ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia

Dziś przychodzę do was z recenzją drugiego tomu serii „Pozory” autorstwa Moniki Rutki. Jej twórczość znam już od bardzo dawna i muszę przyznać jedno: przez cały ten czas żadna z jej książek mnie nie zawiodła. Serio, ani jednej wtop y. I ten tom tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Rutka doskonale wie, co robi. W fabułę serii wkręciłam się już przy pierwszym tomie i od tamtej pory nie mogłam doczekać się kontynuacji. Gdy tylko drugi tom w końcu do mnie dotarł, rzuciłam wszystko i zaczęłam czytać. Świat Grace ponownie całkowicie mnie pochłonął. Na początku musiałam sobie co prawda przypomnieć wydarzenia z poprzedniej części, ale bardzo szybko wszystko wróciło na swoje miejsce i znów wpadłam w tę historię po uszy. Grace to bohaterka, obok której nie da się przejść obojętnie. To kobieta, która w swoim życiu przeszła naprawdę wiele, a jej historia jest bolesna, trudna i momentami wręcz przytłaczająca. Nie jest to opowieść lekka ani przyjemna, ale właśnie przez to tak bardzo prawdziwa. Mimo ogromu traum i doświadczeń Grace musi stawić im czoła, a obserwowanie jej zmagań było dla mnie niezwykle poruszające. Autorka porusza w książce bardzo ciężkie i wymagające tematy, które zdecydowanie nie są dla każdego. Czytając ten tom, trzeba być przygotowanym na silne emocje. Wiele scen wywołuje wzruszenie, złość, bezradność, a momentami naprawdę trudno powstrzymać łzy. To nie jest historia, którą się „po prostu” czyta. Ona wchodzi w głowę i zostaje tam na długo. Muszę przyznać jedno wprost: zakochałam się w tej książce. W emocjach, w bohaterach, w sposobie prowadzenia fabuły i w tym, jak autorka potrafi opowiadać o trudnych sprawach bez zbędnego lukru. To książka, która boli, ale jednocześnie daje ogrom czytelniczej satysfakcji. Dla mnie ten tom był absolutnie wciągający i poruszający, a po zakończeniu długo nie mogłam przestać o nim myśleć.

zaczytana_zochaa Głąb Zofia

Kill me First

Przede mną otworzyła się brama zwiastująca nowe życie. Chwila, na którą tyle czekałam, w końcu się ziści. Mam tylko ciebie oraz bagaż przykrych doświadczeń. Porzuciłam przeszłość, ale w dalszym ciągu, coś mnie nawiedza. Aniele stróżu, o ile faktycznie, nim jesteś, proszę miej mnie pod swoją opieką. Mallory, główna bohaterka książki, idzie śladami swojego ojca i zaczyna rolę płatnego zajcy. Pewna sytuacja w klubie zrodziła pierwsze obawy, a tajemnicy jegomość wprowadzi chaos, dzięki któremu nie zazna nudy. Już sam prolog wywołał u mnie lekką dozę niepokoju, który był spowodowany stylem pisania autorki, a przede wszystkim nastrojem. Poczułem się zaintrygowany i miałem duże oczekiwania co do pozostałej treści. Oliwia wprowadza czytelnika w mroczny świat, pełny bólu, nienawiści i ki. Płatni zajcy, do których należy Nasza główna bohaterka, swoimi czynami tworzą lepszy wymiar zła. Dziewczyna przechodzi przez różne treningi, by współpracować z pozostałymi członkami grupy. Bohaterowie: Sama postać Mallory jest bardzo intrygująca. Mimo że wychowywał ją tylko ojciec, to rodzina ma dla niej największe znaczenie. W opisie padło zdanie „Czy Mallory odnajdzie w sobie zabójczynię… czy ofiarę?” Autorka rozwinęła tę kwestię, zagłębiając się w charakter dziewczyny, oddając przy tym drugą stronę medalu. Mallory poznajemy jako silną bohaterkę, dla której przeszkody istnieją, tylko po to, żeby je pokonywać. Umie o siebie zadbać. Nie boi się wyzwań. Jednak ma swoją czułą stronę, a koszmary połączone z przeszłością, tylko to potwierdzają. Obserwujemy jej zawirowania i można powiedzieć, że po części walczy z samą sobą. Niegdyś bała się własnego cienia, a teraz jest płatnym zabcą. Azrael - doświadczony w swoim fachu. Ma chorą obsesję na punkcie Mallory. Pragnie mieć ją na własność. Odczułem wrażenie, że chce zniszczyć jej psychikę, doprowadzając do takiego stanu, by ta pragnęła tego samego, co sam zainteresowany. Chłopak działa po cichu. Zgaśnie światło, a on rozpęta burzę. Ponadto został przyparty do muru z dylematem, za który może przypłacić wszystkim, co do niego należy. ___ W książce pojawił się motyw stalkera i został świetnie poprowadzony. Prześladowca nęka Mallory. Mamy wrażenie, jakby stał tuż za nią, ale gdy się odwróci, to nikogo nie widzi. Śledzi każdy jej ruch, wysyła nagrania z nią w roli głównej i wiadomości opisujące sytuacje sprzed sekundy. Brzmi strasznie? Taki też jest. Podobało mi się, że nic nie zostało podane na tacy, a tajemnicza narracja utrzymywała się do samego końca. Dla niej jest gotów spalić cały świat. Relacja Mallory z Azarelem jest pełna elektryzującego napięcia, które wzrasta z każdą kolejną stroną. Jednego dnia mogą być dla siebie wrogami, a następnego nierozłącznymi kochankami. Są dla siebie aniołem stróżem, czy może jednak aniołem śrci? Na pewno Mallory jest dla Aza lukrecją. Pod koniec najbardziej możemy poczuć czułą stronę Mallory. Natomiast zakończenie było jednym wielkim rollercoasterem emocji. Zwieńczenie napięcia, które było budowane przez całą powieść. Nie chcę się zagłębiać w tę kwestię, ze względu na spoilery, ale tutaj działo się wszystko, co było możliwe. (Nie) Cierpliwie czekam na kontynuację. Moja ocena: 9⭐/10⭐. 

