ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Malbat znaczy zemsta

Przychodzę dziś do was z recenzją książki, którą pokochałam od pierwszych stron. Z historią Malbatu byłam już zaznajomiona dzięki pierwszej części i od samego początku bardzo ją polubiłam. Obie części wciągnęły mnie bez reszty i sprawiły, że całkowicie przepadłam w świecie wszystkich członków Malbatu. Przez tę książkę dosłownie płynęłam. Czytało mi się ją niezwykle przyjemnie i, tak jak w pierwszej części, od samego początku miałam wrażenie, jakbym stała tuż obok bohaterów i przeżywała razem z nimi każdą chwilę. Mam też poczucie, że postacie są tutaj bardziej ukształtowane i dojrzalsze. Najprawdopodobniej jest to efekt wydarzeń z pierwszej części, które miały ogromny wpływ na ich rozwój i sprawiły, że stali się bardziej świadomymi, odpowiedzialnymi ludźmi. Mimo że w każdym z bohaterów wciąż pozostała odrobina głupkowatego zachowania i nie zawsze przemyślanych pomysłów, to jednak wyraźnie widać, że starają się działać racjonalnie i analizować swoje decyzje. Największą zmianę zauważyłam u Alice i Christiana. To na nich, moim zdaniem, spoczęła największa odpowiedzialność, szczególnie odkąd wzięli pod swoje skrzydła Liama i próbowali zapewnić mu namiastkę normalnego domu oraz dzieciństwa. Postacią, której było mi szczególnie szkoda, była Nancy. Po rozpadzie Malbatu przeszła naprawdę wiele, a mimo to nie poddała się i na swój sposób walczyła o siebie, próbując różnych dróg, by przetrwać. Malbatu nie jest książką lekką ani pozbawioną trudnych tematów. Wręcz przeciwnie, to historia, która zdecydowanie nie jest dla każdego. Już samo ostrzeżenie na początku pokazuje, że w treści pojawia się wiele brutalnych i ciężkich scen, takich jak morderstwa, nękanie psychiczne i fizyczne oraz problemy, z którymi bohaterowie muszą się mierzyć. Co ważne, są to problemy, które niestety mają również swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. Podsumowując, książka bardzo mi się podobała i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, ponieważ jestem niezwykle ciekawa, jak dalej rozwiną się losy głównych bohaterów i z czym przyjdzie im się jeszcze zmierzyć.

