Recenzje
ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu
Są takie książki, które nie tylko czytasz - Ty je przeżywasz. I dokładnie tak jest z ADHD jest super. To tytuł, który odczarowuje wszystko, co straszy rodziców, i pokazuje ADHD z perspektywy, o której zbyt rzadko się mówi: jako źródło mocy, kreatywności i wyjątkowości. Penn Holderness i Kim Holderness - duet znany z ogromnego poczucia humoru - w duecie z dr Edwardem Hallowellem stworzyli książkę, która jest jak turboenergetyczna rozmowa przy kawie. Raz się śmiejesz, raz wzruszasz, a za chwilę robisz notatki, bo to, co właśnie przeczytałaś/eś, otwiera oczy. To nie jest poradnik, który wymienia problemy z ADHD. To książka, która daje narzędzia, pokazuje, jak wykorzystać hiperskupienie, niekończące się pokłady energii, szybkie myślenie i twórczą głowę. Pokazuje też, co robić, kiedy przychodzi chaos, przeciążenie, frustracja - i robi to w sposób, który nie przytłacza, tylko… dodaje odwagi. A najlepsze? Znajdziecie tu quizy, ćwiczenia, zabawne “bingo ADHD”, subiektywne listy hitów muzycznych i filmowych ADHD-owców, a nawet odę do spodni bojówek. Tak - książka edukuje, ale też rozluźnia, pokazuje, że można traktować ADHD z większą lekkością. To absolutnie fantastyczna pozycja dla rodziców, nauczycieli i wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak działa taki mózg - bez poczucia winy, bez straszenia, za to z ogromem wsparcia. Po lekturze naprawdę można powiedzieć: ADHD NIE jest problemem. ADHD jest potężnym zasobem.
Haunted Hearts
Haunted Hearts to jedna z tych książek, które od pierwszych stron otulają czytelnika atmosferą mroku, namiętności i delikatnego niepokoju. Bekher, znana ze swojej umiejętności splatania romantycznych wątków z elementami fantasy, także tutaj pozostaje wierna swojemu charakterystycznemu stylowi. To pełnokrwisty romantasy, w którym magia przenika każdy gest i każde spojrzenie, a uczucia mają w sobie coś z nieuchronnego przeznaczenia. Akcja rozgrywa się w Shadowbrook College, uczelni osadzonej w świecie, który na pozór wygląda znajomo, ale tętni tym, co nadnaturalne. To właśnie do tego miejsca trafia Hazel Prescott, by rozpocząć naukę na drodze, która ma uczynić z niej łowczynię wampirów. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to kolejna historia o mrocznych sekretach akademii, ale Bekher prowadzi fabułę z taką lekkością i wyczuciem emocji, że łatwo zanurzyć się w jej narracji bez wrażenia powtarzalności. Hazel to bohaterka, którą polubiłam właściwie od razu. Ma w sobie mieszankę determinacji i delikatności, a jej wewnętrzne konflikty sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Z kolei Nathaniel, tajemniczy profesor, od początku owiany jest aurą czegoś zakazanego i niepokojąco pociągającego. Bekher buduje ich relację z wyczuciem, iskrzy tam, gdzie powinno, ale nie ma przesady ani sztucznego dramatyzmu. Tematyka Haunted Hearts obraca się wokół miłości, wyborów moralnych i poszukiwania prawdy o sobie. Bekher dotyka też wątków samotności, lojalności i walki z własnymi uprzedzeniami. Wszystko to splecione jest w historię o tym, że czasem największym zagrożeniem nie są ci, przed którymi nas ostrzegano, ale to, co w sobie tłumimy. Styl Bekher jest przystępny, a jednocześnie bardzo obrazowy. Autorka pisze językiem pełnym emocji, zmysłów i subtelnych metafor. Narracja ma w sobie coś poetyckiego, miejscami wręcz intymnego, idealnie pasuje do klimatu opowieści. Świat przedstawiony nie jest przytłaczająco rozbudowany, ale wystarczająco sugestywny, by łatwo go sobie wyobrazić. Jest w nim mrok, jest magia, jest namiętność, wszystko w odpowiednich proporcjach. Najmocniejszą stroną książki jest bez wątpienia chemia między Hazel i Nathanielem. Napięcie emocjonalne jest doskonale wyważone, a każdy wspólny moment tej dwójki sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Podobało mi się również to, jak autorka prowadzi wewnętrzną przemianę Hazel, subtelnie, ale konsekwentnie. Konstrukcja świata i tajemnicza aura uczelni także robią duże wrażenie. Jeśli miałabym wskazać słabszą stronę, momentami czułam, że chciałabym więcej scen pobocznych lub głębszego wejścia w tło świata, choć nie wpływa to znacząco na odbiór całości. Książka wciągnęła mnie w ten mroczno-romantyczny klimat i sprawiła, że czytałam ją jednym tchem. Zostawiła we mnie ciepłe, choć lekko nostalgiczne poczucie, dokładnie takie, jakie uwielbiam w historiach o zakazanej więzi i walce między obowiązkiem a sercem.
