagę ruszyć na ten spacer?

naucz_anki Szymborska-Trejber Anna

Titek i kłótnia z Tosią

Czy kiedykolwiek czuliście, że kłótnia Waszych dzieci o jedną zabawkę to test na Waszą cierpliwość? 😉 Przyznam szczerze, że ja miewam takie chwile bardzo często - momenty, w których czuję, że emocje w domu biorą górę, a ja tracę swój rodzicielski spokój. Właśnie dlatego seria o Titku jest tak cenna. Te książki nie tylko opisują świat przedszkolaka - one wyposażają dzieci w konkretne umiejętności życiowe. Dziecko uczy się, że ma wpływ na sytuację. Nie musi zawsze czekać na decyzję rodzica, może samodzielnie zaproponować rozwiązanie. Czytając te historie, dziecko widzi, że złość, smutek czy zazdrość są całkowicie naturalne. Kluczowe jest to, co z nimi zrobimy i jak je zaopiekujemy. Komunikacja bez agresji. Titek pokazuje, jak wyrażać swoje „chcę” i „nie chcę”, szanując przy tym przestrzeń i granice drugiego człowieka. To nie są książki, które uczą grzeczności w starym stylu. To książki, które uczą radzenia sobie z życiem. Jeśli chcecie, aby Wasze dzieci wyrosły na osoby świadome swoich emocji i potrafiące budować zdrowe, trwałe relacje, to jest lektura idealna dla Waszej rodziny.

Malownicza_biblioteczka Szymańska Karolina

Włoskie komplikacje

Gdy za oknem szaleje deszcz, a codzienność zaczyna przytłaczać szarością, każda z nas marzy o ucieczce do miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a słońce nigdy nie zachodzi. Właśnie z taką nadzieją sięgnęłam po „Włoskie komplikacje”,powieść, która obiecywała mi aromatyczną podróż do serca Italii. Jako miłośniczka współczesnych romansów, miałam wobec tej lektury spore oczekiwania, pragnąc czegoś więcej niż tylko prostej historyjki o miłości. I muszę przyznać już na samym wstępie: ta książka to nie tylko literatura, to prawdziwy, czuły plaster na duszę, który sprawił, że na kilka godzin zupełnie zapomniałam o świecie. Historia skupia się na losach Lisy Carter, niezwykle utalentowanej, choć uroczo roztrzepanej cukierniczki, która na wieść o nagłym ślubie swojej najlepszej przyjaciółki Emmy, postanawia porzucić deszczowy Londyn. Celem podróży jest malownicza włoska prowincja, gdzie pod okiem przystojnego Leo Bianchiego mają odbyć się zaślubiny dekady. Sprawy komplikują się jednak już na lotnisku, gdy Lisa wpada na Adama, starszego brata panny młodej i wziętego architekta, z którym łączą ją relacje, delikatnie mówiąc, lodowate. Prawdziwe trzęsienie ziemi następuje jednak wtedy, gdy okazuje się, że ta dwójka, mimo wzajemnej niechęci, musi odegrać rolę narzeczonych, by uszczęśliwić rodzinę i dopełnić tradycji. To, co w tej książce najpiękniejsze, to dynamika między bohaterami. Lisa jest postacią, z którą każda z nas mogłaby się zaprzyjaźnić, jej autentyczność, pasja do wypieków i wielkie serce sprawiają, że kibicujemy jej od pierwszej strony.Z kolei Adam to podręcznikowy przykład mężczyzny skrytego pod maską chłodu i profesjonalizmu, którego powolne „rozmrażanie się” pod wpływem Lisy opisane jest z niesamowitą wręcz wrażliwością. Autorka porusza tu nie tylko wątek rodzącego się uczucia, ale też tematykę rodzinnych oczekiwań i odwagi do bycia sobą. Język powieści jest niezwykle plastyczny i zmysłowy, niemal czułam zapach świeżych cornetto i ciepło włoskich nocy, a dialogi między główną parą iskrzyły od humoru i niewypowiedzianych emocji. Zuzanna po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie, które są jednocześnie lekkie i nasycone treścią, godnie stając w szranki z najlepszymi przedstawicielkami gatunku feel-good. Jeśli zachwycałyście się powieściami w stylu „The Hating Game” czy klimatem włoskich wakacji znanych z wielkiego ekranu, to we „Włoskich komplikacjach” zakochacie się bez pamięci. Autorka stworzyła coś świeżego, co mimo oparcia na znanych motywach, zaskakuje szczerością i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej kropki. To idealny przykład na to, jak klasyczny motyw udawanego związku można ubrać w nowe, zachwycające szaty. Podsumowując, ta książka to absolutny majstersztyk w swojej kategorii. Największą siłą powieści jest jej atmosfera, tak gęsta od emocji i zapachów, że staje się niemal namacalna. Choć początkowo obawiałam się, że tempo może być zbyt szybkie, autorka idealnie wyważyła momenty humoru z chwilami głębokiej refleksji nad tym, czego naprawdę pragniemy od życia. „Włoskie komplikacje” to lektura obowiązkowa dla każdej romantyczki, która szuka w literaturze ciepła i nadziei na to, że nawet największe nieporozumienia mogą prowadzić do najpiękniejszych początków.

the_secret_bookmark Hołub Patrycja