zaczytana_zochaa Głąb Zofia

Milionerka i barman

"Jestem twoją zgubą, Zoe. Im szybciej to rozumiesz, tym mniej będziesz cierpieć." Dwa światy oddzielone złośliwą ciszą, połączone jednym, nieproszonym uczuciem. W jednym z nich szczęście brzmi jak szelest banknotów, w drugim jak śmiech dziecka wypełniający puste ściany. Ona wychowana pośród luksusów, przesycona dobrocią portfela, a wybrakowana z uczuć i on, z pustymi kieszeniami, czujący nazbyt wiele. Jedna noc, przypadkowe spojrzenie i splot zdarzeń, który uruchomił nieodwracalny ciąg spotkań. Czy odważą się uwierzyć, że to uczucie, które ich połączyło, przezwycięży wszystkie różnice? „Milionerka i barman” to niezwykle wdzięczny tytuł, który przywołuje na myśl dobrze znane schematy oparte na kontraście światów i różnicach klasowych, a jednocześnie budzi w czytelniku niezdrową ciekawość, czy historia ta zdoła wyjść poza utarte, znane wszystkim ramy. Początkowo nie pokładałam w tej historii w zasadzie większych nadziei, jednak muszę przyznać, że autorka przedstawiła stereotypową fabułę w sposób zaskakująco świeży. Zdecydowanym autem są również motywy poboczne, które wdzięcznie łączą tekst w spójną całość, pozwalając wczuć się w codzienność bohaterów. Wieść o przeszłości Oliviera, którego konsekwencją jest pojawienie się maleńkiej Lili, stanowi jeden z bardziej zaskakujących dla mnie elementów i wyraźnie wykracza poza znane w tym gatunku schematy, dodając historii emocjonalnej głębi. Pierwsze spotkanie bohaterów jest spotkaniem, które zapada w pamięć na dłużej i pozostawia po sobie irytującą nutę niezdrowej fascynacji, która sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Jestem w stanie pokusić się o nawet o rzadko spotykane w moich ustach stwierdzenie, że autorka posiada niezwykłą lekkość w kreowaniu akcji, nawet w przypadku pozornie przypadkowych zdarzeń, które z łatwością zaskarbiają sobie uwagę czytelnika. Pozytywnie zaskoczył mnie również charakter Zoe, która. choć wychowana wśród nadmiernych luksusów i przyzwyczajona do nowoczesnych wygód, bez najmniejszego trudu odnalazła się w domu pełnym rodzinnego ciepła i dziecięcego śmiechu, tak odmiennym od tego, który sama znała. Zaskakujące było, jak szybko i naturalnie zaaklimatyzowała się w obcej przestrzeni, przyjmując ją z niewymuszoną otwartością, jakby to właśnie tam czekało na nią jej wymarzone miejsce na świecie. Dlaczego więc nie zakochałam się w tym tytule bez tchu? Cały misternie utkany plan zniweczyło zakończenie, którego wciąż nie potrafię w pełni zrozumieć, mimo iż dałam sobie nawet kilka dni refleksji przed przystąpieniem do spisania niniejszej recenzji. Zabrakło rozmowy, przepracowania pewnych, ciążących na barkach postaci traum i domknięcia wątków, które budowały ujmującą autentyczność tej powieści. Zamysł autorki, odsłaniany później stopniowo w mediach społecznościowych, który tłumaczył iż w tej historii nie było miejsca na klasycznie szczęśliwe zakończenie, a jej finał miał być zaledwie powiewem nadziei, pozostawił we poczucie emocjonującego niedosytu. 

niepoprawna_recenzentka Sieczkowska Agnieszka

Mój powrót do Walterów. Walter Boys #2

Książka „Mój powrót do Walterów” opowiada o losach Jackie, która po letnim stażu wraca na ranczo Walterów. Musi zmierzyć się z Cole'm i swoimi postanowieniami, z którmi jak się okaże wcale nie będzie tak łatwo wcielić w życie. Powrót do Walterów staje się dla niej nie tylko podróżą w czasie, ale też próbą zrozumienia siebie. Wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy jej wspomnienia, emocje i to z jakimi obawami się mierzy. W książce pojawia się wiele postaci drugoplanowych, które nadają historii głębi i realizmu. Autorka w ciekawy sposób pokazuje, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i jak trudno jest pogodzić się z tym, co minęło. Akcja rozwija się stopniowo, a napięcie rośnie z każdą stroną, aż do momentu, gdy bohaterka odkrywa prawdę, której się nie spodziewała. Całość czyta się lekko i z dużym zainteresowaniem. Książka jest wciągająca, poruszająca i pełna emocji - trudno się od niej oderwać. Rozdziały są krótkie i dobrze uporządkowane, co sprawia, że historia płynie naturalnie. Na uwagę zasługuje także okładka, która doskonale oddaje klimat powieści - jest tajemnicza, melancholijna i zachęca do sięgnięcia po książkę. To jedna z tych historii, które zostają w pamięci na długo po przeczytaniu.

