ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Titek i magia świąt

Mieliście już okazję poznać małego Titka? Do czterech wydanych dotąd książek właśnie dołączyła kolejna — i oczywiście, skoro mamy grudzień, utrzymana jest w świątecznym klimacie! Ale nie dajcie się zwieść ozdobom i pierniczkom, bo tę historię można czytać przez cały rok. Dlaczego? Bo dotyczy tematu, który w wielu domach jest na wagę złota: cierpliwości. A jak wszyscy wiemy… dzieci i czekanie nie zawsze idą w parze. Nasz mały przedszkolak chciałby, żeby Wigilia była już teraz, najlepiej z prezentami od razu rozpakowanymi. Szybko jednak odkrywa, że czas potrafi płynąć bardzo, bardzo wolno. Na szczęście tata i siostra przychodzą z pomocą — pieczenie pierniczków, strojenie choinki i cała masa świątecznych przygotowań zamieniają dzień w prawdziwą lekcję cierpliwości (czasem trudną, ale zawsze pouczającą!). Książka zachwyca kolorowymi ilustracjami i zadaniami aktywizującymi. Pomaga dzieciom lepiej zrozumieć własne emocje, a rodzicom podpowiada, jak zachować spokój i jak mądrze rozmawiać z maluchami w trudniejszych momentach. Ta historyjka — podobnie jak cała seria — szybko skradnie Wasze serca. Dzieci pokochają Titka i bez trudu odnajdą w jego przygodach emocje, które towarzyszą im na co dzień.

