ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu

Są takie książki, które nie tylko czytasz - Ty je przeżywasz. I dokładnie tak jest z ADHD jest super. To tytuł, który odczarowuje wszystko, co straszy rodziców, i pokazuje ADHD z perspektywy, o której zbyt rzadko się mówi: jako źródło mocy, kreatywności i wyjątkowości. Penn Holderness i Kim Holderness - duet znany z ogromnego poczucia humoru - w duecie z dr Edwardem Hallowellem stworzyli książkę, która jest jak turboenergetyczna rozmowa przy kawie. Raz się śmiejesz, raz wzruszasz, a za chwilę robisz notatki, bo to, co właśnie przeczytałaś/eś, otwiera oczy. To nie jest poradnik, który wymienia problemy z ADHD. To książka, która daje narzędzia, pokazuje, jak wykorzystać hiperskupienie, niekończące się pokłady energii, szybkie myślenie i twórczą głowę. Pokazuje też, co robić, kiedy przychodzi chaos, przeciążenie, frustracja - i robi to w sposób, który nie przytłacza, tylko… dodaje odwagi. A najlepsze? Znajdziecie tu quizy, ćwiczenia, zabawne “bingo ADHD”, subiektywne listy hitów muzycznych i filmowych ADHD-owców, a nawet odę do spodni bojówek. Tak - książka edukuje, ale też rozluźnia, pokazuje, że można traktować ADHD z większą lekkością. To absolutnie fantastyczna pozycja dla rodziców, nauczycieli i wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak działa taki mózg - bez poczucia winy, bez straszenia, za to z ogromem wsparcia. Po lekturze naprawdę można powiedzieć: ADHD NIE jest problemem. ADHD jest potężnym zasobem.

@bpazyszkowa Pażyszek Beata

Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1

UWAGA: 18+ „ Jeśli myślisz, że „To niemożliwe, żeby ktoś napisał romans fantasy, bez wątku fantasy”, to się mylisz. Mogłam i zrobiłam to.” Zacznę od tego, że na początku czytelnik zostaje poczęstowany notką, która ułatwia odbiór całej książki. Zostajemy ostrzeżeni, że książka może być przekorna w odbiorze. Przede wszystkim jest to romans i cała fabuła skupia się głównie na interakcji między głównymi bohaterami. Posiada również całą gamę absurdów charakterystycznych dla większości romantasy, sporo scen 18+ oraz armię wątpliwych moralnie zachowań, które reprezentują postacie. Czy po cichu liczyłam, że otrzymam chociaż odrobinę sensownie ukształtowany świat? Owszem. Niewiele z tego wyszło, ponieważ w tym wypadku naprawdę jest on zrobiony po łebkach. Nawet fae, których można było opisać bardziej romantycznie i z tą subtelną lekkością charakterystyczną dla tej rasy… zostali zignorowani. Początek dał mi nadzieję. Zaczęło się od pisania listów bowiem Rennick, fae z królewskiego rodu - nie może spotkać swojej przeznaczonej przed 25 rokiem życia. Powód? Dziewczyna jest człowiekiem. Stara się więc przesyłać jej listy oraz (niezbyt trafione) prezenty, aby jakkolwiek pozostać w kontakcie. Prowadzi to oczywiście do pierwszego spotkania, które jest dość zaskakujące… Reasumując. Jest to historia, która przypadnie do gustu miłośnikom spicy romansów z odrobiną fantastyki. Dla mnie było zdecydowanie zbyt mało tej magii charakterystycznej dla wyimaginowanych światów.

Moon.jak.ksiezyc Niewiadomska Julia

In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie

Jeśli miałabym podać Wam jeden tytuł, taki ,,must have” do przeczytania z mojej tegorocznej topki, byłaby to właśnie książka Aleksandry Pawlik. Zaznaczyłam w niej tyle fragmentów, że mogłabym napisać recenzję na kilka stron. Ciężko będzie jednak nie spojlerować, a chciałabym Was jedynie zaciekawić, a nie powiedzieć Wam wszystko, co w niej znajdziecie. Zwykle nie czytam tej samej powieści drugi raz, ale ten poradnik zostawiłam na półce z zamysłem, że będę do niej wracać co roku aż do 30-stki. To jeszcze 7 lat czytania jej ponownie. Dlaczego warto? Czytając czułam się, jakbym czytała jedną, długą wiadomość od przyjaciółki. To wszystkie rady, których potrzebowałam. Nie zgodzę się jednak, że to ,,instrukcja dorosłości”. Moim zdaniem to lekcja dobrego życia, nie tylko dla osób dopiero wchodzących w pełnoletność. Na pewno pomoże uniknąć wielu niepowodzeń, spojrzeć na siebie w pozytywniejszym świetle i budować trwalsze i bardziej jakościowe relacje z innymi ludźmi. Mimo, że autorka często wskazuje, że nie jest wykwalifikowanym naukowcem, to jej rady z tej jednej książce mogłyby ze spokojem równać się kilkunastu psychologicznym poradników napisanych przez specjalistów. Poważnie, to jest książka, która dosłownie podsumowuje wszystkie te najważniejsze kwestie, o których wielokrotnie czytałam w literaturze naukowej. Z dużą dawką realizmu, humoru i przezorności opowiada o tym, co przydarza się nam wszystkim. Polecam z całego serducha, bo jestem absolutnie przekonana, że każdy znajdzie w niej lekcję dla siebie. Jest ich aż 26! Przesuń w prawo, by przeczytać kilka wartościowych fragmentów. Co naprawdę dało mi przeczytanie powyższej książki? Odpuściłam sobie ten Instagramowy pęd życia, bo zaczęłam łapać się na tym, by żyć dla publikowania. By pokazywać, że robię ciągle więcej i więcej. Żeby ktoś nie powiedział mi ,,jesteś bezwartościowa, beznadziejna”. To sprawiło, że czuję wypalenie, objawiające się smutkiem i dużym zmęczeniem, poczuciem winy, kiedy odpoczywam. Stop. Dziękuję Ci Olu, za to, że dzięki lekturze przenalizowałam swoje krótkie żyćko i postanowiłam się… zatrzymać. Życie to nie ciągły bieg, możesz zrobić pauzę i nabrać oddechu. To jest mój przedostatni post na bookstagramie w tym roku. Wysiadam na przystanku o nazwie Studia i aż do lutego zamierzam skupić się głównie na akademickich wyzwaniach. Dla kogo? Dla siebie. Jestem przekonana, że wrócę z nową energią. A ty? Jesteś gotowy/a na lekcję życia?