In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie
Aleksandra Pawlik w swojej książce In my 20s trafia w samo sedno doświadczenia dorastania we współczesnym świecie. To nie jest poradnik, który próbuje narzucić jedną właściwą drogę. To coś znacznie cenniejszego - szczery, empatyczny i pełen zrozumienia głos starszej siostry, która nie udaje, że ma wszystkie odpowiedzi, ale wie, jak bardzo potrafi przytłoczyć wejście w dorosłość. Autorka zaczyna od fundamentalnego pytania: dlaczego nikt nie dał nam instrukcji obsługi dorosłości? Bo choć jako nastolatkowie tęskniliśmy za wolnością i możliwościami, dorosłość okazała się pełna presji, niepewności i chaotycznych prób odnalezienia własnej ścieżki. Pawlik nazywa to wprost - życie po dwudziestce to często zderzenie z rzeczywistością, w której decyzje podejmuje się po omacku, relacje przypominają zawieszone „coś”, a porównania z idealnymi obrazkami z Instagrama potrafią zniszczyć poczucie wartości. Książka składa się z 26 lekcji - krótkich, osobistych i niezwykle autentycznych. Nie są to rady typu „zrób to i to”, lecz raczej refleksje, które pomagają zrozumieć, że chaos i niepewność są normalną częścią dorosłości. Pawlik pisze o presji osiągnięć, o trudnych relacjach, o błędach, które wszyscy popełniamy, o samotności, ale też o małych zwycięstwach i akceptacji własnej drogi. Jej ton jest ciepły i wspierający - dokładnie taki, jakiego potrzebuje ktoś zagubiony w świecie pełnym oczekiwań. Dużą wartością książki jest jej autentyczność. Autorka nie tworzy iluzji idealnego życia - opisuje dorosłość taką, jaka jest: czasem piękną, często trudną, momentami absurdalną. Dzięki temu lektura działa jak balsam - sprawia, że czytelnik czuje się mniej samotny w swoich zmaganiach. In my 20s to świetna pozycja dla młodych dorosłych, którzy dopiero próbują odnaleźć się w zderzeniu marzeń z rzeczywistością. To także wartościowa lektura dla tych, którzy mają już dwudziestkę za sobą, ale chcą spojrzeć na siebie z większą czułością i zrozumieniem. „In my 20s” nie daje gotowych recept, ale daje coś znacznie ważniejszego - poczucie, że to normalne nie wiedzieć, dokąd się idzie. To przewodnik po dorosłości, który pokazuje, że nie trzeba być idealnym, aby żyć dobrze. Idealna książka na momenty zwątpienia, na pierwsze poważne decyzje i na te dni, kiedy wszystko wydaje się trudniejsze niż powinno.
Ptaki, które śpiewają nocą
Ta książka miała w sobie wszystko, czego brakowało mi w przypadku serii „𝐅𝐥𝐚𝐰(𝐥𝐞𝐬𝐬)” - myślę, że 𝐩𝐭𝐚𝐤𝐢 są idealną książką dla fanów debiutanckiej trylogii Marty!! Połączyła ona strangers to lovers z bratnimi duszami i wspólną podróżą, co bardzo przypadło mi do gustu i wciągnęłam się w tę historię od pierwszych stron. Bohaterowie zostali ŚWIETNIE wykreowani. 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 niedoszła panna młoda, która uciekła sprzed ołtarza (choć nie dosłownie) i postanowiła udać się w samotną podróż. 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧 był muzykiem, ale i chodzącym nieszczęściem, miał talent do podejmowania wyjątkowo złych decyzji. Ta dwójka poznała się przypadkowo, w barze, w którym zatrzymała się Sav, gdyż jej nawigacja przestała działać, a Austin był w tym miejscu, bo postanowił się upić. 𝐀 & 𝐒 byli swoimi kompletnymi przeciwieństwami…ale jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają. Poza podróżowaniem i poznawaniem się bohaterów, w pierwszej połowie książki działo się bardzo mało, co niestety mnie zwiodło :/ liczyłam na szybsze tempo toczenia się akcji (choć druga połowa książki totalnie wynagrodziła wolne tempo pierwszej części tej historii), a czas rozwijania się relacji bohaterów ogromnie mi pasował!! Nie mogę doczekać się drugiego tomu losów Sav i Austina, bo zakończenie złamało mi serce. Jeśli czasami macie wrażenie, że musicie zrobić coś, żeby udowodnić innym swoją wartość, w 100% zrozumiecie główną bohaterkę. Austin to Archer (z trylogii „Flaw(less)”) tylko w innym uniwersum. Pokochałam jego humor, spontaniczność i rady, które dawał innym. Zróbcie sobie herbatkę, przykryjcie się kocykiem i zacznijcie czytać „Ptaki, które śpiewają nocą” <3
Titek i magia świąt
"Titek i magia świąt" to idealna propozycja, by wprowadzić dzieci w magię świąt. Tym razem tytułowy bohater jest wyjątkowo niecierpliwy… W wigilijny poranek mama krząta się po kuchni i opowiada Titkowi, co czeka ich tego dnia. A on tylko się wierci i marzy o jednym — żeby wreszcie móc rozpakować prezenty! Razem z tatą i siostrą piecze pierniczki, ale na nie również trzeba poczekać. Do tego ubieranie choinki, nakrywanie stołu, pierwsza gwiazdka, kolacja… A najważniejsze — prezenty — pojawią się dopiero na samym końcu. Książka w piękny sposób uczy dzieci cierpliwości, a jednocześnie przedstawia świąteczne tradycje krok po kroku. Jak w każdej części tej serii, na końcu znajdziemy także praktyczne wskazówki dla rodziców, jak wspierać zniecierpliwione dziecko. To książka pełna ciepła i zrozumienia - za to kochamy Titka.❤️