Decystyle Senkara Zuzanna

It''s my pleasure, miss Emily

„Była moją największą zgubą i najsłabszym punktem. Była dobrą osobą, lecz ja złym człowiekiem.” Pora­chunki nie zawsze mają formę otwartego starcia. Czasem dojrzewają latami, w ciszy, w półcieniach, w niedopowiedzianych krzywdach. Przeszłość, której ktoś próbował uciec, wraca wtedy jak wierzyciel, domagając się rozliczenia za każde słowo, gest czy zdradę. Nie da się jej zignorować ani udawać, że nic się nie stało — bo to, co nierozliczone, prędzej czy później upomina się o swoje. Prawdziwe porachunki polegają właśnie na tym: na konieczności stanięcia twarzą w twarz z konsekwencjami, które ktoś kiedyś próbował zostawić za sobą. Emily Cavallo dorastała w świecie, w którym lojalność ma swoją cenę, a nazwisko potrafi być zarówno tarczą, jak i kajdanami. Jako jedyna córka jednego z najpotężniejszych bossów mafii marzy o życiu, które nie ma nic wspólnego z krwią, układami i niepisanymi zasadami. Jej celem są studia na Harvardzie — przyszłość zbudowana własnymi rękami, nie odziedziczona po rodzinie. Kiedy w końcu otrzymuje dwie przełomowe wiadomości, jej świat staje na głowie. Pierwsza spełnia marzenie, otwierając jej drzwi do prestiżowej uczelni. Druga zamyka wszystkie pozostałe — ojciec postanowił wydać ją za syna sprzymierzonej rodziny, aby przypieczętować długo planowany sojusz. Emily to młoda kobieta, która wcześnie nauczyła się, że lojalność nie zawsze oznacza wolność. Dorastała w cieniu mafijnej rodziny, ale zamiast korzystać z przywilejów, starała się budować własną wartość — skromna, empatyczna, a jednocześnie niezwykle silna. Ma marzenia i ambicje, o których nie mówi głośno, bo wie, że każdy wybór niesie konsekwencje. Kiedy los próbuje uczynić z niej pionek, odkrywa w sobie pazur, którego nikt się po niej nie spodziewał. Antonio Rizzo, przygotowywany od lat do objęcia roli capo chicagowskiej mafii, dowiaduje się o umowie małżeńskiej zbyt późno, by móc ją zatrzymać. Nie potrzebuje żony z obowiązku — a już na pewno nie narzeczonej narzuconej decyzją starszych. Do czasu, aż poznaje Emily. Temperament dziewczyny, jej błyskotliwość i nieoczekiwany charakter sprawiają, że Antonio po raz pierwszy zaczyna kwestionować własne przekonania. Między dwojgiem obcych sobie ludzi rodzi się napięcie, którego żadne z nich nie planowało. Emily nie zamierza być pionkiem w grze rodzin, a Antonio szybko odkrywa, że nie potrafi pozostać obojętny wobec jej determinacji. Każde kolejne starcie między nimi zamienia się w taniec kontroli i pragnień, a granica między obowiązkiem a uczuciem zaczyna się niebezpiecznie zacierać. Relacja Emily i Antonio startuje od nieustannych spięć. Ona wcale nie zamierza zostać żoną mężczyzny wybranego przez ojca, ale poczucie obowiązku wobec rodziny zmusza ją do uległości. On również miał własne plany, które musiał odłożyć, kiedy rodzinna polityka postawiła go przed faktem dokonanym. Zderzenie dwóch silnych osobowości wywołuje ciągłe kłótnie, chłodne spojrzenia i długie chwile milczącej wrogości. Z czasem jednak coś w ich dynamice zaczyna się zmieniać — problem w tym, że trudno wskazać, w którym dokładnie momencie. Zamiast stopniowo budowanej chemii pojawia się nagłe ocieplenie relacji. Jednego dnia jeszcze rzucają w siebie kolejnymi uszczypliwościami, a kolejnego już wchodzą w fazę namiętnych uniesień i wzajemnych wyznań. Romantyczny ton późniejszych scen jest bardziej przekonujący, ale sam przeskok między wrogością a uczuciem wydaje się zbyt gwałtowny. W efekcie ich miłość pojawia się jakby znikąd — intensywna, ale pozbawiona solidnych fundamentów. Dla mnie zabrakło płynnego przejścia, drobnych gestów, napięcia, które zwykle zapowiada zmianę emocji. Związek Emily i Antonio ma potencjał, jednak w kluczowym momencie brakuje tej jednej iskry, która sprawia, że czytelnik naprawdę czuje, jak wrogowie powoli stają się sobie bliscy. To opowieść o wolności, władzy i losie, który czasem potrafi być bardziej przewrotny niż ci, którzy próbują nim rządzić. Autorka miała w rękach historię o ogromnym potencjale: mroczne mafijne tło, zderzenie dwóch zupełnie różnych charakterów, przymuszone małżeństwo i bohaterów, którzy mogli rozpalić relację pełną napięcia, pożądania i nieuchwytnej czułości. Świat przedstawiony jest wyrazisty — surowy, a jednocześnie kuszący, pełen sekretów, które pulsują pod skórą fabuły. Sam pomysł trafia w gusta czytelników kochających romanse z cieniem niebezpieczeństwa, gdzie uczucie zawsze miesza się z adrenaliną. Czuć, że autorka rozumie dynamikę rodzinnych układów, lojalność wymuszaną krwią oraz subtelną grę sił, w której każda decyzja kosztuje więcej, niż ktokolwiek chciałby przyznać. To historia, która nie pozostawia obojętnym — z jednej strony prowokuje, a z drugiej skłania do refleksji nad tym, jaką cenę jesteśmy w stanie zapłacić za wolność i własne marzenia. Czy miłość może narodzić się w miejscu, gdzie wszystko jest wymuszone, a uczucia są luksusem? Wbrew pozorom właśnie tam najłatwiej odkryć, kto naprawdę potrafi kochać, a kto tylko udaje, że zna to słowo. Motywy to: grumpy x sunshine, aranżowane małżeństwo, age gap, sekret, good girl & bad boy, first love, first time, mafia.