Podróże z Bocianem Wojtczak Szymon

Titek i sposób na zasypianie

Tym razem autorki zabrały nas do świata wieczornych rytuałów, kocyków, ziewania i… potworów na ścianie. „Titek i sposób na zasypianie” to książka, która jak żadna inna potrafi oddać klimat domowego wieczoru, wraz z jego trudami i przeciąganiem wieczornych rytuałów. W tej części Titek, jak zawsze pełen energii i pomysłów, nie do końca jest gotowy na pójście spać. Jednak dzięki mamie i ich rytuałom udaje się uniknąć wieczornych dramatów. Zaprezentowany bliskościowy dialog, spokojne wyjaśnienie dlaczego sen jest potrzebny, wspólne działania… i oczywiście chwila na oswojenie wieczornych strachów, mogą stać się inspiracją dla wielu rodzin. Co znajdziecie w środku? - zadania do wykonania z dzieckiem - gotowy, modelowy przekaz rodzica, który w prostych słowach tłumaczy, dlaczego pora spać i po co w ogóle jest sen - sposób na to, jak chwalić wysiłek dziecka, np. za wykonaną pracę plastyczną - ilustracje tworzące wieczorny klimat i oddające relację dziecko - mama, - komentarz i podpowiedzi dla dorosłych, jak wspierać dziecko w trudnej sztuce zasypiania Kolejny raz twierdzę, że ta książeczka to takie narzędzie do budowania bliskości i to bez presji, bez poganiania. Mamy za to uważność na emocje malucha, regulację jego emocji i spokojne działanie rodzica, które buduje poczucie bezpieczeństwa. Dla mnie to jedna z piękniejszych części całej serii.

Psychologrysuje Stanienda Daria

Malbat znaczy zemsta

𝙼𝚊𝚕𝚋𝚊𝚝 𝚣𝚗𝚊𝚌𝚣𝚢 𝚣𝚎𝚖𝚜𝚝𝚊 🔪 Dziś recenzja książki, która naprawdę pozwoliła mi się zrelaksować i zapomnieć o otaczającym mnie świecie. ❤️‍🔥 Zarówno wątek tajemnicy i zagadki, jak i romans są poprowadzone bardzo ciekawie. Dodatkowym plusem jest humor, często czarny i taki „męski”? 🔫 Wiadomo, są też minusy. Czasami są fabularne przestoje, które lekko nudzą. Według mnie troszeczkę za dużo jest dialogów, które nic nie wnoszą do fabuły, a jedynie bohaterowie się droczą i żartują. Ale to „kosmetyczne”sprawy :)
BookOland Wisko Aleksandra

