ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa

 „Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa” to książka, która naprawdę robi świetną robotę! Czy zdarza Ci się mieć wrażenie, że uczysz się, uczysz… a efektów brak? Że inni jakimś cudem szybciej łapią nowe rzeczy, podczas gdy Ty kręcisz się w miejscu? Jeśli tak to ta książka jest jak zimny, orzeźwiający prysznic, który wreszcie stawia Cię na właściwą drogę. Scott H. Young zaskakuje nie obietnicami szybkiego sukcesu, ale uczciwym spojrzeniem na proces uczenia się. Zamiast modnych trików i „lifehacków”, dostajemy dwanaście maksym, które nie tylko tłumaczą, skąd bierze się mistrzostwo, ale przede wszystkim jak je wypracować. To nie kolejny poradnik „bądź najlepszą wersją siebie”, tylko przemyślany przewodnik po tym, jak uczynić naukę czymś skutecznym, świadomym i… naprawdę satysfakcjonującym. Young prowadzi czytelnika przez trzy filary mistrzostwa: 🔍 uczenie się od innych, 🛠 praktykę, 📣 informację zwrotną. Brzmi prosto? Owszem. Ale dopiero w jego interpretacji te trzy elementy nabierają głębi i stają się czymś, co rzeczywiście można przełożyć na codzienną pracę, niezależnie od tego, czy uczysz się języka, gry na instrumencie, programowania, czy po prostu chcesz być lepszy/a w tym, co robisz zawodowo. Największą siłą tej książki jest to, że otwiera oczy. Pokazuje, że mistrzostwo nie jest talentem zarezerwowanym dla wybranych, ale konsekwencją mądrego wysiłku. Uczy, jak znaleźć idealny poziom trudności, jak zadawać pytania ekspertom, jak świadomie trenować i jak radzić sobie z momentami, w których czujemy, że utkwi­liśmy w miejscu. I co najważniejsze autor pisze w sposób prosty, a jednocześnie mocno inspirujący. To książka do czytania powoli, z refleksją. Do podkreślania. Do wracania. Taka, która nie obiecuje magii, ale daje narzędzia, dzięki którym magia… zaczyna się dziać. Jeśli wchodzisz w nowy rok z planami rozwoju, chcesz odkryć nowe pasje lub po prostu przestać tracić czas na nieskuteczną naukę to sięgnij po tę książkę koniecznie. To solidna, praktyczna dawka wiedzy, która może realnie popchnąć Cię w stronę mistrzostwa. A potem pozostanie już tylko satysfakcja z umiejętności, które zbudujesz krok po kroku. 

Facebook.com/ksiazkioczamimezczyzny Piotr Buczyński

Malbat znaczy zemsta

Drugi tom czytałam z nieprzyjemnie znajomym uściskiem w żołądku, takim, który pojawia się, kiedy czujesz, że wchodzisz w historię, która nie pozwoli ci zostać obojętną. To nie jest książka, którą odkładasz i zapominasz. W książce jest coś, co powraca, nawet jeśli bohaterowie zrobili wszystko, by zamknąć za sobą drzwi. Właśnie to uderzyło mnie najmocniej. To, jak przeszłość potrafi ciążyć. Jak łatwo wracają emocje, o których przekonywaliśmy sami siebie, że dawno je przepracowaliśmy. Jak szybko zapominamy, że czas wcale nie leczy, jeśli człowiek nie ma odwagi stanąć twarzą w twarz z własną historią. To, co w tej książce uwielbiam najbardziej, to emocjonalna szczerość. Tak rzadko spotyka się książki, które nie boją się odsłonić surowości bohaterów, tej codziennej, bolesnej, prawdziwej. Tutaj każda rana ma historię i to właśnie te historie sprawiają, że trudno przejść obok tej książki obojętnie. Czytając, miałam wrażenie, że autorka nie próbuje nikogo wybielać ani tłumaczyć. Pozwala nam zanurzyć się w bohaterach i dzięki temu zaczynamy widzieć, że nawet najsilniejsi niosą w sobie coś, czego się wstydzą , że nawet ci, którzy uciekli najdalej, najbardziej pragną zrozumienia. Miłość nawet ta niedopowiedziana, niepewna, niewygodna potrafi być jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Kiedy dotarłam do ostatnich stron, zdałam sobie sprawę, że ta historia nie pyta, czy jesteśmy gotowi na prawdę. Ona pyta, ile jeszcze razy będziemy udawać, że nie słyszymy tego, przed czym uciekamy, bo każdy z nas nosi w sobie jakiś Malbat, miejsce, wspomnienie, człowieka, wersję siebie, od której starał się odciąć. Pytanie tylko…czy naprawdę wierzymy, że można zbudować nowe życie, jeśli nie odważymy się spojrzeć w oczy temu, co zostawiliśmy za sobą? Najbardziej uderza mnie jednak sposób, w jaki ta powieść mówi o konsekwencjach, o tym, że człowiek może uciekać daleko, ale nigdy nie ucieknie od samego siebie. Jak myślisz, da się wrócić do przeszłości i nie stracić tego, kim chcemy być?