www.coraciemnosci.pl/ Justyna Dziura

Surogatka

Sigmund jest przekonany, że po śmierci żony już nikt nie będzie w stanie poruszyć jego serca. Oczywiście mężczyzna ma swoje potrzeby, które regularnie zaspokaja, zapraszając do swojej sypialni coraz to inne kobiety, jednak każda z tych relacji to typowy "one night stand". Jego teściowe, nie mniej stęsknieni za ukochaną córką, wpadają na pomysł wynajęcia surogatki. Z zamrożonych jajeczek zmarłej i całkiem żywotnych plemników zięcia ma narodzić się ich wymarzony wnuk. Pomysł wydaje się co najmniej szalony i mimo początkowych protestów przyszłego ojca, ostatecznie dochodzi do skutku. Akcja rozgrywa się w Londynie, gdzie dwójka głównych bohaterów poznaje się w bardzo specyficznych okolicznościach. Wszystkie wydarzenia śledzimy dzięki pierwszoosobowej narracji, która pozwala wkroczyć w ich wewnętrzny świat i dogłębnie poznać myśli, pragnienia oraz motywacje. To przede wszystkim opowieść o emocjach, pełna miłosnych zawirowań i trudnych wyborów, które potrafią złamać serce. Odważny pomysł fabularny, sporo dialogów, szczypta humoru oraz skomplikowane relacje damsko-męskie to niewątpliwe atuty tej historii. Nie brakuje tu również poważnych tematów, takich jak żałoba czy surogacja. "Surogatka" Penelope Ward to ciepła, zabawna i niepozbawiona wzruszeń opowieść, z którą bardzo miło spędziłam czas.

Coolturka Sochacka Anna

Pozostań sobą. Zostaw za sobą oczekiwania innych i żyj według własnych zasad

Dzień dobry, moje kochane Moliki! 💙 Jak minęły Wam Święta? „Pozostań sobą. Zostaw za sobą oczekiwania innych i żyj według własnych zasad" - ten tytuł traktuję uniwersalnie. Choć Ellie Middleton pisze przede wszystkim o neuroróżnorodności, to przesłanie tej książki jest bliskie każdemu z nas. Nikt bowiem nie powinien dopasowywać się do oczekiwań innych kosztem siebie. Autorka: E. Middleton Wydawnictwo: @wydawnictwo_sensus Moja ocena: 8/10 „Obawiamy się bycia niewystarczająco dobrymi, braku akceptacji i poczucia przynależności oraz tego, że będziemy postępować niewłaściwie”. Autorka w empatyczny i pełen zrozumienia sposób wyjaśnia, jak nauczyć się współpracować ze swoim mózgiem, zamiast próbować wtłaczać go w istniejące kanony i społeczne wymogi. Bardzo podoba mi się to, że w centrum stawiany jest człowiek jako indywidualność, o którą należy zadbać. Osoby, które śledzą mnie dłużej, z pewnością zauważyły, że chętnie dzielę się opiniami o książkach dotyczących osób neurodywergentnych. We wrześniu pisałam o pierwszej książce Autorki — „Żyj bez maski". Dla przypomnienia: Ellie jest osobą neuroatypową, w wieku 24 lat otrzymała diagnozę autyzmu i ADHD. Dzięki temu w swoich publikacjach łączy wiedzę teoretyczną z własnym doświadczeniem. Tym razem Autorka skupiła się na ośmiu funkcjach poznawczych, czyli procesach umysłowych odpowiedzialnych m.in. za planowanie, koncentrację uwagi, zapamiętywanie oraz skuteczne radzenie sobie z codziennymi wyzwaniami. Całą książkę uważam za wartościową, jednak szczególnie poruszyły mnie treści dotyczące interocepcji, które otworzyły mi oczy na istotne aspekty ludzkiego funkcjonowania. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam rozdziały poświęcone regulacji emocjonalnej i pamięci roboczej. To publikacja wspierająca, pełna zrozumienia, a jednocześnie merytoryczna. Zachęca do życia w zgodzie ze sobą, do zdejmowania maski i wybierania własnej drogi - nawet jeśli wiąże się to z pewnymi trudnościami w codziennym funkcjonowaniu. Jej ogromną siłą jest to, że Autorka nie moralizuje, nie narzuca gotowych rozwiązań i nie udaje, że istnieje jedna recepta na życie, bo przecież takiej nie ma. Zamiast tego pokazuje, jak żyć świadomie i bez presji... 

Inspiracyjnym_krokiem_pod_prad Ciepielak-Kantorowicz Klaudia