literary_queen1 Darowska Julia

Ptaki, które śpiewają nocą

Stońce powoli chyliło się ku horyzontowi, barwiąc surowy, skalny krajobraz kanionu na pomarańczowo i zapewniając niezapomniany spektakl, ale Austin ledwo to zauważał. Pewnie nie zorientowałby się nawet, że słońce zachodzi, gdyby nie to, że zmieniło kolor włosów Savannah, padając na jej twarz przyprószoną bladymi piegami. 🌅Hejka słoneczka, dzisiaj przychodzę do was z recenzją cudownej historii, który sprawi że przestaniecie się bać „głupich” pomysłów. Okej więc zacznijmy od początku, główna bohaterka Savannah, rzuca narzeczonego chwilę przed ślubem. Poranek jej ślubu był ostatnim dniem jej normalnego życia, gdyby tamtej nocy nie przyśniłaby się jej zmarła siostra, wszystko byłoby kompletnie inne. Dziewczyna nie siadłaby w kampera i nie pojechała w wymarzoną podróż. Dziewczyna już w pierwszy dzień, jeszcze w sukni ślubnej spotyka Austina, który do typowych nie należy i odrazu zwróciła jego uwagę. Okazuje się że chłopak od dawna jest w podróży, i był aspirującym muzykiem. Dziewczyna przez podstęp chłopaka, rusza z nim w dalszą podróż i w ten oto sposób rozpoczyna się ich niezapomniana przygoda. Styl pisania Marty jest OBŁĘDNY, tej książki nie czytałam, przez tą książkę PŁYNĘŁAM. Wszystko było nieszablonowe i pełne szaleństwa, autorka zadbała żebyśmy się nie nudzili i sprawiła że nie mogłam się oderwać od tej historii, moje myśli od kiedy zaczęłam tą historię, krążyły cały czas wokół niej i nie powiem ucieszyło mnie to że pokochałam tą historię. Z stylem pisania Marty znam się tak naprawdę od jej początku- (Flaw)less, więc nie ma zaskoczenia że jest jedną z nielicznych autorek u których nie przeszkadza mi pisanie jako narrator trzecioosobowy, co więcej u Marty właśnie to kocham. I przechodzimy do bohaterów, którzy rozwalają wam głowę. Savannah, jest moją kruszynką. To jak cierpiała przez utratę siostry i to że musiała być idealna łamało mi serce. To jak bardzo ona była niedoceniana i stłamszona doprowadzało mnie do łez. Dziewczyna zawsze musiała być tą odpowiedzialną, tą mądrą, tą z stabilną pracą i życiem, kiedy tak naprawdę sama nie wiedziała czego chce. Uwielbiam to jak Marta opisała jej przemianę, to jak z czasem zaczęła poluzowywać granice narzucone przez innych i jak zaczęła żyć dla siebie i tak jak chciała a nie jak kazali inni, bo przecież nie wszystkie ptaki śpiewają w ciągu dnia, niektóre śpiewają nocą 🥹💗. Austin jest bardzo złożoną postacią, na pierwszy rzut oka widzimy optymistę bez problemów, który spełnia marzenia i nie przejmuje się opinią innych. Jednak to wrażenie jest bardzo złudne, z czasem gdy go poznajemy, widzimy coraz więcej, widzimy stratę, ból i pustkę, widzimy wypalenie i lęk przed jutrem. Austina uwielbiam za to jak potrafi otworzyć oczy na wiele spraw. Na to że mamy żyć dla siebie nie dla innych, że nie każdy musi być prawnikiem i założyć rodzinę i to też jest okej. Ale widzimy też jak często jeden mały błąd może zmienić WSZYSTKO . Fabuła skupia się głównie na podróży bohaterów, na rozwoju ich relacji i co kocham na rozwinięciu skrzydeł Sav. To w jaki naturalny i delikatny sposób ich relacja jako podróżników, jest przesłodki i delikatny. Kocham to ja się wspierali i pokazywali sobie inny sposób patrzenia na świat. Mamy tu mnóstwo ciężkich motywów, ale autorka ujęła je w bardzo miły do czytania sposób(wiecie o co chodzi) i sprawiła że niektóre rzeczy stały się naturalne. Widzimy np. Jak bohaterzy radzą sobie z stratą bliskiej osoby, to że po czyimś odejściu pozostaje ta pustka ale nie zawsze ona musi boleć, czasami może właśnie być naszym światełkiem w tunelu i dodawać nam otuchy. Książka JEST OBŁĘDNA. Ja się w niej zakochałam i mam ogromną nadzieję że i wy dacie bohaterom szansę pokazać wam inną metodę patrzenia na świat i na inny sposób rozwiązywania problemów (rzucie monetę hihi)I co więcej powiedzieć? POTRZEBUJĘ 2 CZĘŚCI NA JUŻ. KOCHAM I DO NASTĘPNEGO 💗🥹 🌅Ocena: 5/5⭐

Klaudia_bookmedia Szumierz Klaudia

Puck Off

„Puck Off” to kolejna część serii, do której mam ogromny sentyment i po którą zawsze wracam z przyjemnością. Czytałam poprzednie tomy i naprawdę bardzo mi się podobały, więc do tej książki podchodziłam już z konkretnymi oczekiwaniami. Na szczęście Ludka Skrzydlewska po raz kolejny pokazała, że świetnie czuje się w lekkim, pełnym humoru romansie z tym charakterystycznym klimatem, który tak łatwo rozpoznać. Od pierwszych stron czuć jej styl: żywe dialogi, naturalne przepychanki słowne, zwroty akcji, które wciągają, i bohaterowie, którzy wydają się prawdziwi. Rosie Gallagher to chodzący chaos — impulsywna, zabawna, pełna energii, a jednocześnie bardzo ludzka. Nie sposób jej nie polubić. Z kolei Matt Carlsson jest jej zupełnym przeciwieństwem: spokojny, poukładany i twardo stąpający po ziemi. Ta ich różnica charakterów tworzy świetną chemię i sprawia, że każdą wspólną scenę czyta się z wypiekami na twarzy. Nie brakuje także tematów trudnych i moim zdaniem takie sceny zostały napisane z należytym szacunkiem i uwagą, na którą zasługują. 🫶🏻 Skrzydlewska ma naprawdę dobre wyczucie tempa, wydarzenia płyną naturalnie, bez przestojów, ale też bez przesady — całość czyta się tak przyjemnie, że można połknąć książkę w jeden wieczór, mając jednocześnie poczucie, że to dopracowana i pisana z sercem historia. „Puck Off” to idealna kontynuacja serii — trzyma klimat wcześniejszych części i spełnia oczekiwania fanów, a jednocześnie wnosi świeżość: nowe żarty, nowe emocje, nowe problemy i zupełnie nową energię między bohaterami. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy lubią hokeistów oraz twórczość Ludki. 🤍