Milionerka i barman

„Dlaczego mówisz do mnie takie straszne rzeczy?” „Bo wierzysz w bajki, Zoe. A życie nie jest cholernym opowiadaniem o wielkiej miłości milionerki i barmana.” Są romanse, które smakują jak drogi szampan, efektowne, lekkie i szybko ulatujące. I są takie, które zostawiają w ustach smak gorzkiego drinka wypitego po godzinach: intensywne, prawdziwe, z nutą zmęczenia i emocjonalnego kaca. „Milionerka i barman” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To historia, która nie próbuje być bajką i właśnie dlatego działa. Zoe McCortney ma wszystko, czego można chcieć: pieniądze, wpływy, luksus i poczucie kontroli nad własnym życiem. Jest przyzwyczajona, że świat ugina się pod jej decyzjami, a ludzie dostosowują do jej oczekiwań. Olivier Moore to jej całkowite przeciwieństwo, barman, samotny ojciec, mężczyzna z przeszłością, której nie da się zamknąć w sejfie. On nie ma czasu na gry, niedopowiedzenia i emocjonalne eksperymenty. Ma odpowiedzialność. I właśnie dlatego nie rzuca się Zoe do stóp. I w tym momencie historia zaczyna naprawdę iskrzyć. Autorka bardzo świadomie buduje relację opartą nie na schemacie „miłość od pierwszego wejrzenia”, ale na oporze, tarciach i emocjonalnej nierównowadze. Każde kolejne spotkanie bohaterów jest jak napięta struna, trochę prowokacji, trochę frustracji, dużo niewypowiedzianych emocji. Zoe po raz pierwszy w życiu słyszy „nie” i odkrywa, że są rzeczy, których nie da się kupić. Olivier z kolei walczy ze sobą, bo serce nie zna argumentów rozsądku, nawet jeśli ten krzyczy najgłośniej. To nie jest historia o bajkowym mezaliansie. To opowieść o miłości, która kosztuje, emocjonalnie, psychicznie i życiowo. O wyborach, które nie są czarno-białe. O lęku przed stratą, odpowiedzialności za dziecko, traumach z przeszłości i potrzebie wolności, która czasem kłóci się z uczuciem. Ogromnym atutem powieści jest szczerość emocjonalna. Roksana Zalewska nie idealizuje miłości, pokazuje ją jako siłę piękną, ale też bolesną, nieprzewidywalną i momentami okrutną. Bohaterowie popełniają błędy, ranią się nawzajem, bywają egoistyczni, zagubieni, niekonsekwentni. I właśnie dlatego są tak wiarygodni. Łatwo im kibicować, nawet gdy nie zawsze podejmują dobre decyzje. Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji, książkę czyta się świetnie. Płynnie, lekko, z ogromnym zaangażowaniem emocjonalnym. Dialogi są naturalne, napięcie konsekwentnie budowane, a kolejne rozdziały wręcz proszą się o „jeszcze jeden”. To jeden z tych romansów, które pochłania się szybko, ale których emocjonalny ciężar zostaje z czytelnikiem na długo. Brak nadmiaru scen erotycznych działa tu zdecydowanie na plus. Zamiast dosłowności dostajemy gęste napięcie, spojrzenia, ciszę, zawahania i niedopowiedzenia. Czasem jedno zdanie boli bardziej niż cała scena. Najmocniej wybrzmiewają właśnie te momenty, gdy coś wisi w powietrzu, ale nikt nie ma odwagi po to sięgnąć. Fabuła prowadzi czytelnika przez momenty nadziei, zwątpienia i bólu, a końcówka zostawia ślad, który nie znika wraz z zamknięciem książki. Finał nie jest łatwy ani obojętny, zostawia ślad, zmusza do refleksji i nie pozwala po prostu zamknąć książki bez emocji. To historia, która jeszcze długo krąży w myślach, przypominając, jak cienka bywa granica między rozsądkiem a tym, czego naprawdę pragnie serce. „Milionerka i barman” to romans z charakterem. Z pazurem. Z emocjonalną głębią. Dla tych, którzy lubią historie o zderzeniu światów, zakazanych uczuciach i miłości, która nie przychodzi łatwo. Bo czasem największym luksusem nie są pieniądze. Tylko ktoś, kto zostaje.

Milka Marcinek Mirela