joanna.czyta Świś Joanna

Surogatka

Potrzebowałam tej książki bardziej, niż się spodziewałam. Dzięki niej spojrzałam na niektóre sprawy inaczej i właśnie za to jestem wdzięczna autorce. Sigmunt pięć lat temu stracił żonę. Od tamtej chwili żył jak pusta skorupa, aż do dnia, w którym jego teściowie ogłosili swój plan: chcieli wykorzystać zamrożone jajeczka swojej córki, by na świecie pojawił się ich wnuk. Jedyny warunek Britney brzmiał - ojcem dziecka miał być jej mąż. Po długim namyśle Sig zgodził się. Teściowie mieli zająć się wychowaniem dziecka, a oni znaleźli surogatkę - Abby, młodą Amerykankę, która na czas ciąży miała zamieszkać w Anglii, w pensjonacie należącym do Sigmunta. Na początku mężczyzna traktował ją z dystansem, chłodem i podejrzeniami. Myślał, że zna jej intencje. Ale czas potrafi zmieniać ludzi a pierwsze wrażenia potrafią okazać się bardzo mylące. On - z bagażem emocjonalnym i przekonaniem, że już nigdy się nie zakocha. Ona - delikatna, dobra i dojrzalsza niż można by przypuszczać. Czy mieli szansę, by to się udało? To skomplikowana, a zarazem prosta historia miłosna taka, która leczy duszę. To książka o bólu, stracie, szansie i cudzie. Abby zasługuje na ogromny szacunek. Podziwiam jej empatię, dojrzałość i sposób, w jaki dźwigała odpowiedzialność, jakiej wielu by się bało. Towarzyszymy bohaterom przez całą ciążę, obserwujemy ich rozmowy, obawy, nieporozumienia i rodzące się uczucie... powolne, ciche, ale niesamowicie autentyczne. Czasami bolesna, ale i uzdrawiająca duszę historia dwojga ludzi, którzy po prostu mieli się spotkać. To jedna z tych opowieści, które czyta się sercem. Przeżyjecie całą gamę emocji od smutku, przez wzruszenie, aż po śmiech i strach. A gdy pojawi się nadzieja poczujecie, że warto było przeczytać każdą stronę. Sigmunt swoją opieką, troską i małymi gestami pokazywał, że mimo ran w sercu potrafi się zaangażować. Każdy jego krok mówił więcej niż słowa. Im dalej czytałam, tym bardziej zaczynałam im kibicować. Wiem, że wiele osób nie lubi motywu ciąży czy dzieci, ja go kocham. I tutaj został pokazany w piękny, subtelny sposób. Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz? Sięgnijcie po tę książkę i sami spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie. Ja bardzo polecam.