olusiabooks Augustyniak Aleksandra

The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)

"-Myślałam, że Cameron to dziewczyna(...) -Myślałem, że Parker to facet!" 🧡Parker ma w planach zamieszkać wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką-Jordan w małym domu. Ona na parterze, przyjaciółka zajmie piętro. Niestety sytuacja życiowa Jordan ulega zmianie. Dostaje propozycję stażu na Harvardzie. Zatem nie będzie współlokatorką Parker. Ale, jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało, znajduje zastępstwo. Kogoś,kto zostanie zamiast niej, zamieszka z Parker. To jej przyjaciel z dzieciństwa-Cameron. Pierwsze spotkanie nowych współlokatorów to katastrofa. Cameron, zwabiony do mieszkania Parker zapachem spalenizny, myśli, że ta spowodowała pożar. Ciągle sobie dogryzają, kłócą się. Parker przeszkadza hałas jaki robi Cameron. Gdy mają zakopać topór wojenny przy lemoniadzie, dochodzi do tragedii. Parker doznaje wstrząsu anafilaktycznego i trafia do szpitala. Następnie jedna rozmowa telefoniczna, jedno małe kłamstewko i oboje lądują w udawanym związku. Z biegiem czasu jednak to udawanie przeradza się w coś prawdziwego. Bo kto się czubi, ten się lubi😉 🧡 Parker-nagrywa audiobooki, jest miłośniczką ASMR-ów. Kocha ciszę, jesienny mroczny klimat. Uwielbia cmentarze, znicze, kolor czarny. Nie boi się mówić tego co myśli. Jest bezpośrednia i szczera do bólu. Nie przepada za towarzystwem ludzi. W tej historii to ona jest mrukiem i gburem. Pojawienie się Camerona burzy jej mroczny i samotny świat. Chłopak wkrada się do niego, wnosząc światło i ciepło. Robi to tak skutecznie, że Parker "zapomina języka w gębie" i ulega jego urokowi. 🧡Cameron-trener personalny, trenuje kalistenikę. Jest wesoły, otwarty. Pewny siebie, głośny i zabawny. Jest typowym słoneczkiem. Totalnym przeciwieństwem Parker. Stara się ją do siebie przekonać, wymyślając jej różne przezwiska. Troszczył się i dbał o Parker. Sprzątał, gotował, robił pranie-chodzący ideał. Swoją cierpliwością zdobywa serce dziewczyny. 🧡Parker i Cameron to totalne przeciwieństwa. Oboje skrywają swoje tajemnice. Gdy wychodzą one na jaw, przekonujemy się jak wiele przeszli. Ich relacja to hate przez duże H. Wzajemne docinki, złośliwości, próby wyprowadzenia siebie nawzajem z równowagi. Czytając wymiany zdań między nimi, śmiejesz się w głos. Mamy tu rozdziałyz perspektywy obojga bohaterów, co jeszcze bardziej pokazuje ich różne charaktery. Jednak z czasem dochodzą do porozumienia. Ich relacja rozwija się powoli, by z z czasem z hate przerodzić się w love. 🧡Obie autorki w duecie uzupełniły się idealnie. Znam pióra obu zatem były takie momenty, gdy domyślałam się, który fragment, która napisała. Dostarczyły wielu emocji i niekontrolowanych wybuchów śmiechu podczas lektury. 🧡Tylko jedna kwestia wywołała u mnie lekki dyskomfort. Powód toksycznych działań jednego z bohaterów drugoplanowych. W tej kwestii, humorystyczne podejście, jest nie do końca na miejscu. Historia z jesiennym klimatem, oryginalną bohaterką i dużą dawką humoru. Polecam 😊🧡🍂

ania25.05 Kaliska Anna