@przeczyt.ana Prajs Maja

Titek i magia świąt

„Titek i magia świąt” to dokładnie taka książka, którą chce się podsunąć dziecku w grudniu. pełna ciepła, emocji i tego wyjątkowego przedświątecznego zamieszania, które wszyscy dobrze znamy 🌟 Titek, mały żółty stworek, od rana marzy tylko o jednym: prezentach. Reszta dnia mogłaby dla niego nie istnieć, gdyby nie to, że czekanie wcale nie musi być takie trudne. Wraz z rodziną piecze pierniczki, pomaga w przygotowaniach, ubiera choinkę i powoli odkrywa, że dzień mija szybciej, gdy jest się jego częścią. Książka świetnie pokazuje dzieciom, że niecierpliwość jest normalna, a emocje nie są ani złe, ani dobre, po prostu są. I można nauczyć się je oswajać. To opowieść, która przeprowadza małych czytelników przez świąteczne tradycje, a przy okazji uczy czegoś bardzo cennego: cierpliwości, współpracy i radości z bycia razem. Dodatkowe wskazówki dla dorosłych i proste, angażujące ćwiczenia sprawiają, że książka staje się świetnym narzędziem do rozmów o emocjach. Całość dopełniają piękne, ciepłe ilustracje, które od razu wprowadzają w świąteczny nastrój.

Zaczytane_dzieci Kucharczyk Katarzyna

Bunt komórek. O faktach, mitach i zagadkach raka

Myślicie czasami o tym, co możecie robić, żeby uchronić się przed rakiem? Bałam się tej lektury. Bałam się, że książka udowodni mi, że jestem winna. Kilka lat temu sama zachorowałam i nawet na samo wspomnienie skóra mi cierpnie. Zdecydowałam się po nią sięgnąć, bo w ciągu kolejnych lat kilka bliskich osób również zachorowało. Pamiętam jak z przerażeniem wyszukiwałam w Internecie, co oznaczają dziwne wzory (okazuje się, że to nie wzór, a określenie typu raka i przerzutów), jak szukałam informacji o typach leczenia i co oznacza “pedeele zero, ale i tak będzie immunoterapia”. Ta książka odstaje od tego, co zwykle wrzucam na Fyrtel, ale myślę, że to jednak lektura, którą warto znać. I już tłumaczę, dlaczego. Po pierwsze — prosty język i bardzo obrazowe porównania. Mimo że z biologii i chemii ślizgałam się z klasy do klasy, to po tej lekturze na bank napisałabym sprawdzian na porządną czwórkę. Po wtóre — przykłady. Prawdziwe historie ludzi oraz badań pozwoliły mi odnieść się do sytuacji, w których znalazłam się ja i bliskie mi osoby. Po trzecie — w tej książce nie uświadczycie magicznego “dobry lekarz i modlitwa do św. Rity wyleczą każdego”. Dodatkowo rozprawia się z mitami (np. uniwersalny lek na wszystkie nowotwory i raki). Zamykając tę książkę, poczułam się mądrzejsza i lżejsza. Szukałam winy w sobie, w niedopatrzeniu, niedopilnowaniu, w tym, że za wolno diagnozowali tatę, że za późno zorientowaliśmy się, że u babci też zdążył się rozwinąć rak… Po tej lekturze zrozumiałam działanie raka i że niektóre formy są tak agresywne, że bywa “za późno”. Że brak objawów prawdopodobnie pozwolił nam cieszyć się życiem. Że gdybyśmy wiedzieli, to niczego by to nie zmieniło. Ostatni rozdział zrzucił też z moich barków strach. Że robię za mało, że nie dbam wystarczająco. I wiecie co? Ja zachorowałam mimo tego, że nosiłam czapkę jak było zimno, że brałam witaminy, że nie jadłam chipsów, nie piłam energetyków, nie paliłam. Pytałam się: dlaczego? Ta książka odpowiedziała na to pytanie, które zadaję sobie od niemal dekady. Jeśli chcecie zrozumieć, jak działa nasz organizm i co oznacza remisja, jak dzielą się komórki i “skąd” bierze się rak/nowotwór, to zdecydowanie jest to lektura dla was!

Fyrtel Kulturalny Staniszewska Patrycja