Oczarowane.literacko Skrochocka Karolina

The Darkside Of Death

🐍🖤 „-ᴛᴡɪᴇʀᴅᴢɪꜱᴢ, żᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇᴍ ᴛᴡᴏɪᴍ ᴋᴏꜱᴢᴍᴀʀᴇᴍ. […] ᴀ ᴘʀᴀᴡᴅᴀ ᴊᴇꜱᴛ ᴛᴀᴋᴀ, żᴇ ᴛᴏ ᴛʏ ᴊᴇꜱᴛᴇś ᴍᴏɪᴍ.” Czy ta książka okazała się moim odkryciem roku? Zdecydowanie tak. Ogromnie się cieszę, że po nią sięgnęłam. Bawiłam się wyśmienicie, książka była cudowna, a fabuła - dynamiczna, zaskakująca, pełna plot twistów i naprawdę odprężająca - udało mi się oderwać od świata rzeczywistości i zanurzyć w świecie bohaterów, jakbym naprawdę stała obok nich. Na początku książki miałam dość mieszane odczucia, głównie ze względu na styl pisania autorki. Momentami przypominał mi on typowy wattpadowy styl np.: „Moja niewinna diablica reagowała tylko na mnie” przez co dostawałam drgawek i wywoływało to u mnie zażenowanie. Na szczęście takie fragmenty pojawiały się jedynie na chwilę. Później styl Wiki okazał się znacznie lżejszy, bardziej naturalny i przyjemny, dzięki czemu książkę pochłonęłam w kilka wieczorów. 🖤 𝐄𝐦𝐢𝐥𝐲 𝐑𝐨𝐬𝐞. Polubiłam ją już od pierwszych stron. Na początku zaskoczyło mnie, jak niezwykłą paczkę przyjaciół zdołała wokół siebie zgromadzić, byli gotowi zostawić wszystko i przeprowadzić się dla niej do San Francisco. Otaczali ją ogromnym wsparciem w każdej sytuacji, choć sami również wiele przez to cierpieli. W całej tej historii Emily pokazała prawdziwego ducha walki. Przetrwała pięć pokus wymyślonych przez Cadena w ramach zemsty i nie poddała się. Wręcz przeciwnie, bo wyłoniła się z tego jako wyjątkowo silna, godna podziwu bohaterka. 🖤 𝐂𝐚𝐝𝐞𝐧 𝐃𝐢𝐚𝐳. Z tym panem łączy mnie relacja hate-love, raz można go kochać, a chwilę później szczerze nienawidzić. Caden to ciężki typ bohatera, najlepszy płatny zabójca w swoim fachu. Rozdziały pisane z jego perspektywy czytało mi się najprzyjemniej, fascynował mnie jego sposób myślenia i zawsze byłam ciekawa, jaki będzie jego kolejny krok. Ciekawym zamysłem okazały się też „pięć pokut" jako forma zemsty na Emily, dodały historii głębi i niepokoju. I proszę pamiętajmy wszyscy, że jest to książka z kategorii dark romans i nie należy romantyzować Cadena! Ja nie chce nic sugerować droga autorko, ale książka o Sylvie i Aaronie byłaby mocna 🎀 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: 𝟓/𝟓 ⭐

diamond_girlbaby Oleksiak Aleksandra

Titek i magia świąt

Święta to jeden z najbardziej wyczekiwanych okresów w ciągu roku. Ale gdy się czegoś bardzo, bardzo pragnie, to czekanie robi się jeszcze trudniejsze. I gdy w grudniu wszędzie zaczynają rozbrzmiewać świąteczne przeboje, świat zdaje się skrzyć od różnobarwnych światełek, po mieście od czasu do czasu przemykają tajemniczy panowie w grubych czerwonych płaszczach, a zabawki i dekoracje świąteczne piętrzą się w sklepach, wówczas każdy zaczyna przebierać nogami w oczekiwaniu na święta. Tylko jak przetrwać ten świąteczny galimatias, gdy ma się tylko kilka lat, wiele marzeń w dziecięcym sercu i luźne pojęcie o czasie… „Titek i magia świąt” to urocza opowieść o czekaniu na wigilijny wieczór, gdy pośród przygotowań mały Titek musi znaleźć zajęcie i cierpliwość by doczekać do kulminacyjnego momentu - wieczoru spędzonego wspólnie z najbliższymi. I tak od samego rana uczestniczy w lepieniu uszek do barszczu, pieczeniu pierniczków, ubieraniu choinki, nakrywaniu do stołu oraz wypatrywaniu pierwszej gwiazdki. Bo wiadomo, że na czekanie najlepsze jest angażujące zajęcie, wtedy czas przyspiesza i nim się obejrzy jest w końcu to, na co tak bardzo się czekało. W tej krótkiej historyjce skrywa się wiele świątecznej magii, ale też prawdy o dziecięcym oczekiwaniu na święta, niecierpliwym, wymagającym zagospodarowania i z prezentami w tle. Nie ma co ukrywać, żebyśmy stawali na rzęsach w tłumaczeniu idei świąt, podkreślaniu istotności bycia razem w tym czasie, to kwestia prezentów dla dzieci zawsze pozostanie ważna. Dobrze, że Ula Młodnicka nie koloruje rzeczywistości i mówi o tym wprost poprzez zachowanie Titka. Pięknie pokolorowała ją natomiast Aga Waligóra, która w ilustracjach zaklęła chyba całą świąteczną magię. Piękne, kolorowe, ciepłe i emanujące niesamowitą bliskością i szczęściem sprawiają, że czytelnik chociaż na te chwile obcowania z książką przenosi się do tego najpiękniejszego, świątecznego czasu. Całość podsumowuje kilka słów do dorosłych, które z pewnością pomogą przygotować dziecko do czasu przedwigijnego oczekiwania. Ten duet twórczyń to zawsze trafny wybór i gwarancja jakości i niezawodności.

poczytajmy_razem Ewelina Baryła-Zapała